Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

W otchłani Imatry

Wydawnictwo: Dobre Historie
6,37 (65 ocen i 14 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
1
8
9
7
20
6
16
5
7
4
5
3
4
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Под волнами Иматры
data wydania
ISBN
9788363667995
liczba stron
254
język
polski
dodała
Fuzja

Pierwsza część cyklu o przygodach Metodego Kobyłkina, słynnego na całą Rosję detektywa, nazywanego Okiem Sprawiedliwości. Jest rok 1893. W pociągu Kolei Nikołajewskiej, w tajemniczych okolicznościach umiera rosyjski milioner, Jegor Pawłowicz Worobiow, który tuż przed śmiercią próbuje wyjawić córce mandżurski sekret jej rodu. W śledztwo natychmiast angażuje się Metody Kobyłkin – znany w całej...

Pierwsza część cyklu o przygodach Metodego Kobyłkina, słynnego na całą Rosję detektywa, nazywanego Okiem Sprawiedliwości.

Jest rok 1893. W pociągu Kolei Nikołajewskiej, w tajemniczych okolicznościach umiera rosyjski milioner, Jegor Pawłowicz Worobiow, który tuż przed śmiercią próbuje wyjawić córce mandżurski sekret jej rodu. W śledztwo natychmiast angażuje się Metody Kobyłkin – znany w całej Rosji detektyw, wielokrotnie porównywany do francuskiego Vidocqa. Z pozoru sympatyczny, starszy pan, w rzeczywistości jest śmiertelnie groźną bronią wymiaru sprawiedliwości. Wraz z zaufanymi agentami podejmuje się on rozwiązania mrocznej zagadki rodu Worobiowów. Tymczasem, toczące się śledztwo odkrywa przed Czytelnikami kolejne zbrodnie, przenosząc akcję w coraz to bardziej egzotyczne miejsca kuli ziemskiej...

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 350
Himitsu Korose | 2013-02-09
Przeczytana: 14 stycznia 2013

"- No tak, bez wątpienia. Ale w istocie, pieniądze tatusia magicznie wyparowały?
Aleksiej Nikołajewicz potwierdził skinieniem głowy.
- I z całej gotówki nie zostało ani pensa?
- Dokładnie.
- Ach, trzeba przyznać, że nieźli spryciarze z tych angielskich bankierów! Zuchy! Nasi tak obrabiać nie potrafią. Wszystko do ostatniego pensa."


Kryminał jaki jest, każdy wie. Można nie czytać kryminałów, można ich nie oglądać, ale mimo wszystko, nie ma osoby, która by ich nie znała. O Sherlocke'u Holmesie słyszeli wszyscy, niektórzy nawet wciąż utożsamiają go z realną postacią, choć był jedynie wymysłem genialnego pisarza, jakim, niewątpliwie, był Conan Doyle. O kryminale rosyjskim słyszy się już znacznie mniej. Właściwie, nie słyszy się o nim wcale. Ale, ku zaskoczeniu wielu, jak najbardziej istnieje. Moje pierwsze spotkanie owym gatunkiem wspominam bardzo miło, toteż z najwyższą przyjemnością sięgnęłam po dzieło Aleksandra Ławrowa. I nie zawiodłam się na nim.

Jest rok 1893. W pociągu kolei Nikołajewskiej, w tajemniczych okolicznościach umiera rosyjski milioner Jegor Pawłowicz Worobiow, który tuż przed śmiercią próbuje wyjawić córce mandżurski sekret jej rodu. W śledztwo natychmiast angażuje się Metody Kobyłkin - znany w całej Rosji detektyw, wielokrotnie porównywany do francuskiego Vidocqa. Z pozoru sympatyczny starszy pan, w rzeczywistości jest śmiertelnie groźną bronią wymiaru sprawiedliwości. Wraz z zaufanymi agentami, Kobyłkin podejmuje się rozwiązania mrocznej zagadki rodu Worobiowów. Obfitujące w zwroty akcji śledztwo odkrywa przed Czytelnikami kolejne zbrodnie, przenosząc bohaterów w coraz bardziej egzotyczne zakątki naszego globu...

