Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zapiski z Homs

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
5,9 (82 ocen i 13 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
3
8
4
7
18
6
27
5
18
4
2
3
5
2
1
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Carnets de Homs
data wydania
ISBN
9788308050545
liczba stron
280
słowa kluczowe
syria, wojna, reportaż
kategoria
literatura faktu
język
polski

Littell o konflikcie w Syrii. Reportaż jak najbardziej aktualny! W Hims, twierdzy syryjskich rebeliantów, Jonathan Litetll, ryzykując życiem, przebywał od połowy stycznia do początku lutego tego roku. Miasto opuścił w przeddzień jego krwawej pacyfikacji. W trakcie pobytu na gorąco robił notatki. Uliczne strzelaniny, opatrywanie rannych, śmierć, wszechobecny strach, radykalizacja nastrojów...

Littell o konflikcie w Syrii. Reportaż jak najbardziej aktualny!

W Hims, twierdzy syryjskich rebeliantów, Jonathan Litetll, ryzykując życiem, przebywał od połowy stycznia do początku lutego tego roku. Miasto opuścił w przeddzień jego krwawej pacyfikacji. W trakcie pobytu na gorąco robił notatki. Uliczne strzelaniny, opatrywanie rannych, śmierć, wszechobecny strach, radykalizacja nastrojów wśród Syryjczyków, ograniczone zaufanie do ONZ – te obrazy mówią same za siebie, komentarz autora został celowo ograniczony.

Bardzo znane nazwisko, dobre pióro i aktualność opisanych zdarzeń składają się na szczególną wartość Zapisków z Hims, które powinny stać się najchętniej czytaną książką o arabskiej wiośnie

 

źródło opisu: Wydawnictwo Literackie, 2013

źródło okładki: www.wydawnictwoliterackie.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Bartosz książek: 27

Notatki z rewolty

Osoby, które oczekują od książki Jonathana Littella zgrabnie napisanego reportażu, niech lepiej nie sięgają po tę pozycję. Nie uświadczy się w niej rozczulających opisów, setek niepotrzebnych słów czy synonimów, ani tym bardziej rzewnych potoków słów o tym, jak w Syrii jest ciężko. To prosty i prawdziwy zapis tego, co Littell widział przez trzynaście dni, które spędził w Homs i jego okolicach na początku 2012 roku. Nie oznacza to jednak, że książka jest bezbarwna. Jest prosta, a jej tytuł doskonale obrazuje wnętrze. Rozdziały, podzielone na dni, a te składają się z ogromnej liczby krótkich notek. Autor praktycznie przepisał zapiski, które udało mu się robić na bieżąco. Nie należy więc traktować „Zapisków z Homs”, jako pełnoprawnej książki reporterskiej, ale jako wycinek z życia na froncie.

Autor już we wstępie uczula czytelnika, że zabiera go w świat, który rządzi się innymi prawami. Bohaterowie często występują pod pseudonimami (tak samo zresztą jak Littell oraz jego fotograf i tłumacz Mani) z obawy przed represjami, jakie mogłyby dosięgnąć ich lub ich rodziny ze strony syryjskiego rządu. Littell zdecydował się na opublikowanie książki w takiej, a nie innej formie, bo chciał przekazać realny zapis z tego, czego był świadkiem. Nie znajdziemy tutaj zmyślonych opowieści, a te w które autor sam nie dowierzał, opatrzył stosownym komentarzem. Czytelnik ma więc pełen i realny zapis z tego, czego do tej pory mógł się tylko domyślać.

Littell skupił się na wydarzeniach, w których...

Osoby, które oczekują od książki Jonathana Littella zgrabnie napisanego reportażu, niech lepiej nie sięgają po tę pozycję. Nie uświadczy się w niej rozczulających opisów, setek niepotrzebnych słów czy synonimów, ani tym bardziej rzewnych potoków słów o tym, jak w Syrii jest ciężko. To prosty i prawdziwy zapis tego, co Littell widział przez trzynaście dni, które spędził w Homs i jego okolicach na początku 2012 roku. Nie oznacza to jednak, że książka jest bezbarwna. Jest prosta, a jej tytuł doskonale obrazuje wnętrze. Rozdziały, podzielone na dni, a te składają się z ogromnej liczby krótkich notek. Autor praktycznie przepisał zapiski, które udało mu się robić na bieżąco. Nie należy więc traktować „Zapisków z Homs”, jako pełnoprawnej książki reporterskiej, ale jako wycinek z życia na froncie.

Autor już we wstępie uczula czytelnika, że zabiera go w świat, który rządzi się innymi prawami. Bohaterowie często występują pod pseudonimami (tak samo zresztą jak Littell oraz jego fotograf i tłumacz Mani) z obawy przed represjami, jakie mogłyby dosięgnąć ich lub ich rodziny ze strony syryjskiego rządu. Littell zdecydował się na opublikowanie książki w takiej, a nie innej formie, bo chciał przekazać realny zapis z tego, czego był świadkiem. Nie znajdziemy tutaj zmyślonych opowieści, a te w które autor sam nie dowierzał, opatrzył stosownym komentarzem. Czytelnik ma więc pełen i realny zapis z tego, czego do tej pory mógł się tylko domyślać.

Littell skupił się na wydarzeniach, w których brał udział lub tych, o których słyszał. Nie dowiemy się z zapisków jak przebiegało życie pod rządami Baszara, ale tego, jak wygląda w danej chwili. Ostrzały, snajperzy i „ulice śmierci”. Homs stało się polem bitwy, gdzie nie ma różnicy czy masz dwa czy sześćdziesiąt lat, śmierć na ulicy od zabłąkanej kuli dosięga tam każdego. Czytelnik dużo się dowie o tym, jak funkcjonuje WAS (Wolna Armia Syrii) utworzona przez cywilów i byłych wojskowych. Jakiej broni używają i w jaki sposób starają się pokazać „na zewnątrz”, co dzieje się w ich mieście. Nie ufają dziennikarzom, ale gdy już któregoś wezmą pod swoje skrzydła, może czuć się on bezpieczny (w granicach rozsądku oczywiście). Facebook, Twitter i YouTube są oknem na świat dla chcących uwolnić się spod reżimu. To tam umawiają się na manifestacje oraz umieszczają zdjęcia zwłok swoich przyjaciół i rodziny. A do nich dostęp jest praktycznie cały czas. W szpitalach pomoc dla cywilów jest ograniczona, często niewielkie rany prowadzą do śmierci, a lekarze nie mogą nic z tym zrobić. Opisy z wizyt w szpitalu to najbardziej przejmująca i zapadająca w pamięć część „Zapisków z Homs”.

W kilka dni po tym jak Littell opuścił Homs, zostało one zbombardowane. To, co udało się autorowi opisać, okazało się „tylko” preludium do dalszych walk. Osoby, które są zainteresowane „Arabską Wiosną” książkę posiadać po prostu muszą, mimo że napisana ona została w sposób mało literacki. To dokładny zapis kilkunastu dni, gdzie Littell rozpisuje się o słyszanych w oddali strzałach, jak i o tym kiedy ostatnio jadł lub jaki miał w nocy sen. Szkoda tylko, że Littell nie był bardziej stanowczy i dociekliwy, bo tematy, na które zaczyna rozmowy często się urywają. Taki jest już jednak urok notatek z pola walki.

 Bartosz Szczygielski

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (266)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 314
Saudyjskie-Wielbłądy | 2017-04-14
Przeczytana: 14 kwietnia 2017

Obiecywałem sobie, że nie przeczytam i nie zrecenzuję żadnej książki o wojnie w Syrii, dopóki nie napisze jej któryś z cenionych przez mnie reporterów wojennych - Paweł Smoleński lub Wojciech Jagielski (jeżeli powróci do tego zawodu). Niestety, słabiutki mam charakterek i na urok płci niewieściej jestem czuły. W ten oto sposób na prośbę zaprzyjaźnionej Pani Bibliotekarki z mojej ulubionej biblioteki przeczytałem „Zapiski z Homs” Jonathana Littella. Nazwisko PT Czytelnikom moich recenzji wyda się znajome, bo przewijało się już wcześniej, ale były to książki Roberta Littella. Zbieżność nazwisk jest jednak jak najbardziej.... nieprzypadkowa, ponieważ Jonathan jest synem Roberta.
Co nie bądź zniesmaczony licznymi już książkami pisanymi przez najróżniejszego gatunku i maści zachodnich reporterów, powtarzających jak mantrę, że całemu złu w Syrii jest winien Prezydent Baszszar al-Asad, i walczy z jego reżimem każdy kto tylko może, z „dobrą” Al – Kaidą włącznie sięgnąłem po...

książek: 2798
Monika | 2013-09-20
Przeczytana: 19 września 2013

Homs jest dla Syryjczyków tym, czym Wąchock dla Polaków :) Ta informacja nie pochodzi jednak z książki, tylko bezpośrednio od Syryjczyków, których miałam możliwość poznać. Książka mało mówi o Syrii i Syryjczykach. Tak, wiem, to reportaż wojenny i o wojnie, ale domniemam, że książka wyglądałaby podobnie, gdyby opisywała wojnę toczącą się w Czechach czy Belize.

Jesteśmy więc z autorem w Syrii, jest początek 2011 roku. Wokół snajperzy na dachach, więc przechodząc przez ulicę ryzykujesz życiem, osoby ranne często nie są leczone, tylko rażone prądem i bite przez ludzi prezydenta, na rękach rodziców umierają dzieci pokiereszowane przez bomby i z dziurami w główkach po strzałach snajperów, krew leje się wszędzie i każdy boi się własnego cienia. O naszego reportera z bożej łaski dbają jak o jajko (wiem co nieco o gościnności syryjskiej, a czytanie między wierszami tej książki potwierdza moje osobiste odczucia). Na przykład w przeprawie przez miejsce potencjalnie zaminowane przodem idzie...

książek: 870
littlelesssweet | 2015-05-17
Przeczytana: 17 maja 2015

Obiema rękami podpisuję się pod opinią Moniki - nic więcej nie ma do dodania.

Poza może tym, że bardziej emocjonalne bywają instrukcje obsługi do blenderów wszelakiej maści.

Chciałam onegdaj sięgnąć do innych pozycji Littella, a teraz już nie mam takiej pewności...

książek: 561
Livi | 2013-05-07
Na półkach: Ulubione, Przeczytane, 2013
Przeczytana: 19 kwietnia 2013

- Książka Jonathan’a Littell Zapiski z Homs. Co o niej myślisz?
- Przede wszystkim trzeba powiedzieć, że jest to reportaż pana Littell, który w styczniu 2012 przedostał się do zachodniej Syrii.
- Ja bym nie nazwała tego reportażem. Są to po prostu zapiski, notatki. Pozbawione jakichkolwiek upiększeń, stylizacji. Czysty dokument.
- Oczywiście masz rację. Sam Jonathan na pierwszej stronie pisze: „ To jest dokument, nie fikcja – możliwie najwierniejsza transkrypcja dwóch notatników, w których robiłem zapiski podczas nielegalnej podróży do Syrii w styczniu 2012 roku. […] zdają relację z krótkiego momentu, który przeminął niemal bez świadków z zewnątrz, z ostatnich dni rewolty części miasta Homs przeciwko reżimowi prezydenta Baszszara al-Asada, na krótko przed tym, jak została brutalnie stłumiona, a rozlew krwi – w chwili gdy to piszę – nadal trwa.”
- Tak. Jest to prawdziwa prostota. Czystość. A mimo to miałam wrażenie, że brałam udział w tych wydarzeniach. Mogłam się z tą książką...

książek: 214
młotkowy | 2013-09-28
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: sierpień 2013

Sam już nie wiem ile razy chciałem odstawić tę książkę na półkę, uważając że czytanie jej to strata czasu. Pozytywne recenzje, waga i aktualność opisywanych w niej zdarzeń po prostu nie pozwalały mi na to.

I nie żałuję. Są w tej książce momenty, które pozostają w pamięci i w sercu. Topornie opisane, a może tylko zapisane, bez przefiltrowania nieistotnych szczegółów, bez dystansu, który pozwala dopieścić formę i wyciągnąć wnioski. Pisane na żywo, podane na chłodno i w stanie surowym, świadczą o wydarzeniach i o ludziach nie tak od nas odległych. Może nawet o nas samych.

książek: 87
Hiram | 2013-12-25
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Z dużym zainteresowaniem zabrałem się za lekturę "Notatek z Homs". Autor spędził trochę czasu jako pracownik organizacji pomocowych w obszarach postkonfliktowych, stąd ma świadomość w jaki sposób postrzegani są przedstawiciele bogatego Zachodu w krajach tzw. Trzeciego Świata". Książka to potok wydarzeń, których świadkiem jest Littell, roi się w niej od makabry, w której wyraźnie lubuje się autor pamiętnego "Łaskawego". "Notatki..." nie są tak nachalną agitką jak "Podpalić Gazę" Ewy Jasiewicz, ale łatwo wskazać gdzie leżą sympatie autora. Opisuję on prawdę chwili i miejsca, plusem książki są rwane refleksje autora notowane na bierząco. To w jaki sposób chciał oswoić nową dla niego rzeczywistość i odnaleźć się wśród mieszkańców Homs. W "Notatkach..." nie szukałem pogłębionej analizy wydarzeń, genezy konfliktu od tego jest kto inny. Syrię Littella poznajemy przez zmysły i emocje, smak śniadania, wylewające się wnętrzności rannego, pewne tematy zostają jedynie zarysowane i mogą...

książek: 2427
Michał | 2013-02-17
Przeczytana: 14 lutego 2013

Zanim o treści, słów kilka o formie. Wydawnictwo Literackie po raz kolejny stanęło na wysokości zadania, dając czytelnikom bardzo estetycznie i wysokiej jakości wydany tytuł, dzięki czemu sam fakt trzymania książki jest już przyjemnością. A jej zapach...

Jeśli zaś chodzi o wrażenia z czytania, mogę wypowiadać się o zdolnościach pisarskich J. Littela w samych superlatywach. Opisuje konflikt w Syrii bez zbędnego dramatyzmu, starając się przekazać jak najdokładniejszy obraz wydarzeń. Przemyca swoje odczucia, a także emocje innych. Czuć, że bardzo chce zrobić jak najwięcej, ale musi pozostać jedynie obserwatorem i z tego tytułu nie zawsze każde drzwi są dla niego otwarte. Cieszy mnie fakt, że mimo tak trudnej sytuacji, wielu ludzi walczących z reżimem zachowywało dobre nastroje i z wiarą patrzyło w przyszłość.

O konflikcie w Syrii mówi się niepokojąco mało, dlatego książka ta jest bardzo ważna. Niczym krzyk w ciemności, przypomina o złu dziejącym się na świecie, ale niewidzialnym i...

książek: 246
Novik | 2013-09-23
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 18 września 2013

Na pewno pełno na kartach tej książki jest dość obrazowo opisanego cierpienia. Choć myślę, że w konkurencji z internetową oprawą wojny w Syrii to Littel wypada w sumie blado. To raz. Dwa, że w sumie jednak z punktu widzenia zrozumienia istoty problemu i jego skali też nie jest to pozycja zbyt wartościowa, bo przedstawia punkt widzenia jednej tylko opcji. Nie zbliża również w najmniejszym stopniu do jakiegoś konstruktywnego rozwiązania toczącej się tragedii. Upraszczając sprawę: autor był, przed jego oczyma wylały się hektolitry krwi i nieszczęść. Umiał dość plastycznie o nich opowiedzieć. A na koniec domaga się z charakterystycznym idealizmem europejskiego mieszczucha rozwiązania problemu. Szkoda tylko, że jego myśl nie błądzi wokół pytania: jak takie rozwiązania miałoby wyglądać, aby nie doprowadzić w rezultacie do jeszcze większego koszmaru. Zatem podsumowując: spory minus za bezrefleksyjność.

książek: 211
Petroniusz | 2016-02-08
Przeczytana: 2013 rok

To są naprawdę TYLKO zapisku, czysty dokument. Nie nazwałbym tej książki reportażem nawet. Nie jest to jedna z tych książek które trzeba koniecznie przeczytać, ot zwykły krótki zapis.
Nie ma tam analiz, jak to wcześniej było źle, albo jak później (jak ktoś wygra) będzie lepiej. Nie ma emocji, nie ma łzawych opisów. Po prostu kilkanaście dni w Homs, miasto jakich wiele, ginące w wojnie. To co opisywał Littell wydarzyło się już ładnych kilka lat temu, a wojna trwa.
Co ciekawe, Littella wojna może być po prostu... nudna, nużąca, wyczerpująco monotonna. dni które przeżywa Littell są banalne i powtarzalne, kopią samych siebie, wybuch, bieg, szpital, znowu bieg, sen...
Nie znam wojny i mam nadzieje nigdy nie poznać, ale ta wojna, wojna cywilów nie ma w sobie patosu. Jest zwyczajna, choć nadal śmiertelna.

książek: 285
Czytaczyk | 2015-01-09
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 09 stycznia 2015

Tak sie mi wydaje ze choc przerazajaca jest ilosc ludzi ktorzy gina w jednej chwili to zdumiewajace jest jak kolo pociskow,rozpaczy i smierci potrafi tetnic zycie i nadzieja na lepsze zycie.
Spiewy,dobra kuchnia,zabawa dzieci to wszystko powoduje ze ludzie nie moga i nie chca sie poddac Baszarowi czlowiekowi ktory chce zakuc kraj w kajdanki.
Nie raz podczas czytania,ksiazka mną wstrzasala,sklaniala do reflekcji.Co tu duzo pisac,jest swietnie napisana,tylko potwierdza talent pisarski autora.

zobacz kolejne z 256 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd