pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!
Mordercy
Dwanaście mrocznych opowiadań z pogranicza grozy, kryminału, fantastyki i thrillera. Historie o tych, którzy odbierają życie innym, stworzone przez autora, którego pomysły docenili Graham Masterton, Ł...
Dwanaście mrocznych opowiadań z pogranicza grozy, kryminału, fantastyki i thrillera. Historie o tych, którzy odbierają życie innym, stworzone przez autora, którego pomysły docenili Graham Masterton, Łukasz Orbitowski i tysiące polskich czytelników (nominacje do nagród „wARTo”, „Sfinks” i „Nautilus”). Każda z tych opowieści trzyma w napięciu od pierwszej strony i zadziwia fabularnym rozwiązaniem. Zbiór opowiadań, który zabija filmową narracją i morduje plastycznym językiem.
„Morderstwo? Powiem ci coś o morderstwie. Jest łatwe, jest przyjemne i za chwilę dowiesz się o nim wszystkiego...” The Crow
pokaż więcej.
źródło okładki: http://oficynka.pl/katalog/mordercy/
Moja Biblioteczka
Gdzie kupić?
Opinie znajomych
-
346sprzedam/wymienię książki (archiwalny 2) (zamknięty)
-
438
-
86
Opinie czytelników
http://zaginionyalmanach.blogspot.com/2011/04/mordercy-ukasz-smigiel.html
Pierwsze opowiadanie już zaliczone - smakowite! Biorę się za następne...
Skończyłem. Pozostałe są równie smaczne, a nawet jeszcze bardziej!
Ten zbiór opowiadań czyta się szybko i przyjemnie, a najlepiej robić to wieczorem, który potęguje nastrój w nich zawarty. Z niecierpliwością czekam na następny taki zestaw i mam nadzieję, że Pan Łukasz nie porzuci tej formy pisania na rzecz jakiegoś nowego pomysłu.
Książkę polecam wszystkim fanom: kryminałów, thrillerów i horrorów, bo wszystkie te gatunki można znaleźć w tym zbiorze.
Czarna okładka z tytułem w kolorze żółtym "MORDERCY", a zaraz pod nim portret człowieka, uchwyconego jak krzyczy. Prawdziwy obraz czy tylko moja wyobraźnia? Przedsmak czekających mnie wrażeń i to z tych kategorii mocnych. Jeszcze tylko wstęp, z którego dowiaduję się, że przede mną dwanaście opowiadań i mogę zaczynać zaspokajać swoją czytelniczą ciekawość.
Każda z historii ma odpowiednie wprowadzenie - fragment piosenki lub książki, który świetnie oddaje atmosferę opowieści, która stoi przed czytelnikiem. W pierwszym opowiadaniu mam przed oczyma obrazy jak z filmów o detektywach z lat czterdziestych lub pięćdziesiątych, lecz zamiast Phillipa Marlowe`a jest Jimi Coltrane, który właśnie stoi przed swoim wielkim odejściem w wielkim stylu. Ostatnim akordem jego życia ma być mord kolektywny czyli "pomoc" w odejściu z tego świata, gdy ktoś kończy siódmą dekadę życia. Pomimo, że bohater zgadza się z zasadą "pożegnania się" tą metodą nie oznacza to, iż ma to się odbyć na warunkach ustanowionych przez innych. Nim jego serce zabije ostatni raz wprowadzi jeszcze trochę zamętu pośród swoich znajomych, szczególnie tych, którzy nie mogą się już doczekać jego śmierci, a to wszystko z imieniem boga na ustach. Nie można umrzeć naturalnie, mord kolektywny musi pozostać mordem, w końcu definicja zobowiązuje ...
W imieniu siły wyższej, tej dobrej i złej, dokonano wiele zbrodni. Ci, którzy są ich autorami, zawsze mają jedno usprawiedliwienie - ich czyn jest słuszny. Gdzie mogą się takie brutalne rytuały odbywać? W spokojnej okolicy, w typowym domu, niczym nie wyróżniającym się, spośród setek sobie podobnych. Może i sceneria mało odpowiadająca potocznym wyobrażeniom, ale tym bardziej przerażająca, bo tak znajoma z sąsiedztwa. W końcu mordercą może być każdy, nawet ta miła pani lub uprzejmy pan, wiek też nie gra roli. Kamuflaż doskonały, bo wszyscy jednocześnie mogą być katem, przyszłą ofiarą no i podejrzanym. Kim jest zbrodniarz? Istotą ludzką czy może kimś nie z tego świata?
Koszmary senne są zawsze nad wyraz realistyczne, nie można przed nimi uciec tylko czy zawsze pozostaję tylko marą godzin nocnych? A może bestie z tych projekcji są realne i mają swoją misję do wypełnienia? To co realne nie zawsze musi być rzeczywiste, a niektórzy ludzie mogą mieć zadanie do wypełnienia z pogranicza światów, chociaż ich efekty czasem są aż nadto odczuwane na jawie.
Mówi się, że każdy mit ma w sobie ziarno prawdy, tylko jak je zauważyć w całej historii? Co jest prawdą, a co fantazją, przekonują się tylko nieliczni, chociaż gdy do tego dochodzi woleliby by legenda była tylko wytworem czyjejś wyobraźni. Prawda jest brutalna i mordercza, ale dla niektórych staje się początkiem nowej bajki, takiej, w której ktoś pozna jej istotę, lecz dla niego będzie już za późno.
Dwanaście opowiadań, każde inne, niepodobne do poprzedniego i nie mające nic z następnego. Raz brutalnie dosłownie, raz zawoalowane, tak, że dopiero po chwili dociera ich groza do czytelnika. Czasem oparte na gawędzie, czasem surrealistyczne, jedno mają wspólne ich początek jest spokojny, by zaraz gdy straci się czujność, zaatakować zbrodnią, koszmarem lub jednym i drugim. Każda historia ma swoich bohaterów, którzy stają w jakimś momencie swojego życia przed dosyć mroczną niespodzianką, mniej lub bardziej krwawą, a na pewno taką, której raczej nikt by nie chciał być uczestnikiem. Zło można przedstawić na wielu stronach, odsłaniając różne jego oblicza w tej samej powieści lub w kilkunastu opowiadaniach, gdzie pokazane w różnym czasie i miejscu zaskakuje różnorodnością postaci, które przybiera.
Dwanaście nowel, które wychodzą poza klasyfikację - sensacja, thriller, horror,bajka, fantastyka, w każdym jest składanka różnych gatunków, która ciekawi, zaskakuje, czasem może przerażać, a czasem zastanawiać. Od mordu kolektywnego, przez "Opowieść wigilijną", w której to mordercy, a nie choinka są osią akcji, aż po Czarnobyl, gdzie zło wykształciło całkiem nowy byt. Jedno jest pewne - nuda, to słowo, które nie nasuwa się na myśl przy czytaniu, za to słowa morderca, zagadka, niesamowitość i strach są ciągle obecne. Portrety tych wyrazów odmieniane w każdej historii wiele razy wciąż zaskakują ilością możliwych wcieleń, raz za razem okazują się tak samo fascynująco przerażające.
Może źle to zabrzmi, ale często oceniam książki po okładce. Może i jest to płytkie, nietaktowne, albo i też niesprawiedliwe dla niektórych ciekawych dzieł, ale dla mnie okładka musi chwytać, przykuwać uwagę. I okładka książki Łukasza Śmigla „Mordercy” właśnie taka jest. Pobudzająca wyobraźnię, zachęcająca do przeczytania.
Co może łączyć podróże w czasie, wilkołaki, Knechta Ruprechta, łowcę duchów, XVI-wieczne zabójstwo, kanibala, tajemnicze wiadomości, a także zlodowaciały świat? Słowo jest jedno i przerażające: MORDERSTWO. W książce Łukasza Śmigla przedstawione są historie, w których pierwsze skrzypce odgrywa zabójstwo. Ale, czy zawsze ono jest z zimną krwią?
Książka napisana jest nie zawsze prostym językiem, w łatwo przyswajany przez czytelnika sposób. Niektóre historie czytało mi się lekko, a na innych musiałam się bardzo skupić. Ale związane jest to zapewne z tematyką tych wszystkich opowiadań, która nie jest przecież przyjemna.
„Jesteśmy istotami brutalnymi. Agresja nas rozpiera i cały ten żałosny system społeczny, który sobie stworzyliśmy, już dawno trafiłby szlag, gdyby nie nasze społeczne i religijne obrzędy.” - można przeczytać już na początku pierwszego opowiadania: „Kozioł ofiarny”. W tej historii mowa jest o detektywie, który ma zostać ofiarą Kolektywnego Mordu. Wszyscy przestępcy zebrali się, aby zabić starego Colton'a.
