rozwińzwiń

Tbilisi. O Gruzji, ludziach i dziełach

Okładka książki Tbilisi. O Gruzji, ludziach i dziełach autora Lech Kończak, 9788366419483
Okładka książki Tbilisi. O Gruzji, ludziach i dziełach
Lech Kończak Wydawnictwo: Międzynarodowe Centrum Kultury Seria: Biblioteka Europy Środka historia
312 str. 5 godz. 12 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Seria:
Biblioteka Europy Środka
Data wydania:
2022-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2022-01-01
Liczba stron:
312
Czas czytania
5 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366419483
Średnia ocen

7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Tbilisi. O Gruzji, ludziach i dziełach w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Tbilisi. O Gruzji, ludziach i dziełach

Średnia ocen
7,4 / 10
20 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Tbilisi. O Gruzji, ludziach i dziełach

Sortuj:
avatar
638
584

Na półkach:

Zakup i lektura książki zainspirowana pobytem w Gruzji, ale też poziomem edytorskim serii w ramach której wydało ją Międzynarodowe Centrum Kultury. Poprzedni pozycja z tej serii "O demokracji, pamieci i Europie Środkowej" to książka wybitna. I ta, odczucia po jej lekturze, zostawia podobne. Treść książki to próba (udana) ukazania przyczyn niewątpliwej specyfiki, czy wręcz wyjątkowości Gruzji i jej kultury. Bo Gruzja jest wyjątkowa. Tak pisze autor i ja mu wierzę, tym bardziej, że podczas pobytu ( nawet krótkiego) można to trochę sprawdzić. Jego spojrzenie na pogmatwaną gruzińska historię dokonane jest z perspektywy Tbilisi, które swego czasu Rosjanie przemianowali na Tyflis. Autor dokonał bardzo ciekawego zabiegu formalnego na potrzeby prowadzonej narracji i wybrał dziewięć tbiliskich widoków na rozmaite lokalizcje i potraktował je jako pretekst do snucia różnych, z reguły obejmowanych szerszą perspektywą i wywołujących różne skojarzenia historycznych wydarzeń z Gruzją w roli głównej, wplatając w nie również impresje współczesne. Wszystkie te historie mają swoich bohaterów, których losy to ciągła huśtawka, czyli raz są na piedestale, innym razem wędrują co najmniej do kulturowo-politycznego czyśćca. I wszystkie te historie ukazane przez autora z reguły z dwóch perspektyw. raz jest to dyskurs oficjalny, innym razem narracja bardziej popularna, czy wręcz ludowa.
Wszystko to opatrzone niepowtarzalnymi zdjęciami z innej epoki i innego nieco obszaru kulturowego. Co ciekawe, jedyną właściwą okazją aby "łyknąć" nieco europejskiego stylu życia i nowoczesności były dla Gruzji jej związki z Rosją, które to relacje nie były oczywiście praktykowane na równoprawnych zasadach.
I na koniec autor dzieli się z czytelnikiem dosyć nieciekawą konstatacją.

Tak jak na przestrzeni wieków, gdzie działy się często historie mało ciekawe, a nawet straszne, Tbilisi potrafiło harmonijnie zachować swój klimat i niepowtarzalną atmosferę miejsca łączącego wiele kultur i religii. Znajdują się tutaj świątynie prawosławne i monofizyckie, kościoły katolickie, meczet i ormiański teatr, tak ostatnimi czasy Tbilisi zaczyna się modernizować...

"...a symbolem tych zmian są imitacje City i Manhattanu, a w sylwecie gruzińskiej stolicy coraz wyraźniej dominują wysokościowce, a najwyższy budynek miasta wybudowany jest na podstawie przebudowanego Instytutu Marksa-Engelsa-Lenina, ikony tbiliskiego socrealizmu.

"Tbilisi" bardzo dobre, a jeżeli ktoś planuje wypad w tamte rejony to książka wręcz obowiązkowa... chociaż można przeczytać i po pobycie, wówczas lektura posłuży utrwaleniu wrażeń.

Zakup i lektura książki zainspirowana pobytem w Gruzji, ale też poziomem edytorskim serii w ramach której wydało ją Międzynarodowe Centrum Kultury. Poprzedni pozycja z tej serii "O demokracji, pamieci i Europie Środkowej" to książka wybitna. I ta, odczucia po jej lekturze, zostawia podobne. Treść książki to próba (udana) ukazania przyczyn niewątpliwej specyfiki, czy wręcz...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
120
83

Na półkach:

Tytuł adekwatny do zawartości. Rzeczywiście jest to książka o kraju, ludziach i ich dziełach. Z dużą wnikliwością opisuje autor tych Gruzinów, którzy w jakiś sposób podtrzmywali bądź kształtowali kulturę gruzińską. Z dużym znastwem, ale też z nieskrywaną fascynacją Lech Kończak opisuje wybrane zagadnienia związane z tym, co tę społeczność kraju kaukaskiego czyni wyjątkową i inną od np. kultury rosyjskiej (no i dlaczego Stalin nie jest dobrym reprezentantem swojego narodu). Przedstawia sylwetki i niejednokrotnie ich tragiczne losy ważnych ludzi kultury gruzińskiej. Całość ma bardzo przemyślany układ i swoje części. Trzeba też wspomnieć o wspaniałym wydaniu książki (seria Międzynarodowe Centrum Kultury). Jednym słowem : to nie jest publikacja na raz, ale na wiele interesujących spotkań i powrotów.

Tytuł adekwatny do zawartości. Rzeczywiście jest to książka o kraju, ludziach i ich dziełach. Z dużą wnikliwością opisuje autor tych Gruzinów, którzy w jakiś sposób podtrzmywali bądź kształtowali kulturę gruzińską. Z dużym znastwem, ale też z nieskrywaną fascynacją Lech Kończak opisuje wybrane zagadnienia związane z tym, co tę społeczność kraju kaukaskiego czyni wyjątkową i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
696
3

Na półkach:

Polski rynek wydawniczy doczekał się książki poświęconej Gruzji autorstwa osoby, która nie przelotnie, lecz na stałe związana jest z tym krajem i mieszka w nim od lat, doskonale zna jego przeszłość i rozumie teraźniejszość jak mało kto.

„Tbilisi. O Gruzji, ludziach i dziełach” Lecha Kończaka to pozycja wybitna, której nie da się jednoznacznie sklasyfikować. Każdy rozdział to swego rodzaju esej poświęcony stolicy Gruzji. To swoista mozaika złożona z historii wybranych miejsc, postaci i wydarzeń, które w szerszej perspektywie obrazują losy całego kraju. Wszystko to przeplatane jest dogłębnymi refleksjami o historii i teraźniejszości, kulturze i społeczeństwie, a przedstawionych przez autora szczegółów nie raz próżno szukać w dostępnych nam polsko-, rosyjsko-, czy anglojęzycznych źródłach.

Pozycja trudna, gdyż dla pełnego zrozumienia wymagająca od czytelnika pewnego zasobu wiedzy, lecz obowiązkowa dla każdego, kto chce lepiej poznać i zrozumieć Gruzję.

Polski rynek wydawniczy doczekał się książki poświęconej Gruzji autorstwa osoby, która nie przelotnie, lecz na stałe związana jest z tym krajem i mieszka w nim od lat, doskonale zna jego przeszłość i rozumie teraźniejszość jak mało kto.

„Tbilisi. O Gruzji, ludziach i dziełach” Lecha Kończaka to pozycja wybitna, której nie da się jednoznacznie sklasyfikować. Każdy rozdział...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

86 użytkowników ma tytuł Tbilisi. O Gruzji, ludziach i dziełach na półkach głównych
  • 64
  • 22
16 użytkowników ma tytuł Tbilisi. O Gruzji, ludziach i dziełach na półkach dodatkowych
  • 7
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Lech Kończak
Lech Kończak
Lech Kończak – dyplomata i badacz Kaukazu. Absolwent Instytutu Wschodniego UAM. W Gruzji realizował różnorodne projekty z zakresu pomocy rozwojowej i współpracy kulturalnej. Jest pomysłodawcą polsko-gruzińskiej misji archeologicznej w Gruzji. Za wkład w rozwój kultury gruzińskiej i stosunków polsko-gruzińskich został odznaczony Orderem Złotego Runa i medalem św. Grzegorza Peradze.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Świetlana droga. Obóz koncentracyjny w Doniecku Stanisław Asiejew
Świetlana droga. Obóz koncentracyjny w Doniecku
Stanisław Asiejew
Kiedy wchodziliśmy w lata 20 obecnego wieku myślałam sobie, że zaczynają się tradycyjnie, że jakoś tak ideologicznie wcale nie jest nam daleko do 1920. Gdy jesteśmy już w ich połowie (w ogóle kiedy zdążyło to zlecieć?) i widzę, jak stara się nas zmanipulować tak, żebyśmy myśleli, że bratanie się z agresorami i okupantami jest okej, to wiem już, że niestety mój żart sprzed pięciu lat wcale nie jest taki śmieszny. Dlatego też zachęcam Was do przeczytania wybitnego świadectwa Stanisława Asiejewa, ocalałego więźnia z obozu koncentracyjnego w Doniecku, które pokazuje nam, że wszystkich, którzy tylko nie są u góry, bez względu na to, po której stronie barykady stoją, ostatecznie czeka ten sam koniec. “Świetlana droga…” jest współczesną literaturą obozową i nie zdziwiłabym się, gdyby dzieci za te kilkadziesiąt lat czytały ją jako szkolną lekturę i zastanawiały się wspólnie z nauczycielką, jak człowiek mógł na to wszystko pozwolić. To, że napiszę, że jest to pozycja dogłębnie poruszająca, będzie absolutnym banałem, ale musicie zrozumieć, że tak właśnie jest i że nie ma wystarczająco dobrych słów do opisania tego, czego doświadczył i spisał Asiejew. Natomiast nie chodzi tylko o ogrom i jednak niejaką kreatywność tych wszystkich okrucieństw, jakich Rosjanie dopuszczają się w zakładanych przez siebie obozach na terenie Ukrainy, lecz również o niezwykłą duchowość i refleksyjność tej prozy. Nie jest ona pozbawiona brutalnych opisów, czemu trudno się dziwić (wręcz dziwne, że jest tam coś poza tym),ale Asiejew zabiera nas przede wszystkim w głąb duszy i umysłu człowieka uwięzionego i upodlonego, któremu mimo wszystko udaje się przetrwać. To jest opowieść o ludziach pozbawionych człowieczeństwa, ale też o ogromnej wytrwałości ludzkiego ciała, umysłu oraz duszy. Jestem pod ogromnym podziwem tego, że Asiejewowi pomimo tego wszystkiego naprawdę udało się stworzyć dzieło literackie, a nie tylko raport z więzienia.
zatracenia - awatar zatracenia
oceniła na81 rok temu
Rausz. Niemcy między wojnami Harald Jähner
Rausz. Niemcy między wojnami
Harald Jähner
Harald Jähner, autor znakomicie przyjętego „Czasu wilka”, w swojej kolejnej książce „Rausz. Niemcy między wojnami” ponownie zabiera nas w podróż przez kluczowy moment niemieckiej historii. Tym razem skupia się na barwnym, choć podszytym lękiem okresie Republiki Weimarskiej. To pozycja, która zasługuje na mocne 7/10 – jest błyskotliwa i erudycyjna, choć momentami traci tempo na rzecz dygresji. Jähner nie pisze klasycznej kroniki politycznej. Zamiast analizować wyłącznie protokoły dyplomatyczne, autor zagląda do kabaretów, domów towarowych, biur i na dancingi. „Rausz” to opowieść o narodzinach nowoczesności w cieniu traumy I wojny światowej. Poznajemy świat, w którym tradycyjne wartości legły w gruzach, a ich miejsce zajęła gorączkowa chęć przeżycia „tu i teraz”. Autor świetnie portretuje emancypację kobiet, rewolucję w modzie (słynne chłopczyce) oraz kult prędkości i techniki. Na plus należy zapisać niezwykły styl. Jähner pisze z polotem, sprawiając, że historia ożywa w oczach czytelnika. Potrafi połączyć analizę architektury Bauhausu z opisem nocnego życia Berlina, tworząc fascynującą mozaikę. Książka doskonale oddaje tytułowy „rausz” – stan zawieszenia między wolnością a nadchodzącą dyktaturą. Z drugiej strony, publikacja ta bywa nieco nierówna. Niektóre rozdziały, poświęcone mniej medialnym aspektom życia społecznego, wydają się przeciągnięte. Czytelnik może odnieść wrażenie, że autor momentami zbyt głęboko wchodzi w detale estetyczne, tracąc z oczu szerszy kontekst społeczny, który w tamtym okresie był przecież brutalny i pełen napięć klasowych. Choć Jähner wspomina o inflacji i kryzysie, to jednak blask neonów wydaje się tu czasem zbyt mocno przesłaniać mrok biedy. „Rausz” to fascynująca lektura dla każdego, kto chce zrozumieć, jak kształtował się fundament współczesnej kultury masowej i dlaczego tak kruchy był pokój między wojnami. To książka o marzeniach o lepszym świecie, które zderzyły się z brutalną rzeczywistością. Mimo drobnych dłużyzn, to wciąż jedna z najciekawszych i najlepiej napisanych popularnonaukowych pozycji o Niemczech tamtych lat. Jähner udowadnia, że historia to nie tylko daty, ale przede wszystkim emocje, rytm muzyki i strach przed jutrem.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na714 dni temu
Narodziny wszystkiego. Nowa historia ludzkości David Graeber
Narodziny wszystkiego. Nowa historia ludzkości
David Graeber David Wengrow
Książka ta jest często używana na amerykańskich uniwersytetach jako materiał do dyskusji. Problem w tym że tezy jakie stawiają autorzy są bardzo kontrowersyjnie a często sprzeczne ze źródłami. Często fakty historyczne mówią coś innego niż obaj uczeni twierdzą: Na przykład wszystko co wiemy o społecznościach Rdzennych Amerykanów żyjących na Prerii i o ludzie Janomami z Amazonii potwierdza że były to społeczeństwa bardzo brutalne toczące wojny niemal bez przerwy a status wojownika i duma która wynikała z bycia wojownikiem były tam podstawą hierarchii społecznej u mężczyzny i wzbudzały szacunek nawet u wrogów. Nasi uczeni wszystko to bagatelizują i pomniejszają z powodu swoich lewicowych przekonań. Dzieło które dyktowała Helena Valero w pełni uzasadnia przekonanie o radykalnej przemocy panującej wśród Janomami i autorzy chyba tej książki w ogóle nie przeczytali chociaż powołują się na nią. Także tezy że pełnym Średniowieczu Europa miała być zaściankiem fanatyków religijnych (Jakby gdzie indziej na przykład w Islamie też się nie zdarzali ) pogardzaną przez inne wyżej rozwinięte ludy jest poważnie kontrowersyjna podobnie jak pogląd jakoby Europa ustępowała w cywilizacyjnym rozwoju innym kulturom aż do lat 30 XVIII wieku Praca jest ciekawym nowym spojrzeniem na dzieje ludzkości ale wymaga najwyższej ostrożności przy przyjmowaniu tez autorów
Aztek_Anonim - awatar Aztek_Anonim
ocenił na67 miesięcy temu
I rak ryba. Stworzenia polityczne PRL-u Monika Milewska
I rak ryba. Stworzenia polityczne PRL-u
Monika Milewska
Monika Milewska to specjalistka od PRL-u. W swoich książkach na różne sposoby opisuje typowe dla tamtej rzeczywistości zjawiska, poczynając od migracji mieszkańców wsi do wielkich miast i zasiedlania koszmarków architektonicznych, jakimi były ( i są nadal) wielkie gdańskie falowce (znakomita i bardzo dowcipna powieść „Latawiec z betonu”),przez kuchnię i podejście do żywności (okazała monografia „Ślepa kuchnia”),aż po trącące absurdem podejście władzy ludowej do trzech zwierząt, wykorzystanych w budowaniu mitu dostatniego i silnego państwa we właśnie przeczytanym przeze mnie eseju naukowym „I rak ryba”. Autorka przygląda się Polsce Ludowej z perspektywy człowieka, który zna tę rzeczywistość raczej z opowieści niż z własnych doświadczeń, ale dzięki temu jej opisy są wnikliwe i poparte obszernym materiałem badawczym. „Stworzenia polityczne PRL-u” to trzy zwierzęta: stonka ziemniaczana, żubroń i kryl. Każde z nich rozpalało masową wyobraźnię mieszkańców Polski w innym dziesięcioleciu. W latach 50. głośno było o pasiastym żuczku, który niszczył uprawy ziemniaków, a który, jak głosiły media, został zrzucony na nasze pola przez wrogich kapitalistów w celu zgnębienia narodu polskiego. Autorka barwnie opisuje działania władzy ludowej na polu walki z plagą stonki, ilustrując swoje słowa fotografiami i cytatami z utworów, mających zachęcać ludność do udziału w akcjach przeciwstonkowych. Okazuje się, że spore zasługi na tym polu mieli wybitni polscy poeci i rysownicy: Jan Brzechwa agitował dzieci w wierszyku „Bronka i stonka”, a ilustracje zrobił Jan Marcin Szancer. Kolejne dziesięciolecie to epoka żubronia, czyli krzyżówki krowy i żubra, a gwiazdą lat 70. stał się maleńki skorupiak antarktyczny, czyli kryl. Te dwa stworzenia miały zapobiec brakom na polskim rynku mięsa i być lekarstwem na puste półki sklepowe. W kraju o tradycjach rolniczych trzeba było tworzyć zwierzęce hybrydy i manipulować genetyką, albo płynąć 18 tysięcy kilometrów aż za koło podbiegunowe, by znaleźć erzac mięsa, które powinno po prostu biegać po polskich pastwiskach. W wypadku żubronia i krylu Monika Milewska szczegółowo opisuje biologię tych stworzeń, ich zwyczaje, skupia się też na ludziach, którzy zaangażowali się w oba przedsięwzięcia, stając się ulubieńcami władz i robiąc dzięki temu naukowe kariery. „I rak ryba” to tekst na pograniczu pracy naukowej i eseju- napisany klarownie i czytelnie nawet dla laika, z pewną dozą humoru i wieloma dygresjami dotyczącymi realiów Polski Ludowej z jej śmiesznością i strasznością jednocześnie. Niestety, są w nim miejsca męczące, zbyt rozwklekłe. Warta uwagi ciekawostka.
Anna-Maria - awatar Anna-Maria
oceniła na62 miesiące temu
Czesi. Przewodnik po historii narodu i państwa Petr Jokeš
Czesi. Przewodnik po historii narodu i państwa
Petr Jokeš
Czesi są mi bardzo bliscy. Nie tylko "duchowo", ale również namacalnie (moja siostra ma męża Czecha i mieszkają wraz z dziećmi w tym pięknym kraju, co powoduje, że bywam tam bardzo często, starając się przy okazji poznać kolejne fascynujące jego zakątki). Jako miłośnik Czech, Czechów i czeskiej historii, postanowiłem zapoznać się z pracą czeskiego historyka wykładającego na naszym Uniwersytecie Jagiellońskim, z nadzieją, że - jak zapowiedział sam autor - dowiem się o ich historii z ich własnej perspektywy, ale z uwzględnieniem faktu, iż książka jest dedykowana polskiemu odbiorcy. No i w gruncie rzeczy się nie zawiodłem. Ważne jednak, aby pamiętać, że tytuł "Czesi", posiada podtytuł: "Przewodnik po historii narodu i państwa". Pamiętając co znaczy słowo "przewodnik", nie spodziewałem się dogłębnej analizy każdego z zagadnień, wręcz przeciwnie, nastawiałem się raczej na formę wolnej wypowiedzi, coś w rodzaju eseju. A więc może najpierw zacznę od tego co otrzymałem i w jakiej jakości, a później przejdę do tego, czego nie dostałem i czy stanowi to duży problem. Przede wszystkim mamy tu do czynienia z bardzo ciekawą syntezą, która w odróżnieniu od przestarzałej "Historii Czechosłowacji" autorstwa Orzechowskiego i Hecka, nie jest napisana pod dyktando konkretnej ideologii. Jokes ma talent literacki i potrafi swą historią zaciekawić czytelnika. A to już naprawdę dużo. Umiejętności syntetyczne autora stoją na wysokim poziomie, stąd książkę czyta się bardzo dobrze i z rosnącym zaciekawieniem. W tok wywodów autor umiejętnie wplata anegdoty, które nie tylko wzmacniają jego przekaz, ale w odpowiednim miejscu podkreślają najistotniejsze momenty dziejów opisywanego państwa. Wielka chwała dla autora za postawę sine ira et studio. Przykładem na nią może być bardzo ciekawa i słuszna krytyka Husa (a jak sam autor zauważa: "Hus jest niewątpliwie jedną z kluczowych postaci czeskiej historii. Do dziś Czesi czczą go z nabożeństwem rzadkim w tym raczej pragmatycznym narodzie"). Wystarczy sobie wyobrazić, co by się stało, jakby polski historyk wykładający na Uniwersytecie Karola w Pradze napisał historię Polski dedykowaną Czechom i skrytykował w niej Jana Pawła II. Sądzę, że odsądzaniu go od czci i wiary nie byłoby końca w naszym ciemnogrodzie. Ale wróćmy do naszej książki. Kolejnym przykładem na nie klękanie przed opinią oczekującą pisania pod dyktando samouwielbienia narodowego jest kwestia mordów, jakie w 1945 roku Czesi zadawali wyganianym z ich kraju Niemcom oraz, trochę wcześniej, czeskiej wersji naszego szmalcownictwa -"Od roku 1941 Żydzi musieli nosić na ubraniu żółtą gwiazdę z napisem <<Jude>> (znaleźli się Czesi, którzy denuncjowali Żydów łamiących ten przepis)". Znowuż, wystarczy sobie wyobrazić histeryczną reakcję naszej prawicy i ich polityki historycznej na podobne słowa polskiego historyka, dotyczące Polaków, a kierowane do zagranicznej opinii publicznej. Warto również pochylić się nad opisem autora dotyczącym trudnych momentów historii naszych państw (sprawa Śląska Cieszyńskiego po I wojnie światowej, czy też problem Zaolzia w 1938 roku). Słowa Jokesa są wyważone i odpowiedzialne, tak jak te, w których jakże lakonicznie, ale bardzo celnie podsumował bezsensowną wrogość polsko-czeską w dwudziestoleciu międzywojennym: "W Pradze, tak samo jak w Warszawie, ulegano iluzjom o własnym znaczeniu i jednocześnie postrzegano sąsiada jako <<państwo sezonowe>>, z którym nie warto nawiązywać bliższych stosunków - co zresztą przyczyniło się do tego, że ostatecznie sezonowymi okazały się oba państwa". Następną sprawą jest czeski humor i podejście do życia (niektórzy w Polsce w nim nie gustują, stąd epitety w stylu "czeski film"; ja natomiast go uwielbiam, ponieważ uważam, że ma wiele wspólnego z humorem angielskim, a tym samym humorem odpowiadającym mi najbardziej). Jokes nie robi z Czech "Chrystusa narodów", nie epatuje na każdym kroku martyrologią (choć są ku temu, podobnie jak u nas, odpowiednie przesłanki) i nie prześciga się z nikim na ofiary. Interesują go bardziej sprawy wolności i specyficznie czeskie postawy wobec trudnych zagadnień. Co do wyżej wspomnianego humoru czeskiego historyka to warto przytoczyć jeden przykład: "Kiedy w roku 1982 zmarł Breżniew, próbowano rozwiązać problem sukcesji w ramach kremlowskiej gerontokracji, ale natury nie dało się oszukać: jego dwaj następcy, Jurij Andropow i Konstantin Czernienko, zmarli z szybkością, która ocierała się o kompromitację". Teraz przejdę pokrótce do minusów książki. Nie znajdziemy w niej prawie nic o gospodarce, niewiele o społeczeństwie, bardzo mało o kulturze, nauce i sztuce. Jest to stricte historia polityczna. Takie prawo autora, które zapowiedział w podtytule. Gdyby ujął to wszystko, to książka nie miałaby 400 stron, tylko dwa razy tyle, a i pewnie wtedy nie wyczerpałaby tematu. Także coś za coś. Na koniec wspomnę tylko o kilku błędach rzeczowych, które nie powinny się wprawdzie w niej znaleźć, ale i tak nie obniżają wysokiej o niej mojej opinii. Po pierwsze Jokes nazywa Celtów zamieszkujących ziemie czeskie w starożytności "narodem". Nie będę się nad tym rozpisywał, bo osoby znające historię zrozumieją o co mi chodzi (te, które jej nie znają, pewnie tego nie przeczytają). Po drugie, już gorsze, przypisuje Janowi Zizce z Trocnova sławę wynalezienia taktyki walki taboryckiej przy pomocy wozów. Gdyby autor zapoznał się choćby ze świetną biografią wodza husytów pióra Petera Corneja (tą, która ukazała się u nas w 2024 r., ale pierwsze czeskie wydanie miało miejsce w 2019 r., czyli rok przed ukazaniem się "Czechów"),to wiedziałby, że nie jest to prawda. Ostatni lapsus to podanie informacji, że w czasie I wojny o sukcesję austriacką Morawy opanowały wojska elektora saskiego i króla polskiego... Augusta II Mocnego. Nie powinno się pisać takich rzeczy, kiedy kieruje się książkę Polakom, którzy mogą mieć w pamięci daty panowania swoich historycznych władców. Ostatecznie praca czeskiego historyka jest godna uwagi polskiego czytelnika i jako taką polecam ją wszystkim miłośnikom muzy Klio. Warto wiedzieć cokolwiek o naszym południowym sąsiedzie, który w tak wielu istotnych kwestiach nas niewątpliwie przewyższa.
Munk - awatar Munk
ocenił na811 miesięcy temu

Cytaty z książki Tbilisi. O Gruzji, ludziach i dziełach

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Tbilisi. O Gruzji, ludziach i dziełach


Ciekawostki historyczne