Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Maminsynek

Wydawnictwo: Filia
6,73 (329 ocen i 100 opinii) Zobacz oceny
10
26
9
23
8
47
7
84
6
84
5
41
4
11
3
6
2
5
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788379883776
liczba stron
382
słowa kluczowe
literatura polska
język
polski
dodała
Ag2S

Matka Leandra wbiła we mnie spojrzenie, aż rozbolała mnie trzustka. Jej źrenice zrobiły się nienaturalnie wielkie, a długie palce postukiwały o filiżankę z kawą. Wwiercała się tak jeszcze z dziesięć minut, szczegółowo penetrując wszelkie zakątki mojego ciała, które mogłyby zdyskredytować mnie w jej oczach. Nierówne nerki? Koślawe serce? Zbyt zwinięte jelito cienkie? Zrozumiałam, że idealna...

Matka Leandra wbiła we mnie spojrzenie, aż rozbolała mnie trzustka. Jej źrenice zrobiły się nienaturalnie wielkie, a długie palce postukiwały
o filiżankę z kawą. Wwiercała się tak jeszcze z dziesięć minut, szczegółowo penetrując wszelkie zakątki mojego ciała, które mogłyby zdyskredytować mnie
w jej oczach. Nierówne nerki? Koślawe serce? Zbyt zwinięte jelito cienkie? Zrozumiałam, że idealna kobieta, która mogłaby zaopiekować się jej synem,
nie istnieje. Problemu nie stanowią trzy nowe pryszcze, które próbowałam ukryć pod pudrem, tylko ja sama. Ogólnie. Ja jako ja.

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwofilia.pl/

źródło okładki: http://www.wydawnictwofilia.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 192
Karolina | 2016-03-31
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 17 lutego 2016

"Mają około trzydziestki, najczęściej dobre posady ( część studiuje po 8-10 lat, czasem na kilku kierunkach), stałych partnerów i ciągle nie opuścili pokojów, które zajmowali jako dzieci. Z rodzicami mieszka 56 procent trzydziestoletnich Włochów, nazywanych mammoni, czyli po prostu maminsynkami, 40 procent młodych Francuzów, 25 procent Niemców i co dziesiąty Brytyjczyk ( dane brytyjskiego rządowego centrum demografii dotyczą osób w wieku 30-34 lat ). Polska nie odbiega od europejskiej średniej: 45 procent obywateli w wieku 20-35 lat nie ma zamiaru opuścić rodzinnego domu." ( cyt. s. 276 )

Trójkąt to jedna z figur geometrycznych. W książce "Maminsynek" autorstwa Nataszy Sochy mamy właśnie z nim do czynienia, ale żeby było ciekawiej w zupełnie innym wydaniu.
Leonard to trzydziestoośmioletni mężczyzna. Wykształcony, przystojny. Nie może narzekać na brak powodzenia u płci przeciwnej. Tylko jakoś te związki nie trwają zbyt długo. Ciekawe dlaczego? Ale do czasu gdy poznaje Amelię. Wydawałoby się, że lada moment usłyszymy dźwięki marszu Mendelsona. Niestety jest ktoś, kto stoi ku temu na przeszkodzie. Tym kimś jest matka Leonarda. W jej mniemaniu tylko u jej boku syn będzie szczęśliwy. W końcu został obdarzony wyjątkowym rodzajem miłości. Nikt nie pokocha Leosia tak jak ona. Z drugiej też strony wspomniany Syn cuyje się dobrze w towarzystwie Matki. Nie przeszkadza mu w tym fakt, że jest już dorosłym facetem, który powinien założyć swoją rodzinę i wyprowadzić się z rodzinnego domu.

