Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz
Okładka książki Pyłek w Oku Boga Larry Niven, Jerry Eugene Pournelle
Ocena 6,9
Pyłek w Oku Boga Larry Niven, Jerry Eugene Pournelle

Na półkach: , ,

Powieść z 1974 roku, a bohaterowie korzystają z "komputerów kieszonkowych", którymi nagrywają przeróżne sytuacje, a następnie zapisują ją w sieciach komputerowych - sieci komputerowej statku kosmicznego, budynku na planecie, wreszcie w publicznej sieci całego państwa... Zresztą jedna z bohaterek (a właściwie: jedyna bohaterka) łapie się na tym, że za dużo czasu spędza z komputerem kieszonkowym w ręku. Ot, wizjonerstwo.

Natomiast pod wieloma względami ta monumentalna powieść science fiction o pierwszym kontakcie stoi w sprzeczności z dzisiejszymi czasami. Jest celowo retrofuturystyczna - o ile opisywana technologia względnie poszła do przodu, o tyle warstwa socjologiczna się cofnęła. I tak miejsce kobiet w społeczeństwie przypomina konserwatywną Ameryką lat 50., a Imperium Ludzkości rządzi arystokracja, z oczywistą megalomanią tytułów. Czułem, jakbym czytał "Honor Harrington", ale nieco bardziej na poważnie. Taką konwencję trzeba kupić, co nie jest łatwe. Choć rzeczywiście podejście autorów do jedynej kobiety na statku jest mocno problematyczne, postać Sally trudno jest jakkolwiek obronić nie tylko z dzisiejszej, ale i jakiejkolwiek perspektywy.

Jeśli chodzi o główną warstwę, czyli powieść o pierwszym kontakcie, to jest ona bardzo dobra. Oczywiście obcy okazują się być dość bliscy ludziom, ale jednak na tyle obcy, aby ciekawie się o nich czytało. Autorzy ciekawie grają relatywizmem moralnym. Dużą zaletą powieści jest spokojne tempo, dzięki któremu wszystkiemu udaje się wybrzmieć. Największa wada to natomiast wspomniane już postacie, na czele z Sally, ale też Roderickiem Blainem, który może i jest zajebisty, ale tylko w warstwie deklaracji autorów.

Zdecydowanie nie żałuję, że przeczytałem. To bardzo dobre SF, które zostanie w mojej pamięci na dłużej. Są dużo lepsze powieści o pierwszym kontakcie, ale nie ma ich znowuż aż tak wiele. Serdecznie polecam, choć podczas lektury trzeba wziąć poprawkę na rok napisania - od 1974 r. minęło już wiele dekad, a w świecie literatury SF były to wręcz eony. Stąd dla wielu czytelników "Pyłkowi w oku Boga" może być bliżej do ramotki.

Powieść z 1974 roku, a bohaterowie korzystają z "komputerów kieszonkowych", którymi nagrywają przeróżne sytuacje, a następnie zapisują ją w sieciach komputerowych - sieci komputerowej statku kosmicznego, budynku na planecie, wreszcie w publicznej sieci całego państwa... Zresztą jedna z bohaterek (a właściwie: jedyna bohaterka) łapie się na tym, że za dużo czasu spędza z...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

W siedemnastym tomie "Mushoku Tensei" wydarzyło się dużo, ale seria niebezpiecznie zbliżyła sie do typowego shounena, tj. jest w niej trochę za dużo bezmyślnej jatki i akcji. Tym razem główny bohater dostał za zadanie osadzenie księżniczki Ariel na tronie Królestwa Asury. Niestety, Rudy jest już na tyle potężny, a do tego sam ma potężnych sojuszników, że trochę brakuje w tym wszystkim napięcia, bo i tak wiadomo, że poradzi sobie ze wszystkim na swojej drodze - a jak nie on, to zrobi to jego "przełożony" Orsted.

W siedemnastym tomie "Mushoku Tensei" wydarzyło się dużo, ale seria niebezpiecznie zbliżyła sie do typowego shounena, tj. jest w niej trochę za dużo bezmyślnej jatki i akcji. Tym razem główny bohater dostał za zadanie osadzenie księżniczki Ariel na tronie Królestwa Asury. Niestety, Rudy jest już na tyle potężny, a do tego sam ma potężnych sojuszników, że trochę brakuje w...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Od szesnastego tomu Mushoku Tensei aż do zakończenia serii (tom 26) wchodzimy w ostatnią część fabuły, w której główny bohater wstąpił na służbę Orsteda i wykonuje dla niego rozmaite zadania, starając się ochronić swoją rodzinę.

Ponieważ, jak się okazuje, obecność Rudy'ego nie zmieni zbyt wiele w szerszym obrazie rzeczy, a walkę u boku Orsteda stoczą jego potomkowie (oraz, prawdopodobnie, dwie żony jako matrony rodu, z racji na ich długowieczność), seria skupia się na czymś w rodzaju slice of life połączonym z wykonywaniem zadań. Czyta się wciąż przyjemnie, ale całość traci impet, zaś główny bohater nie ma już tego pazura, co jeszcze kilka tomów temu.

