Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Opowiadania

Tłumaczenie: Stanisław Wyrzykowski
Książka jest przypisana do serii/cyklu "Biblioteka Klasyki". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
7,74 (659 ocen i 24 opinie) Zobacz oceny
10
67
9
149
8
149
7
186
6
62
5
39
4
6
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
83-7023-552-2
liczba stron
712
słowa kluczowe
poe, opowiadania
kategoria
horror
język
polski

Spis treści: 1. Rękopis znaleziony w butelce 2. Nieporównana przygoda niejakiego Hansa Pfaalla 3. Król Mór 4. Ligeja 5. Zagłada Domu Usherów 6. William Wilson 7. Zabójstwo przy rue Morgue 8. W bezdni Maelströmu 9. Maska Czerwonego Moru 10. Tajemnica Marii Rogêt 11. Studnia i wahadło 12. Złoty żuk 13. Czarny kot 14. Przedwczesny pogrzeb 15. Skradziony list 16. System doktora Smoły i profesora...

Spis treści:
1. Rękopis znaleziony w butelce
2. Nieporównana przygoda niejakiego Hansa Pfaalla
3. Król Mór
4. Ligeja
5. Zagłada Domu Usherów
6. William Wilson
7. Zabójstwo przy rue Morgue
8. W bezdni Maelströmu
9. Maska Czerwonego Moru
10. Tajemnica Marii Rogêt
11. Studnia i wahadło
12. Złoty żuk
13. Czarny kot
14. Przedwczesny pogrzeb
15. Skradziony list
16. System doktora Smoły i profesora Pierza
17. Beczka Amontillado
18. Żabi Skoczek
19. Von Kempelen i jego wynalazek
20. Opowieść Artura Gordona Pyma z Nantucket

 

źródło opisu: spis treści danej książki

źródło okładki: zdjęcie autorskie

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 0
| 2012-04-09
Na półkach: Przeczytane, Proza

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Czyniłam do twórczości Poego trzy podejścia. Powiem szczerze, nie mogłam się do niej przełamać. Kiedy jednakże zasiadłam do niej po raz trzeci, szybko przekonałam się, iż owa niechęć wynikała z odmienności językowej, przynależnej romantycznemu pisarzowi oraz po części wynikającej także z przekładu. Nie będę ukrywać, język jest trudny i dość toporny – trzeba po prostu przyzwyczaić się do niego, by móc zanurzyć się w mroczne światy Edgara Allana Poe.

Rękopis znaleziony w butelce – cóż, jeśli chodzi o to opowiadanie, nie zapadło mi jakoś szczególnie w pamięć. Posępny, przesycony niepokojem klimat, wątek fantastyczny w postaci widmowej załogi: słowem, nic specjalnego. Patrząc teraz na tytuł, nie potrafię przypomnieć sobie niemal żadnej sceny.

Nieporównana przygoda niejakiego Hansa Pfaalla – w tej historii po raz pierwszy przyszło mi przekonać się o niebywałym obeznaniu i wykształceniu autora. Szczerze powiem, oczy wychodziły mi na wierzch, gdy studiowałam jego rozważania na temat przypuszczalnej atmosfery księżyca i całkiem logiczne uzasadnienia, według których owo ciało niebieskie osiągnąć można, podróżując balonem. Poe musiał być zaznajomiony z ówczesnymi poglądami fizyczno – chemicznymi oraz dziełami naukowymi, na które się powoływał. To pokazuje, jak wiele pracy kosztowało go obmyślenie fabuły podobnych nowel i zrealizowanie swych planów. Nie mam umysłu matematycznego i długie ustępy traktujące o technicznych i naukowych stronach przedsięwzięcia Pfaalla nie były dla mnie specjalnie interesujące, lecz składam głęboki, pełen szacunku ukłon w stronę autora.

Król Mór – może niektórzy uznają to za bezmyślność, lecz czytając opowieści Poego nie zajmowałam się ukrytymi w nich alegoriami, motywami, symboliką: starałam się nie rozkładać ich na części pierwsze i rozkoszować samą treścią, jak to zazwyczaj czynię. Pewno dlatego nie do końca pojęłam sens tej opowieści i wydała mi się ona co najmniej dziwna. Cóż, pozostawiam ją do analizy czytelnikom ode mnie wnikliwszym.

Ligeja – pierwsza opowieść Poego, jaką przeczytałam. Swoje zdanie o niej wyraziłam pod osobnym jej wydaniem.

Zagłada Domu Usherów – owszem, pełen niepokoju, mroczny, gotycki klimat, jednakże mimo iż uznawana jest za jedną z najwyśmienitszych nowel Poego, nie przypadła mi do gustu tak, jak bym tego po niej oczekiwała. Bardziej podobały mi się inne, aczkolwiek polubiłam kreację domu o osobliwym charakterze, zdającego się pulsować własnym istnieniem i uzależniającego od swej natury psychikę mieszkańców. Pozostaje to w zgodzie z założeniami architektury epoki romantyzmu, w której największy nacisk kładziono na wyraz budowli i emocje, jakie wywołuje w człowieku.

William Wilson – jedno z moich ulubionych opowiadań z tego tomu. Ilustruje odwieczną walkę człowieka z własnym sumieniem, które nieraz potrafi doprowadzić go na skraj wytrzymałości i sprowadzić ogromy cierpień. Finał jednoznacznie wskazuje jednak, że dla własnego dobra człowiek winien pozostawać z nim we względnym porozumieniu, jeżeli nie chce zniszczyć sam siebie.

Zabójstwo przy rue Morgue – jeśli wcześniej Poe zaskoczył mnie swą rozległą wiedzą, teraz zaszokował wielką przenikliwością i zdolnością formułowania wniosków na podstawie związków przyczynowo – skutkowych. Z uwagą śledziłam tok rozumowania Dupina: sprawa przedstawiona jasno i logicznie jego słowami wydała mi się bardzo w swej istocie prosta, jednakże dobrze wiem, że sama nie byłabym zdolna do tak wnikliwej analizy. Czytając to opowiadanie, czytelnik musi nieustannie pozostawać w szczytowym skupieniu, gdyż łatwo zabłądzić w gąszczu rozumowań, a wtedy trzeba zaczynać wszystko od początku.

W bezdni Malestromu – podobnie jak pierwsze opowiadanie, nie urzekło mnie niczym specjalnym. Chyba nie mam serca do morskich opowieści. Doskonale jednakże ilustruje majestatyczną, destruktywną potęgę natury, bez względu na starania człowieka w ostateczności zawsze sprawującą nad nim władzę.

Maska Czerwonego Moru – kolejne opowiadanie, które mogę zaliczyć do ulubionych. Ustawiłabym je chyba nawet na samym szczycie hierarchii. Klimat, nastrój, sposób rozwoju akcji doskonale odpowiadają moim gustom. I oczywiście, fascynująca, tajemnicza postać śmiałego balowicza przebranego za trupa… Niepodzielnie zawładły wszystkim Mór Czerwony, zgnilizna i ciemność.

Tajemnica Marii Roget – po „Zabójstwie przy rue Morgue” uczułam się nieco zmęczona detektywistycznym charakterem opowieści – trzeba wspomnieć, że nie jestem fanką tego gatunku – z mniejszą niż uprzednio uwagą śledziłam toku rozumowania Dupina. Nie ustępuje jednak niczym wspominanemu przeze mnie wcześniej opowiadaniu i zdecydowanie godne jest polecenia.

Studnia i wahadło – przy takich jak to opowiadaniach ujawnia się podświadoma, najmroczniejsza strona natury człowieka – a przynajmniej mojej ;) Cóż takiego jest w cierpieniu i zadawaniu wymyślnych tortur fascynującego, że wręcz pochłania się historie o nich przy rozpraszającym nocne ciemności, żółtym, ciepłym świetle konwektora, ze zniecierpliwieniem oczekując momentu, w którym wahadło zetknie się z piersią skazańca i wyrwie mu z gardła okrzyk bólu? W człowieku muszą trwać skryte głęboko pokłady sadyzmu, zaspokajane przez takie właśnie opowiadania. To, co w rzeczywistości przeraża i budzi odrazę, na stronicach książki staje się niebywale pociągające.

Złoty żuk – bardzo przyjemna opowiastka, lekko się czyta, lecz nie wniosła niczego konkretnego do mojego życia. Zupełnie nie rozumiem, czemu Jupiter tak się lękał tego żuka.

Czarny kot – hm, dość osobliwe opowiadanie. Pokazuje, że okrucieństwo człowieka nigdy nie pozostaje ze strony rzeczywistości bez odzewu. Za wyrządzone krzywdy zostanie nam odpłacone podobną monetą, o ile nie gorszą, zaś o słodyczy zemsty świadczyło będzie pełne ukontentowania „mruczenie” naszych katów.

Przedwczesny pogrzeb – nie wyobrażam sobie znaleźć się w sytuacji podobnej do położenia bohatera. Chyba na miejscu umarłabym ze strachu i nie miałoby już znaczenia, czy znajduję się w koi czy rzeczywistej trumnie. Historia pokazuje, jak wielki wpływ mają na życie ludzkie wrodzone lęki i obawy oraz że niekiedy trzeba stanąć z nimi twarzą w twarz, by przegnać je na zawsze z serca. Carpe diem, drogi panie kataleptyku! A tak z innej beczki: przytoczona historia przedwcześnie pogrzebanej kobiety, wyciągniętej z grobu przez zrozpaczonego kochanka bardzo mnie poruszyła.

Skradziony list – moje odczucia odnośnie tego typu opowieści wyłożyłam uprzednio przy „Zabójstwie przy rue Morgue” oraz „Tajemnicy Marii Roget”.

System doktora Smoły i profesora Pierza - pomysł ciekawy, oryginalny: spodobał mi się. Nie mogę jednak do tej pory zrozumieć, jak główny bohater mógł tak długo pozostawać w przeświadczeniu o normalności swych towarzyszy.

Beczka Amontillado – zemsta głównego bohatera wydała mi się aż nazbyt okrutna przy popełnionej przez ofiarę winie. Czy za znieważenie wymaga murować kogoś żywcem? Cóż, to chyba podlega indywidualnemu osądowi każdego człowieka. Niemniej jednak pijaczek musiał być srodze zawiedziony tym, że nie otrzymał swego upragnionego Amontillado…

Żabi Skoczek – moja trzecia ulubiona opowieść Poego z tego tomu. Ukazuje, że ludzi nie należy lekceważyć ze względu na wzrost, wygląd, przeświadczenie o zdolnościach umysłowych bądź piastowaną pozycję. Nadto uważać trzeba na tych, których w swym zaufaniu dopuszcza się do siebie tak blisko, by w przeświadczeniu o pozornej władzy polegać na ich zdaniu bez zastrzeżeń. Pogardzani, potrafią mścić się okrutniej niżby to można sobie wyobrazić. Też jestem zdania, że władcy winni odnosić się w stosunku do swych poddanych z większym szacunkiem…

Von Kempelen i jego wynalazek – powiem szczerze, przeczytałam tę opowieść tak szybko, iż nie zapamiętałam najmniejszego z niej szczegółu… Nie czuję jednak specjalnego pociągu, by wznowić lekturę. Być może natknę się kiedyś na kogoś, kto mi powie, czy warto.

Opowieść Artura Gordona Pyma z Nantucket – cóż nie jestem pewna, na ile mogę dać wiarę wydarzeniom rozegranym w tej historii. Poe skutecznie konfunduje czytelnika, zestawiając wiarygodny sposób narracji i wcześniejsze zapewnienia o autentyczności dziejów ze zdarzeniami tak nieprawdopodobnymi, że niemal nie sposób dać im wiary. Bo i jakież jest podobieństwo napotkania na pełnym morzu statku pełnego trupów? Jaka siła ludzka bądź nieludzka zdolna byłaby wyrzeźbić jaskinie układające się w etiopski wyraz? I kim była owa tajemnicza, fosforyzująca bielą postać? Sama nie pamiętam, w którym momencie lektury pojawiło się w mym umyśle pytanie: gdzie leży granica prawdy? Wiem tylko, że do tej pory nie potrafię sobie na nie odpowiedzieć.

Poe to bardzo specyficzny autor, zdecydowanie nie nadaje się dla każdego. Z czystym sercem mogę polecić jednakże jego prozę, gdyż z poezją nie miałam, niestety, styku. Jako uzupełnienie wspaniałego nastroju, jaki spowija tę twórczość, równie gorąco zachęcam do zapoznania się z albumem „Shadow of the Raven” grupy Nox Arcana, inspirowanym właśnie historiami pana Edgara. Większą część opowiadań z tego tomu przeczytałam z „Lenore” w uszach.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Spadek

książka dobra, pomysł ok, trochę przeszkadzały mi błędy (chyba korekta zawiodła). Ale ogólnie polecam.

zgłoś błąd zgłoś błąd