Bóg i seks. Co naprawdę mówi Biblia

Tłumaczenie: Agna Onysymow
Wydawnictwo: Aletheia
7,13 (16 ocen i 4 opinie) Zobacz oceny
10
1
9
1
8
6
7
4
6
1
5
2
4
0
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
God and Sex: What the Bible really says
data wydania
ISBN
978-83-61182-81-8
liczba stron
222
kategoria
religia
język
polski

Michael Coogan, znany w świecie amerykański biblista, w najnowszej (2010), sensacyjnej książce rozważa kwestie seksu w Biblii, zwłaszcza w Starym Testamencie. Schematyczna, by nie rzec bezmyślna lektura tekstów biblijnych często nie pozwala dostrzec w nich pewnych osobliwych, a nawet szokujących rzeczy. Do tej deformacji przyczyniają się też „oszustwa” uładzonego przekładu. Coogan na nowo...

Michael Coogan, znany w świecie amerykański biblista, w najnowszej (2010), sensacyjnej książce rozważa kwestie seksu w Biblii, zwłaszcza w Starym Testamencie. Schematyczna, by nie rzec bezmyślna lektura tekstów biblijnych często nie pozwala dostrzec w nich pewnych osobliwych, a nawet szokujących rzeczy. Do tej deformacji przyczyniają się też „oszustwa” uładzonego przekładu. Coogan na nowo odczytuje Biblię zarówno co do jej społeczno-kulturowego sensu, jak i czysto filologicznie. Sięgając do niezrozumiałych czasem w literalnym znaczeniu wersetów, warto zajrzeć najpierw do książki Coogana, by dowiedzieć się, że „poznać” oznaczało po hebrajsku także „uprawiać seks”, „stopy” to synonim genitaliów, Sodoma wcale nie zgrzeszyła sodomią, lecz złą „polityką społeczną”, a Jahwe był (jednak) płci męskiej i miał żonę. Księga Ezechiela szokuje pornograficznym językiem, a seks jest obecny w całej Biblii. Jednocześnie odpowiedź na pytanie o jej stosunek do homoseksualizmu, stosunków pozamałżeńskich i w ogóle „wartości rodzinnych” nie jest łatwa. Zadanie, jakiego Coogan się podjął, polega właśnie na wydobyciu tego, co Biblia „naprawdę” (filologicznie, faktualnie) mówi. Dopiero wtedy bowiem będzie się można na nią zasadnie powołać w kwestiach obchodzących dzisiejszego człowieka.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Aletheia, 2011

źródło okładki: http://www.aletheia.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
ermanism książek: 1151

Biblia i seks

"Bóg i seks" – taki nosi tytuł i takiej kłopotliwej relacji zawartej w tym tytule poświęcona jest najgłośniejsza książka profesora Michaela Coogana. Gdyby jednak autor dorzucił jeszcze do swojego tytułu "narkotyki" albo "śmierć", to mielibyśmy być może najbardziej ekstatyczny tytuł ostatnich lat. Ale to najzupełniej nota bene. Nie wymagajmy tego zresztą od biblisty z Harvardu: sporządził dla nas i tak pasjonujacą lekturę.

Bo i czego się z niej dowiadujemy? Przykładowo: skoro biblijne słowo oznaczające "stopy" znaczyło również "genitalia", to należy nieco odmiennie rozumieć noc, którą spedziła Rut u "stóp" bogatego krewnego Boaza (Rt 3,7-14). Podobnie, kiedy prorok Izajasz powiada, że Jahwe ukarze swój lud rękami asyryjczyków, goląc im włosy na całym ciele, tj. "głowę, włosy na stopach i nawet brodę" (Iz 7,20), to owo "golenie stóp" w żadnym razie nie dotyczy zabiegu depilacji u kosmetyczki, a czegoś zgoła mniej przyjemnego. Wiem Czytelniku, że zastanawiasz się już nad fragmentem z Ewangelii według Łukasza, gdzie kobieta obmywa i całuje stopy Jezusa (Łk 7,38), więc dodam rzecz sensacyjną, że biblista Coogan nie odrzuca i w tym miejscu sensu seksualnego.

A któż to "Jahwe i jego Aszera"? Miałby Bóg monoteizmu mieć żonę i eo ipso monoteizm ów musiałby być conajmniej inaczej rozumiany, jeśli nie przekreślony, skoro małżonka z konieczności byłaby Boginią? A czy Jezus rzeczywiście był jedynakiem, skoro znajdujemy w Biblii z pół tuzina "synów Bożych", którzy nawet spłodzili z...

"Bóg i seks" – taki nosi tytuł i takiej kłopotliwej relacji zawartej w tym tytule poświęcona jest najgłośniejsza książka profesora Michaela Coogana. Gdyby jednak autor dorzucił jeszcze do swojego tytułu "narkotyki" albo "śmierć", to mielibyśmy być może najbardziej ekstatyczny tytuł ostatnich lat. Ale to najzupełniej nota bene. Nie wymagajmy tego zresztą od biblisty z Harvardu: sporządził dla nas i tak pasjonujacą lekturę.

Bo i czego się z niej dowiadujemy? Przykładowo: skoro biblijne słowo oznaczające "stopy" znaczyło również "genitalia", to należy nieco odmiennie rozumieć noc, którą spedziła Rut u "stóp" bogatego krewnego Boaza (Rt 3,7-14). Podobnie, kiedy prorok Izajasz powiada, że Jahwe ukarze swój lud rękami asyryjczyków, goląc im włosy na całym ciele, tj. "głowę, włosy na stopach i nawet brodę" (Iz 7,20), to owo "golenie stóp" w żadnym razie nie dotyczy zabiegu depilacji u kosmetyczki, a czegoś zgoła mniej przyjemnego. Wiem Czytelniku, że zastanawiasz się już nad fragmentem z Ewangelii według Łukasza, gdzie kobieta obmywa i całuje stopy Jezusa (Łk 7,38), więc dodam rzecz sensacyjną, że biblista Coogan nie odrzuca i w tym miejscu sensu seksualnego.

A któż to "Jahwe i jego Aszera"? Miałby Bóg monoteizmu mieć żonę i eo ipso monoteizm ów musiałby być conajmniej inaczej rozumiany, jeśli nie przekreślony, skoro małżonka z konieczności byłaby Boginią? A czy Jezus rzeczywiście był jedynakiem, skoro znajdujemy w Biblii z pół tuzina "synów Bożych", którzy nawet spłodzili z ludzkimi córkami sławnych mężów i wojowników (Rdz 6,1-4), a których naturalną koleją rzeczy może niektórzy z nas są potomkami? I co mówi Biblia o gwałcie, prostytucji, celibacie, poligamii, związkach homoseksualnych czy raczej homoerotycznych (Coogan poucza, że starożytni nie mogliby pojąć cóż to jest "homoseksualizm)? Dlaczego Biblia zupełnie milczy o lesbijkach i tym samym nie zakazuje takiej formy miłości? Byłby to jedyny plus przygnębiającej rzeczywistości ongisiejszego patriarchatu?

Takie właśnie kwestie profesor Coogan roztrząsa z wzorcową przejrzystością wykładu i z miłym dowcipem. Dodajmy, że "Bóg i seks" wyrasta z przekonania autora o zawodowym obowiązku dzielenia się wynikami swoich specjalistycznych badań z szerszą publlicznością. Wyszła z tego popularyzacja na znakomitym poziomie. Coogan śmiało wkracza także na tereny rozważań ogólniejszej natury: do jakiego stopnia Biblia może być autorytetem w dzisiejszych sporach społecznych czy w sprawie "polityki rodziny"? Czy w ogóle jest to możliwe, zważywszy na zupełną odmienność świata, w którym powstała? A jeśli tak, to za pomocą jakich narzędzi interpretacyjnych dotrzeć do niezmiennego jądra jej przesłania? Bo w rzeczy samej, jeśli jest tak, jak wielu z nas dziś naiwnie wierzy, że Biblia od początku do końca została podyktowana przez Boga, to musimy przyznać, że był to Pisarz dwuznaczny, pełen irytujących powtórzeń, używający rozmaitych stylów, jak i – co najbardziej kłopotliwe - niespójny (czy też przyznać wprost, jak Coogan, że był to Pisarz po prostu okropny).