Od szesnastego tomu Mushoku Tensei aż do zakończenia serii (tom 26) wchodzimy w ostatnią część fabuły, w której główny bohater wstąpił na służbę Orsteda i wykonuje dla niego rozmaite zadania, starając się ochronić swoją rodzinę.

Ponieważ, jak się okazuje, obecność Rudy'ego nie zmieni zbyt wiele w szerszym obrazie rzeczy, a walkę u boku Orsteda stoczą jego potomkowie (oraz,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

W piętnastym tomie Mushoku Tensei zawiera się główny zwrot akcji dla całej serii, przy czym uważam, że o ile pomysł na niego jest udany, o tyle literacko jakość idzie znacząco w dół w porównaniu do poprzednich tomów. Kto by się spodziewał, że zwykłe życie rodzinne jest w stanie tak bardzo utemperować bohaterów, że tracą oni swój pazur i zamieniają się w cienie samych siebie...

W piętnastym tomie Mushoku Tensei zawiera się główny zwrot akcji dla całej serii, przy czym uważam, że o ile pomysł na niego jest udany, o tyle literacko jakość idzie znacząco w dół w porównaniu do poprzednich tomów. Kto by się spodziewał, że zwykłe życie rodzinne jest w stanie tak bardzo utemperować bohaterów, że tracą oni swój pazur i zamieniają się w cienie samych siebie...

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Druga połowa "Judasza wyzwolonego", czyli zakończenie dwuczęściowego cyklu o Wspólnocie. Nie jest to ostatnia seria z tego świata, bo trochę książek o świecie Wspólnoty Peter F. Hamilton jeszcze napisał. Jako zakończenie dłuższej całości sprawdza się bardzo dobrze, choć niestety, jak to często bywa, nie wszystkie wątki zostały domknięte tak, jak powinny. Innymi słowy, pozostaje trochę niesmaku. :)

Druga połowa "Judasza wyzwolonego", czyli zakończenie dwuczęściowego cyklu o Wspólnocie. Nie jest to ostatnia seria z tego świata, bo trochę książek o świecie Wspólnoty Peter F. Hamilton jeszcze napisał. Jako zakończenie dłuższej całości sprawdza się bardzo dobrze, choć niestety, jak to często bywa, nie wszystkie wątki zostały domknięte tak, jak powinny. Innymi słowy,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Formalnie jest to pierwsza połowa drugiej powieści w dylogii, polski wydawca podzielił oba teksty na pół, więc w polskojęzycznej wersji jest to trzecia część tetralogii. Czytam całość ciągiem, więc poprzednie dwa tomy mam na świeżo i to zdecydowanie procentuje, bo ogromną zaletą "Gwiazdy Pandory" i "Judasza Wyzwolonego" jest wszechstronne światotwórstwo.

Wizja ludzkości w nie aż tak dalekiej przyszłości, w której większość ludzi osiągnęło faktyczną niesmiertelność dzięki kryształom pamięci, klonom i odmładzaniu, jest naprawdę świetna, a autor do granic możliwości wykorzystuje szereg konceptów i pokazuje ich konsekwencje. Jak w porządnym SF, technologia jest tutaj ważna, ale na pierwszym miejscu jest jej wpływ na społeczeństwo.

Kontynuuowany zostaje wątek wojny ludzkości z alfami, czyli agresywnym umysłem zbiorowym, który chce rozprzestrzenić się na całą galaktykę. Nie jest to dominująca część powieści, na pierwszy plan autor wysuwa perypetie bohaterów oraz intrygę kryminalną, natomiast wątki wojenne czyta się najlepiej i chyba budzą najwięcej emocji.

Na duży plus zasługują również bohaterowie, ci pierwszoplanowi są niejednoznaczni, autor nie boi się też pisać postaci nietypowych. Drugi plan się trochę ze sobą miesza, ale te powieści to kobyły, więc potrzeba trochę "statystów". :)

Największym problemem tej powieści są nielogiczności w wątku kryminalnym. Unikając spoilerów, służby specjalne i super-hiper-detektyw poszukują kilu grup zdrajców w swoich szeregach, jednocześnie całkowicie ignorując instytucję publiczną, która w oczywisty sposób została zinfiltrowana (Instytut Badania "Marie Celeste") i służy jako centrum działania owych zdrajców; postacie to wiedzą, a jednocześnie nic w tej sprawie nie robią, bo gdyby to zrobił, cała zagadka rozwiązałaby się w 100 stron.

Jednak powieść czytało się świetnie, 600 drobno zadrukowanych stron pochłonąłem w niecały dzień i od razu zabrałem się za drugą połowę powieści, z podtytułem "Pościg". Serdecznie polecam całą "Sy cykl o Wspólnocie, to jedna z najlepszych space oper, jakie czytałem.

