Wyzwanie czytelnicze LC

Radiota, czyli skąd się biorą Niedźwiedzie

Wydawnictwo: Wielka Litera
6,78 (573 ocen i 106 opinii) Zobacz oceny
10
20
9
19
8
115
7
194
6
151
5
49
4
15
3
7
2
2
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788364142673
liczba stron
312
język
polski
dodała
Ag2S

Wszyscy znamy głos Marka Niedźwieckiego. Dla wielu to wzorzec radiowego brzmienia. Jest jednym z niewielu mistrzów tworzenia nastroju wyłącznie za pomocą dźwięku. Ale nie wszyscy wiedzą, jaka cenę ten chłopak z Szadku zapłacił za popularność. W swojej nowej książce Marek Niedźwiecki opowiada nie tylko o drodze, jaką rozpoczął w prowincjonalnym miasteczku, ale też o samotności z wyboru, w...

Wszyscy znamy głos Marka Niedźwieckiego. Dla wielu to wzorzec radiowego brzmienia. Jest jednym z niewielu mistrzów tworzenia nastroju wyłącznie za pomocą dźwięku.
Ale nie wszyscy wiedzą, jaka cenę ten chłopak z Szadku zapłacił za popularność. W swojej nowej książce Marek Niedźwiecki opowiada nie tylko o drodze, jaką rozpoczął w prowincjonalnym miasteczku, ale też o samotności z wyboru, w której żyje w Warszawie. Mówi też dużo o muzyce, która nie odstępuje go na krok.
W "Radiocie" gra w piłkę na cmentarzu, mieszka w zapluskwionym akademiku, w lesie nadaje audycję dla samego siebie, skręca autem tylko w jedną stronę, odkrywa że Australia to jego ląd wymarzony. Ucieka. Dzięki “małżeństwu” z Moniką Olejnik udaje mu się uwolnić od zakochanej w nim szalonej Zenobii. Segreguje śmieci i wyznaje, że bywa fafułą…
Jeden z najlepszych radiowców wszech czasów w szczerej, chwilami bolesnej, ale zazwyczaj pogodnej i zabawnej książce, która wyjaśnia skąd się biorą Niedźwiedzie.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Wielka Litera, 2014

źródło okładki: http://www.wielkalitera.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Róża_Bzowa książek: 6156

Magia głosu

Marek Niedźwiecki – Pan Głos; świetny prezenter radiowy (bo tak właśnie, a nie jako dziennikarza, określa sam siebie); osoba, której muzyka i zapowiedzi koją nasze zszargane początkiem tygodnia nerwy w poniedziałkowe przedpołudnia i pozwalają się zrelaksować w przedpołudnia sobotnie; człowiek, który dzięki Liście Przebojów wychował tysiące entuzjastów muzyki różnych gatunków; osoba, która wielu ludziom towarzyszy od tak wielu lat, że jest jak członek rodziny; wreszcie marka, której ufają entuzjaści i słuchacze kolejnych płyt - sygnowanych tym nazwiskiem - z piosenkami z kolejnych lat Listy Przebojów Trójki, Smooth Jazz Cafe czy – ostatnio – Muzyki Ciszy. Lecz jest także inne oblicze Marka Niedźwieckiego – człowieka, który lubi samotność i powtarzalność, delektuje się grzybami i australijskim winem i lubi zniknąć gdzieś wśród australijskich bezdroży, gdzie nikt nie zna jego twarzy i głosu.

W nasze ręce trafia już czwarta książka napisana przez Niedźwieckiego – po dwóch tomach zbierających łącznie 1300 notowań Listy Przebojów Trójki (wcześniej Listy Przebojów Programu Trzeciego), uzupełnionych przez jej twórcę wspomnieniami z tamtych czasów i wydanej trzy lata temu autobiografii „Nie wierzę w życie pozaradiowe”. Tym razem autor napisał o sobie znacznie więcej niż za pierwszym razem, znać też większy porządek we wspomnieniach i refleksjach, dzięki czemu nie tylko wszystko czyta się płynniej, ale również znajdziemy tu rozwinięcie czy wyjaśnienie pewnych wątków czy określeń...

