Sekundę za późno

Okładka książki Sekundę za późno
William R. Forstchen Wydawnictwo: Bullet Books Cykl: A John Matherson Novel (tom 1) fantasy, science fiction
472 str. 7 godz. 52 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Cykl:
A John Matherson Novel (tom 1)
Tytuł oryginału:
One Second After
Wydawnictwo:
Bullet Books
Data wydania:
2011-02-04
Data 1. wyd. pol.:
2011-02-04
Data 1. wydania:
2011-04-26
Liczba stron:
472
Czas czytania
7 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788362382064
Tłumacz:
Kamil Maksymiuk-Salamoński
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki End Run William R. Forstchen, Christopher Stasheff
Ocena 0,0
End Run William R. Forstche...
Okładka książki False Colors William R. Forstchen, Andrew Keith
Ocena 6,0
False Colors William R. Forstche...

Podobne książki

Tania Książka
bestsellery TaniaKsiazka.pl

Oceny

Średnia ocen
7,4 / 10
440 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
545
358

Na półkach:

Jedna z najbardziej realistycznych powieści postapokaliptycznych. Autor opisuje zastosowanie EMP nad USA. Świat, który w ciągu tytułowej sekundy cofa się technologicznie o 100-200 lat w rozwoju. Można się przerazić. Świat bez prądu oznacza brak żywności, lekarstw. Książka była dyskutowana w kongresie USA i między innymi wpłynęła na zabezpieczenia prezydenckiego samolotu.

Jedna z najbardziej realistycznych powieści postapokaliptycznych. Autor opisuje zastosowanie EMP nad USA. Świat, który w ciągu tytułowej sekundy cofa się technologicznie o 100-200 lat w rozwoju. Można się przerazić. Świat bez prądu oznacza brak żywności, lekarstw. Książka była dyskutowana w kongresie USA i między innymi wpłynęła na zabezpieczenia prezydenckiego samolotu.

Pokaż mimo to

avatar
220
10

Na półkach:

Strasznie realistycznie napisana. Przez to wstrząsającą i dająca do myślenia, co by było gdyby to się naprawdę wydarzyło? Przerażające jest to, że jest to możliwe, a świat nie jest na to przygotowany.
Powieść tak emocjonująco napisana, że wzruszyła mnie do łez. Polecam!!!

Strasznie realistycznie napisana. Przez to wstrząsającą i dająca do myślenia, co by było gdyby to się naprawdę wydarzyło? Przerażające jest to, że jest to możliwe, a świat nie jest na to przygotowany.
Powieść tak emocjonująco napisana, że wzruszyła mnie do łez. Polecam!!!

Pokaż mimo to

avatar
288
110

Na półkach: ,

Uwielbiam post-apo z nutką survivalu, dlatego połknąłem tę książkę z wielką ochotą. Wywarła na mnie ogromne wrażenie i wzbudziła ogromne emocje. Czuję, że na długo pozostanie w mojej głowie.

Świat bez prądu staje się średniowieczem w którym najgorsze cechy ludzkie wychodzą na światło dzienne. Autor daje nadzieję, ale droga do szczęścia po takiej katastrofie jest usłana cierpieniem. Ciekawie prowadzona fabuła, intersujący bohaterowie i bardzo realistyczny świat bez prądu. Polecam gorąco, aby sprawdzić co by było, gdyby w gniazdku nagle go zabrakło...

Uwielbiam post-apo z nutką survivalu, dlatego połknąłem tę książkę z wielką ochotą. Wywarła na mnie ogromne wrażenie i wzbudziła ogromne emocje. Czuję, że na długo pozostanie w mojej głowie.

Świat bez prądu staje się średniowieczem w którym najgorsze cechy ludzkie wychodzą na światło dzienne. Autor daje nadzieję, ale droga do szczęścia po takiej katastrofie jest usłana...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
455
453

Na półkach: ,

Opinia jednego ze znajomych zainspirowała mnie do przedstawienia swojej, mimo że "O sekundę za późno" przeczytałem jeszcze przed moją aktywnością na "lc", a więc ładnych kilka lat temu. Ale powieść jest naprawdę znakomita, więc uznałem, że warto...
Wspaniała powieść ku przestrodze. Apokaliptyczna wizja świata bez prądu.
USA, niewielkie miasto Black Mountain w stanie Karolina Płn. Nagle gaśnie prąd i dosłownie wszystko przestaje działać. Nie jest to jednak atak hakerski, tylko zostaje zdetonowana bomba jądrowa ponad atmosferą, powodująca wzbudzenie impulsu elektromagnetycznego (EMP), który niszczy wszelką elektronikę na terytorium całych Stanów Zjednoczonych. Gaśnie nie tylko prąd, ale stają też nagle prawie wszystkie samochody na drogach i autostradach. Jedyne, które działają, to te stare, które nie posiadają podzespołów elektronicznych. Wysiada dosłownie każdy sprzęt, który ma w sobie choćby odrobinę elektroniki. Olbrzymi kraj, światowe mocarstwo pogrąża się nagle w niewyobrażalnym chaosie. I choć bohaterowie powieści nie mają żadnych wiadomości co się dokładnie stało i nie wiedzą jak sytuacja wygląda w innych stanach, to jednak na podstawie własnych obserwacji i wiadomości z okolicznych miast mają doskonałe wyobrażenie, przed jak olbrzymią tragedią stanęli. Stają przed niewyobrażalnie trudnymi wyborami niejednokrotnie skazując na śmierć nawet bliskich sobie ludzi.
Czy kiedykolwiek się z tego dramatu otrząsną? Czy Ameryka znów będzie taka jak przedtem?
Przeczytajcie koniecznie!

Minęło ponad 6 lat, a ja wciąż pamiętam uporczywą walkę Johna Mathersona o życie chorej na cukrzycę swojej córki Jennifer. Oczywiście szczegóły się zatarły, ale na wspomnienie emocje wciąż odżywają...
Gorąco polecam!

Opinia jednego ze znajomych zainspirowała mnie do przedstawienia swojej, mimo że "O sekundę za późno" przeczytałem jeszcze przed moją aktywnością na "lc", a więc ładnych kilka lat temu. Ale powieść jest naprawdę znakomita, więc uznałem, że warto...
Wspaniała powieść ku przestrodze. Apokaliptyczna wizja świata bez prądu.
USA, niewielkie miasto Black Mountain w stanie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
241
25

Na półkach:

Ta książka jest dla mnie po prostu słaba. Zarówno pod względem bohaterów, ich zachowań i wydarzeń. Nastawiałam się na dobrą lekturę w moich ulubionych klimatach survivalu, a dostałam niestrawną papkę. Główny bohater sprawia wrażenie jakby autor nie mógł zdecydować, czy chce zrobić z niego żołnierza, a może jednak profesora historii. Na nieszczęście zdecydował się to połączyć... Sama idea książki ciekawa i warta rozwinięcia, ale jak już ktoś we wcześniejszych opiniach zauważył, pewne ludzkie zachowania zostały za szybko przedstawione - a główny bohater, podobno bardzo mądry facet nie potrafił w porę zabezpieczyć rodziny, ale potem zostaje liderem z kiepską gadką o moralności. Męczyłam się z lekturą jak nigdy, nie rozumiem pozytywnych opinii, bo według mnie to jest naprawdę kiepska książka.

Ta książka jest dla mnie po prostu słaba. Zarówno pod względem bohaterów, ich zachowań i wydarzeń. Nastawiałam się na dobrą lekturę w moich ulubionych klimatach survivalu, a dostałam niestrawną papkę. Główny bohater sprawia wrażenie jakby autor nie mógł zdecydować, czy chce zrobić z niego żołnierza, a może jednak profesora historii. Na nieszczęście zdecydował się to...

więcej Pokaż mimo to

avatar
69
18

Na półkach:

Mocna, dobra powieść postapokaliptyczna z mocnym amerykańskim "rytem". Apokalipsa nadchodzi klasycznie - atak bronią EMP ( a nie jak np w "Wyrzucie koronalnym" smaży nas Słońce).
Świetnie zarysowana atmosfera amerykańskiej prowincji i walki o przetrwanie, mrocznej, bezwzględnej - choć w niektórych miejscach może zbyt cukierkowej. Czyta się od deski do deski, bez oddechu - znacznie lepiej niż np. "Droga" McCarthy'ego ( gdzie zaczyna się świetnie a potem nuuuda ).
Tu autor przenosi nas w ten świat bez elektryczności i ani na chwilę nie pozwala się odeń oderwać. Rewelacyjna powieść!

Mocna, dobra powieść postapokaliptyczna z mocnym amerykańskim "rytem". Apokalipsa nadchodzi klasycznie - atak bronią EMP ( a nie jak np w "Wyrzucie koronalnym" smaży nas Słońce).
Świetnie zarysowana atmosfera amerykańskiej prowincji i walki o przetrwanie, mrocznej, bezwzględnej - choć w niektórych miejscach może zbyt cukierkowej. Czyta się od deski do deski, bez oddechu -...

więcej Pokaż mimo to

avatar
323
179

Na półkach:

Impuls elektromagnetyczny "zabija" cywilizację. Nie ma prądu, nie jeżdżą samochody, nie działają telefony. Wszystkie urządzenia w których jest elektronika przestają działać. W ciągu jednej sekundy ludzie cofają się w czasie o co najmniej 150 lat.
Wizja całkiem realna i przerażająca. Jesteśmy uzależnieni od zdobyczy cywilizacji, od dostaw żywności, lekarstw i różnych artykułów pierwszej potrzeby. Autor krok po kroku pokazuje co dzieje się w małym amerykańskim miasteczku, śledzimy ich walkę o przetrwanie w zmienionym świecie.
Książka potrafi wstrząsnąć chociaż nie ma w niej nic odkrywczego dla kogoś kto czyta książki o tematyce postapokaliptycznej. Dla mnie momentami było za dużo patosu, podkreślania jakim wspaniałym narodem są amerykanie, mimo to książkę czyta się bardzo dobrze.

Impuls elektromagnetyczny "zabija" cywilizację. Nie ma prądu, nie jeżdżą samochody, nie działają telefony. Wszystkie urządzenia w których jest elektronika przestają działać. W ciągu jednej sekundy ludzie cofają się w czasie o co najmniej 150 lat.
Wizja całkiem realna i przerażająca. Jesteśmy uzależnieni od zdobyczy cywilizacji, od dostaw żywności, lekarstw i różnych...

więcej Pokaż mimo to

avatar
433
270

Na półkach: , , ,

Cyt.:
„I tak właśnie kończy się świat. Nie hukiem a skomleniem.“
Thomas Stearns Eliot, „Wydrążeni ludzie”, Poezje Wybrane

William R. Forstchen to amerykański pisarz, z wykształcenia historyk o specjalizacji z historii wojskowości z której uzyskał doktorat na Uniwersytecie Purdue. W Polsce jest praktycznie nieznany i niewydawany, natomiast w Stanach jego książki plasują się na listach bestsellerów NYT.

W książce „Sekundę za późno” opisuje atak przeprowadzony na Stany Zjednoczone, bronią wykorzystującą efekt impulsu elektromagnetycznego /EMP/, który powoduje natychmiastowe uszkodzenie wszystkich urządzeń elektrycznych. Główny bohater, John Matherson wykładowca uniwersytecki w małym miasteczku Black Mountain, położonym w górach Karoliny Płn., staje przed zadaniem wręcz niemożliwym – w rozpadającym się świecie musi uratować swoją rodzinę i społeczność w której żyje.

Zaprezentowana przez autora wizja jest zaiste przerażająca. Sekunda wystarcza by cofnąć znany nam świat w mroki średniowiecza. Akcja powieści obejmuje okres jednego roku i pokazuje, jak szybko rozpada się struktura państwa pozbawionego łączności, zarządzania i systemu transportowego. Jak praktycznie z dnia na dzień rozpadają się więzi społeczne i znikają dotychczasowe normy moralne, zastępowane chęcią przeżycia za wszelką cenę. Czy społeczeństwo może przetrwać pozbawione prądu, łączności, dostaw żywności, leków czy przetrwają jedynie najsilniejsi i pozbawieni skrupułów?

W powieści znajdziemy wiele odniesień do kinematografii i historii wojskowości, co chyba nie dziwi z racji wykształcenia autora. I choć miejscami jest to powieść typowo amerykańska, przepełniona patriotyzmem, odniesieniami do religii, momentami pełna patosu, chwilami ckliwa – wydaje się godna zainteresowania.

Czasami zakrawa na ironię, że o upadku państw czy systemów społecznych czytamy w literaturze postapokaliptycznej SF. A przecież wystarczy prześledzić ostatnie dokonania demokracji zachodnich na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat – Somalia, Irak, Libia, Jemen czy Syria. Próbując wprowadzić demokrację na wzór zachodni doprowadzono do upadku i nędzy całe regiony świata. I nie doprowadziły do tego żadne kataklizmy ale geopolityka prowadzona przez mocarstwa międzynarodowe. Załamał się tam dotychczasowy system rządów, cofnięto społeczeństwa w rozwoju o co najmniej kilkadziesiąt lat a krajami tymi rządzą lokalne klany watażków. I to nie jest literatura SF. Konflikty te śledzimy wyłącznie jako migawki w wiadomościach lub doniesieniach prasowych, nie dotyczą nas bezpośrednio, nie zwracamy na nie szczególnej uwagi.

Wizjami autora zaczniemy się przejmować, gdy dotkną nas bezpośrednio – ale wtedy może być już za późno.

Polecam.

Cyt.:
„I tak właśnie kończy się świat. Nie hukiem a skomleniem.“
Thomas Stearns Eliot, „Wydrążeni ludzie”, Poezje Wybrane

William R. Forstchen to amerykański pisarz, z wykształcenia historyk o specjalizacji z historii wojskowości z której uzyskał doktorat na Uniwersytecie Purdue. W Polsce jest praktycznie nieznany i niewydawany, natomiast w Stanach jego książki plasują się...

więcej Pokaż mimo to

avatar
171
93

Na półkach:

Bardzo dobra książka postapo. Co prawda autor zbyt prawicowo-amerykańsko-trumpowo :) przegina, ale książkę bardzo dobrze się czyta. Zdecydowanie można tej książce zmienić tytuł na "Make America Great Again" :)

Bardzo dobra książka postapo. Co prawda autor zbyt prawicowo-amerykańsko-trumpowo :) przegina, ale książkę bardzo dobrze się czyta. Zdecydowanie można tej książce zmienić tytuł na "Make America Great Again" :)

Pokaż mimo to

avatar
1137
1119

Na półkach:

Czy ktoś z was wyobrażałby sobie ówczesny świat bez prądu, samochodów, nowinek technicznych, gorącej wody czy choćby kina? Z pewnością nie. Człowiek tak bardzo uzależnił się od współczesnych "gadżetów" zelektronizowanej techniki, że nie umiałby by bez niej żyć. A gdyby musiał? Gdyby nagle w całym kraju padła absolutnie cała sieć energetyczna, to co by się stało ze społeczeństwem? Właśnie taką wizję końca ludzkiej cywilizacji przedstawił William Forstchen w swej książce Sekundę za późno. Powieść ta jest o tyle subiektywna i wręcz przerażająca, że w trakcie jej lektury czytelnik uświadamia sobie jedną rzecz: to się naprawdę może wydarzyć w każdej chwili.

Akcja powieści rozgrywa się mieście Black Mountain, które znajduje się w Karolinie Południowej, na wschodnim wybrzeżu USA. Emerytowany pułkownik, John Matherson, mieszka tam od ponad czterech lat sam wraz z dwiema córkami i dwoma pięknymi psami rasy Golden Retriver. Od czasu śmierci żony nauczył się żyć na tym odludzi z dala od wielkomiejskiej dżungli i tajemnic Pentagonu. Pewnego majowego, słonecznego poranka dzieje się jednak coś dziwnego. Wszystkie samochody się zatrzymują, cała elektronika pada, nie działają radia i komputery a na niebie nie widać ani jednego samolotu. Chwilowa niepewność zaczyna szybko przeradzać się w przerażenie, a później w paniczny strach. Okazuje się, że ktoś zdetonował nad USA głowice nuklearną wyzwalającą potężny impuls elektromagnetyczny, przez co sparaliżował uzależniony od elektroniki kraj. John, wraz z panią burmistrz, szefem policji Black Mountain i głównym lekarzem tworzą pospiesznie sztab kryzysowy, aby uniknąć w mieście zbiorowej paniki, jednak nikt z nich nie jest przygotowany na piekło jakie dopiero nastąpi. Bo kiedy ludziom zabraknie tego czego zawsze zbywało – jedzenia i leków, rozpęta się apokalipsa.

Powieść z początku może wydawać się lekko nudnawa, jednak im dalej w przysłowiowy las, tym bardziej akcja nabiera tempa. To co jest najbardziej przerażające, to niemal żywa wizja przedstawiająca degenerację społeczeństwa, które pozbawione dotychczasowych wygód i, jakby się mogło wydawać, podstawowych środków do życia zaczyna walczyć ze sobą o każdy kęs jedzenia. To co najwypuklej pokazuje powieść Forstchena, to głód, choroby oraz demoralizacja – czynniki które sprawiają, że ludzie tracą jakiekolwiek hamulce moralne i zaczynają się mordować niczym wściekłe zwierzęta. Każdemu z tych zagadnień autor poświecił osobny wątek, umiejętnie je z sobą przeplatając, co zaowocowało niemal wizualizacją szerzącego się w zastraszającym tempie chaosu.

Najbardziej przerażający był z początku aspekt chorób, poruszany przez postać doktora Kellora, głównego lekarza w szpitalu generalnym Black Mountain. Brak insuliny czy leków na nadciśnienie niemal z miejsca zabija chorych; następnie dochodzą inne choroby związane głównie z ogólnym brakiem higieny, niedoborem antybiotyków, od których obecnie jesteśmy uzależnieni czy odpowiedniej aparatury medycznej, kompletnie bezużytecznej bez prądu. Sytuacja ta owocuje epidemią grypy oraz anginy, dziesiątkujące ludność cywilną w zastraszającym wręcz tempie. Scena wydarzeń jakie mają miejsce w domu spokojnej starości na obrzeżach miasta, gdzie nagle zabrakło prądu i leków, po prostu mnie sparaliżowała. W zasadzie dopóki nie przeczytałem tej książki nie uświadamiałem sobie jak bardzo jesteśmy uzależnienie od współczesnej medycyny i jej zdobyczy technologicznych.

Równie straszliwy jest panujący głód. Olbrzymie skupiska ludności potrzebują gigantycznych racji jedzenia, a w świecie gdzie jedna część kraju jest nastawiona niemal tylko na usługi i ciężki przemysł, nie ma już miejsca na rolnictwo. To powoduje błyskawiczne stopnienie zapasów jedzenia i rozpoczyna się wręcz rygorystyczne racjonowanie tego co pozostało. Słabsi czy starsi umierają niemal od razu, reszta wykańcza się powoli bezradnie szukając jedzenia tam gdzie już go nie ma. Lasy są przetrzebione ze zwierzyny i wszelkiej maści jadalnych owoców czy grzybów, amunicja staje się wręcz walutą, bo papiery wartościowe (w tym pieniądze) są bezużyteczne. Monety można jeszcze wykorzystać choćby jako śrut, więc mają jakąś wartość, ale też znikomą. Kiedy nastaje głód jedynym liczącym się środkiem płatniczym jest żywność oraz broń, która pozwala tą żywność zdobyć.

To doprowadza do ostatniego punktu – demoralizacji społeczeństwa, które zaczyna rozrywać się nawzajem od środka. Powstają gangi, własne państwa-miasta, odseparowane od innych społeczności oraz wręcz ocean uchodźców, którzy szukając schronienia umierają wśród tłumów. Fala śmierci oraz anarchii jest wręcz oszałamiająca i nie oszczędza w zasadzie nikogo. Ci, którzy chcą zachować choć ślady dawnego porządku, zostają rozerwani na strzępy przez rzesze oszalałego z głodu i chorób morza włóczęgów. Choć nawet w tym ogarniętym szaleństwem świecie ostają się wysepki ładu oraz prawa, takie jak Black Mountain. Jest to prawo surowe, bo tylko dzięki takiemu podejść dane społeczeństwo ma jakiekolwiek szanse na przetrwanie.

Na tle tych wszystkich wydarzeń pokazane są dramaty głównych bohaterów, starających się nie tylko przetrwać ale i zaprowadzić jakiś realny porządek w swoim społeczeństwie. Do tego dochodzą ich prywatne sprawy, rozterki czy wspomnienia przeszłości, które pozwalają im zachować zdrowy rozsądek i zmysły. Nie są jednak oni postaciami idealnymi, czy tym bardziej szlachetnymi. Kieruje nimi prosta chęć przetrwania i wyrachowana kalkulacja. Sparaliżował mnie scena kiedy podczas jednej z narad, doktor Kellor powiedział wprost, że trzeba podzielić społeczeństwo miasta na przydatnych i mniej przydatnych. Ci którzy coś umieli i mogli fizycznie zdziałać dostawali większe racje żywności, aby móc pracować. Reszta musiała zadowolić się ochłapami, prze co umierała w błyskawicznym tempie z głodu i wycieńczenia.

Genialnie wręcz przedstawiono postać szefa policji – Charliego, człowieka, który przed atakiem był ostoją prawa i porządku, pewnego siebie i swoich działań oraz bardzo stanowczego. Z czasem gdy kryzys zaczyna piąć się ku szczytowi szaleństwa, postać ta traci rozeznanie między tym co prawe a złe wedle jego starego pojmowania świata. Jest on wycieńczony, zniszczony, zgorzkniały ale do samego końca ma wolę walki. Nie tylko o swoje życie, ale i o istnienie całego społeczeństwa Black Mountain. Co innego osoba pani burmistrz, która z czasem po prostu się wypala i nie daje rady podołać temu, na co wystawia ją brutalna rzeczywistość. Przegrywa nie dlatego, że jest kobietą, a dlatego, że po prostu była zbyt przyzwyczajona do kodeksu i wszelkiej maści regulaminów i zawsze kierowała się nimi. W świecie gdzie nie ma prawa, takie osoby po prostu nie mogą przetrwać.

Najciekawiej rozbudowaną postacią jest oczywiście John Matherson, który może wydawać się nieskazitelny. Jednak i on ostatecznie w pewnym stopniu upada. Początkowa walka o dobro społeczeństwa błyskawicznie przeradza się w walkę tylko i wyłącznie o własną rodzinę. Chora na cukrzycę, dwunastoletnia córka Johna, to niemal oczko w głowie i jest gotów zabić każdego byle ją uratować. Z czasem gdy sytuacja nabiera coraz to dramatyczniejszego obrotu, zaczyna nim rządzić wola przetrwania. Nie patrzy na uchodźców tylko na swoją rodzinę i mieszkańców Black Mountain. Inni się nie liczą, jednak za każdym razem gdy widzi śmierć za murami miasta, jego serce rozrywa rozpacz. Wie, że nie może im pomóc, a jednocześnie nienawidzi siebie za to.

Ciekawym pomysłem było nie podanie przez autora powieści kto zaatakował USA. W zasadzie do końca powieści tego nie wyjaśniono. Wyjaśniono tylko kto mógłby tego dokonać i kto ostatecznie przyszedł Amerykanom z pomocą. Uświadomiło mi to, jak bardzo kruche są Stany Zjednoczone oraz, że niemal każdy może zagrozić temu kolosowi na glinianych nogach. Warto dodać, że styl autora jest bardzo lekki i przyjemny w odbiorze, a jednocześnie dosadny. Nie ma u niego miejsca na lanie wody, pisanie peanów czy wybielania czegokolwiek. Pokazuje w sposób trafny jak jego własny kraj morduje się w imię kęsa jedzenia, którym nie rzadko jest ludzkie mięso. To jest równocześnie przerażające jak i fascynujące, bo dzięki temu pisarz trafia bezpośrednio w sedno tematu jak i umysłu czytelnika.

Sekundę za późno polecam każdemu, kto jest gotów na dawkę mocnego dramatu połączonego z thrillerem. Ta książka to w zasadzie ostrzeżenia dla nas, społeczeństwa żyjącego w świecie przesiąkniętego luksusem techniki, który odwykł od trudów walki o przetrwanie i morderczej pracy. Uświadomiła mi nie tylko powyższe sprawy, ale i fakt do czego zdolni są ludzie kiedy runie świat w którym żyją i do którego przywykli. Gdy nie będzie wygód, dróg na skróty, a tylko twarda oraz okrutna rzeczywistość. Nie jest to książka dla każdego, niemniej każdy powinien chociaż spróbować ją przeczytać. Bo to co jest w niej napisane może się naprawdę wydarzyć za naszego życia. I to jest najbardziej przerażające.

Czy ktoś z was wyobrażałby sobie ówczesny świat bez prądu, samochodów, nowinek technicznych, gorącej wody czy choćby kina? Z pewnością nie. Człowiek tak bardzo uzależnił się od współczesnych "gadżetów" zelektronizowanej techniki, że nie umiałby by bez niej żyć. A gdyby musiał? Gdyby nagle w całym kraju padła absolutnie cała sieć energetyczna, to co by się stało ze...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
William R. Forstchen Sekundę za późno Zobacz więcej
Reklama
Więcej
zgłoś błąd