Spielberg. nieautoryzowana biografia

Wydawnictwo: Europa
6,25 (12 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
1
7
3
6
6
5
2
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
83-85336-78-8
liczba stron
592
język
polski

Kariera Stevena Spielberga to spełniony american dream - sen o tym, jak zostać bogatym, podziwianym i ubóstwianym.
John Baxter przez wiele lat śledził życie Spielberga. Powstała barwna opowieść, pełna anegdot i ciekawostek.

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwo-europa.pl/product/literatur...(?)

źródło okładki: http://www.wydawnictwo-europa.pl/product/literatur...»

Brak materiałów.
książek: 28
zmianowy | 2013-10-10
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Autorzy biografii (zarówno tych autoryzowanych, jak i nieautoryzowanych) podróżują przez życie swojego bohatera, szukając faktów, anegdot i głębszych prawd. Na początku, w fazie zbierania materiałów może to być chaotyczna podróż – tutaj w ręce wpadnie jakiś ciekawy wywiad, tam przypadkowo spotka się znajomego z podstawówki opisywanej postaci. System tej część pracy zależy od samego piszącego i właściwie nie musi nas interesować. Kiedy jednak dochodzi do momentu pisania, autor musi podjąć bardzo ważną decyzję i wybrać drogę, którą poprowadzi nas, czytelników, przez cudze życie.
Twórcy biografii próbują różnych dróg lub, nazywając to dokładniej, kluczy. Osnuwali opowieść dookoła jednego, według nich lub samego bohatera najważniejszego faktu/wydarzenia; wodzili piórem wzdłuż chronologicznej linii kolejnych lat życia albo wychodzili od postaci drugoplanowych by dotrzeć do tej najważniejszej (na przykład opisując partnerów/partnerki, z którymi wiązała się artystka/artysta). Takich kluczy jest co najmniej kilka i w zasadzie tylko od autora zależy, który wybierze. Z pomocą może jednak przyjść zawód bohatera i właśnie tak się stało w tym przypadku. Otóż John Baxter spróbował przybliżyć i przeanalizować nieco życie reżysera Stevena Spielberga podążając chronologicznym śladem jego kolejnych filmów, koncentrując swoją uwagę na całym etapie tworzenia – od inspiracji i pomysłu, przez zdobycie pieniędzy i wejście na plan, po premierę i krytykę.
Oczywiście pierwsze rozdziały, wprowadzające na arenę życia młodego Spielberga nie są podciągnięte pod pracę „w branży”, choć jak praktycznie każdy reżyser – Stephen od najmłodszych lat kręcił swoje pierwsze etiudy i filmiki, które tu i ówdzie zdobywały jakieś pochwały lub niewielki, lokalny rozgłos. Baxter na początek spróbował prześledzić te pierwsze, według niektórych mające decydujący wpływ na późniejszą drogę, inspiracje filmowe (oraz szerzej – popkulturowe) jednocześnie przepuszczając je przez pryzmat sytuacji rodzinnej.
Autor praktycznie od razu wykazuje, że u Stevena Spielberga od najmłodszych lat świat przeżyć osobistych przenika się bardzo intensywnie ze światem filmowym, widocznym zarówno na ekranie telewizora, jak i w salach kinowych. Dlatego dosyć istotna staje się dla pisarza próba odpowiedzi na pytanie jak wychowanie obok trzech młodszych sióstr w dosyć ortodoksyjnej żydowskiej rodzinie, powolny rozpad związku i w końcu rozwód rodziców oraz przeprowadzki wpłynęły na odbiór oglądanych wtedy przez Spielberga filmów i animacji. Jakie psychiczne uwarunkowania i traumy mogły sprawić, że młody chłopak „dodał do ulubionych” akurat takie, a nie inne produkcje. Ktoś mógłby pomyśleć, że jest to spłycanie psychiki młodego dziecka, jednak po przeczytaniu całej książki przestajemy się takim analizom dziwić. Steven Spielberg nie kręci filmów – on nimi jest. Każdym kolejnym, który nakręcił; każdym kolejnym, który obejrzał i go zachwycił.
