Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ja, transa

Tłumaczenie: Marcin Sarna
Książka jest przypisana do serii/cyklu "Literatura Faktu". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.
Wydawnictwo: Karakter
6,38 (16 ocen i 0 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
1
8
0
7
5
6
5
5
3
4
0
3
1
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Si me queres, quereme transa
data wydania
ISBN
978-83-62376-16-2
liczba stron
336
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodał
Michał

Reportaż ze świata narko w Buenos Aires! Kiedy piętnastoletnia Alcira wychodzi za mąż, nie podejrzewa nawet, że jej wybranek okaże się handlarzem narkotyków, a ona szybko przejmie po nim pałeczkę i rozkręci własny interes. Nie wszyscy bohaterowie książki mają szczęście dożyć takiej chwili: niektórzy giną młodo, pozostając na usługach silniejszych i bardziej przebiegłych mocodawców. W książce...

Reportaż ze świata narko w Buenos Aires! Kiedy piętnastoletnia Alcira wychodzi za mąż, nie podejrzewa nawet, że jej wybranek okaże się handlarzem narkotyków, a ona szybko przejmie po nim pałeczkę i rozkręci własny interes. Nie wszyscy bohaterowie książki mają szczęście dożyć takiej chwili: niektórzy giną młodo, pozostając na usługach silniejszych i bardziej przebiegłych mocodawców. W książce Cristiana Alarcona słychać głosy różnych osób: kobiet i mężczyzn, mieszkańców przedmieść Buenos Aires, uwikłanych w handel narkotykami i związaną z tym nieodłącznie przemoc.

Niektórzy się tu urodzili, inni przybyli z Boliwii, Wenezueli, Peru. Są wśród nich i drobni złodziejaszkowie, i zagubieni złoczyńcy, i byli członkowie Świetlistego Szlaku. Słychać także głos policjanta, który po latach ścigania przestępców zrezygnował z pracy, nie chcąc ulegać układom i korupcji.

Alarcón nikogo nie ocenia, nie dokonuje łatwych podsumowań. Słucha i zapisuje ludzkie historie, które z różnych stron rzucają światło na pewne zdarzenie – brutalne zabójstwo członków jednego z narkotykowych klanów. Wnioski czytelnicy muszą wysnuć sami.

 

źródło opisu: Wyd. Karakter, 2012

źródło okładki: www.karakter.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
fossa książek: 333

Narkobiznes po argentyńsku

Narkotyki zmieniają świat i człowieka. Na gorsze, rzecz jasna. Potrafią zmienić uzależnionych w ludzkie wraki, przyjaciół we wrogów, handlarzy w brutalnych zabójców. To tylko mała próbka tego, na co je stać. Z chwilą, gdy najlepszy produkt eksportowy Ameryki Południowej czyli listki koki przybiera formę białego proszku, zwanego dalej kokainą, odmienia się bieg wydarzeń. Wędrują z rąk do rąk, przynosząc śmierć i pieniądze (czasami jedno i drugie). Po lekturze książki „Ja, transa” nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Jak przyznaje autor podczas zbierania materiałów na potrzeby tego reportażu wiele odpytywanych osób przyznało, że zabiło albo przynajmniej wydało polecenie zabicia drugiego człowieka.

Cristian Alarcón opisuje obrót narkotykami z perspektywy stolicy Argentyny, Buenos Aires. Interes kwitnie tu tak samo jak krzewy koki w dogodnym klimacie. Dzielnica nędzy na obrzeżach stolicy, zwana Villa de Senor wiedzie w tej kwestii prym. Ze względu na wysoki wskaźnik przestępczości i niereformowalnych obywateli jest pomijana, omijana z daleka, a wielu chętnie zrównałoby ją z ziemią.

Transa znaczy diler. Tak więc „Ja, transa” to opis zdarzeń głównie z perspektywy samych handlarzy. Natomiast o klienteli tj. uzależnionych nie znajdziemy tu zbyt wielu informacji. Alarcón dużo miejsca poświęca porachunkom handlarzy, którzy na terenie Villi de Senor wykazują się wzmożoną aktywnością i bezwzględnością. Nie obowiązują tu żadne zasady – walka o władzę i teren jest przedkładana nad...

