Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Papugi z placu d'Arezzo

Tłumaczenie: Łukasz Müller
Wydawnictwo: Znak Literanova
7,02 (676 ocen i 115 opinii) Zobacz oceny
10
42
9
69
8
134
7
205
6
140
5
49
4
11
3
20
2
5
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Les perroquets de la place d'Arezzo
data wydania
ISBN
9788324026036
liczba stron
768
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Ag2S

„Baptiste obejrzał kartkę z obydwu stron i znów przeczytał te dwa zdania. Serce zaczęło mu kołatać, ogarnęło go wzruszenie: w jego życiu coś się działo. Gorączkowo obejrzał kopertę, żeby ustalić jej pochodzenie: została nadana poprzedniego dnia, w ich dzielnicy. Żadnych wskazówek. Nagle przeszył go chłód: jego oczy właśnie odczytały po raz drugi napisany odręcznie adres. Wprawdzie się...

„Baptiste obejrzał kartkę z obydwu stron i znów przeczytał te dwa zdania.
Serce zaczęło mu kołatać, ogarnęło go wzruszenie: w jego życiu coś się działo.
Gorączkowo obejrzał kopertę, żeby ustalić jej pochodzenie: została nadana poprzedniego dnia, w ich dzielnicy. Żadnych wskazówek.

Nagle przeszył go chłód: jego oczy właśnie odczytały po raz drugi napisany odręcznie adres. Wprawdzie się zgadzał, ale za to list nie był przeznaczony dla niego. Przez nieuwagę otworzył korespondencję Joséphine”.

Tajemnicze wiadomości w żółtych kopertach wywracają do góry nogami spokojne życie mieszkańców placu Arezzo. Anonimowe wyznania miłosne zaskakują, prowokują, dają nadzieję. Za ich sprawą opadają maski…

~~ * * * ~~

W swojej najnowszej powieści Eric-Emmanuel Schmitt z uwagą przygląda się człowiekowi we współczesnym świecie, w którym namiętność często myli się z miłością, a seks służy zagłuszaniu uczuciowej pustki. Mieszkańcy placu d’Arezzo zakochują się, cierpią, uczą się ufać, czasem bywają samotni – a ich losy układają się w zaskakującą mozaikę ukazującą całe spektrum możliwych odcieni miłości.

 

źródło opisu: http://www.znak.com.pl/

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 876
Kurz | 2014-11-22
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam, LGBT
Przeczytana: 22 listopada 2014

Zaczynając od powodu kupna... znowu będę płytka. Zauważyłam nazwisko autora. Autora, którego lubię, którego cenię, którego książki za każdym razem coś mi dają. Tytuł z kolei nie dał mi nic. Ale opis na tylnej okładce zapowiadał coś... coś... zapowiadał przygodę. Po ludziach. Po ich maskach, gębach (ach, te lekcje języka polskiego i ach, ten Gombrowicz), zachowaniach, przyzwyczajeniach, perwersjach...

Następnie otworzyłam książkę na chybił-trafił. To był akurat ostatni akapit jednego z rozdziałów. I chyba to oznacza, że mam jakieś zboczenie, ale ten akapit potwierdził moje przypuszczenia.

"W tej sekundzie nie zauważył ciężarówki, która z wielką prędkością pędziła przez plac d'Arezzo i dostał się wprost pod pięć ton stali."

Wiedziałam, że chcę tę powieść przeczytać. Nie byłam pewna, czy chcę ją mieć. Ale nie mogłam liczyć na rychłe znalezienie jej na półce w bibliotece. Powstała więc bitwa i gonitwa myśli. Ostatecznie - co było łatwe do przewidzenia - wybrałam jeszcze jedną, kolejną z cegieł i ruszyłam do kasy.

Ale wiecie co? Nie przypuszczałam, że znajdę w tej książce to, co znalazłam.

Przez pierwsze kilkadziesiąt stron czytałam i byłam zwyczajnie zdruzgotana. Po głowie biegała mi - coraz częściej, trzeba dodać - pewna myśl. Pomyliłaś się. To nie jest to. Ludzkie perwersje, przywiązania do rzeczy materialnych, traktowanie kobiet jak rzecz, czasami wręcz idiotyzm, erotyzm, brzydota i piękno. To wszystko mieszało się, czasami na jednej stronie. Wtedy doszłam do 260 strony. Co mnie podkusiło, by czytać to na lekcjach? Błagam, powiedzcie mi, co? Przerosło mnie. Powiedziałam - dość. Do cholery jasnej, nienawidzę tej książki, tej treści, tego bezwstydu, tego zachwiania wszelkich praw. Rada ode mnie - nigdy nie patrzcie na nauczycieli po tym, gdy przeczytacie coś, co was w jakiś sposób wzburzyło. Nie warto.

Ostatecznie, niecałe dziesięć minut później powróciłam do akcji. Do światka, w którym autor zanurzył się razem z czytelnikiem, do placu d'Arezzo. Po przeczytaniu całości mogę powiedzieć to z podniesioną głową: nie popełniłam błędu wychodząc z tą książką z księgarni. Najmniejszego.

Po traumatycznym początku było już tylko lepiej. Albo gorzej - zależy jak leży. Bohaterowie mieszali się w swoich historiach, zamieniali swoje miejsca, przemieszczali się w obrębie kilku rozdziałów, łączyli i rozchodzili. Czasami nawet umierali. Ja też przywykłam do sprośności, które co jakiś czas wcale nieśmiało się pojawiały. Przywykłam do delikatnej i dziewczęcej miłości Albane, do Isis - dziecka nad wymiar inteligentnego, dziecka, które było doskonałym obserwatorem. Przywykłam nawet do Diane. Do jej pewnych ekstrawagancji, do jej niecodziennego stylu bycia, do jej zachowania, zachcianek, do kobiety zagubionej, którą tak naprawdę była.

Tym razem miałam dwie ulubione postaci. Jedna przeżyła, a druga... druga nie udźwignęła ciężaru jakim było życie. Czy to nie smutne, że nawet bohaterowie, których lubię znikają przed zakończeniem książki? Dzięki ci autorze przynajmniej za to, że zachowałeś jednego z nich.

Tak wiele historii... a to wszystko przez list. Jeden, krótki liścik bez nadawcy.

"Piszę tych kilka słów po prostu po to, by Ci powiedzieć, że Cię kocham. Podpisane: Ty wiesz kto."

Banalne, prawda? Wydawałoby się, że nie wzbudzi niczego złego. Że nie pojawią się potwory, które kryją się pod ludzką skórą. A jednak... nikt nie reagował tak samo, jak można by się spodziewać. Czy to smutne? Nie sądzę. Ludzkie - owszem. Ile ludzi, tyle sposobów na życie. Ile ludzi, tyle rodzajów miłości. Ile ludzi - tyle sposobów reagowania.

Spodziewałam się czegoś, co będzie lekką lekturą (i nie mam tu na myśli gabarytów tomiszcza). Ale to kolejna książka Schmitt'a, która pokazuje ludzkie twarze tak dokładnie, tak dogłębnie, tak brutalnie, tak prawdziwie, tak prosto...

To wszystko wskazuje na to, że jak tak dalej pójdzie - będę miała i znała wszystkie książki tego pana. Czy się cieszę? Z jednej strony - bardzo. Z drugiej zaś przewiduję, że będę do nich wracała. A wszystkie mnie w jakiś sposób przygnębiają, rozbijają od środka, niszczą zalążek szczęścia, które tak pieczołowicie buduję i chronię. Ale sądzę, że koniec końców wyjdzie mi to na dobre.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Raz na zawsze

Ta książka to jak jazda bez trzymanki! Każda strona, każdy bohater daje czytelnikowi tak wiele emocji, że trudno od książki się oderwać. Bohaterowie s...

zgłoś błąd zgłoś błąd