Niektóre historie były ciekawsze od pozostałych. Jednak jest to zależne tylko i wyłącznie od gustu czytelnika. Osobiście, ciężko było mi przebrnąć przez historię „Klatka Altmana”, gdzie mowa jest o łowcy duchów, który daje zmarłym drugie życie, odnajdując ich duchy i stare ciała. Jedak, każdy chciałby skorzystać z takiej okazji, aby móc żyć dalej. Ale szansa jest tylko jedna i należy ją odpowiednio wykorzystać.
„Krąg” natomiast to historia o czymś w rodzaju wilkołaka, który może zmieniać swoje ciało a także płeć. Jeżeli mielibyście możliwość wyboru, kim chcielibyście być? Kobietą czy mężczyzną?
Wciągnęłam się w zaprezentowane w książce opowiadania. Pochłaniałam je z ciekawością kolejnych wydarzeń. Nie wiedziałam, że w tym temacie można wymyślić tak wiele. Każde opowiadanie było inne, wnosiło coś świeżego dla pożeraczy kryminałów i fantastyki.
Nigdy nie spodziewałabym się takiego rozegrania akcji w historii: „Constant”. Główny bohater dostaje dziwną wiadomość na pocztę elektroniczną. „ZAMIANA”. Krótka wiadomość zdezorientowała Gilberta. O co może chodzić? Mężczyzna ciągle miał wrażenie, że ktoś go obserwuje, zakrywał kamerkę, którą miał przy komputerze. Od lat kochał się w dziewczynie, która na nieszczęście była prawie narzeczoną jego brata. Prawie, bo zaręczyny, starszy brat Gilberta zaplanował na Sylwestra. Co się stało, co to za „ZAMIANA”? Można się tego dowiedzieć tylko po przeczytaniu tej historii. Osobiście, nigdy bym się nie domyśliła takiego rozwiązania sprawy.
Jeżeli miałabym wskazać swoją ulubioną historię, na pewno wskazałabym „Opowieść wigilijną”. Przede wszystkim podobała mi się więź jaka trzymała głównego bohatera z jego młodszą siostrą Gizelle. Wychowywali się w sierocińcu. Jednak starszy brat został wyrzucony „z przybytku dobrych sióstr zakonnych za pobicie do nieprzytomności dwóch rówieśników”. A to wszystko w obronie swojej siostrzyczki. Peter był świadkiem, jak jego siostra w jego obronie popchnęła swojego kolegę. Znajdowała się ona wtedy z tym chłopczykiem wtedy na dachu i na nieszczęście on umarł. Gizelle bała się, że w Boże Narodzenie przyjdzie po nią Knecht Ruprecht, który był złym pomocnikiem Świętego Mikołaja i zabierał ze sobą niegrzeczne dzieci, które albo wracały nad ranem, albo zostawały z nim. I jak można się spodziewać, mała Gizelle została ukarana...
Spodziewałam się po tej książce podróży do skomplikowanego mniej lub bardziej umysłu mordercy. Chciałam się dowiedzieć, czym kieruje się zbrodniarz popełniając ten straszliwy czyn. Znalazłam się jednak w krainie morderstw i zabójstw, które bardzo mnie zaskakiwały. I tutaj należy pogratulować autorowi kreatywności i pomysłowości.
Dużym plusem muszę tutaj jeszcze podkreślić, coś, co dużo pomaga czytelnikowi w odbieraniu opowiadań. Każda historia ma dodany komentarz od autora. Odbiorca dowiaduje się dzięki temu, w jakich okolicznościach i dlaczego powstało dane opowiadanie.
Książkę Łukasza Śmigla „Mordercy” z pełną świadomością i z przekonaniem mogę polecić wszystkim miłośnikom kryminałów, fantastyki i zbrodni, które nie są banalne. Bo schematyczności tym opowieściom nie można zarzucić. Dwanaście historii, które pojawiły się w całym zbiorze to niesamowita przygoda, kreatywność, coś innego, coś nieprzeciętnego.
[…] w psychice mordercy znajduje się coś, co tkwi także wewnątrz każdego człowieka i […] ludzie chcą się dowiedzieć czegoś więcej o mordercach, ponieważ pragną więcej wiedzieć o sobie samych.
Michael Weaver "Impuls"
Zbiór opowiadań Łukasza Śmigla pod intrygującym tytułem "Mordercy" idealnie wpasowuje się w pragnienie poznania mrocznej ludzkiej natury. Zawarte w nim historie mogą być i inspiracją i ostrzeżeniem. Że zło gdzieś tam się czai, niekoniecznie za rogiem, ale może być w każdym z nas. Bo ludzie są nieprzewidywalni i czasami mogą być groźni, dla siebie i dla innych. Czasami kieruje nimi chęć przetrwania, czasami wewnętrzne pragnienie krwi. A czasami.... jakaś zewnętrzna siła, której nie potrafią się oprzeć i nie potrafią z nią walczyć.
Książka Śmigla to zbiór fascynujących, mrożących krew w żyłach 12 historii. Z których każda ujmuje kostrukcją, pomysłem, językiem i puentą. Mamy do czynienia ze zjawiskami nadprzyrodzonymi, z brudnymi ludzkimi grzeszkami, z bohaterem swoistej urban legend, z XVI-wiecznym uzdrowicielem-detektywem, z niedoszłym-przyszłym pisarzem, którego zgubiła zbytnia szczerość. Są to historie pełne przemocy, sugestywnych opisów, a także swoistych ostrzeżeń i pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że niekiedy i zawoalowanych morałów. Na uwagę zasługują interesujące inwokacje, będące wprowadzeniem w każdą historię, idealnie oddając to, co w kolejnej opowieści znajdziemy. Wielki plus za wykorzystanie mojego ulubionego kawałka Metalliki "One". Oczywiście, jak w przypadku każdego zbioru opowiadań, tutaj także mam swoich faworytów i należą do nich historie: "Śledztwo", "Śmierć na trzy", "Omega".
Ale z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że cały zbiór historii "z piekła rodem" czytało mi się znakomicie i na myśl przyszła mi seria krótkich horrorów, które niegdyś oglądałam. A które były właśnie przedstawione w podobnej formie jak "Mordercy". Ironiczno-moralizatorsko-tragicznej. I oczywiście trzymającej w napięciu.
Komu mogę polecić "Morderców"? Przede wszystkim wyznawcom gatunku. Dzieci Kinga i Mastertona na pewno poczują się usatysfakcjonowane. Poza tym czytelnikom ceniącym umiejętnie poprowadzone historie, napisane dobrym językiem, ciekawie umiejscowione, dopracowane i zaskakujące. I oczywiście straszne. Jeśli ktoś ma wrażliwy wysublimowany gust, nietrawiący obrazowych opisów, może czuć się lekko zagrożony. Przez własne "mordercze" odczucia. Bo podobno... w każdym z nas tkwi coś z mordercy...
I za autorem pozwolę sobie przytoczyć cytat Alberta Camusa:
"Nie ma na tym świecie bardziej męczącego zajęcia od morderstwa".
Tak więc... zaryzykujmy i sprawdźmy, jak duży jest ten morderczy pierwiastek, który gdzieś tam w nas tkwi...
http://agnesscorpio.blogspot.com/2011/05/ukasz-smigiel-mordercy.html
Świetne, świetne, świetne!
Opowiadania czyta się rewelacyjnie - każde pojedynczo i wszystkie razem. Pomysły zaskakują i powiem szczerze - żałuję, że z każdego z nich nie urodziła się powieść - gdyż spędziłabym chętnie z prozą pana Śmigla kilkadziesiąt kolejnych godzin.
Polecam!
Łukasz Śmigiel to dziennikarz, autor słuchowisk radiowych, opowiadań (Demony), powieści (Decathexis, Muzykologia) oraz filmowych scenariuszy. Swoje prace publikował w prasie kulturalnej i literacko – fantastycznej. Jest również redaktorem naczelnym czasopisma „Lśnienie – Kultura Grozy”, a także pracuje na Uniwersytecie Wrocławskim w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej.
Nie wiem z jakich mocy korzysta autor -być może wenę twórczą czerpie z ukrytego źródła - ale jego opowiadania są kusząco niebezpieczne, wzmagają czujność, powodują niepokój, a kiedy nocą przyjdzie nam stanąć w ciemnym pokoju, to zadanie wcale nie będzie łatwe – opowiadania Łukasza Śmigla są niewyobrażalnie realne, przerażają i zaskakują. Po lekturze „Morderców” przestraszy nas nawet własny cień.
„Mordercy” to zbiór dwunastu opowiadań grozy. Ktoś powie „o nie, znowu opowiadania”, – autor we wstępie wyjaśnia tę sprawę jednym krótkim zadaniem „No cóż...ja po prostu kocham opowiadania”, czy takie stwierdzenie wymaga wyjaśnień?, nie sądzę, tym bardziej, że dzięki umiłowaniu tej krótkiej formy literackiej, dostajemy wyśmienite historie od których włos się jeży.
Tytuł zbioru jest czytelny, w opowieściach kluczową rolę odgrywają zbrodnie i mordercy. W fabule tej pozycji spotkamy odpychających, wręcz upiornych osobników m.in. Krechta Rupcherta - przeciwieństwo Świętego Mikołaja, kanibala pracującego w prosektorium, łowców duchów, agenta FBI z okrutnymi upodobaniami, a także doktorka z XVI wieku, działającego na zasadzie współczesnego CSI. To tylko część oryginalnych postaci, w opowiadaniach trafimy na innych równie unikalnych bohaterów, którzy narobią niezłego bajzlu.
Każda z historii przenosi czytelnika w inny świat, jest to ekstatyczne doznanie, trafiamy w egzotyczne miejsca, z zakapiorami szwendamy się po ciemnych uliczkach, skaczemy do innej epoki, a także przenosimy się w daleką przyszłość, jednak wszystkie te miejsca mają podobną atmosferę – duszną i mroczną. Oprócz tego w każdym z opowiadań autor umieszcza inne elementy z wykorzystaniem fantastyki, horroru, thrillera czy kryminału.
Łukasz Śmigiel, trzyma czytelnika w kleszczach ciągłego napięcia, podczas czytania nie ma czasu na głębszy oddech, bo z jednej makabry trafiamy w kolejną przerażającą fabułę.
Styl pisania autora jest zachwycający, lekki, nieszablonowy, bardzo plastyczny, do tego każde zdanie zawiera w sobie pokłady strachu, które swoimi obślizgłymi mackami przyczepiają się do nas i towarzyszą do ostatniej strony książki. Nie zaczerpniemy głębszego oddechu, bo w tej książce nie ma tlenu, są tylko toksyczne opary, krew, wnętrzności i to coś, co powoduje irracjonalny lęk w świetle dnia, a nocą staje się koszmarem.
Dodam jeszcze, ze posłowie książki jest równie interesujące, autor wyjaśnia skąd się wzięły pomysły na opowiadania – nie jest to jednak tajemnicze źródło -, niekiedy są to zdumiewające wyjaśnienia.
„Morderców” polecam czytelnikom spragnionym dreszczu emocji, miłośnikom opowiadań , a także osobom którym niestraszne jest się bać.
Tych, których zainteresowała moja nowa książka, zapraszam do obejrzenia trailera: http://youtu.be/m3NXqSrHn-U oraz na moją autorską stronę: www.dobrehistorie.com.pl
Kolejna książka już się pisze :-)
Opinie na EMPIK Online:
Mordercze opowiadania
Birkowski 17 maja 2011
Śmigiel po raz kolejny dał dowód, że jest jednym z najciekawszych polskich twórców horroru. 12 opowiadań - każde jakby z innej bajki, ale łączy je jedno - naprawdę przerażają! Z niecierpliwością czekam na kolejną powieść tego autora.
Super
Ela 17 maja 2011
Najlepszy zbiór opowiadań grozy z jakim miałam do czynienia. Na łeb, na szyję, pobił "Wielką księgę horroru", a prawdę mówiąc nie sądziłam że trafię na lepszy zbiorek. Rewelacja, bardzo ładnie napisane. Każde opowiadanie ma swój niepowtarzalny klimat, każde stanowi taki mały zamknięty światek. Gorąco polecam, Elizabeth.
Ta recenzja przydała się 1 raz
Dla każdego coś morderczego
madzik 15 maja 2011
Kryminał, thriller, fantastyka, horror oraz szczypta czarnego humoru. To najbardziej zakręcone opowiadania z jakimi miałam do czynienia. Filmowe sceny i odjechane pomysły w stylu pielęgniarza kanibala, XVI wiecznego lekarza detektywa, czy kosmitów zwanych pancernymi pingwinami. Jest to jak dotąd NAJLEPSZY polski zbiór opowiadań grozy roku 2011. Kto nie czytał niech zobaczy trailer , a później śmiga do księgarni. Polecam!
Morderczo ciekawe!
kuba 04 maja 2011
Gustuje bardziej w fantastyce niż w horrorze ale dałem się skusić na "Morderców" i powiem szczerze, że nie żałuję.
Śmigiel zaskoczył mnie różnorodnością postaci i samych opowiadań oraz ilością tematów po jakich zgrabnie się porusza.
Czyta się lekko i przyjemnie mimo, że tematyka jest dość ciężka, np. kanibalizm, nekrofilia i tym podobne zabawy.
Autor nie ocenia nie faworyzuje ale w bardzo przemyślany sposób opisuje. Serdecznie polecam wszystkim, którzy lubią się bać, pośmiać i zastanowić nad czymś więcej niż 5 sekund.
To najlepszy zbiór opowiadań o najokrutniejszych zwyrodnialcach tego świata. Pisarz pokazuje w nim, że nie ma rzeczy niemożliwych. Potrafi stworzyć intrygę osadzoną z wczasach Izabeli Portugalskiej, współczesności oraz fantastycznej krainie, gdzie mieszka czarny pomocnik świętego Clausa.
W swoich opowiadaniach porusza tematy ciężkie, wykorzystuje współczesne wierzenia i odwieczne pragnienia, jak choćby przywrócenie do życia ukochanych osób. Tak jak różne są zakończenia, tak samo różne są odczucia, jakie wzbudzają. Nie znajdziecie tu łatwych odpowiedzi, a sprawiedliwość wcale nie oznacza ulgi i oczyszczenia.
Technicznie nie ma, do czego się przyczepić, tylko należy bić brawa. Opowiadania są zwięzłe, rzeczowe, dzięki czemu czyta się błyskawicznie. Widać, że autor ma coś do powiedzenia i wie jak to zrobić. Przy całej różnorodności, jaką serwuje się czytelnikowi pan Śmigiel zachował własny, niepowtarzalny styl.
Jeszcze nie trafiłam na zbiór opowiadań, w którym wszystkie byłyby tak samo dobre na szczęście w tym zdecydowanie więcej jest tych genialnych!
Polecam!!!
Moje ulubione "Klatka Atmana" i "Za minutę północ"!
Gdy nadchodzi noc z ciemności wyłaniają się potwory. Kościste dłonie które przebijają ziemię, aby stwory, które już dawno pożegnały się z życiem, mogły wydostać się z grobu. Odblask ostrych, białych zębów, będących bronią, która pozwala z łatwością przebić się przez tętniącą życiem żyłę. Co jednak gdyby wszystko co najgorsze nie kryło się jedynie w mroku?
Jaki związek mają japońskie demony i zdobiący pola strach na wróble? Jak będzie wyglądał koniec świata, lub czy globalne ocieplenie wpłynie na przesunięcie się lodowców? Czy podróże w czasie są możliwe i czy można posmakować czyjegoś życia? Łukasz Śmigiel odpowiada nam na te pytania, a także na wiele innych, łącząc motywy już poruszane wraz ze swoimi nowatorskimi. A wszystko to w mrocznym zbiorze opowiadań pt. „Mordercy”
Tekstów jest dwanaście. Każdy rozpoczyna się cytatem, czy to z piosenki czy z wiersza, który wprowadza lekko w nastrój, który będzie towarzyszył czytelnikowi podczas czytania danego opowiadania. Wśród wszystkich opowieści zdarzyły się takie, które przyprawiły mnie o gęsią skórkę oraz takie na których zakończenie oczekiwałam z utęsknieniem, męcząc się każdym zdaniem (na szczęście tego drugiego typu było DUŻO MNIEJ). Cały zbiór wprawił mnie jednak w mroczny nastrój, którego zdecydowanie mi ostatnio brakowało.
Streszczając pokrótce moich faworytów muszę zacząć od historii „Kozioł ofiarny”, która otwiera zbiór. Akcja rozgrywa się w świecie, gdzie gdy człowiek osiąga określony wiek, zostaje zamordowany przez społeczeństwo, a członki jego przynoszą posiadaczom przez kolejny rok szczęście. Czy można się jakoś obronić i czy dane jest człowiekowi wybrać sposób swojej śmierci- musicie przekonać się sami.
Numer dwa na moim piedestale zajmuje tekst „Opowieść wigilijna”, która w niesamowity sposób przedstawia autorską wizję austryjackiego wierzenia. Związane ono jest z demoniczną postacią Krampusa, swoistego przeciwieństwa Świętego Mikołaja, który pojawia się gdy dzieci były niegrzeczne i nie zasłużyły na prezent, lecz na karę. Czytając opis pożerania jednego z dzieci mój puls i oddech zdecydowanie przyśpieszyły, gdyż jego plastyczność była naprawdę ogromna i wzbudzała obrzydzenie.
