Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Kod Leonarda da Vinci

Tłumaczenie: Krzysztof Mazurek
Cykl: Robert Langdon (tom 2)
Wydawnictwo: Sonia Draga
7,04 (34057 ocen i 1628 opinii) Zobacz oceny
10
2 423
9
4 280
8
6 452
7
10 267
6
5 136
5
3 181
4
731
3
1 085
2
193
1
309
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The da Vinci Code
data wydania
ISBN
9788375086447
liczba stron
568
język
polski
dodała
Martyna

Inne wydania

W Luwrze zostaje popełnione morderstwo. Jego ofiarą jest kustosz. Zwłoki zostają znalezione w pozycji przypominającej sławny rysunek witruwiański, na którym renesansowy artysta przedstawił idealne proporcje ludzkiego ciała. W zbrodnię zamieszany jest - według policji - profesor z Harvardu, znawca symboliki religijnej. Sprawy komplikują się, gdyż umierający kustosz pozostawił szereg zagadek,...

W Luwrze zostaje popełnione morderstwo. Jego ofiarą jest kustosz. Zwłoki zostają znalezione w pozycji przypominającej sławny rysunek witruwiański, na którym renesansowy artysta przedstawił idealne proporcje ludzkiego ciała. W zbrodnię zamieszany jest - według policji - profesor z Harvardu, znawca symboliki religijnej.
Sprawy komplikują się, gdyż umierający kustosz pozostawił szereg zagadek, które mają pomóc wskazać winnych tej zbrodni i trzech innych popełnionych tej nocy na wpływowych mieszkańcach Paryża. Ale mają też doprowadzić do czegoś znacznie bardziej istotnego.

 

źródło opisu: Sonia Draga, 2011

źródło okładki: www.soniadraga.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1651
Wojciech Gołębiewski | 2014-12-18
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 grudnia 2014

UWAGA! W dniu 12.06.2016 opublikowałem na LC notkę nt książki Barta D. Ehrmana "Prawda i fikcja w Kodzie Leonarda da Vinci", która jest istotnym uzupełnieniem mojej negatywnej opinii o tej książce.

Zacznijmy od paradoksu JP II. W jego ojczystym kraju, gdzie tłumy wpadają w ekstazę wymawiając słowa „PAPIEŻ-POLAK”, gdzie rosną, jak grzyby po deszczu, bardziej lub mniej udane jego posągi, gdzie mianuje się jego imieniem szpitale, szkoły etc, jednym słowem, co się da, to właśnie tam omija się szerokim łukiem dwa jego „oczka w głowie” tj walkę z antysemityzmem, czego naocznym symbolem była dośmiertna przyjażń z Klugerem oraz „OPUS DEI”, którego status zmienił, właśnie on, z instytucji świeckiej na prałaturę personalną w 1982 roku, w Konstytucji „Ut sit”. Tam też Papież Jan Paweł II napisał:
"Instytucja ta od swoich początków usilnie stara się o to, aby nie tylko jasno określić powołanie świeckich w Kościele i w społeczności ludzkiej, lecz również zrealizować je w praktyce oraz, żeby urzeczywistniać naukę o powszechnym powołaniu do świętości i szerzyć uświęcenie pracy i, poprzez pracę zawodową, w każdym środowisku społecznym”.
A to właśnie „OPUS DEI” /”DZIEŁO BOŻE/ jest głównym obiektem wściekłych ataków autora. Zdanie swoje w sprawie omawianej książki wyraził też POLSKI EPISKOPAT, którego owieczki tak się zbereżną książką zachwycają. Wg Wikipedii:
„”Kod Leonarda da Vinci” został skrytykowany przez polski Episkopat, m.in. ze względu na zawarte w niej twierdzenia historyczne i teologiczne. Specjalny komunikat w tej sprawie został wydany przez Radę Naukową Konferencji Episkopatu Polski 29 kwietnia 2005”
A zachwycają się, czego dowodem jest średnia ocena 6.88 z 24 840 głosów. A więc SPRZECZNOŚĆ jest; c.b.d.o.
Na okładce czytam:
„...umiejętnie łączy teorie spiskowe w stylu Roberta Ludluma z erudycją Umberto Eco..”
Co do pierwszej części zdania, to bym raczej powiedział: „usiłuje naśladować..”, a drugą bym wykreślił, bo ERUDYCJA nie jest do naśladowania czy też łączenia. Ponadto GROTESKOWE jest porównywanie wykształcenia absolwenta prowincjalnego Amherst College z wykładowcą najlepszych uniwersytetów, doktorem honoris causa, zdolnym mediewistą i semiotykiem. Notabene, właśnie erudycja Eco dała mnie powód do ostrej krytyki jego beletrystyki za przeintelektualizowanie jej, wskutek czego utraciła czytelność. Pamiętam, że przeczytanie ze zrozumieniem „Imienia Róży” zajęło mnie koło miesiąca poszukiwań, w tym poznania m.in. podstaw KABAŁY
Przy Dan Brownie napracować się nie musiałem, bo jest to stek tak bałamutnych bzdur, że IGNORANCJI autora nie da się, w żaden sposób, ukryć.
Zrezygnowałem z przytaczania kilku stron moich notatek nt przekłamań i dyrdymał Browna, aby nie powtarzać wcześniejszych krytyków i pozwolić każdemu zrealizować hasło: „szukajcie, a znajdziecie”. Poruszę tylko sprawę najważniejszą: SZEKINY /Szechiny/. Otóż nie jest ona żoną Jahwe, jak twierdzi Brown, lecz.... /wg Wikipedii/
„Szekina (szechina) pochodzi od hebrajskiego słowa szakan, znaczącego "mieszkać", dosłownie oznacza przebywanie - czyli Bożą Obecność, a bardziej precyzyjnie Obecność Bożej świętości w jakimś miejscu, przedmiocie, człowieku lub w określonym czasie. Gdy jest mowa, że Bóg przejawia się w konkretnym miejscu lub sytuacji oznacza to, że w takiej sytuacji lub czasie człowiek może mieć wyjątkowe, jakby dodatkowe poczucie obecności bożej. Szekina w Biblii i tekstach rabinów to zamieszkiwanie Boga. Według Tory miejscem szekiny był Miszkan - Przybytek czyli Namiot Wyznaczonych Czasów i Świątynia Jerozolimska.
We fragmentach pochodzących z Pisma Świętego znajdują się motywy zamieszkiwania danych miejsc przez Boga: już podczas wędrówki przez pustynię Bóg mieszkał pośród swego ludu. Pierwszym miejscem jego mieszkania był namiot świadectwa, a widzialnym znakiem jego obecności świetlany obłok: W dniu, kiedy ustawiano przybytek okrył go wraz z Namiotem Świadectwa obłok, i od wieczora aż do rana pozostawał nad przybytkiem na kształt ognia (Liczb 9:15).
W epoce sędziów i pierwszych królów Izraela stałe miejsce przebywania Arki Przymierza - najpierw Szilo, a potem góra Syjon w Jerozolimie - było uważane za wybrane przez Boga. Salomon buduje Bogu dom na mieszkanie. Budowniczy świątyni w Jerozolimie jednak wie,że Boga nie może ogarnąć żadna świątynia, ponieważ przewyższa nawet niebo (1 Królów 8: 13, 27).
W religii Izraela namiot sporządzony przez Mojżesza oraz okrywający go obłok pozostały trwałym symbolem obecności Boga”.
Proponuję Państwu dwukrotne /przed lekturą i po- / przeczytanie „Posłowia” podpisanego Zbigniew Mikołejko.
A co do oceny: jako thriller zasługuje na 10 gwiazdek, lecz będąc wrażliwy na tematykę, a przede wszystkim nie aprobując jednostronnego bezpardonowego ataku na katolicyzm, przy jednoczesnym pobłażliwym traktowaniu innych religii chrześcijańskich, nie widzę innej możliwości jak postawienie PAŁY!! Czuję się zobowiązany zaznaczyć, że NIE JESTEM KATOLIKIEM, W PRZECIWIEŃSTWIE DO WIĘKSZOŚCI CZYTELNKÓW, KTÓRZY BEZKRYTYCZNIE OMAWIANĄ KSIĄŻKĄ SIĘ ZACHWYCAJĄ.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Samsara. Na drogach, których nie ma

Podtytuł książki powinien brzmieć: bez zacierania prawdy. Książkę, z resztą jak wszystkie do tej pory książki Tomka Michniewicza, połknęłam. Znajdziec...

zgłoś błąd zgłoś błąd