Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Fifty Shades of Grey

Cykl: Pięćdziesiąt odcieni (tom 1)
Wydawnictwo: Vintage Books
5,82 (2240 ocen i 260 opinii) Zobacz oceny
10
264
9
128
8
239
7
282
6
373
5
283
4
164
3
212
2
124
1
171
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Fifty Shades of Grey
data wydania
ISBN
9780345803481
liczba stron
528
język
angielski
dodała
mdlymee

When literature student Anastasia Steele goes to interview young entrepreneur Christian Grey, she encounters a man who is beautiful, brilliant, and intimidating. The unworldly, innocent Ana is startled to realize she wants this man and, despite his enigmatic reserve, finds she is desperate to get close to him. Unable to resist Ana’s quiet beauty, wit, and independent spirit, Grey admits he...

When literature student Anastasia Steele goes to interview young entrepreneur Christian Grey, she encounters a man who is beautiful, brilliant, and intimidating. The unworldly, innocent Ana is startled to realize she wants this man and, despite his enigmatic reserve, finds she is desperate to get close to him. Unable to resist Ana’s quiet beauty, wit, and independent spirit, Grey admits he wants her, too—but on his own terms.

Shocked yet thrilled by Grey’s singular erotic tastes, Ana hesitates. For all the trappings of success—his multinational businesses, his vast wealth, his loving family—Grey is a man tormented by demons and consumed by the need to control. When the couple embarks on a daring, passionately physical affair, Ana discovers Christian Grey’s secrets and explores her own dark desires.

Erotic, amusing, and deeply moving, the Fifty Shades Trilogy is a tale that will obsess you, possess you, and stay with you forever.

 

źródło opisu: http://www.eljamesauthor.com/

źródło okładki: http://www.eljamesauthor.com/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 695
wildfemale | 2012-09-28
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 28 września 2012

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Mam w sobie rys anankastyczy, toteż nie doczytanie książki do końca zdarza mi się niezmiernie rzadko. Tej nie byłam w stanie skończyć, choć z rozpędu dobrnęłam do prawie połowy (47,4% dokładnie przeczytałam, blah!). I właściwie w tym miejscu mogłabym zakończyć recenzowanie. Książka jest słaba, zła i nie rozumiem dlaczego tak dobrze się sprzedawała. Jednak mam poczucie misji i chcę ostrzegać przed złą literaturą w merytoryczny sposób.

Książka reklamowana jest jako dzieło rewolucyjne, popularne i zmieniające podejście do seksualności. Wszystkie te aspekty trudno mi zrozumieć. Jednocześnie recenzje aż przekrzykują się stwierdzając oczywiste wzorowanie się na sadze "Zmierzchu" (nie potwierdzę, bo nie czytałam) i kiepską stylistykę (potwierdzam! potwierdzam!). Z produktami serii Harlequin po raz pierwszy zetknęłam się (i to pobieżnie) mając lat dwadzieściaparę, jednak wydaje mi się, że nawet one mają więcej polotu niż to, co spłodziła pani Leonard.

21-letnia wielbicielka literatury poznaje 27-letniego przedsiębiorcę, milionera. Zakochują się w sobie od razu, to znaczy przynajmniej ona się zakochuje, co do niego mam poważne wątpliwości. Oryginalny tytuł "Fifty shades of grey" daje większe możliwości interpretacji, w pierwszym odruchu kojarzył mi się z pięćdziesięcioma odcieniami szarości. Książkę czytałam po angielsku, toteż nie zdziwiło mnie, że obrzydliwie bogaty pan Grey ma szare oczy. Obrzydliwie bogaty pan (Pan?) nie ma jednak wielu odcieni, czy wymiarów, w zasadzie jest on niepokojąco jednowymiarowy. On wciąż przekrzywia głowę na bok i dba o to, by jedzenie się nie marnowało. Ona, równie płaska, przygryza dolną wargę i jest... naiwna. Dyplomatyczne nastawienie nie pozwala mi powiedzieć, że głupia.

Ona pochodzi z jakiejś dziwnej rodziny, w której (równie głupia) matka wciąż znajduje sobie nowych mężczyzn, a on został w dzieciństwie skrzywdzony przez przyjaciółkę rodziny, nazywaną przez Anę panią Robinson. Anastazja ma 21 lat, ale jeszcze nigdy nie była zakochana w mężczyźnie. Ba! Jest tak niewinna, że nawet się nie masturbuje. W książce zresztą znajdujemy wzmiankę o "miejscach, których w swojej niewinności nie jest w stanie sobie wyobrazić". Gdyby wam umknęło powtórzę: Ana jest niewinna. Zresztą z takich powtórzeń co kilka stron składa się cała książka. Gdybyście się kiedykolwiek zastanawiali jak się pisze bestseller, to podpowiadam, że metodą kopiuj-wklej. Oszczędza czas i schlebia niewyrafinowanym gustom. W zasadzie jak zaśniemy z książką i ta się nam niefortunnie zamknie, to można podjąć kontynuację lektury w dowolnym dalszym miejscu, i tak nam jeszcze powtórzą to samo kilkanaście razy. Dla własnego zdrowia psychicznego odradzam jednak powtórne podejmowanie lektury. Koszmarów się można nabawić.

Ana popada w naiwną fascynację, czy nawet miłość Christianem Greyem, którego upodobania seksualne są niezwykłe. Pan był dominowany przez jakąś przyjaciółkę rodziny i skutkiem tego ma problem polegający na tym, że teraz nie gustuje już w normalnym seksie (dla Any robi wyjątek rozdziewiczając ją przez uprawianie "vanilla sex", czyli seksu delikatnego), za to niezwykle pasuje mu dominowanie kobiet. Jest bogaty, więc ma specjalny pokój z ławeczkami, krzyżem, kajdankami, linami, takimi tam... Na wszelki wypadek do pokoju wlatuje się... helikopterem, choć ufam że i windą da radę się dostać. Christian pokazuje Anastazji ten pokój, a potem przedstawia do negocjacji kontrakt z zasadami dotyczącymi seksu między nimi. Pan Christian bowiem nigdy nie zasypia w ramionach ukochanej, ma jakiś problem z bliskością i uwielbia sprawować kontrolę. Przez najbliższe 3 miesiące jego partnerka (?) ma się dobrze odżywiać, ćwiczyć, spotykać się z nim cztery razy w miesiącu, a okresach między spotkaniami pod żadnym pozorem nie wolno jej się masturbować (jak on miałby to sprawdzać mnie ciekawi) czy spotykać z innymi mężczyznami (co i tak jest zasadą w większości związków). Poprzednie 15 kobiet Greya miało już takie doświadczenia seksualne. Tym razem wybrał on sobie dziewicę nie znającą kompletnie swoich potrzeb seksualnych, za to bardzo ją pożądającą.

Autorka w wywiadach twierdzi, że książka opisuje jej fantazje erotyczne. Po ograniczonej lekturze stwierdzam, że są to fantazje bardzo, bardzo naiwne. Ana podczas pierwszego razu obawia się, czy członek partnera zmieści się w jej pochwie. To partner dba o antykoncepcję (jej nawet nie przyszło przecież do głowy, że będą się kochać), partner edukuje ją seksualnie, dopytuje o to, czy jest bardzo obolała. Obowiązkowo już przy pierwszym razie ta młoda kobieta bez żadnych doświadczeń seksualnych osiąga orgazm, a zaraz po nim kolejny. Nawiasem mówiąc w chwilach ekstazy krzyczy w materac imię ukochanego;) Brzmi jak dowcip, ale niestety nim nie jest. W internecie czytam recenzje, że to piękna książka o miłości i podpieranie się autorytetem "jestem psychologiem, więc wiem" ;) Ana jest głupiutka i potrzebuje pomocy, nie tylko w seksie, ale nawet wchodząc do wody, bo gdyby nie Christian to wlazłaby nieszczęsna z iPodem w kieszenie i całego zamoczyła. No nie pomyślało biedactwo. Przez autorkę została wyposażona w jeszcze jedną irytującą cechę. Mianowcie posiada ona taką funkcję jak "wewnętrzna bogini" (cholera wie co to), która medytuje, skacze z radości, gniewa się etc. Coś jak lala, która siusia i otwiera oczy. Swoją drogą skąd w tak nieśmiałej dziewczynce bogini?! Ana jest pełna sprzeczności, bo choć nigdy się nie masturbowała, to świetnie zna się na seksie oralnym (nie, tego też nie robiła wcześniej) i ma tak głębokie gardło, że Christian wije się z rozkoszy. Tak, tak, łyka też. Wszystko to opisane z fotograficzną dokładnością. Ponieważ ekranizacja tego wybitnego dzieła z pewnością będzie hitem kasowym, na wszelki wypadek przypomnijcie mi, żebym na to nie szła. Jak bardzo, bardzo się będę wyrywać, to sprezentujcie mi jakiegoś pornosa, będzie miał więcej walorów estetycznych.

