Ciężar atramentu

- Kategoria:
- powieść historyczna
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- The Weight Of Ink
- Data wydania:
- 2023-09-27
- Data 1. wyd. pol.:
- 2019-11-13
- Liczba stron:
- 749
- Czas czytania
- 12 godz. 29 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788382527087
- Tłumacz:
- Aleksandra Wolnicka
Fascynującą powieść historyczna o dwóch kobietach, które rozdzieliły stulecia, oraz o wyborach i poświęceniach, jakich są zmuszone dokonać, aby osiągnąć w życiu harmonię serca i umysłu.
Osadzona w Londynie lat sześćdziesiątych XVII wieku oraz współcześnie, powieść splata losy dwóch kobiet o nieprzeciętnym intelekcie: Ester Velasquez, emigrantki z Amsterdamu, która na krótko przed epidemią dżumy zostaje skrybą niewidomego rabina, oraz Helen Watt, chorej profesor historii zafascynowanej spuścizną żydowską.
Poznajemy Helen, gdy ta zostaje poproszona przez byłego studenta o ocenę siedemnastowiecznych żydowskich dokumentów odnalezionych w jego domu podczas remontu. Helen zwraca się o pomoc do amerykańskiego doktoranta, Aarona Levy’ego – tyleż niecierpliwego, co czarującego – i wspólnie z nim podejmuje ostatnie naukowe wyzwanie, którym jest ustalenie tożsamości autora dokumentów, tajemniczego skryby podpisującego się „Aleph”. Równolegle tę samą zagadkę usiłuje rozwikłać inny zespół historyków, więc Helen i Aaron muszą się spieszyć…
Kup Ciężar atramentu w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Opinia społeczności
Ciężar atramentu
"Ciężar atramentu" to napisana pięknym lirycznym językiem, bogata w rozległe opisy powieść niespieszna, wymagająca skupienia. Autorka porusza wiele kwestii filozoficznych, religijnych i społecznych, jak podział klasowy czy ograniczone prawa kobiet i mniejszości narodowych. To także historia żydowskiej kultury, wiary, migracji w związku z prześladowaniami oraz antysemityzmu, nie tylko wśród innych narodowości, ale też samych Żydów. Ale przede wszystkim jest to opowieść o miłości do słowa pisanego. Fabuła toczy się w dwóch liniach czasowych, które się płynnie przenikają. Mamy tu XVII wieczną Anglię, do której po ponad 300 latach od wygnania powracają Żydzi i starają się odrodzić swoją społeczność, gdzie poznajemy Ester Velasquez. Kobieta niezwykła, którą od dziecka ciągnęło do książek i nauki. W zastępstwie za swojego brata zostaje tymczasowym skrybą niewidomego i niedomagającego już rabina HaCoena Mendesa. Jest to o tyle zaskakujące, iż w tamtym czasie kobiety miały bardzo ograniczone możliwości podejmowania nauki, a Żydówki nie mogły dotykać ani czytać świętych pism, o wymienianiu poglądów już nie wspominając. Ich jedyną powinnością było wyjść za mąż i rodzić dzieci, ewentualnie zostać posługaczką, jeżeli nie posiadały majątku i nie miały szans na zamążpójście, co w pełni obrazuje poniższy cytat: „...Ester przerwała na moment swoje codzienne zajęcia i zamyśliła się nad egzystencją gospodyni. Żadnej szansy, żeby nauczyć się czytać i pisać. Żadnej możliwości schronienia się w innym świecie, żadnej ucieczki przed pasmem niekończących się dni. Żadnych marzeń o tym, aby rzucić swe myśli na wiatr w nadziei, że ulecą w jakieś jaśniejsze miejsce, z dala od tych zadymionych ulic.” Głód wiedzy Ester jest nie do zaspokojenia. W tajemnicy samodzielnie uczy się łaciny, by móc czytać traktaty filozoficzne i pisma chrześcijańskie. Przybierając męski pseudonim zaczyna korespondować z uczonymi, uważanymi za heretyków i ateistów. Coraz bardziej zaczyna interesować się postacią Benedictusa de Spinozy, Żyda, którego wygnano ze społeczności i obłożono klątwą za głoszone tezy, że Bóg nie staje w obronie narodu żydowskiego i jest tożsamy z naturą, co czyni człowieka podporządkowanemu naturze, a nie Bogu. Im więcej czyta i poznaje, tym częściej rodzą się w niej pytania i wątpliwości we wszystko to, co jej do tej pory wpajano: „Samopoświęcenie jest powszechnie uznawane za najwyższą formę powołania, zwłaszcza w przypadku kobiety, która musi oddać każdy aspekt swojego życia innym. Radzi się kobietom, aby były dobre i życzliwe; te, którym brak łagodności, są postrzegane jako wybryk natury. Lecz jak dobroć wobec innych okazywana kosztem choćby jednego życia może być dobra? Czy dobrocią jest wyrzeczenie się własnych pragnień? Czy dopuszczalne, aby obowiązek chronienia każdego życia górował – w przypadku kobiety – nad obowiązkiem troski o własne przetrwanie? Należy zatem porzucić tradycyjną koncepcję kobiecej dobroci i stworzyć całkiem nową.” Autorka bardzo rzetelnie oddała realia XVII wiecznego Londynu i czytelnik może prawdziwie poczuć ducha tamtej epoki. W międzyczasie przenosimy się do współczesnego Londynu na początek lat 2000, gdzie spotykamy Helen Watt, zbliżającą się do emerytury, schorowaną profesor historii od lat zafascynowaną żydowską spuścizną. Pewnego dnia zostaje poproszona o zrobienie ekspertyzy odnalezionych XVII wiecznych dokumentów i pism, w czym pomaga jej przydzielony doktoryzujący się Amerykanin żydowskiego pochodzenia, Aaron Levy. Duet dość osobliwy, chłodna, zdystansowana i przestrzegająca zasad starsza pani oraz mocno niedojrzały, arogancki dwudziestoparolatek. Mają na to niewiele czasu i konkurencję w postaci dodatkowo przydzielonego przez uniwersytet zespołu. W trakcie badań odkrywają szereg informacji o dużym znaczeniu historycznym. Jeżeli tylko uda im się dowieść, że pod tajemniczym pseudonimem kryje się kobieta, która nie tylko była uczennicą i skrybą rabina, ale też odważyła się zapisywać swoje uwagi i prowadziła zakazaną korespondencję z uczonymi filozofami, w której nie tylko głosiła odważne tezy, ale też jawnie i bez ogródek wytykała ich błędy logiczne, będzie to fenomen na skalę światową. „Świadoma, że coraz bardziej oddalam się od ścieżki, którą mi wyznaczono, głośno krzyczałam i wciąż krzykiem domagam się odpowiedzi na pytanie: dlaczego kobiecie nie wolno żyć zgodnie ze swą naturą, jeżeli ta popycha ją ku myśleniu? ..... Dlaczego, skoro mądrość jest święta, zabraniać kobietom oraz mężczyznom podawania w wątpliwość tego, co im przez lata wpajano? Świat i ja zgrzeszyliśmy przeciwko sobie nawzajem.” "Ciężar atramentu" to lektura godna polecenia.
Oceny książki Ciężar atramentu
Poznaj innych czytelników
815 użytkowników ma tytuł Ciężar atramentu na półkach głównych- Chcę przeczytać 535
- Przeczytane 268
- Teraz czytam 12
- Posiadam 57
- 2024 13
- 2023 7
- Powieść historyczna 6
- 2020 5
- 2021 5
- Legimi 5










































OPINIE i DYSKUSJE o książce Ciężar atramentu
Język tej książki nie jest wybitny. Rachel Kadish drażni kliszami, które przyprawiają o mdłości. Mnóstwo niepotrzebnej dłużyzny, wątki ciągną się jak flaki z olejem...
Wiele razy próbowałam przebrnąć przez początek tej książki i w końcu dałam radę. I chyba nawet nie żałuję.
Fabularnie jest to historia o kobietach, których życia dzieli kilkaset lat. Obie kochały naukę, obie cierpiały z powodu nieszczęśliwej miłości oraz niesprawiedliwości, jaka je spotkała z powodu okrutnych (i głupich, bo okrucieństwo to następstwo braku zrozumienia) patriarchalnych władz (u Ester gmina żydowska, u Helen uczelnia, dyskryminująca ją ze względu na wiek i chorobę). Na duży plus zaliczam filozoficzne rozważania nad naturą oraz prawdziwość tej książki: niespełnienia bohaterów oraz piękne opisy przestrzeni. Na duży minus: objętość książki, bo można byłoby bardziej wyraziście, krócej, z większą dynamiką. Dwa miesiące się z tym tomem męczyłam. Ale zakończenie natchnęło mnie zadumą, podziwem dla kobiet, ich determinacji oraz poczuciem łączności z przodkiniami. Czyli warto przeczytać, choć ta lektura jest naprawdę specyficzna.
Język tej książki nie jest wybitny. Rachel Kadish drażni kliszami, które przyprawiają o mdłości. Mnóstwo niepotrzebnej dłużyzny, wątki ciągną się jak flaki z olejem...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWiele razy próbowałam przebrnąć przez początek tej książki i w końcu dałam radę. I chyba nawet nie żałuję.
Fabularnie jest to historia o kobietach, których życia dzieli kilkaset lat. Obie kochały naukę,...
Rachel Kadish w swojej niezwykle ambitnej powieści „Ciężar atramentu” rzuca wyzwanie czasowi, łącząc współczesny Londyn z siedemnastowieczną metropolią trawioną przez zarazę. To literacka uczta dla miłośników historii, filozofii i herstorii, czyli dziejów widzianych z perspektywy kobiet, których głos przez wieki był systematycznie tłumiony. Przyznając tej książce ocenę 7/10, doceniam jej niesamowitą skrupulatność badawczą i pasję, z jaką autorka odtwarza dawny świat, choć jednocześnie wskazuję na pewne znużenie, jakie może wywołać jej objętość.
Akcja toczy się dwutorowo. W czasach współczesnych poznajemy Helen Watt, schorowaną historyczkę u progu emerytury, oraz Aarona Levy’ego, ambitnego, choć nieco aroganckiego doktoranta. Oboje zostają wezwani do starego domu pod Londynem, gdzie podczas remontu odnaleziono skrytkę z siedemnastowiecznymi dokumentami. Drugi wątek przenosi nas do lat 60. XVII wieku, gdzie poznajemy Ester Velasquez – młodą emigrantkę z Amsterdamu, która zostaje skrybą niewidomego rabina. Ester, obdarzona genialnym umysłem i nienasyconym głodem wiedzy, zaczyna potajemnie pisać listy pod męskim pseudonimem, wchodząc w polemikę z największymi filozofami tamtej epoki, w tym ze Spinozą.
Największą siłą „Ciężaru atramentu” jest sposób, w jaki Kadish opisuje miłość do wiedzy. Ester nie szuka romansu w tradycyjnym tego słowa znaczeniu – jej największą namiętnością jest myśl, logika i poszukiwanie prawdy o Bogu oraz naturze wszechświata. Autorka z wielkim wyczuciem oddaje realia diaspory żydowskiej w Londynie, duszny klimat religijnych nakazów i niebezpieczeństwo, jakie groziło kobiecie pragnącej wyjść poza rolę żony i matki. Równolegle śledzimy wysiłki Helen i Aarona, którzy próbują zidentyfikować tajemniczego skrybę. Ten naukowy wyścig z czasem jest fascynujący, ponieważ pokazuje, jak martwe dokumenty mogą stać się kluczem do zrozumienia żywych emocji sprzed wieków.
Ocena „siedem” wynika z pewnego braku równowagi. Powieść jest potężna – liczy kilkaset stron gęstego, erudycyjnego tekstu. Choć wątek siedemnastowieczny jest absolutnie genialny, momentami współczesna część narracji wydaje się nieco słabsza i mniej angażująca. Helen i Aaron, choć ciekawi, nie zawsze dorównują charyzmie Ester. Dodatkowo, Kadish ma tendencję do bardzo szczegółowych opisów teologicznych sporów, które, choć merytorycznie nienaganne, mogą spowolnić akcję do tego stopnia, że mniej cierpliwy czytelnik poczuje się przytłoczony „ciężarem” tego atramentu. Niektóre partie tekstu aż prosiły się o mocniejsze cięcia redakcyjne, by nadać całości więcej dynamiki.
„Ciężar atramentu” to powieść ważna i piękna. Rachel Kadish przypomina nam, że historia nie jest zapisana raz na zawsze, a w archiwach wciąż czekają na odkrycie głosy tych, którzy zostali zmuszeni do milczenia. To książka o poświęceniu, jakie wiąże się z byciem wiernym sobie w czasach, które promują konformizm. Jeśli kochasz „Opętanie” A.S. Byatt lub „Imię róży” Umberto Eco, odnajdziesz w tej lekturze wiele satysfakcji. To solidne 7/10 – wymagająca, ale wynagradzająca wysiłek podróż do serca XVII-wiecznej filozofii i współczesnej samotności.
Rachel Kadish w swojej niezwykle ambitnej powieści „Ciężar atramentu” rzuca wyzwanie czasowi, łącząc współczesny Londyn z siedemnastowieczną metropolią trawioną przez zarazę. To literacka uczta dla miłośników historii, filozofii i herstorii, czyli dziejów widzianych z perspektywy kobiet, których głos przez wieki był systematycznie tłumiony. Przyznając tej książce ocenę...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoczątkowo musiałam się "wgryźć" w czytanie tej książki- powoli się zaczyna, zdania bardzo rozbudowane, ale potem wciągnęła mnie ta historia 2 kobiet; to, że nieważne, w jakim wieku żyje człowiek, doświadczenia, uczucia, szukanie sensu życia powtarza się
Początkowo musiałam się "wgryźć" w czytanie tej książki- powoli się zaczyna, zdania bardzo rozbudowane, ale potem wciągnęła mnie ta historia 2 kobiet; to, że nieważne, w jakim wieku żyje człowiek, doświadczenia, uczucia, szukanie sensu życia powtarza się
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie doczytałam. Początek mnie pokonał i jakoś mi się nie chciało. Ale mojej siostrze się podobała, więc 5 gwiazdek od niej.
Nie doczytałam. Początek mnie pokonał i jakoś mi się nie chciało. Ale mojej siostrze się podobała, więc 5 gwiazdek od niej.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzyta się na ogół dobrze, choć zarówno autorka, jak i pani tłumacz dokonały wielu denerwujących wyborów stylistycznych (proszę się przygotować na to, że każdy bohater z jednym tylko wyjątkiem ma niebieskie oczy oraz "loczki").
Nie sięgnę po nią ponownie, ponieważ tajemnicę wyjawiono, językiem nie zachwycono, a propagandę postępowości można sobie było podarować.
Zakończenie sentymentalne i miałkie.
Czyta się na ogół dobrze, choć zarówno autorka, jak i pani tłumacz dokonały wielu denerwujących wyborów stylistycznych (proszę się przygotować na to, że każdy bohater z jednym tylko wyjątkiem ma niebieskie oczy oraz "loczki").
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie sięgnę po nią ponownie, ponieważ tajemnicę wyjawiono, językiem nie zachwycono, a propagandę postępowości można sobie było...
Niestety przerósł mnie ten "ciężar" i rzuciłam około połowy.
Niestety przerósł mnie ten "ciężar" i rzuciłam około połowy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dobra książka, ale dosyć ciężka do czytania.
Bardzo dobra książka, ale dosyć ciężka do czytania.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzy wiecie, co to jest gemuza? Ja też nie wiedziałam, dopóki nie przeczytałam powieści Rachel Kadish "Ciężar atramentu". Otóż jest to rodzaj skrytki w domach żydowskich, w których przechowywano święte pisma. Nie chodzi jednak tylko o pisma religijne typu Tora czy Talmud, lecz o każdy kawałek papieru, na którym zapisano imię Boga. A że w tradycji wyznawców religii mojżeszowej nawet listy prywatne rozpoczynano od wezwania imienia Jahwe, więc także tego typu dokumenty trafiały do gemuzy. Nie można ich było zwyczajnie wyrzucić, ale po zgromadzeniu stosownej ilości urządzano im uroczysty pogrzeb, paląc je, a popiół zakopywano w odpowiednio godnym miejscu. Takie gemuzy są niezwykle rzadko znajdowane, a jeszcze rzadziej zawierają cokolwiek, co miałoby historyczną wartość. Kiedy więc uda się na takie znalezisko trafić, stanowi to istny rarytas dla badaczy dziejów diaspory żydowskiej w Europie.
Odnalezienie gemuzy wypełnionej po brzegi prywatnym archiwum pewnego rabina mieszkajacego w Londynie w XVII w. stanowi więc punkt otwierający opowieść. Już samo wyobrażenie sobie, że Angole mogą prywatnie posiadać dom liczący ponad 400 lat i zdatny do zamieszkania, jest powodem szybszego bicia serca i pewnego rodzaju zawiści. Ich kultura materialna nie ucierpiała tak strasznie jak nasza w wyniku bezustannych wojen, rozbiorów i okupacji.
Zblazowane małżeństwo, które odziedziczyło taki starożytny dom w eleganckiej dzielnicy, postanawia urządzić w nim galerię sztuki nowoczesnej i przystępuje do remontu. Tak odkryta zostaje gemuza, której zawartość wypłasza im elektryka, gdy ten uznaje hebrajski za arabski i dochodzi do wniosku, że dom był siedzibą terrorystów. Na szczęście nowy właściciel kiedyś studiował historię i daje znać miejscowemu uniwersytetowi posiadającemu zakład hebraistyki.
Opowieść ta rozgrywa się na dwóch planach czasowych. Na tym z XXI w. towarzyszymy pani profesor i jej asystentowi w żmudnym procesie odczytywania dokumentów i składania z uzyskanych z nich informacji fascynującej historii; na drugim - obserwujemy koleje losów pewnej młodej Żydówki, sieroty przyjętej na wychowanie przez rabina.
Słów kilka o bohaterach. Pani profesor jest specjalistką od historii Żydów europejskich, ale raczej tych z zachodniej Europy, bo gdy czasem wygłosi jakąś opinię nt. ich pobratymców ze wschodu (czytaj: Rzeczypospolitej),to aż zęby bolą od jej ignorancji. Jest stara i schorowana, samotna i zgorzkniała, ponieważ dawno temu, jeszcze w młodości, przegapiła miłość, przestraszywszy się konieczności dokonania zbyt radykalnych wyborów (w świecie nauki zdarza się to kobietom bardzo często; niezwykle trudno bowiem pogodzić karierę z byciem żoną i matką). Praca nad zawartością gemuzy, która to zawartość okazuje się absolutną sensacją na skalę światową, będzie zwieńczeniem jej życia i jego łabędzim śpiewem. Dlatego za wszelką cenę (nawet kosztem zdrowia i życia) ściga się z czasem i konkurencją. Jej asystent jest trochę przypadkowy, utknął w swym rozwoju naukowym na źle dobranym temacie doktoratu, dziewczyna, z którą miał krótki romans, wyjechała do Izraela, a on nie wie czy ją kocha, czy tylko lubi. Tych dwoje nie przepada za sobą (pomijając różnicę wieku ok. 50 lat),oboje nadają na falach, które nie mają szansy nawet się przeciąć, o zgraniu nie ma w ogóle mowy, ale też nie potrafią oprzeć się urokowi odkrywania opowieści, która z każdym odcyfrowanym dokumentem staje się coraz bardziej fascynująca. No i jest jeszcze XVII-wieczna Żydówka. Dziewczyna wychowała się w Holandii, gdzie schronili się hiszpańscy Żydzi okrutnie prześladowani przez władze. Niderlandy stają się silnym ośrodkiem studiów religijnych, promieniującym na całą Europę. To stamtąd wyszedł wszak Baruch Spinoza, za swą odstępczą filozofię wyklęty przez pobratymców. Nic dziwnego, że gdy w Anglii w okresie restauracji Stuartów (bo akurat zmarło się Cromwellowi) odżywają religijne potrzeby tamtejszej stłamszonej diaspory, Żydzi proszą o przysłanie im rabina z Amsterdamu. Ten rabin jest ofiarą hiszpańskich prześladowań, w wyniku tortur stracił wzrok, a jego ciało stało się słabe i kruche. Bierze więc na wychowanie sierotę, a ta szybko staje się jego oczami i ręką - czyta mu i spisuje jego myśli. To nie jest sytuacja normalna. Skrybą rabina nie powinna być kobieta, to niezgodne z obyczajami i prawami religijnymi. Ale rabin, który rychło zauważa u dziewczyny nie tylko wielką miłość do wiedzy, ale i nieprzeciętny umysł, nie potrafi zabić w niej głodu myśli i słowa. Nie napiszę, jakie będą konsekwencje tej niecodziennej sytuacji, bo zdradziłabym zbyt wiele. Zapewniam tylko, że warto zdobyć książkę Rachel Kadish i ją przeczytać, choć to niezła cegła.
Jest to powieść bardzo feministyczna, ale autorka nie popełnia nigdzie błędu prezentyzmu: ona i jej bohaterowie doskonale zdają sobie sprawę, że niezależność i życie w niezgodzie z prawami i obyczajami epoki zawsze musi mieć wysoką cenę. Jest to też powieść o miłości, o różnych jej rodzajach. Uczucie kształtuje nasze życie, ale niekoniecznie musi być żywione do innego człowieka. Można kochać to, co się robi tak bardzo, że poświęca się temu w całości, kosztem innych ważnych wyborów. Mnie w tej opowieści urzekło najbardziej to, że przedstawiono w niej proces krytycznej pracy ze źródłem historycznym jako akt przywracania światu pamięci o dawno nieżyjących ludziach. Przypominania, że choć byli zapełnie od nas inni, to jednak tacy sami. Ja w swojej pracy robię dokładnie to samo, choć korzystam z nieco bardziej prozaicznych źródeł.
Historia kobiety-skryby silnie skojarzyła mi się także z cyklem opowiadań "Kirinyaga" Mike'a Resnicka, a zwłaszcza jednym z nich. Autor wymyślił sobie sztuczny świat odtwarzający rzeczywistość wielkich równin afrykańskich sprzed pojawienia się białego człowieka. Zamieszkują go ostatni Kikuju, którzy z premedytacją zdecydowali się żyć tak jak ich przodkowie. Przestrzegania plemiennych praw pilnuje tam wszechwładny szaman, który rozumie, że nie może być żadnych odstępstw od dawnych obyczajów, choćby niektórym wydawało się to okrutne. Ten system musi więc mieć swoje ofiary. Jedną z nich pada mała dziewczynka, która przez przypadek dobiera się do komputera szamana i zaczyna z jego pomocą zdobywać wiedzę. Czarownik odsuwa ją od źródła informacji, skazując na życie w zawieszeniu między prymitywizmem gwarantującym tożsamość kulturową, a wiedzą naukową narzucającą cywilizację białego człowieka. Mała nie wytrzymuje tego i odbiera sobie życie.
Koniecznie przeczytajcie książkę "Ciężar atramentu", aby przekonać się, jaki los wybierze dla siebie XVII-wieczna hebrajska feministka, która ponad wszystko pokochała wiedzę.
Czy wiecie, co to jest gemuza? Ja też nie wiedziałam, dopóki nie przeczytałam powieści Rachel Kadish "Ciężar atramentu". Otóż jest to rodzaj skrytki w domach żydowskich, w których przechowywano święte pisma. Nie chodzi jednak tylko o pisma religijne typu Tora czy Talmud, lecz o każdy kawałek papieru, na którym zapisano imię Boga. A że w tradycji wyznawców religii...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWyjątkowo ciężka ... Przeczyatnie tej książki zajęło mi wiele tygodni. Myślę sobie, że ta książka nie była zła, że to raczej zbyt ciężka książka dla mnie. Trudna w czytaniu, długie zdania oraz ich szyk powodował, że miałam problemy ze zrozumieniem o czym czytam. Przeczytanie jej to wyzwanie. Być może to nie był dla mnie czas...może kiedyś do niej wrócę, gdy będę bogatsza i nieco inteligentniejsza.
Książka spodoba się bardzo wymagającym czytelnikom i miłośnikom historycznych powieści.
Wyjątkowo ciężka ... Przeczyatnie tej książki zajęło mi wiele tygodni. Myślę sobie, że ta książka nie była zła, że to raczej zbyt ciężka książka dla mnie. Trudna w czytaniu, długie zdania oraz ich szyk powodował, że miałam problemy ze zrozumieniem o czym czytam. Przeczytanie jej to wyzwanie. Być może to nie był dla mnie czas...może kiedyś do niej wrócę, gdy będę bogatsza i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrochę się namęczyłam podczas czytania. To baaardzo powolna historia. Zarówno ta historyczna jak i współczesna. Mam wrażenie po skończeniu czytania, że ta opowieść do niczego nie prowadziła. Że się ją czytało do samego czytania. Nie mogę powiedzieć, że ta książka była zła. Była taka nijaka. Tematycznie może nawet być, ale pewnie zapomnę o niej za miesiąc zupełnie. Zachęciła mnie okładka, ale jak widać nie zawsze warto dać się skusić kolorowej oprawie.
Trochę się namęczyłam podczas czytania. To baaardzo powolna historia. Zarówno ta historyczna jak i współczesna. Mam wrażenie po skończeniu czytania, że ta opowieść do niczego nie prowadziła. Że się ją czytało do samego czytania. Nie mogę powiedzieć, że ta książka była zła. Była taka nijaka. Tematycznie może nawet być, ale pewnie zapomnę o niej za miesiąc zupełnie. Zachęciła...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to