Jeśli przypadła wam do gustu komedia romantyczna "Sposób na teściową" z Jennifer Lopez i rewelacyjną Jane Fonda z pewnością spodoba wam się "Maminsynek". Czytając, uśmiech pojawiał się na mojej twarzy. Chociaż tak naprawdę główny wątek, który został w niej poruszony nie jest śmieszny. Relacja: przyszła synowa kontra teściowa to temat bardzo poważny. A jeśli dochodzi do tego matczyna nadopiekuńczość to już mamy do czynienia ze sprawą pokaźnych gabarytów.

Książka podzielona została na dwie części, ale wgłębiając się w jej treść dostrzeżemy losy trzech osób. Na starcie poznajemy postać Leonarda, któremu poświęcony został jeden z rozdziałów. Kocha swoją Matkę miłością bezgraniczną i zrobi dla niej wszystko. On sam zdaje sobie sprawę z tego, że najlepiej czuje się u jej boku. Nie musi się o nic martwić. Ma uprane, ugotowane, posprzątane. Po co ma cokolwiek zmieniać. No tak, ale jest coś, czego Matka nie może mu dać. Biologia ma swoje prawa. Umawia się z kobietami, ale jak na razie nie spotkał swojego ideału, a raczej nie spotkali. Tak się składa, że Matka też ma w tej sprawie swoje zdanie. Syn ma konkretne wytyczne, które powinna spełniać przyszła żona. Jeden z punktów jest bardzo ciekawy i może niestety sprawić wiele trudności kobiecie, która zakocha się w Leonardzie. Przyszła narzeczona musi wykazać się dużą dozą cierpliwości i zrozumienia. W tym miejscu trzeba wspomnieć o kolejnym bohaterze, a raczej bohaterce. Jest nią Amelia, dziewczyna, która obdarzyła mężczyznę uczuciem i to z wzajemnością. Teraz tylko trzeba wyznaczyć datę ślubu i planować wesele, ale jak się okazuje goście będą musieli na zaproszenia jeszcze troszkę poczekać. Zaraz...Zaraz. Kobieta, która kocha i pragnie spędzić resztę życia u boku ukochanego zrobi wszystko, żeby tak było. Nawet gdy na drodze ku szczęściu stanie przyszła teściowa. Z drugiej strony Matka nie odda od tak swego ukochanego Syna obcej babie. Gwarantuję, że działo się, oj działo...

Więź matki z dzieckiem jest wyjątkowa. Zawiązuje się w momencie, gdy kobieta dowiaduje się, że nosi pod sercem nowe życie. Pierwsze kopnięcie, usłyszenie bicia serca w trakcie badania. Pragnie aby było zdrowe i wiodło szczęśliwe życie. Tylko co wtedy gdy troska przeradza się w obsesyjne matkowanie i wtrącanie się do wszystkiego. Jak wiemy nic nie dzieje się bez przyczyny. Matka Leonarda podjęła decyzję, że wychowa swego syna samotnie. Brak ojca mógł wpłynąć na dorosłe już życie mężczyzny.

"Maminsynek" to książka, która w pewnych momentach rozśmiesza, zmusza do refleksji, a także wywołuje nie mały szok. Przecież coś takiego może przytrafić się mnie. Spotkam faceta, w którym się zakocham na zabój. Aż tu nagle marzenie o białej sukni pęka jak bańka mydlana i to z jakiego powodu?? Jego matki, która ma jakieś wątpliwości co do mojej osoby. A mój książę na białym koniu okazuje się być maminsynkiem na sto swa. Tak może wyglądać senny koszmar, ale co wtedy gdy jest to prawdziwe życie.

Natasza Socha stworzyła historię z życia wziętą, po którą powinna sięgnąć każda kobieta, ale nie tylko. Drodzy panowie, ta książka jest również dla was. W końcu mamy na okładce faceta :-)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Exodus

Opinie czytelników


O książce:
Na waleta bez bileta: Autostopem do Kambodży

Książka opowiada o wariacie z Tomaszowa Lubelskiego,który przejechał się na stopa do Kambodży. Przygód,które przeżył może pozazrdościć mu nie jeden, n...

zgłoś błąd zgłoś błąd