Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Porywacz cieni. Twierdza czasu

Cykl: Porywacz cieni (tom 2)
Wydawnictwo: Buchmann
7,25 (20 ocen i 7 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
2
8
5
7
3
6
4
5
1
4
1
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
słowa kluczowe
porywacz cieni
język
polski
dodała
darkmelody

Simon, odesłany z magicznego statku, wraca do domu. Stracił właśnie ojca, który przed laty służył Porywaczowi Cieni, a teraz został przez niego uwięziony. Jeśli nie uda się go uwolnić, czarownik zmieni przeszłość i Simon się nie narodzi. Chłopak wraca więc potajemnie na pokład Zbieracza Dusz. Dołącza do przyjaciół: Neferti, Nin-Si, Moona i Caspara. Postanawiają, że muszą doprowadzić do...

Simon, odesłany z magicznego statku, wraca do domu. Stracił właśnie ojca, który przed laty służył Porywaczowi Cieni, a teraz został przez niego uwięziony. Jeśli nie uda się go uwolnić, czarownik zmieni przeszłość i Simon się nie narodzi. Chłopak wraca więc potajemnie na pokład Zbieracza Dusz. Dołącza do przyjaciół: Neferti, Nin-Si, Moona i Caspara.
Postanawiają, że muszą doprowadzić do ostatecznej rozgrywki z Porywaczem Cieni. Udają się więc do Twierdzy Czasu, gigantycznego pomieszczenia w morskim dnie zwieńczonego szklaną kopułą, ukrytego pod Klifem Rudzielca, tuż obok rodzinnego miasteczka Simona. Czeka tu na nich znacznie więcej niebezpieczeństw niż sam groźny Porywacz Cieni.

 

źródło opisu: paranormalbooks.pl

źródło okładki: paranormalbooks.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 431
Goszka | 2013-08-20

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Twierdza Czasu jest powieścią fantastyczną, przygodową, młodzieżową. Wpasowuje się ładnie między książki tych wszystkich trzech gatunków.
Dlaczego tom III, być może się zastanawiacie. Otóż najzwyczajniej na świecie dowiedziałam się o tym dopiero podczas czytania, kiedy z ciekawości zajrzałam na lubimyczytać.pl, by dowiedzieć się czegoś o fabule. Trudno, się mówi. Pocieszę się jednak, gdyż poprzednich części czytać nie zamierzam i tak.

A propos fabuły, w tym miejscu właśnie ją pokrótce przedstawię. Co prawda, nie łatwe było dla mnie połapanie się, o co dokładnie w tej historii chodzi, ze względu na to, że przybyłam do świata Porywacza Cieni dopiero w ostatnim tomie trylogii…
Głównym bohaterem jest jakiś Simon. Simon, jak to w książkach młodzieżowych, jest nastolatkiem. Na samym początku gada coś sam do siebie (w myślach, oczywiście), serce wali mu mocno i rozpacza po utracie ojca, o której ja, jako nie zapoznana z zapewne fascynującą przygodą chłopca, nie wiem kompletnie nic.

„Simon, odesłany z magicznego statku, wraca do domu. Stracił właśnie ojca, który przed laty służył Porywaczowi Cieni, a teraz został przez niego uwięziony. Jeśli nie uda się go uwolnić, czarownik zmieni przeszłość i Simon się nie narodzi. Chłopak wraca więc potajemnie na pokład Zbieracza Dusz. Dołącza do przyjaciół: Neferti, Nin-Si, Moona i Caspara. Postanawiają, że muszą doprowadzić do ostatecznej rozgrywki z Porywaczem Cieni. Udają się więc do Twierdzy Czasu, gigantycznego pomieszczenia w morskim dnie zwieńczonego szklaną kopułą, ukrytego pod Klifem Rudzielca, tuż obok rodzinnego miasteczka Simona. Czeka tu na nich znacznie więcej niebezpieczeństw niż sam groźny Porywacz Cieni.”

Może to tylko moje zdanie, ale tak właściwie, to Porywacz Cieni nie brzmi dla mnie zbyt groźnie. Mój gust.
W każdym razie rozpoczyna się przerażająca, miejscami zabawna i szalona podróż Simona w poszukiwaniu zagubionego rodzica, by wyrwać ją z „łap” (nie wiem dlaczego autor – lub tłumacz – wciąż używał tego określenia w stosunku do dłoni Porywacza Dusz, czarodzieja, ale jednak człowieka. Coś mi tu nie pasowało. Może i ten facet był zły i okrutny, ale takich owłosionych oraz potężnych „łap” to chyba nie miał…?) czarnoksiężnika.

„Twierdza Czasu” w przeciwieństwie do „Lewej Ręki Ciemności”, jest to TYLKO historia. Nie porusza problemów natury psychologicznej czy filozoficznej, rozrywka w czystej postaci. Jak dla kogo.
Mnie osobiście trochę nudziła, gdyż nie przepadam za powieściami, tak naprawdę przepełnionymi samą akcją.

No i nareszcie czas na styl pisarza, czyli jedna z części recenzji, w których najbardziej gustuję. Przyznam, że jestem nieco znużona powieścią, ale analizując sam język, słowo autora, staram się nie zwracać uwagi na całą resztę.
Stroną dobrą stylu pisania Gemmela zdecydowanie jest „płynność” tekstu. Wzrok przesuwa się ze słowa na słowo raczej bez przeszkód, z wyjątkiem dość częstych powtórek (nie wiem jednakże, czy były one winą samego pisarza, czy może tłumacza).
Wydaje mi się jednak, że nie był on zbyt… dojrzały. Po prostu przystępny dla czytelników w młodym wieku. Czy jest to więc minus? Raczej nie. Zapewne Gemmel chciał dotrzeć do odbiorców w jak najlepszy sposób. Nie mu tu miejsca na niezwykle inteligentne refleksje, to po prostu książka dla młodzieży, i taka miała być.

Z postaciami bywało różnie, zdarzało się, że ich reakcje były nienaturalne. Weźmy na przykład to, że w pewnym momencie w rodzinnym mieście Simona całe niebo pokrywają wylatujące z Klifu Rudzielca kruki. To, co mnie rozśmieszyło i zdumiało, to że niektórzy przechodnie zaczęli… krzyczeć. Nastąpił wyraźny opis przerażonych twarzy obserwatorów zjawiska. Jakiś facet skręca w krzaki, wbijając się w nie swoim samochodem. Czy to jest normalne zachowanie? Czy niebo zasnute chmurą czarnych ptaków jest powodem dla tak przesadzonej reakcji?

Okej, sama historia nie powala na kolana, ale jest ciekawa. Ujmę to w ten sposób: jest dobra, nawet kreatywnie wymyślona, ale ja się nie wciągnęłam. Przeczytałam tę powieść nie tak, jakbym przeżywała to wraz z bohaterami, nawet nie tak, jakby opowiadał mi uczestnik wydarzeń. Pochłonęłam ją, strona po stronie, ale obojętnie. Nie wywarła na mnie konkretniejszych emocji, czego często oczekuję w czytanych przeze mnie pozycjach.

Ta książka może przypaść do gustu każdemu, kto poszukuje rozrywki na kilka wieczorów, niczego głębszego, ciekawej historii, przygody.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Krótka historia siedmiu zabójstw

Marlon James przedstawia czytelnikom kilkunastu bohaterów, których losy związał zamach na Boba Marleya, do którego doszło w grudniu 1976 roku. James n...

zgłoś błąd zgłoś błąd