rozwińzwiń

Nazywam się numer cztery

Okładka książki Nazywam się numer cztery autorstwa Ting-Xing Ye
Okładka książki Nazywam się numer cztery autorstwa Ting-Xing Ye
Ting-Xing Ye Wydawnictwo: Świat Książki biografia, autobiografia, pamiętnik
208 str. 3 godz. 28 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Tytuł oryginału:
My name is Number 4
Data wydania:
2010-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2010-01-01
Liczba stron:
208
Czas czytania
3 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-247-1149-9
Tłumacz:
Katarzyna Maleszko
Autobiograficzna opowieść o chińskiej dziewczynce, rzuconej w wir okrutnej "rewolucji kulturalnej", rozpętanej przez Mao w latach 1960. Ting miała kilka lat, gdy władze uznały jej ojca za kapitalistę i pozbawiły prywatnej fabryczki. Wkrótce rodzice umierają, zostawiając Ting z czworgiem rodzeństwa bez środków do życia. Niebawem dziewczynka zostaje oddzielona od najbliższych i zesłana na wieś do obozu pracy. Przejmująca historia dziecka, które w czasach terroru Czerwonej Gwardii musiało nauczyć się tylko jednego: jak przeżyć.
Średnia ocen
6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Nazywam się numer cztery w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Nazywam się numer cztery



1486 949

Oceny książki Nazywam się numer cztery

Średnia ocen
6,7 / 10
201 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Nazywam się numer cztery

avatar
1030
496

Na półkach: ,

Ciężko ocenić mi ,,Nazywam się numer cztery”. Wspomnienia Ting-Xing Ye powinny być wstrząsające, ponieważ ,,rewolucja kulturalna” była pełna okrucieństwa. Ale jakoś ta książka nie wywarła na mnie tak silnego wrażenia. Historia małej dziewczynki, która w młodym wieku wciągnięta zostaje w brutalny świat ustroju komunistycznego Chin jest dobrze opowiedziana, dobrze się ją czyta, ale to wszystko. Może to ,,wina” tego, że w Europie też mieliśmy historycznie bardzo ciężkie czasy z prześladowaniami i ludobójstwem włącznie i zgroza odległych Chin nie robi już takiego wrażenia. Trudno powiedzieć.

Ciężko ocenić mi ,,Nazywam się numer cztery”. Wspomnienia Ting-Xing Ye powinny być wstrząsające, ponieważ ,,rewolucja kulturalna” była pełna okrucieństwa. Ale jakoś ta książka nie wywarła na mnie tak silnego wrażenia. Historia małej dziewczynki, która w młodym wieku wciągnięta zostaje w brutalny świat ustroju komunistycznego Chin jest dobrze opowiedziana, dobrze się ją...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
204
97

Na półkach:

Do poczytania. To wspomnienia, więc warto pamiętać o stronniczym i subiektywnym charakterze. Obraz wyłaniający się z opowieści jest chyba mniej krytyczny, niż chciała tego autorka.

Do poczytania. To wspomnienia, więc warto pamiętać o stronniczym i subiektywnym charakterze. Obraz wyłaniający się z opowieści jest chyba mniej krytyczny, niż chciała tego autorka.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1485
949

Na półkach:

„ W domu możesz polegać na swoich rodzicach, z dala od domu wesprą cię przyjaciele.” (str.15)

Jest to powieść autobiograficzna o dorastaniu w trudnych czasach podczas rewolucji kulturowej w Chinach. Bohaterka urodziła się pod złą gwiazdą. Jej babcia przepowiedziała jej, że będzie miała ciężkie życie. Niestety przepowiednia się spełniła.

W związku z nacjonalizacją gospodarki jej ojciec musiał przekazać rządowi fabrykę, zbudowaną przez jego dziadka. A sam z zamożnego właściciela fabryki stał się pracownikiem fizycznym. Szybko stała się wraz z rodzeństwem sierotą. Ubóstwo i szykany otoczenia odcisnęły na rodzinie wyraźne piętno.

Później nadszedł czas wielkiej proletariackiej rewolucji kulturalnej. W szkołach zawieszono normalne przedmioty. Uczniowie mieli pracować nad edukacją polityczną, studiując wydane przez partię dokumenty. Życie mieszkańców Chin zostało poddane przygniatającej kontroli rządzących komunistów. Ta gehenna trwała 10 lat.

Czerwona Gwardia rozpanoszyła się w szkołach i uczelniach, siejąc postrach i niszcząc „ wrogów rewolucji”, którym był każdy kto nie przynależał do właściwej klasy społecznej. Nauczyciele byli szykanowani, bici czasem na śmierć. Szkoła do której uczęszczała bohaterka stała się miejscem nasyconym nienawiścią i terrorem. Później oddziały Gwardii Czerwonej dokonywały rewizji w domach prywatnych niszcząc wszystko co im wpadło w ręce. Nasilały się samobójstwa.

Z upływem czasu terror przybierał na sile. Panowało okrucieństwo i przemoc. Decyzją Mao do walki wprowadzono wojsko. Nowa polityka rządu ukierunkowana była na zmniejszenie populacji w miastach. Jedno z dzieci musiało udać się do pracy na wieś i tam pozostać do końca życia co powodowało konflikty w rodzinach. I tak nasza bohaterka została zesłana w wieku 16 lat do obozu pracy na wsi. Musiała na zawsze opuścić rodzinę i miejsce w którym się urodziła i wychowała. Ciężka praca w obozie, niesprzyjające warunki pogodowe wyniszczały pracownice i powodowały nieodwracalne zmiany w ich psychice. Musiały wyrabiać codzienną normę. Z czasem pracowały coraz ciężej. Wiele smutnych wydarzeń miało miejsce w życiu bohaterki. Mimo jej poświęcenia rodzeństwo zostało rozdzielone i wysłane do pracy na wsi.

W czasie pobytu w obozie wylądowała dwa razy w szpitalu z zagrożeniem życia. W obozie znalazła przyjaciółkę, która wspierała ją zarówno w ciężkiej pracy fizycznej, doradztwie i wsparciu duchowym. Jednym z tragicznych skutków rewolucji kulturalnej było to, że ludzi, którzy faktycznie złamali prawo traktowano lepiej niż tych którzy nic złego nie zrobili.

Z czasem w obozie przeprowadzano czystki, eliminując tych, którzy podpadli władzy. W obozie zmuszono ją do napisania samokrytyki i przyznania się do rzeczy, których nie popełniła. A także donosu na swoich przyjaciół. Kłamstwa, oszczerstwa, obelgi, pranie mózgu, upokorzenie, fałszywe oskarżenia, brak snu to była jej codzienna rzeczywistość.

„ Życie było więzieniem, ale nawet śmierć nie gwarantowała ucieczki od koszmaru.” (str.170)
Wreszcie po 6 latach pobytu tam uśmiechnęło się do niej szczę

„ W domu możesz polegać na swoich rodzicach, z dala od domu wesprą cię przyjaciele.” (str.15)

Jest to powieść autobiograficzna o dorastaniu w trudnych czasach podczas rewolucji kulturowej w Chinach. Bohaterka urodziła się pod złą gwiazdą. Jej babcia przepowiedziała jej, że będzie miała ciężkie życie. Niestety przepowiednia się spełniła.

W związku z nacjonalizacją...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

477 użytkowników ma tytuł Nazywam się numer cztery na półkach głównych
  • 270
  • 207
115 użytkowników ma tytuł Nazywam się numer cztery na półkach dodatkowych
  • 77
  • 15
  • 8
  • 4
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2

Tagi i tematy do książki Nazywam się numer cztery

Inne książki autora

Ting-Xing Ye
Ting-Xing Ye
Pracowała jako rządowy tłumacz języka angielskiego. Autorka nagrodzonej powieści "Porzucona córka" i "Biała lilia". Jej pamiętnik "Liść na lodowatym wietrze" ukazał się w dziewięciu krajach. Jej książki to autobiograficzne wspomnienia z życia w maoistowskich Chinach.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Czerwona Azalia Anchee Min
Czerwona Azalia
Anchee Min
Zupełnie nie pamiętałam, że Czerwona Azalia to książka z wątkami autobiograficznymi, a do tego, że zaczyna się tak grubo. Po raz pierwszy czytałam ją bardzo dawno temu i później tak sobie stała na półce. Przyszedł jednak czas, żeby poszła do kogoś innego, zarządziłam więc pożegnalny reread pamiętając jedynie, że bardzo mi się podobała i chwytała za serce. Tym razem miałam podobne odczucia, jak za pierwszym razem. Anchee Min pisze bardzo ładnie, na dodatek jeszcze są te autobiograficzne wątki. Ale od początku. Autorka wykorzystuje prawdziwe wydarzenia ze swojego życia, żeby osadzić opowieść w czasach Rewolucji Kulturowej w Chinach. To lata ‘60 i ‘70. Ona była młoda, a Chiny mielił okrutny reżim Mao. Przypuszczam, że opisy tego, jak wyglądało jej dzieciństwo i młodość na farmie są w gruncie rzeczy prawdziwe. 🌹 Komunistyczna rzeczywistość Autorka wywodzi się z rodziny inteligentów, w tamtych czasach dyskryminowanej. Ona, jako najstarsza z rodzeństwa musiała się najbardziej starać. Nie było łatwo, bo sześciolatka opiekująca się pięcioletnią siostrą i trzyletnim bratem nie ma łatwego życia. Odbierała ich z przedszkola, gotowała im, ogarniała dom i kładła ich spać…. Później nie było lepiej. Trafiła na farmę (coś a’la nasze PGRy) niedaleko morza, z nieurodzajną, zasoloną ziemią, było gorąco i nic nie chciało rosnąć. Mimo to indoktrynacja trzymała się w niej silnie i dziewczyna wciąż wierzyła w ustrój i partię. Spędziła tam kilka ciężkich lat, aż zdarzył się cud i została wybrana do roli Czerwonej Azalii – filmu o bohaterach komunizmu. 🌹 Czerwona Azalia W międzyczasie dziewczyna dojrzewa emocjonalnie, zaczyna potrzebować czegoś więcej niż myśli przewodnich Mao. Targają nią emocje, które nie mają szans ujścia w imię oddania partii. Wtedy opadają jej ideologiczne klapki z oczu. Nie da się żyć tylko dla kraju, szczególnie, że strach przed władzą i jej pożądanie wyzwala z ludzi najgorsze emocje i czyni z nich bezwzględnych okrutników. Życie na farmie przypomina poruszanie się w labiryncie ze żmijami. Nie lepiej jest zresztą później, gdy trafia na kurs aktorski. Tam także ideologia i pożądanie władzy tworzy z ludzi potwory. A ona musi sobie z nimi jakoś radzić. Wszędzie znajdą się ludzie-bestie, silniejsi, które czerpią przyjemność z niszczenia i łamania innych w imię chorych ambicji. Nie trzeba było dużo żeby im podpaść. Wystarczyło nieodpowiednie spojrzenie. W świecie, gdzie wszyscy mają źle, możliwość sprawienia, żeby inni mieli jeszcze gorzej, jest kusząca. Wszędzie znajdzie się też miejsce dla miłości mimo wszystko, która pokonuje wszelkie trudności. 🌹 Przerażająca siła indoktrynacji Czerwona Azalia jest trudną historią, bo czuć w niej prawdę. Zapewne nie wszystko w książce faktycznie się wydarzyło. Przypuszczam, że autorka wypełniła kamienie milowe swojej biografii fikcją, m.in. historią romansu z inną kobietą, czy Zwierzchnikiem odpowiedzialnym za produkcję filmowe. Choć być może nawet faktycznie jest to prawda, bo zasadniczo wszystko brzmi wiarygodnie. Nie ma to jednak znaczenia, bo kupuję tę historię w całości, nawet jeśli pewne szczegóły nie miały miejsca. Najbardziej w tej książce uderzyły mnie brutalne realia życia. Straszne to wszystko było. Straszny okres w Chinach, przerażająca siła indoktrynacji, kompletnie bezsensowne postępowanie władzy i oczywiście nierówności ogromne. Bieda, głód i rządy silniejszego. Warto było wrócić do tej historii, bo niesie ze sobą wiele emocji.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na83 miesiące temu
Chiński kopciuszek Adeline Yen Mah
Chiński kopciuszek
Adeline Yen Mah
To jedna z tych książek, do których chętnie się wraca. Czytałam ją już kiedyś, ale postanowiłam ją sobie przypomnieć ,żeby siegnąć po „Spadające liście” o dalszych losach bohaterki. Tym bardziej, że w międzyczasie udało mi się odwiedzić większość z opisywanych miejsc, w których dzieje się akcja. Barwne Chiny przed rewolucją, wciąż międzynarodowy Szanghaj lat 40ych ,kuszący Hongkong - to tło tej książki , jednak jej bohaterce nie dane było korzystać z tego co oferują. Dziewczynka wychowujaca się w zamożnej rodzinie stopniowo staje się tytułowym kopciuszkiem. Odtrącona przez najbliższą rodzinę i narażona na szykany macochy doświadczyła w dzieciństwie wiele złego . Pozbawiana jedzenia, zaszczuta , odseparowywana od towarzystwa, oddana do przytułku , zostawiona na łaskę losu w czasie wojny . Po czymś takim nie da się wejść w dorosłe życie bez traumy. Okrucieństwo , z jakim ją traktowano, spotyka się chyba głównie wśród Azjatów i Arabów. Część poświęcona chińskim znakom była bardzo ciekawa , o ile ktoś jest zainteresowany chińską kulturą. Tak samo jak opis życia babci autorki, która pamiętała czasy krępowania stóp. Poza tym dobrze pokazano od strony psychologicznej jak nowa żona potrafi manipulować mężczyzną tak,że zaniedbuje on dzieci z pierwszego małżeństwa , jak rodzeństwo bezwzględnie walczy o względy ojca i macochy oraz to jak służba potrafi sprytnie ocenić , kto w danym momencie najbardziej liczy się w rodzinie , a więc czy należy się mu podporządkować , czy też można lekceważyć. Sytuacja trochę podobna jak w „Imperium słońca”, gdzie służba podlizująca się nieco psotnemu paniczowi zaczęła okradać dom jego rodziców gdy tylko ci zaginęli w wyniku zawieruchy wojennej. Szkoda,że ta powieść jest mało znana w Polsce. Mogłaby stać się czymś w rodzaju „Małej księżniczki”.
MarieAntoinette - awatar MarieAntoinette
ocenił na104 lata temu
Dobre kobiety z Chin. Głosy z ukrycia Xue Xinran
Dobre kobiety z Chin. Głosy z ukrycia
Xue Xinran
Ta jest książka już od kilku lat spoczywa na półkach bibliotecznych, zatem historie są na obecne czasy dość odległe, niemniej warto przeczytać, bo ukazuje życie kobiet w różnych okresach Chin, od rewolucji kulturalnej, poprzez kolejne lata, a skończywszy na dziewięćdziesiątych. Autorka pracująca jako spikerka radiowa dostała pozwolenie na prowadzenie audycji o kobietach chińskich, co było swoistym novum w mediach w tym kraju. Jej program okazał się sukcesem, ale czasami był to sukces kłopotliwy politycznie, a także wymagał poświęcenia czasu i emocji. Autorka dociekała wielu niesprawiedliwości względem kobiet, ale nie wszystkie mogła poruszać na antenie ze względu na specyfikę swojego kraju. Niemniej próbowała przemycać niektóre w jakiś zawoalowany sposób, aby choć trochę wesprzeć pewne grupy kobiet, sprawy, trudności, itp. Książka napisana nieco archaicznym językiem, czasami "słodko-pudrowym", z bardzo różnymi opowieściami, o nierównym poziomie. Niemniej historie były ciekawe, bo ukazywały coś niezbyt znanego i bardzo poruszającego, niektóre historie nawet wstrząsały. Wszystkie dotyczyły losów kobiet w ówczesnych Chinach, patriarchalnym świecie, w którym kobieta miała jasno określoną rolę społeczną, służyła do konkretnych zadań, celów, a czasami wręcz do prostego używania, jak sprzęt zaspokajający konkretne funkcje. Tak było, ale warto byłoby przeczytać współczesny odpowiednik, aby przekonać się czy i jak kultura i traktowanie kobiet zmieniły się w Chinach na przestrzenie ostatnich dwudziestu lat.
Agnieszka - awatar Agnieszka
oceniła na71 rok temu
Cesarzowa Orchidea Anchee Min
Cesarzowa Orchidea
Anchee Min
Niektóre książki doceniam dopiero po przeczytaniu do końca. Tak właśnie było z dziełem Anchee Min pt. Cesarzowa Orchidea. Autorka opowiada w niej historię prawdziwej postaci – XIX wiecznej cesarzowej chińskiej – Xiaoqin Xian Cixi. Cixi zapisała się w dziejach raczej jako osoba bezlitosna, żądna władzy, przekonana o własnej wyższości i nieomylności (źródło: Wiki). Anchee Min postanowiła wykorzystać formę powieści, żeby spróbować pokazać tę postać od nieco innej strony – ludzkiej. Opisuje więc młodą dziewczynę, która nieco przypadkiem, wydobywa się z nędzy finansowej zostając nałożnicą cesarza. Niestety z tą pozycją wiązała się konieczność ponoszenia wielu wyrzeczeń i unikania zagrożeń, na co właśnie próbuje zwrócić uwagę Min. ⛩️ Próba samotności Nałożnica, w książce opisana jako jedna z siedmiu żon cesarza, do tego ta mniej ważna, spędza dni samotnie, w oczekiwaniu na władcę. Jednak on rzadko albo nigdy jej nie odwiedza. Młoda kobieta cierpi więc w odosobnieniu, zamknięta w złotej klatce pośród dwulicowej służby. Oprócz samotności zmagać się musi także z zazdrością do innych nałożnic, z pałacowymi intrygami, swoją młodością oraz niezaspokojoną potrzebą miłości i dotyku. Po pewnym czasie Orchidei udaje się jednak wejść w łaski cesarza, zwyczajnie przekupując głównego eunucha. Rodzi władcy dziecko – upragnionego syna, który daje jej przepustkę do stania się nie tylko nałożnicą, ale także jego prawą ręką. Żądzę władzy Cixi Anchee Min tłumaczy instynktami: przetrwania oraz desperacką matczyną próbą ochrony małego syna przed pałacowymi grami o tron. Przegrana oznaczałaby śmierć. Nic dziwnego więc, że Orchidea musiała być twarda. W czasach gdy kobiety były tylko pięknymi dodatkami i nie znaczyły nic, ta, która chciała z władzy uczynić ochronę przed skrytobójstwem, musiała być o wiele bardziej bezwzględna niż mężczyźni. ⛩️ Portret kobiety rządzącej Nie wiem na ile to subiektywne przeczucie, a na ile fakty, ale mam wrażenie, że kobietom, które zapisały się w historii często przypina się łatkę osób zimnych, bezwzględnych, żądnych władzy, dla samej władzy (np. Thatcher). Albo ich zasługi dyskredytuje się podkreślając np. życie prywatne (caryca Katarzyna II). Facetom tak się nie dostaje, nawet jeśli nie prowadzają się prosto. Doceniam więc, że książka Cesarzowa Orchidea próbuje pokazać nam nieco inną twarz kobiety na szczycie. Motywacje bohaterki są prawdopodobne, nawet jeśli nie wszystkie elementy historii Anchee Min są zgodne z faktografią. Pisarka podkreśla głównie emocje i decyzje młodej matki, ambitnej dziewczyny chcącej żyć i cieszyć się życiem. Cieszę się, że ta książka próbowała zastanowić się nad tym, co Orchideą powodowało, nawet jeśli czyny były równie bezwzględne, co mężczyzn. ⛩️ Odrobinę nużąca Mimo to opowieść Min zaczęłam doceniać dopiero pod koniec, bo choć sama historia fascynuje, to w tej formie jest zaskakująco jednostajna. Losy Cesarzowej Chin mnie ciekawiły, ale mało emocjonowały. Wszystkie silniejsze emocje były wyblakłe, jak słońce przebijające się przez papierową ścianę. Faktycznie, jak mówi opis na okładce, styl opowieści może przypominać ten Goldena z Wyznań gejszy, czyli historii snutej przez główną bohaterkę, ale jakby z boku. Po latach opisywane wydarzenia są lekko już przykurzone, przetrawione i pozbawione ekscytacji. Nie zmienia to jednak faktu, że całościowo książka jest niezła i warta przeczytania. Zarówno forma powieści oraz pomysł na wytłumaczenie motywacji tej kobiety są ciekawym sposobem na poznanie fragmentu historii Chin i cesarzowej Cixi.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na72 lata temu
Dziennik Ma Yan. Z życia chińskiej uczennicy Pierre Haski
Dziennik Ma Yan. Z życia chińskiej uczennicy
Pierre Haski Ma Yan
Chcę się uczyć! Chiny jawią się nam jako nowoczesny kraj, który wspaniale się rozwija i ma wysoki poziom nauczania. Często czytamy, czy oglądamy w telewizji wielkie aglomeracje miejskie, czy ośrodki przemysłowe, które bardzo prężnie się rozwijają. Taki obraz kraju przedstawiają nam Chińczycy i z rzadka słyszymy o trudnej sytuacji mniejszości etnicznych, czy religijnych. Nie mamy możliwości poznać obszarów wiejskich Chin i tam poziomu życia. Natomiast Pierre Haski zabiera nas na chińską wieś, to jednej z najbiedniejszych rejonów Chin – Ningxia, a dokładnie w nieurodzajne góry południowego Ningxia. W Ningxia w czasie Wielkiego Skoku wycięto wszystkie drzewa, na skutek tego nastąpiło stepowienie ziemi. Na to nakłada się olbrzymi brak wody. Te tereny zamieszkuje lud Hui, który wyznaje islam. Zhangjiashu jest jedną z wiosek tego regionu, gdzie ziemia nie jest w stanie wyżywić ludzi tam zamieszkałych. Najbliższe źródło wody jest godzinę wędrówki od wioski i woda jest w nim gorzka. Ludzie przez całą zimę gromadzą śnieg w podziemnych cysternach, która stanowi jedyne źródło słodkiej wody przez cały rok. Większość mieszkańców to analfabeci, którzy muszą opuszczać wieś, aby w skandalicznych warunkach, za bardzo małe pieniądze pracować, aby oni i ich rodziny nie umarły z głodu. Jedna z bohaterek tej opowieści twierdzi nawet, że bieda jest okrutniejsza niż śmierć. W maju 2001 roku do tej wioski trafia grupa francuskich dziennikarzy. Tuż przed wyjazdem jedna z miejscowych kobiet muzułmańskich wręcza dziennikarce list swojej czternastoletniej córki Ma Yan i trzy małe zeszyciki. Dopiero po powrocie do kraju, całość została przetłumaczona i okazała się wstrząsającym dokumentem życia Ma Yan. Książka w głównej części zawiera właśnie ten pamiętnik. List Ma Yan jest krzykiem rozpaczy dziecka, której największym marzeniem jest nauka w szkole. W czasie ferii dowiedziała się od matki, że nie wróci do szkoły, gdyż rodzina nie ma pieniędzy na jej szkołę. W szkole zostaną tylko jej młodzi bracia, a ona zostanie w dom, aby pracując na roli, pomogła utrzymać rodzinę. Krzykiem rozpaczy matki, analfabetki było przekazanie listu i pamiętników córki francuskim dziennikarzom. Rodzina Ma należy do biedoty wiejskiej, gdzie ilość posiadanej ziemi nie starcza im na życie. Zresztą nie stać ich na nawozy, a ziemię orzą własnymi siłami. Aby przeżyć, zatrudniają się w mieści lub nielegalnie zbierają i sprzedają facai. Szkoła jest odległa o 20 kilometrów i dzieci spędzają tam cały tydzień. Tylko na weekend wracają pieszo do domu. Droga ta zajmuje im od czterech do pięciu godzin i idą bez względu na pogodę, czy śnieg, czy deszcz. Szkoła jest płatna, a do tego trzeba zapłacić za miskę ryżu, które dzieci dostają w szkole raz dziennie. Resztę jedzenia muszą sobie same kupić, a więc często głodują. Dzięki dziennikowi Ma Yan możemy poznać, jak wygląda jej nauka. Dziennik dzieli się na dwie części. Pierwszy obejmuje okres od 2 września do 28 grudnia 2000 roku, drugi- od 3 lipca do 13 grudnia 2001 roku. Trzeba pamiętać, że pisze to 13-letnie dziecko, które opisuje swój codzienne troski, a głód. Przez parę dni głoduje, aby kupić sobie długopis. W domu ciągłe brak wody i środków higien. Myje się proszkiem do prania. My Yan posiada tylko jedno ubranie, które pierze w sobotę, aby ubrać je w poniedziałek do szkoły. Gdy przebywa w domu, na równi z rodzicami pracuje. Wierzy jednak, że wykształcenie to jedyna droga do poprawy losu. Każdego dnia powtarza, że musi się uczyć jeszcze więcej, by zapewnić lepszą przyszłość rodzinie, a szczególnie matce, która jest ciężko chora. Pomimo, że jest jedną z najlepszych uczennic, to każde najmniejsze niepowodzenie mobilizuje ją do jeszcze większego wysiłku. Drugą bohaterką tej powieści jest jej matka, analfabetka, ciężko chora na żołądek i cierpi z powodu bólu. Jednak zapewnia, że będzie pracować do ostatka sił, aby jej córka mogła się uczyć i dzięki temu uniknie jej losu, pracy ponad siły do końca życia. To dzięki niej francuscy dziennikarze, a później cały świat dowiedział się o jej córce. Dziewczynka z wielkim szacunkiem i miłością zawsze pisze o swojej matce i jej celem zapewnić jej w przyszłości lepsze życie. Druga część książki poświęcona jest odzewowi społeczeństwa Francji po opublikowaniu tych dzienników w gazecie, a później w książce. Powstała fundacja, dzięki której Ma Yan mogła się uczyć. Nie tylko ona, gdyż objęto opieką inne dziewczęta w podobnej sytuacji i okazało się jak wielka jest ich liczba. Zaczęli pomagać też szkołom, dostarczając podstawowych potrzebnych sprzętów i tworząc biblioteki. Niestety problem braku dostępu do szkół, a przez to szerzenie się na nowo analfabetyzmu dotyka nie tylko tego regionu, ale dużych obszarów wiejskich Chin. Możemy zobaczyć, że za piękną, bogatą fasadą Chin widzimy biedę i głód dużej części społeczeństwa, z którym rządzący mało się przejmują. Książka jest poruszającym dokumentem składającym się z dwóch części. Jednym jest dziennik napisany z dziecięcą prostotą, czasami naiwnością, a czasami z zaskakującą dojrzałością. Druga część, nie mniej ważna, to komentarze Pierre Haski. To dzięki nim możemy zrozumieć zawiłości polityczne, kulturowe i obyczajowe tego regionu. Dodatkowo w książce jest kilkanaście zdjęć, dzięki którym możemy poznać Ma Yan, jej rodzinę i ilustrują ciężkie życie tej prowincji. W zakończeniu pisze o dalszych losach Ma Yan i jej koleżanek, gdy zostały otoczone pomocą fundacji. Pisze także o odbiorze tej książki przez francuskich gimnazjalistów, a także innych czytelników, dzięki którym została stworzona fundacja. Fascynująca lektura, która pokazuje inne oblicze Chin. W tym przypadku nie jest ważna strona literacka tej książka, ale prawda, jaką ta książka przekazuje. Prawda, że w wielu miejscach na świecie nauka jest niedostępnym przywilejem, a nie normą. Myślę, że warto ją polecić młodym ludziom, aby właśnie to mogli sobie uświadomić. Recenzja napisana dla serwisu" Na kanapie".
jatymyoni - awatar jatymyoni
ocenił na102 lata temu
Matka Pearl S. Buck
Matka
Pearl S. Buck
Pierwsze lata życia w małżeństwie, wydają się dla Matki spełnieniem marzeń, mimo że wraz z mężem wcale nie ma wiele. Gdy ten jednak odchodzi, kobieta musi poradzić sobie z samotnym wychowaniem trójki dzieci, a to nie jest wcale łatwe na chińskiej wsi na początku XX wieku. „Matka” jest już dziesiątą powieścią Pearl S. Buck, która trafiła w moje ręce i właściwie nie mogła mi się trafić lepsza książka podsumowująca tropy najczęściej wykorzystywane przez tę noblistkę. To autorka, która nie tylko lubuje się w przedstawieniu chińskiego i szerzej, azjatyckiego społeczeństwa zachodniemu czytelnikowi, ale też twórczyni, której bliskie jest życie kobiety w przełomowych czasach zmian oraz egzystencja ludzi prostych, którzy jeśli do czegoś w życiu docierają to tylko przez naprawdę ciężką pracę. W tym przypadku autorka pochyla się nad matką. Bohaterka nie ma nadanego imienia, bo to właściwie nie jest tu potrzebne: to uniwersalna historia, która w tamtych czasach mogła przytrafić się wielu kobietom, z mniejszymi lub większymi zmianami. Główna bohaterka to osoba prosta, lecz pracowita i kochająca swoje dzieci ponad wszystko. Na swój sposób bystra, ale niewykształcona, co czyni ją w wielu aspektach naiwną, lub nawet ignorantką. Jednak trudno ją za to winić, skoro w gruncie rzeczy nie ma żadnego innego wzorca. Buck w swojej powieści wchodzi w życie tej kobiety, przedstawiając czytelnikowi jej codzienne zmagania z niesprzyjającym światem. W subtelny i wyrazisty zarazem sposób przedstawia jej problemy, sposób myślenia, jej zmartwienia o dzieci czy męża. Nie ma tu jakiejś bardzo skonkretyzowanej linii fabularnej. Typowe dla powieści Buck jest właśnie to wrażenie, jakby historia została wyrwana z czyjegoś życia. Poznajemy je od jakiegoś punktu do pewnego punktu, który niby ma jakąś kulminację, ale tak naprawdę jako czytelnik wie się i czuje, że to przecież wcale nie koniec. Że coś było wcześniej i że coś będzie później, tylko tego już nie będzie nam dane poznać. Lubię to, jak ta autorka snuje swoją narrację. Pisze w sposób prosty, ale bardzo empatyczny i jednocześnie wnikliwy. Wymusza na zachodnim czytelniku wejście w obcy świat, ale przedstawiony tak, że jego zrozumienie jest po prostu możliwe. Jednocześnie muszę przyznać, że motywy, które wybiera w swoich książkach, są jednak trochę wtórne. To nie pierwsza jej książka o chińskiej wsi, którą poznałam. To nie pierwsze spotkanie z rodzicem, który w ten, a nie inny sposób traktuje swoje dzieci. Wątek komunistyczny również pojawiał się w jej powieściach, które czytałam wcześniej. Jednocześnie w jej przypadku mi ta wtórność nie przeszkadza, zwłaszcza że nie czytam powieści Buck na co dzień. Nie wiem, czy to najlepsza z powieści Buck. W moim odczuciu te stoją na podobnym poziomie. A że, jak już wspominałam, tematycznie są do siebie zbliżone, to właściwie wszystkim zainteresowanym mogę polecić zarówno tę, jak i właściwie każdą inną jej historie. Po prostu wybierzcie cokolwiek z jej bibliografii i sprawdźcie, bo taką pisarkę po prostu warto chociaż trochę poznać.
Katrina - awatar Katrina
oceniła na83 lata temu
Mniej niż nic Elizabeth Kim
Mniej niż nic
Elizabeth Kim
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2026/03/czy-mozna-znaczyc-mniej-niz-nic.html Dawno nie czytałam książki nasyconej tak wielką ilością trudnych emocji. Mimo niepozornych rozmiarów, historia opowiadana przez narratorkę — przedstawiająca jej losy od najmłodszych lat — niesie ze sobą ogromny emocjonalny ciężar. To opowieść o dziecku narodzonym ze związku Koreanki i Amerykanina, od pierwszych chwil odrzucanym przez wszystkich poza własną matką. Zastanawiam się, jak wielką siłę trzeba w sobie mieć, by przetrwać wszystko, co wydarzyło się w jej życiu. Myślę, że książka miała dla autorki w pewnym stopniu działanie uzdrawiające. Poprzez opowiedzenie swojej historii mogła ponownie zmierzyć się z bolesnymi doświadczeniami. Jednocześnie wiele z nich opisuje nie z perspektywy dorosłej osoby, lecz oczami dziecka — dziecka, które szukało jedynie akceptacji i miłości, a wielokrotnie doświadczało odrzucenia i trudnych emocji. Podczas lektury nie raz i nie dwa miałam ochotę potrząsnąć dorosłymi bohaterami, uświadomić im, że ich działania niszczą dziecięcą duszę i pozostawiają wiele niewidocznych ran. Elizabeth Kim nie miała imienia przed adopcją. Jej matka nazywała ją jedynie pieszczotliwie „małą dziewczynką”, nigdy jednak nie nadano jej prawnego imienia. Nie wie, kiedy się urodziła ani ile dokładnie ma lat. Nie zna imienia matki ani ojca. To, co przywołuje w książce, to wspomnienia kilkuletniego dziecka, które wie, że ma matkę, dziadka i wuja, lecz nie zna ich imion. Dokładnie to samo widnieje w jej dokumentacji adopcyjnej. Kolejnym niezwykle oburzającym elementem tej historii jest rzeczywistość w Stanach Zjednoczonych, w której dziewczynka — już od początku nosząca w sobie poczucie bycia gorszą — została w tym przekonaniu utwierdzona przez nowych rodziców. Wiedziała, że powinna być wdzięczna za „uratowanie” z pogańskiego kraju, że powinna cierpieć razem z Jezusem, a jednocześnie przez całe lata żyła w lęku, że jeśli zrobi coś źle, zostanie odesłana. Do tej pory nie zaznała bowiem prawdziwego poczucia bezpieczeństwa — zniknęło ono wraz ze śmiercią matki. Mniej niż nic to książka niosąca ze sobą ogromny ładunek trudnych, bolesnych emocji. Jej lektura nie jest łatwa i pozostawia po sobie poczucie czegoś złego — ciężaru, który nie znika wraz z przewróceniem ostatniej kartki. Polski tytuł różni się od oryginału, który brzmi Tysiąc smutków i być może trafniej oddaje koleje losu autorki.
Książkowe_Wyliczanki - awatar Książkowe_Wyliczanki
ocenił na81 miesiąc temu

Cytaty z książki Nazywam się numer cztery

Więcej

Nawet, jeśli wierzyłam, że skaleczenia na rękach się zagoją, nie byłam pewna, czy da się uleczyć niewidzialne rany w psychice.

Nawet, jeśli wierzyłam, że skaleczenia na rękach się zagoją, nie byłam pewna, czy da się uleczyć niewidzialne rany w psychice.

Ting-Xing Ye Nazywam się numer cztery Zobacz więcej
Więcej