Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Grona gniewu

Tłumaczenie: Alfred Liebfeld
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
8,22 (2477 ocen i 228 opinii) Zobacz oceny
10
476
9
655
8
620
7
504
6
146
5
46
4
18
3
8
2
1
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Grapes of Wrath
data wydania
ISBN
9788378392163
liczba stron
672
kategoria
klasyka
język
polski
dodała
Ag2S

Inne wydania

Powieść nagrodzona Nagrodą Pulitzera w 1940 roku. Historia amerykańskiej rodziny Joadów – farmerów zmuszonych, podobnie jak inni w czasach wielkiego kryzysu gospodarczego, do opuszczenia Oklahomy z powodu fatalnej sytuacji ekonomicznej. W poszukiwaniu pracy, jak wielu innych mieszkańców południowych stanów Ameryki, migrują do Kalifornii. Na miejscu okazuje się jednak, że nie ma ona nic...

Powieść nagrodzona Nagrodą Pulitzera w 1940 roku.

Historia amerykańskiej rodziny Joadów – farmerów zmuszonych, podobnie jak inni w czasach wielkiego kryzysu gospodarczego, do opuszczenia Oklahomy z powodu fatalnej sytuacji ekonomicznej. W poszukiwaniu pracy, jak wielu innych mieszkańców południowych stanów Ameryki, migrują do Kalifornii. Na miejscu okazuje się jednak, że nie ma ona nic wspólnego z mlekiem i miodem płynącą krainą znaną im z reklamowych folderów. Tam też panuje bezrobocie, a miejscowi są wrogo nastawieni do przybyszów, którzy odbierają im ostatnie miejsca pracy.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2012

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 713
inaya | 2016-02-22
Przeczytana: 21 lutego 2016

Wrażliwość rodziny Joadów, głównych bohaterów „Gron gniewu”, została ukształtowana w, łagodnie mówiąc, surowych warunkach bytowych. W ich rzeczywistości kiedyś zdarzyło się, że do sąsiadów wdarła się świnia i pożarła maleńkie dziecko, stary Joad boi się słowa pisanego, bo „ile razy ojciec widział jakieś pismo, zawsze ktoś mu coś zabierał”, a najlepszym sposobem na opatrzenie rany jest przyłożenie do niej grudy ziemi z własnym moczem. Czytanie o takich bohaterach to ćwiczenie empatii, jednak z mało komfortową świadomością, że przerabiamy kurs „dla początkujących”, a prawdziwe schody zaczną się dopiero po odłożeniu książki. Bo łatwo polubić bohaterów na odległość. Łatwo zżyć się z nimi i im współczuć, gdy bezduszny Bank każe im wynosić się z ziemi przodków i praktycznie zmusza do tułaczki do Kalifornii. Ale co gdyby się ich poznało nie w książce, a na ulicy? To insza inność.

Człowiek zatopiony w lekturze to dużo bardziej oświecona jednostka niż ten sam człowiek pół godziny później. W bezpośrednich kontaktach międzyludzkich współczucie często smętnie popiskuje, przydeptane prostszymi bodźcami – takimi jak na przykład zapach. W książce zapach nie uderza w nos. A już się widzę, jak słyszę dzwonek u drzwi, odkładam książkę, otwieram, a przede mną staje krzepki, bystry facet, Tom Joad we własnej osobie. I śmierdzi.

Nie lubię brudasów, nie lubię gwałtownych. Nawet od człowieka, którego znam, spojrzę ze wstrętem i irytacją, gdy będzie roztaczał woń kloszardzią. A już naprawdę nie znoszę, jak mi ktoś niezapowiedziany dzwoni do drzwi i zaburza cały rytm poranka. Zatem w obliczu tułacza-imigranta na progu… nie ręczę za swoje zrozumienie i współczucie. Zwłaszcza, gdyby takich Joadów pojawiło się trzysta tysięcy (a tylu zjawiło się w Kalifornii w latach 30.). Zwłaszcza, gdyby zrozumieniu i współczuciu zaczął się przeciwstawiać strach, o wiele silniejszy zawodnik w walce o ludzką duszę.

Z obecnymi imigrantami sprawy mają się podobnie. Dopóki stanowią problem teoretyczny, łatwo zdobyć się wobec nich na szlachetność i współczucie. Problem zaczyna się, gdy stają się naszymi sąsiadami, ludźmi z krwi i kości – gdy trzeba znieść ich zapach, wygląd, sposób mówienia, porywczość. Jesteśmy już nieco mądrzejsi, niż w czasach Wielkiego Kryzysu (ludzkość według Steinbecka zawsze robi krok w przód, a potem pół kroku w tył – lecz nigdy cały), ale i tak większość społeczeństwa, zdjęta strachem przed dzikusami na swoim podwórku, sieje panikę.

W „Gronach gniewu” tego typu reakcje są obrazowo i bezlitośnie piętnowane. Steinbeck chce wysmażyć sążnisty manifest przeciwko kapitalizmowi, więc nie sili się na obiektywizm. Prowadzi czytelnika za rączkę, kilkakrotnie wykładając mechanizm wyzysku. Robi, co w jego mocy, aby pokazać Joadów jako ludzi uczciwych, gotowych pomóc w potrzebie, przede wszystkim zaś takich, w których krwi buzuje życie, którzy emanują energią, witalnością, skontrastowaną z apatią bezdusznych obszarników. Tylko biedni są ludźmi w pełnym tego słowa znaczeniu – majętni i zadowoleni z siebie oblewają test na człowieczeństwo z kretesem. Tylko Joadowie i ci, którzy zdecydują się im pomóc. Bo przecież – pokazuje autor – tak niewiele im trzeba! Wystarczy potraktować ich jak ludzi, pozwolić się porządnie odziać i zarobić na życie, a będą obywatelami na medal, pracownikami miesiąca.

Całym sercem chcę popierać tę wizję, ale nie jestem w stanie zamykać oczu na jej jednostronność. Steinbeck jest idealistą, który agituje za socjalizmem z subtelnością pracownika call-center, który chce wyrobić premię. Brakuje choć jednej postaci, która stałaby po drugiej stronie barykady. O kunszcie autora świadczy jednak fakt, że mimo tej stronniczości powieść jest znakomita w szczegółach – drobne scenki rodzajowe (zwłaszcza z udziałem dzieci) zdradzają jego świetny zmysł obserwacji, dialogi są żywe i niejednokrotnie błyskotliwe, tak że mimo zastrzeżeń nie mogłam się oderwać od lektury. Im dłużej myślę o tej powieści po przeczytaniu, tym bardziej jej polityczność mnie kłuje. Podczas czytania jednak dałam się zauroczyć.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wspomnienia w kolorze sepii

Fajna, wciągająca opowieść rodzinna. Interesujący wątek historyczny. Czyta się super, ale denerwowało mnie to, że często, w najciekawszym momencie, na...

zgłoś błąd zgłoś błąd