Marek Niedźwiecki – Pan Głos; świetny prezenter radiowy (bo tak właśnie, a nie jako dziennikarza, określa sam siebie); osoba, której muzyka i zapowiedzi koją nasze zszargane początkiem tygodnia nerwy w poniedziałkowe przedpołudnia i pozwalają się zrelaksować w przedpołudnia sobotnie; człowiek, który dzięki Liście Przebojów wychował tysiące entuzjastów muzyki różnych gatunków; osoba, która wielu ludziom towarzyszy od tak wielu lat, że jest jak członek rodziny; wreszcie marka, której ufają entuzjaści i słuchacze kolejnych płyt - sygnowanych tym nazwiskiem - z piosenkami z kolejnych lat Listy Przebojów Trójki, Smooth Jazz Cafe czy – ostatnio – Muzyki Ciszy. Lecz jest także inne oblicze Marka Niedźwieckiego – człowieka, który lubi samotność i powtarzalność, delektuje się grzybami i australijskim winem i lubi zniknąć gdzieś wśród australijskich bezdroży, gdzie nikt nie zna jego twarzy i głosu.

W nasze ręce trafia już czwarta książka napisana przez Niedźwieckiego – po dwóch tomach zbierających łącznie 1300 notowań Listy Przebojów Trójki (wcześniej Listy Przebojów Programu Trzeciego), uzupełnionych przez jej twórcę wspomnieniami z tamtych czasów i wydanej trzy lata temu autobiografii „Nie wierzę w życie pozaradiowe”. Tym razem autor napisał o sobie znacznie więcej niż za pierwszym razem, znać też większy porządek we wspomnieniach i refleksjach, dzięki czemu nie tylko wszystko czyta się płynniej, ale również znajdziemy tu rozwinięcie czy wyjaśnienie pewnych wątków czy określeń wzmiankowanych w poprzedniej książce. Na uwagę zasługuje to, że Niedźwiecki posługuje się słowem pisanym sprawnie, z czym nie bez związku pozostaje fakt prowadzenia przez niego od kilkudziesięciu lat pamiętników a od kilku bloga, dzięki czemu nie tylko nie mamy wątpliwości co do jego autorstwa, ale i możemy się nacieszyć jego znanymi fanom Trójki powiedzeniami czy zwrotami.

Z każdego słowa wyziera szczerość i klasa, bez ekshibicjonizmu, choć jednocześnie widać powściągliwość autora w dzieleniu się własnymi przemyśleniami czy faktami z życia prywatnego. Dlatego wśród jego wspomnień nie znajdziemy żadnych skandali, ani z życia prywatnego jego samego czy innych znanych postaci z Trójki, ani też z życia gwiazd muzycznych, z którymi rozmawiał. Powściągliwie również wypowiada się autor o innych osobach czy sytuacjach, które go bolą czy budzą niesmak – trudnych współpracownikach, krytycznych komentarzach internautów na jego temat czy chimerycznych gwiazdach. Ostro jednocześnie komentuje irytujące go zjawiska w kulturze – pięciominutowe sławy czy zachowanie niektórych celebrytów, nigdy jednakże nie wskazując nikogo personalnie. Po raz pierwszy także używa w tej książce dosadnych słów, zza których wyziera czasem irytacja czy gorycz w obliczu sytuacji czy wymagań, które nie mieszczą się w jego dziennikarskiej, radiowej czy osobistej etyce.

Czytelnik, zwłaszcza ten liczący sobie ponad trzy dekady życia, może nie tylko podziwiać pasję rasowego człowieka radia (z kilkoma nieudanymi, jego zdaniem, romansami z telewizją na koncie), który nawet podczas urlopu szuka ciekawej muzyki, by podzielić się odkryciem ze słuchaczami, ale oddać się może również własnym wspomnieniom związanym z młodymi latami, życiem towarzyskim z Listą w tle czy reminiscencjom własnych odkryć muzycznych. Urzekają też piękne zdjęcia z podróży, zwłaszcza do Australii, których wiele znajdziemy w książce. Wolumin jest taki, jak jego bohater – pełen radosnej pasji, ale i melancholii, ma w sobie ładunek życzliwości, ale i dystansu, także – a może przede wszystkim - wobec samego siebie. Marek Niedźwiecki nie celebruje własnej wielkości, uważa się za „radiotę”, ale z pasją – radiowca łączącego dobre prezenterskie rzemiosło z prawdziwą miłością do muzyki i szacunkiem do słuchaczy.