Formalnie jest to pierwsza połowa drugiej powieści w dylogii, polski wydawca podzielił oba teksty na pół, więc w polskojęzycznej wersji jest to trzecia część tetralogii. Czytam całość ciągiem, więc poprzednie dwa tomy mam na świeżo i to zdecydowanie procentuje, bo ogromną zaletą "Gwiazdy Pandory" i "Judasza Wyzwolonego" jest wszechstronne światotwórstwo.

Wizja ludzkości w...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Polski wydawca rozbił „Gwiazdę Pandory” na dwa tomy, a „Inwazja” to drugi z nich. Ma on wszystkie przypadłości pierwszej części, z rozwleczonymi do granic absurdu opisami na czele. Hamilton z niemal nabożną czcią celebruje każdy detal swojego – trzeba mu oddać – misternie wykreowanego świata. Autor nie przepuści żadnej okazji, by opisać fason ubrania, rysy twarzy czy zawartość talerza. Momentami to droga przez mękę, ale ma też w sobie specyficzny urok, który sprawia, że ta upierdliwość paradoksalnie staje się zaletą.

Warsztatowo wszystko gra tutaj pod linijkę. Powieść łączy kilka wątków angażujących z dwadzieścia różnych stronnictw (albo pojedynczych bytów, bo taka planetarna SI to technicznie jedna osoba). Polityki jest tu od groma. Przykład? Scena, w której arystokracja kontrolująca Wspólnotę Ludzką przez dobre czterdzieści stron dzieli między sobą stołki jeszcze przed wyborami. Ot, uroki fasadowej demokracji. Hamilton czuje te gierki bezbłędnie, ale jeśli ktoś nie lubi polityki w SF, to momentami poważnie się wynudzi.

Największy plus? Wspomniane światotwórstwo. Masa pomysłów, od klasyków gatunku po totalnie świeże patenty, a wszystko to spięte w jedną, spójną wizję. Do tego dochodzą wyraziści, często polaryzujący bohaterowie, obok których trudno przejść obojętnie.

Cała „Ekspedycja” i jakieś 400 stron „Inwazji” to w gruncie rzeczy mozolne rozstawianie bierek na szachownicy. Ale kiedy dojeżdżamy do setnej strony przed końcem... dzieje się magia. Punkt kulminacyjny i finał to absolutna bomba, dosłownie i w przenośni. Serio, to jeden z najlepszych domykaczy, jakie czytałem – wszystko nagle wskakuje na swoje miejsce z odpowiednią dawką epickości. Trochę szkoda, że zostajemy z cliffhangerem, ale hej, to w końcu dylogia, więc przynajmniej jest pretekst, żeby od razu łapać za kontynuację.

Polski wydawca rozbił „Gwiazdę Pandory” na dwa tomy, a „Inwazja” to drugi z nich. Ma on wszystkie przypadłości pierwszej części, z rozwleczonymi do granic absurdu opisami na czele. Hamilton z niemal nabożną czcią celebruje każdy detal swojego – trzeba mu oddać – misternie wykreowanego świata. Autor nie przepuści żadnej okazji, by opisać fason ubrania, rysy twarzy czy...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Pod wieloma względami jest to okropna książka. Najwięcej zarzutów można chyba mieć do opisów, bo te są cholernie rozwleczone, a autor z pietyzmem opisuje wiele detali. Widać to zwłaszcza w scenach, w których coś się dzieje - są one zagrzebane przez szczegółowość.

Jednocześnie jest to pewną zaletą tej powieści, bo już dawno nie czytałem tak dobrze napisanych opisów. Warsztat Petera F. Hamiltona jest imponujący, a jego wizja świata przyszłości bardzo bogata, nawet jeśli wpisująca się w pewien popularny stereotyp (w końcu dużo jest w niej optymizmu, czasami nieco naiwnego).

Fabuła jest wielowątkowa, mamy właściwie kilkunastu bohaterów, a autor sprawnie tym wszystkim żongluje. Niestety książka padła ofiarą polityki wydawnictwa, które podzieliło jedną powieść na dwie części, przez co akcja urywa się w połowie. Wystawiam więc dziewiątkę, ale biorę pod uwagę, że jest to 50% powieści - jako takie sprawdza się świetnie.

Pod wieloma względami jest to okropna książka. Najwięcej zarzutów można chyba mieć do opisów, bo te są cholernie rozwleczone, a autor z pietyzmem opisuje wiele detali. Widać to zwłaszcza w scenach, w których coś się dzieje - są one zagrzebane przez szczegółowość.

Jednocześnie jest to pewną zaletą tej powieści, bo już dawno nie czytałem tak dobrze napisanych opisów....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Impresje ze świata post-przyszłości. Brak jednego wątku fabularnego niestety nie pomaga, a szkoda, bo autor odwalił kawał ciekawego worldbuildingu, a do tego dysponuje świetnym warsztatem literackim.

Impresje ze świata post-przyszłości. Brak jednego wątku fabularnego niestety nie pomaga, a szkoda, bo autor odwalił kawał ciekawego worldbuildingu, a do tego dysponuje świetnym warsztatem literackim.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

W czternastym tomie Mushoku Tensei wreszcie wraca główny wątek serii, a autor powoli przygotowuje się na najważniejszy punkt kulminacyjny. Tym razem Rudeus ma okazję poznać Smoczego Króla Peregiusa oraz odwiedzić jego latającą fortecę, ponadto rusza też na poszukiwania lekarstwa na nieuleczalną chorobę, na którą zapada bliska mu osoba.

Czternasta część jest poświęcona głównie worldbuildingowi, niestety relacje między postaciami w pewnym momencie schodzą na drugi plan - dotyczy to szczególnie obu żon głównego bohatera, które znajdują się na marginesie opowieści (choć pod koniec dowiadujemy się, że Roxy jest w ciąży). Niestety to chyba największa wada tej części, na dodatek w jej kontekście problematyczna wydaje się decyzja Rudy'ego, aby wreszcie skontaktować się z Eris i wszystko sobie wyjaśnić. W niedalekiej przyszłości Eris zostanie jego trzecią żoną, natomiast już na tym etapie widać, jak ciężko jest pisać tak nietypowe relacje jak związek poliamoryczny; a im dalej, tym będzie trudniej.

Tom kończy się rozdziałem "The Fourth Turning Point", czyli czwartym punktem zwrotym całej tej długiej serii, który jest zdecydowanie najdziwniejszy, ale sprawnie buduje podwaliny pod akcję z następnego tomu.

W czternastym tomie Mushoku Tensei wreszcie wraca główny wątek serii, a autor powoli przygotowuje się na najważniejszy punkt kulminacyjny. Tym razem Rudeus ma okazję poznać Smoczego Króla Peregiusa oraz odwiedzić jego latającą fortecę, ponadto rusza też na poszukiwania lekarstwa na nieuleczalną chorobę, na którą zapada bliska mu osoba.

Czternasta część jest poświęcona...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Trzynasty tom "Mushoku Tensei" to czyste slice-of-life, który pokazuje życie niepełnej jeszcze rodziny głównego bohatera oraz jego poliamoryczną relację z Sylpie i Roxy. Całość napisana jest świetnie i z klasą, a pod koniec mamy zapowiedź głównego plot twistu tej serii (w końcu jesteśmy dokładnie w połowie całej historii!). Natomiast spokojne, rodzinne życie nieco pozbawia bohaterów charakteru - dotyczy to szczególnie żon Rudy'ego, przez co niestety pojawiają się sceny, które są trochę "off".

Trzynasty tom "Mushoku Tensei" to czyste slice-of-life, który pokazuje życie niepełnej jeszcze rodziny głównego bohatera oraz jego poliamoryczną relację z Sylpie i Roxy. Całość napisana jest świetnie i z klasą, a pod koniec mamy zapowiedź głównego plot twistu tej serii (w końcu jesteśmy dokładnie w połowie całej historii!). Natomiast spokojne, rodzinne życie nieco pozbawia...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Dwunasty tom "Mushoku Tensei" stanowi punkt kulminacyjny tej części historii - to tutaj dzieją się najważniejsze wydarzenia, które zamykają losy rodziny Rudeusa po katastrofie w regionie Fittoa.

Dzieje się dużo, na każdym kroku pojawiają się intensywne emocje. To także tutaj wreszcie okazuje się, jak bardzo ta historia jest odmienna od reszty.

Większość innych tomów recenzowałem dokładnie, tutaj nie czuję się nawet na siłach, więc dodaj jedynie, że to jeszcze nie jesteśmy jeszcze nawet w połowie tej historii!

Dwunasty tom "Mushoku Tensei" stanowi punkt kulminacyjny tej części historii - to tutaj dzieją się najważniejsze wydarzenia, które zamykają losy rodziny Rudeusa po katastrofie w regionie Fittoa.

Dzieje się dużo, na każdym kroku pojawiają się intensywne emocje. To także tutaj wreszcie okazuje się, jak bardzo ta historia jest odmienna od reszty.

Większość innych tomów...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Jedenasty tom "Mushoku Tensei" kontynuuje slice-of-life z dziesiątki, aż do trzeciego turning point (który tak naprawdę jest oszukanym turning pointem, bo ten prawdziwy, brutalny zwrot akcji nastąpi dopiero w tomie dwunastym). Pierwsza część powieści jest zatem równie funkcjonalna i dobrze napisana, jak tom dziesiąty; nie zamierzam się rozpisywać na jej temat, poza tym, że w drodze na świat jest pierwsze dziecko Rudeusa, co całkowicie zmienia jego punkt widzenia na otaczającą rzeczywistość - zdecydowanie na plus.

Natomiast druga część jest zauważalnie słabsza, głównie z racji na niezbyt ciekawy opis wędrówki po Kontynencie Begeritt. Rudeus (już bez ED) i Elinalise we dwoje tworzą ciekawy duet i faktycznie autor sprytnie wykorzystuje to do stworzenia pewnych, hm... problemów po drodze, natomiast większość wędrówki to filler, a walki z potworami są nudne i pozbawione napięcia - sorry za szczerość, ale chyba żaden czytelnik nie oczekuje, że jakiś randomowy potwór rangi C lub nawet B zagrozi Rudeusowi i Elinalise w poważny sposób. To standardowy problem progression fantasy jako gatunku; "Mushoku Tensei" co do zasady obala ten schemat, ale nie zawsze. Tutaj jest właśnie ten odwroty przypadek.

Jedenasty tom "Mushoku Tensei" kontynuuje slice-of-life z dziesiątki, aż do trzeciego turning point (który tak naprawdę jest oszukanym turning pointem, bo ten prawdziwy, brutalny zwrot akcji nastąpi dopiero w tomie dwunastym). Pierwsza część powieści jest zatem równie funkcjonalna i dobrze napisana, jak tom dziesiąty; nie zamierzam się rozpisywać na jej temat, poza tym, że...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Dziesiąty tom "Mushoku Tensei" to, dla odmiany, czysty slice-of-life, skupiony wokół przygotowań Rudeusa do ślubu z Sylphiette. Długotrwałe budowanie bohaterów procentuje; jest miło, pozytywnie, przyjemnie, a Rudy i Sylphie tworzą udaną parę.

Zdecydowanie najdojrzalszą literacko częścią tomu jest to, co dzieje się z Nanahosi. Autor wzorowo wręcz przedstawia jej obsesję na temat powrotu do Japonii i pokazuje, do czego tak naprawdę prowadzi taka właśnie obsesja. Pod wieloma względami bohaterka służy jako fabularny "foil", czy odpowiednik Rudeusa z poprzedniego życia. Całkowicie odcina się od nowego świata, uważa go za nierealny, nie kultywuje żadnych kontaktów społecznych, pracując jedynie w swojej odciętej od świata pracowni. To właśnie główny bohater, korzystając ze swojego doświadczenia, prostuje ją i wręcz ratuje przed całkowitą apatią. To świetnie poprowadzony wątek, napisany z wyczuciem - jednocześnie pokazuje ludzką stronę Nanahoshi, a nie odziera jej z tajemniczości, która sprawia, że bohaterka jest fascynującą postacią drugoplanową.

Bardziej sceptyczni czytelnicy mogą pomyśleć, że ten tom to filler, ale moim zdaniem jest to właśnie esencja "Mushoku Tensei".

Dziesiąty tom "Mushoku Tensei" to, dla odmiany, czysty slice-of-life, skupiony wokół przygotowań Rudeusa do ślubu z Sylphiette. Długotrwałe budowanie bohaterów procentuje; jest miło, pozytywnie, przyjemnie, a Rudy i Sylphie tworzą udaną parę.

Zdecydowanie najdojrzalszą literacko częścią tomu jest to, co dzieje się z Nanahosi. Autor wzorowo wręcz przedstawia jej obsesję na...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Mushoku Tensei: Jobless Reincarnation (Light Novel) Vol. 9 Shirotaka, Rifujin na Magonote
Ocena 8,7
Mushoku Tensei: Jobless Reincarnation (Light Novel) Vol. 9 Shirotaka, Rifujin na Magonote

Na półkach: , ,

Dziewiąty tom "Mushoku Tensei" właściwie w całości skupia się na rozwoju relacji między Rudeusem a Fitzem/Sylphiette. Poza tym jednak wreszcie wracamy do głównej fabuły i dowiadujemy się trochę więcej na temat przyczyn katastrofy w regionie Fittoa, a to wszystko za sprawą postaci Nanahoshi, która jest rodowitą Japonką. Nie będę ukrywał, że bardzo podoba mi się, jak "większa" fabuła miesza się w tej serii z tą "przyziemną", a w tym tomie wyszło to wręcz wzorowo. Na plus zaliczam również dodatkowy rozdział, w którym dowiadujemy się, co tam słychać u Eris, która ćwiczy teraz u Boga Mieczy, całkowicie nieświadoma krzywdy, jaką zrobiła Rudeusowi swoim odejściem...

W najbliższych tomach seria skupi się na temacie rodziny, który jest centralnym wątkiem "Mushoku Tensei". Pod wieloma względami jest to też najlepsze, co ta seria ma zaoferowania.

Dziewiąty tom "Mushoku Tensei" właściwie w całości skupia się na rozwoju relacji między Rudeusem a Fitzem/Sylphiette. Poza tym jednak wreszcie wracamy do głównej fabuły i dowiadujemy się trochę więcej na temat przyczyn katastrofy w regionie Fittoa, a to wszystko za sprawą postaci Nanahoshi, która jest rodowitą Japonką. Nie będę ukrywał, że bardzo podoba mi się, jak...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Mushoku Tensei: Jobless Reincarnation (Light Novel) Vol. 8 Shirotaka, Rifujin na Magonote
Ocena 8,6
Mushoku Tensei: Jobless Reincarnation (Light Novel) Vol. 8 Shirotaka, Rifujin na Magonote

Na półkach: , ,

Ósmy tom serii otwiera zupełnie nowy rozdział w życiu głównego bohatera. Po dwóch latach skrajnej wręcz depresji zaczyna wracać do niego życie i zostaje specjalnym studentem na Uniwersytecie w Ranoa - w dużej mierze dzięki kolejnym machinacjom Człowieka-Boga, który obiecuje, że w ten sposób Rudy wyleczy ED.

Jest to bardzo spokojny tom. Poznajemy w nim dużo nowych postaci, powracają też stare twarze. Powieść ma kilka niezłych momentów (szczególnie tych związanych z sytuacjami, w których narrator ujawnia swojego "Boga" i pochodzącą od niego "relikwię", co jest źródłem zaskakująco zabawnej czarnej komedii), ma też kilka gorszych, przy czym numerem jeden jest wszechobecny w isekajach wątek "kupimy sobie dziecko-niewolnicę i będziemy ją traktować po ludzku", czemu po prostu brakuje smaku.

Moim skromnym zdaniem autor zdecydowanie za dużo bawi się "tajemnicą" tożsamości Fitza/Sylphiette. Być może działało to z początku w formie web novelki, gdy nie było ilustracji, a kolejne rozdziały pojawiały się co jakiś czas, ale liczba wskazówek w tekście sugerująca, że Fitz to tak naprawdę Sylphie jest OGROMNA i naprawdę trudno jest się nie domyślić po drugiej czy trzeciej z nich. Rifujin na Magonote poświęcił na to zdecydowanie zbyt wiele "narracyjnej" pary, na czym traci płynność opowieści, a takie ciągłe mruganie okiem do czytelnika z czasem staje się frustrujące.

Ósmy tom serii otwiera zupełnie nowy rozdział w życiu głównego bohatera. Po dwóch latach skrajnej wręcz depresji zaczyna wracać do niego życie i zostaje specjalnym studentem na Uniwersytecie w Ranoa - w dużej mierze dzięki kolejnym machinacjom Człowieka-Boga, który obiecuje, że w ten sposób Rudy wyleczy ED.

Jest to bardzo spokojny tom. Poznajemy w nim dużo nowych postaci,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Mushoku Tensei: Jobless Reincarnation (Light Novel) Vol. 7 Shirotaka, Rifujin na Magonote
Ocena 8,0
Mushoku Tensei: Jobless Reincarnation (Light Novel) Vol. 7 Shirotaka, Rifujin na Magonote

Na półkach: , ,

Siódmy tom "Mushoku Tensei" teoretycznie nie ma większego znaczenia dla całego cyklu - pojawiają się w nim nowe postacie, ale właściwie nie wracają one w późniejszych tomach, zaś główny bohater i narrator serii - Rudeus Greyrat - po prostu wykonuje różne zadania, żyjąc życiem poszukiwacza przygód.

To jednak tylko pozór, bo za przygodami w świecie magii i miecza kryją się znacznie ważniejsze cele. Tak naprawdę cały siódmy tom na jeden cel - pokazać, jak głęboko wydarzenia z końcówki tomu 6 zraniły Rudeusa. Powieść zaczyna się od momentu, w którym główny bohater jest w absolutnej i głębokiej depresji - jego oczy są absolutnie puste. Co więcej, jest całkowicie sam, nie ma nikogo, kto mógłby mu pomóc (w tej części świata). Dwa lata później, pod koniec siódmego tomu, w tych samych oczach zaczynają się pojawiać iskierki życia, choć wciąż niewyraźne i nieliczne. Autor niesamowicie wręcz oddał problemy bohatera za pomocą zmian w silnie spersonalizowanej narracji, pisanej z perspektywy Rudeusa, który nagle, z rozdziału na rozdział, zaczął wyrażać się dużo chłodniej, bez emocji, w suchym, reportażowym wręcz tonie. Zniknęło również większość charakterystycznych dla niego wtrąceń odnoszących się do erotyki oraz humoru. Dzięki czemu narracja faktycznie oddaje potok myśli całkowicie złamanego człowieka. Zresztą rany, których doznał są nie tylko psychiczne, ale też fizyczne, bo Rudy nabawia się zaburzeń erekcji, które dla młodzieńca w jego wieku i z jego wrażliwością są prawdziwie dobijające, a jednocześnie doskonale domykają one przemianę jego postaci na przestrzeni następnych tomów, dodatkowo zwiększając znaczenie wydarzeń z poprzedniego tomu.

Ciężki, depresyjny klimat uzupełnia również miejsce akcji, czyli zaśnieżone i odludne miasto Rosenburg na dalekiej północy. Śnieg i depresja zawsze szły w parze i choć jest to już ograny repertuar, to działa on również i tutaj.

To jeden z moich ulubionych tomów tej długiej serii, a to właśnie dlatego, że jest tak odmienny od reszty - a zarazem stanowi jeden z najważniejszych przystanków na drodze rozwoju Rudeusa jako postaci. Pod wieloma względami "Mushoku Tensei" przypomina klasyczny buildungsroman, ale w nieco bardziej pesymistycznym czy też może cynicznym wydaniu.

Siódmy tom "Mushoku Tensei" teoretycznie nie ma większego znaczenia dla całego cyklu - pojawiają się w nim nowe postacie, ale właściwie nie wracają one w późniejszych tomach, zaś główny bohater i narrator serii - Rudeus Greyrat - po prostu wykonuje różne zadania, żyjąc życiem poszukiwacza przygód.

To jednak tylko pozór, bo za przygodami w świecie magii i miecza kryją się...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Mushoku Tensei: Jobless Reincarnation (Light Novel) Vol. 6 Shirotaka, Rifujin na Magonote
Ocena 8,6
Mushoku Tensei: Jobless Reincarnation (Light Novel) Vol. 6 Shirotaka, Rifujin na Magonote

Na półkach: , ,

Teoretycznie jest to już szósty tom serii, ale dopiero tutaj "Mushoku Tensei" osiąga swój najwyższy poziom. Pierwsza połowa powieści służy głównie wprowadzeniu nowych postaci oraz zasianiu kilku ziarenek, które w przyszłości zamienią się w naboje do strzelby Czechowa. Natomiast w połowie książki następuje drugi "turning point" - dla niewtajemniczonych, seria ma cztery "turning points", czyli wielkie zwroty akcji, z których każdy jest bardziej szokujący oraz brutalniejszy od poprzedniego.

Drugi z nich jest... niesamowity. Naprawdę, pod wieloma względami jest szokujący, a jednocześnie zostawia wiele foreshadowingu na przyszłość oraz zarysowuje szerszy konflikt, który toczy się gdzieś tam daleko, za kulisami, a w którym nasz bohater i narrator, Rudeus, jest jedynie pionkiem. Zresztą widać, że autor coraz lepiej pisze z tomu na tom i o ile pierwsze kilkanaście rozdziałów (pierwsze dwa tomy) miało w sobie parę niezdarnie napisanych scen, o tyle szósta część serii pod względem warsztatowym po prostu błyszczy.

Drugi wielki zwrot akcji nie kończy jednak powieści. Rudeus wreszcie osiąga to, na czym mu najbardziej zależało - tylko po to, aby chwilę później dostać potężny emocjonalny cios, który sprawia, że ląduje on w najniższym punkcie, w jakim znajdzie się w tej serii. Nie spoilując, uważam, że to co dzieje się po drugim turning poincie po prostu świetne pod każdym względem: doskonale przemyślane pod względem rozwoju postaci, świetnie napisane, bardzo emocjonalne. I nie obchodzą mnie kontrowersje, które do dzisiaj rozgrzewają internet (no, a przynajmniej jego niewielki zakątek dla fanów japońskiej fantasy). Zazwyczaj w klasycznej strukturze opowieści w jej rozwinięciu główny bohater otrzymuje jeden cios, a potem stara się działać dalej - tutaj tych ciosów jest kilka, na przestrzeni 150 stron, a każdy jest mocniejszy od poprzedniego. Trudno coś takiego napisać, to cholernie ryzykowne z perspektywy pisarza, a jednak działa - i to zarówno w obrębie tej konkretnej części, jak i, jeszcze bardziej, całej serii.

PS. Jeśli ktoś widział tylko anime, to polecam przeczytać pięć rozdziałów, począwszy od "The Second Turning Point", kończąc na "The Young Miss's Resolution". Narracja jest prowadzona z perspektywy Rudeusa oraz czasem skacze na perspektywy innych bohaterów, którzy to tu, to tam zdradzają to, co myślą i czym się kierują. Personalizacja działa doskonale, ale nie da się jej przełożyć na język filmu; stąd w anime poczyniono pewne pominięcia oraz skróty, które są dezorientujące bez znajomości materiału źródłowego.

Teoretycznie jest to już szósty tom serii, ale dopiero tutaj "Mushoku Tensei" osiąga swój najwyższy poziom. Pierwsza połowa powieści służy głównie wprowadzeniu nowych postaci oraz zasianiu kilku ziarenek, które w przyszłości zamienią się w naboje do strzelby Czechowa. Natomiast w połowie książki następuje drugi "turning point" - dla niewtajemniczonych, seria ma cztery...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Mushoku Tensei: Jobless Reincarnation (Light Novel) Vol. 5 Shirotaka, Rifujin na Magonote
Ocena 8,3
Mushoku Tensei: Jobless Reincarnation (Light Novel) Vol. 5 Shirotaka, Rifujin na Magonote

Na półkach: , ,

Piąty tom "Mushoku Tensei" to typowy filler - seria zmierza powoli w kierunku kolejnego wielkiego zwrotu akcji, ale jeszcze do niego nie dotarła. Ponieważ Rudeus i Eris trafili już do cywilizowanej (czytaj: zamieszkanej przez ludzi) części Sześciostronnego Świata, ich podróż nie obfituje w niebezpieczeństwa, a raczej w niezbyt wymyślne biurokratyczne przeszkody w rodzaju cła za podróż itd. Wprowadzając takie utrudnienia trudno zbudować napięcie i, rzeczywiście, piąty tom raczej jest go pozbawiony.