Narkotyki zmieniają świat i człowieka. Na gorsze, rzecz jasna. Potrafią zmienić uzależnionych w ludzkie wraki, przyjaciół we wrogów, handlarzy w brutalnych zabójców. To tylko mała próbka tego, na co je stać. Z chwilą, gdy najlepszy produkt eksportowy Ameryki Południowej czyli listki koki przybiera formę białego proszku, zwanego dalej kokainą, odmienia się bieg wydarzeń. Wędrują z rąk do rąk, przynosząc śmierć i pieniądze (czasami jedno i drugie). Po lekturze książki „Ja, transa” nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Jak przyznaje autor podczas zbierania materiałów na potrzeby tego reportażu wiele odpytywanych osób przyznało, że zabiło albo przynajmniej wydało polecenie zabicia drugiego człowieka.

Cristian Alarcón opisuje obrót narkotykami z perspektywy stolicy Argentyny, Buenos Aires. Interes kwitnie tu tak samo jak krzewy koki w dogodnym klimacie. Dzielnica nędzy na obrzeżach stolicy, zwana Villa de Senor wiedzie w tej kwestii prym. Ze względu na wysoki wskaźnik przestępczości i niereformowalnych obywateli jest pomijana, omijana z daleka, a wielu chętnie zrównałoby ją z ziemią.

Transa znaczy diler. Tak więc „Ja, transa” to opis zdarzeń głównie z perspektywy samych handlarzy. Natomiast o klienteli tj. uzależnionych nie znajdziemy tu zbyt wielu informacji. Alarcón dużo miejsca poświęca porachunkom handlarzy, którzy na terenie Villi de Senor wykazują się wzmożoną aktywnością i bezwzględnością. Nie obowiązują tu żadne zasady – walka o władzę i teren jest przedkładana nad przyjaźń, więzy krwi nie znaczą nic. Dzielnica nędzy to miejsce niebezpieczne i zdemoralizowane. A przyczyną tych wszystkich problemów jest oczywiście bieda. Nie tak wyobrażacie sobie Buenos Aires.

Nie można autorowi odmówić zaangażowania i pasji w drążeniu tematu. Zyskał zaufanie swoich rozmówców, dlatego ci bez oporów opowiadali mu o swoich życiu w Villa de Senor. Taka szczerość była możliwa, ponieważ autor zapewnił anonimowość swoim bohaterom, zmieniając ich personalia. Poza tym zaznaczył, że jego materiały nie będą służyć organom ścigania.

Jednak Alarcón nie zawsze utrzymuje równy poziom w swoim reportażu – historie z drugiej ręki, sięgające daleko w przeszłość nie są tak wymowne jak te, które dotyczą bezpośrednio jego rozmówców. Niektóre postacie i wątki tracą na wyrazistości, ginąc w gąszczu nazwisk i wydarzeń. Pomimo tych niedociągnięć warto książkę przeczytać, nieczęsto bowiem zdarza się pozycja opisującą narkobiznes w Ameryce Łacińskiej, w dodatku z punktu widzenia samych handlarzy. Dopiero, gdy dopuścisz ich do głosu, zobaczysz, że ich świat jest jeszcze bardziej złożony i pokręcony, niż mogłoby się to wydawać.

Anna Aniszczenko

Cytaty za: „Ja, transa”, Cristian Alarcón, Wydawnictwo Karakter, 2012.

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (93)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 289
podrozniki | 2016-12-20
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 15 stycznia 2017
książek: 52
sierpien | 2016-06-27
Na półkach: Przeczytane
książek: 73
maveric87 | 2015-12-26
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 2016 rok
książek: 82
Paula | 2015-05-31
książek: 0
| 2014-04-02
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
książek: 0
| 2013-12-31
książek: 193
Robert Buciak | 2013-11-17
Na półkach: Przeczytane, Reportaż
Przeczytana: 09 lipca 2012
książek: 174
zuziaazla | 2013-09-07
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
książek: 359
karoten_s | 2013-08-14
książek: 37
Budrys | 2013-05-15
Przeczytana: grudzień 2012
zobacz kolejne z 83 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
zgłoś błąd zgłoś błąd