Korea. Nowa historia południa i północy

Okładka książki Korea. Nowa historia południa i północy autora Victor D. Cha, Ramon Pacheco Pardo, 9788378867586
Okładka książki Korea. Nowa historia południa i północy
Victor D. ChaRamon Pacheco Pardo Wydawnictwo: Copernicus Center Press historia
304 str. 5 godz. 4 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Korea. A New History of South & North
Data wydania:
2024-02-28
Data 1. wyd. pol.:
2024-02-28
Liczba stron:
304
Czas czytania
5 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788378867586
Średnia ocen

6,4 6,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Korea. Nowa historia południa i północy w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Korea. Nowa historia południa i północy

Średnia ocen
6,4 / 10
103 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Korea. Nowa historia południa i północy

avatar
291
140

Na półkach: ,

Po książkę sięgnęłam z ciekawości związanej z historią dwóch Korei. Niestety, ale nie mam dużej wiedzy na temat krajów azjatyckich, dlatego myślę, że jak na pierwszą pozycję, o tych dwóch niezależnych od siebie państwach, jest w porządku. Książka zawiera dużo informacji o historii i polityce obydwu krajów.

Po książkę sięgnęłam z ciekawości związanej z historią dwóch Korei. Niestety, ale nie mam dużej wiedzy na temat krajów azjatyckich, dlatego myślę, że jak na pierwszą pozycję, o tych dwóch niezależnych od siebie państwach, jest w porządku. Książka zawiera dużo informacji o historii i polityce obydwu krajów.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
78
27

Na półkach:

Jedno wielkie rozczarowanie.

Po książkę sięgnęłam, żeby dowiedzieć się czegoś więcej o historii i relacjach między Koreami, a także o życiu zwykłych ludzi w tych państwach. Szukałam pozycji, dzięki której dogłębniej zrozumiem inne teksty kultury odnoszące się do tych dwóch silnie spolaryzowanych krajów.

Otrzymałam polityczno-historyczną tyradę, skierowaną typowo do amerykańskiego czytelnika. Co chwilę dowiadujemy się jak ważny wpływ miały USA w każdym momencie istnienia Korei Północnej i Południowej. Przeplatają to anegdotki autorów, które nie pasują zupełnie do stylu w którym napisano tę książkę. A styl ten to wymienianie faktów i dat, bez jakiegoś szerszego komentarza na temat róznych problemów. Jeśli już ten komentarz dodawano, to z reguły z amerykańskiej perspektywy. Anegdoty autorów pokazują też, że książkę napisali chyba trochę dla połechtania własnego ego. Biedny Victor, któremu cofnięto nominację na ambasodra za wyrażanie swoich opinii...

Najbardziej chyba boli fakt, że na wstępie autorzy zaklinali, że brakuje na rynku książki, która nie patrzyłaby na obie Koree typowo jak przewodnik turystyczny. Niestety czytając tę pozycję miałam takie właśne wrażenie. Niezrozumiałe wydaje mi się też dodanie rozdziału z ilustracjami na sam koniec książki. Szczególnie niewygodne jest to jeżeli czytamy ebooka i aby śledzić historię na fotografiach trzeba przeskakiwać między stronami. Mała rzecz, a znacznie pogorszyła mi odbiór tej książki.

Książka być może ok na start, bo mimo wszystko dowiedziałam się sporo nowych faktów, ale taniej i prawdopodobnie lepiej skończyłoby się dla czytelnika przeczytanie kilku dłuższych artykułów na Wikipedii.

Jedno wielkie rozczarowanie.

Po książkę sięgnęłam, żeby dowiedzieć się czegoś więcej o historii i relacjach między Koreami, a także o życiu zwykłych ludzi w tych państwach. Szukałam pozycji, dzięki której dogłębniej zrozumiem inne teksty kultury odnoszące się do tych dwóch silnie spolaryzowanych krajów.

Otrzymałam polityczno-historyczną tyradę, skierowaną typowo do...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
30
24

Na półkach:

Prawdopodobnie osoby lepiej niż ja obeznane w historii i polityce docenią ją bardziej. Liczyłam na zanurzenie się w kulturze koreańskiej, niuansach życia i ciekawostki kulturowe, a jest to raczej opowieść polityczno-historyczna w której się gubię.

Prawdopodobnie osoby lepiej niż ja obeznane w historii i polityce docenią ją bardziej. Liczyłam na zanurzenie się w kulturze koreańskiej, niuansach życia i ciekawostki kulturowe, a jest to raczej opowieść polityczno-historyczna w której się gubię.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

303 użytkowników ma tytuł Korea. Nowa historia południa i północy na półkach głównych
  • 173
  • 127
  • 3
61 użytkowników ma tytuł Korea. Nowa historia południa i północy na półkach dodatkowych
  • 26
  • 10
  • 8
  • 6
  • 4
  • 4
  • 3

Tagi i tematy do książki Korea. Nowa historia południa i północy

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Afryka to nie państwo Dipo Faloyin
Afryka to nie państwo
Dipo Faloyin
Dobra książka. W lekkiej formie przekazuje solidną dawkę wiedzy o Afryce, pozwalając lepiej zrozumieć jej historię a przez to i współczesność. Niektóre sprawy są szeroko znane, jak np. to, że nie tylko "Afryka to nie państwo", ale też wiele afrykańskich państw to nie państwa, w sensie, jaki przywykliśmy nadawać temu pojęciu w Europie (i świecie Zachodu w ogólności),czyli względnie jednolite etnicznie państwa narodowe ukształtowane przez nacjonalizm rodem z XIX wieku. To zlepki plemion, które znalazły się na jednym terytorium w konsekwencji kolonialnych podziałów, co doskonale pokazują dzisiejsze granice, wiele jak spod linijki. Nic dziwnego, że obywatele tych państw nie uznają ich za swoje, bo identyfikują się z plemieniem i klanem, a nie abstrakcyjnym dla siebie tworem, na którym im nie zależy i traktują go jak łup do wyciśnięcia jak cytryna, kiedy na chwilę im, a nie "onym" wpadnie w ręce. Niestety, mają konkurencję zewnętrzną, bo Afryka znów jest kolonizowana, po cichu, ale z tego samego powodu, co w XIX w., dla jej bogactw naturalnych. Są też oczywiście w książce smaczki, czyli wiedza mało znana, a fascynująca, jak np. o nigeryjskim przemyśle filmowym, albo świetne kawałki satyryczne, jak np. szydercza dekonstrukcja wizerunku Afrykanina utrwalanego w kinie zachodnim (postaci "dyktatora" albo "afrykańskiego studenta"). Przyjemnie się czyta, a i w głowie coś po tej lekturze zostaje.
q-anons - awatar q-anons
ocenił na72 miesiące temu
Pokonać Kimów. Tajna misja przeciwko reżimowi Bradley Hope
Pokonać Kimów. Tajna misja przeciwko reżimowi
Bradley Hope
Czy jeden człowiek może wypowiedzieć wojnę totalitarnemu reżimowi uzbrojonemu w broń jądrową? Na pierwszy rzut oka to pytanie wygląda absurdalnie. Okazuje się jednak, że w ostatnich latach mieliśmy taki przypadek. Oto bowiem amerykański aktywista Adrian Hong stworzył grupę dążącą do obalenia rządów dynastii Kimów w Korei Północnej. Jego organizacja Free Joseon miała nawet ambicję bycia północnokoreańskim rządem emigracyjnym. To przedsięwzięcie mogło wydawać się szalone, ale Hong naprawdę mocno zaszkodził reżimowi z Pyongyangu. W lutym 2019 r. jego grupa zajęła (w porozumieniu z jednym z dysydenckich dyplomatów) ambasadę Korei Północnej w Madrycie i przejęła dane ze znajdujących się tam komputerów. Wcześniej pomogła przedostać się na Zachód synowi Kim Dzong Nama, czyli zamordowanego brata obecnego przywódcy Korei Płn. Free Joseon czasem bywała dużo bardziej skuteczna niż zachodnie tajne służby, a czasem jej działalność była bardzo amatorska. Grupa chciała m.in. wpływać na politykę administracji Trumpa wobec Korei Płn., tworzyła plany transformacji polityczno-gospodarczej oraz obiecywała inwestorom wizy do państwa, które powstanie po upadku reżimu Kimów. Cała ta działalność była dziełem „zapaleńca”, który naprawdę przejął się tym, że w Korei Północnej dochodzi do zatrważających zbrodni i postanowił, że trzeba położyć kres istnieniu tamtejszego reżimu. Zaczął od ratowania północnokoreańskich uchodźców, ale z czasem uznał, że z reżimem należy walczyć w sposób bardziej ofensywny. Historię tej walki możemy poznać w książce Bradleya Hope’a „Pokonać Kimów”. Ta opowieść (jeszcze) nie miała happy endu. Daje ona jednak dużo do myślenia. Skoro grupka wolontariuszy była w stanie wyrządzić spore szkody totalitarnemu reżimowi, to jaki efekt przyniosłaby podobna kampania prowadzona na poważnie i w sposób skoordynowany przez tajne służby państw „Wolnego Świata”?
foxmulder2 - awatar foxmulder2
ocenił na81 rok temu
Skarby Ziemi. Sześć surowców, które zadecydują o przetrwaniu naszej cywilizacji Ed Conway
Skarby Ziemi. Sześć surowców, które zadecydują o przetrwaniu naszej cywilizacji
Ed Conway
Oto sześć surowców, na których Ed Conway opiera swoją fascynującą opowieść o fundamentach współczesności: piasek, sól, żelazo, miedź, ropa naftowa oraz lit. Te pozornie pospolite substancje stanowią kręgosłup naszej cywilizacji, a ich zrozumienie pozwala spojrzeć na historię i przyszłość ludzkości z zupełnie nowej perspektywy. W swojej książce „Skarby Ziemi” Conway wykonuje tytaniczną pracę, za którą przyznaję mu mocne 8/10. To reportaż totalny, który zabiera nas w miejsca zazwyczaj niedostępne dla oka przeciętnego konsumenta: od ultra-czystych kopalni kwarcu w Karolinie Północnej, przez gigantyczne huty stali, aż po solniska w Ameryce Południowej. Autor nie tylko opisuje procesy wydobywcze, ale przede wszystkim tłumaczy skomplikowaną sieć zależności, która sprawia, że bez piasku o specyficznej ziarnistości nie mielibyśmy ani wieżowców, ani procesorów w naszych smartfonach. Największą siłą tej książki jest sposób, w jaki Conway demitologizuje naszą „cyfrową” rzeczywistość. Często wydaje nam się, że żyjemy w świecie niematerialnym, opartym na chmurze i algorytmach. Autor brutalnie przypomina, że każda linijka kodu i każde połączenie wideo wymagają fizycznego podłoża: miedzianych kabli, krzemowych wafli i ogromnych ilości energii. Lektura uświadamia, że przejście na „zieloną energię” wcale nie oznacza ucieczki od górnictwa – wręcz przeciwnie, wymaga ono jeszcze intensywniejszej eksploatacji złóż litu czy miedzi niż kiedykolwiek wcześniej. Książka jest napisana stylem niezwykle przystępnym nawet dla laika, niemal przygodowym. Conway ma dar opowiadania o skomplikowanych procesach chemicznych i geologicznych w sposób, który angażuje emocjonalnie. Kiedy opisuje trudności w uzyskaniu idealnie czystego krzemu, czytelnik zaczyna doceniać technologię nie jako magię, ale jako owoc wieków ludzkiej determinacji i walki z materią. To właśnie ta historyczna perspektywa – łączenie epoki brązu z nowoczesną elektroniką – sprawia, że „Skarby Ziemi” czyta się jednym tchem. Dlaczego jednak 8, a nie 10? Mimo ogromnej wiedzy, Conway momentami zbyt mocno skupia się na detalach technicznych, co może nieco nużyć czytelnika mniej zainteresowanego inżynierią. Ponadto, choć autor dotyka kwestii ekologicznych i geopolitycznych, chwilami odnosi się wrażenie, że optymizm technologiczny przesłania mu mroczniejsze aspekty eksploatacji planety. Brakuje tu nieco głębszej refleksji nad etycznymi kosztami wydobycia w krajach trzeciego świata, choć autor ich całkowicie nie ignoruje. „Skarby Ziemi” to lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć, jak działa świat. To książka o pokorze wobec zasobów, które uważamy za oczywiste, i o niebezpiecznej kruchości łańcuchów dostaw. Ed Conway udowadnia, że niezależnie od tego, jak bardzo zaawansowani się staniemy, nasze przetrwanie zawsze będzie zależeć od tego, co uda nam się wygrzebać z ziemi pod naszymi stopami. To trzeźwiące, błyskotliwe i niezwykle potrzebne dzieło, które zmienia sposób, w jaki patrzymy na przedmioty codziennego użytku. Od teraz zwykła szczypta soli czy kawałek szkła nigdy nie będą już dla Ciebie tym samym.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na86 dni temu
Czarna skrzynka. Sprawa, która stała się symbolem japońskiego #MeToo Shiori Ito
Czarna skrzynka. Sprawa, która stała się symbolem japońskiego #MeToo
Shiori Ito
Gdy uczęszczałam na zajęcia ze wstępu do psychologii sądowej, jednym z pojęć, które na początku trudno mi było zrozumieć była „wtórna wiktymizacja”. Chodziło bardziej o zwięzłość definicji na slajdach niż może o sam koncept, ale nawet jeśli wy też wcześniej nie znaliście tego określenia nie oznacza to, że ono nie występuje. Wręcz przeciwnie. Ta książka tylko podkreśla fakt, że nie wystarczy, że kogoś spotyka traumatyczne zdarzenie. Cierpienie nie kończy się w momencie, gdy je przetrwaliśmy. Droga do uzyskania zrozumienia i walka o sprawiedliwość będą naznaczone momentami, podczas których będzie trzeba opowiadać wciąż na nowo i od początku o tym, o czym ofiary często chcą zapomnieć. Tak wygląda system, który w biurokratyczny sposób traktuje osoby w tak trudnych sytuacjach. Jestem pewna, że niejedna osoba na miejscu Shiori by się poddała. Cóż, patrząc na statystyki zgłaszanych gwałtów zapewne tak jest – wysiłek, który należy wykonać, samemu będąc nadal w bólu, szoku czy niepewności, może okazać się niemożliwy do podjęcia. Autorka musi dodatkowo mierzyć się z bardzo męskim światem i społeczeństwem, które wspiera milczenie i stosuje ostracyzm wobec ludzi, którzy decydują się mówić. Przy okazji lektury i ze względu na dziennikarski kontekst, skojarzyło mi się z pierwszym sezonem The Morning Show, choć tu oczywiście historia jest prawdziwa. Ale jeśli porównamy reakcje tam przedstawione do podejścia japońskiego społeczeństwa to wydaje się, że tu walczyć o siebie jest jeszcze trudniej. Jedną z bardziej przerażających części jest na pewno samo prawo – przed nowelizacją w swojej definicji nie uznawano nawet, że gwałt to jest coś, co może spotkać mężczyznę… poza tym, pojawia się też pojęcie quasi-gwałtu i nawet nie chcę się o tym za długo rozpisywać, bo od razu skacze mi ciśnienie. Otóż tak określa się czynność seksualną wymuszoną na osobie, która jest nieprzytomna lub w inny sposób nie jest w stanie wyrazić zgody. Nie mieści mi się w głowie, jak można było wymyślić taką nazwę i jeszcze ją stosować. Zanim zdenerwuję się jeszcze bardziej to zakończę na tym, że na pewno nie jest to łatwa lektura. W tym wydaniu otrzymujemy jeszcze sporo wiedzy z przypisów i posłowia, za co jestem wdzięczna, bo uzupełnia to wiele wątków, poruszanych przez autorkę w swojej publikacji z 2017 roku. ig: @tylkotrocheczytam
tylkotrocheczytam - awatar tylkotrocheczytam
ocenił na83 miesiące temu
Wieczne państwo. Opowieść o Kazachstanie Wojciech Górecki
Wieczne państwo. Opowieść o Kazachstanie
Wojciech Górecki
Wydawnictwo Czarne przyzwyczaiło już czytelników, że pozycje wydawane w serii reporterskiej są co najmniej godne uwagi. Tym razem trafiłem na znakomitą pozycję. Autor przedstawia swoje podróże po Kazachstanie, sięgając także do wydarzeń z historii. No bo żeby zrozumieć teraźniejszość trzeba, choć pobieżnie znać historię. Zapoznaje czytelnika z mieszanką językową i kulturową Kazachstanu. Przywołuje także biogramy osób, które zostały zesłane do Kazachstanu najpierw przez opresyjne państwo carów, a następnie system sowiecki. Bogate w złoża surowców ziemie były wręcz w niewyobrażalny sposób eksploatowane, podobnie jak czyniły to państwa kolonialne w Europie w swoich zamorskich posiadłościach. W książce mamy sporą poloników, jakże by inaczej skoro zsyłanie do Kazachstanu było Syberii ulubionym miejscem przesiedleń Polaków. Dramatyczne losy przedstawiające losy budowy osad wokół wykopanych w stepie studni lub miejsc, w którym wyrzucono przesiedleńców, którzy studnie wykopać musieli sobie sami, podobnie jak ziemianki. Ciekawostką wyczytaną w książce była informacja o tym, jak Kazach potrzebuje pieniędzy, robi imprezę, na którą zaprasza wszystkich, a każdy przybysz przynosi w kopercie określoną kwotę. Gospodarz, skrzętnie zapisuje, ile od kogo dostał, aby wiedzieć, ile ma zwrócić, kiedy imprezę będzie organizował donator, czyli swoista kasa zapomogowo pożyczkowa. Bardzo polecam, książka ciekawie napisana i wzbogacona zdjęciami.
Dariusz Karbowiak - awatar Dariusz Karbowiak
ocenił na824 dni temu
Japonia. Przewodnik po bóstwach, bohaterach i duchach Joshua Frydman
Japonia. Przewodnik po bóstwach, bohaterach i duchach
Joshua Frydman
W rozdz. „Potwory i ludzie z metalu” zwraca uwagę kadr z filmu z 1954 r. „Godzilla”. Horror o potworach z egzotycznej krainy (odwołanie do dramatu i okrucieństwa II wojny światowej, także do zagrożeń związanych z bronią nuklearną). To historia również bliska współczesnym lękom i zagrożeniem militarnym. Japonia. Przewodnik po bóstwach, duchach i bohaterach. Joshua Frydman. Przekład Nika Sztorc. Wyd. Poznańskie, Poznań 2025. Mitologie Świata. Japonia, na planie pierwszym wraz z przewodnikiem po bóstwach, duchach i bohaterach, skreślona ręką naukowca (doktorat na Uniwersytecie Yale),specjalizującego się w kulturze dawnego Kraju Kwitnącej Wiśni. W tekście tyle wiedzy, ile udźwignie przeciętny Czytelnik, bez naukowych eksperymentów. Znakomite ilustracje w szaro- niebieskiej kolorystyce nadają ton opowieściom. Z rozdz. „Kim jest cesarz?’ Dowiesz się, że to nie tylko władca, ale i symbol Japonii i Japończyków. Określenie „tenno” znaczy „niebiański władca”. W chińskich źródłach łączy się z Gwiazdą Polarną, nazywaną Polaris (najjaśniejsza gwiazda - Małej Niedźwiedzicy),także centralna postać świata. Z rozdz. „Świat pełen duchów” Świat zwierząt - to świat istot obdarzonych duchową mocą. Należą do nich nie tylko koty,ale i żółwie, i żurawie. W przypadku tych ostatnich symbolizują one długowieczność: żurawie żyją tysiąc lat, a żółwie - dziesięć tysięcy. Negatywną reputacją obdarzone są: stonogi i pająki. Z drastycznych opowieści o tych ostatnich: potrafią zamieniać się w piękne kobiety, wabić do swych domów podróżników, po czy uwodzić, obcinać im głowy, by wypić ich krew. Stonogi, łasicie, małpy, kuny i gronostaje – to galeria zwierząt, bez których nie istnieją japońskie opowieści. W japońskich mitach jest moc, oryginalna forma i urok mimo grozy… 8/10
zoe - awatar zoe
ocenił na81 miesiąc temu
Patodeweloperka. To nie jest kraj do mieszkania Bartosz Józefiak
Patodeweloperka. To nie jest kraj do mieszkania
Bartosz Józefiak
Po "Wszyscy tak jeżdżą" sięgnęłam po kolejną książkę Bartosza Józefiaka i po raz kolejny było to spotkanie z wartościową lekturą. "Patodeweloperka: to nie jest kraj do mieszkania” to reportaż, który wciągnął mnie w informacje o ogromnie ważnej branży, która notabene decyduje o bezpieczeństwie i spokoju człowieka, jest swoistą podwaliną do innych działań i decyzji w życiu. Autor sięgnął po temat budownictwa mieszkaniowego dostarczanego społeczeństwu przez deweloperów. Dodatkowym atutem tej książki jest jej merytoryczność, wielowątkowość i niestety wciąż aktualność. Czy dowiemy się zatem "Jak budować wygodne mieszkania i osiedla z myślą o lokatorach i środowisku?" (str. 267),czy raczej otworzą się oczy jak jest najczęściej w tej branży. Bartosz Józefiak przygląda się problemowi z wielu stron: ekonomicznej, społecznej, urbanistycznej i ludzkiej. Nie ogranicza się do prostych tez ani łatwych ocen, ale cierpliwie odsłania kolejne warstwy oblicza rynku mieszkaniowego, pokazując, jak systemowo doprowadzono do sytuacji, w której mieszkanie w Polsce przestało być podstawową potrzebą, a stało się luksusem dostępnym dla nielicznych, którzy dyktują ceny i warunki bardzo dużej grupie ludzi. "-Mieszkania nie tanieją dlatego, że deweloper stwierdzi: "A, już zarobiłem, teraz macie taniej". Ceny spadają wtedy, kiedy już nikogo nie stać na to, żeby mieszkanie kupić." (str. 267) Autor kieruje reflektory na problem fundamentalny zwłaszcza dla młodego pokolenia, ludzi, których nie stać na własny dach nad głową, mimo pracy, wykształcenia i społecznych aspiracji, bo nie zarabiają wystarczająco, aby uzyskać zdolność kredytową pozwalająca na "zdobycie" własnego M. W książce wyraźnie wybrzmiewa teza, że obecny model rynku mieszkaniowego nie służy mieszkańcom, lecz stał się narzędziem do pomnażania kapitału przez bardzo wąską bogatą grupę beneficjentów. Ci zaś dyktują wygórowane warunki osobom, które znalazły się w dramatycznej sytuacji braku miejsca do życia. „Patodeweloperka”. …” to także książka ostrzegawcza, brutalnie obnażająca mechanizmy, które normalizują chaos przestrzenny, ciasnotę, mikroapartamenty bez dostępu do światła czy zieleni oraz dehumanizację mieszkania jako przestrzeni do życia. Może być też swoistą "Trąbą jerychońską" skierowaną w stronę zarządzających na poziomie centralnym jak i regionalnym, ale także do nabywców, którzy bezrefleksyjnie dają się wciągać w nieuczciwe gry deweloperów i wreszcie inwestorów, którzy idą na łatwiznę. Obnaża absurdy programów rządowych, które tylko windują ceny metra, pokazuje jak działa cały system i proces nowej inwestycji i kto tak naprawdę dyktuje warunki, wyciska z metrażu ile się da i kieszeni. Wytyka też nieumiejętność decydentów do stawiania warunków deweloperom i ich całkowitą kapitulację: "Menadżerka Agnieszka uważa, że niezbędny jest dialog między inwestorami a samorządem. Bo wbrew pozorom nie musi być tak, że urzędnicy i przedsiębiorcy stają po dwóch stronach barykady. _My jesteśmy otwarci. Czemu urzędnik nie przyjdzie i nie powie "Chcecie budować? Super, pozwolę wam, dogadajmy się, ale ja chcę jedną klatkę z mieszkaniami komunalnymi". (str. 279) Autor wnikliwie przygląda się też "świętemu hasłu" deweloperów, czyli "optymalizacji", które jest kluczem do oszczędności na wszystkim, począwszy od planów, materiałów, sprzętu i wykonawcach. To dzięki "optymalizacji" klienci kupują coraz skromniej wyposażone mieszkania, mniej wygłuszone, mniej ustawne, mniej komfortowe do życia. Dowiemy się co to jest „święty „ PUM i poznamy tajniki marketingu deweloperskiego. Ciekawym wątkiem poruszonym przez autora, który potwierdza też moje obserwacje i przemyślenia, jest ten dotyczący podejścia młodych ludzi do mieszkania. W moim odczuciu dotyczy to także wielu wynajmujących, którzy nie przyzwyczajają się do miejsca. "- Podejście ludzi mieszkających w nowym budownictwie jest kompletnie inne niż lokatorów w starych blokach. Dzisiaj klient ma swoje mieszkanie i ma wywalone, co się dzieje naokoło. Na zebraniach wspólnoty zrobi awanturę, dlaczego on ma utrzymywać ten trawnik, ile to kosztuje, czemu to ma ładnie wyglądać? Jemu są nie potrzebne części wspólne, bo jak coś jest wspólne , to jest niczyje, nikt o to nie zadba." (str. 97) Czy zatem deweloper buduje tak, jak klienci mu na to pozwalają zgadzając się kupić wszystko jak leci, w myśl im taniej tym lepiej, stać mnie tylko na tańsze tu i teraz, nie ważne ile w przyszłości to tanie będzie mnie kosztowało? Albo obchodzi mnie to tylko teraz, bo za jakiś czas będę mieszkał gdzie indziej. A z drugiej strony czy to droższe jest zawsze lepsze, też niekoniecznie. Ogromną siłą tej publikacji jest jej solidne udokumentowanie. Autor opiera się na danych, przykładach, rozmowach i analizach, dzięki czemu książka nie jest publicystycznym manifestem, lecz rzetelnym reporterskim "sprawozdaniem" z branży. To tekst, który działa jak dzwon alarmowy, może budzić z letargu, otworzyć oczy, prowokować do refleksji, niemniej osobiście nie mam nadziei na realną zmianę gdziekolwiek. Choć na ostatnich stronach autor daje pozytywny przykład to jest to tylko jedna jaskółeczka, która w ogromie patologicznego podejścia do swojej roboty, wiosny nie czyni. „Patodeweloperka. ...” to książka ważna i potrzebna, jedna z tych, które zostają w czytelniku na długo po zamknięciu ostatniej strony. Kolejne chapeau bas dla Bartosza Józefiaka za odwagę, konsekwencję i warsztat. To nie jest tylko książka o mieszkaniach. To książka o prawie do godnego życia."Patodeweloperka: to nie jest kraj do mieszkania" to lektura, obok której trudno przejść obojętnie a na dodatek napisana w bardzo ciekawym ujęciu i schemacie. Zdecydowanie warto.
Agnieszka - awatar Agnieszka
oceniła na91 dzień temu
Jak złodziej przyszła. Reportaże i rozmowy o starości Elżbieta Strzałkowska
Jak złodziej przyszła. Reportaże i rozmowy o starości
Elżbieta Strzałkowska Grażyna Latos
To książka o tym, o czym głośno się nie mówi. Przynajmniej w przestrzeni publicznej. Starość, bo o niej mowa w ostatnich latach zrobiła się bardzo niewygodna. Istnieje od zawsze i każdy z nas jest na nią skazany, jednak od niedawna jest traktowana jak coś, czego za odpowiednią opłatą da się uniknąć.. Bo nie po to powstaje tyle klinik medycyny estetycznej, żeby mieć pomarszczoną twarz czy ciało. Wystarczy kilka zabiegów i cyk! witaj młodości... W mediach lansuje się jędrną skórę, piękne włosy i nienaganną sylwetkę bez względu na metrykę. A jednak starość nie dotyka jedynie naszej powierzchowności. To także procesy zachodzące wewnątrz. Problemy z pamięcią, niemożność wykonywania czynności dotychczas prostych czy choroby są często codziennością seniorów. I o tym właśnie opowiadają ci, którym autorki oddały głos. Bohaterami książki są zarówno osoby, które młodość przeżywają jedynie we własnych wspomnieniach jak i ci, którzy stali się ich łącznikiem ze światem zewnętrznym. To często dzieci, które porzuciły swoje plany i marzenia, żeby zająć się chorym rodzicem. Ci, których codziennością stało się zmaganie z niewydolnym systemem, który nie uwzględnia potrzeb seniorów. Czy zastanawiamy się, jakie mamy alternatywy na starość? Bo pół biedy, kiedy zdrowie dopisuje, ale w momencie ciężkiej choroby? Obarczać najbliższych opieką a może zamieszkać w jednym z DPS-ów? Co wcale zresztą takie łatwe nie jest. To tematy jak bardzo niemodne, tak i ciężkie w odbiorze. Zwłaszcza, kiedy słyszymy z ust specjalistów statystyki, których w książce nie brakuje. I choćby z tego względu warto ją przeczytać. Bo może teraz, będąc w kwiecie wieku i mając świat u stóp można wpłynąć także na jakość życia za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat.
do_azot_i_nazot_ czyta - awatar do_azot_i_nazot_ czyta
oceniła na611 miesięcy temu

Cytaty z książki Korea. Nowa historia południa i północy

Więcej
Victor D. Cha Korea. Nowa historia południa i północy Zobacz więcej
Więcej

Ciekawostki historyczne