Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Kamienne niebo

Wydawnictwo: Wydawnictwo Iskry
7,55 (31 ocen i 3 opinie) Zobacz oceny
10
3
9
2
8
9
7
13
6
3
5
1
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
liczba stron
283
słowa kluczowe
Powstanie Warszawskie
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Marlena

Powstańcza Warszawa. W piwnicy, w której na czas bombardowań schroniło się siedmioro mieszkańców kamienicy, trwa spór o to, kto przyniesie wodę. Ta zwykła w normalnych warunkach czynność teraz wymaga odwagi, którą nikt nie zamierza się wykazywać. W końcu mąż dozorczyni, skuszony paczką papierosów, wychodzi. Moment później na piwnicę zwala się sześć pięter gruzu. Hanka Rumińska z córeczką...

Powstańcza Warszawa. W piwnicy, w której na czas bombardowań schroniło się siedmioro mieszkańców kamienicy, trwa spór o to, kto przyniesie wodę. Ta zwykła w normalnych warunkach czynność teraz wymaga odwagi, którą nikt nie zamierza się wykazywać. W końcu mąż dozorczyni, skuszony paczką papierosów, wychodzi. Moment później na piwnicę zwala się sześć pięter gruzu.

Hanka Rumińska z córeczką Celiną, starszy, chory na serce profesor, osiemnastoletnia Ewa, kieszonkowiec Maniuś i dozorczyni Safianowa – to uwięzieni. Nie mają kilofów, by próbować przebić się do sąsiedniej piwnicy. Ziemniaki i marchew to ich jedyne jedzenie – może go wystarczyć najwyżej na kilka dni.

Zamknięci pod "kamiennym niebem" piwnicy, identyczni w tej sytuacji, a tak zarazem różni, mierzą się ze swoim losem. Pełni nadziei i zwątpienia, wywołujący konflikty i je zażegnujący, egoistyczni i solidarni, obcy i aż do intymności bliscy. Dramatyczna sytuacja odsłania bezlitośnie ich wnętrza. Tłumi wstyd, obnaża emocje. Poznajemy je w pełnych napięcia sporach, także tych dotyczących sensu Powstania.

 

źródło okładki: zdjęcie autorskie

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2599
Katarzyna | 2012-11-05
Przeczytana: 04 listopada 2012

Jerzy Krzysztoń to moje prywatne, literackie odkrycie roku. Rzecz jasna nie ma co chwalić dnia przez zachodem słońca, a co za tym idzie, ferować wyroki o odkryciach roku, gdy ten jeszcze trwa, ale już wiem, już czuję, że nic tego odkrycia nie zdetronizuje. Już "Obłęd" mnie zachwycił, potem "Wielbłąd na stepie" tylko to podkreślił, a "Krzyż Południa" stał się kropką "nad i" całego uwielbienia. "Kamienne niebo" odkładałam ciągle na później. Z nostalgią i tęsknotą, że oto ostatnia powieść Krzysztonia, jaka została przede mną. Dłużej jednak odwlekać lektury nie mogłam, bowiem tytuł co chwila pojawiał się przed moimi oczami, gdy wybierałam z półek kolejne tomy do czytania. Stało się. Przeczytałam wszystkie powieści Krzysztonia. Teraz na poprawę nastroju będę polować na zbiory z jego opowiadaniami.

"Kamienne niebo" wygląda niepozornie. Nieduża książeczka, z ilością ledwie 239 stron, już na początku zadaje kłam tym pozorom i ukazuje całe bogactwo treści, której fabuła zamknięta w przestrzeni jednej tylko piwnicy, z kilkorgiem tylko ludzi, daje więcej emocji niż niejedna siedmiuset stronicowa heroiczna powieść historyczna. Chwilami gdzieś po głowie chodziła mi "Dziewczyna" Leśmiana. Chwilami miałam wrażenie, że Krzysztoń ubiegł te wszystkie filmy z tytułem "Cube" niemalże o całą epokę. I nie potrzeba było do tego specjalnej techniki, nowoczesnego sprzętu ani wirtualnej rzeczywistości. Wystarczyła wojenna Warszawa, Powstanie Warszawskie, bombardowanie i uwięzieni pod gruzami ludzie. I groza nie do opanowania. A jednocześnie poetycki język, typowy dla wszystkich dzieł Krzysztonia, oraz niezwykłe dialogi, które mają ponadczasowy wydźwięk. I brak zakończenia, który rozbudza wyobraźnię, mimo ciszy i ciemności, jaka zapada po ostatnim zdaniu. Reszta, cóż, pozostanie milczeniem.

