rozwińzwiń

Ciężar atramentu

Okładka książki Ciężar atramentu autora Rachel Kadish, 9788382527087
Okładka książki Ciężar atramentu
Rachel Kadish Wydawnictwo: Czarna Owca powieść historyczna
749 str. 12 godz. 29 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The Weight Of Ink
Data wydania:
2023-09-27
Data 1. wyd. pol.:
2019-11-13
Liczba stron:
749
Czas czytania
12 godz. 29 min.
Język:
polski
ISBN:
9788382527087
Tłumacz:
Aleksandra Wolnicka
Średnia ocen

7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ciężar atramentu w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Ciężar atramentu



książek na półce przeczytane 2638 napisanych opinii 9

Oceny książki Ciężar atramentu

Średnia ocen
7,3 / 10
242 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Ciężar atramentu

avatar
471
147

Na półkach: , ,

Język tej książki nie jest wybitny. Rachel Kadish drażni kliszami, które przyprawiają o mdłości. Mnóstwo niepotrzebnej dłużyzny, wątki ciągną się jak flaki z olejem...
Wiele razy próbowałam przebrnąć przez początek tej książki i w końcu dałam radę. I chyba nawet nie żałuję.
Fabularnie jest to historia o kobietach, których życia dzieli kilkaset lat. Obie kochały naukę, obie cierpiały z powodu nieszczęśliwej miłości oraz niesprawiedliwości, jaka je spotkała z powodu okrutnych (i głupich, bo okrucieństwo to następstwo braku zrozumienia) patriarchalnych władz (u Ester gmina żydowska, u Helen uczelnia, dyskryminująca ją ze względu na wiek i chorobę). Na duży plus zaliczam filozoficzne rozważania nad naturą oraz prawdziwość tej książki: niespełnienia bohaterów oraz piękne opisy przestrzeni. Na duży minus: objętość książki, bo można byłoby bardziej wyraziście, krócej, z większą dynamiką. Dwa miesiące się z tym tomem męczyłam. Ale zakończenie natchnęło mnie zadumą, podziwem dla kobiet, ich determinacji oraz poczuciem łączności z przodkiniami. Czyli warto przeczytać, choć ta lektura jest naprawdę specyficzna.

Język tej książki nie jest wybitny. Rachel Kadish drażni kliszami, które przyprawiają o mdłości. Mnóstwo niepotrzebnej dłużyzny, wątki ciągną się jak flaki z olejem...
Wiele razy próbowałam przebrnąć przez początek tej książki i w końcu dałam radę. I chyba nawet nie żałuję.
Fabularnie jest to historia o kobietach, których życia dzieli kilkaset lat. Obie kochały naukę,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
16712
3163

Na półkach: ,

Rachel Kadish w swojej niezwykle ambitnej powieści „Ciężar atramentu” rzuca wyzwanie czasowi, łącząc współczesny Londyn z siedemnastowieczną metropolią trawioną przez zarazę. To literacka uczta dla miłośników historii, filozofii i herstorii, czyli dziejów widzianych z perspektywy kobiet, których głos przez wieki był systematycznie tłumiony. Przyznając tej książce ocenę 7/10, doceniam jej niesamowitą skrupulatność badawczą i pasję, z jaką autorka odtwarza dawny świat, choć jednocześnie wskazuję na pewne znużenie, jakie może wywołać jej objętość.

Akcja toczy się dwutorowo. W czasach współczesnych poznajemy Helen Watt, schorowaną historyczkę u progu emerytury, oraz Aarona Levy’ego, ambitnego, choć nieco aroganckiego doktoranta. Oboje zostają wezwani do starego domu pod Londynem, gdzie podczas remontu odnaleziono skrytkę z siedemnastowiecznymi dokumentami. Drugi wątek przenosi nas do lat 60. XVII wieku, gdzie poznajemy Ester Velasquez – młodą emigrantkę z Amsterdamu, która zostaje skrybą niewidomego rabina. Ester, obdarzona genialnym umysłem i nienasyconym głodem wiedzy, zaczyna potajemnie pisać listy pod męskim pseudonimem, wchodząc w polemikę z największymi filozofami tamtej epoki, w tym ze Spinozą.

Największą siłą „Ciężaru atramentu” jest sposób, w jaki Kadish opisuje miłość do wiedzy. Ester nie szuka romansu w tradycyjnym tego słowa znaczeniu – jej największą namiętnością jest myśl, logika i poszukiwanie prawdy o Bogu oraz naturze wszechświata. Autorka z wielkim wyczuciem oddaje realia diaspory żydowskiej w Londynie, duszny klimat religijnych nakazów i niebezpieczeństwo, jakie groziło kobiecie pragnącej wyjść poza rolę żony i matki. Równolegle śledzimy wysiłki Helen i Aarona, którzy próbują zidentyfikować tajemniczego skrybę. Ten naukowy wyścig z czasem jest fascynujący, ponieważ pokazuje, jak martwe dokumenty mogą stać się kluczem do zrozumienia żywych emocji sprzed wieków.

Ocena „siedem” wynika z pewnego braku równowagi. Powieść jest potężna – liczy kilkaset stron gęstego, erudycyjnego tekstu. Choć wątek siedemnastowieczny jest absolutnie genialny, momentami współczesna część narracji wydaje się nieco słabsza i mniej angażująca. Helen i Aaron, choć ciekawi, nie zawsze dorównują charyzmie Ester. Dodatkowo, Kadish ma tendencję do bardzo szczegółowych opisów teologicznych sporów, które, choć merytorycznie nienaganne, mogą spowolnić akcję do tego stopnia, że mniej cierpliwy czytelnik poczuje się przytłoczony „ciężarem” tego atramentu. Niektóre partie tekstu aż prosiły się o mocniejsze cięcia redakcyjne, by nadać całości więcej dynamiki.

„Ciężar atramentu” to powieść ważna i piękna. Rachel Kadish przypomina nam, że historia nie jest zapisana raz na zawsze, a w archiwach wciąż czekają na odkrycie głosy tych, którzy zostali zmuszeni do milczenia. To książka o poświęceniu, jakie wiąże się z byciem wiernym sobie w czasach, które promują konformizm. Jeśli kochasz „Opętanie” A.S. Byatt lub „Imię róży” Umberto Eco, odnajdziesz w tej lekturze wiele satysfakcji. To solidne 7/10 – wymagająca, ale wynagradzająca wysiłek podróż do serca XVII-wiecznej filozofii i współczesnej samotności.

Rachel Kadish w swojej niezwykle ambitnej powieści „Ciężar atramentu” rzuca wyzwanie czasowi, łącząc współczesny Londyn z siedemnastowieczną metropolią trawioną przez zarazę. To literacka uczta dla miłośników historii, filozofii i herstorii, czyli dziejów widzianych z perspektywy kobiet, których głos przez wieki był systematycznie tłumiony. Przyznając tej książce ocenę...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
59
38

Na półkach:

Początkowo musiałam się "wgryźć" w czytanie tej książki- powoli się zaczyna, zdania bardzo rozbudowane, ale potem wciągnęła mnie ta historia 2 kobiet; to, że nieważne, w jakim wieku żyje człowiek, doświadczenia, uczucia, szukanie sensu życia powtarza się

Początkowo musiałam się "wgryźć" w czytanie tej książki- powoli się zaczyna, zdania bardzo rozbudowane, ale potem wciągnęła mnie ta historia 2 kobiet; to, że nieważne, w jakim wieku żyje człowiek, doświadczenia, uczucia, szukanie sensu życia powtarza się

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

815 użytkowników ma tytuł Ciężar atramentu na półkach głównych
  • 535
  • 268
  • 12
98 użytkowników ma tytuł Ciężar atramentu na półkach dodatkowych
  • 57
  • 13
  • 7
  • 6
  • 5
  • 5
  • 5

Tagi i tematy do książki Ciężar atramentu

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Tom Lake Ann Patchett
Tom Lake
Ann Patchett
„To było tak, jakbym była liściem w rzece. Wpadłam do niej i mnie poniosła.” Kolejny raz potwierdza się, że książki napisane przez Ann Patchett szalenie mi pasują, są szyte na miarę mojej czytelniczej wrażliwości, refleksyjnych potrzeb i pięknych obrazów. Wprowadzają w wyjątkowy nastrój, nostalgiczny, melancholijny, romantyczny, a nawet liryczny ze szczyptą łagodnej magiczności. Często prezentują styczne powiązane z realnym życiem, losami i emocjami bohaterów zbliżonymi do moich. „Belcanto”, „Dom Holendrów”, a teraz także „Tom Lake” imponują pod wieloma względami. Autorka potrafi wspaniale łączyć to, co na pierwszy rzut oka wydaje się zwykłe i naturalne, z tym, co po bliższym wglądzie nabiera cech wyjątkowości i ponadczasowości, dopełnia się wzajemnie i tworzy coś ponad, niezwykłego i potężnego w wydźwięku. Cudownie łączy literaturę z innym gałęziami sztuki, a w przypadku „Toma Lake”, szeroko rozumianą sztuką sadownictwa przeplatająca się ze sztuką teatralną. Niemal fizycznie dotykam czereśniowych drzew, zbieram owoce, nasycam zapachem przyrody. Autorka z ogromnym wyczuciem, wysoką estetyką, doskonałą równowagą, przecina linie życia kilku osób w dramatycznym wydarzeniu. Subtelnie i łagodnie dotyka człowieczeństwa, pulsu egzystencji, pozornie zwykłych i skrajnych emocji. Zanurza w przeszłość kobiety, fragment po fragmencie ukazuje przebieg tego, co doprowadziło do obecnej sytuacji. Z zaangażowaniem słucha się opowieści, przeplatanej z teraźniejszością, spogląda na wszystko z perspektywy czasu. Obecność trzech córek nadaje szczególny wymiar historii. Pojawia się wiele motywów wychowawczych, nauki życia, dzielenia się doświadczeniami, ale również spojrzenia na małżeństwo. Odkrywane są nie tyle tajemnice, co niewiadome sympatycznie przyciągające. Widać jak bardzo różni się sceniczna obecność od faktycznej gry w życiu. Kiedy rzeczywistość skojarzona jest z czereśniami i jabłoniami, brzoskwiniami i gruszami, słodkie smaki mieszają się z cierpkimi, ale i tak do głosu dochodzą ciepłe kolory. Czy pierwsza miłość pozostaje w sercu na zawsze? Jak zmieniamy definicję miłości w miarę upływu lat? Dokąd zabierają nas na ścieżce życia popełnione błędy i niewykorzystane szanse? W jakim stopniu stają się cennymi lekcjami prowadzącymi do dowiedzenia się, kim jesteśmy, do czego dążymy, jakie mamy marzenia, czy dajemy im rozwinąć skrzydła? I zastanawiająca myśl, jak wiele z naszych opowieści o sobie wyciągają młodsze pokolenia? Jak wiele jest wariantów określania własnej tożsamości? bookendorfina.pl
Izabela Pycio - awatar Izabela Pycio
ocenił na824 dni temu
Violeta Isabel Allende
Violeta
Isabel Allende
Rozpisany na 100 lat barwny i wielowymiarowy fresk, przedstawiający losy tytułowej Violety na tle tragicznej historii Chile i całej Ameryki Łacińskiej to powieść, która rzeczywiście nie wytrzymuje porównania z „Domem dusz”, czy „Córką fortuny”, ale nie znaczy to wcale, że jest powieścią słabą. Wręcz przeciwnie. Allende nie tworzy tu monumentalnej opowieści, raczej intymny portret kobiecy, w którym pobrzmiewają echa własnych doświadczeń autorki. „Violeta” napisana jest w formie pierwszoosobowej spowiedzi życia, wygłaszanej przez tytułową bohaterkę do Camila, człowieka bardzo jej bliskiego. O jego tożsamości dowiadujemy się dopiero w połowie książki, więc i ja nie zdradzę, kim jest adresat tego wielkiego monologu. Violeta, przeżywszy równo 100 lat, dzieli się z nim swoją historią, która obfitowała w wiele strat i radości, a na jej losy ogromny wpływ miały ważne wydarzenia historyczne: walka o prawa kobiet, zamachy stanu, rządy junt wojskowych, wojna, upadające rządy oraz dwie zarazy, stanowiące klamrę rozpoczynającą i zamykającą całą opowieść. Życie bohaterki rozpięte jest bowiem pomiędzy pandemię grypy hiszpanki w 1920 roku, kiedy przyszła na świat, a znaną nam wszystkim pandemię koronawirusa z 2020 roku. Losy Violety składają się z wydarzeń, które ma w swoim życiorysie większość kobiet: małżeństwo, wielkie namiętności, macierzyństwo, rozstania i powroty. Wszystko to dzieje się w świecie zdominowanym przez mężczyzn, w maczystowskiej kulturze, gdzie bicie i wykorzystywanie kobiet wpisane są w świadomość kulturową, a kobieta, która się przeciw temu buntuje uważana jest za zagrożenie dla tradycji i dziwadło. Dlatego główna bohaterka imponuje swoim hartem ducha w powolnym stawaniu się prawdziwą kobietą. O ile na początku widzimy ją jako powolną i nieświadomą swojej wartości osobę, o tyle w toku zdobywanych doświadczeń życiowych staje się niezależna, silna i wolna. W walce o swoją kobiecość nie jest sama. Towarzyszą jej inne bohaterki, tak samo jak ona zdeterminowane, by podjąć walkę o szczęście własne i bliskich. I nawet jeśli czasem trzeba pomóc losowi, uciekając się do indiańskich rytuałów, chrześcijańskich modłów, czy urzędowych sztuczek, to bohaterki są do tego zdolne. W obronie rodziny, czy przyjaciół zdecydowane są na wielkie poświęcenia. Potrafią kochać i nienawidzić. Z miłości gotowe są zabić, ale i podarować wolność ukochanej osobie, a z nienawiści doprowadzić kogoś do upadku. Bo w świecie Violety emocje są bardzo silne. Biografia bohaterki jest też okazją dla Isabel Allende do podjęcia kilku ważnych społecznie tematów: związków homoseksualnych, przemocy wobec kobiet, narkomanii, uchodźców, prześladowań na tle politycznym czy rasowym. Całość opowiedziana jest swobodnym stylem, bez silenia się na oryginalność, czy intelektualizm, co sprawia, że powieść czyta się znakomicie. Zawiera ona w sobie trochę humoru, trochę smutku, trochę magii i realizmu, znajdziemy tu także nieco filozoficznych wywodów, a nawet sceny erotyczne (ale bardzo delikatne, bez wulgarności). Wszystko podane w idealnie wyważonych proporcjach, a więc smakowite. Czytajcie więc, smacznego!
Anna-Maria - awatar Anna-Maria
oceniła na82 miesiące temu
Raj Abdulrazak Gurnah
Raj
Abdulrazak Gurnah
Kiedy w 2021 roku Abulrazak Gurnah otrzymał literacką Nagrodę Nobla, jego twórczość w Polsce była zupełnie nieznana. Żadna z książek brytyjsko-tanzańskiego pisarza nie była tłumaczona na polski. (Na marginesie: To doskonale pokazuje intelektualną nędzę polskich wydawców, którzy tłuką amerykańskie kryminalne badziewie, a nie dostrzegają rzeczy naprawdę godnych uwagi. To samo zresztą działo się z innym afrykańskim noblistą Nadżibem Mahfuzem, o którym polscy wydawcy (i czytelnicy) dowiedzieli się w momencie uhonorowania go nagrodą) Zupełnie przypadkowo w końcu lat 90., będąc w Londynie, kupiłem „Paradise” (Raj) tego pisarza. Pamiętam, że fabuła wydała mi się raczej nieskomplikowana, chociaż różnokolorowość – etniczna, religijna, językowa – opisywanej Afryki Wschodniej mnie zafascynowała. Nie egzotyką, a bogactwem właśnie. A już urzekł mnie sposób opowiadania Gurnaha, który każdej scence, każdemu akapitowi dał smak, rytm, humor chociaż styl wydaje się prosty. Dzisiaj, prawie trzydzieści la później zakończyłem lekturę polskiego tłumaczenia „Raju”. Pierwsza uwaga – podziękowania i ukłony Krzysztofowi Majerowi. Nie zgubił się ani styl, ani koloryt powieści Gurnaha. Druga uwaga – dobra literatura nie starzeje się nigdy. „Raj” przyniósł mi dzisiaj równie wiele wzruszeń co trzy dziesięciolecia wcześniej. Tylko – potencjalnym czytelnikom uwaga: Nie sprowadzajcie przesłania powieści Gurnaha do egzotyki i problemu kolonizacji. Proza Gurnaha jest znacznie bardziej wielowymiarowa, wielopoziomowa. Czytając o dziejach Yusufa, za spłatę długu sprzedanego właściwie w niewolę przez własnego ojca wujowi Azizowi, i o przyjaźni Yusufa z Khalilem, nie zpominajcie o historycznym i społecznym tle tej opowieści – bo to właśnie tło stanowi istotę opowiadania
Jacek Jarosz - awatar Jacek Jarosz
ocenił na91 miesiąc temu
Pocztówka Anne Berest
Pocztówka
Anne Berest
Są książki, które zaczynają się od jednego, niepozornego przedmiotu, by ostatecznie stać się monumentalną rekonstrukcją historii. W przypadku „Pocztówki” Anne Berest tym zapalnikiem jest anonimowa kartka znaleziona w skrzynce pocztowej w 2003 roku. Widnieją na niej jedynie cztery imiona: Ephraïm, Emma, Noémie i Jacques – przodkowie autorki, którzy zginęli w Auschwitz. Przyznając tej powieści ocenę 8/10, doceniam jej niezwykłą strukturę, która łączy rodzinny pamiętnik z trzymającym w napięciu śledztwem historycznym. Anne Berest nie pisze kolejnej typowej sagi o Holokauście. Jej podejście jest znacznie bardziej nowoczesne i osobiste. Autorka, początkowo zdystansowana do swoich żydowskich korzeni, pod wpływem pytania córki o to, dlaczego nie są „tacy jak inni”, postanawia odkryć prawdę o nadawcy tajemniczej pocztówki. To, co następuje później, to fascynująca podróż przez wiek XX – od Rosji połączonej z marzeniami o rewolucji, przez Palestynę, aż po przedwojenny Paryż, który dla rodziny Rabinovitchów miał być bezpieczną przystanią, a stał się śmiertelną pułapką. Najmocniejszym punktem książki jest ukazanie powolnego, niemal niezauważalnego procesu osaczania żydowskiej inteligencji we Francji. Berest z chirurgiczną precyzją opisuje, jak biurokracja, sąsiedzka zawiść i administracyjna obojętność doprowadziły do tragedii ludzi, którzy czuli się przede wszystkim Francuzami, a dopiero potem Żydami. Opis losów Noémie i Jacques’a jest rozdzierający nie dlatego, że epatuje przemocą, ale dlatego, że pokazuje straconą młodość, niespełnione talenty i brutalnie przerwaną codzienność. Książka jest również autoportretem samej autorki. Berest zastanawia się, co oznacza bycie Żydówką dzisiaj, w świecie, w którym antysemityzm wciąż przybiera nowe formy, a pamięć o Zagładzie powoli staje się jedynie muzealnym eksponatem. To zderzenie perspektywy historycznej ze współczesnym życiem w Paryżu nadaje „Pocztówce” uniwersalny wymiar. To opowieść o tożsamości, którą dziedziczymy wraz z traumami naszych przodków, nawet jeśli nikt o nich w domu nie opowiadał. Ocena osiem odzwierciedla uznanie dla ogromu pracy badawczej i literackiej sprawności autorki. „Pocztówka” czyta się jak najlepszy kryminał, mimo że finał historii jest nam z góry znany. Dlaczego nie pełna dziesiątka? Momentami, zwłaszcza w środkowej części opisującej dzieje przodków w Rosji i Palestynie, narracja staje się nieco zbyt gęsta od faktów historycznych, co na krótką chwilę osłabia tempo opowieści. Są to jednak drobne mankamenty w obliczu potęgi emocjonalnej finału. Podsumowanie „Pocztówka” Anne Berest to literacki triumf nad zapomnieniem. To książka, która udowadnia, że dopóki zadajemy pytania o naszych zmarłych, dopóty ich historia pozostaje żywa. Berest udało się stworzyć dzieło, które jest jednocześnie hołdem dla ofiar, rodzinnym rozliczeniem i fascynującą zagadką. To lektura obowiązkowa dla każdego, kto szuka w literaturze prawdy ubranej w najwyższej próby formę beletrystyczną. To opowieść o tym, że każda rodzina ma swoją „pocztówkę” – pytanie, na które boimy się odpowiedzieć, a które definiuje to, kim jesteśmy.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na824 dni temu
Witaj, piękna Ann Napolitano
Witaj, piękna
Ann Napolitano
"Znasz cytat z Marka Twaina o tym, że czas istnieje wyłącznie po to, żeby wszystko nie wydarzyło się naraz?" "Witaj piękna" to opowieść o rodzinie, miłości, o smutku, samotności, o decyzjach, nie zawsze dobrych. Ktoś powie, że wszystko jest po coś, a ktoś inny, że czasem lepiej nie czekać, tylko brać sprawy w swoje ręce. Jak postępowali bohaterzy tej powieści? William nie mógł polegać na swojej rodzinie, właściwie żył sam, z wrażeniem że nikomu nie jest potrzebny. Kiedy poznał Julię, nie mógł odnaleźć się w tej kochającej się rodzinie. Cztery córki Padavano dla swoich rodziców były wszystkim. William żeniąc się z Julią stał się członkiem jej rodziny. Czy chce czy nie, jest z nimi związany na dobre i na złe. Życie z tą rodziną jest zupełnie inne od tego co chłopak znał, a nawet od jego wyobrażeń. Czy młodzi William i Julia żyli długo i szczęśliwie? Początkowo wydawało się, że będzie to zwykła obyczajowa historia o dwójce młodych ludzi ze swoimi pasjami i marzeniami. Było mi bardzo szkoda Williama, zupełnie nie mogłam zrozumieć jego rodziców. Sama jestem rodzicem, jednak nie znajduję usprawiedliwienia dla takiego postępowania. Julia wydawała mi się sympatyczną młodą dziewczyną zaledwie przez krótką chwilę, coś w niej budziło mój niepokój, a jednak nie spodziewałam się tego, co zrobiła. No i reszta jej rodziny, siostry, każda inna, rodzice, chciałoby się, żeby szczęście nigdy ich nie opuszczało. Wiele nieprzewidzianych wydarzeń miało miejsce w tej historii, które wywołują w czytelniku cały wachlarz emocji. Nie spodziewałam się, że aż takie wrażenie wywrze na mnie ta historia. A jednak. Polecam wam ten tytuł. Czytajcie.
Euka - awatar Euka
oceniła na72 miesiące temu
Babetta Nina Wähä
Babetta
Nina Wähä
Nina Wähä, która zachwyciła czytelników sagą „Testament”, w swojej kolejnej książce pt. „Babetta” porzuca surową fińską prowincję na rzecz dusznego, skąpanego w słońcu luksusu Lazurowego Wybrzeża. To radykalna zmiana scenerii, ale autorka pozostaje wierna swojemu zainteresowaniu skomplikowanymi, często toksycznymi więziami międzyludzkimi. Przyznając tej powieści ocenę 7/10, doceniam jej gęstą atmosferę i bezlitosną sekcję zwłok kobiecej przyjaźni, choć dostrzegam pewne mielizny w tempie prowadzenia akcji. Sceneria willi na południu Francji odgrywa w powieści kluczową rolę. Upał jest tu niemal namacalny, a błękit basenu wydaje się sztuczny i niepokojący. Wähä stosuje liczne nawiązania do klasyki kina (m.in. do filmu „Basen” z Romy Schneider),co nadaje książce specyficzny, noir-owy sznyt. To opowieść o „patrzeniu” i „byciu widzianym”. Katja obserwuje Lou z mieszanką podziwu i nienawiści, a czytelnik wraz z nią daje się wciągnąć w tę spiralę domysłów i niepewności. Autorka świetnie portretuje świat elit – znudzonych, powierzchownych, a jednocześnie tragicznie samotnych w swoim narcyzmie. Katja: Cień w blasku jupiterów Główna bohaterka jest osobą, którą łatwo zlekceważyć, co autorka wykorzystuje do budowania napięcia. Jako niespełniona aktorka, Katja patrzy na świat przez pryzmat ról, których nie dostała, i scen, w których nie zagrała. Jej przyjazd do willi Lou nie jest zwykłą wizytą u przyjaciółki – to podróż do jaskini lwa, gdzie każdy luksusowy przedmiot i każde spojrzenie Lou przypomina jej o własnej porażce. Wähä kreuje Katję jako „profesjonalną obserwatorkę”. Bohaterka niemal kompulsywnie analizuje każdy gest swojej sławnej przyjaciółki, próbując zrozumieć fenomen jej sukcesu. Czy to talent? A może tylko kwestia oświetlenia i odpowiedniego kąta patrzenia? Ta obsesja sprawia, że Katja staje się postacią niepokojącą – jej lojalność miesza się z drapieżną chęcią posiadania choćby cząstki życia Lou. Mechanizm wyparcia i pożądania To, co w głównej bohaterce najciekawsze, to jej wewnętrzny monolog. Katja nieustannie toczy walkę między miłością do Lou a głęboką urazą. Jest mistrzynią racjonalizacji; potrafi usprawiedliwić upokorzenia, których doświadcza, tylko po to, by móc dalej pławić się w blasku bijącym od gwiazdy. Jednocześnie Nina Wähä pokazuje, że Katja nie jest jedynie bierną ofiarą. W jej uległości kryje się pewna forma władzy – to ona jest jedynym świadkiem prawdziwego, niespójnego oblicza Lou, co czyni ją powierniczką i zagrożeniem w jednym. Katja to ucieleśnienie naszych najmroczniejszych instynktów – tej części natury, która każe nam porównywać się z innymi i czuć ukłucie zazdrości na widok cudzego triumfu. Dzięki niej „Babetta” przestaje być tylko opowieścią o celebrytach, a staje się uniwersalnym studium kompleksów i desperackiej potrzeby bycia zauważonym.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na723 dni temu
Czarny tort Charmaine Wilkerson
Czarny tort
Charmaine Wilkerson
Niektóre rodziny dziedziczą nieruchomości, inne biżuterię, a bohaterowie powieści Charmaine Wilkerson otrzymują w spadku mrożone ciasto i nagranie głosowe, które wywraca ich świat do góry nogami. „Czarny tort” to wielopokoleniowa saga, która z rozmachem kreśli mapę karaibskiej diaspory, łącząc wątki kryminalne z głęboką analizą tożsamości. Przyznając tej książce ocenę 7/10, doceniam jej niezwykłą zmysłowość i konstrukcję, choć momentami odczuwam przesyt zbyt licznymi wątkami pobocznymi. Przepis na tajemnicę Punktem wyjścia jest śmierć Eleanor Bennett. Jej skłócone dzieci – Byron i Benny – spotykają się u prawnika, by wysłuchać ostatniej woli matki. Zamiast standardowego testamentu, otrzymują ośmiogodzinną opowieść o kobiecie, której nie znali: o ucieczce z wyspy, zmianie tożsamości i morderstwie, które rzuciło cień na całe jej życie. Wilkerson genialnie wykorzystuje tytułowy „czarny tort” (tradycyjne karaibskie ciasto z owocami moczonymi w alkoholu) jako metaforę rodziny: jest on ciemny, gęsty, wymaga czasu, by dojrzeć, a jego receptura jest przekazywana z pokolenia na pokolenie, niosąc ze sobą smaki kolonizacji, niewoli i przetrwania. Autorka z wielką sprawnością porusza się między latami 60. na Karaibach a współczesną Kalifornią i Londynem. „Czarny tort” to przede wszystkim opowieść o tym, jak bardzo nasze „tu i teraz” jest zakorzenione w przemilczanych historiach naszych przodków. Wilkerson stawia trudne pytania: czy mamy prawo do sekretów przed własnymi dziećmi? I jak bardzo zmiana imienia zmienia naszą duszę? Postacie Byrona i Benny są nakreślone wiarygodnie – ich zagubienie w obliczu rewelacji matki pozwala czytelnikowi współodczuwać szok związany z dekonstrukcją rodzinnego mitu. Moja ocena odzwierciedla uznanie dla warsztatu pisarskiego Wilkerson, która potrafi pisać o jedzeniu i krajobrazach w sposób niemal namacalny. Książka ma w sobie magię klasycznych sag, ale posiada też wady typowe dla ambitnych debiutów. Autorka próbuje poruszyć zbyt wiele ważnych tematów naraz: od rasizmu i homofobii, przez ochronę środowiska, aż po skomplikowane meandry prawa adopcyjnego. Powoduje to, że niektóre rozwiązania fabularne wydają się zbyt pośpieszne lub oparte na mało prawdopodobnych zbiegach okoliczności, co nieco osłabia emocjonalny ciężar finału. „Czarny tort” to lektura soczysta, aromatyczna i wciągająca. To książka, która przypomina, że każda rodzina to skomplikowany splot kłamstw i poświęceń, a prawda, choć bywa gorzka, jest jedynym sposobem na prawdziwe pojednanie. Charmaine Wilkerson stworzyła debiut, który czyta się z zapartym tchem, marząc o kawałku tradycyjnego ciasta i mając nadzieję, że nasze własne rodzinne historie są choć odrobinę mniej skomplikowane. To solidna „siódemka” – idealna dla fanów prozy Isabel Allende czy mądrych, wielowątkowych opowieści o kobietach, które musiały wymyślić się na nowo.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na723 dni temu
19 stopni Kathleen McGurl
19 stopni
Kathleen McGurl Millie Bobby Brown
,,19 stopni" ~°•🥀💔°~ RECENZJA: No przyznaję nie miałam w planach tej książki do przeczytania . Jednak jak poszłam szukać książek w Biedronce (serio ceny książek tam to CUDO ) no to wygrzebałam tą książkę i sobie nagle o niej przypomniałam , no a cena taką że grzech nie wziąść 🙈. Książkę zaczęłam czytać prawie od razu,i serio jest bardzo przyjemnie napisana , no może nie jest jakoś mega wciągająca ,ale serio chcę się do niej wracać . Jest to spokojna książka ale nie ma w niej nudy . Bohaterowie serio byli spoko przedstawieni ,choć momentami uważałam ich za niedojrzałych ale to tylko moje czepianie xdd. Nelle serio była cudowna , tak samo jak Ray . Szczególnie podobała mi się relacja Nelle z Fio , nie była taka jak zazwyczaj jest z rodzeństwem (czyli darcie ryja i ciągłe sprzeczki ) tylko taka ...no widać było że się kochają . Ale to co uważam za mega wartościowe w tej książce to, to że pokazuje ona jak straszna jest wojna .Serio bądźmy wdzięczny że w naszym kraju nie ma wojny i nie musimy każdego dnia bać się o życie swoje i bliskich ❤️. No a to jak to zakończył Billy no to było cudowne to co dla nich zrobił ( nie powiem dla kogo bo nie chcę spojlerować ). Uważam że tak książka jest serio wartościowa i powinna być bardziej popularna (nie że względu na autorkę bo naprawdę uważam że jest świetna ). No i to chyba na tyle serio megaaa polecam czytajcieeeeee❤️❤️❤️. I miłego dzionka 💖🦄.
Book_Annie - awatar Book_Annie
ocenił na72 miesiące temu

Cytaty z książki Ciężar atramentu

Więcej
Rachel Kadish Ciężar atramentu Zobacz więcej
Rachel Kadish Ciężar atramentu Zobacz więcej
Rachel Kadish Ciężar atramentu Zobacz więcej
Więcej