rozwińzwiń

Skóra i ćwieki na wieki. Moja historia metalu

Okładka książki Skóra i ćwieki na wieki. Moja historia metalu Jarek Szubrycht
Okładka książki Skóra i ćwieki na wieki. Moja historia metalu
Jarek Szubrycht Wydawnictwo: Czarne Seria: Poza serią muzyka
328 str. 5 godz. 28 min.
Kategoria:
muzyka
Seria:
Poza serią
Wydawnictwo:
Czarne
Data wydania:
2022-10-26
Data 1. wyd. pol.:
2022-10-26
Liczba stron:
328
Czas czytania
5 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381915700
Tagi:
heavy metal subkultura muzyka metalowa muzyka rockowa
Średnia ocen

7,5 7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Ładowanie Szukamy ofert...

Patronaty LC

Książki autora

Okładka książki Książki. Magazyn do czytania nr 5 (62) / 2023 Izabella Adamczewska, Kacper Bartczak, Marek Bieńczyk, Biserka Ćejović, Jacek Dehnel, Emilia Dłużewska, Helen Garner, Irena Grudzińska-Gross, Aleksandra Herzyk, Wojciech Jagielski, Maciej Jakubowiak, Miłada Jędrysik, Michalina Jurczyk, Eliza Kącka, Ignacy Karpowicz, Shehan Karunatilaka, Aldona Kopkiewicz, Joanna Krakowska, Marta Madejska, Weronika Murek, Azar Nafisi, Małgorzata I. Niemczyńska, Michał Nogaś, Dariusz Nowacki, Tadeusz Nyczek, Monika Ochędowska, Wojciech Orliński, George Orwell, Jacek Podsiadło, Agata Pyzik, Redakcja magazynu Książki, Zbigniew Rokita, Katarzyna Sawicka-Mierzyńska, Michał Sobol, Agnieszka Sowińska, Magdalena Środa, Karolina Sulej, Katarzyna Surmiak-Domańska, Jacek Szczerba, Natalia Szostak, Jarek Szubrycht, Katarzyna Wężyk, Dorota Wodecka, Olga Wróbel
Ocena 7,1
Książki. Magaz... Izabella Adamczewsk...
Okładka książki MUSICK Magazine nr 2-3 (39-40) / 2022 Piotr Dorosiński, Redakcja MUSICK Magazine, Jarek Szubrycht, Mateusz Żyła
Ocena 7,0
MUSICK Magazin... Piotr Dorosiński, R...
Okładka książki Książki. Magazyn do czytania nr 6 (57) / 2022 Jurij Andruchowycz, Katarzyna Boni, Anna Cieplak, Joanna Concejo, Anna S. Dębowska, Barbara Engelking, Jerzy Jarniewicz, Miłada Jędrysik, Aldona Kopkiewicz, Renata Lis, Zygmunt Miłoszewski, Patryk Mogilnicki, Ottessa Moshfegh, Weronika Murek, Vladimir Nabokov, Michał Nogaś, Monika Ochędowska, Piotr Oczko, Łukasz Orbitowski, Wojciech Orliński, Jacek Podsiadło, Redakcja magazynu Książki, Maciej Robert, Marcin Sendecki, Barbara Skarga, Magdalena Środa, Justyna Suchecka, Katarzyna Surmiak-Domańska, Mariusz Szczygieł, Jarek Szubrycht, Olga Tokarczuk, Tomasz Ulanowski, Katarzyna Wężyk, Dorota Wodecka
Ocena 6,8
Książki. Magaz... Jurij Andruchowycz,...

Mogą Cię zainteresować

Oceny

Średnia ocen
7,5 / 10
350 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
197
51

Na półkach: , ,

Po przeczytaniu opinii innych czytelników, pewnie nie będę odkrywczy - pozycja autorstwa Jarosława Szubrychta nie do końca wie, czym chce być: niby zawiera trochę wątków autobiograficznych, umieszczonych w realiach życia w schyłkowym PRL-u, trochę stanowi przewodnik po ciężkiej muzyce - i to bardziej od strony pewnych zjawisk czy tematów, niż konkretnych zespołów czy albumów - a trochę opisuje samą subkulturę metalowców i jej nieuświęcone rytuały.

Dla jasności - jestem o dwie dekady młodszy od Autora, więc nie miałem okazji na własnej skórze doświadczyć opowieści o byciu metalowcem w czasach PRL-owskiej siermięgi czy też w burzliwych latach 90. Fanem ciężkiego grania (głównie od klasycznego heavy aż po najcięższe i najbardziej wymagające technicznie podgatunki death metalu) jestem jednak przez dobrą połowę życia, więc z tym większą ciekawością sięgnąłem po niniejszą książkę.

Patrząc ze swojej perspektywy, nie mogę nie docenić zwłaszcza osobistych opowieści Autora o tym, jak to było być metalowcem w latach 80, w małym miasteczku na rubieży, jakim wyzwaniem było zdobywanie kolejnych albumów i muzycznych akcesoriów (które dziś można pozyskać praktycznie od ręki i bez konieczności korespondowania z ludźmi zza granicy) czy wyjazdy na koncerty i festiwale (w tym zakresie szczególnie urzekł mnie epilog, który - dałbym sobie rękę uciąć - czytałem w Internecie jako samodzielny tekst długie lata temu).
W zakresie, w którym książka opisuje metal i metalowców jako wiązkę zjawisk (estetyka, tematyka, stosunek metalowców do społeczeństwa i społeczeństwa do metalowców) - cóż, muszę się zgodzić, że książka nie ma ambicji być kompendium wiedzy czy to dla absolutnych nowicjuszy, czy wyjadaczy (choć przyznam bez bicia, że podczas lektury poznałem kilka bardziej niszowych bądź już nieco zapomnianych kapel). Wiele z poruszanych tematów, takich jak wydarzenia związane z norweską sceną blackmetalową we wczesnych latach 90. czy konflikt między członkami zespołu Kat, jest dobrze znanych w środowisku czarnej braci. Nie mogę jednak nie docenić ani przepełniającego każdą stronę gorącego uczucia Autora do metalu, ani też jego - nierzadko ostrego jak żyleta z okładki "British Steel" - poczucia humoru.

"Skóra i ćwieki na wieki" czyta się szybko i przyjemnie, stąd fanom metalu - zdecydowanie polecam. Pozostałym - również, nie mam wątpliwości, że znajdą podczas lektury coś wartego uwagi... a może i znajdą inspirację by poszerzyć muzyczne horyzonty?

Po przeczytaniu opinii innych czytelników, pewnie nie będę odkrywczy - pozycja autorstwa Jarosława Szubrychta nie do końca wie, czym chce być: niby zawiera trochę wątków autobiograficznych, umieszczonych w realiach życia w schyłkowym PRL-u, trochę stanowi przewodnik po ciężkiej muzyce - i to bardziej od strony pewnych zjawisk czy tematów, niż konkretnych zespołów czy...

więcej Pokaż mimo to

avatar
33
31

Na półkach:

Wczoraj przedpołudniem skończyłam czytać książkę Jarka Szubrychta pt.,, Skóra i ćwieki na wieki ". Świetnie napisana lekkim piórem i w wielu momentach iskrząca humorem książka. Książka, która jest nie tylko małą encyklopedią, małym słownikiem heavy metalu ( i dla znawców tej muzyki dla utwierdzenia swojej wiedzy, jak i dla laików, którzy chcieliby się czegoś o tym dowiedzieć. ),ale również obiektywna podróż do lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych z perspektywy byłego nastoletniego fana heavy metalu i późniejszego heavy metalowego muzyka oraz dziennikarza. Jeśli ktoś jeszcze tej książki nie czytał, bardzo, bardzo zachęcam do uczynienia tego. I jeszcza jedno... po przeczytaniu tej książki, a nawet już w trakcie jej lektury miałam wielką ochotę na przeczytanie książki o punkach i punk rocku, która byłaby tak dobrze napisana (widziana od polskiego podwórka) jak ta, którą właśnie opisuję.

Wczoraj przedpołudniem skończyłam czytać książkę Jarka Szubrychta pt.,, Skóra i ćwieki na wieki ". Świetnie napisana lekkim piórem i w wielu momentach iskrząca humorem książka. Książka, która jest nie tylko małą encyklopedią, małym słownikiem heavy metalu ( i dla znawców tej muzyki dla utwierdzenia swojej wiedzy, jak i dla laików, którzy chcieliby się czegoś o tym ...

więcej Pokaż mimo to

avatar
627
343

Na półkach: , ,

"To jest taki styl życia. Niczym nie przypomina tego, co podoba się wszystkim, lecz po tygodniu tracą zainteresowanie. Ale muzyka metalowa jest inna, jej miłośnicy słuchają jej wiekami. Dlatego nie są zwykłymi ludźmi. Jeśli coś nam się podoba, to na zabój! Nie jak ze zwykłą muzyczką - nikt nie powie, że w zeszłe wakacje podobał mu się Slayer... To są ludzie, którzy te nazwę mają wygrawerowaną na sercu." (Rob Zombie)

Powyższy cytat to pierwsze skojarzenie, które niczym nocy neon wyświetlał się w mojej pamięci podczas tej podróży. Ledwo ponad trzysta stron książka, a i tak nie wiem od czego zacząć, bo tu przecież wszystko, każdy etap wydaje się być bardzo istotny. Z jednej strony, to historia człowieka, który w pewnym okresie swojego życia dotknął potęgi metalowych dźwięków. Autor vel bohater tej opowieści urodził się niemal w połowie lat siedemdziesiątych, więc jest to również opowieść, która ociera się o trudny okres dla Polski i jej obywateli.

Jarosław Szubrycht, to dzisiaj dziennikarz muzyczny, ale niegdyś, tylko zagubiony młodzieniec, który pewnego dnia zachłysnął się ciemniejszą stroną muzycznego świata, a potem rozwijał się jako wokalista zespołu Lux Occulta. Zachłysnął się tak samo jak dzisiejsi czterdziesto-pięćdziesięciolatkowie muzyką, która wówczas raczkowała na polskim rynku, a ta zza granicy docierała po wielu trudach i przeciwnościach. Przegrywało się kasety, a najkorzystniej wychodziło kupienie tzw. dziewięćdziesiątki, bo wówczas można było nagrać na każdej stronie osobny, pełny album ulubionego zespołu. Wieszało się plakaty, wycinało się zdjęcia z gazet i wklejało do własnoręcznie ozdabianych zeszytów. Z biegiem lat mur oddzielający Polskę kruszył się coraz bardziej, a z nim coraz śmielej wkraczały nowe zespoły, nowe technologie jak i metalowa moda.

"Skóra i ćwieki na wieki" to świetnie napisana historia. To opowieść o ciężkim brzmieniu jak i walce, nie tylko tej w tłumie pod sceną. To sentymentalna podróż po polskich jak i zagranicznych zespołach, które zmieniały życie nastolatków i hartowały ich odporność. To niczym otwarcie drzwi do bardzo hermetycznego środowiska, do którego wpuszczani są nieliczni. Tutaj w jednej chwili możesz zostać przyjęty z otwartymi ramionami i wpuszczony do zacnego grona. Może też ktoś nagle sprawdzić Twoją wiedzę na temat zespołu jaki widnieje na Twojej koszulce, a wówczas lepiej byś wiedział co nosisz. Tu nie chodzi o fajną grafikę, ale świadomość. Metalowcy to bardzo specyficzna rodzina i choć to trudne zadanie, autor bardzo rzetelnie przedstawił jej charakter oraz genezę. Dla jednych czytelników będzie to coś w stylu déjà vu, dla innych ciekawa podróż po polskich początkach MTV, Bravo i kaseciakach. Dla każdego, wedle stopnia zaangażowania względem ciężkich brzmień.

Ps. W utworze "Metal Warriors" zespołu Manowar można wychwycić słowa, które mogłyby być zagranicznym odpowiednikiem tej pozycji "If you're not into metal, you are not my friend".

"To jest taki styl życia. Niczym nie przypomina tego, co podoba się wszystkim, lecz po tygodniu tracą zainteresowanie. Ale muzyka metalowa jest inna, jej miłośnicy słuchają jej wiekami. Dlatego nie są zwykłymi ludźmi. Jeśli coś nam się podoba, to na zabój! Nie jak ze zwykłą muzyczką - nikt nie powie, że w zeszłe wakacje podobał mu się Slayer... To są ludzie, którzy te nazwę...

więcej Pokaż mimo to

avatar
59
26

Na półkach:

Groch z kapustą. Nie bardzo wiem, dla kogo jest ta książka?

Dla subkulturowych aktywistów, którzy połknęli metalowy haczyk na jakimś etapie swojego muzycznego rozwoju?

Dla heavy obłąkańców, którzy znaleźli sens i nie wyobrażają sobie życia bez headbangingu w rytm charakterystycznych ryków i gitarowych riffów?

A może dla przypadkowych czytelników, którzy jeszcze nie "skumali tej estetyki, odrzucała ich siła brzmienia i gubią się w gęstwinie dźwięków"?

Pierwsza część książki to szydercze pastwienie się się nad chmurnym i durnym, naiwnym początkiem heavy metalu w Polsce, przeplatane lekko irytującą metaforyką oraz troszeczkę obciachowymi skojarzeniami literackimi i popkulturowymi, ale też doprawione wyraźną nutką subtelnego sentymentu. Potem powierzchowna, szybka jazda i przeskoki z zespołu na zespół, z wytwórni na wytwórnię, z gatunku na gatunek, błyskotliwe żonglowanie terminologią. Wszystko to uzupełnione wątkiem autobiograficznym. Dla każdego jakiś ochłap. Na szczęście ostatnie rozdziały czyta się już bez nerwacji. Autor sięga po głębsze wnioski, czytelnik przywyka do jego specyficznego poczucia humoru, wybacza (wszak Jaro.Slav to metal, ale i polonista) i rozumie ...

Jednego nie można "Skórze..." ująć. Jest wiarygodna emocjonalnie. Wylewa się z niej osobista relacja z, delikatna czułość i przede wszystkim autentyczna miłość do tego szatańskiego zjawiska, jakim jest kultura heavymetalowa. Resztę można pominąć.

Groch z kapustą. Nie bardzo wiem, dla kogo jest ta książka?

Dla subkulturowych aktywistów, którzy połknęli metalowy haczyk na jakimś etapie swojego muzycznego rozwoju?

Dla heavy obłąkańców, którzy znaleźli sens i nie wyobrażają sobie życia bez headbangingu w rytm charakterystycznych ryków i gitarowych riffów?

A może dla przypadkowych czytelników, którzy jeszcze nie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
72
47

Na półkach:

Wiele obiecywałem sobie po tej książce, być może nawet zbyt wiele, bo co prawda zawiedziony nie jestem, ale czuję niedosyt.

Przede wszystkim odnoszę wrażenie, że jest dość nierówno, autor skacze po tematach i miesza w chronologii. Nie dowiedziałem się niczego nowego ze światka metalowego, o czym bym wcześniej nie słyszał. Szkoda, że nie było bardziej szczegółowo o konflikcie Dziuba-Kat, Kostrzewski-Luczyk, czy choćby o Kmiołku z Trash'em All (też były różne scysje, choćby z Yattering). Ogólnie wykorzystywanie młodych zespołów przez duże labele to też temat wart większej uwagi. Jako fan Lux Occulty liczyłem też na więcej szczegółów i ciekawostek z życia zespołu. Dlaczego "The Mother and the Enemy" brzmi jak brzmi, skąd pomysł na "Kołysanki"? Odnoszę wrażenie jakby Szubrycht nie wiedział do końca czy chce stworzyć kompendium wiedzy o rodzimym metalu, czy bardziej swoją metalową biografię. Jest wszystkiego po trochu i moim zdaniem robi się lekki misz-masz.

W ogólnym rozrachunku jest dobrze, ale liczyłem na coś więcej.

Wiele obiecywałem sobie po tej książce, być może nawet zbyt wiele, bo co prawda zawiedziony nie jestem, ale czuję niedosyt.

Przede wszystkim odnoszę wrażenie, że jest dość nierówno, autor skacze po tematach i miesza w chronologii. Nie dowiedziałem się niczego nowego ze światka metalowego, o czym bym wcześniej nie słyszał. Szkoda, że nie było bardziej szczegółowo o...

więcej Pokaż mimo to

avatar
88
36

Na półkach:

Szubrycht jest ciekawszy kiedy przywołuje historie z czasów młodości, niż jak tlumaczy czym jest np. wall of death. Niemniej pozycja obowiązkowa dla fanów gitarowego grania. Ukłony dla autora za obszerną wiedzę. Z chęcią sięgnę po biografię Vadera.

Szubrycht jest ciekawszy kiedy przywołuje historie z czasów młodości, niż jak tlumaczy czym jest np. wall of death. Niemniej pozycja obowiązkowa dla fanów gitarowego grania. Ukłony dla autora za obszerną wiedzę. Z chęcią sięgnę po biografię Vadera.

Pokaż mimo to

avatar
146
83

Na półkach:

Może kiedyś do niej wrócę. Znudziła mnie, gdzieś tak mniej w ięcej w połowie.

Może kiedyś do niej wrócę. Znudziła mnie, gdzieś tak mniej w ięcej w połowie.

Pokaż mimo to

avatar
1029
297

Na półkach: , ,

Książka która w zasadzie składa się z dwóch części, z pamiętnika kombatanta płynnie przechodzimy w "Metal dla opornych" przy czym to pierwsza część książki jest dużo, dużo lepsza. Dla tych którzy latali w glanach (autor wspomniał o rumunkach i opinaczach ale zapomniał o bardzo popularnych w tamtych latach angielkach ;) na przełomie 80/90 to pozycja obowiązkowa. Na minus trochę sucharów w stylu GazWyb-u i brak zdjęć, aż prosiło się okrasić ten tekst fotkami.

Książka która w zasadzie składa się z dwóch części, z pamiętnika kombatanta płynnie przechodzimy w "Metal dla opornych" przy czym to pierwsza część książki jest dużo, dużo lepsza. Dla tych którzy latali w glanach (autor wspomniał o rumunkach i opinaczach ale zapomniał o bardzo popularnych w tamtych latach angielkach ;) na przełomie 80/90 to pozycja obowiązkowa. Na minus...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1109
206

Na półkach: , ,

Ech, podróż sentymentalna do czasów nie tak dawno minionych, a jednak dziwnie odległych.
Od razu zaznaczyć trzeba, że "Skóra i ćwieki na wieki" nie do końca będzie pasować obeznanemu w tematyce metalowi (czy czynnemu, czy "w stanie spoczynku"),bo on tę wiedzę ma od dawna. Jeśli ktoś by po nią sięgnął tylko przez wzgląd na zawarte w niej informacje, to dobrze by był to naturszczyk, lub ktoś z metalem nie związany wcale.
Dużo miejsca zajmuje opowiedzenie historii polskiego metalu z perspektywy małoletnich czasów autora- mała mieścina ze śladową komunikacją, dogorywająca komuna, informacje o zespołach zdobywane tytanicznym wysiłkiem, lub cwaniackim kombinowaniem. To mi się podobało, nawet jeśli podobne rzeczy czytałem w biografiach Vader i Behemoth- o zinach, tape-tradingu, setkach listów pomiędzy fanami z różnych części świata. Chylę czoła przed każdym kto w tych siermiężnych czasach próbował coś wyszarpnąć z Zachodu, lub stworzyć coś swojego. Zwłaszcza gdy, tak jak u autora, okoliczne warunki stanowiły dodatkowe utrudnienie. Jako człowiek wychowany na osiedlu dresiarzy i patologii dosyć dobrze wiem, że małolat zafascynowany metalem może mieć pod górkę.
Co mi się podobało mniej, to czasem wątki opracowane po łebkach- często łapałem się na myśli "co, już?" gdy autor bardzo płynnie, bez śladu przerwy, rozwija kolejny temat. Ale, tak jak wyżej pisałem: dla "normalnych" ludzi będzie wystarczająco, dla tych mniej normalnych- nie.
Ale, ale! Wracam do plusów, bo te wychodzą na pierwszy plan: Szubrycht pisze po prostu świetnie. Bez egzaltacji, nostalgicznego chlipania, bardzo płynnie i lekko, często w formie... gawędy! Humor (ok, tu trzeba specyficznego gustu) wylewa się z każdej strony, niczym bełkot z wokalisty zespołu Gutalax. Co poczytuje za duży plus, to skompresowanie tego do zaledwie 320 stron- autor nie starał się zrobić z tego jakiejś kobyły, kompendium wiedzy. To ma być piguła wepchnięta w otwartą japę czytelnika.
Ech, włos na głowie przerzedzony, nie ma czym machać pod sceną, a jednak ta książka sprawiła, że po raz pierwszy od kilku lat zachciało mi się znów pójść na koncert, zostawić okulary na barze i pójść w pogo.
Czyli sentyment działa?

Cdn.

Ech, podróż sentymentalna do czasów nie tak dawno minionych, a jednak dziwnie odległych.
Od razu zaznaczyć trzeba, że "Skóra i ćwieki na wieki" nie do końca będzie pasować obeznanemu w tematyce metalowi (czy czynnemu, czy "w stanie spoczynku"),bo on tę wiedzę ma od dawna. Jeśli ktoś by po nią sięgnął tylko przez wzgląd na zawarte w niej informacje, to dobrze by był to...

więcej Pokaż mimo to

avatar
30
27

Na półkach:

Żyjąc w tamtych czasach z sentymentem czytałem wspomnienia autora.Mieszkając jednak w inny regionie Polski,bezdyskusyjnie stwierdzam że kultura metalowa w moich stronach jednak różniła się jednak od tej opisywanej(pewni każde miasto,miasteczko miało swój koloryt).I jak dla mnie za dużo wycieczek w opisie zagranicznych kapel.

Żyjąc w tamtych czasach z sentymentem czytałem wspomnienia autora.Mieszkając jednak w inny regionie Polski,bezdyskusyjnie stwierdzam że kultura metalowa w moich stronach jednak różniła się jednak od tej opisywanej(pewni każde miasto,miasteczko miało swój koloryt).I jak dla mnie za dużo wycieczek w opisie zagranicznych kapel.

Pokaż mimo to

Książka na półkach

  • Przeczytane
    411
  • Chcę przeczytać
    235
  • Posiadam
    94
  • 2023
    33
  • Muzyka
    16
  • Teraz czytam
    12
  • Ulubione
    9
  • 2022
    8
  • Legimi
    6
  • Reportaż
    4

Cytaty

Więcej
Jarek Szubrycht Skóra i ćwieki na wieki. Moja historia metalu Zobacz więcej
Więcej

Podobne książki

Przeczytaj także