Ja, Urbanator. Awantury muzyka jazzowego

Wydawnictwo: Agora SA
7,23 (243 ocen i 36 opinii) Zobacz oceny
10
7
9
25
8
63
7
90
6
45
5
8
4
4
3
0
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788326803574
liczba stron
376
kategoria
muzyka
język
polski
dodała
Alfalfa

Wychowali go szwaczka z tkaczem w Łodzi. Co sobotę na huczne przyjęcia zapraszali badylarzy, partyjniaków i artystów, którzy lubili otrzeć się o bogactwo. Kiedy matka wybudowała w ogrodzie basen, sąsiedzi z wściekłości rzucali w dom kamieniami i butelkami z benzyną. Jako sześciolatek rozpieszczany był bardziej niż dzieci królewskie. Służąca miała rozkaz odwieźć go codziennie do szkoły...

Wychowali go szwaczka z tkaczem w Łodzi. Co sobotę na huczne przyjęcia zapraszali badylarzy, partyjniaków i artystów, którzy lubili otrzeć się o bogactwo. Kiedy matka wybudowała w ogrodzie basen, sąsiedzi z wściekłości rzucali w dom kamieniami i butelkami z benzyną.
Jako sześciolatek rozpieszczany był bardziej niż dzieci królewskie. Służąca miała rozkaz odwieźć go codziennie do szkoły taksówką. Nic nie liczyło się poza skrzypcami.
Jazzowego potwora obudził w nim Louis Armstrong, śpiewając i grając na trąbce „Mack The Knife”, którego usłyszał w radiu na falach krótkich w Głosie Ameryki.
Zaciągnął matkę do komisu po – drogi jak samochód - saksofon. I odtąd chodził z nim ciągle na próby zespołów, które tworzyły się i rozpadały z dnia na dzień. Grywał na jamach, podłapywał chałtury. Zanim skończył czternaście lat, pił i palił jak stary.
Latem 1962 roku Michał Urbaniak wylądował w Nowym Jorku: „Zbyszek Namysłowski wyglądał wtedy jak dzieciak, a ja byłem jeszcze młodszy. Zagraliśmy na festiwalach jazzowych w Waszyngtonie i w Newport, a potem puścili nas w trasę po Stanach. To było najpiękniejsze lato świata. W Nowym Orleanie słuchałem Louisa Armstronga. Usiadłem u jego stóp pod estradą i patrzyłem mu w oczy. W ten sam sposób wysłuchałem koncertu mojej ukochanej śpiewaczki jazzowej Dinah Washington, z którą w przedsennych marzeniach zawsze chciałem się ożenić. Też patrzyłem spod estrady, od dołu, utkwiły mi w pamięci jej krótkie, beczkowate nogi i biały trójkąt majtek. Ale największy szok przeżyłem w San Francisco, gdy po raz pierwszy ujrzałem na żywo Milesa Davisa. O tym, że zagram kiedyś na skrzypcach z Davisem, nawet mi się nie śniło. Prawdę mówiąc, w tym czasie nie przyznawałem się w ogóle, że gram na skrzypcach; wstydziłem się tego jak cholera.
Byłem saksofonistą i koniec!”
To dopiero początek fascynującego życia polskiego jazzmana i kompozytora, które w całości odsłonił w książce Andrzeja Makowieckiego.

 

źródło opisu: http://ksiegarnia.pwn.pl

źródło okładki: http://ksiegarnia.pwn.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (455)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 846
ewula | 2014-03-03
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, 2014
Przeczytana: 02 marca 2014

Zdarzyło się,że obejrzałam film,,Mój rower"z Michałem Urbaniakiem w roli głównej(polecam),a potem dorwałam książkę,,Ja,Urbanator"no i strzał w dziesiątkę!O muzyce wiem niewiele(niestety jestem z tych co to,,każdy śpiewać może"ale nie każdy może tego słuchać),a o tym światowej sławy muzyku jezzowym wiedziałam jeszcze mniej,a to cudownie prawdziwa postać.Fakt,w książce jest dużo o jezzie(ale z pasją)ale jeszcze więcej o życiu,takim na szczycie i takim na dnie!Serdecznie polecam!

książek: 2437
jatymyoni | 2015-03-25
Przeczytana: luty 2015

Świetnie nagrany audiobook w interpretacji A. Chyry i z muzyką Urbaniaka. Autobiografia jednego z największych muzyków jazzowych świata jest napisana z autoironią, lekko, ukazując życie pełne wzlotów i upadków. Widać w niej ogrom pracy, jaki trzeba włożyć, aby dojść do takich osiągnięć. W książce jest dużo o jazzie, ale nie jesteśmy zasypani faktami, datami i nazwiskami. Mogę powtórzyć za M. Czubaszek, że od książki nie można się oderwać. Kiedyś przeczytałam Urszuli Dudziak „Wyśpiewać wszystko”- też autobiografia. Książka świetna, ukazująca inne spojrzenie na jazz i ich związek. Z tych dwóch wybieram jednak książkę Urbaniaka.

książek: 1633
Felzmann | 2014-01-17
Przeczytana: 17 stycznia 2014

Świetna. Napisana po amerykańsku. Dużo Jazzu, ale też i dużo życia. Także śmiało po nią mogą sięgnąć wszyscy. Jestem zaskoczony, że tak szczera książka została w Polsce wydana. Po zawirowaniach wokół Kapuścińskiego myślałem, że u nas nie mam miejsca dla prawdy. Być może ta publikacja ośmieli innych i więcej będzie takich książek zdejmujących trochę lukru z Polaków.
A może jeszcze ktoś się obudzi i książka będzie zakazana, kto wie, bo Urbaniak ze swoich znanych żon zrobił - z jednej dziwkę, a z drugiej - ach, lepiej nic nie pisać. Może zacytuję fragment książki, który mną wstrząsnął najbardziej, a który dobrze pokazuje, jak daleko poszedł Urbaniak w swojej opowieści.
"Otóż w szóstym miesiącu Barbara trafiła na oddział porodowy
w Roosevelt Hospital i poroniła. Była tam wredna, paskudna lekarka
w okularach. Mówi do mnie:
– Co? Co się pan tak patrzy? – zerknąłem przy tym na trzymającą
dziecko pielęgniarkę. I dodała opryskliwie: – Trup. – A potem jeszcze: –
Robimy pogrzeb czy wyrzucamy...

książek: 1462
almos | 2014-09-16
Przeczytana: 15 września 2014

Autobiografia wspaniałego muzyka jazzowego, jedynego Polaka który na trwałe przebił się w Mecce jazzu, czyli w Stanach. Dla mnie jako jazzfana gratka wielka. Słuchałem audiobooka we wspaniałej interpretacji Andrzeja Chyry. Ale gdy sięgnąłem do ebooka uświadomiłem sobie, że audiobook podano niestety w wersji okrojonej, poza tym w książce są b.ciekawe fotografie.

Dzieciństwo miał niezwykłe, wychowany w rodzinie łódzkich prywaciarzy, żył w wielkim luksusie w czasach siermiężnego komunizmu. Szybko odkryto jego wielki talent muzyczny, gral na skrzypcach, przepowiadano mu wielką przyszłość, dość powiedzieć, że miał jechać do Moskwy uczyć się u Dawida Ojstracha, ale zdradził muzykę klasyczną dla jazzu.