Trochę za dużo jednak przedstawiłem analiz Baxtera i moich własnych, należałoby zatem wrócić do książki. Po pierwszych, bardziej analitycznych rozdziałach, rozpoczynamy wraz z głównym bohaterem karierę filmową. Autor biografii roztacza przed nami ogromne tło Hollywood tamtych lat. Wprowadza na scenę liczne postaci, zarówno te, które znamy z występów przed kamerą, jak i czające się gdzieś za nią. Pojawiają się również szare eminencje, czyli ci, którzy dzierżą pieniądze, a co za tym idzie – prawo decyzji. Nazwisk jest wiele, ale ponieważ Baxter próbuje je faktycznie wprowadzać i przedstawiać, a nie tylko wymieniać, to profesor Google nie musi być cały czas proszony o pomoc.
Dla wszystkich, którzy lubią podróżować po filmowym świecie, zwiedzać hale największych amerykańskich wytwórni i poznawać już od etapu wpadania na pomysł swoje ukochane filmy, ta książka może się okazać prawdziwą ucztą. Dodatkowo jeśli nam się zachce pogrzebać w sieci, w wypożyczalniach kaset czy domowych zbiorach to obok klasyków tamtych lat, obok Indiany Jonesa, braci Blues czy powrotu do przyszłości pana McFly’a znajdziemy wiele innych fascynujących tytułów jak „Spaced Invanders”, „High Road to China” lub inne warte uwagi.
W ten sposób właśnie dotarliśmy do największej zalety tej książki – filmowości. Steven Spielberg jest ogromnym fanem filmów, pochłania je w ogromnych ilościach, inspiruje się nimi, a Baxterowi udaje się dzięki ogromnej wiedzy i konkretnemu, dziennikarskiemu językowi przenieść tę filmowość na karty książki. Wraz z wielkim reżyserem podróżujemy po produkcjach, które stawały się kolejnymi klockami jego własnej budowli, jego własnego języka filmowego.
Jednocześnie jest to też moment, w którym niektórzy mogą zacząć kręcić nosem z niezadowoleniem, bo to raczej biografia artysty-reżysera niż ogólnie - człowieka. Sprawy osobiste Spielberga, jak dwa małżeństwa czy kontakty z dziećmi i przyjaciółmi lub momenty bardziej kontrowersyjne (szczególnie obojętność Stevena wobec śmiertelnego wypadku na planie „The Twilight Zone”) są odsuwane trochę na bok i opisywane ze znacznie mniejszą werwą niż przygotowania i praca na kolejnych planach zdjęciowych. Nie wiem jaki wpływ na takie, a nie inne podejście do treści miał brak autoryzacji, ale wydaje mi się, że to po prostu wybór Johna Baxtera, by tak poprowadzić opowieść. Zdecydowanie lepiej się czuje w opisywaniu filmowych faktów niż grzebaniu w psychice swojego bohatera. Czasami próbuje wejść głębiej, na przykład w relacje z ojcem, ale dla mnie, psychologicznego laika nie brzmi wtedy zbyt przekonywująco i z ulgą powracam do tematu dinozaurów lub kosmitów.
Autor, mimo braku autoryzacji, stara się solidnie okrasić swoje dzieło cytatami ludzi z otoczenia Spielberga, współpracowników oraz (co zdecydowanie najciekawsze) innych filmowców, z którymi gdzieś po drodze się spotkał (a będąc producentem i ważną personą – spotkał ich wielu). Stara się również przytaczać ciekawe cytaty samego Spielberga, lecz tych jest stosunkowo mało. Faktem jest, że bohater do gaduł nie należał.
Wśród zapisanych stron zdarzają się kilkustronicowe przerwy ze zdjęciami, wśród których przeważają fotografie z planów zdjęciowych. Mamy zatem okazję zobaczyć kilku innych, znanych i lubianych, w swoich młodszych wersjach.
Jeśli chodzi o ocenę postaci Stevena Spielberga, jego zachowań i podejścia do życia oraz filmów to już sprawa osobista każdego czytelnika. Uważam, że jest genialnym reżyserem kina głównego nurtu, doskonale posługującym się językiem filmu, z niesamowitą wręcz intuicją umieszczania odpowiednich akcentów na odpowiednich miejscach planszy gry o nazwie „opowieść filmowa” i wielu reżyserów powinno się od niego uczyć. Szczególnie polskich. Z kolei strefa jego… człowieczeństwa naznaczona jest pewną kontrowersyjnością, która niestety może zniechęcić. Pomijając nawet tyrańskie zapędy, które są widoczne u każdego reżysera, Spielberg bywał zwyczajnie nie w porządku („not cool”!). Najbardziej w pamięci utkwiło mi pewne zdarzenie związane z innym wielkim artystą świata filmowego – Orsonem Wellesem.
Wellesowi z biegiem czasu było coraz trudniej realizować swoje wizje – uważano go za dinozaura, którego już nie stać na nic specjalnego. On jednak wciąż miał pomysły i wciąż próbował. Z jednym z tych pomysłów trafił właśnie do Spielberga, wtedy już postaci rozdającej karty w Hollywood, będącego współwłaścicielem firmy producenckiej. Welles-twórca opowiedział, a Spielberg-producent odrzucił. Nie byłoby w tym nic dziwnego, w końcu biznes to biznes, gdyby nie fakt, podkreślany przez Stevena w co drugim wywiadzie, uwielbienia dla sztuki Wellesa i ciągłego zaznaczania ogromnego wpływu, jaki na młodym jeszcze chłopaku wywarł „Obywatel Kane”. Jakby tego było mało to sanki, rekwizyt ze wspomnianego filmu Wellesa (bardzo istotny dla przebiegu akcji) Spielberg kupił i trzymał w swoim domu wraz z oryginalnym scenariuszem. Po latach ten mistrz, ten geniusz przyszedł do niego z prośbą o wyprodukowanie kolejnego filmu i temu mistrzowi, temu geniuszowi jego wielki fan odmówił. Dlaczego?
Zostając jeszcze na chwilę przy ciemniejszej stronie bohatera dosyć mocno irytowała mnie tendencja Baxtera do umniejszania wpływu, a czasami i umiejętności innych reżyserów przy okazji filmów kolaboracyjnych (na przykład „Poltergeist” Tobe’a Hoopera, w Polsce znany jako „Duch”). Z reguły, według pisarza, to co w tych filmach dobre to głównie zasługa Spielberga, natomiast wszelkie mankamenty były winą „tego drugiego”. Można odnieść wrażenie, że kiedy Steven pojawiał się na planie z reżyserów wiedza wyparowywała, pojawiały się coraz liczniejsze problemy, ale na szczęście bohater tej biografii okazywał się zbawcą. Zważywszy na fakt, że ci „gorsi” współpracownicy kontynuowali swoje kariery z jako takim powodzeniem i nie znikali gdzieś w filmowym niebycie, zatem trochę ciężko uwierzyć w takie jasne i łatwe rozgraniczenie wspólnej pracy.
Warto zaznaczyć, że książka kończy się w okresie „Parku Jurajskiego”, także od tego czasu mieliśmy okazję obejrzeć kilka nowych filmów reżysera, a i w jego życiu osobistym to i owo się wydarzyło. Jednak dalej skazani już jesteśmy na samotne poszukiwania.
Tę biografię polecam przede wszystkim fanom filmów, lubujących się w opowieściach dziejących się na terenie magicznego, pięknego, ale czasami i groźnego Hollywood. Czytelnicy, którym sprawia przyjemność przypominanie się sobie przeczytanych gdzieś w napisach końcowych nazwisk, śledzenie inspiracji filmowych wielkich reżyserów oraz czasami ostrożnie zaglądanie do willi tej czy innej gwiazdy będą usatysfakcjonowani, a może nawet zachwyceni. Inni mogą poczuć niedosyt wobec braku głębokich analiz psychologicznych i faktu, że życiu pozafilmowemu poświęcono tak mało miejsca. Jednak jeśli wierzyć opisowi Johna Baxtera – samemu Spielbergowi bardziej spodobała by się biografia skupiona na filmach, a nie na żonach i kochankach. Tak samo jak i mnie.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Śmierć w Chateau Bremont

Za dużo opisów spożywanych posiłków. Dużo zdań zapychaczy - niemalże za każdym razem autor informuje nas, że tacy a tacy bohaterowie wymienili bises. ...

zgłoś błąd zgłoś błąd