
Witold Gombrowicz
Witold Gombrowicz urodził się jako najmłodsze z czworga dzieci Jana Onufrego herbu Kościesza i Antoniny Marceliny z domu Ścibor-Kotkowskiej herbu Ostoja, w rodzinnym majątku we wsi Małoszyce, w ówczesnej guberni radomskiej. W 1927 roku uzyskał tytuł magistra praw na Uniwersytecie Warszawskim. Po około rocznym pobycie we Francji rozpoczął aplikację sędziowską, lecz wkrótce ją porzucił. W latach 20. podejmował próby literackie zakończone niepowodzeniem. Na przełomie lat 20. i 30. zaczęły powstawać opowiadania, które ukazały się drukiem jako Pamiętnik z okresu dojrzewania. Od chwili debiutu książkowego felietony literackie i recenzje Gombrowicza ukazywały się w prasie, głównie w „Kurierze Porannym”. Rozgłos w kołach literackich nadało mu opublikowanie powieści Ferdydurke.
Zaraz przed wybuchem II wojny światowej brał udział jako dziennikarz w dziewiczym rejsie polskiego statku pasażerskiego MS Chrobry do Ameryki Południowej.Wiadomości dochodzące z kraju sprawiły, że postanowił przeczekać wojnę w Buenos Aires (w Argentynie). Pozostał tam do 1963 okresowo żyjąc, szczególnie w okresie wojny, na granicy ubóstwa. W latach 60. zyskał szerszy rozgłos na świecie, a wiele jego książek zostało przetłumaczonych, zaś jego sztuki chętnie wystawiono w europejskich teatrach, zwłaszcza we Francji, Niemczech i Szwecji. Gombrowicz otrzymał stypendium Fundacji Forda i powrócił do Europy, najpierw do Niemiec Zachodnich, a potem do Francji, gdzie spędził resztę swojego życia w Vence pod Niceą.
Wszystkie swoje dzieła literackie pisał po polsku, jednak był do połowy lat 80. mało znany publiczności w swoim ojczystym kraju. Jego dzieła zostały przetłumaczone na ponad 30 języków. Po długich negocjacjach z władzami PRL w 1986 ukazało się w krakowskim Wydawnictwie Literackim pierwszych 9 tomów dzieł Gombrowicza, uszczuplonych przez cenzurę o 16 wersów wykreślonych z Dziennika, a dotyczących polityki i systemu władzy w ZSRR. Dzieła te poszerzone zostały w latach 1992–1997 do 15 tomów.
Specyfiką twórczości Gombrowicza jest umiejętność widzenia człowieka w jego psychologicznym uwikłaniu w innych ludzi i spuściznę kultury, swoiste poczucie absurdu i obrazoburstwo dotykające przyjmowanych przez społeczeństwo tradycyjnych wartości. Gombrowicz przede wszystkim dyskutuje z polskim romantyzmem, jak sam twierdził, pisząc na przekór Mickiewiczowi (głównie w Trans-Atlantyku).
Z wyjątkiem Opętanych Gombrowicz stosuje w powieściach narrację pierwszoosobową. Język pisarza zawiera liczne neologizmy, tworzy też „słowa klucze” rzucające symboliczne światło na sensy ukryte pod ironiczną formą (np. „gęba” i „pupa” w Ferdydurke).
W opowiadaniach z Pamiętnika z okresu dojrzewania zajmuje się Gombrowicz przede wszystkim paradoksami, jakie rządzą wchodzeniem jednostki w świat społeczny, a także ukrytymi namiętnościami rządzącymi ludzkim zachowaniem.
W Ferdydurke, swojej pierwszej powieści (wyd. na jesieni 1937, data na okładce 1938),podejmuje dyskusje na temat formy jako uniwersalnej kategorii, pojmowanej zarówno w sensie filozoficznym, jak socjologicznym i estetycznym, a będącej środkiem zniewolenia jednostki przez innych ludzi i społeczeństwo jako całość. Z tej powieści pochodzą słynne Gombrowiczowskie określenia, które weszły na stałe do języka polskiego, jak „upupienie” (dotyczy narzucania jednostce roli kogoś podrzędnego, niedojrzałego) czy „gęba” (narzucona komuś osobowość czy rola nieautentyczna). Ferdydurke jest też satyrą na różne polskie środowiska: postępowe mieszczańskie, chłopskie, ziemiańsko-konserwatywne. Tak więc Gombrowiczowska satyra dotyka człowieka zarówno jako członka społeczeństwa, jak i jednostki borykającej się ze sobą i światem. Adaptacje teatralne Ferdydurke, a także pozostałych dzieł prozatorskich Gombrowicza, wystawiało wiele teatrów, kiedy wydano w Polsce pierwszych 9 tomów Dzieł. Pierwszym tekstem dramatycznym Gombrowicza była Iwona, księżniczka Burgunda (1938),tragifarsa (sztuka o tym, co niesie zniewolenie formą, obyczajem i ceremoniałem). W 1939 publikował on, pod pseudonimem Z. Niewieski, w odcinkach dwóch gazet codziennych powieść popularną Opętani, wykorzystującą formę „powieści gotyckiej” przemieszanej z sensacyjnym romansem współczesnym. Napisany zaraz po wojnie Ślub wykorzystywał formy teatru Szekspira i Calderona, a także podejmował krytycznie wątki teatru romantycznego (Z. Krasiński, J. Słowacki),ukazując nową koncepcję władzy i nową koncepcję człowieka, stwarzanego przez innych ludzi.
Gombrowicz, wykreowany przez krytyków na „mistrza zrywania masek”, kamufluje i ukrywa się tym bardziej, im bliżej dochodzi do swego największego konfliktu wewnętrznego, którym jest własny homoerotyzm, a właściwie, zdaniem argentyńskich przyjaciół pisarza (Alejandro Russovich),biseksualizm. Gombrowicz przez całe życie starał się unikać jednoznacznego przyporządkowania określonej orientacji seksualnej, traktując sprawy seksu jako domenę społecznego przymusu. W charakterystycznym dla siebie stylu „niestawiania kropki nad i” podejmował ten temat kilkakrotnie w swoich Dziennikach. Pierwszą powieścią autora otwarcie poruszającą tematykę homoseksualną jest Trans-Atlantyk. W powieści Trans-Atlantyk przeciwstawia sobie wizję człowieka służącego tradycyjnym wartościom nowej wizji, zgodnie z którą jednostka uwalnia się od tej służby, realizując przede wszystkim siebie (przedstawicielem takiego modelu człowieczeństwa jest ekscentryczny milioner-homoseksualista Gonzalo).
Powieść Pornografia pokazuje Polskę lat wojny, w której zapada się cały system tradycyjnej kultury, opartej na wierze w Boga i odwieczny porządek, a na to miejsce powstaje nowa, inna rzeczywistość, w której starzy i młodzi współpracują, aby zrealizować wspólnie swe podszyte erotyzmem (w tym homoerotyzmem) fascynacje. Najbardziej złożonym i wieloznacznym dziełem Gombrowicza jest Kosmos, w którym autor ukazał, jak człowiek składa sobie z drobin materii i faktów figurę sensu świata, jakie siły, porządki symboliczne i namiętności w tym procesie biorą udział i jak w procesie budowania sensu organizuje się forma powieściowa. Ostatnia sztuka Gombrowicza, Operetka, wykorzystuje formę operetkową do zaprezentowania w groteskowej formie przemian świata w XX w., polegających na przejściu od ancien regime'u do totalitaryzmów, wyraża jednocześnie ostrożną wiarę w odrodzenie przez młodość.
Napisał również publikowany sukcesywnie w „Kulturze”, w latach 1953–1969, Dziennik. Dziennik jest nie tylko sprawozdaniem z życia autora, ale też filozoficznym esejem, miejscem polemik, zbiorem autorefleksji na temat własnego „ja”, relacji wiążących je z innymi ludźmi, twórczości literackiej, manifestacją poglądów na politykę, kulturę narodową, religię, świat tradycji i współczesność oraz wiele innych tematów. Zarazem forma dziennikowa pozwala autorowi podejmować najważniejsze tematy w pozornie niezobowiązującej szacie anegdoty i używać całej gamy środków właściwych literaturze pięknej. Wielu badaczy pisarstwa Gombrowicza uważa właśnie te Dzienniki za jego szczytowe osiągnięcie literackie. Trzy powieści Gombrowicza zostały sfilmowane: Pornografię wyreżyserował Jan Jakub Kolski (film ukończono w 2003),Ferdydurke – Jerzy Skolimowski (premiera w 1992),a Kosmos – Andrzej Żuławski w 2015.
Zobacz stronę autora
OPINIE i DYSKUSJE o książce Dziennik 1953-1956
Jak nie lubię prozy ani dramatów Gombrowicza, tak Dziennik mnie zachwycił. Arcydzieło.
Jak nie lubię prozy ani dramatów Gombrowicza, tak Dziennik mnie zachwycił. Arcydzieło.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to[…] dawniej przestrzenie te mnie wyzwalały, dziś one mnie więżą, tak, przestrzeń nawet stała się więzieniem i chodzę po brzegu jak ktoś przyparty do muru. Ta świadomość — że już się stałem. Już jestem. Jestem. Zanadto jestem.
[…] dawniej przestrzenie te mnie wyzwalały, dziś one mnie więżą, tak, przestrzeń nawet stała się więzieniem i chodzę po brzegu jak ktoś przyparty do muru. Ta świadomość — że już się stałem. Już jestem. Jestem. Zanadto jestem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW "Mojej walce" Kansugard zaczytywał się w "Dzienniku" Gombrowicza i wielokrotnie zachwycał się jego stylem i refleksjami. Postanowiłem sięgnąć po lekturę i wyrobić sobie własne zdanie. Już dawno temu czytałem "Dziennik 1954" Tyrmanda, ale widzę z perspektywy lat jaki był trywialny w porównaniu z tym Gombrowicza. Przebywający na emigracji w Argentynie pisarz pokusił się o niesamowite i celne refleksje na temat literatury, poezji, Polski, cech narodowych, różnorakich pułapek. Jego krytyka jest bardzo celna, ponadczasowa i poparta znakomitymi argumentami. Podpisuję się obiema rękami pod refleksje o poetach, Mickiewiczu czy Sienkiewiczu. Przez cały czas czytania miałem wrażenie, że przemawia do mnie człowiek świadomy, inteligentny, znakomicie operujący językiem. To była osobowość. Jego rozliczenie z Polską po tylu latach ani trochę nie straciło na aktualności, wręcz przeciwnie. Wydaje mi się, że Gombrowicz załamałby się kompletnie nad kondycją dzisiejszego społeczeństwa. Koniecznie muszę przeczytać kolejne części.
W "Mojej walce" Kansugard zaczytywał się w "Dzienniku" Gombrowicza i wielokrotnie zachwycał się jego stylem i refleksjami. Postanowiłem sięgnąć po lekturę i wyrobić sobie własne zdanie. Już dawno temu czytałem "Dziennik 1954" Tyrmanda, ale widzę z perspektywy lat jaki był trywialny w porównaniu z tym Gombrowicza. Przebywający na emigracji w Argentynie pisarz pokusił się o...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDotąd znałem Gombrowicza z jego prozy - "Trans-Atlantyku", "Kosmosu", "Ferdydurke" itd. Sięgnąłem jednak wreszcie po pierwszy z tomów "Dziennika" pisany w latach 1953-1956 w formie wpisów do gazety, które później zebrano, przekształcono i wydano jako książkę.
W "Dzienniku" poruszonych zostało wiele tematów. Sytuacja polityczna, tj. komunizm, wojna, polityka, a także stosunki społeczne, literatura, poezja czy bardziej abstrakcyjne rzeczy jak moralność. Z uwagi na ich mnogość w tym wpisie pragnąłbym ograniczyć się jedynie do opisania dwóch wybranych; one bowiem wzbudziły we mnie najsilniejsze emocje.
Styl. Warsztat. Literatura. Pisarstwo.
Ale bardziej pod względem technicznym, bardziej od strony procesu tworzenia. I tutaj należy przyznać, że Gombrowicz jest w tym genialny. Wyraźnie widać, że on ma te rzeczy przetrawione, że to nie są przypadkowe zdania, będące rezultatem płytkich przemyśleń. Doskonale wyłapuje w różnych dziełach ich cechy charakterystyczne i ciekawie nakreśla występujące (albo i nie) między nimi zależności. Potrafi rzucić jedno, krótkie zdanie trafiające w punkt. Uwaga, jaką przykłada do stylu, pozostaje zresztą z jego podejściem do pisarstwa - "Pisanie nie jest niczym innym, tylko walką, jaką toczy artysta z ludźmi o własną wybitność."
Polska powojenna.
Gombrowicz w licznych wpisach dokonuje oceny aktualnego stanu ducha i literatury w Polsce po drugiej wojnie światowej. Próbuje wykazać pewne ułomności ówczesnego społeczeństwa między innymi tego rodzaju zdaniami:
1) "Pierwszy zarzut taki: że oni przesadzają. Nie w tym znaczeniu, że wyolbrzymiają niebezpieczeństwo, ale w tym, że nadają tamtemu światu cechy demonicznej nieomal wyjątkowości, czegoś niebywałego a zatem i zaskakującego. A to podejście nie da się pogodzić z dojrzałością - która, znając istotę życia, nie pozwala się zaskoczyć jego zdarzeniom. Rewolucje, wojny, kataklizmy - cóż znaczy ta pianka w porównaniu z fundamentalną grozą istnienia?"
2) "Gdybyś była bardziej twórcza, Polko [Polsko - przyp. aut.]... Przynajmniej - bardziej zdecydowana oprzeć się na własnych atutach w rozgrywce ze światem. Nie chcę cię kusić... ale czy nie mogłabyś zbuntować się (...)"
3) "Złości mnie, gdy czytam ich prasę, że w dziedzinie sztuki okazali się niemrawi. Zdumiewające, że choć rewolucja wstrząsnęła podstawami ich bytu, w tych pismach literackich nic się nie zmieniło. Świat się zawalił, ale światek - ten artystyczny - pozostał nienaruszony."
Być może w tych rozważaniach jest nieco prawdy. Być może Polska potrzebowała głosu pokrzepienia, wyrwania się z jałowego stanu melancholii, ale na pewno nie w tej postaci i nie w takiej formie. Gdzie pan był, panie Gombrowicz, gdy ginęli ludzie, a Warszawę obracano w proch?
Dalej mamy odpowiedź:
"Otóż, zważywszy, że nie spadła na mnie ani dziesiąta część tego co im się dostało i że, gdy oni krwawili, ja wałęsałem się po kawiarniach w Buenos Aires, uczucie takie - przyznaję - nie bardzo jest w porządku. Bardziej chyba byłaby wskazana pokora i podziw. A jednak to zimne lekceważenie jest we mnie tak silne, że nie mogę go ukryć w tym dzienniku, gdzie chciałbym nie zanadto kłamać. (...) Przestali być dla mnie kimś. Przestali być czym byli, a nie skonkretyzowali się dostatecznie w żadnym nowym istnieniu. Są niewyraźni. Zamazani. Niepełni. Embrionalni."
Dlatego dla mnie te wszystkie słowa tracą znaczenie, bo nawet jeśli jest w nich jakiś pierwiastek prawdy, to są one zbudowane na kłamliwym podejściu, wynikają z braku wyobrażenia o dokonanej tragedii. Czy zostałyby one w ogóle napisane przez Gombrowicza, gdyby ten, przeszedł ulicami zrujnowanej Warszawy?
Dotąd znałem Gombrowicza z jego prozy - "Trans-Atlantyku", "Kosmosu", "Ferdydurke" itd. Sięgnąłem jednak wreszcie po pierwszy z tomów "Dziennika" pisany w latach 1953-1956 w formie wpisów do gazety, które później zebrano, przekształcono i wydano jako książkę.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW "Dzienniku" poruszonych zostało wiele tematów. Sytuacja polityczna, tj. komunizm, wojna, polityka, a także...
Kim okazał się dla mnie Gombrowicz po lekturze jego dzienników?
Prowokatorem, wywołującym skrajne emocje. Polakiem, który za wszelką cenę chce uciec od Polski, Polaków, polskiej literatury, ale wciąż do tej polskości jedną nogą jest bardzo mocno przywiązany, bo jak sam o sobie pisze: "jestem okropnie polski i okropnie przeciw Polsce zbuntowany".
Gombrowicz to ktoś, z kogo teoriami się często zgadzam i równie często się nie zgadzam. Zaczynając lekturę jego dzienników, skrzętnie notowałam cytaty z błyskotliwymi uwagami pisarza. W końcu jednak porzuciłam ten pomysł, ponieważ musiałabym przepisać niemal połowę jego wpisów. Z drugą połową albo się nie zgadzam, albo uważam, że czasem pan Gombrowicz niepotrzebnie dzieli włos na czworo, a nie rzadko nawet na czworo do kwadratu.
Zgadzam się jednak z jego oceną komunizmu, katolicyzmu w ogóle oraz polskiego katolicyzmu ukształtowanego na przestrzeni dziejów, który pisarz określa jako "zielony", czyli niedojrzały, dziecięcy, usprawiedliwiający i pozbawiony głębi.
Zgadzam się ze stwierdzeniem Gombrowicza, że ślepe służenie jakiejkolwiek doktrynie świeckiej lub religijnej (czyli fundamentalizm lub fanatyzm, choć on tak wprost tego nie nazywa) jest chowaniem się za ideologią, zrzucaniem z siebie odpowiedzialności, wyzbywaniem się prawa oraz obowiązku do samodzielnego i krytycznego myślenia. Łatwo można wtedy tłumaczyć wszelkie niegodziwe postępki, jakie popełniło się wobec innych ludzi.
Trafna była, według mnie, diagnoza Gombrowicza na temat przyczyn bezbronności polskiej powojennej elity intelektualnej i literackiej, wobec narzuconego Polsce po 1939r. ustroju. Autor "Ferdydurke" pisze o tym w następujący sposób: "Gdyby marksizm osiedlił się w Polsce samorzutnie, stopniowo, przezwyciężając opory... ale on został na kraj nałożony, jak się nakłada klatkę na odurzone ptaki, jak się nakłada ubranie na człowieka nagiego. Z chwilą, gdy znaleźli się w klatce, wszelka polska dyskusja z rewolucją stała się niemożliwa".
I tak oto w 1956r. Gombrowicz stawia wyjątkowo proroczą tezę dotyczącą "miłości" Polaków do komunizmu. Pisze o tym tak: "pozbawieni broni intelektualnej, niepewni swej racji moralnej, walcząc w pojedynkę, raczej opędzali się bezładnie niż walczyli, odrzucali to, nie przyjmowali do wiadomości. [...].
Polska - jeden z krajów najmniej marksistowskich świata".
Interesujące są też uwagi pisarza o naszej literaturze: "Literatura polska to typowa literatura uwodzicielska, pragnie oczarować jednostkę, poddać ją masie, znęcić do patriotyzmu, obywatelstwa, wiary, służby... To literatura pedagogiczna, więc nie wzbudzająca zaufania.
Ale zła literatura polska była dla mnie i ciekawa i pouczająca.[...] Studiując okropne nowelki rozmaitych ciotek w niedzielnym numerze "Kuriera Warszawskiego" albo powieści Germana, Mniszkówny, Zarzyckiej, Mostowicza, odkrywałem rzeczywistość... gdyż te powieści demaskują, one są zdradzieckie. Ich nieudolna fikcja pęka co chwila a przez szczelinę można rzucić okiem na wszystkie brudy tych dusz autorskich, niechlujnych. [...] Historia grafomanii polskiej więcej może powiedziałaby nam o nas niż historia Mickiewiczowi i Prusów".
Jest to lektura, która często śmieszy czytelnika z powodu egocentryzmu i megalomanii autora, która przyciąga i odpycha, złości, prowokuje oraz zadziwia trafnością niektórych spostrzeżeń.
Z całą pewnością można o niej powiedzieć, że zmusza czytelnika do myślenia i właśnie dlatego wciąż po nią sięgamy.
Kim okazał się dla mnie Gombrowicz po lekturze jego dzienników?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toProwokatorem, wywołującym skrajne emocje. Polakiem, który za wszelką cenę chce uciec od Polski, Polaków, polskiej literatury, ale wciąż do tej polskości jedną nogą jest bardzo mocno przywiązany, bo jak sam o sobie pisze: "jestem okropnie polski i okropnie przeciw Polsce zbuntowany".
Gombrowicz to ktoś, z kogo...
Tego dzieła nie da się opisać prostymi słowami, nie da się też go opisać słowami skomplikowanymi. Jedyne co warto zrobić to sięgnąć po nią i przeczytać choć jeden krótki fragment. Niestety małą wadą jest parę nawiązań do kultury w tamtych latach, więc nie wszystko da się wyłapać, ale z podstawową wiedzą z lekcji polskiego można zrozumieć wiele. Magią tej książki jest to, że w trakcie jej czytania czytelnik wiele razy się zgadza z autorem, ale też wiele razy się z nim nie zgadza- prawie każdy mały fragment skłania do refleksji i formowania swojej własnej opinii, swojego JA.
Tego dzieła nie da się opisać prostymi słowami, nie da się też go opisać słowami skomplikowanymi. Jedyne co warto zrobić to sięgnąć po nią i przeczytać choć jeden krótki fragment. Niestety małą wadą jest parę nawiązań do kultury w tamtych latach, więc nie wszystko da się wyłapać, ale z podstawową wiedzą z lekcji polskiego można zrozumieć wiele. Magią tej książki jest to, że...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGeneralnie pozycja ma swoje momenty, natomiast nie ma co ukrywać - jak dla mnie jej nieaktualność jest nie do przejścia, zbyt dużo nazwisk, które przewijają się niemal w każdym rozdziale. Z chęcią przeczytałbym tę lekturę z andotacją do wydarzeń do których odwołuje się autor. Na chwilę obecna kunsztu nie wyczułem, często się "wyłączałem" i nie skupiałem się na wydarzeniach z kart ksiażki.
Generalnie pozycja ma swoje momenty, natomiast nie ma co ukrywać - jak dla mnie jej nieaktualność jest nie do przejścia, zbyt dużo nazwisk, które przewijają się niemal w każdym rozdziale. Z chęcią przeczytałbym tę lekturę z andotacją do wydarzeń do których odwołuje się autor. Na chwilę obecna kunsztu nie wyczułem, często się "wyłączałem" i nie skupiałem się na wydarzeniach...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiezwykły styl Gombrowicza, jego prowokacyjność i kontrowersyjność w wielu momentach sprawia, że czytelnik denerwuje się, to znów przyznaje rację i zachwyca się słowem autora Ferdydurke. Osobiście ujęło mnie dość wiele myśli, aforyzmów związanych z odbieraniem, odczuwaniem sztuki na co dzień: „Czyż kiedykolwiek człowiek przebywał gdzie indziej, niż w sobie?", „Wobec czego - nie sądź. Opisuj tylko swoje reakcje. Nigdy nie pisz o autorze ani o dziele – tylko o sobie w konfrontacji z dziełem albo z autorem. O sobie wolno ci pisać. Ale, pisząc o sobie, pisz tak aby osoba twoja nabrała wagi, znaczenia i życia – aby stała się decydującym twoim argumentem. Więc pisz nie jak pseudo–naukowiec, ale jak artysta".
Niezwykły styl Gombrowicza, jego prowokacyjność i kontrowersyjność w wielu momentach sprawia, że czytelnik denerwuje się, to znów przyznaje rację i zachwyca się słowem autora Ferdydurke. Osobiście ujęło mnie dość wiele myśli, aforyzmów związanych z odbieraniem, odczuwaniem sztuki na co dzień: „Czyż kiedykolwiek człowiek przebywał gdzie indziej, niż w sobie?", „Wobec...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNo mam tak, że po prostu kocham Gombrowicza. Dziś wracam do Dzienników w poszukiwaniu pewnej myśli, która kołatała mi się po głowie, że było takie coś. I było:
“Przestańcie bać się własnych obrazów, przestańcie wielbić sztukę, potraktujcie ją po polsku, z góry, poddajcie ją sobie, a wówczas wyzwoli się w was oryginalność, otworzą się przed wami nowe drogi i pozyskacie to co jest najcenniejsze, najpłodniejsze: własną rzeczywistość”.
Ostatnio staram się to odnieść do muzyki, bo pewna przełomowa dla mnie osoba powiedziała mi właściwie to samo, żeby nadać muzyce własne znaczenie, wplatać w nią własne myśli i uczucia, czynić ją po prostu swoją. Niby proste. No ale nie. Ale przynajmniej świat jest fajny, bo czasami można odnaleźć Gombrowicza w kimś bliskim. Coś pięknego! 🥰
No mam tak, że po prostu kocham Gombrowicza. Dziś wracam do Dzienników w poszukiwaniu pewnej myśli, która kołatała mi się po głowie, że było takie coś. I było:
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to“Przestańcie bać się własnych obrazów, przestańcie wielbić sztukę, potraktujcie ją po polsku, z góry, poddajcie ją sobie, a wówczas wyzwoli się w was oryginalność, otworzą się przed wami nowe drogi i pozyskacie to...
Toporne w czytaniu
Toporne w czytaniu
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to