Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Początek świata. Historia pewnego obrazu Gustave’a Courbeta

Seria: Przygody Ciała
Wydawnictwo: słowo/obraz terytoria
6,62 (13 ocen i 3 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
2
8
3
7
1
6
5
5
0
4
1
3
1
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
L'origine du monde: histoire d'un tableau de Gustave Courbet
data wydania
ISBN
9788374532471
liczba stron
282
kategoria
sztuka
język
polski
dodał
Michele

Dzieje słynnego obrazu Gustave’a Courbeta, namalowanego w 1866 roku na zamówienie tureckiego dyplomaty i kolekcjonera Khalil-Beya. Ze względu na swój „drastyczny” temat (realistycznie ukazane kobiece łono) dzieło to nie funkcjonowało w obiegu publicznym, nawet w postaci reprodukcji, aż do momentu, gdy trafiło do zbiorów francuskiego Musée d’Orsay (1995), stając się jedną z jego największych...

Dzieje słynnego obrazu Gustave’a Courbeta, namalowanego w 1866 roku na zamówienie tureckiego dyplomaty i kolekcjonera Khalil-Beya. Ze względu na swój „drastyczny” temat (realistycznie ukazane kobiece łono) dzieło to nie funkcjonowało w obiegu publicznym, nawet w postaci reprodukcji, aż do momentu, gdy trafiło do zbiorów francuskiego Musée d’Orsay (1995), stając się jedną z jego największych atrakcji.
Savatier z iście śledczą pasją bada losy Początku świata, dzieła, które zostało uwikłane w dramatyczną historię XX wieku. Było własnością węgierskiego-żydowskiego kolekcjonera Ferenca Hatvaniego. Zdeponowane wraz z całą jego kolekcją w budapeszteńskim banku z obawy przed hitlerowskim rabunkiem, dostało się po wojnie w ręce armii radzieckiej. Wykupione przez samego właściciela, zostało wywiezione na Zachód. Ostatnim prywatnym właścicielem Początku świata był słynny i wpływowy psychoanalityk Jacques Lacan, który zazdrośnie strzegł swego wyłącznego prawa do dysponowania obrazem i pokazywał go wybranym znajomym, lecz nigdy o nim nie wspomniał w swych tekstach i wykładach.

 

źródło opisu: http://terytoria.com.pl/ksiegarnia,tytuly,905.html

źródło okładki: http://terytoria.com.pl/ksiegarnia,tytuly,905.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 309
Karolina | 2015-08-24
Na półkach: Przeczytane

Zapraszam na bloga: http://czepiamsieksiazek.pl/

Początek świata. Olej na płótnie o wymiarach czterdzieści sześć na pięćdziesiąt pięć centymetrów, namalowany w 1866 roku przez francuskiego realistę Gustave’a Courbeta. Obraz – znany także jako Pochodzenie świata – który przez niemalże sto trzydzieści lat pozostawał w ukryciu. Otoczone złą sławą, legendarne dzieło przedstawiające akt kobiecy z obnażonym łonem. Współcześnie ikona kobiecej seksualności i symbol twórczej wolności. A jak odbierano obraz dawniej?

Pasjonat historii sztuki Thierry Savatier drobiazgowo odpowiada na to pytanie, zabierając czytelnika w podróż po Europie XIX i XX wieku. Autor metodycznie bada dzieje obrazu, tak jak biograf znanego człowieka bada jego życie. Rekonstruuje historię płótna, które przechodziło z rąk do rąk kolekcjonerów sztuki, a w czasie wojny zostało zrabowane z bankowego skarbca hrabiego Hatvany’ego. Książka Savatiera jest monografią dzieła sztuki, ale chyba można też nazwać ją biografią. I wcale nie dlatego, że opisuje losy kolejnych właścicieli obrazu, ale dlatego, że Początek świata też miał życie. Niezwykle ekscytujące i pełne tajemnic. Dodatkowo intryguje fakt, iż odtworzenie dziejów Początku świata było utrudniane. Z jakiegoś powodu kolejni właściciele płótna trzymali w sekrecie fakt jego posiadania, a nawet intencjonalnie mylili tropy, tak by obrazu nie można było zidentyfikować. Savatier„systematycznie stawia pod znakiem zapytania wiedzę, którą uznawano za niepodważalną”. Krytykuje i obala ustalenia, z którymi nie może się zgodzić. Posługuje się przy tym metodami naukowymi, zbiera dowody w postaci danych historycznych, dokumentów i świadectw żyjących jeszcze osób, których losy skrzyżowały się z dziejami Początku świata. Kwestie, w których brakuje solidnych dowodów pozostawia otwarte. Przedstawia swoje hipotezy – zawsze tylko takie, które mają sensowne przesłanki i opierają się na prawdopodobieństwie – ale nie forsuje ich na siłę. Mimo rzetelnego opracowania autorstwa Savatiera wiele pytań i kwestii – jak chociażby tożsamość modelki – nie udaje się jednoznacznie rozstrzygnąć, pozostawiając przestrzeń dla dalszych badań.

