Tu byli, tak stali

Okładka książki Tu byli, tak stali autorstwa Gabriel Krauze
Okładka książki Tu byli, tak stali autorstwa Gabriel Krauze
Gabriel Krauze Wydawnictwo: Czarne Seria: Powieść [Wydawnictwo Czarne] literatura piękna
400 str. 6 godz. 40 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Powieść [Wydawnictwo Czarne]
Data wydania:
2022-05-11
Data 1. wyd. pol.:
2022-05-11
Data 1. wydania:
2020-09-03
Liczba stron:
400
Czas czytania
6 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381914642
Tłumacz:
Tomasz S. Gałązka
Książka przeznaczona dla czytelników pełnoletnich.

Na jednym z londyńskich blokowisk nazwy budynków pochodzą z literackiego panteonu: Blake Court, Austen House, Bronte House, Dickens House, Wordsworth House. Jednak codzienności na osiedlu South Kilburn bliżej do prozy życia niż do wzniosłej klasyki. Wielopiętrowe bloki górują nad człowiekiem, zalewają sinym cieniem. „Po prostu jest jak jest. Witamy na SK. Tak tu było, tak jest, tak będzie. Ziomki mają osiedle w żyłach, osiedle ma ich w swoim sercu”. A na osiedlu temat jest krótki – kosić hajs, kraść, strzelać, jarać, dilować. Najmłodsi są na posyłki, ci w sile wieku wydają polecenia, a ze starymi kończy się tak, że nikt już nie pamięta, że tacy tu byli, tak stali.

Gabriel, znany jako Snoopiacz, „gość ostrygość, gość wrednygość, gość twardygość”, też oddaje się ulicznej gangsterce. Z jednej strony przykładny student, z drugiej twardy typ cieszący się osiedlowym szacunkiem. Nieustraszony i butny szybko awansuje w łobuzerskich strukturach, bujając się po okolicy z dłonią zaciśniętą na kosie w kieszeni, ze zwiniętą kominiarką na głowie, zawsze gotowy do akcji. Jednocześnie coraz mniej radzi sobie z koniecznością ciągłego oglądania się za siebie i nie ma pojęcia, czy jest przed nim jeszcze inna przyszłość.

Tu byli, tak stali Gabriela Krauzego, w brawurowym przekładzie Tomasza S. Gałązki, to inspirowana życiem autora opowieść o trudnej codzienności młodych ludzi skazanych na codzienne kombinowanie i życie poza prawem. To również gorzka historia chłopackiego dorastania w czasach, gdy łatwiej być bezwzględnym chuliganem, niż zdjąć maskę agresora i pokazać prawdziwe, wrażliwe oblicze.

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Tu byli, tak stali w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Tu byli, tak stali



975 474

Oceny książki Tu byli, tak stali

Średnia ocen
7,3 / 10
642 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Tu byli, tak stali

avatar
364
323

Na półkach: ,

Książka o niczym. Chyba, że nie kumam kontekstu kulturowego.

Książka o niczym. Chyba, że nie kumam kontekstu kulturowego.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
19
12

Na półkach:

Historia klasyczna. Dobrze się czyta. Bohater cały czas pragnie kraść i latać z nożem - na koniec mówi że on jako jedyny chciał się z tego wyrwać - jeśli symbolem ucieczki u niego była szkoła, to jakoś tego nie zauważyłem. Jestem ciekaw następnej książki tego autora, ponieważ to już będzie prawdziwy sprawdzian umiejętności.

Historia klasyczna. Dobrze się czyta. Bohater cały czas pragnie kraść i latać z nożem - na koniec mówi że on jako jedyny chciał się z tego wyrwać - jeśli symbolem ucieczki u niego była szkoła, to jakoś tego nie zauważyłem. Jestem ciekaw następnej książki tego autora, ponieważ to już będzie prawdziwy sprawdzian umiejętności.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
234
3

Na półkach:

Bang! Złoto.

Bang! Złoto.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1758 użytkowników ma tytuł Tu byli, tak stali na półkach głównych
  • 965
  • 770
  • 23
179 użytkowników ma tytuł Tu byli, tak stali na półkach dodatkowych
  • 87
  • 31
  • 22
  • 13
  • 9
  • 9
  • 8

Czytelnicy Tu byli, tak stali przeczytali również

Naprawić przyszłość. Dlaczego potrzebujemy lepszych opowieści, żeby uratować świat Marcin Napiórkowski
Naprawić przyszłość. Dlaczego potrzebujemy lepszych opowieści, żeby uratować świat
Marcin Napiórkowski
🚀 Opowieść, która łata dziury w jutrze 🚀 📖 Napiórkowski przekonuje, że przyszłość nie zaczyna się od danych ani od technologii – zaczyna się od opowieści. To one mobilizują albo paraliżują, nadają sens i kształtują decyzje. Czytając, miałem wrażenie, że autor nie tyle „opisuje świat”, co aktywnie uczy, jak przejąć nad nim narracyjną kontrolę. 🎭 Styl - ironia, kpina, drobne szyderstwa – to narzędzia, które czasem ocierają się o przesadę, ale trudno inaczej mówić o naszych zbiorowych iluzjach. Taki język działa jak bezpiecznik: zamiast nudnego wykładu, dostajemy żywą, rytmiczną opowieść. ⚖️ Co zagrało ⚖️
 🔹 Rozbicie wielkiej opozycji: technooptymizm kontra technopesymizm. Oba skrajne, oba zbyt proste.
 🔹 Świetny pomysł fact-tellingu – bo same fakty to za mało, potrzebujemy faktów splecionych z narracją.
 🔹 Uświadomienie, że „jutro” może być równie obce jak „wczoraj”. 🪓 Ale… 🪓
 🔸 Ironia bywa nachalna i czasem podcina wagę argumentu.
 🔸 I jeszcze to słowo „humaniści”… Ja bym ich raczej nazwał filozofami. To brzmi szerzej i bardziej uniwersalnie – pokazuje, że chodzi nie o strażników przeszłości, ale o tych, którzy potrafią łączyć naukę ścisłą z refleksją o sensie i przyszłości. Humanista brzmi jak archiwista, filozof – jak most między danymi a znaczeniem. 🌍 Wniosek 🌍
 To książka nie tyle o przyszłości, co o prawie do jej opowiadania. Kto pisze scenariusz jutra, ten realnie zmienia świat. Dlatego warto czytać Napiórkowskiego – żeby nauczyć się rozpoznawać cudze narracje i pisać własne. 📚 Ocena: 9/10 – kupuję ten kierunek, choć z poprawką na nadmiar ironii. A zamiast humanistów – filozofowie. 💡 Napiórkowski mówi ‘humaniści’, ja słyszę ‘filozofowie’. Bo w moim odczuciu chodzi nie tylko o ludzi od literatury i pamięci, ale o tych, którzy potrafią połączyć sens z nauką i nadać przyszłości kierunek.
Endryou Poczopko - awatar Endryou Poczopko
ocenił na98 miesięcy temu
Bella, ciao Piotr Siemion
Bella, ciao
Piotr Siemion
Piotr Siemion, autor głośnych niegdyś Niskich Łąk, powrócił z powieścią, która w założeniu miała być epickim rozliczeniem z polską historią, traumą wojenną i skomplikowanymi losami ludzi rzuconych w wir dziejów. Bella, ciao to książka ambitna, napisana z rozmachem i niewątpliwym talentem stylistycznym, jednak w ostatecznym rozrachunku pozostawia czytelnika z poczuciem niedosytu. Moja ocena to 6/10 – to pozycja solidna, ale momentami zbyt przeestetyzowana, by w pełni poruszyć. Akcja powieści rozgrywa się w dwóch planach czasowych: u schyłku II wojny światowej oraz w latach 90. XX wieku. Siemion splata losy partyzantów, żołnierzy i cywilów, próbując uchwycić moment przejścia między starą a nową Polską. Autor rezygnuje z tradycyjnej martyrologii na rzecz czegoś, co można nazwać „egzystencjalnym westernem”. Jego bohaterowie to ludzie wykorzenieni, cyniczni, zmęczeni ideologiami, którzy w brutalnej rzeczywistości próbują ocalić choćby namiastkę własnej podmiotowości. To spojrzenie na historię bez filtrów, pełne błota, krwi i moralnych dwuznaczności, jest jedną z najmocniejszych stron książki. Warsztat pisarski Siemiona zasługuje na uznanie. Zdania są soczyste, pełne kulturowych odniesień i gęstych opisów, które budują duszną, oniryczną atmosferę. Autor świetnie radzi sobie z kreowaniem obrazów – powojenny Wrocław czy partyzanckie lasy ożywają na kartach powieści z niezwykłą intensywnością. Bella, ciao to proza bardzo „filmowa”, w której rytm narracji dyktowany jest przez dynamiczne sceny i błyskotliwe dialogi. Problemem Bella, ciao jest jej konstrukcja, która momentami sprawia wrażenie zbyt chaotycznej. Przeskoki czasowe i wielość wątków sprawiają, że trudno nawiązać głęboką emocjonalną więź z bohaterami – stają się oni raczej figurami w intelektualnej grze autora niż ludźmi z krwi i kości. Ponadto, Siemion ma skłonność do popadania w manierę; styl, choć efektowny, bywa męczący, gdy każda czynność musi zostać opisana w sposób barokowo skomplikowany. Metaforyka bywa tu tak gęsta, że przysłania samą historię, czyniąc z lektury doświadczenie bardziej estetyczne niż przeżycie literackie. Bella, ciao to książka o końcu pewnego świata i bolesnych narodzinach kolejnego. To ważny głos w dyskusji o polskiej tożsamości, pokazujący, że historia to nie tylko daty, ale przede wszystkim chaos, z którego trudno wyciągnąć jednoznaczne wnioski. Piotr Siemion stworzył dzieło inteligentne i warsztatowo sprawne, ale zabrakło w nim autentycznego ognia, który sprawiłby, że losy bohaterów zostałyby z nami na dłużej. To dobra lektura dla wielbicieli prozy stylistycznie wysmakowanej, ale może rozczarować tych, którzy szukają w literaturze historycznej emocjonalnej prawdy.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na61 miesiąc temu
Córeczka Tamara Duda
Córeczka
Tamara Duda
„Kiedy wojna puka do twoich drzwi, przestajesz być tym, kim byłeś, a stajesz się tym, kim musisz być, by przetrwać” – to brutalne przesłanie wybrzmiewa z każdej strony powieści „Córeczka”. Zawartość tomu autorstwa Tamary Dudy (piszącej pod pseudonimem Tamar Horicha Zernja) to jedna z najważniejszych pozycji literatury ukraińskiej ostatnich lat. To wstrząsający zapis wydarzeń z 2014 roku, kiedy to Donieck stał się areną dramatycznych przemian, a życie zwykłych ludzi legło w gruzach pod gąsienicami czołgów i ciężarem rosyjskiej agresji. Moja ocena tej książki to mocne 8/10. Jest to lektura, która nie pozwala o sobie zapomnieć, oferując rzadki w literaturze wojennej wgląd w kobiecą perspektywę oporu i przetrwania. Największym atutem powieści jest to, jak Tamara Duda kreśli losy tytułowej bohaterki, umiejętnie wplatając je w autentyczne realia historyczne początku wojny w Donbasie. Poznajemy młodą kobietę, artystkę, która z dnia na dzień zamienia swoją pasję na wolontariat i walkę o godność. Autorka z dużą dozą fantazji literackiej (rozumianej tu jako kunsztowna beletryzacja faktów) pokazuje proces transformacji: od zagubienia, przez strach, aż po niewyobrażalną siłę. Wyczuwalna w tekście kunsztowna więź z przeszłością i korzeniami ukraińskiej tożsamości nadaje całości wyjątkowej głębi. To nie jest tylko reportaż z frontu – to głęboka analiza tego, jak konflikt zbrojny redefiniuje pojęcia takie jak dom, rodzina czy ojczyzna. Przede wszystkim doceniam te pozycję za autentyczność emocji. Choć sama historia jest fikcyjna w sensie kompozycji powieściowej, opiera się na rzeczywistych przeżyciach autorki, która sama była wolontariuszką w strefie działań wojennych. Ta autentyczność sprawia, że opisy oblężonego miasta, wszechobecnej zdrady i heroizmu są porażające. Duda unika taniego patosu, stawiając na surowy, momentami wręcz cyniczny humor, który jest jedyną tarczą bohaterów przed szaleństwem. Jedynym powodem, dla którego nie wystawiam pełnej dziesiątki, jest momentami zbyt rwana narracja w drugiej części tomu, gdzie mnogość drugoplanowych postaci i mikro-wątków sprawia, że główny nurt opowieści na chwilę traci swój impet. Mimo tych drobnych technicznych niedociągnięć, „Córeczka” to lektura, która nadaje całości wyjątkowej głębi, zmuszając czytelnika do konfrontacji z niewygodną prawdą o współczesnym świecie. Autorka stworzyła portret kobiety, która odmawia bycia ofiarą, stając się symbolem cichego, ale nieugiętego zwycięstwa ducha nad brutalną siłą. To książka bolesna, ale i niosąca nadzieję, napisana z rzadko spotykanym temperamentem. Jeśli szukasz literatury, która bez upiększania pokaże Ci, co dzieje się z człowiekiem, gdy jego świat płonie, powieść Tamary Dudy jest pozycją obowiązkową. To głos wolnej Ukrainy, którego nie wolno zignorować.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na81 miesiąc temu
Chołod Szczepan Twardoch
Chołod
Szczepan Twardoch
o książce dowiedziałem się z bannerów reklamowych, które po prostu pojawiały mi się przed oczami zbyt często. jako że jestem już po kilku pozycjach Twardocha, "chołod" postanowiłem przeczytać w ciemno. prewencyjnie sprawdziłem tylko czy historia nie jest o Warszawie. okazało się, że jest o ruskich. i to mnie turbo przyspieszyło do czytania. Twardoch jeździ na daleką północ by tam z dala od ludzi ładować baterie. podczas jednej z wypraw spotyka starszą kobietę, która oferuje mu podróż swoja łodzią. na łodzi kobieta pokazuje mu dziennik i zachęca do czytania. więc Twardoch czyta i opowiada o perypetiach Konrada Widucha, Ślązaka z Pilchowic, który po I wojnie światowej trafia do syberyjskiego łagru, z którego ucieka i dociera do miejsca zwanego Chołod. gdyby nie film Zjawa z DiCaprio ciężko byłoby mi sobie wyobrazić perypetie Konrada Widucha. język powieści jest specyficzny i to nadaje wiarygodności, choć nie wierzę, że akurat na dalekiej północy znalazł się dziennik - idealny na książkę, dziennik - w którym Widuch-zły duch, Widuch - najduch akurat pochodził z Pilchowic, miejscowości rodzinnej Twardocha. niemniej jednak od tego są książki, żeby w takie historie wierzyć. niektórzy doszukują się jakiejś kontynuacji Pokory. hmm, nie wiem, może pewne fakty da się połączyć. mnie się książka podobała średnio, szczególnie ostatnia scena. pewnie podobałaby mi się bardziej przed 24 lutego. pokora>drach>byk>chołod jeśli chodzi o śląskie motywy w twórczości autora.
Polubic_czytanie - awatar Polubic_czytanie
ocenił na628 dni temu
Śmierć Viveka Ojiego Akwaeke Emezi
Śmierć Viveka Ojiego
Akwaeke Emezi
Książka napisana przez osobę pochodzącą z Nigerii, mieszkającą w USA. Autorka umieściła fabułę w swojej ojczyźnie, wśród ludzi pociągających się na co dzień językiem igbo (tak jak Chinua Achebe). Książka rozgrywa się współcześnie. Akwaeke Emezi nie kryje inspiracji „Kroniką zapowiedzianej śmierci Marqueza”, od którego zapożyczyła schemat fabularny. Powieść posiada trzy przeplatające narracje – trzecioosobową wszechwiedzącego narratora oraz dwie pierwszoosobowe – kuzyna głównego bohatera – i jego samego - już nieżyjącego. Mają one pozwolić czytelnikom na powolne odkrycie osobowości Viveka oraz okoliczności jego śmierci. A przy okazji życia – szczególnie intymnego – jego przyjaciół. Ciekawostką jest prezentacji osób z grupy Nigerwives – cudzoziemek (jak matka bohatera – Hinduska),które wyszły za Nigeryjczyków i miały z nimi dzieci. Atutem książki jest sięgnięcie po tematykę związaną z osobami nieheteronormatywnymi, czyli LGBT i umiejscowienie ich problemów poza wschodnim wybrzeżem USA czy Kalifornią (czyli miejscami, gdzie najgłośniej się o tym mówi, a sytuacja takich osób jest lepsza niż w 95% krajów świata i reszcie ojczyzny Trumpa). Drugi to pewien „zwrot akcji” w końcówce, lekko zaskakujący, ale dobrze świadczący o pomysłowości osoby, która napisała książkę i pewne informacje o zwyczajach Nigeryjczyków z grupy Igbo. Z kolei minusy to zdecydowany nadmiar przesłania, misyjności i dydaktyki, w tym pewne cukierkowo-infantylne rozstrzygnięcie wątpliwości jednej osoby. Taka amerykańska bajka nie pasująca do reszty powieści. Druga wada to przewidywalność. Łatwo się domyślić, które z przedstawionych osób należą do grup określanych skrótem LGBT i z którą literką są związane. Również nadreprezentacja tych osób w środowisku bohatera to kolejny niepotrzebny grzyb w barszczu. No i nadmierna koncentracja na życiu seksualnym tychże osób. Ma służyć wywołaniu pozytywnych emocji w stosunku do opisywanego środowiska, ale pokazuje jego członków jako osoby myślące tylko o tym, co definiuje ich jako przedstawicieli mniejszości. No i książka jest słaba edytorsko. Słowa z języka igbo nie są tłumaczone, podobnie jak szereg nazw własnych, nieznanych czytelnikowi. Plusy jednakże przeważają, jak nie ilościowo, to „wagowo”. Gdyby powieść Akwaeke Emezi powstała w Nigerii a nie w USA, wówczas niewątpliwie brak ingerencji redaktorów wiedzących, co się dobrze sprzedaje tylko posłużyłby książce. Tylko czy wtedy ktoś przetłumaczyłby są na polski? Przeczytane w ramach wyzwania styczniowego – książka z imieniem w tytule.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na63 miesiące temu
Chronologia wody Lidia Yuknavitch
Chronologia wody
Lidia Yuknavitch
"Chronologia wody”, to literacki granat, który rozsadza tradycyjne ramy autobiografii. Tematyka tego wspomnieniowego dzieła oscyluje wokół traumy, cielesności, uzależnienia i nieustannego procesu stwarzania siebie na nowo poprzez sztukę. Yuknavitch nie opowiada swojej historii linearnie; zamiast tego posługuje się toposem wody – płynnej, niszczycielskiej, ale i dającej życie. Woda jest tu metaforą pamięci, która nie trzyma się dat, lecz przypływów i odpływów emocji. Największą zaletą książki jest jej radykalna szczerość i surowość języka. Autorka nie szuka odkupienia ani litości; opisuje swoje ciało, poronienie, destrukcyjne relacje i błędy z brutalną, niemal biologiczną precyzją. To proza „brudna”, nasycona seksualnością i bólem, która jednocześnie wznosi się na wyżyny poezji. Yuknavitch posiada rzadką umiejętność przekuwania odrazy w piękno, co czyni tę lekturę doświadczeniem niemal fizycznym. To manifest „dziewczyny-wyrzutka”, która odnajduje swój głos w pisaniu, traktując literaturę jak jedyną deskę ratunku na wzburzonym morzu życia. Duszna atmosfera i najważniejsze rady Recenzję muszę zacząć od dusznej atmosfery, która dominuje w pierwszej części książki. Opisy toksycznego domu rodzinnego, w którym przemoc ojca miesza się z apatią matki, wywołują u czytelnika dreszcz klaustrofobii. Ta duszność – brak powietrza, brak możliwości ucieczki – staje się paliwem dla późniejszych, ryzykownych wyborów życiowych autorki. Czytelnik niemal tonie razem z nią w oparach alkoholu i chaosu, by po chwili wynurzyć się na powierzchnię dzięki jej pasji do pływania. Najważniejsze wnioski i rady płynące z tej bolesnej lekcji to: Sztuka jako przetrwanie: Yuknavitch udowadnia, że opowiedzenie własnej historii, nawet tej najbardziej wstydliwej, jest aktem radykalnego samouzdrowienia. Akceptacja chaosu: Chronologia życia nie musi być logiczna, by miała sens. Nasze błędy i blizny są taką samą częścią nas, jak nasze sukcesy. Ciało jako mapa: Autorka uczy nas, że ciało pamięta wszystko, czego umysł stara się wyprzeć, i to właśnie przez kontakt z cielesnością wiedzie droga do odzyskania siebie. Moja ocena to mocne 8/10. To książka wybitna, zmieniająca postrzeganie literatury kobiecej i autobiograficznej. Jest odważna w sposób, który onieśmiela. Brakujące dwa punkty wynikają jednak z faktu, że jest to lektura skrajnie wyczerpująca. Intensywność emocjonalna i pewien rodzaj ekshibicjonizmu mogą być dla niektórych czytelników barierą nie do przejścia. Momentami nieliniowość narracji sprawia, że łatwo zgubić wątek, co wymaga od odbiorcy pełnego skupienia i ogromnej empatii. „Chronologia wody” to pozycja dla tych, którzy nie boją się literatury totalnej, dotykającej trzewi. Yuknavitch stworzyła arcydzieło o tym, jak podnieść się z dna, nie zapominając o smaku soli i piasku w ustach. To brutalna, ale ostatecznie dająca nadzieję pieśń o odporności ludzkiego ducha.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na81 miesiąc temu
Najskrytsza pamięć ludzi Mohamed Mbougar Sarr
Najskrytsza pamięć ludzi
Mohamed Mbougar Sarr
Powieść Mohameda Mbougara Sarra, Najskrytsza pamięć ludzi, to literackie zjawisko, które zasłużenie zdobyło Nagrodę Goncourtów, stając się jednym z najważniejszych głosów współczesnej frankofonii. Moja ocena to entuzjastyczne 8/10 – to książka totalna, labiryntowa i oszałamiająca swoją erudycją, choć wymagająca od czytelnika pełnego zaangażowania i intelektualnej czujności. Punktem wyjścia jest historia Diégane’a Latyra Faye’a, młodego senegalskiego pisarza mieszkającego w Paryżu, który trafia na trop legendarnej, niemal mitycznej książki z 1938 roku pt. Labyrinthe de l'inhumain (Labirynt nieludzkości). Jej autor, T.C. Elimane, okrzyknięty niegdyś „czarnoskórym Rimbaudem”, zniknął z radaru opinii publicznej po skandalu związanym z oskarżeniami o plagiat. Faye staje się obsesyjnym poszukiwaczem prawdy o Elimane’u, co rzuca go w wir podróży przez trzy kontynenty (Afrykę, Europę i Amerykę Południową) oraz przez tragiczne karty historii XX wieku – od kolonializmu, przez II wojnę światową, aż po współczesność. Sarr konstruuje swoją powieść jako szkatułkową narrację. Głosy bohaterów, listy, wywiady i fragmenty odnalezionych tekstów nakładają się na siebie, tworząc gęstą strukturę. To nie jest tylko opowieść o człowieku; to opowieść o samej literaturze, o jej niszczycielskiej sile i o tym, jak pisanie może stać się zarówno przekleństwem, jak i jedyną formą ocalenia. Największym atutem powieści jest sposób, w jaki Sarr mierzy się z problematyką postkolonialną. Robi to jednak bez publicystycznego zacięcia. Interesuje go relacja między pisarzem afrykańskim a „zachodnim kanonem”. Czy autor z Senegalu musi zawsze pisać o swojej „afrykańskości”, by zostać dostrzeżonym w Paryżu? Elimane jest tu symbolem buntu przeciwko takiemu szufladkowaniu, ale i ofiarą systemu, który najpierw go wykreował na egzotyczną ciekawostkę, a potem brutalnie zniszczył. Autor z niezwykłą swobodą porusza się między stylami. Potrafi być ironiczny, gdy opisuje paryskie salony literackie, by za chwilę uderzyć w ton niemal mityczny, gdy akcja przenosi się do Senegalu. Najskrytsza pamięć ludzi to hołd dla wielkich mistrzów: od Roberto Bolaño (któremu książka jest dedykowana),przez Borgesa, aż po Yambo Ouologuema. Sarr gra z czytelnikiem, ukrywając liczne nawiązania i sprawiając, że lektura staje się procesem odkrywania kolejnych warstw znaczeń. Ocena odzwierciedla mój podziw dla odwagi stylistycznej Sarra. To książka napisana z niesamowitym rozmachem, gęsta od idei i emocji. Jednak ta gęstość bywa momentami wyzwaniem. Dla czytelnika nieprzyzwyczajonego do narracji nielinearnej, liczne dygresje i długaśne zdania (momentami przypominające styl Prousta) mogą być barierą nie do przebicia. Niektóre partie tekstu wydają się niemal przeładowane znaczeniami, co sprawia, że tempo lektury znacząco spada. Jest to jednak cena, którą warto zapłacić za obcowanie z literaturą tak wysokiej próby. Najskrytsza pamięć ludzi to powieść o „poszukiwaniu absolutnego tekstu”, która sama pretenduje do tego miana. Mohamed Mbougar Sarr udowodnił, że literatura wciąż ma moc budowania mostów nad przepaściami historii i kultury. To książka bolesna, piękna i niezwykle inteligentna. Jeśli szukasz lektury, która nie pozwoli Ci zasnąć i zmusi do przemyślenia wszystkiego, co wiesz o sztuce pisania, Sarr będzie Twoim najlepszym przewodnikiem.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na82 miesiące temu
Schron przeciwczasowy Georgi Gospodinow
Schron przeciwczasowy
Georgi Gospodinow
"Od czego właściwie wyszedłem, co chciałem opowiedzieć ... ? Próbuję dokończyć książkę o utracie pamięci i... Spieszę się, żeby ją skończyć, zanim zapomnę, o czym właściwie jest. Ale jeśli wszystko, co piszę, się spełnia, muszę uciec w inną osobę." Dla mnie ta powieść jest jak zagłębianie się w umyśle człowieka ogarniętego chorobą psychiczną — a zarazem kogoś, kto przeżył traumę 1939 roku, uznawanego przez niego za „koniec ludzkiego czasu”. To opowieść o człowieku owładniętym pragnieniem odnalezienia bezpiecznego miejsca w tym, co znane, i jednocześnie sparaliżowanym lękiem przed tym, co może przynieść przyszłość. Pojawia się tu wiele wątków — zarówno osobistych, jak i metafizycznych: postać alter ego bohatera, motyw postępującej choroby Alzheimera, która niczym tytułowy schron staje się azylem, a zarazem osobliwą formą wyzwolenia. Równolegle rozwija się płaszczyzna politycznej dystopii, budowanej na narodowych resentymentach, tworzących przedziwne, chorobliwe konstrukcje — jakby mogły zrodzić się w umyśle szaleńca. Wątek narodowo-europejski wydaje mi się już nieco wyolbrzymiony; mam wrażenie, że osłabia wcześniej subtelnie i ciekawie zarysowane problemy wyobcowania, kruchości pamięci oraz traumy i rozpadu jednostki — procesu, w którym, jak pisze autor, „ktoś wyłącza elektryczność w pokojach twojego własnego ciała”.
karczoch - awatar karczoch
ocenił na72 miesiące temu
Potosí. Góra, która zjada ludzi Ander Izagirre
Potosí. Góra, która zjada ludzi
Ander Izagirre
To książka, która już od pierwszych stron uderza brutalną prawdą o miejscu, gdzie historia wyzysku nigdy się nie skończyła, a bogactwo jednych wciąż budowane jest na cierpieniu innych. To nie jest tylko opowieść o dalekiej Boliwii, to gorzkie świadectwo mechanizmów, które nadal rządzą współczesnym światem. Najbardziej poruszającym elementem reportażu jest historia Alicii, czternastoletniej dziewczynki, zmuszonej do pracy w kopalni, by utrzymać rodzinę. Jej codzienność, pełna strachu, głodu i fizycznego wyniszczenia, staje się symbolem losu tysięcy dzieci, które zamiast dorastać, walczą o przetrwanie. Izagirre oddaje jej głos z ogromną wrażliwością, ale bez upiększeń, niemal czuje się duszący pył i ciężar skał. Autor nie ogranicza się jednak do jednostkowej historii. Z niezwykłą precyzją pokazuje, jak kolonialna przeszłość splata się z brutalnością współczesnego kapitalizmu. Wskazuje odpowiedzialność globalnych korporacji i instytucji, które korzystają z taniej pracy i zasobów, pozostawiając lokalne społeczności w skrajnej biedzie. To reportaż, który oskarża, system, polityków i obojętność świata. „Potosí” to książka trudna, momentami wręcz przytłaczająca, ale niezwykle potrzebna. Zmusza do refleksji nad ceną, jaką płacą inni za nasz komfort, i nad tym, czy naprawdę chcemy pozostać głusi na ich cierpienie.
Natalia - awatar Natalia
oceniła na81 miesiąc temu
Obietnica Damon Galgut
Obietnica
Damon Galgut
Typowy materiał do nagrody Bookera: saga rodzinna na tle ważnych wydarzeń społecznych. W repertuarze Damona Galguta otrzymujemy historię zamożnych Afrykanerów, potomków właściciela farmy, który na łożu śmierci swojej żony obiecał przekazać domek gospodarczy oddanej czarnoskórej służącej. Ambaras w tym, że jedyną pamiętającą o złożonej przysiędze i nie widzącą w tym społecznej aberracji jest najmłodsza córka, latami upominająca się o należność wiernej gosposi i jej syna. Bohaterowie książki zmieniają się jeden po drugim. Od głowy rodziny po kolejno odchodzące za nim dzieci. Każde z nich to inne spojrzenie na świat - inne przeżycia, poglądy, plany. Razem z nimi zmienia się Południowa Afryka. Postkolonialny kraj obarczony jarzmem niewolnictwa nieustannie boryka się z cieniem Apartheidu. Tytułowa obietnica oddania części posiadłości, jak zasypanie międzyklasowej przepaści, przez lata jest nie do spełnienia. Powieść kontrastuje konserwatyzm z nowoczesnością i frapuje prywatnymi perypetiami trójki rodzeństwa - zwłaszcza najmłodszej Amor, łamiącej wszelkie konwenanse i dla podkreślenia sprzeciwu wobec wykluczających normom społecznym skutecznie odcinającej się od rodziny. Znamienne dla interpretacji są spotkania familii - jedynie przy okazji pogrzebów. Jakby wierząc, że jedynym ratunkiem dla kraju jest zmiana stających na jego czele. A i to, jak pokazała rodzina Swartów, długo nie przynosi wyczekiwanych przemian. Cała nadzieja w dorastających pokoleniach i ich pamięci o złożonej obietnicy.
Julia Cichoń - awatar Julia Cichoń
ocenił na810 miesięcy temu

Cytaty z książki Tu byli, tak stali

Więcej

Czas to dziwny teren wędrówek. Parę miesięcy takiego zwariowanego życia, rok, dwa lata zdają się ciągnąć w nieskończoność. Jakby nigdy nic nie miało się zmienić. Myślisz sobie że to twoje pokolenie będzie tym po którym nie przyjdą następcy żeby krok po kroku przejąć wszystko, jakby po was nie mogło być już nic. Że to wy zamykacie temat, z wami skończy się świat. Przejęliście pałeczkę od poprzedniego pokolenia bandziorów ale wasza chwila będzie trwać wiecznie. Tyle że ta chwila to tylko szept w mroku o którym wszyscy zapomną gdy przyjdzie nowy dzień.

Czas to dziwny teren wędrówek. Parę miesięcy takiego zwariowanego życia, rok, dwa lata zdają się ciągnąć w nieskończoność. Jakby nigdy nic n...

Rozwiń
Gabriel Krauze Tu byli, tak stali Zobacz więcej

I za­czy­nam sobie my­śleć jakie kwoty są prze­pa­la­ne na te da­rem­ne kam­pa­nie prze­ciw­ko nożom i pi­sto­le­tom, prze­cież to nie zmie­ni po­dej­ścia zio­mów co chcą się bujać z klam­ka­mi i nosić kosy, oni już się zde­cy­do­wa­li, już po­sta­wi­li na takie wła­śnie a nie inne życie. Ale rząd za­wsze robi taki kurwa cyrk, całe ka­za­nia po szko­łach i w mło­dzie­żo­wych do­mach kul­tu­ry, znaj­dą se ja­kie­goś do­bi­te­go ra­pe­ra co bę­dzie gadał że są w życiu inne opcje, tyle pier­do­le­nia jakby dzie­cia­kom to miało wy­star­czyć: jakiś koleś co kie­dyś był z ulicy ale teraz nic już nie kręci więc pró­bu­je pójść w po­zy­tyw­ne kli­ma­ty. Co­kol­wiek by to miało być. Takie to­tal­nie da­rem­ne pier­do­le­nie. Nie pa­mię­tasz jak sam ga­nia­łeś po uli­cach i od­je­by­wa­łeś akcje? Aku­rat byś po­słu­chał jak ktoś ci mówi żebyś prze­stał. Ale kiedy ka­rie­ra na ulicy się koń­czy nie ma sza­cun­ku na dziel­ni, już nie je­steś ban­dy­ta, pew­nie i hajs się skoń­czył bo dile nie pykły czy coś, no to jak już jest po wszyst­kim to się czło­wiek pró­bu­je wy­my­ślić na nowo.

I za­czy­nam sobie my­śleć jakie kwoty są prze­pa­la­ne na te da­rem­ne kam­pa­nie prze­ciw­ko nożom i pi­sto­le­tom, prze­cież to nie zmie­...

Rozwiń
Gabriel Krauze Tu byli, tak stali Zobacz więcej

Jak tylko skumam że coś się kroi, jebać gadanie, z mety walę typowi gonga na ryj nawet jak mnie potem rozjebią. (...) Trzeba przetrzymać, przewojować ten syf. Inaczej wyjdziesz stamtąd uszkodzony przez własną niezdolność do przemocy.

Jak tylko skumam że coś się kroi, jebać gadanie, z mety walę typowi gonga na ryj nawet jak mnie potem rozjebią. (...) Trzeba przetrzymać, pr...

Rozwiń
Gabriel Krauze Tu byli, tak stali Zobacz więcej
Więcej