Miejsce trzecie, w moim małym rankingu to historia nawiązująca do kultury Japonii i stworzenia stracha na wróble. „Prawdziwą historię stracha na wróble” czyta się jak magiczną legendę wywodzącą się z ludowych podań. Całość opowiadana jest przez dziadka, który przedstawia swemu wnukowi swoje wspomnienia z czasów, gdy mieszkał w kraju kwitnącej wiśni. Aby podnieść poziom waszej ciekawości powiem jeszcze tylko, że mamy tutaj do czynienia z demonami, pod postacią kobiet, ze spadającymi z nieba truchłami oraz niezwykłym mieczem błyszczącym niczym tęcza.
Nie mam pojęcia jak można było wpaść na niektóre z pomysłów, które autor rozwinął dodatkowo do formy literackiej, jaką jest opowiadanie. Ich wielobarwność powoduje, że nie wiem do jakiego gatunku literackiego mogłabym je przypisać. Śmigiel zdecydowanie ma głowę pełną genialnych pomysłów, świetny warsztat literacki i tą niezwykłą umiejętność, zamrażania krwi i przyprawiania o stan przedzawałowy za pomocą słów. Ogromnym plusem jest według mnie zamieszczone w książce posłowie, w którym pan Łukasz wyjaśnia swoje motywacje i inspiracje. Była to dla mnie przysłowiowa wisienka na torcie, która upewniła mnie w przekonaniu, że książka ta jest po prostu świetna.
Nie jestem w stanie oddać klimatu, jaki stworzył Łukasz Śmigiel. Mrok, zbrodnia, lęk, nieprzewidywalność i czające się w każdym możliwym miejscu zło, to tylko kilka z określeń jakie suną mi się na język. Mogę się jedynie przyznać, że taki styl jaki ma autor jest moim marzeniem i dałabym wszystko, aby mieć taką lekkość w opisywaniu strasznych, okrutnych i przerażających historii i ludzi. Przeczytajcie, bo jest to pozycja, której nie można z czymkolwiek innym porównać!
Śmierć… ma tyle różnych twarzy
„Mordercy” Łukasz Śmigiel
wyd. Oficynka
rok: 2011
str. 343
Ocena: 5/6
Uwielbiam, kocham, ubóstwiam… wprost rozpływam się, gdy czytam kryminał, thriller a czasem nawet horror. Statystycznie na dziesięć przeczytanych przeze mnie książek, dziewięć mogłoby oscylować wokół wspomnianej tematyki. Jeszcze bardziej nakręcam się, gdy autor łączy gatunki i mamy dobry kryminał połączony z obyczajem, paranormalem albo romansem. Tego typu książki, oczywiście jeśli są dobrze napisane, są dla mnie jak wisienka na torcie. To przy nich odpoczywam. To z nimi dobrze mi się „współpracuje”. Dlatego z chęcią sięgnęłam po książkę Łukasza Śmigla pod tytułem „Mordercy”.
Opowiadania. To zupełnie inna forma prezentowania historii. Krótka, zwięzła i przyjemna. No może nie zawsze przyjemna, bo czasem przekazywana opowieść jest brutalna, pełna krwi i bólu. Nie oznacza to jednak, że jest zła. Zwykle oznacza to coś zupełnie innego.
„Mordercy” to zbiór dwunastu opowiadań rozpisanych na 343 stronach. Dodać muszę bardzo interesujących i różnorodnych opowiadań. Bo znaleźć tu można niemal wszystko. Wizje zupełnie innej rzeczywistości, pragnących wrócić do przeszłości zbrodniarzy wojennych, ludzi decydujących o swym życiu pod wypływem alkoholu, UFO, zmiany klimatyczne, zlodowacenie. To tylko kilka przykładów pochodzących z garstki opowiadań. Każde z nich na kilkunastu lub kilkudziesięciu stronach przedstawia taki świat, jaki niejednemu autorowi trudno stworzyć w kilkutomowej powieści.
Choć każde opowiadanie miało w sobie coś wyjątkowego i niosło jakieś przesłanie, to w głowie utkwiło mi jedno. W dodatku, żeby było zabawniej, pierwsze. Odrobinę więc je przybliżę.
„Kozioł ofiarny”, bo tę opowieść chcę tu zaprezentować, sprawił, że na moim ciele pojawiła się gęsia skórka. Autor w bardzo oryginalny i obrazowy sposób przedstawił wizję przyszłości, która mi osobiście nigdy nie przyszłaby do głowy. Emerytura? Spokojne dożywanie swoich dni? Śmierć taka, jaką zapisała w naszych losach jakaś wyższa siła? Nie. To było dawno i nieprawda. Nigdy się nie wydarzyło. Bo życie kończy się, wraz z osiągnięciem siedemdziesiątego roku życia. I nie jest pięknie. Nie jest spokojnie. Nie jest naturalnie. Człowiek wie, że to nastąpi, co więcej, jedyne co może zrobić, to się bać. Bo przychodzi czas Kolektywnego Mordu, czas zemsty, rozrywania ciał. Czy ktoś chciałby tak zginąć? Ja na pewno nie. I główny bohater opowiadania Łukasza Śmigla również nie chciał. Postanowił więc, że się zbuntuje. Jaki finał miał jego bunt? Czy udało mu się umrzeć tak, jak tego pragnął? Czy coś w jego świecie się zmieniło? By się tego dowiedzieć koniecznie musicie przekonać zbiór „Mordercy”.
Zauroczyła mnie twórczość Łukasza Śmigla. Każde opowiadanie do mnie trafiło i kazało przystanąć na chwilę i zadać sobie pytania: „O co w tym wszystkim chodzi? Czy świat kiedyś może naprawdę tak wyglądać?”. Lektura całego zbioru była dla mnie jak… kubeł zimnej wody. Wstrząsająca. Mrożąca krew w żyłach. Tak właśnie powinny wyglądać dobre kryminały. Tak wyglądają książki, które mam ochotę przeczytać. Tak napisane są teksty, po które warto sięgać i do których warto wracać. Język. Pomysł. Wykonanie. Sposób przekazu. Wszystko na wysokim poziomie. Jedna książka, tyle historii. Nie ma innej opcji, muszę Wam ją polecić. Więc… Polecam!
Z reguły dość sceptycznie podchodzę do literatury polskiej, z przyczyn mi nieznanych - awersja utrzymuje się już od dobrych kilku lat. Na szczęście z biegiem ostatniego czasu, coraz częściej trafiam na polskich pisarzy i jestem pod wielkim wrażeniem - cieszy mnie fakt, że są jeszcze osoby które dorównują a nawet przebijają zagranicznych autorów. Podobne odczucia towarzyszyły mi podczas czytania książki "Mordercy" Łukasza Śmigiela.
Powieść jest zbiorem 12 opowiadań które wszystkie, bez wyjątku są dziełem Łukasza. O tematyce nie trzeba wspominać, bo tytuł mówi sam za siebie. Każde z opowiadań ma w sobie coś co przyciąga i przykuwa uwagę, ciężko wybrać najlepsze lub najgorsze bo każde jest jedyne w swoim rodzaju, jednak w pamięci utkwiło mi "Śledztwo". Różnorodność w opowiadaniach jest niesamowita - raz znajdujemy się w środku srogiej zimy, by za chwilę przenieść się do przepięknej Japonii. Pomysłowym dodatkiem do książki, jest zamieszczenie na jej końcu wyjaśnienia co miało wpływ na powstanie danych opowieści.
Ogólnie czytało mi się szybko, sprawnie i przyjemnie. Całkowicie zafascynował mnie świat wykreowany przez Łukasza i z zapartym tchem wgłębiałam się w dalsze historie. Prosty język jakim posługuje się autor jest wielkim plusem przy szybkiej akcji i nietuzinkowych bohaterach. Lekki styl czyni powieść prostą, ale wyrazistą i oryginalną, co jest teraz rzadkością. Śmigiel pisze z pasją i wielkim przekonaniem, dzięki temu umiejętnie przekazuje czytelnikowi to co ma na myśli, bez zbędnego owijania w bawełnę lub mydlenia oczu jakimiś tandetnymi opisami.
Całą przygodę z książką uważam za jak najbardziej udaną i polecam ją wszystkim fanom grozy, thrillerów jak i ciekawej akcji. Zbiór opowieści zawarty w "Mordercach" jest napisany na wysokim poziomie i na pewno usatysfakcjonuje największych wybredniaków, oraz kto wie - może tak jak i mnie, skłoni po sięgnięcie następnej książki z literatury polskiej.
Ocena: 5/6
larysa-recenzuje.blogspot.com
- 1
- 2
- 3
- 4
- następna »


Albertus
Zinamon
Selkar
Empik
Weltbild
Matras