Książka Savatiera w dużej mierze jest zbiorem odkryć wcześniejszych badaczy. Pisarz zebrał i usystematyzował wiedzę na temat Początku świata, a także wzbogacił ją o nowe wnioski i teorie. Szczególnie interesujące wydają się rozważania na temat genezy tytułu obrazu w połączeniu z etymologiczną interpretacją wyrazów L’Origine oraz L’Origyne, a także analiza wydarzeń, które doprowadziły do tego, iż kopia autorstwa René Magritte’a uchodziła przez długi czas za oryginał Początku świata.

Obraz Courbeta, który sama tematyka skazywała na pozostawanie w ukryciu, generował otoczkę tajemniczości. Od zawsze też był dziełem, które zobaczyć mogli tylko wybrańcy. Kolejni właściciele obrazu skrywali go za specjalnie skonstruowanymi kurtynami lub za innymi – mniej szokującymi – malowidłami.

„Courbet namalował Początek świata, Chalil Bej dorzucił zasłonę, z połączenia tych dwóch elementów miał się zrodzić długotrwały mit, ponieważ, jak zobaczymy, pod różnymi postaciami jedne kryjówki będą zastępować inne, dopóki obraz nie trafi do zbiorów publicznych […] Zasłona potęgowała tajemnicę, kreowała legendę, nie pozostawiał miejsca na żadną dwuznaczność”.

Akt odsłonięcia transgresywnego dzieła nabierał przy tym charakteru uroczystej ceremonii, misterium.

„Skandaliczne widoki” – tak określali akt Courbeta niektórzy „krytycy”. Opinie w podobnym tonie przyczyniły się do demonizowania seksualności i negowania kobiecości.

„Od rzeźby greckiej po dziewiętnastowieczne malarstwo istnieje wiele pełnych aktów męskich, na których widać przyrodzenie, rzadziej naturalne owłosienie. Owej swoistości sztuka – a raczej zasady i konwencje – systematycznie odmawiała kobiecie, na przemian przysłaniając ją liściem, stosownie udrapowaną tkaniną, roztropnie ułożoną dłonią, czy też stosując jakikolwiek inny, mniej lub bardziej prawdopodobny wybieg”.

Ostatnim, który zakupił Początek świata był Jacques Lacan, trzeci – obok Frueda i Junga – filar psychoanalizy. Naukowiec nigdy obrazu nie komentował, miał natomiast w zwyczaju podglądać tych, którzy obserwowali dzieło sztuki, stając się – jak to ujął Savatier – voyeurem do kwadratu. Po śmierci Lacana, jego spadkobiercy przekazali L’Origine du monde Muzeum Orsay w Paryżu, gdzie jest eksponowany po dziś dzień.

O obrazie Courbeta wypowiadało się swego czasu bardzo wielu. Przeważnie byli to ci, którym nie było dane go zobaczyć, a jedynie słyszeli o dziele francuskiego malarza od kogoś, kto je widział, albo zna kogoś, kto zna kogoś, kto zajrzał za zasłonę skrywającą – jak to ujął pół żartem pół serio jeden z obserwatorów – „uchodzące za przeraźliwe narządy rodne w stanie naturalnym”. Paradoksalnie większość tych, którzy widzieli płótno, milczeli na jego temat, choć nie musieli. Dlaczego? Możemy tylko snuć domysły.

Historia Początku świata to także historia przemian obyczajowych. Autor bezlitośnie obnaża ludzką hipokryzję, zauważając że „perwersja tkwi tutaj w spojrzeniu widza, a nie w oglądanym dziele”, a pruderia i wstydliwość na pokaz ma zakamuflować to, że nie jesteśmy wcale tacy święci.

Książka Savatiera nie jest pierwszą, na której okładce widnieje reprodukcja Początku świata. Autor wspomina o publikacji Adorations perpétuelles, które z dniem pojawienia się w księgarniach w lutym 1994 roku wywołały zgorszenie pośród cnotliwych francuzów. Po protestach władze zadbały, by gorsząca okładka nie znalazła się w witrynach wystawowych sklepów. Tak zwana „poprawka Jolibois”, która w teorii miała chronić małoletnich przed obsceną, w praktyce przyczyniła się do napiętnowania dzieła sztuki o niepodważalnej wartości i wrzucenia go do jednego worka z pornografią. Tak oto, u progu XXI wieku, w oświeconej Francji zatriumfowała cenzura!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pieśń o miłości i śmierci korneta Krzysztofa Rilke

Cieszę się, że czytałam rilkiego w dwujęzycznej wersji,dlatego (przepraszam tłumacza najmocniej),że przekład nie oddaje nigdy magii oryginału i szczer...

zgłoś błąd zgłoś błąd