Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ukryty

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
6,76 (84 ocen i 15 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
5
8
15
7
27
6
21
5
6
4
1
3
4
2
1
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-7785-072-5
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodał
Ellenai

Ukryty to powieść o zagadce trzech śmierci, które wydarzyły się w warszawskim środowisku artystycznym w lecie 2010 roku. Próba ich rozszyfrowania to także odsłanianie kolejnych warstw III RP po tragedii smoleńskiej w cieniu walki o krzyż na Krakowskim Przedmieściu. To opowieść o manipulacji, w której zatraca się realna rzeczywistość, ale także o uniwersalności polskich zmagań o prawdę.

 

źródło opisu: http://www.matras.pl/ukryty-168927.html

źródło okładki: http://www.matras.pl/ukryty-168927.html

Brak materiałów.
książek: 427
kiniol89 | 2012-10-09
Na półkach: Przeczytane

UKRYTY
Autor „Ukrytego” jest niewątpliwie jednym z najlepszych oraz najbardziej rozpoznawalnych pisarzy, dziennikarzy, publicystów, nie tylko, rzecz jasna wśród konserwatywnej prawicy. Bronisław Wildstein, bo o nim mowa zasłynął już wcześniej z takich powieści jak „Dolina nicości”, za która otrzymał nagrodę J. Mackiewicza w 2008 roku, a także „Czasu niedokonanego” wydanego w zeszłym roku ( na podstawie tej powieści Telewizja Polska wyemitowała doskonałe przedstawienie w teatrze telewizji).
Powieść traktuje o zagadce trzech śmierci, które wydarzyły się w warszawskim środowisku artystycznym w lecie 2010 roku. Nie dajmy się jednak zwieść pozorom, to nie jest zwykły kryminał, to powieść wielowątkowa, wielowymiarowa, mierząca się z obecną sytuacją społeczno – polityczną, obnażająca mechanizmy władzy, patologie wpływowych środowisk, krytykę mitu założycielskiego III RP, czyli de facto dogadania się czerwonych z umiarkowaną opozycją solidarnościową. Ponadto, może ponadto, to złe sformułowanie, bowiem, głównym wątkiem, (chociaż nieosaczającym nas z każdej strony, z każdej kartki, z każdego wydarzenia, z każdej postaci) jest katastrofa smoleńska, 10 kwietnia 2010 roku, data, która bez wątpienia przejdzie do historii naszej państwowości.
Tak jak wcześniej wspomniałem wątek kryminalny jest wiodący, choć nie najważniejszy. Giną trzy osoby: Rafał Maj – bodyguard, były oficer Legii Cudzoziemskiej, robiący niejasne interesy w Afryce Północnej (podejrzewany był o handel bronią, wątek dość powszechnie stosowany w filmie i literaturze, pierwsza analogia, która przychodzi mi na myśl to Dany Archer, grany przez Leonardo Dicaprio w „Krwawym Diamencie”, który to raz handlował z rządzącymi, raz z partyzantami), jednym słowem postać szemrana. Zagadkowa tutaj jest śmierć. Dziwnym trafem niepijący osiłek, zostaje znaleziony na trasie w kierunku poznańskim, ze stężeniem alkoholu we krwi, którego nie wytrzymałaby nawet słowiańska zaprawiona w bojach brać. Nie to jest jednak najdziwniejsze. Maj został dokładnie przejechany, nie potrącony, przejechany, co najmniej dwukrotnie wzdłuż całego ciała, na miejscu zbrodni brak jest śladów hamowania, jednakże sprawa zostanie potraktowana, jako nieszczęśliwy wypadek i umorzona. Druga jest Lucyna Horwat, która to miała nieszczęście dźgnąć się nożem… aż trzykrotnie. Sprawa z dużym prawdopodobieństwem zostanie potraktowana, jako samobójstwo. Dlaczego? O tym za chwilę. Trzecia jest Ewa Drozd, zidentyfikowana po tym jak śledczy wyławiają jej głowę (raczej to, co z niej pozostało) po przepłynięciu kilkudziesięciu kilometrów dnem Wisły. Kilka dni później resztę ciała policjanci znajdują w pobliskim lesie. Okazuje się, że ostatnią osobą, jaką widziała denatka znaleziona w dwóch częściach był… i tu pojawia się kluczowa postać Ksawery Starowin.
Przepraszam za przydługi opis postaci, ale jest on niezbędny dla zrozumienia absurdów, groteskowych wręcz sytuacji, które nękają nasz wymiar sprawiedliwości – zresztą nie tylko ten wymiar. Starowin, Ksawery Starowin, syn swojego ojca (sławnego pisarza), artysta, o dość wątpliwych umiejętnościach, ale zdający sobie sprawę, jaką sztukę trzeba tworzyć, aby odnieść „sukces” i uznanie wielu środowisk opiniotwórczych. Może liczyć na dobre recenzje, szczególnie z czołowego polskiego dziennika „Słowo”, wyraźne są tu aluzje do Gazety Wyborczej. Na czym buduje swój przekaz Ksawery Starowin? A jakże! Na antyklerykalizmie, antykatolicyzmie, na drwinach z cierpień wielu rodzin, na opozycji wobec oszołomów, sekt, tych, którzy tańczą na trumnach, wykorzystują nieszczęśliwy wypadek w celach politycznych etc. Krótko mówiąc, stosuje herbertowską chłostę śmiechu, bardzo entuzjastycznie przyjmowaną przez mainstreamowe media. Jego ojciec, wspomniany wcześniej sławny pisarz jest taki, jakim być powinien sławny pisarz. Pisuje do odpowiednich gazet, przyłącza się do właściwych inicjatyw, podpisuje odpowiednie listy otwarte, dzięki czemu jest człowiekiem, nietyklanym, bowiem wpływy, jakie posiada są niemal nieograniczone, które pozwalają mu na odpowiednie ułożenie śledztwa, tak, aby jego ukochany synalek przypadkiem nie odpowiedział przed niezawisłym sądem.
Mógłbym opisywać pokrótce wszystkie postaci dramatu, lecz raczej minęłoby się to z celem, dlatego też wspomnę jeszcze tylko o Przybyszu, Tatarze i Rosie. Tylko ? Nabijam się, bowiem opis postaci, ich prezencja, sposób mówienia są bardzo ważne i istotne, są to postaci, które mają swoje, (choć nie zawsze) konkretne odniesienie w rzeczywistości, jeżeli nawet Przybysz jest oczywistą kalka Janusza Palikota, to Tatar i Rosa są symbolami swojego środowiska, lub przynajmniej jego części (w przypadku tego pierwszego niewątpliwie mniejszej) . Tatar to odzwierciedlenie niepokornego gliniarza, który poprzez to, że zawsze na białe mówił białe, a na czarne czarne pozostał w wieku 52 lat młodszym aspirantem, może to taki trochę ostatni sprawiedliwy podobny do Franza Mauera z „Psów” Władysława Pasikowskiego? Tatar jest nonkonformistą, może nie do końca, nie do ostatniej kropli krwi, ale bez dwóch zdań próbuje, jako jedyny z wymiaru sprawiedliwości powiązać morderstwa i postawić w stan oskarżenia sławnego artystę, jednakże machina łamie wszystkich, bez wyjątku, tak niestety dzieje się w PRL – bis. Rosa i Przybysz (Palikot) to postaci powiązane. Pierwsza z nich przechodzi metamorfozę niemalże jak sienkiewiczowski Kmicic. Druga natomiast jest produktem, pijarową marionetką, gadającą głową, rzucającą koniunkturalnymi frazesami (jak Starowin), tylko i wyłącznie po to, aby dorwać się do koryta, do tej dojnej krowy, jaką jest Polska. Trochę patetycznie, ale cóż czasami trzeba. Rosa z kolei jest specem od budowania wizerunku, reżyserem, małym, grubym obleśnym człowieczkiem, który bez emocji przygotuje każdą kampanię, byle tylko się sprzedała, byle tylko zarobić, byle tylko „był krzyż i była impreza”. W „Ukrytym” to właśnie on jest autorem tego hasła. Jednakże śmierć, potencjalnej miłości życia wstrząsa nim do głębi, sprawia, że doznaje metamorfozy, powolnej, ale jednak. Zdaje sobie sprawę, że stracił kobietę, której nie musiałby płacić za seks, dlatego też wesół z Tatarem postanawiają spróbować (koniec końców bezskutecznie) doprowadzić do pomyślnego rozwiązania sprawy.
Wildstein jednak nie pozostawia nam nadziei. Sądzić by można, że Przybysz po odejściu swojego kreatora wizerunku straci impet, że będzie miał problem ze znalezieniem następcy. Nic bardziej mylnego, w naszym kraju nie ma pojęcia pustki. Zawsze znajdzie się kolejna hiena, kolejny przekonany o swojej boskości typ, co prawda mniej inteligentny, ale bardziej zawistny, bardziej małostkowy, gorszy. Każdy kolejny będzie gorszy zdaje się do na mówić autor „Czasu niedokonanego”
Piszę tę recenzje trochę w sprzeciwie do recenzji Marka Migalskiego, który to raczej krytycznie podszedł po pierwsze do postaci stworzonych przez konserwatywnego publicystę, po drugie zarzucił mu, że pisze o środowisku, o którym nie ma pojęcia i, że wychodzi z tego pamflet, a nie dobra powieść, po trzecie wreszcie, że z książki bije sztuczna akademickość, że autor stara się popisać wiedzą, wciska, to tu, to tam niepotrzebne cytaty z Arystotelesa, z brytyjskich liberałów, że tworzy wrażenie specjalisty od „Zbrodni i kary” lub „Cząstek elementarnych”. Moim zdaniem, autor robi to w sposób bardzo umiejętny, nie nudzi nie epatuje, a motywy z Houllebecqa musiały się tam znaleźć. Zezwierzęcenie hałastry plującej na modlących się pod krzyżem staruszków świadczy o dekadencji człowieka i, o tym jak pisał francuski skandalista, że ze zdziwieniem patrzy jak istoty ludzkie godzą się na samozagładę. Poza tym wyłapywanie pewnych odniesień może być dla czytelnika niezłą frajdą, pomimo, że książka nie napawa optymizmem. Ja np. zauważyłem wstawkę z Haska. Kiedy to Szwejk podczas przesłuchania mówił oberlejtnantowi co chwilę albo: tak jest komendancie, albo : posłusznie melduje, że podczas pana nieobecności wykonałem każdy rozkaz pańskiej żony, dokładnie tak jak pan kazał. Biedny oberlejtnant nie miał nigdy się dowiedzieć, że pod sformułowaniem „każdy rozkaz” kryje się spełnienie żądania wskoczenia do łoża komendantowej. W tym przypadku sytuacja może śmieszyć, ale u Wildsteina raczej wieje grozą. Wtedy, gdy Wujcikiewicz (przełożony Tatara) rozkazuje dać sprawie spokój, a ten posłusznie melduje, że sobie spokój da świadczy to, już po raz kolejny o systemowych, a nie jednostkowych patologiach. Zachęcam do lektury także tych, którzy cenią sobie twórczość Ziemkiewicza, bowiem w tej książce mamy kolejną odsłonę podłej michnikowszczyzny.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Krew Aczoli. Dziesięć lat po zapomnianej wojnie na północy Ugandy

"Uganda u podstaw" Na początku zacznę od zdementowania pewnych informacji, które mogą wprowadzać czytelników w błąd. Podtytuł tego reportaż...

zgłoś błąd zgłoś błąd