Trwa wojna. Trwa powstanie. Na zewnątrz świat oszalał. Padają strzały, giną ludzie, trwa bombardowanie miasta. Siedmioro ludzi decyduje się schronić w piwnicy budynku, w którym dotąd mieszkali i znali się jako sąsiedzi. Safianowa, która pracuje w kamienicy jako dozorczyni, utrzymując dzięki pracy męża. Hanka Rumińska, skrycie rozżalona wobec męża partyzanta, razem z córką Celinką. Ewa, niedoszła sanitariuszka, która w piwnicy przeżyje osiemnaste urodziny. Maniuś, złodziejaszek, drobny warszawski cwaniaczek i Profesor, wykładowca na tajnych kompletach, zakochany w Petrarce romantyk. Już wkrótce zostaje ich tylko sześcioro - mąż Safianowej wyjdzie po wodę i w tym czasie zacznie się kolejne bombardowanie. Sześciopiętrowa kondygnacja runęła. Sześcioro ludzi zostało w piwnicy. Bez jedzenia, bez tlenu, bez światła. Co prawda mają stos marchewki, którą ktoś przechowywał w owej piwnicy, mają jeszcze trochę nafty, ale są to skromne zapasy, które mogą starczyć na ile? trzy, pięć dni?

Groza nie od razu dociera do wszystkich. Są jeszcze złudzenia, że ktoś ich odkopie, że mąż Safianowej przeżył i sprowadzi ratunek, że to tylko kwestia czasu. Dlatego starają się racjonować marchew, robić przerwy w zapalaniu lampy. Wierzą w ocalenie, choć z chwili na chwilę ta wiara jest coraz chwiejniejsza, żeby ostatecznie...

"Wcale nie byli przygotowani na najgorsze, nikt nie jest na to przygotowany. Wierzyli, że tak jak weszli, tak też wyjdą z tej piwnicy. Inaczej, gdyby nie mieli tej wiary, zostaliby wszyscy na górze i choćby im dawano dziesięć łomów i łopat nie zeszliby na dół. (..) Mieli do tej piwnicy zaufanie, chcieli żyć, a na górze nie było już miejsca do życia. Ufali, że znajdą je pod ziemią. Ta ich ufność wzmocniona o dwa, trzy kilofy byłaby może nawet coś warta, ale sama w sobie, jak się okazało, nie była warta nic. Śmieszna ufność, której człowiek się chwyta, kiedy nie ma o co się oprzeć, bo samo życie i śmierć zależy tylko od przypadku. "*

W takiej sytuacji, w jakiej znaleźli się bohaterowie można tylko czekać na cud. Czekać i ufać. Albo oszaleć od razu ze zgrozy, co spotyka już drugiego dnia biedną Safianową. Można też łudzić się, że nie tylko się ocaleje, ale też będzie można powoływać do życia nowe pokolenia, w co wierzy biedna Ewa.. Ostatecznie możemy tylko się domyślać, co się stało z tymi wszystkimi ludźmi, bowiem powieść obejmuje tylko pięć dni ich uwięzienia. Co dalej? Ile dni udało im się przeżyć jeszcze? Czy nadszedł ratunek? Czy Ewa z Hanką zrobiły to co planowały? To można dopowiedzieć sobie już tylko w wyobraźni.

Nazwisko Krzysztonia jest dla mnie swoistą marką - marką dobrej powieści, która wciąga do tego stopnia, że w trakcie lektury zaczęłam tęsknić za światłem, wodą i czułam głód. Czułam chwilami przerażenie i klaustrofobię. Ale też zachwyt nad poetyckim językiem, nad niezwykłymi dialogami, w których a i owszem, sens powstania często jest poruszany. Nad bohaterami, którzy choć wykazują słabości, nie tracą hartu ducha, nie tracą tego, co się nazywa ludzkimi odruchami. Tradycyjnie..z całego serca.. polecam. Krzysztonia polecam w ciemno.



Kamienne niebo, Jerzy Krzysztoń, ISKRY, Warszawa 1977
* str. 126-127

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Brzechwa dzieciom. Dzieła wszystkie. Teatrzyki

„Teatrzyki” nie są lekturą jednorodną i na ich przykładzie doskonale widać, jak bardzo na odbiorze tekstów przez kolejne pokolenia może zaciążyć ich z...

zgłoś błąd zgłoś błąd