Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Odkrywając Japonię

Wydawnictwo: Kirin
5,69 (16 ocen i 5 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
3
7
3
6
3
5
2
4
3
3
2
2
0
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788362945245
liczba stron
278
język
polski
dodała
Eljot

Świat po raz pierwszy usłyszał o Japonii w XIII wieku, ale pierwsi Europejczycy postawili swoje stopy na jej terytorium dopiero 250 lat później. Odkrywanie Japonii nie skończyło się jednak wraz z epoką wielkich podróżników, ani nawet z falą cudzoziemców, która zalała jej brzegi po otwarciu granic w połowie XIX wieku. Każda wyprawa do Japonii, nawet ta najkrótsza, to jej małe odkrycie dla...

Świat po raz pierwszy usłyszał o Japonii w XIII wieku, ale pierwsi Europejczycy postawili swoje stopy na jej terytorium dopiero 250 lat później. Odkrywanie Japonii nie skończyło się jednak wraz z epoką wielkich podróżników, ani nawet z falą cudzoziemców, która zalała jej brzegi po otwarciu granic w połowie XIX wieku. Każda wyprawa do Japonii, nawet ta najkrótsza, to jej małe odkrycie dla odwiedzającego, to konfrontacja z wyhodowanym na książkach i filmach wyobrażeniem, to wyzwanie stawienia czoła większym i mniejszym przeciwnościom. O polskiej turystyce do Japonii, odmiennym podejściu do muzeów czy pamiątek, a także mało znanych atrakcjach opowie czytelnikowi dziewięciu autorów, a lekturę urozmaicą liczne ilustracje i zestawienia danych.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Kirin, 2014

źródło okładki: http://www.kirin.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 167
Gracjan Triglav | 2014-12-29
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 29 grudnia 2014

Na publikację składa się dziewięć artykułów w uczelnianej, naukowej stylistyce i wstęp napisany przez Dyrektor Wydziału Informacji i Kultury Ambasady Japonii. Poszczególne teksty w mniejszym bądź większym stopniu odnoszą się do zagadnień turystycznych.
Teksty nie są porywające, są za to bardzo przystępnie napisane; przedstawiają ciekawe informacje – z tym że wiele z nich może być już dobrze znana zainteresowanym Japonią.
Ciężko mi powiedzieć dla kogo jest ta książka, napisali ją ludzie zafascynowani Krajem Wschodzącego Słońca, posiadający spory zakres wiedzy teoretycznej i praktycznej, ale kto jest targetem tej publikacji? Czy jest to produkt od sympatyków dla sympatyków?
Skąd koncepcja na taką oficjalną formę publikacji?
Prosty, rzeczowy język sugeruje iż jest to pozycja dla żółtodziobów, jednak tabele, ujęcia procentowe i szczegółowa analiza przemawia za kierowaniem tekstów do nieco bardziej zaawansowanego czytelnika, głębiej zainteresowanego tematem. Obawiam się że zebrano do kupy tekściki które sensowniej mogłyby funkcjonować jako niezależne publikacje, na łamach jakiegoś portalu japonistycznego, czy tematycznego periodyku.
Jeśli masz nikłą wiedzę na temat współczesnej Japonii i planujesz zwiedzanie na własną rękę – to świetne wprowadzenie, jeśli jednak było ci dane czytać jakieś publikacje nt. tego kraju i jego mieszkańców – nie będziesz zaskoczony.
Książka wydana została w 2014 i odnosi się do spraw bieżących, obecnej sytuacji gospodarczej i aktualnych spraw.
Pod nazwiskiem autorów poszczególnych artykułów wymiona jest uczelnia którą jak się zdaję reprezentują, pod każdym poza jednym; jest sporo przypisów, obszerne bibliografie (w tym linki które szybko przestaną być aktualne – o ile już nie są), stwarza to wrażenie rzetelności... ale coś w głębi duszy sugeruje że lepiej byłoby pokusić się o gatunek mieszany – esej z elementami literatury podróżniczej.

Pierwszy tekst zarysowuje nam jak postrzegano Japonię w Europie, w pierwszych stuleciach naszych kontaktów, rozpoczętych w epoce wielkich odkryć geograficznych (kiedy pływało się tu i tam by zatknąć flagę w imienia króla czy królowej, i oznajmić mniej lub bardziej rozumiejącym sytuację tubylcom iż mają zaszczyt zostać poddanymi rzeczonych koronowanych głów). Trochę o handlu i nawracaniu. Dużo o kartografii – powstawaniu pierwszych map i stopniowym poszerzaniu informacji nt. dalekowschodnich wyspiarzy i ich terytorium. Ciężko mówić o takim pływaniu jak o turystyce, więc jak gdyby dla usprawiedliwienia bytności tekstu w zbiorze autor wspomina o audiencjach u szoguna i odbywanej doń nolens volens wycieczce – kiedy szło podpatrzyć codzienne życie niższych klas społecznych... ale to trochę naciągane i sam autor ma tego świadomość. Krótki sympatyczny tekścik. Z racji tego iż mówi o pierwszym namacalnym zetknięciu się białych z Japończykami, umieszczenie go na początku jest bardzo sensowne.

Drugi artykuł porównuje kilka „pocztówkowych” widoków starego Edo i jego najbliższych okolic ze współczesnym, bardzo rozrośniętym Tokio (Wschodnią Stolicą). Owych drzeworytów jest przeszło sto, i opracowano już zagadnienie fachowo w samej Japonii, dlatego autorka omawia tylko kilka. Niewiele jednak z tego wynika, bo to trochę tak jak opisywać pole, a potem mówić o postawionym tam osiedlu z wielkiej płyty... w kraju częstych trzęsień ziemi, w którym obecna stolica jak nie płonęła, to była zrównywana z ziemią przez Amerykanów, ciężko mówić o rozpoznawalności miejsc... to trochę tak jak z przedwojennym warszawskim Muranowem i obecnym, powojennym osiedlem. Oczywiście w tekście jest wiele sensownych uwag i całość ma sens, niemniej nie ma tu mowy o czymś w rodzaju porównywania warszawskich prac Canaletta z ze stanem obecnym. Brak tu ciągłości, to co zostało to drobiazgi, w dodatku to rekonstrukcje bądź zupełnie nowe twory, odmienne niż poprzednie. Skojarzenia ze stolica Polski nasuwają się same.

Trzeci tekst jest o współczesnych wyjazdach turystycznych naszych rodaków do Japonii, sporo tabel, wniosków i porównań. Co, jak i po co. W zasadzie wszystko sugerowałoby że tekst będzie nudny, jednak zarysowuje pewien portret polskich turystów, i jest to ciekawe (ale głowy nie urywa).

Czwarty artykuł omawia główne atrakcje Kraju Kwitnącej Wiśni, z którymi styka się każdy obcokrajowiec opuszczający lotnisko; a zatem mamy tu przeanalizowane warunki noclegowe, żywieniowe, oferowane rozrywki, obcowanie ze standardowymi turystycznymi ofertami – takimi jak prezentacje przejawów tradycyjnej kultury czy zwiedzanie zabytków. Cenny tekst dla kogoś kto myśli o zwiedzaniu na własną rękę i nie ma o tym zielonego pojęcia. W artykule autorka wyraża zdziwienie iż w obu jej grupach większym zainteresowaniem cieszyła się proza życia, zwykła japońska codzienność, niźli zabytki i wielowiekowa kultura. Dziwi ją to tym bardziej że pojechała tam z ludźmi zafascynowanymi odwiedzanym krajem, którzy mają sporą wiedze historyczną i antropologiczną. Cóż, wyjaśnienie jest proste – ludzie przedkładają proste rozrywki nad złożone, lubią kiedy ich umysły nie muszą się do niczego zmuszać i swobodnie chłoną to co podano wprost, na tacy, poza tym każdy z nas zainteresowany jest tym jak żyją inni, a więc tym co nam bliskie, podobne naszej codzienności a jednak inne, egzotyczne. To naturalne zachowanie.

Piąty artykuł poświęcony jest Polakom (których jest około tysiąca) osiadłym w Japonii na stałe. Trochę o problematyce integracji i ogólnej sytuacji polskich imigrantów. Tekst bardzo ciekawy, ale niestety krótki, i zupełnie nie wyczerpujący tematu. Obserwacje socjologiczne i psychologiczne.

Szósty poświęcony jest krótkiej charakterystyce muzealnictwa, jego przejawów, form wystawiennictwa, tematyki – itd.; mowa o analogiach i różnicach odnośnie zachodnich trendów. Tekścik trzeba trochę przeredagować (są dwie literówki i kilka zdań które można by zgrabniej skonstruować).

Siódmy tekst jest o pamiątkach i produktach regionalnych, których jest w Japonii sporo. Jest to jedyny tekst napisany przez osobę która nie podpiera się nazwą żadnej uczelni, a zamiast tego ma pod nazwiskiem adres swego bloga. Tak jak w innych tekstach nie brak tu tabel, i w zasadzie jeśli komuś nie chce się szukać na własną rękę, autora zrobiła research za niego, i biorąc pod uwagę barierę językową – praca to niemała.

Ósmy artykuł poświęcony jest „kawiarniom tematycznym” – tj. wszelakim barom, restauracjom w których atrakcją jest nie tyle jedzenie co dekoracje i niekonwencjonalny sposób obsługi przez odpowiednio ucharakteryzowaną obsługę, a także miejscom gdzie herbata czy posiłek są tylko pretekstem by poobcować ze zwierzętami. Najbardziej swobodny i odskakujący od naukowego języka artykuł w zbiorze – aczkolwiek stara się być jak inne analityczny: wyniki badań autorki padają i tu.

Ostatni, dziewiąty, opisuje sztukę konnego łucznictwa – jego obecny wymiar kulturowy i genezę. Interesujące, ale zdecydowanie bardziej dla osób zainteresowanych historią niźli współczesnością Japonii.

Podsumowując – merytorycznie publikacja jest na pewno wartościowa, teksty są na tym samym poziomie, choć każdy autor ma swoje słownictwo, swoją stylistykę, więc każdy pisze nieco inaczej. W ramach pewnego uporządkowania informacji, przygotowania na zderzenie z bądź co bądź zupełnie obcą (choć powierzchownie zwesternizowaną) kulturą, może być przydatna. Na pewno lepiej przeczytać i wziąć pod rozwagę niż jechać w ciemno.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dom, w którym...

Książka jest kluczem do lewej komory mego serca, rzekłbym. Jest pełna magii, choć odmiennej tak, że odbiega ona od samej istoty słowa "...

zgłoś błąd zgłoś błąd