A pociąg do jazzu miał wielki bo grał w zespołach od 15 roku życia, w tym czasie (lata 50te i 60te) jazz to była muzyka rewolucyjna, gorąca muzyka dla młodych, tak jak teraz hip hop czy co tam jeszcze obecnie modne. Teraz jazz staje się powoli muzyką niszową i marginalną, ale miłość...

książek: 241
hesa | 2012-06-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 10 czerwca 2012

Nie myślałam, że autobiografia jazzmana tak może mnie wciągnąć i rzeczywiście jak pisze pani Czubaszek, że od tej książki nie można się oderwać. Wspomnienia, myśli i przeżycia, przekazane są z taką swadą, sarkazmem i szczerością. Czyta się znakomicie!
Przeczytałam a teraz słucham jego muzyki i naprawde coś w tym jest, choć nigdy nie słuchałam jazzu. Bravo Michael!

książek: 486
Greg Blackbird | 2017-09-04
Na półkach: Przeczytane

Dobrze jest przeczytać biografię kogoś kto mało czego w życiu żałuje i kogoś kto odniósł sukces na świecie. Mało tu wybielania się, sporo bardzo osobistych wyznań chyba zbyt rzadko spotykanych w innych, podobnych publikacjach. W tej książce nie ma odpowiedzi na pytanie czy tworząc muzykę można być aniołkiem, można za to dowiedzieć się jak wyglądało to wszystko od kuchni i ile pracy trzeba włożyć aby osiągnąć międzynarodowy sukces.

książek: 78
Lawendowa | 2014-07-17
Na półkach: Przeczytane

Do tej pory o Urbaniaku wiedziałam tylko to, że jest po prostu wybitnym muzykiem jazzowym. Po przeczytaniu muszę stwierdzić, że pan Michał to osoba o ciekawym życiorysie, która z uporem dążyła do celu i nie poddawała się pomimo tak wielu przeszkód na drodze. Można dostrzec, jak wielką moc ma miłość do muzyki i ile dobrego może z tego wyniknąć. Cudowna książka !

książek: 731
Grzybek | 2013-01-25
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 24 stycznia 2013

Książkę się dobrze czyta. Urbaniak nie szczędzi nam anegdot i faktów ze swojego życia. W wielu miejscach jest wręcz "do bólu" szczery, w innych zaś nieco megalomański. Ale to chyba przywilej wielkiego artysty, a takim Michał Urbaniak na pewno jest.

książek: 513
Aneta | 2013-05-30
Na półkach: Przeczytane, Audiobook
Przeczytana: 30 maja 2013

Audiobook w interpretacji A.Chyry doskonały. Najpierw przeczytałam książkę która mnie wciągnęła na dobre. Doskonale napisana, wspaniale się czyta, perła wśród biografii gwiazd które powstają jak grzyby po deszczu. Audiobook którego wysłuchałam parę miesięcy później jest jeszcze lepszy i pełen dźwięków,od słuchania tak jak od czytania nie można się oderwać, można też na nim usłyszeć głównego bohatera. Dla fanów Michała Urbaniaka ale nie tylko.Polecam.

książek: 1751
Robert | 2012-09-27
Na półkach: Przeczytane, Audiobooki
Przeczytana: 26 września 2012

Fajnie napisane. Jednak momentami "za fajnie". Nie za bardzo wiem jak należy się odnieść do relacji Urbaniaka z pobytu na warszawskiej izbie wytrzeźwień. Opowieść o pracownikach tej instytucji przynoszących mu alkohol a następnie upijających się z nim do nieprzytomności, przypomina mi opowieści zakompleksionych piętnastolatków, którzy chcąc zaimponować kolegom wymyślają podobne historyjki.

Takich "dziwnych historyjek" pewnie w tej książce jest więcej... Przydałby się jakiś filtr aby oddzielić rzeczywistość od mitomańskich opowieści. Jeśli jednak po przefiltrowaniu, okaże się że sama rzeczywistość nie jest już taka ciekawa? Jeśli w rzeczywistości nie był ona takim niesamowitym i przez wszystkich podziwianym muzykiem jakiego pokazuje ta książka? No cóż... wtedy na pewno książka słabiej by się sprzedawała... a tego żaden autor nię chce...

zobacz kolejne z 445 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd