OPINIE UŻYTKOWNIKÓW

Dodaliście już:
3
0
0
2
7
8
2
opinii o książkach

Najnowsze opinie

awatar Piotr Borow...
579
323
Video-opinia Maski pośmiertne Anna Rozenberg
8,0 / 10
06.07.2022
awatar magdalena
2157
1625
Opinia Kobieta z sąsiedztwa Sue Watson
8,0 / 10
06.07.2022

Wow, czytałam naprawdę z zapartym tchem. Świetna intryga, bardzo solidny thriller, który trzyma w napięciu, żongluje emocjami i nie pozwala odłożyć książki ani na moment. Książkę przeczytałam w jeden dzień! Nie mogłam się od niej oderwać ani na krok. Matt i Lucy są małżeństwem. Bardzo się kochają, wspierają i razem walczą z bezpłodności...

Czytaj więcej
Filtry

Opinie i Video-opinie [3 002 782]

Sortuj:

Na półkach: , ,

Bardzo dobra propozycja dla maluchów, które same chciałyby już umieć czytać. W książce zamieszczono cztery opowiadania o przygodach Reksia. Część słów w tekście została zamieniona na obrazki, które dziecko może w odpowiednim momencie "czytać" razem z rodzicem. Świetnia zabawa wspierająca naukę czytania. Na plus jeszcze zadania na końcu książki, które bardzo spodobały się mojemu czterolatkowi.
Godna polecenia.

Bardzo dobra propozycja dla maluchów, które same chciałyby już umieć czytać. W książce zamieszczono cztery opowiadania o przygodach Reksia. Część słów w tekście została zamieniona na obrazki, które dziecko może w odpowiednim momencie "czytać" razem z rodzicem. Świetnia zabawa wspierająca naukę czytania. Na plus jeszcze zadania na końcu książki, które bardzo spodobały się...

więcej Pokaż mimo to


Na półkach:

Jak dla mnie to cała para poszła w gwizdek. Dwie reklamowane ciekawostki (bo wszak nie są to żadne najnowsze badania) są właściwie najciekawsze. Reszta to kilka innych, mniej spektakularnych, okraszonych przydługimi dywagacjami. Zresztą, nihil novi sub sole: każdy przeciętnie inteligentny człowiek zna te fakty, jeśli nie ze szkoły to z literatury. Biorę jednak pod uwagę, że to jednak pozycja głównie dla licealistów - stąd pięć gwiazdek.

Jak dla mnie to cała para poszła w gwizdek. Dwie reklamowane ciekawostki (bo wszak nie są to żadne najnowsze badania) są właściwie najciekawsze. Reszta to kilka innych, mniej spektakularnych, okraszonych przydługimi dywagacjami. Zresztą, nihil novi sub sole: każdy przeciętnie inteligentny człowiek zna te fakty, jeśli nie ze szkoły to z literatury. Biorę jednak pod uwagę, że...

więcej Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Mam problem z tą książką. Z jednej strony sporo jest w niej infantylnych rad czy dialogów. Jednak kilka wartościowych również się w niej znalazło.
Myślę, że dla osób początkujących będzie w sam raz , opisująca prostym językiem psychologiczne zagadnienia.

Mam problem z tą książką. Z jednej strony sporo jest w niej infantylnych rad czy dialogów. Jednak kilka wartościowych również się w niej znalazło.
Myślę, że dla osób początkujących będzie w sam raz , opisująca prostym językiem psychologiczne zagadnienia.

Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Kryminalna historia z polską emigracją w tle.
Rozmowa z autorką w audycji:
https://www.spreaker.com/user/bilberry/dok83-maski-posmiertne
youtube:
https://youtu.be/otWlJHip20I

Kryminalna historia z polską emigracją w tle.
Rozmowa z autorką w audycji:
https://www.spreaker.com/user/bilberry/dok83-maski-posmiertne
youtube:
https://youtu.be/otWlJHip20I

Pokaż mimo to video - opinia


Na półkach:

Jestem trochę zmieszana po przeczytaniu tej książki, a to dlatego że jawiła się ona zapowiedziami czarnego humoru i zabawnej powieści. Dla mnie okazała się przykra i momentami smutna. Nie mam tutaj na myśli tytułowego bohatera, bo moje emocje związane z tą osobą należą do tych, którymi obecnie większość się kieruje. Ale moje serce skradł Szeremietiew, osobisty pielęgniarz byłego włodarza Rosji, było mi go autentycznie żal.

Historia opisana w "Ostatnich dniach Władimira P." to historia z przyszłości. Wielki pan prezydent jest u schyłku życia, pogrążony przez demencje starczą, odchodzi powoli w samotności. Niemal całą dobę czuwa przy nim osobisty pielęgniarz i opiekun, który znosi wszystkie jego humory, obelgi, złości i ciosy.
To co dzieje się w zamieszkanej przez Władimira daczy jest swoistym odzwierciedleniem tego czym stała Rosja za jego rządów. Przepełniona propagandą, korupcją, wyzyskiem i oszustwami. Tak żyją wszyscy współpracownicy i służba należąca do mocarza. Wszyscy oprócz jednego, oddanego Szeremietiewa.
Wśród opisów ostatnich dni wielkiego Władimira autor sprytnie przemyca historie Rosjan i ich życia. Tego jak muszą żyć w kraju owładniętym przez chory system i tego co ich czeka za brak podporządkowania się do wymyślonych reguł.
Książka jest warta poznania, według mnie głównie dla Szeremietiewa, od początku niemal wzbudził moja sympatię. Może nie otrzymacie tutaj obiecywanej dawki czarnego humoru, ale historię momentami naprawdę przejmującą.

Jestem trochę zmieszana po przeczytaniu tej książki, a to dlatego że jawiła się ona zapowiedziami czarnego humoru i zabawnej powieści. Dla mnie okazała się przykra i momentami smutna. Nie mam tutaj na myśli tytułowego bohatera, bo moje emocje związane z tą osobą należą do tych, którymi obecnie większość się kieruje. Ale moje serce skradł Szeremietiew, osobisty pielęgniarz...

więcej Pokaż mimo to

Reklama

Na półkach: , ,

Czy zdarza Wam się łapać na byciu w pewnym schemacie? Oczekujecie czasem czegoś, co "powinno" nastąpić, ale niekoniecznie musi?

Skąd w nas w ogóle przeświadczenie, że wszystko powinno układać się według jakiegoś schematu? Dlaczego tak bardzo wryły nam się w mózg te ekscytujące początki, po nich przelotne komplikacje, a ostatecznie szczęśliwe zakończenia? No albo smutne, jeśli historia ma wzbudzić takie emocje. Byle tylko nie było nijako. Ludzie wolą konkrety.

To naprawdę dziwne oczekiwania, zwłaszcza, gdy przyjrzymy się realnemu życiu. Przecież nikt nigdy nie obiecywał nam, że nasze działania muszą biec w konkretnym kierunku. Życie po prostu się toczy. Jak zamkniemy oczy i nie będziemy patrzeć – też będzie się toczyć. Jeśli udamy, że jakiś problem nie istnieje – on nie zniknie.

Zwłaszcza, gdy problem jest rzeczywisty i dotyczy choroby.

Martha, główna bohaterka książki „Smutek i rozkosz”, czuje, że od zawsze było z nią coś nie tak. Ciągle sprawia tym przykrość innym, a jej zachowania potrafią dotkliwie rozczarować otoczenie. Martha bywa niepewna, ale często też radosna. Potrafi czerpać radość z momentów. A także zachować się okropnie. Popadać w skrajności. I tak było z nią odkąd pamięta. Tak długo, że jej bliscy zdążyli do tego przywyknąć i niestety - zobojętnieć.

Książka Meg Mason mimo lekkiej formy, niesie za sobą ciężki kaliber. Może dlatego, że jest tak dosadnie życiowa. Odbiega od zgrabnych schematów, w których łatwo zamknąć satysfakcjonującą historię. Nie obiecuje szczęśliwego zakończenia. Czasem śmieszy poprzez wytknięcie palcem przeróżnych absurdów, czasem irytuje, gdy czujemy przez nią bezsilność. I oczywiście, smuci. Opisuje życie Marthy właśnie takie, jakie ono jest.

Polecam "Smutek i rozkosz" wszystkim, którzy czasem czują się w swoim życiu niepewnie. Nie da Wam na to rozwiązania, ale pokaże, że warto pozwolić sobie i innym na opowiadanie swojej indywidualnej historii. Po swojemu.

Czy zdarza Wam się łapać na byciu w pewnym schemacie? Oczekujecie czasem czegoś, co "powinno" nastąpić, ale niekoniecznie musi?

Skąd w nas w ogóle przeświadczenie, że wszystko powinno układać się według jakiegoś schematu? Dlaczego tak bardzo wryły nam się w mózg te ekscytujące początki, po nich przelotne komplikacje, a ostatecznie szczęśliwe zakończenia? No albo smutne,...

więcej Pokaż mimo to


Na półkach: ,

DLA LUBIĄCYCH MOCNE WRAŻENIA
Powieść porusza ważne tematy (handel dziećmi, brutalne morderstwa na zamówienie publikowane dark necie, udział polityków i wielu prominentów w tych okrutnych przestępstwach), odnosi się do wielu niedawnych lub obecnych zdarzeń, jest jednak– przy najmniej dla mnie – dosyć brutalna. Subtelne duszyczki mogą ją ciężko znosić.
Ujęło mnie specyficzne, dosadne poczucie humoru autora. Parę rubasznych kwiatuszków nawet zanotowałam.
Akcja, może nie pędzi, ale zmusza do uczestnictwa i mocnego kalkulowania. Tej książki nie da się od tak przeczytać i zapomnieć. Ma spory ładunek emocjonalny, porusza tematykę depresji, wytrzymałości ludzkiej psychiki i jak już nadmieniłam obfituje w drastyczne opisy. Najgorsze jest jednak niedopowiedziane…
Podsumowując: dobry kawałek inteligentnego czytadła z przesłaniem, jednakowoż trzeba się przygotować na czasami krwiste i ciężkostrawne elementy.

DLA LUBIĄCYCH MOCNE WRAŻENIA
Powieść porusza ważne tematy (handel dziećmi, brutalne morderstwa na zamówienie publikowane dark necie, udział polityków i wielu prominentów w tych okrutnych przestępstwach), odnosi się do wielu niedawnych lub obecnych zdarzeń, jest jednak– przy najmniej dla mnie – dosyć brutalna. Subtelne duszyczki mogą ją ciężko znosić.
Ujęło mnie...

więcej Pokaż mimo to


Na półkach:

„Kliknięcie to zaproszenie ukrytego zła.”

Ta praca miała być spełnieniem marzeń. Laura, młoda analityczka w renomowanej firmie z charakterystycznym logo pawiego oka. Projektowanie i prognozowanie potrzeb konsumentów aplikacji randkowej nie brzmi groźnie. Kiedy jednak zaczynają ginąć ludzie, a Laura czuje się obserwowana i kontrolowana pojawiają się pytania...

Czy ta praca jest bezpieczna? Czy ktoś kieruje i wpływa na użytkowników? Kto to jest i po co to robi?

„Wizjer” to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, książka długo na mnie czekała. Technologiczny thriller to dla mnie coś nowego. Pomysł bardzo mnie ciekawił, ale równocześnie bałam się rozczarowania. Okazało się jednak że niepotrzebnie.

Książka wciąga od samego początku. Czasami ilość informatycznej wiedzy troszeczkę mnie przytłaczała, ale autorka zadbała nawet o mało technologicznych czytelników jak ja.

Ta książka to nowe spojrzenie na rzeczywistość. Krocząc śladami Laury, nagle uświadomiłam sobie jak małą uwagę przywiązuję do regulaminów i komuników internetowych. Od teraz już nigdy nie kliknę bez zastanowienia „Akceptuj”.

Muszę przyznać, że spodziewałam się troszkę innego zakończenia. Było przewidywalne, ale daje nadzieję na kontynuację. Myślę, że jeszcze kiedyś sięgnę po książki autorki. 😊

„Kliknięcie to zaproszenie ukrytego zła.”

Ta praca miała być spełnieniem marzeń. Laura, młoda analityczka w renomowanej firmie z charakterystycznym logo pawiego oka. Projektowanie i prognozowanie potrzeb konsumentów aplikacji randkowej nie brzmi groźnie. Kiedy jednak zaczynają ginąć ludzie, a Laura czuje się obserwowana i kontrolowana pojawiają się pytania...

Czy ta praca...

więcej Pokaż mimo to


Na półkach:

W ostatnie parne wieczory czerwcowe sięgałam po przepiękne i do bólu prawdziwe przypowieści o śmierci "Spotkania pod drzewem figowym" Ewy Liegman. Czytałam historie o aniołach, które przeprowadzają dzieci i dorosłych przez kładkę śmierci, o chorobach, hospicjach i lęku przed śmiercią.

Poruszały mnie do głębi wyznania rodziców dzieci niepełnosprawnych, którzy od swoich ułomnych pociech odbierali lekcje życia i miłości. Wzruszyłam się do łez, czytając o maleńkich dzieciach, które dopiero co zdążyły przyjść na świat, a już musiały z niego odejść, ale swoim krótkim życiem kruszyły kamienne serca swoich bliskich. Uczyły kochać. Tak jak choćby "pięćdziesiąt trzy minuty Maksa. Co za opowieść... o miłości, która zmienia dorosłych, skostniałych ludzi".

"Niektórzy z nas będą zamieszkiwać świat wiele długich lat, inni zamkną swoją historię w jednym oddechu. Co z tego, że te dzieci żyły tak krótko? Wszyscy mamy przed sobą wieczność".

I tak bardzo dotknęły mnie słowa skierowane do kobiety, która poroniła: "Patrzysz nie z tej strony, co trzeba... jesteś Bramą do Życia Wiecznego".

Bardzo podobało mi się to, że autorka oddała głos różnym ludziom. Tym wierzącym i tym, którzy do końca życia uwierzyć w Boga nie chcą, ale z bliskiego spotkania ze śmiercią wyciągają dobro i nabierają pokory. Tym, którzy sami zmagają się z chorobą i czekają na śmierć, ale i tym, którzy zostają jeszcze na ziemi, świadomi, że "zbyt mało kochali". Dzieciom, ojcom i matkom...

Wydaje mi się, że taka różnorodna perspektywa w spojrzeniu na ŚMIERĆ pozwala ją oswoić i zrozumieć, że jest ona NAJLEPSZĄ NAUCZYCIELKĄ ŻYCIA.

Dopiero z jej perspektywy bowiem jesteśmy w stanie DOCENIĆ KAŻDE ŻYCIE. To ona uczy nas TRACIĆ to, do czego jesteśmy przywiązani. Pomaga mówić do umierających bliskich: "Możesz odejść, bo Cię kocham". Odrywa nas od tego, do czego przyrośliśmy jak huba do drzewa. Bo nasze dni są policzone, a "nasza ojczyzna jest w Niebie".

Tak, wiem, że śmierć to temat tabu, ale dotyczy absolutnie każdego i nie można od niego uciekać! A "Spotkania pod drzewem figowym" wbrew pozorom nie są lekturą smutną i przygnębiającą, ale przypominają, co jest w życiu najważniejsze. Po co i dla kogo żyjemy.

W ostatnie parne wieczory czerwcowe sięgałam po przepiękne i do bólu prawdziwe przypowieści o śmierci "Spotkania pod drzewem figowym" Ewy Liegman. Czytałam historie o aniołach, które przeprowadzają dzieci i dorosłych przez kładkę śmierci, o chorobach, hospicjach i lęku przed śmiercią.

Poruszały mnie do głębi wyznania rodziców dzieci niepełnosprawnych, którzy od swoich...

więcej Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Zacznę od tego, że nie będę ukrywać, iż uwielbiam każdą książkę, jaka wyszła spod pióra Christiny i Lauren. Tak, tak, nie pomyliłam się. Christina Lauren to pseudonim wspaniałego duetu, który podbija serca czytelniczek od lat. W tym także moje!
Więcej na stronie internetowej: https://papierowybluszcz.wordpress.com/2022/07/06/wzor-na-milosc-christina-lauren/

Zacznę od tego, że nie będę ukrywać, iż uwielbiam każdą książkę, jaka wyszła spod pióra Christiny i Lauren. Tak, tak, nie pomyliłam się. Christina Lauren to pseudonim wspaniałego duetu, który podbija serca czytelniczek od lat. W tym także moje!
Więcej na stronie internetowej: https://papierowybluszcz.wordpress.com/2022/07/06/wzor-na-milosc-christina-lauren/

Pokaż mimo to


Na półkach:

Lekka fantasy dla młodzieży. Tak można opisać tę powieść na pierwszy rzut oka. Jednak, im dalej w las, tym więcej drzew - w tym przypadku mroku, intryg i tajemnicy.

Jest to historia trzech sióstr, chociaż praktycznej cała uwaga skupia się na Jude - dziewczynie której nie podoba się sytuacja, w jakiej się znalazła. Jude, ma mocny i nieugięty charakter - niekoniecznie zdobywa sympatię czytelnika na pierwszych stronach powieści. Im więcej stron było za mną, tym Jude budziła we mnie skrajne uczucia, od zirytowana jej postawą do podziwu, że ma większe ambicje niż "znalezienie sobie księcia z bajki". To bohaterka która pragnie, myśli, planuje, ale przede wszystkim jest jest wierna sobie. Co, będąc człowiekiem w świecie elfów, może wyjść jej na dobre.⠀
A Cardan to tak cudownie wykreowany męski charakter, że nawet nie wiedziałam że czekałam na niego przez wszystkie powieści, które przeczytałam (młodzieżówki oczywiście).⠀

Przepis na udaną powieść to postaci, którym czytelnik gotowy jest oddać serce i poświęcić swój czas, żeby dowiedzieć się, co się z nimi stanie. Jednak „Okrutny książę" zaskakuje i bohaterami, i fabułą. Wystarczy chyba stwierdzić, że w pewnym momencie odnosi się wrażenie, że jest to coś w rodzaju "Sukcesji" w świecie elfów. Znajdziecie tu walkę o wpływy, spiski, traktowanie ludzi (elfów) jak pionków na szachownicy. ⠀
Historia jest niezwykle urzekająca - baśniowy świat elfów, dzieci skradzione ze świata magii i ludzi, długi i emocje, które są niełatwe do odczytania. Dialogi są naprawdę dobre, a ostatnia rozmowa w pierwszym tomie, poezja. ⠀

Choć nie ocenia się książki po okładce w tym wypadku oprawa wizualna jest najlepszą rekomendacją tej magicznej, pięknej, brudnej i wspaniałej historii.⠀
9/10 blabladorów!⠀

Lekka fantasy dla młodzieży. Tak można opisać tę powieść na pierwszy rzut oka. Jednak, im dalej w las, tym więcej drzew - w tym przypadku mroku, intryg i tajemnicy.

Jest to historia trzech sióstr, chociaż praktycznej cała uwaga skupia się na Jude - dziewczynie której nie podoba się sytuacja, w jakiej się znalazła. Jude, ma mocny i nieugięty charakter - niekoniecznie...

więcej Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Iwona Chmielewska w ostatnim czasie trafiła na moją listę ulubionych ilustratorów. Bardzo lubię jej książki, które są atrakcyjne dla dzieci (nawet czteroletnich), ale i dla dorosłych. Mam wrażenie, że w przypadku "Czterech stron czasu" lektura była większą przyjemnością dla mnie niż dla dziecka. Ilustracje są piękne, przyciągają uwagę i intrygują. Nawiązują do wybitnych dzieł sztuki, a rozpoznawanie tych tropów może być dobrą zabawą dla czytającego rodzica.

Głównym bohaterem książki jest miasto Toruń, którego nazwa nie pada w tekście, dzięki czemu książka zyskuje bardziej uniwersalny wydźwięk. Owszem, wspomina się tu postaci historyczne, ale w taki sposób, że opowieść o Toruniu jawi mi się jako bardziej uniwersalna opowieść o upływie czasu, burzliwych dziejach różnych miejscowości, w których żyją ludzie, różniący się od nas, a jednocześnie tak podobni. "Ludzie tu żyjący mają takie same marzenia, zmartwienia i radości jak ludzie na całym świecie" - jak pisze autorka.

Piękna rzecz. Warto przeczytać.

Iwona Chmielewska w ostatnim czasie trafiła na moją listę ulubionych ilustratorów. Bardzo lubię jej książki, które są atrakcyjne dla dzieci (nawet czteroletnich), ale i dla dorosłych. Mam wrażenie, że w przypadku "Czterech stron czasu" lektura była większą przyjemnością dla mnie niż dla dziecka. Ilustracje są piękne, przyciągają uwagę i intrygują. Nawiązują do wybitnych...

więcej Pokaż mimo to


Na półkach:

Kolejna trzymająca w napięciu część serii o Lipowie. Nic nie poradzę, że świat i zagadki wykreowane przez Katarzynę Puzyńską niesamowicie mnie pochłonęły (jak rzadko która seria).

Kolejna trzymająca w napięciu część serii o Lipowie. Nic nie poradzę, że świat i zagadki wykreowane przez Katarzynę Puzyńską niesamowicie mnie pochłonęły (jak rzadko która seria).

Pokaż mimo to


Na półkach:

Ciężko mi było ocenić tą książkę , ponieważ są momenty , które sprawiają , że książkę szybko się czyta , ale są też takie które sprawiają, że czytanie się dłuży. Książka ogólnie jest na faktach i bardzo mi szkoda zamordowanej dziewczyny i jej bliskich , ale to nie zmienia faktu , że sama książka została napisana w chaotyczny i lekko nudny sposób. I ogólnie oceniam jako średnią

Ciężko mi było ocenić tą książkę , ponieważ są momenty , które sprawiają , że książkę szybko się czyta , ale są też takie które sprawiają, że czytanie się dłuży. Książka ogólnie jest na faktach i bardzo mi szkoda zamordowanej dziewczyny i jej bliskich , ale to nie zmienia faktu , że sama książka została napisana w chaotyczny i lekko nudny sposób. I ogólnie oceniam jako średnią

Pokaż mimo to


Na półkach:

Nadia w wieku 11 lat zostaje uprowadzona. Sprawcą jest ojciec i wszyscy doskonale o tym wiedzą. Jednak przez 14 lat policja nie może natrafić na żaden ślad. Aż do mroźnego, zimowego dnia... Wszystko wskazuje, że młoda kobieta, która poprosiła o pomoc to Nadia... I wszystko wskazuje, że jej ojciec nie żyje...
Mówią, że miłość jest ślepa i bezwarunkowa, istnieje też zjawisko " syndromu Sztokholmskiego".Jak to możliwe, że dorastająca dziewczyna, mająca dostęp do telefonu, poruszająca się swobodnie po okolicy,mająca kontakt z mieszkańcami wsi, nie uciekła??
Sceny w powieści ukazują stopniowo co wydarzyło się w życiu Jakuba i Nadii. Retrospekcja miesza się z teraźniejszością tworząc mozaikę wydarzeń, uczuć i myśli.
Nie jest to książka akcji, wszystko dzieje się powoli, ale dramatyzm sytuacji, surowa panorama Bieszczad i kłębiące się myśli bohaterów sprawiają, że od lektury trudno się oderwać. Pojawia się też nowa postać- śledczego Łuki, którego łączy bardzo wiele tak z Nadią i Jakubem jak i z tym pięknym, i śmiertelnie niebezpiecznym miejscem. Wciągająca lektura, w której nic do końca nie jest czarne ani białe.
Polecam i czekam na trzecią część.

Nadia w wieku 11 lat zostaje uprowadzona. Sprawcą jest ojciec i wszyscy doskonale o tym wiedzą. Jednak przez 14 lat policja nie może natrafić na żaden ślad. Aż do mroźnego, zimowego dnia... Wszystko wskazuje, że młoda kobieta, która poprosiła o pomoc to Nadia... I wszystko wskazuje, że jej ojciec nie żyje...
Mówią, że miłość jest ślepa i bezwarunkowa, istnieje też zjawisko...

więcej Pokaż mimo to

Okładka książki Piknik na skraju drogi Arkadij Strugacki, Borys Strugacki
Ocena 7,7
Piknik na skra... Arkadij Strugacki, ...

Na półkach: , , ,

Wreszcie udało mi się poznać prekursora ZONY, przodka stalkerów z wydawnictwa Fabryki Słów. Jestem zadowolona!
Opowiadanie jest duszne, niepokojące czuć klimat niebezpiecznej zony i pomimo tego, że tutaj nie ma czego ostrzeliwać czytelnik nie czuje się bezpieczny.
Pojawiają się tajemnicze artefakty, pułapki... Oj, Czarnobylska zona sporo czerpie ze swojego poprzednika.

Wreszcie udało mi się poznać prekursora ZONY, przodka stalkerów z wydawnictwa Fabryki Słów. Jestem zadowolona!
Opowiadanie jest duszne, niepokojące czuć klimat niebezpiecznej zony i pomimo tego, że tutaj nie ma czego ostrzeliwać czytelnik nie czuje się bezpieczny.
Pojawiają się tajemnicze artefakty, pułapki... Oj, Czarnobylska zona sporo czerpie ze swojego poprzednika.

Pokaż mimo to


Na półkach:

Przeżycia obozowe od strony materialnej, praktycznej. Skrupulatne zbieranie faktów, wyciąganie z relacji i literatury trochę omijanego zagadnienia.

Przeżycia obozowe od strony materialnej, praktycznej. Skrupulatne zbieranie faktów, wyciąganie z relacji i literatury trochę omijanego zagadnienia.

Pokaż mimo to


Na półkach:

Seria o Lipowie to porządny kawał roboty: świetne zagadki kryminalne, wyraziste postaci oraz zacne tempo akcji. Trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony.

Seria o Lipowie to porządny kawał roboty: świetne zagadki kryminalne, wyraziste postaci oraz zacne tempo akcji. Trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony.

Pokaż mimo to


Na półkach:

Ciekawa treść. Aczkowiek mam wrażenie, że autorka zabrania oryginalności. Zabrania się wypowiadać na tematy niewygodne, ubierać inaczej. Rozumiem w miejscach gdzie panuje jakaś określona norma jak najbardziej. Ale podporzadkowanie się całemu światu niewwo to nie jest rozwiązanie. Gdzie w tym świecie my mamy być sobą? Skoro aby reszcie było
wygodnie to my musimy milczeć? Trzeba zaakceptować bycie wwo i życie w zgodzie z samym sobą.

Ciekawa treść. Aczkowiek mam wrażenie, że autorka zabrania oryginalności. Zabrania się wypowiadać na tematy niewygodne, ubierać inaczej. Rozumiem w miejscach gdzie panuje jakaś określona norma jak najbardziej. Ale podporzadkowanie się całemu światu niewwo to nie jest rozwiązanie. Gdzie w tym świecie my mamy być sobą? Skoro aby reszcie było
wygodnie to my musimy milczeć?...

więcej Pokaż mimo to


Na półkach:

Niezwykła bohaterka, niesamowity klimat i niepowtarzalny scenariusz wydarzeń, czyli jak stworzyć udany kobiecy thriller.

Twórczość Lucindy Riley kojarzy mi się z niezwykłą klasą, dużą pisarską dojrzałością i piękną wyobraźnią. Jej książki zaliczają się do literatury kobiecej z najwyższej półki. Tytuły, które poznałam wcześniej, zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Nie ukrywam, że nie poświęcam zbyt wiele uwagi literaturze kobiecej. Ale kiedy już chcę zagłębić się w ten świat pełen intrygujących i ważnych tematów, to najczęściej szukam powieści sprawdzonych pisarek, takich, jak Riley.

Co ciekawe, tym razem autorka idzie w nieco inną stronę, próbując na naszych oczach zmierzyć się z tym, czego raczej nie spotyka się w jej książkach. „Tajemnice Fleat House” mają bowiem przyjemnie mroczny charakter, a niepokojący klimat i morderstwo cudnie wybrzmiewają kryminalną nutą. Subtelne kobiece thrillery to coś, obok czego ciężko przejść obojętnie. Czy jednak Riley potrafi również stworzyć coś takiego? Oczywiście. W końcu to prawdziwa literacka czarodziejka.

Długo i przyjemnie można by rozprawiać o zaletach tej książki. Jedną z nich stanowi z pewnością postać Jazz Hunter. Kobieta, która prowadzi śledztwo, ale mierzy się również z własnymi demonami. Szukająca spokoju, a trafiająca w sam środek zawieruchy. Doświadczona przez życie na różnych płaszczyznach. Usiłująca rozliczyć się z przeszłością. Swoją i innych. Interesująca postać, ciekawa osobowość. Przyjemnie się poznawało akcję książki stojąc u jej boku.

Riley fantastycznie radzi sobie z budowaniem napięcia, które pogłębia się wraz z kolejnymi rozdziałami. Autorka dobrze wie, jak działać na wyobraźnię czytelników, a wykorzystuje do tego rozmaite sposoby. Wspaniałe opisy miejsc sprawiają, że ich wygląd żywo maluje nam się przed oczami. Dźwięk, kolor, zapach. Wszystko jest autentyczne, realne, interesujące. Widzimy, czujemy, przeżywamy. Podążamy śladem tajemnic z przeszłości, które wypychają się na pierwszy plan. Trupy w szafach zaczynają uchylać ich drzwi z coraz większą śmiałością. Co wydarzyło się we Fleat House? Jakie sekrety skrywa to miejsce?

Przekonacie się z dużą przyjemnością. Rozkoszując się pomysłem, ale również stylem. Riley pisze bowiem wykorzystując wyobraźnię i doświadczenie. Takie połączenie jest dobrze widoczne w pięknych opisach i zgrabnych dialogach. Narracja prowadzona tak wdzięcznym piórem sprawia, że nie sposób oprzeć się tej historii.

Nowa powieść Riley fantastycznie łączy wątki obyczajowe z mrocznymi elementami kojarzonymi z kryminałem czy thrillerem. Po stronie tego pierwszego gatunku stoją ważne i aktualne tematy, po drugiej natomiast tajemnice, napięcie, morderstwo. Bardzo doceniam takie połączenia, które sprawiają, że całość staje się bardziej interesująca i może przypaść do gustu większemu gronu odbiorców. Moim zdaniem „Tajemnice Fleat House” mogą spodobać się zarówno tym, którzy twórczość autorki już znają, jak i osobom dopiero tę przygodę zaczynającym. Nie ma powodu, by do czegokolwiek się przyczepić. Wszystko jest przemyślane, dopracowane i dopięte na ostatni guzik. Jest cudnie!

Niezwykła bohaterka, niesamowity klimat i niepowtarzalny scenariusz wydarzeń, czyli jak stworzyć udany kobiecy thriller.

Twórczość Lucindy Riley kojarzy mi się z niezwykłą klasą, dużą pisarską dojrzałością i piękną wyobraźnią. Jej książki zaliczają się do literatury kobiecej z najwyższej półki. Tytuły, które poznałam wcześniej, zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Nie...

więcej Pokaż mimo to

zgłoś błąd