Tomasz Wiśniewski

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (4)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 384
Finkla | 2019-03-23
Przeczytana: 23 marca 2019

Podtytuł — "Co naprawdę mówi Biblia" — wiele sugeruje. Autor jest utytułowanym biblistą z doktoratem z języków i literatury bliskowschodniej, więc wie, o czym pisze. Według mnie, napisał przede wszystkim, że do utworów pochodzących z odrębnych kultur należy podchodzić bardzo ostrożnie. Normy społeczne ewoluują, słowa zmieniają znaczenie. Do tego dochodzą tłumaczenia, zmiany wprowadzane przez kopistów omyłkowo lub w dobrej wierze...

Do najczęściej podawanych zaskakujących przykładów należą stopy, które mogą (ale nie muszą) stanowić synonim genitaliów. Jak zgadnąć, co naprawdę chciał przekazać odbiorcy ewangelista, kiedy pisał o Marii myjącej Jezusowi nogi?

Więcej zachwytów tutaj: https://finklaczyta.blogspot.com/2019/03/bog-i-seks-daje-do-myslenia.html

książek: 1049

Książka niezwykle treściwa, a przy tym przystępna i rzetelna. Oraz obrazoburcza. Wiele scen biblijnych już nigdy nie będzie po jej przeczytaniu takich samych. Bo skoro - co wykazane na dziesiątkach przykładów - stopy są eufemizmem dla genitaliów, to jak widzieć scenę, w której kobieta myje i całuje "stopy" Jezusa?

Autor jest znanym biblistą, a książka zawiera część jego wykładów dla studentów. Najogólniej ujmując: ukazuje problem znany przede wszystkim tłumaczom, ale nieobcy i tym, którzy zastanawiali się kiedykolwiek nad wiernością tłumaczeń tekstów z języków obcych. A szczególnie takich, które pochodzą z epok odległych zarówno czasowo, jak i kulturowo. Nie wystarczy przetłumaczenie słowa - trzeba znać jego odcienie znaczeniowe i funkcjonowanie w kontekstach, a ponadto realia epoki. W stosunku do Biblii jest to wiedza dostępna naprawdę garstce. Co więc jesteśmy w stanie wyczytać z tekstu, któremu każdy tłumacz nadaje konkretne znaczenie - niekonieczne słuszne - a różne odłamy...

książek: 3360
Vemona | 2017-09-13

Bardzo dobre badanie Biblii pod kątem seksu. Autor jest biblistą, naukowcem, więc myślę, że wie, co mówi. Na szczęście nie traktuje Biblii jako słowa objawionego, nie ma w jego opiniach uniżono

książek: 342
_BB | 2014-06-17
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 17 czerwca 2014

Czy biblia może stać na straży moralności seksualnej skoro przy odpowiedniej interpretacji* dokonanej przez światowej klasy krytyków pisma staje się zwykłym sacro-porno? To pytanie zostawiam otwarte i jeśli ma ktoś ochotę by poznać na nie odpowiedź niniejsza pozycja M. Coogana może być pomocna.

* np. w biblii poznać kogo nie koniecznie oznaczało poznanie personalne osoby wcześniej nie znanej ale tez oznaczało wejście w relacje czysto seksualne; ponadto słowo stopy mogło tyczyć się sfer intymnych człowieka a nie ściśle jego kończyn dolnych.

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
zgłoś błąd zgłoś błąd