Wszystko zaczyna się od, zdawałoby się, nic nie znaczącego przybycia turysty nad Imatrę - wodospad położony w Finlandii. Aleksiej Nikołajewicz zostaje zaprowadzony do hotelu przez jego pracownika i poproszony o wpisanie się do księgi gości. Następnie, od razu wyrusza nad wodospad, nie chcąc czekać ani chwili. I w owym zdarzeniu nie byłoby nic dziwnego, gdyby nie fakt, że do hotelu wrócił, choć z pozoru ten sam, to w rzeczywistości zupełnie inny człowiek.

Postać Metodego Kobyłkina po raz pierwszy pojawia się w cyklach Caryca hunhuzów i Fatalna tajemnica, powstałych z ręki Aleksandra Iwanowicza Krasnickiego, który pisał pod pseudonimem Aleksander Ławrow. Był on najsłynniejszym autorem powieści kryminalnej w odcinkach na przełomie XIX i XX wieku. Opublikował ponad sto powieści, wiele opowiadań, wierszy, a także reportaży i szkiców. Był mistrzem w snuciu intryg.

Powieść "W otchłani Imatry" jest dla czytelnika tekstem, przez który przebiega się bardzo szybko. Wpływ ma na to nie tylko nieduża objętość lektury, ale też wartka i szybka akcja, która brnie do przodu w zastraszająco szybkim tempie. Mamy więc morderstwo, mamy poszkodowanych, są również podejrzenia i podejrzani, a co za tym idzie - mamy też i śledztwo, które opisane w tak skąpej treści, przewija się przed oczami niczym błyskawica. Gdyby jednak zastanowić się nad wartościami, jakie autor chciał przekazać, nie jest to zła metoda.

Nie doświadczymy w historii wielkiego zagłębiania się w psychikę bohaterów. Możemy jedynie snuć pewne wnioski na podstawie ich zachować. Ławrow w opowieści o słynnym detektywie skupia się na sile dedukcji i dowiedzenia prawdy. Dlatego większość informacji, które przedstawia czytelnikowi, prowadzi do słusznego zakończenia sprawy i choć ten wciąż jest bombardowany sporą dawką nowych tropów, nie może domyślić się niczego, poza prostymi faktami.

Znajdą się pewnie tacy, którzy porównają styl autora do znanej na cały świat powieści Doyle'a albo stwierdzą, że Iwanowicz nie dorasta mu do pięt. Prawda jest jednak taka, że choć historia Holmesa jest wspaniała, to o Metodym Kobyłkinie czyta się dużo lżej i swobodniej. Ławrow nie skupia się na długich opisach, przez co znacznie prościej jest przebrnąć przez lekturę i z tego właśnie powodu kończy się ona tak szybko.

Pewnym minusem książki jest zbyt duża ilość bohaterów, występujących obok siebie w jednej chwili. Ktoś, kto nie jest przyzwyczajony do rosyjskich imion i nazwisk szybko się w nich pogubi i nie będzie wiedział kto jest kim. Takie przedobrzenie jest obecne do mniej więcej połowy powieści, potem jest już lepiej.

Całości dopełnia świetna okładka, którą zaprezentowało nam wydawnictwo. Idealnie oddaje obecny w treści klimat i przywodzi na myśl bardzo dobry kryminał. Jest interesująca, czyli robi to, co robić powinna. Zaciekawia czytelnika i w pełni zwraca na siebie uwagę.

Na koniec, poleciłabym "W otchłani Imatry" wszystkim fanom niezawodnych detektywów i powieści z motywem zabójstwa w tle. Na pewno się na niej nie zawiodą i pewnie tak, jak ja, będą czekać z niecierpliwością na kontynuację, żeby poznać bliżej interesującego Metodego Kobyłkina.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Punkt Borkmanna

Van Veeteren zostaje oddelegowany do Kaalbringen, aby wesprzeć miejscową policję w schwytaniu seryjnego mordercy "Rzeźnika". Niby nic nie łą...

zgłoś błąd zgłoś błąd