Ana kocha Christiana, ale czy on to odwzajemnia? Istnieją poważne wątpliwości. Może ten facet w ogóle nie umie, albo nie chce się wiązać. Nie tylko nie chce zasypiać przy kobiecie, ale i relacje z nią chce regulować nie mającym mocy prawnej kontraktem. On prosi Anę, by przystała na jego warunki, ujawnia, że mu na tym zależy, ale co go motywuje? Może właśnie jej brak doświadczenia i naiwność? Taka kobieta będzie podatna na jego sugestie i pozwoli mu kontrolować własne ciało. Christian sprawia drogie prezenty, nosi Ray-bany i ma się wrażenie, że zaraz sięgnie po bułkę tartą z Charlotte. Ma przy tym nienaganne maniery, niczego nie narzuca (ale robi dokładnie to, o czym marzy partnerka, która nigdy mu o tym nie powiedziała - kolejna naiwna fantazja pani Leonard) i robi coś, co działa jak magnes, czyli ostrzega przed sobą samym. Nie dotykaj mnie, bo jestem taki zły, nie mów nikomu z rodziny o moich skłonnościach - to komunikaty, które kieruje do swojej wybranki. Z drugiej strony nabieramy dużych wątpliwości, czy jest ona dla niego kimś szczególnym. W tą relację obwarowaną paragrafami chce wprowadzić osobę trzecią proponując Anastazji skontaktowanie jej z jego poprzednią kobietą. Oczywiście w celu dyskutowania na temat jego gustów i jak najlepszego zaspokojenia. Trudno się oprzeć wrażeniu, że wymarzony obiekt westchnień sfrustrowanej pani Leonard cierpi na jakieś zaburzenie osobowości, a szczególne upodobania seksualne (również obecnie klasyfikowane jako zaburzenie, choć mieszczą się w normie partnerskiej) to tylko pochodna tej patologii.

Piszę o swoich zarzutach z coraz głębszym przekonaniem, że za złą literaturę powinno się karać. Chyba pierwszy raz w życiu mam takie przekonanie. Przeraża mnie to, że książka jest tak popularna i że nagle sado-maso jest takim skandalikiem, który wszyscy chcieliby podglądać przez kurtynkę z fascynacją. Takie upodobania istniały zawsze. Nie podoba mi się, że nieoficjalny trailer filmu skupia się na sensualności eksplorując nasze najniższe pobudki i zwykłą ciekawość. Taka popularność niesie za sobą ogromną siłę oddziaływania, sam fakt poczytności czegoś takiego świadczy pośrednio o tym, jak nisko stoi edukacja seksualna. I to jest jedna z moich największych obaw związanych z książką. Za tak zwanych moich czasów, nawiązania w kulturze do seksu były subtelniejsze. Obecnie nawiązuje się do niego wprost. Standardowa nastolatka prędzej sięgnie po szmirę inspirowaną "Zmierzchem" (który zresztą już dobrze zna, to będzie miała łatwiej) niż poradnik napisany przez profesjonalistę. Skutkiem tego nauczy się marzyć o przewodniku seksualnym, który będzie ją obsypywał złotem i uczył seksu (na swoją modłę). Toć Christian ją nawet uczył co i jak ma sobie woskować. Zostawmy kobiece rzeczy kobietom, bo coraz bardziej mam wrażenie, że on sobie z niej zrobił jakiś produkt do używania, a ona nawet nie wie czy będą mogli wspólnie iść na imprezę jako para. Czego to nauczy czytelników, którzy jakoś wcześniej nie wpadli na to, żeby sobie wyrobić własne poglądy? Wpadajmy w ramiona psychopatom?

O tempora, o mores!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Kogut domowy

Bardzo dobra książka, która przedstawia historię rodziny, dla której niecodzienna sytuacja musiała stać się codzienną. Bycie kogutem okazało się nie...

zgłoś błąd zgłoś błąd