Główną osią fabularną w piątej części serii jest konflikt między Rudeusem a jego ojcem, którego ten napotyka w Millishionie, czyli stolicy Królestwa Millis. Tak naprawdę rodzi się on ze względu na zerowe zdolności komunikacyjne obu panów, a jego przyczyną jest seria nieporozumień oraz niewłaściwych domniemań. Nie będę ukrywał, że autor idzie po linii najmniejszego oporu, przy czym ten zabieg, pomimo prostoty, działa w praktyce. Oczywiście jest to bardzo ważny punkt dla rozwoju emocjonalnego głównego bohatera, choć niewiele on zmienia w ogólnym rozrachunku - znacznie ważniejszy jest rozwój postaci Eris, który okaże się kluczowy w tomie 6.

Muszę przyznać, że pomimo mocno kontrowersyjnych wątków autor świetnie rozwija relację między Rudeusem a Eris (zresztą tak, jak między wszystkimi bohaterami - to jeden z największych atutów tej serii). Wychodzi to niezwykle naturalnie, właściwie z rozdziału na rozdział widać subtelne różnice w zachowaniu bohaterki, które z czasem pączkują i nagle okazuje się, że w danej sytuacji zachowuje się ona zupełnie inaczej, niż jeszcze rok czy dwa lata temu. To dopiero świetny character development! Choć powieść pod wieloma względami jest fillerem, to jednocześnie jest to niezbędny oddech przed tym, co nastąpi już wkrótce.

Piąty tom "Mushoku Tensei" to typowy filler - seria zmierza powoli w kierunku kolejnego wielkiego zwrotu akcji, ale jeszcze do niego nie dotarła. Ponieważ Rudeus i Eris trafili już do cywilizowanej (czytaj: zamieszkanej przez ludzi) części Sześciostronnego Świata, ich podróż nie obfituje w niebezpieczeństwa, a raczej w niezbyt wymyślne biurokratyczne przeszkody w rodzaju...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Mushoku Tensei: Jobless Reincarnation (Light Novel) Vol. 4 Shirotaka, Rifujin na Magonote
Ocena 8,0
Mushoku Tensei: Jobless Reincarnation (Light Novel) Vol. 4 Shirotaka, Rifujin na Magonote

Na półkach: , ,

Czwarty tom cyklu kontynuuje wątek powrotu Rudeusa i Eris do Królestwa Asury; bohaterom udaje się opuścić Kontynent Demonów (gdzie Rudeus zyskuje przy okazji pewną nową, potężną moc) i kontynuują podróż przez Kontynent Millis. W tym konkretnym miejscu seria zamienia się w pełnoprawną opowieść przygodową spod znaku magii i miecza, w typowo odtwórczym, japońskim settingu: gildie poszukiwaczy przygód, beastkin (nawet nie wiem, jak to porządnie przetłumaczyć na polski, bo żadne tłumaczenie nie weszło na stałe do uzusu), porwania, zasadzki...

Gdy czyta się to na bieżąco, jest to rzeczywiście całkiem przyjemna lektura, bo dzieje się dużo, a narracja Rudeusa, który właśnie zaczyna wkraczać w okres dojrzewania, jest wyjątkowo... ostra? Celna? A już na pewno podlana czarnym, perwersyjnym humorem. Jeśli jednak spojrzeć na ten tom z perspektywy całości niezwykle długiej przecież serii, to opisuje on właściwie nieistotny epizod z życia głównego bohatera. Poza odrobiną worldbuildingu oraz dalszym rozwojem jego relacji z Eris, czwarta część "Mushoku Tensei" niewiele wnosi do całości historii.

Podwyższam znacząco ocenę ze względu na dwa świetne rozdziały poboczne, które z kolei wnoszą bardzo wiele do opowiadanej historii. Pierwszy z nich skupia się na Roxy, która poszukując Rudeusa po tragedii w regionie Fittoa, w wyniku kilku zbiegów okoliczności mija się z nim o kilka metrów (i to dosłownie!) oraz na tajemniczym chłopcu o imieniu Fitz, który, teleportowany w sam środek pałacu królewskiego, ratuje życie księżniczce Ariel i staje się jej ochroniarzem. Te dwie ostatnie postacie zostają wprowadzone w tym tomie, ale jeszcze pojawią się w przyszłości; będą one kluczowe dla dalszych wydarzeń, szczególnie Fitz, z którym wiąże się łatwa do odgadnięcia tajemnica. Tak czy siak, rozdział z nimi to najlepsza część czwartego tomu!

Czwarty tom cyklu kontynuuje wątek powrotu Rudeusa i Eris do Królestwa Asury; bohaterom udaje się opuścić Kontynent Demonów (gdzie Rudeus zyskuje przy okazji pewną nową, potężną moc) i kontynuują podróż przez Kontynent Millis. W tym konkretnym miejscu seria zamienia się w pełnoprawną opowieść przygodową spod znaku magii i miecza, w typowo odtwórczym, japońskim settingu:...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to