rozwińzwiń

Bóg i seks. Co naprawdę mówi Biblia

Okładka książki Bóg i seks. Co naprawdę mówi Biblia autorstwa Michael Coogan
Okładka książki Bóg i seks. Co naprawdę mówi Biblia autorstwa Michael Coogan
Michael Coogan Wydawnictwo: Aletheia religia
222 str. 3 godz. 42 min.
Kategoria:
religia
Format:
papier
Tytuł oryginału:
God and Sex: What the Bible really says
Data wydania:
2011-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2011-01-01
Data 1. wydania:
2010-10-01
Liczba stron:
222
Czas czytania
3 godz. 42 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-61182-81-8
Michael Coogan, znany w świecie amerykański biblista, w najnowszej (2010),sensacyjnej książce rozważa kwestie seksu w Biblii, zwłaszcza w Starym Testamencie. Schematyczna, by nie rzec bezmyślna lektura tekstów biblijnych często nie pozwala dostrzec w nich pewnych osobliwych, a nawet szokujących rzeczy. Do tej deformacji przyczyniają się też „oszustwa” uładzonego przekładu. Coogan na nowo odczytuje Biblię zarówno co do jej społeczno-kulturowego sensu, jak i czysto filologicznie. Sięgając do niezrozumiałych czasem w literalnym znaczeniu wersetów, warto zajrzeć najpierw do książki Coogana, by dowiedzieć się, że „poznać” oznaczało po hebrajsku także „uprawiać seks”, „stopy” to synonim genitaliów, Sodoma wcale nie zgrzeszyła sodomią, lecz złą „polityką społeczną”, a Jahwe był (jednak) płci męskiej i miał żonę. Księga Ezechiela szokuje pornograficznym językiem, a seks jest obecny w całej Biblii. Jednocześnie odpowiedź na pytanie o jej stosunek do homoseksualizmu, stosunków pozamałżeńskich i w ogóle „wartości rodzinnych” nie jest łatwa. Zadanie, jakiego Coogan się podjął, polega właśnie na wydobyciu tego, co Biblia „naprawdę” (filologicznie, faktualnie) mówi. Dopiero wtedy bowiem będzie się można na nią zasadnie powołać w kwestiach obchodzących dzisiejszego człowieka.
Średnia ocen
6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Bóg i seks. Co naprawdę mówi Biblia w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Bóg i seks. Co naprawdę mówi Bibliai

Biblia i seks



1151 31 17

Oceny książki Bóg i seks. Co naprawdę mówi Biblia

Średnia ocen
6,9 / 10
36 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Bóg i seks. Co naprawdę mówi Biblia

avatar
927
832

Na półkach:

Książka miała dużą szansę być ciekawą, gdyby autor nie był dżenderystą i feminazistą. Obrzydliwie jednostronna i naciągnięta do granic perspektywa, w moim odczuciu, daleka od jakiejkolwiek użyteczności i dobrego smaku.

Pierwszy rozdział zaczyna się dość niewinnie, od tłumaczeń różnych zwrotów jak „poznać kogoś” albo „ułożyć mu się do stóp”. Delikatnie owiewa iluzją obiektywności, by po chwili, już w drugim rozdziale przywalić brutalną fangę w nos:

„Zastanawia mnie po co w tym ogrodzie, zasadzonym przez samego Boga, w ogóle umieścił to drzewo, skoro nie chciał, by mężczyzna ani kobieta dotykali go. Czy był to pierwszy z serii licznych testów, jakie bóstwo najwyraźniej z braku wszechwiedzy narzuciło swoim wybrańcom?”
Poważnie? To jest pytanie zawodowego biblisty? Pomijając popularny komunał „Niezbadane są wyroki boskie”, tak trudno zrozumieć, że to nie Bóg miał się o czymś przekonać, lecz Człowiek miał się przekonać o Wolności Woli i konsekwencjach z nią związanych? Gdyby Bóg chciał sielskiego Ogrodu, którego nic nie zakłóca, to poprzestałby na bezmyślnych zwierzętach. „Testowanie” ludzi nie ma czegokolwiek pokazywać Bogu, a ludziom – jego wszechwiedza jest tu niezachwiana. Nasze porażki mają nas Rozwijać. Wniosek autora dziecinny.

„Wcześniejsza generacja badaczy, głównie płci męskiej, uważała, że nie mogła ona być prorokinią – ostatecznie była kobietą – i że jej tytuł to było jedynie coś w rodzaju tytulatury „pani Prorokowa”, ale wziąwszy pod uwagę dowody istnienia kobiet jako prorokiń w innych miejscach Biblii, jak również na starożytnym Bliskim Wschodzie, nie ma powodu, by negować jej status prorokini na własny rachunek. Kto wie – może poznali się z mężem w szkole proroków?”
A ja, cały na biało, jako jedyny wiem jak było: cały świat, przez całą historię, gnębił i poniżał kobiety na każdym kroku… aż do dziś, gdy pojawili się „tęczowi wojownicy”, którzy też będąc mężczyznami, są pozbawieni wszelkich uprzedzeń i posiadają monopol na właściwą interpretację rzeczywistości. Szkoła dla proroków… To Bóg wybiera komu się objawi. To dar, a nie umiejętność ćwierćinteligencie.

„Argument zwolenników aborcji jest taki, że zasada „życie za życie” wyraźnie nie stosuje się do płodu, nie uważano go więc za istotę ludzką; inaczej utrata jego „życia” wymagałaby raczej śmierci sprawcy, niż tylko zapłaty. „Nie zabijaj” nie dotyczy aborcji”.
Tak pokrętna logika i wnioskowanie mogły się zrodzić tylko w lewackim umyśle, który sam we wstępie podkreślał, że nie można wyciągać pojedynczych cytatów, lecz wszystko odnosić do całości Pisma Świętego. Jak widać, gdy jest to niewygodne… amnezja. Dalej jest jeszcze żałośniej:

„Prorok oznajmia, że kara jest nałożona przez Boga. Czy to czyni Boga aborcjonistą? Być może tak (…)”
Biblista? Chyba farbowany. Nie słyszał, że do Niego wszelkie życie należy?
„Czy pomagałeś w stworzeniu świata...
Gdzieś był, gdy zakładałem ziemię?
Powiedz, jeżeli znasz mądrość.
Kto wybadał jej przestworza?
Wiesz, kto ją sznurem wymierzył?
Na czym się słupy wspierają?
Kto założył jej kamień węgielny
ku uciesze porannych gwiazd,
ku radości wszystkich synów Bożych? (…)” Hi 38, 4-7
Wychodzi na to, że Coogan Boga traktuje jak człowieka o magicznych zdolnościach, dziadka w chmurach, którego obowiązują dokładnie takie same prawa jak ludzi. Coś mi się zdaje, że z filozofią nie miał żadnej styczności.

„(…) jeśli Bogu tak zależy na każdym porodzie, to dlaczego jest tyle poronień?”
Żebyś nie był bezmyślnym robotem i w swojej Wolności mógł zadawać te kretyńskie pytania rodem z podstawówki.

„Pozostałości tego starożytnego patriarchalizmu istnieją nadal. Na wielu amerykańskich weselach panna młoda jest „oddawana” przez swojego ojca, a jeszcze nie tak dawno temu kandydat na męża musiał prosić swego zamierzonego teścia „o rękę” jego córki, co dziś wydaje się dziwaczne”.
Nie jest oddawana jak przedmiot, a przekazywana pod opiekę, jako największy skarb, osobę, która samą obecnością daje radość i spełnienie. Poza tym, tylko w lewackiej wizji zatomizowanego społeczeństwa dziwacznym jest bycie ostrożnym w przyjmowaniu nowego członka RODZINY – bo to nie jest tak, że się kogoś komuś oddaje, lecz zawsze kogoś się przyjmuje do szerszej wspólnoty.

„Niegdyś, opowiada Biblia przy różnych okazjach, żył mężczyzna, którego żona była bezpłodna – „jałowa”, w tradycyjnym, nieszczęśliwym i pejoratywnym przekładzie”. Człowieku! Ty jesteś badaczem historii? Przecież to było zwyczajne określenie. Od kiedy to własną miarę przykłada się do absolutnie wszystkiego? Indywiduum pokroju pana Coogana zapewne wyśmiewałaby się z naszych przodków, że na tron mówili stolec.

"I choć ryzykowne jest odczytywać przez naszą wrażliwość tekst z innej kultury, tutaj być może być słusznie uważamy..."
Czyli jednak czegoś Pana uczyli, ale że jest skażony dżenderyzmem, czuje się usprawiedliwiony stosować swoją wiedzę wybiórczo i zapominać przyjętych zasad, gdy są niezgodne z własnymi założeniami, co czyni tę książkę produktem propagandowym, który nie ma zwiększać wiedzy i skłaniać do refleksji, a przede wszystkim ma siać ferment i ideologizować umysły, którym brakuje wiedzy.

„Co robił Ismael? Intencją narratora jest zasugerowanie czegoś okropnego: Ismael „bawił się z” Izaakiem: oto dlaczego – jak również nie chcąc, by dziedzictwo Izaaka było pomniejszone – Sara kazała Abrahamowi odesłać Ismaela i Hagar. Jest tutaj ślad homoseksualnego kazirodztwa…”
Tak tak, a ponieważ Adam i Ewa chodzili po Edenie nadzy, to pewnie Bóg ich wykorzystywał seksualnie, a bohaterski wąż ich w tym uświadomił i dlatego zaczęli się zasłaniać przed gwałcicielem… a potem kredkami namalowali tęczę i zły molestor ich wypuścił ze wzruszenia.

Nie ma co przedłużać i pastwić się nad tym paszkwilem. Ogółem logika Coogana sprowadza się do tego, że gdyby Bóg nie chciał, abyśmy wsadzali członki w odbyty, to by je zrobił węższymi. Obsesja na punkcie seksu w tej książce dorównuje Freudowi:
Chłopak zaprasza dziewczynę na lody – OHO! Sugeruje jej oral!
Matka daje synowi banana – OHO! Pobawiłaby się jego ptaszkiem!
I do tego ta obleśna lewacka nowomowa. Patriarchalizm, mizoginia, seksizm, szowinizm, ucisk, wykorzystywanie, okropne tradycje i domyślnie zacne skrzywdzone kobiety.

Bez uprzedniego przeczytania Pisma Świętego i zgłębienia teologii i apologii, można sobie zrobić niezłą krzywdę. Nie radzę posługiwać się argumentami z tej książki w dyskusjach, bo zostaniecie wyśmiani przez każdego, kto zaledwie przeczytał Biblię.

Dno dna… a temat ciekawy – wystarczyło podejść do niego uczciwie, bez lewackiego skrzywienia. Dużo faktów, a przy tym drugie tyle manipulacji, kłamstw i podprogowych sugestii.

PS.
Obyczajowość to nie Prawo Boże, i Coogan dobrze o tym wie, jednak "zapomina", gdy jest mu to niewygodne.

Książka miała dużą szansę być ciekawą, gdyby autor nie był dżenderystą i feminazistą. Obrzydliwie jednostronna i naciągnięta do granic perspektywa, w moim odczuciu, daleka od jakiejkolwiek użyteczności i dobrego smaku.

Pierwszy rozdział zaczyna się dość niewinnie, od tłumaczeń różnych zwrotów jak „poznać kogoś” albo „ułożyć mu się do stóp”. Delikatnie owiewa iluzją...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
89
50

Na półkach: ,

Co mówi Biblia, slowami M. Coogana .Michael Coogan, znany w świecie amerykański biblista, w najnowszej (2010),sensacyjnej książce rozważa kwestie seksu w Biblii, zwłaszcza w Starym Testamencie. Schematyczna, by nie rzec bezmyślna lektura tekstów biblijnych często nie pozwala dostrzec w nich pewnych osobliwych, a nawet szokujących rzeczy. Do tej deformacji przyczyniają się też „oszustwa” uładzonego przekładu. Coogan na nowo odczytuje Biblię zarówno co do jej społeczno-kulturowego sensu, jak i czysto filologicznie. Sięgając do niezrozumiałych czasem w literalnym znaczeniu wersetów, warto zajrzeć najpierw do książki Coogana, by dowiedzieć się, że „poznać” oznaczało po hebrajsku także „uprawiać seks”, „stopy” to synonim genitaliów, Sodoma wcale nie zgrzeszyła sodomią, lecz złą „polityką społeczną”, a Jahwe był (jednak) płci męskiej i miał żonę. Księga Ezechiela szokuje pornograficznym językiem, a seks jest obecny w całej Biblii. Jednocześnie odpowiedź na pytanie o jej stosunek do homoseksualizmu, stosunków pozamałżeńskich i w ogóle „wartości rodzinnych” nie jest łatwa. Zadanie, jakiego Coogan się podjął, polega właśnie na wydobyciu tego, co Biblia „naprawdę” (filologicznie, faktualnie) mówi. Dopiero wtedy bowiem będzie się można na nią zasadnie powołać w kwestiach obchodzących dzisiejszego człowieka.

Co mówi Biblia, slowami M. Coogana .Michael Coogan, znany w świecie amerykański biblista, w najnowszej (2010),sensacyjnej książce rozważa kwestie seksu w Biblii, zwłaszcza w Starym Testamencie. Schematyczna, by nie rzec bezmyślna lektura tekstów biblijnych często nie pozwala dostrzec w nich pewnych osobliwych, a nawet szokujących rzeczy. Do tej deformacji przyczyniają się...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
271
245

Na półkach: ,

Spokojnie, można oddychać. W niedzielny walentynkowy poranek nie przychodzę tu dilować słowem bożym, nie wymagam klepania na klęczkach pacierzy i nie straszę strachami z albumu strachów katolickich. Przychodzę z książką, której tytuł sugerował mi, że to być może literatura z rodzaju tej grubymi nićmi szytej saj- faj o ufo, wróżeniu z lotu ptaków i prawdzie, która jest daleko stąd. Że będzie trochę jak z rozmową z płaskoziemcą o kulistości Ziemi. Użycie słowa „naprawdę” w tytule pachnie przecież szczyptę terrorem. Szybkie zgooglowanie autora (światowej klasy biblista) i wydawnictwa potwierdziło, że moje obawy mijają się z prawdą jak stąd do Władysławowa i z powrotem, a książka „Bóg i seks” Coogana zapowiada się dobrej jakości kulturoznawczą przebieżką. I właśnie dokładnie tak w rzeczywistości jest. Michael Coogan bierze na tapet porosłe pleśnią wyobrażenia na temat seksualności prezentowanej w Biblii i interpretuje je na nowo trzymając się kurczowo (i bardzo słusznie) kontekstów kulturowych z tam i z wtedy. Dawid to już nie kochanek Jonatana, a cudzołożnik i morderca. Mieszkańcy Sodomy nie zgrzeszyli sodomią, a pogwałceniem utrzymujących społeczny ład zasad gościnności i opieki nad słabszymi. Tyle przykładów z klasyki. Jest tu też bez liku historii i wtrętów, które nieprzerobione przez popkulturę nie funkcjonują w świadomości zbiorowej (między innymi historia Sefory, kobiety w nietypowej roli mohela, obrzezującego). To bardzo warte uwagi króciutkie opracowanie i sam już nie wiem, jak zachęcić do sięgnięcia po. Może funkcjonujący na leniwym biegu niedzielny mózg skłonić do małej rozgrzewki!? Zatem biorąc pod uwagę, że w języku hebrajskim „stopy” to synonim genitaliów spróbujcie zinterpretować nowotestamentową scenę w której kobieta myje i całuje jezusowe stopy. Polecam!

(Swoją drogą na książeczkę trafiłem przeglądając i obserwując profil nie kogo innego, a jego. Medellin, big thx!)

Spokojnie, można oddychać. W niedzielny walentynkowy poranek nie przychodzę tu dilować słowem bożym, nie wymagam klepania na klęczkach pacierzy i nie straszę strachami z albumu strachów katolickich. Przychodzę z książką, której tytuł sugerował mi, że to być może literatura z rodzaju tej grubymi nićmi szytej saj- faj o ufo, wróżeniu z lotu ptaków i prawdzie, która jest...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

157 użytkowników ma tytuł Bóg i seks. Co naprawdę mówi Biblia na półkach głównych
  • 115
  • 41
  • 1
32 użytkowników ma tytuł Bóg i seks. Co naprawdę mówi Biblia na półkach dodatkowych
  • 23
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Bóg i seks. Co naprawdę mówi Biblia

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wprowadzenie do Buddyzmu Zen Daisetz Teitaro Suzuki
Wprowadzenie do Buddyzmu Zen
Daisetz Teitaro Suzuki
Najlepsze wprowadzenie do buddyzmu zen. Zwięzłe, przejrzyste i napisane przez autora zanurzonego w tradycji i duchowości Dalekiego Wschodu. Suzuki wyjaśnia, że zen zaczyna się i kończy na osobiście zdobytym doświadczeniu. Ci, którzy nie mogą oprzeć się na własnym doświadczeniu, niczego nie rozumieją. Ponadto zen z całą mocą i uporem domaga się wewnętrznego duchowego przeżycia. Jedną z metod praktykowania zen są koany, czyli paradoksalne pytania lub opowiastki. Konstrukcja koanu przeczy logice, uderzając w nasze przywiązania i przyzwyczajenia. W ten sposób koan wyzwala człowieka z myślowych schematów, zbijając umysł z kolein, w które sam wszedł. Przykłady klasycznych koanów: 1) Uczeń: Czym jest Budda? Mistrz: Trzy funty lnu. 2) Dwie dłonie i mamy klaśnięcie. Jaki jest dźwięk jednej dłoni? 3) Jak wyglądała Twoja pierwotna twarz, nim narodzili się Twoja matka i Twój ojciec? 4) Jaki jest dźwięk fletu bez otworów? Autor "Wprowadzenia..." uspokaja, że zen mimo całej swej oryginalności nie musi być wcale hermetyczny czy elitarny. „Ci, którzy wiedzą o zen tylko tyle, ile przeczytali we wcześniejszych rozdziałach o jego nielogiczności czy o zen jako afirmacji wyższego rzędu, mogą dojść do wniosku, że jest on niedostępny i bardzo odległy od zwykłego powszedniego życia, że jest bardzo ponętny, lecz i bardzo nieuchwytny. My zaś nie możemy ich winić za to, co myślą. Z tych powodów powinno się przedstawiać zen także od jego łatwej, zrozumiałej i przystępnej strony. Życie jest podstawą wszystkiego, poza nim nie istnieje nic. Z całą naszą filozofią, ze wszystkimi wspaniałymi i wzniosłymi ideami nie możemy uciec od życia, które przeżywamy. Badacze gwiazd nie przestają stąpać po twardej ziemi. Czym jest zatem zen, kiedy staje się przystępny dla każdego? Joshu (Czao-czou) spytał raz nowego mnicha: – Czy byłeś już tu kiedyś? – Tak, panie, byłem – odparł mnich. Na co mistrz rzekł: – Napij się herbaty. Kiedy indziej, gdy przyszedł inny mnich, Joshu zadał mu to samo pytanie: – Czy byłeś tu już kiedyś? Tym razem odpowiedź była odmienna: – Nie byłem tu nigdy, panie. Stary mistrz jednakże rzekł tak jak przedtem: – Napij się herbaty. Inju (mnich zarządzający klasztorem) spytał potem mistrza: – Jakże to, ofiarowujesz tę samą filiżankę herbaty bez względu na to, jaka jest odpowiedź? – O Inju! – zawołał stary mistrz. – Słucham, mistrzu – odparł niezwłocznie mnich. Na co Joshu rzekł: – Napij się herbaty”.
Wojtek Kusiński - awatar Wojtek Kusiński
ocenił na71 rok temu
Seks, prochy i zespół Aspergera. Przewodnik po dorosłości dla osób z zespołem Aspergera Luke Jackson
Seks, prochy i zespół Aspergera. Przewodnik po dorosłości dla osób z zespołem Aspergera
Luke Jackson
Poprawiam tytuł: "Asperger i lekki autyzm a dorastanie, relacje, seks i lista popularnych narkotyków" Może być bardzo użyteczna dla młodzieży 12-16 lat (plus-minus 2 lata). Młody mężczyzna 26 lat ze stwierdzonym zespołem Aspergera po przeżyciu burzliwego okresu dorastania formułuje porady, w deklaracji dla dorosłych, a w rzeczywistości dla dorastających. Skorzystają również adolescenci neurotypowi, ponieważ książka jest dość przystępna i opisuje typowe problemy tego wieku, jednak nie ma co się oszukiwać, to nie jest pozycja stricte psychologiczna. Pomimo różnych niedomagań, jak zbyt lakoniczne potraktowanie zagrożeń związanych z narkotykami (opisano najpopularniejsze w działaniu i ostrzeżono przed potencjalnymi efektami ubocznymi),książka może się okazać bardzo użyteczna dla naszych pociech w poprawieniu samoświadomości, wrażliwości na odmienność oraz w motywowaniu do pracy nad sobą, zwłaszcza w zakresie podstawowych interakcji międzyludzkich (bardzo podobają mi się liczne napomnienia by się nie garbić i by dbać o higienę). Skorzystają też rodzice, którzy są na bakier z psychologią, a chcieliby lepiej zrozumieć swoje dzieci z różnymi niedomaganiami (a także ci, którzy nie umieją rozmawiać ze swoimi dziećmi - po samodzielnej lekturze, mogą po prostu przekazać swojemu zbuntowanemu nastolatkowi tę książkę, a potem oczekiwać niezręcznych pytań o "minetę", "fellatio" i "czy próbowaliście marihuanen?" :) Sumując, na pewno nie przewodnik po "dorosłości", ale przystępny i prosty przewodnik w trakcie dojrzewania, dla młodzieży z zespołem Aspergera, lekkim autyzmem i pozostałych, w tym rodziców.
Graven - awatar Graven
ocenił na71 rok temu
Historia Boga: 4000 lat dziejów Boga w judaizmie, chrześcijaństwie i islamie Karen Armstrong
Historia Boga: 4000 lat dziejów Boga w judaizmie, chrześcijaństwie i islamie
Karen Armstrong
Z treścią książki zapoznawałem się jeszcze chyba w ubiegłym wieku, kiedy to Historię Boga wydał Świat Książki. Tym samym opinia wybitnie warstwą mchu pokryta jeżeli chodzi o jej treść. Jedna z pierwszych publikacji na temat świata religii w tej akurat konstelacji którą miałem w ręku. Miałem w ręku i przeczytałem. To chyba z niej dowiedziałem się wówczas jak wiele łączy chrześcijan, modlących się przed Ścianą Płaczu i wyznawców Allaha. Oczywiście dostrzegłem też różnice, bo gdybym ich nie widział to zapewne udałbym się z pielgrzymką do Mekki. Po lekturze raczej niewiele zmieniłem w swoich relacjach z kościołem rzymsko-katolickim. Ani nie było lepiej, ani gorzej. Zresztą autorka chyba nie stawiała przed sobą zadań aby tego typu reakcje wywoływać u czytelnika. Książka kończy się rozdziałami opisującymi konsekwencje zauważalnej - szczególnie w świecie Zachodu - utraty wiary w Boga. I okazuje, że Armstrong nieźle opisała ( mimo, że książka miała swoją premierę w 1993 roku) to, co może dziać się w społeczeństwach, które w zasadzie przez aklamacje odrzuciły Boga, a perspektywy przed nimi się rysujące mogą być jeszcze bardziej opłakane. Książka raczej do czytania. Poza tym nosi znamiona obiektywnej, chociaż biografia autorki mogłaby sugerować, że kościół katolicki jest u Karen Armstrong podpadnięty. Po siedmiu latach podjęła bowiem decyzję o opuszczeniu klasztoru.
werblista - awatar werblista
oceniła na711 miesięcy temu

Cytaty z książki Bóg i seks. Co naprawdę mówi Biblia

Więcej

Poza nielicznymi więc wyjątkami, kobiety nie sprawowały w starożytnym Izraelu niezależnej władzy. Tak się działo w całym judaizmie aż do współczesności. Kapłaństwo, a później rabinat były zarezerwowane wyłącznie dla mężczyzn. Istnieją rozproszone dowody, że w niektórych żydowskich wspólnotach w diasporze w okresie rzymskim lokalnymi przywódczyniami były kobiety – ale były to wyjątki i z czasem zanikły. (...)
Ten sam obraz znajdziemy w najwcześniejszym chrześcijaństwie. Normą jest męskie przywództwo, choć są wyjątki, zwykle we wzmiankach w Nowym Testamencie, a niekiedy w pozdrowieniach zamykających wiele listów Pawła. Jedna ze wspomnianych to "Nimfa i kościół w jej domu" (Kol 4,15). Tutaj mamy kobietę wystarczająco bogatą, by lokalne zgromadzenie chrześcijan ("kościół") w mieście Kolosa w zachodniej Azji Mniejszej zbierało się w jej domu na regularne cotygodniowe spotkania. Czy była wdową, czy może nawróciła się na chrześcijaństwo, a jej mąż nie? Nie podano żadnych szczegółów. Kolejna to Junia, wspomniana przez Pawła pod koniec jego listu do Rzymian, jako "wyróżniająca się wśród apostołów" (Rz 16,7). Tytuł "apostoł" nie odnosi się tutaj do "Dwunastu", wewnętrznego kręgu Jezusa, lecz użyty jest szerzej w znaczeniu "ambasadora" Chrystusa, jak było w przypadku Pawła, Barnaby, Apollosa i innych nienależących do Dwunastu. Junia była apostołem w tym ostatnim sensie, a określenie to było tak niepojęte dla interpretatorów i autorów przekładów, że aż do późnych lat XX wieku zwykle zmieniano jej płeć: interpretowano jej imię jako imię męskie Juniasz, tak że w efekcie usunięto z historii jedyną kobietę apostołkę, o której wiemy. Być może podobne do Junii były Euodia i Syntyche, wspomniane w innym liście Pawła jako walczące wraz z nim w jego dziele rozpowszechniania Ewangelii (Flp 4,2-3) [s. 61-63].

Poza nielicznymi więc wyjątkami, kobiety nie sprawowały w starożytnym Izraelu niezależnej władzy. Tak się działo w całym judaizmie aż do współczesności. Kapłaństwo, a później rabinat były zarezerwowane wyłącznie dla mężczyzn. Istnieją rozproszone dowody, że w niektórych żydowskich wspólnotach w diasporze w okresie rzymskim lokalnymi przywódczyniami były kobiety – ale były to wy...

Rozwiń
Michael Coogan Bóg i seks. Co naprawdę mówi Biblia Zobacz więcej
Więcej