Pojawiają się też nowe wątki – kwestia religii, polityka, motoryzacja i sport czy życie osobiste (ale bez przesady). Zastanawia i budzi szacunek zarówno opisywana wiele razy trema związana z pracą, jak i towarzysząca temu doświadczonemu przecież dziennikarzowi muzycznemu niepewność, wyczerpanie po audycji czy niezadowolenie i ciągłe podnoszenie sobie samemu wymagań. Autor pisze też o słuchaczach, niegdyś wiernych, którzy go „opuszczają” z powodu zmiany gustów muzycznych, o nachalnych fankach czy o nieprzychylnych mailach. Nieustanie jednak z taktem i klasą. Wszystko to składa się na ciekawy, niejednoznaczny obraz i odbiór jego osoby – złożony, ale wciąż (celowo) niepełny. Dużo tu luk i niedopowiedzeń, ale i wiele okazji do uświadomienia sobie, jak ważna – i niepopularna dziś – jest potrzeba szacunku w relacjach międzyludzkich oraz pragnienie chronienia własnej (i bliskich) prywatności.

Niewiele jest tak wybitnych osobowości radia, związanych z muzyką. Inną kwestią pozostaje fakt, że w czasach, kiedy każdy eksponuje swoją medialną osobowość, trudno w ogóle o prawdziwe osobowości. Ważne jest też, by pamiętać, że – w przeciwieństwie do innych wielkich ludzi radia – Niedźwiecki nigdy nie wystąpił w reklamie zastawy stołowej czy banku, nie dał się też przekonać do zasiadaniu w jury telewizyjnych show, oceniających jak śpiewają, tańczą czy jeżdżą na łyżwach znane lub nieznane osoby. Wciąż pozostaje sobą – chłopakiem z miasteczka Szadek, dumnym ze swojego miasta. Od wielu też lat wystrzega się występów w tv, gdyż wie, że nie jest to jego bajka. Jego domeną jest radio – ambitne, z misją, szanujące słuchacza i prezentera. Trzeba przyznać, że to właśnie dzięki takim osobom jak Marek Niedźwiecki – z charyzmą, klasą, dobrą dykcją, szacunkiem do języka polskiego, niewiarygodną pamięcią (bliskie mu osoby twierdzą, że jest muzyczną encyklopedią) - świetnym fachowcem i mistrzem w swojej dziedzinie, radio – w przeciwieństwie do telewizji – pozostaje wciąż medium magicznym, bliskim jego użytkownikom, towarzyszącym im w różnych życiowych sytuacjach, a nie będących ich substytutem. Radio to teatr wyobraźni - jak lubi mówić Niedźwiecki – nie tylko rozwija, ale i bywa przyjacielem w trudnych chwilach, o czym wie każdy, kto choć raz posłuchał jakiejś nocnej audycji. Książka, podobnie jak to medium, nie pokazuje nachalnie wszystkiego i nie służy do oceny, ale dając pożywkę wyobraźni, pozostawia pewien zdrowy niedosyt i inspiruje do własnych poszukiwań.

„Radiota” to opowieść o pasji, spełnianiu marzeń, wyglądających na nierealne do osiągnięcia, ale również opowieść o cenie, jaką się za to płaci. To, co wartościowe, często dużo kosztuje. Ciekawa lektura nie tylko dla fanów Trójki.

Jowita Marzec

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1057)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 2936
Gosia | 2014-10-05
Na półkach: Przeczytane, 2014
Przeczytana: 04 października 2014

Marek Niedźwiecki to znany muzyczny dziennikarz radiowy. Na jego audycjach wychowało się mnóstwo osób. Od wielu lat stara się kształtować gusta muzyczne Polaków. To swego rodzaju człowiek legenda polskiego radia.
Ta książka ma wiele twarzy. Zawiera biografia niezwykłego człowieka, przedstawia jego trudną drogę od nieznanego chłopaka z małego Szadku do wymarzonej pracy w radiu. Znajdziemy tu wiele wspomnień, zdjęć, zapis marzeń i pasji, a także trochę zdystansowanych komentarzy do rzeczywistości przeszłej i obecnej. Odsłania też trochę siebie, swoje wady, kompleksy, śmiesznostki, ale też swoje marzenia, ulubione rzeczy i miejsca.
Trudno nie podziwiać go jako osoby, ale kilka faktów mnie zaskoczyło.
Na pewno dla wielu osób będzie to ciekawe i przyjemne doświadczenie.

książek: 1375

Życie pełne jest niespodzianek. Choć nie tylko one spadają z przestrzeni naszej codzienności, to mimo wszystko zawsze napełniają nas czymś pozytywnym, radością, szczęściem, poczuciem uzyskania bezcennej wartości, a ta zmieni nasze myślenie, naszą świadomość, sposób patrzenia na świat..., nas samych!!!

Czytając, poznajemy całą masę postaci. Jednych lubimy, innych niekoniecznie, wręcz ich serdecznie nie cierpimy. Zdarzają się tacy, którzy nam imponują, których podziwiamy, których postawa daje pewien przykład, który warto naśladować.
Zawsze, w największym stopniu utożsamiamy się z postaciami, które są w jakimś stopniu do nas podobne, których codzienność jest jakimś odzwierciedleniem naszego przemijania w czasie...

Sięgając po tę książkę nie sądziłem, że poznam tak wartościową osobę. Pełną pasji, żelaznej determinacji i motywacji. Pozwala to osiągnąć w życiu coś naprawdę porywającego, coś co ma wielkie znaczenie dla samego człowieka, jak i osób, które widzą w nim kogoś...

książek: 2059
jamczyk | 2017-03-18
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 17 marca 2017

Subiektywna biografia Marka Niedźwieckiego. Zbiór sentymentalnych wspomnień, przekrój całego życia, których większość nawiązuje do pasji, bycia radiotą. Podróż, od dzieciństwa, przez lata młodzieńcze, aż do teraźniejszości, pełna ciepła, życzliwości do innych ludzi, dużego zdystansowania do siebie i udowadniająca, że marzeniom trochę trzeba pomóc.

książek: 452
Melancholia | 2014-09-10
Przeczytana: 10 września 2014

Wyznań Niedźwiedzia część druga...

...Lub pierwsza rozszerzona, bo wszystkiego jest tu więcej niż w "Nie wierzę z życie pozaradiowe". Więcej stron, więcej tekstu, więcej zdjęć. Materia wspomnień pana Marka jest podobna jak w poprzedniej książce, ale "Radiota" stanowi już pozycję obszerniejszą, pełniejszą i bogatszą w różne smaczki, np. te dotyczące radiowej 'kuchni'. Jest też książką bardziej pogodną, pisaną z większym dystansem, z pewnością dokonanych wyborów i pełnym pogodzeniem z ich konsekwencjami.
Gdy pan Marek pisze o swoim dzieciństwie czy młodości, wyczuwa się w jego wspomnieniach radość z nutką nostalgii, kiedy wspomina o radiu - czuć żywą pasję, gdy opowiada o Australii - bije z jego słów czyste zauroczenie, a gdy opisuje swoją codzienność - jest spokój i zadowolenie z życia.

"Nie wierzę w życie pozaradiowe" urzekło mnie refleksyjnością i intymną atmosferą, pewnie za sprawą fragmentów pamiętników pana Marka, których tu już nie ma. Zresztą Niedźwiedź od kilku lat pisze...

książek: 718
Radosław Gabinek | 2014-05-25
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, E-booki
Przeczytana: 25 maja 2014

Zacznę od tego, iż jestem z czasów, kiedy słuchało się Listy Przebojów Trójki, a prezentowane utwory nagrywało się na kasety magnetofonowe. Kolekcjonowałem takie składanki, a wiedzę na temat muzyki czerpałem właśnie z "Trójki". Książkę Marka Niedźwieckiego pochłania się jednym tchem, ale mimo tego jest to piękna podróż sentymentalna do czasów młodości. Ponadto bardzo blisko mi do pana Marka jeżeli chodzi o sposób odbioru otaczającej rzeczywistości. Jest to człowiek wrażliwy, pełen dystansu do samego siebie oraz przede wszystkim ciekawy. W dzisiejszych czasach mamy wysyp biografii itp i pewnie znajdą się taki, którzy zapytają po co to komu potrzebne, bądź powiedzą, że to "skok na kasę". Pewnie w wielu przypadkach to prawda, ale nie w tym. Ta książka jest potrzebna i dobrze, że powstała. Myślę, że to nie tylko moja opinia.

książek: 1024
zuszka | 2016-12-05
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 05 grudnia 2016

Marak Niedźwiedzki to postać, której nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. To charakterystyczny głos, który chyba nikomu nie jest obcy. Poznać tę postać z prywatnej strony to pokusa, której się nie oparłam. Po książkę sięgnęłam bez zastanowienia, kiedy tylko nadarzyła się okazja. I tak razem z panem Markiem wędrowaliśmy sobie przez jego dzieciństwo i młodość, dorosłe życie. Życie z ogromną pasją muzyczną, która okazała się być jego największą miłością.
Cudownie czyta się wspomnienia, rozważania i refleksje człowieka, który w bezpośredni, szczery sposób dzieli się swoimi myślami. Marka Niedźwiedzkiego nie tylko słucha się z wielką przyjamnością- czyta również!

książek: 2249
Tania | 2014-07-03
Na półkach: Przeczytane, 2014
Przeczytana: 02 lipca 2014
książek: 2163
emindflow | 2014-06-12
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 12 czerwca 2014

Lekkie, łatwe i przyjemne czytadełko oferujące sentymentalny powrót do lat chłopięcych, stąd nieco zawyżona ocena.
Popularny radiowy prezenter muzyczny (on sam nie uważa się za dziennikarza - i słusznie) wraca wspomnieniami do swojego dzieciństwa, lat szkolnych i studenckich oraz początków pracy w radio.
Niespecjalnie podzielam jego gusty muzyczne, ale od zawsze cenię go i szanuję za skromność oraz zdrowy stosunek do popularności i tzw. gwiazdorstwa.
Wydawało mi się, że nieźle znam Marka (kiedyś pracowałem kilka lat razem z jego siostrą Małgosią), ale okazuje się, że o niektórych wydarzeniach nie miałem pojęcia.
Po lekturze pozostają z sympatią dla autora i zachęcam do przeczytania tej książeczki wszystkich tych, którzy mają po dziurki w nosie celebrytów z niepohamowanym parciem na szkło.

książek: 1654
Felzmann | 2017-05-16
Przeczytana: 16 maja 2017

Piękny człowiek, cudowna książka. Pokrewna dusza, pokrewna biochemia, i może dlatego tak mi się podobała. Pan Marek jest już w takim wieku, że stać go na większą otwartość i dystans do siebie. Pisze otwarcie o swojej "pierdołowatości", czy samotnictwie. Podejrzewam, że kolejna książka może być jeszcze lepsza.
Nie znajdziecie w niej niczego nadzwyczajnego. Tu chodzi o klimat, nastrój, smaczki, o czytanie między wierszami. Jeśli chcecie fajerwerków, to sięgnijcie po inne książki.
Tytuł książki jest genialny. Wyjątkowo trafnie pasuje do Niedzwieckiego. Uśmiecham się za każdym razem, gdy o tym myślę. Tak samo jak o tym, że w młodości odciągał kolegów od swoich płyt słowami "już wystarczy". Klasyka PRL-u :)

książek: 1309
maj | 2017-01-08
Na półkach: Przeczytane

Lekka rozrywka na wieczór. Miłośnicy Trójki i Listy Przebojów - obowiązkowo, sporo ciekawostek.

zobacz kolejne z 1047 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Ruszyła druga edycja akcji Czytaj KRK!

Kody QR umożliwiające bezpłatne wypożyczenie e-booków można znaleźć w 100 pojazdach krakowskiej komunikacji miejskiej. Oprócz tego tradycyjnie już pojawiły się w blisko 100 najważniejszych adresach literackich Krakowa – bibliotekach, instytucjach kultury, a także kawiarniach i klubach.


więcej
Siekierka na kijek

Co miesiąc we współpracy z GfK Polonia Consumer Choices (Panel Książki GfK) przygotowujemy zestawienie bestsellerów. Czy w maju są jakieś niespodzianki?


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd