
Baltazar. Autobiografia

- Kategoria:
- biografia, autobiografia, pamiętnik
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2006-03-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2006-03-01
- Liczba stron:
- 260
- Czas czytania
- 4 godz. 20 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 83-7392-138-9
Sławomir Mrożek w słowie wstępnym i zakończeniu tej książki powiada, iż spisywanie wspomnień podjął w celach terapeutycznych. Chodziło o to, aby za pomocą metodycznego drążenia pamięci i przelewania na papier zawartych w niej przeżyć, obrazów i myśli pokonać afazję (utratę zdolności posługiwania się językiem, zarówno w mowie, jak w piśmie),którą został on dotknięty w wyniku udaru mózgu.
[...]
Ludzie dotknięci afazją, a także pokrewnymi przypadłościami, takimi jak amnezja czy syndrom Alzheimera, zdają się stanowić dla niego zaledwie wyostrzony przypadek... normalnego ludzkiego losu. Chodzi o to, że człowiek, z natury rzeczy przobrażając się w czasie, traci, i to nie raz, samego siebie; wielokrotnie przestaje być tak zwanym sobą. „Tak zwanym”, bo gdy się zastanowić nad sensem tego zaimka, zaczyna się on „rozmywać”; staje się, jak określa to pisarz przy innej okazji, „lingwistyczną ułudą”.
Inaczej mówiąc, Sławomir Mrożek, którego zresztą zawsze zajmowała kwestia tożsamości (narodowej, społecznej, kulturowej),z godną podziwu odwagą i determinacją wykorzystał przypadek własnej choroby do podjęcia zasadniczego problemu człowieka, jakim jest samoidentyfikacja jednostki. Co rozumiemy, mówiąc o sobie „ja”? Co to właściwie znaczy, że czujemy się „sobą”? Czy jest to stan ciągły, czy zmienny, a jeśli zmienny, to, co podlega zmianie? Co jest podstawą naszej tożsamości, którą wiążemy z naszym imieniem i nazwiskiem?
[...] Pisarz mówi o tym najzwyczajniej, jak jest to tylko możliwe.
[...] Pod koniec tego raportu o życiu Sławomira Mrożka jego autor opowiada o śnie, jaki miał w Paryżu w grudniu 2003, w półtora roku po przebytym udarze. To właśnie w tym śnie poznał on swoje nowe imię i „usłyszał” zapowiedź „dalekiej podróży za granicę”. Nie ma powodu wątpić w szczerość tego wyznania; nie wydaje się, aby piszący wymyślił ten sen dla celów kompozycyjnych, a zwłaszcza dobrał sobie imię. Nie jest ono jednak pospolite ani mało znaczące. Nieodparcie kojarzy się z ostatnim królem Babilonii, a przez to ze słynną przepowiednią podczas mitycznej uczty. Chodzi oczywiście o biblijne „mane, tekel, fares”, wypisane na ścianie tajemniczą ręką. Przypomnijmy, co znaczą te słowa:
Policzono, zważono, rozdzielono. Policzył Bóg królestwo twoje i kres mu położył. Zważony jesteś i znaleziony za lekkim. Rozdzielono królestwo twoje i dano je Medom i Persom.
Baltazar vel Sławomir Mrożek dokonuje w tej książce bilansu swego życia („liczy”) i ocenia samego siebie („waży”). Ponieważ zaś nie posiada żadnego królestwa i nie ma czego dzielić, d z i e l i s i ę tym, co ma, czyli swoją mądrością. A mądrość ta powiada: to, co nas scala, to pamięć i mowa. Oto jedyne królestwo człowieka.”
ze wstępu Antoniego Libery
Autobiografia nawiązuje do Dziennika powrotu, opublikowanego w 2000 r. Tym razem jednak pisarz sięgnął do czasów swojego dzieciństwa, młodości aż do chwili emigracji z Polski w 1962 r.
Kup Baltazar. Autobiografia w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Baltazar. Autobiografia
Poznaj innych czytelników
716 użytkowników ma tytuł Baltazar. Autobiografia na półkach głównych- Przeczytane 410
- Chcę przeczytać 297
- Teraz czytam 9
- Posiadam 93
- Chcę w prezencie 10
- Ulubione 10
- Biografie 6
- 2013 4
- Biograficzne 3
- 2012 2





































OPINIE i DYSKUSJE o książce Baltazar. Autobiografia
Nie spodziewałem się fajerwerków i oczekiwania zostały spełnione. Zmagający się z afazją autor spisał, zgodnie z sugestią opiekujących się nim lekarzy, „Baltazara” jako formę rehabilitacji po przebytym udarze.
Wspomnienia mają zarówno formę, jak i treść dość konwencjonalną. Brak tu niedyskrecji i złotych myśli, ale i nie ma zbyt wielu usprawiedliwień czy użalania się nad sobą. Można przeczytać, ale wiele do twórczości Mrożka ta pozycja nie wnosi.
Nie spodziewałem się fajerwerków i oczekiwania zostały spełnione. Zmagający się z afazją autor spisał, zgodnie z sugestią opiekujących się nim lekarzy, „Baltazara” jako formę rehabilitacji po przebytym udarze.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWspomnienia mają zarówno formę, jak i treść dość konwencjonalną. Brak tu niedyskrecji i złotych myśli, ale i nie ma zbyt wielu usprawiedliwień czy użalania się nad...
Powody spisywania wspomnień mogą być różne. U Sławomira Mrożka była to choroba. Udar mózgu, którego następstwem była afazja – utrata zdolności posługiwania się językiem. Jako formę terapii logopedka Beata Mikołajko zaproponowała mu pisanie, a on pisał. Pisał o sobie. Wspomnienia pomału wracały, a on zapisywał kolejne kartki. Efektem tego jest autobiografia „Baltazar”, czyli Mrożek o Mrożku oczami Mrożka widziany.
Najłatwiej powiedzieć, że jest to zestaw wspomnień opowiedziany w sposób chronologiczny. Natomiast szybko możemy się zorientować, że Sławomir Mrożek pisze, o czym chce i w sposób w jaki to pamięta. Jeżeli coś szczególnie wryło się w jego pamięć potrafi poświęcić temu długie fragmenty, rozwodząc się nad danym wydarzeniem/osobą i oddając całą gamę uczuć, a także atmosferę z tym związaną. A jeżeli nie chce o czymś opowiadać zbywa temat kilkoma zdaniami. Zapewne dla zachowania ciągłości narracji.
I ta mrożkowa perspektywa jest fantastyczna. Bo czytelnik wcale nie czuje się oszukany wybiórczością wspomnień. Raczej ma wrażenie, że czyta o rzeczach ważnych dla słynnego pisarza. Czuje, że autor dogłębnie przemyślał, czym chce się ze światem podzielić i jakie słowa najlepiej to oddadzą.
Cudowna autobiografia. Chciałby się napisać, że bez pozoranctwa, ale ten rodzaj książek nie jest od niego wolny. Przy czym mamy do czynienia z człowiekiem, który już nie musi kreować samego siebie, bo jego życiorys jest znany. Z postacią, która zabłysnęła i talentem, i intelektem. Dlatego ten element prywaty sprawia, że projekt „Baltazar” jest czymś wyjątkowym.
Powody spisywania wspomnień mogą być różne. U Sławomira Mrożka była to choroba. Udar mózgu, którego następstwem była afazja – utrata zdolności posługiwania się językiem. Jako formę terapii logopedka Beata Mikołajko zaproponowała mu pisanie, a on pisał. Pisał o sobie. Wspomnienia pomału wracały, a on zapisywał kolejne kartki. Efektem tego jest autobiografia „Baltazar”, czyli...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWypada na wstępie zaznaczyć, ze nie przepadam za książkami terapeutycznymi, a taką właśnie jest. Tak została pomyślana i Mrożek tego nie ukrywał.
Ale.
Muszę przyznać, że efekt przerósł moje oczekiwania. Widzimy zmagania człowieka z materią języka, z materią ciała i ducha. Przejdź tę drogę - czytelniku - i sprawdź, które ze zmagań jest najtrudniejsze!
Poza listami, gdzie jest dużo procent Mrożka w Mrożku, ta książka jest warta grzechu.
Wypada na wstępie zaznaczyć, ze nie przepadam za książkami terapeutycznymi, a taką właśnie jest. Tak została pomyślana i Mrożek tego nie ukrywał.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAle.
Muszę przyznać, że efekt przerósł moje oczekiwania. Widzimy zmagania człowieka z materią języka, z materią ciała i ducha. Przejdź tę drogę - czytelniku - i sprawdź, które ze zmagań jest najtrudniejsze!
Poza listami, gdzie...
Mrożek spisywanie wspomnień podjął w celach terapeutycznych w walce z afazją.
Z godną podziwu odwagą i determinacją wykorzystał przypadek własnej choroby do podjęcia zasadniczego problemu człowieka, jakim jest samoidentyfikacja jednostki.
Baltazar nie jest oczywiście wyczerpującą biografią. Mrożek nie opisuje całego życia po kolei i ze szczegółami, sam istnieje na kartach Baltazara po prostu jako człowiek, właściwie nie istnieje tu jako wzięty na całym świecie dramatopisarz. Próbuje raczej notować osobiste obrazy, które pozostały mu w pamięci, czasem jakieś ważne prywatne wydarzenia, częściej po prostu atmosferę, w której był zanurzony.
Wszystko napisane z dużą dozą sarkazmu i czyta się to wprost wyśmienicie.
Mrożek spisywanie wspomnień podjął w celach terapeutycznych w walce z afazją.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ godną podziwu odwagą i determinacją wykorzystał przypadek własnej choroby do podjęcia zasadniczego problemu człowieka, jakim jest samoidentyfikacja jednostki.
Baltazar nie jest oczywiście wyczerpującą biografią. Mrożek nie opisuje całego życia po kolei i ze szczegółami, sam istnieje na kartach...
Terapia? Rachunek sumienia? Wartko płynący potok wspomnień poprzerywany wielkimi dziurami niepamięci, niechęci lub subiektywnej nieistotności. Pozostawia niedosyt, czyli jest dobrym wstępem do biografii Mrożka spisanej przez kogoś innego :)
Terapia? Rachunek sumienia? Wartko płynący potok wspomnień poprzerywany wielkimi dziurami niepamięci, niechęci lub subiektywnej nieistotności. Pozostawia niedosyt, czyli jest dobrym wstępem do biografii Mrożka spisanej przez kogoś innego :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPremiera książki miała miejsce w maju 2024 roku, a więc nie tak dawno i jest to wydanie drugie. Wydanie pierwsze ukazało się w roku 2006. Oba tytuły różnią się okładką i szatą graficzną środka książki, w treści nie ma żadnych zmian.
***
Rozpocznę recenzję od okładki książki, którą posiadam, czyli wydanej w roku 2024. Została zaprojektowana, wraz z papierową obwolutą, przez grafika Witolda Siemaszkiewicza. Czy zawiera informacje zachęcające do sięgnięcia po tę pozycję? Nazwisko autora, Sławomir Mrożek, wzmocnione czarną, wytłuszczoną czcionką, na pewno przyciągnie uwagę wielbicieli jego twórczości, która dziś znów cieszy się popularnością. Z kolei tytuł książki, Baltazar, wyróżniony został czcionką w kolorze białym. Taki zabieg wydaje się celowym, bowiem nazwisko i tytuł kontrastują ze sobą, a więc przykuwają wzrok.
Sam tytuł "Baltazar" jest też wyjątkowy. Może w pierwszej chwili nasuwać skojarzenie z imieniem jednego z Orszaku Trzech Króli. Patrząc na okładkę, odbiorca nieznający książki, nie wie jeszcze, że za nią kryje się autobiografia. Dowie się o tym dopiero po sięgnięciu po książkę, z jej karty tytułowej. To cóż wspólnego może mieć Baltazar z autobiografią Mrożka? Wyjaśnienie tytułu znajdzie czytelnik w słowie wstępnym Antoniego Libery (s.5-10) i autorskim komentarzu, poprzedzającym autobiografię (s.11-13). Obie te wstępne części utworu wyjaśniają także, z jakiego powodu i za czyją namową Sławomir Mrożek podjął się spisywania wspomnień.
Wspomnienia podzielił pisarz na dwie części. Pierwsza, krótsza, dotyczy pobytu w Meksyku w latach 1990-1996, co opisał już w "Dzienniku powrotu", opublikowanym w 2000 roku. W części drugiej książki wspomina swoje życie od dzieciństwa aż do wyjazdu z Polski w czerwcu 1963 roku. Nie uciekał z kraju, jak na przykład Tyrmand w 1965 roku, nie wyjechał z powodów politycznych, bo był to czas względnego spokoju. W "Baltazarze" wyjaśnia krótko "(…) nie zamierzałem wrócić, tylko pozostać na stałe w jednym z europejskich krajów. Przez pięć lat targowałem się z władzami Polski Ludowej, upierając się przy swoim, aż wreszcie, znużony ich krętactwami, poprosiłem o azyl we Francji. Dopomógł mi w tym udział Polski w najeździe na Czechosłowację w ramach paktu warszawskiego (s.417)". Również lektura książki od rozdziału „Bez zawodu” jego decyzję pozwoli może nie usprawiedliwić, ale lepiej zrozumieć.
Całość wspomnień zamknął Mrożek w odpowiednio zatytułowanych rozdziałach. Trafiając na zagadnienie, o którym chce się dowiedzieć więcej z innych źródeł, można odłożyć lekturę i wrócić do niej później. Niczego się nie zapomni. Sprawia to sposób, w jaki Mrożek przywołuje swoje wspomnienia, jego język i styl. On dosłownie prowadzi czytelnika drogą lat minionych i opowiada. A czytelnik może jego słowom wierzyć lub nie, czasem może nie rozumieć, bo cóż oznacza na przykład przekaz na k.25 "(…) Toteż wnet nauczyłem się mieć podwójną moralność… "
Sławomir Mrożek nie opisuje w "Baltazarze" całego swojego życia, nie czyni z autobiografii wyczerpującej biografii. Pisze co pamięta i jak mi się wydaje, co może chcieć pamiętać. Pomija na przykład, niepotrzebnie, wstydliwe wydarzenie z roku 1953, nie pisze o latach 70. i 80. a siedem lat pobytu w Domu Literatów przy Krupniczej 22 w Krakowie zamyka zaledwie na kilku stronach. Po lekturze książki Jana Polewki "Dom pod wiecznym piórem" oczekiwałam od Mrożka, że się rozpisze na temat relacji z mieszkańcami Domu, jego kontaktów choćby z Wisławą Szymborską, skoro wspomina przyjaźń z jej mężem, Adamem Włodkiem, któremu w tamtym okresie wiele zawdzięczał. Dość spory jest za to rozdział o jego pracy w „Dzienniku Polskim”, debiutował w „Szpilkach”, rysował dla „Przekroju”. Z dala od wspomnień trzyma też swoje sprawy intymne, o czym powiadamia czytelnika już na początku książki "(…) Proszę nie szukać w tej książce mojej inicjacji erotycznej ani jej dalszego ciągu, bo ich tutaj nie ma (…)", by na stronie 416 utworzyć krótki rozdzialik, tytułując go „Dalszy ciąg w skrócie” - w bardzo dużym skrócie.
Autor zamyka swoje wspomnienia zdaniem "(…) chciałbym poświęcić tę książkę wszystkim osobom dotkniętym afazją, których w Polsce wcale nie jest tak mało". Okazuje się więc, że nie swoim wielbicielom poświęca autobiografię, a zupełnie innej grupie czytelników, w której niegdyś sam się niespodziewanie znalazł. 15 maja 2002 roku przeszedł udar mózgu. Jego efektem była afazja - całkowita utrata zdolności mówienia i pisania. Kiedy odzyskał mowę i podjął próbę powrotu do codzienności, rozpoczął, w celach terapeutycznych, jak podaje, spisywanie wspomnień. Zabieg ten miał przywrócić obie utracone zdolności i cel, jak się okazało, został osiągnięty. Każdy etap swojego życia, jaki ujął Mrożek w autobiografii, należy do niego. Taki byłem – stwierdził.
Książka jest wykonana estetycznie – twarda oprawa, dodatkowo uszlachetniona lakierem i szyte kartki pozwolą z niej korzystać latami. Wnętrze książki nie jest monotonne, wzbogacają je fotografie w ilości 43 sztuk. "Baltazar" to w równym stopniu pamiętnik i terapia wychodzenia z afazji, dlatego uważam tę pozycję za wyjątkową i zachęcam do przeczytania.
Premiera książki miała miejsce w maju 2024 roku, a więc nie tak dawno i jest to wydanie drugie. Wydanie pierwsze ukazało się w roku 2006. Oba tytuły różnią się okładką i szatą graficzną środka książki, w treści nie ma żadnych zmian.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to***
Rozpocznę recenzję od okładki książki, którą posiadam, czyli wydanej w roku...
„Tango” autorstwa Sławomira Mrożka pokochałam jeszcze w czasach licealnych. W okresie studiów polonistycznych to dramaty Mrożka i niebywała osobowość prof. Kisiela sprawiały, że z niecierpliwością czekałam na zajęcia z literatury współczesnej. I choć bez trudu mogłabym streścić „Policję” czy „Indyka”, to dopiero po latach zorientowałam się, że niewiele wiem o biografii ich twórcy. I tu z pomocą przyszedł mi sam Mrożek a właściwie nowe wydanie książki pt. „Baltazar. Autobiografia” z oferty Oficyny Literackiej Noir sur Blanc, stworzonej przez autora po przebytym udarze mózgu.
Książka ta jako forma terapii w trakcie walki z afazją jest w istocie okupionym dziesiątkami godzin i tysiącami stron notatek, uporządkowanym chronologicznie zbiorem wspomnień Mrożka z przeszłości dobranych tak, by czytelnik mógł poznać prywatne oblicze autora, począwszy od jego narodzin aż do momentu, w którym niespodziewana choroba niemal odebrała mu życie. To spojrzenie w przeszłość odbywa się jednak na zasadach ustalonych przez Mrożka, operującego wyimkami ze swojego życia w sposób niezwykle zajmujący.
Co ciekawe, Mrożek a właściwie już Baltazar (bo takie miano przyjął symbolicznie po zwycięstwie nad chorobą) przedstawił siebie jako człowieka, któremu w życiu nie było łatwo. Jego przedwojenne i wojenne losy, trudne wejście w dorosłość, chwilowy romans z komunizmem w postaci przynależności do PZPR i pierwsze kroki poza granicami Polski to wspaniała sentymentalna podróż w wyjątkowym stylu, odmalowana z niebywałą dbałością o język, od lektury której wprost nie sposób się oderwać. I choć to zupełnie inny rodzaj opowieści niż te, do których przyzwyczaił Nas pisarz, w niczym nie ustępuje ona miejsca pozostałym pozycjom z dorobku tego autora.
Pełna podziwu dla Mrożka i zachwycona „Baltazarem” polecam tę autobiografię każdemu, kto zmaga lub zmagał się z chorobą, bo ta budująca opowieść jest najlepszym dowodem na to, że determinacja i wola życia mogą zdziałać cuda. To optymistyczne przesłanie niesie czytelnikom „Baltazar”, wspaniała narracja, którą z dumą umieszczę na honorowym miejscu w swojej domowej biblioteczce.
„Tango” autorstwa Sławomira Mrożka pokochałam jeszcze w czasach licealnych. W okresie studiów polonistycznych to dramaty Mrożka i niebywała osobowość prof. Kisiela sprawiały, że z niecierpliwością czekałam na zajęcia z literatury współczesnej. I choć bez trudu mogłabym streścić „Policję” czy „Indyka”, to dopiero po latach zorientowałam się, że niewiele wiem o biografii ich...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Baltazar” to autobiografia napisana w ramach rekonwalescencji po udarze. Przyznam, że byłam przygotowana na nieco bardziej opasłą lekturę, a tymczasem dostałam małą książeczkę, idealną do czytania w podróży. Akcja nie jest zbyt wartka, ale czyta się wybornie, wspominając z Autorem dawno minione lata i śledząc jego drogę do sławy. A nie była ona prosta!
Muszę przyznać, że polubiłam Mrożka i jego narrację. Jestem pełna podziwu, że napisał taką książkę po udarze. Zrobił to zresztą ku pokrzepieniu tych, którzy również mieli tego typu problemy zdrowotne. Autor jest bezpośredni, ale też dyskretny, nie przynudza, zbiera okruchy wspomnień i nie dopisuje tego, czego nie pamięta 😉. Można zauważyć w tej książce drobne, językowe potknięcia, ale ogólnie rzecz biorąc, jest to świetnie napisana autobiografia, ważna literacko i historycznie. Jeśli więc macie ochotę na podróż w czasie, to warto!
„Baltazar” to autobiografia napisana w ramach rekonwalescencji po udarze. Przyznam, że byłam przygotowana na nieco bardziej opasłą lekturę, a tymczasem dostałam małą książeczkę, idealną do czytania w podróży. Akcja nie jest zbyt wartka, ale czyta się wybornie, wspominając z Autorem dawno minione lata i śledząc jego drogę do sławy. A nie była ona prosta!
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMuszę przyznać, że...
Sławomirem Mrożkiem fascynowałem się w czasach licealnych i studenckich kiedy to prenumerowałem m.in. Dialog. Gdy wyciągałem ze skrzynki pocztowej kopertę z kolejnym numerem, z nadzieją otwierałem, licząc, że to właśnie w tym numerze będzie sztuka Mrożka, albo może jakiś materiał o nim. Do dzisiaj pamiętam wspaniały spektakl ze sceną usytuowaną na widowni w Teatrze Nowym w Poznaniu pod dyrekcją Izabelli Cywińskiej. "Emigranci” mieli premierę w 1978, a na scenie grali znakomici aktorzy Lech Łotocki i Wojciech Komasa. Potem była też bibuła w księgarni NSZZ Solidarności z „Donosami” na czele. Liczne opowiadania… Zresztą to był mój bardzo teatralny okres: Witkacy, Iredyński… Wciąż kocham teatr, ale wtedy była to fascynacja i nie tylko młodzieńcza.
Wpadła mi teraz w ręce książka Sławomira Mrożka „Baltazar”. Wziąłem w ciemno, bo to Mrożek, mój Mrożek. Dopiero z blurba dowidziałem się, że to wyjątkowe pisarstwo Pana Sławomira. Jest to bowiem autobiografia, ale szczególna: „Dnia 15 maja 2002 roku przeżyłem udar mózgu, którego wynikiem była afazja. Afazja jest to częściowa lub całkowita utrata zdolności posługiwania się językiem, spowodowana uszkodzeniem odpowiednich struktur mózgu. Kiedy odzyskałem mowę i podjąłem próbę powrotu do pracy, pani magister Beata Mikołajko, która jest z zawodu logopedą, zaproponował mi, abym w ramach prowadzonej terapii napisał nową książkę”.
I dałem się ponieść autorowi w jego wspomnienia. Jak sam powiedział, wracał z tą książką do coraz większej sprawności za cenę wielu tysięcy zapisanych kartek. Nie ośmielę się oceniać tego powrotu, ani książki, bo trudno oceniać terapię i jej skutki. Jednak z wielką ciekawością przeczytałem wspomnienia Mrożka o jego życiu, najbliższych, o stosunku do nich, o nienawiści i głębokim uczuciu do pierwszej żony, którą zabrała przedwcześnie choroba. To także książka o poszukiwaniu drogi, wolności, o emigracji i trudnej sztuce powrotu do Krakowa.
Na kartach książki pojawia się wiele znanych, ale i mniej znanych postaci, czasami wspomnienia są bardziej szczegółowe, innym razem bardziej pobieżne. To także pierwsza twórczość Mrożka, która dla mnie jest pozbawiona jego charakterystycznego absurdu, za który tak bardzo go kochałem, kiedy czekałem na kolejną nowość spod jego pióra.
Sławomir Mrożek poświęcił książkę wszystkim osobom cierpiącym na afazję. Ma nadzieję, że jego sposób wychodzenia z choroby może stać się inspiracją do tego, by wierzyć, że można uporać się z zanikiem pamięci. I stać się Baltazarem…
Sławomirem Mrożkiem fascynowałem się w czasach licealnych i studenckich kiedy to prenumerowałem m.in. Dialog. Gdy wyciągałem ze skrzynki pocztowej kopertę z kolejnym numerem, z nadzieją otwierałem, licząc, że to właśnie w tym numerze będzie sztuka Mrożka, albo może jakiś materiał o nim. Do dzisiaj pamiętam wspaniały spektakl ze sceną usytuowaną na widowni w Teatrze Nowym w...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutobiografia Mrożka wciągnęła mnie w swój świat od pierwszych stron i nie pozwoliła oderwać się aż do ostatniego zdania. Autor w słowie wstępnym wyjaśnia, że spisywanie wspomnień było dla niego formą terapii, mającą pomóc w walce z afazją, którą doznał po udarze mózgu. Ta niezwykle osobista walka, prowadzona za pomocą pióra, dodaje książce wyjątkowej głębi i autentyczności. A co jest jej największą zaletą? Zdecydowanie jej zwyczajność, prostota i… kruchość.
Mrożek odmalowuje swoje dzieciństwo, młodość, życiowe rozterki, a także okres wojenny z taką szczerością, że czułam, jakbym była obok niego, przeżywając te same emocje i ten sam ból. Każda strona przesiąknięta jest autentycznością, która bardzo mnie poruszała i momentami mocno wzruszała, ponieważ te wszystkie opisy, pełne osobistych zmagań i triumfów sprawiały, że odnajdywałam w tym wszystkim małą cząstkę siebie.
Jak pisze sam Mrożek - to pamięć i mowa scalają nas jako ludzi i jest to jedyne królestwo człowieka. Jego refleksje są niezwykle cenne, kruche, a ponieważ nie ma czym się dzielić, bo nie posiada żadnego królestwa, dzieli się swoją mądrością. Wybitnie dobre, prawda? „Baltazar” oczarował mnie również swoim przepięknym wydaniem. Dawno nie miałam w rękach tak pięknie wydanej książki, dlatego ta perełka będzie już zawsze zdobić moją biblioteczkę 🙂
Książka Sławomira Mrożka to więcej niż autobiografia. To głęboko poruszające świadectwo życia, które pomimo swej prostoty, jest pełne mądrości i piękna. Jest też świadectwem niezwykłej odwagi i determinacji, które są inspiracją do tego, aby nigdy się nie poddawać, niezależnie od trudności, jakie stają na naszej drodze. Mądrość zawarta w tej książce przypomina, że to, co nas scala, to pamięć i mowa – nasze jedyne, prawdziwe królestwo…
Autobiografia Mrożka wciągnęła mnie w swój świat od pierwszych stron i nie pozwoliła oderwać się aż do ostatniego zdania. Autor w słowie wstępnym wyjaśnia, że spisywanie wspomnień było dla niego formą terapii, mającą pomóc w walce z afazją, którą doznał po udarze mózgu. Ta niezwykle osobista walka, prowadzona za pomocą pióra, dodaje książce wyjątkowej głębi i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to