Wyjechali

Okładka książki Wyjechali
W.G. Sebald Wydawnictwo: Ossolineum Seria: Sebald literatura piękna
288 str. 4 godz. 48 min.
Kategoria:
literatura piękna
Seria:
Sebald
Tytuł oryginału:
Die Ausgewanderten
Wydawnictwo:
Ossolineum
Data wydania:
2021-06-24
Data 1. wyd. pol.:
2010-01-06
Liczba stron:
288
Czas czytania
4 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366267572
Tłumacz:
Małgorzata Łukasiewicz
Tagi:
literatura niemiecka opowiadania
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,7 / 10
200 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
112
108

Na półkach:

Spotykałem się z nazwiskiem tego pisarza wielokrotnie. Żaluję że dopiero teraz zetknąłem się z jego prozą. Są w tej książce całe stronice które pisane są w tak mistrzowskim stylu, że dech zapiera. Z przyjemnością czytałem te stronice ponownie. Nie jestem w stanie zdefiniować co powoduje że czyta się to tak gładko i z tak wielką przyjemnością, narracja, opis, wszystko poprowadzone tak naturalnie że nie wiem z kim da się tą mistrzowską prozę porównać. Nawet sam Thomas Mann potrafi czasem wymęczyć swoją mieszczańską małostkowością, Sebald natomiast nigdy, choć dokładność, precyzja są mu przecież tak samo bliskie.
Co do treści, zastanawiam się, chronologicznie rzecz biorąc, kto pierwszy podjął tą tematykę zaginionego świata w tej zachodniej przestrzeni kulturowej. W naszej przestrzeni jeden świat zniknął już w 1795 roku, więc dla nas znikanie pewnej rzeczywistości historycznej na naszych oczach, nawet ostatnio w roku 1992, to żadna znowu rewelacja. Dla Zachodu to było jakieś olśniewające wręcz odkrycie, tam mniej się myśli o emigrantach, to nie jest część narodowej historii, chyba że rzecz dotyczy Irlandii lub poludniowych Włoch. Tu też oczywiście prawda że Niemcy o własnej historii pisać nie potafili inaczej niż z pozycji współodpowiedzialności lub z pozycji wygańców z ziem pruskich. Tu natomiast mamy pisarstwo bez szukania winnych, bez szukania przyczyn, raczej same doświadczenia osób dotkniętych historią w sposób przecież zasadniczy, ale osób nie będących w centrum wydarzeń.
Zafascynowałem się tym pisarzem. Rzadko kiedy ma się taką estetyczną przyjemność obcowania ze słowem.

Spotykałem się z nazwiskiem tego pisarza wielokrotnie. Żaluję że dopiero teraz zetknąłem się z jego prozą. Są w tej książce całe stronice które pisane są w tak mistrzowskim stylu, że dech zapiera. Z przyjemnością czytałem te stronice ponownie. Nie jestem w stanie zdefiniować co powoduje że czyta się to tak gładko i z tak wielką przyjemnością, narracja, opis, wszystko...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
150
149

Na półkach:

Ech, Sebald, Sebald. Dlaczego ja te twoje opowiastki tak lubię czytać? Nie chcę się tutaj wymądrzać na temat tego, co autor miał na myśli. Czy chodzi o emigrację (przymusową), czy może duchową, albo może o ogólne wyalienowanie z życia i chęć osunięcia się w niebyt. Nieważne. Ważne w jak specyficzny i dla mnie - piękny - sposób portrety owych przedziwnych emigrantów zostały przez autora nakreślone.

Niech tam każdy dostrzeże w tych opowiastkach, to co czuje i co podpowiada mu serce. Byleby po książkę - zarówno tę jak i inne - Sebalda sięgnął. Gwarantuję, że każdemu niemal czytelnikowi lektura Sebalda dostarczy niezapomnianych chwil z piękną i nietuzinkową prozą.

Ech, Sebald, Sebald. Dlaczego ja te twoje opowiastki tak lubię czytać? Nie chcę się tutaj wymądrzać na temat tego, co autor miał na myśli. Czy chodzi o emigrację (przymusową), czy może duchową, albo może o ogólne wyalienowanie z życia i chęć osunięcia się w niebyt. Nieważne. Ważne w jak specyficzny i dla mnie - piękny - sposób portrety owych przedziwnych emigrantów zostały...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
501
429

Na półkach: ,

Mentalna bezdomność
Są różne rodzaje i przyczyny bezdomności. Współcześnie najczęściej są one ściśle powiązane z czynnikami ekonomicznymi, jednak bezdomność bohaterów książki Sebalda nie jest zupełnie związana z brakiem dachu nad głową. W pewnym momencie życia zostali oni wyrwani ze swoich ojczyzn i na skutek działania trybów wielkiej historii, rzuceni w nowe miejsca, które nigdy nie stały się ich prawdziwym domem.

Elementem łączącym losy bohaterów jest ucieczka: czasem ta dosłowna – emigracja przed niszczycielską siłą wojny – a czasem to próba odseparowania się od rzeczywistości poprzez narzucenie sobie niezrozumiałego dla otoczenia celu, wyrażonego przez kontrowersyjne metody leczenia czy samobójstwo. Sebald stworzył przytłaczający obraz ludzi nieobecnych, oderwanych od własnego życia, i chociaż narracja wydaje się być bardzo stonowana, rzeczowa, to efekt końcowy jest przejmujący i nasycony smutkiem.

Proza Sebalda nie daje się zamknąć w ramach konkretnego gatunku, wymyka się poza konstrukcje tworzenia historii, do których przywykliśmy. Autor wspaniale operuje językiem (choć w tym przypadku brawa należą się również tłumaczce – Małgorzacie Łukasiewicz) do tego stopnia, że momentami nie mogłam pozbyć się odczucia, że mniejsze znaczenie ma nie to, co pisze, a jak pisze.

"Wyjechali" jest próbą zmierzenia się z rolą pamięci w życiu człowieka, oraz z obrazem traumy i wyobcowania, jakie przyniosły ze sobą II wojna światowa i Holocaust, nawet jeśli nie dotknęły one bohaterów w sposób bezpośredni. Sebald poprzez opowiadane historie zbiera okruchy świata, który przeminął nagle, nieodwracalnie i próbuje znaleźć dla nich nowe miejsce. Tę sentymentalną i pełną erudycji prozę można porównać do prób odtworzenia ręcznej robótki, kiedy do dyspozycji są tylko strzępki kolorowej włóczki i zaledwie zarys tego, jak pierwotnie mogła wyglądać.

Czytanie prozy Sebalda, pomimo znakomitego stylu, nie należy do najłatwiejszych. Czytelnik sam musi szukać drugiego dna przedstawionych historii, szukać zależności pomiędzy rożnymi bohaterami. "Wyjechali" gwarantuje ogromny ładunek melancholii i nastroju, ale z własnymi przemyśleniami i wnioskami po skończonej lekturze każdy czytelnik zostaje – jak bohaterowie – zupełnie sam.

Mentalna bezdomność
Są różne rodzaje i przyczyny bezdomności. Współcześnie najczęściej są one ściśle powiązane z czynnikami ekonomicznymi, jednak bezdomność bohaterów książki Sebalda nie jest zupełnie związana z brakiem dachu nad głową. W pewnym momencie życia zostali oni wyrwani ze swoich ojczyzn i na skutek działania trybów wielkiej historii, rzuceni w nowe miejsca, które...

więcej Pokaż mimo to

13
Reklama
avatar
981
535

Na półkach:

„Wyjechali” to chronologicznie patrząc trzecia książka Sebalda, a przy tym druga tłumaczona na język angielski. Przedstawione w niej relacje stanowią złożoną próbę odszukania i usunięcia uporczywych śladów Holokaustu. W serii czterech portretów mężczyzn żyjących na wygnaniu, niemiecki pisarz bada psychiczne następstwa II wojny światowej, kształt niemieckiej i żydowskiej tożsamości, a także zjawisko wyparcia i zapomnienia. Książka Sebalda ponownie przekracza granice gatunkowe, tak jak jej bohaterowie przekraczają granice państwowe. Zawiera ona szereg autentycznych fotografii przedstawiających ludzi, miejsca i przedmioty, dzięki czemu staje się jedyną w swoim rodzaju powieścią-esejem, biografią zbiorową i pamiętnikiem.
Autor „Austerlitz” opowiada o losach czterech emigrantów. Dwóch z nich, podobnie jak sam pisarz, osiadło w Anglii. Hendry Selwyn zrobił to zresztą całkowicie przypadkowo, bo wysiadając na lądzie wraz z rodziną był pewien, że to Nowy Jork. Teraz po latach większość dni oddaje liczeniu źdźbeł trawy w zapuszczonym ogrodzie. Max Ferber, fanatyczny malarz, trafił na brytyjską ziemię wraz z rozpoczęciem wojny. Jego akt odwagi prawdopodobnie uratował mu życie. Dwa lata po jego wyjeździe rodzice zostali wywiezieni w jednym z pierwszych transportów do Rygi i tam zamordowani. Ambrose Adelwarth, trzeci z protagonistów Sebalda, opuścił Niemcy w wieku trzynastu lat. Los rzucał go po różnych lokalizacjach, by wreszcie zostawić na Long Island u pewnej bogatej żydowskiej rodziny. I wreszcie Paul Bereyter, emerytowany nauczyciel szkoły podstawowej, który pozostając w Europie co i rusz wracał do Niemiec, by z każdym kolejnym razem przekonywać się, że jego prawdziwy dom już nie istnieje.
Jak utrzymywał sam Sebald, w „Wyjechali” większość postaci, faktów i zdjęć jest prawdziwa. Autor zapełnia księgę postaciami z własnego życia (Ambrose Adelwarth to jego wujek, protoplastą Ferbera jest autentyczna postać artysty Franka Auerbacha, Paul Bereyter to z kolei nauczyciel Sebalda posiadający elementy biografii Wittgensteina i Amèry’ego), skrupulatnie zapisując szczegóły: trzy z czterech rozdziałów rozpoczyna się od uważnego przytoczenia nazwisk, dat i miejsc. Ta książka jest bliższa dokumentowi niż każda inna powieść niemieckiego pisarza. A jednak nadal jest w niej duża przestrzeń literackiej fantazji. Widzimy ją chociażby w licznych kanałach łączących poszczególnie opowieści. Dlaczego na przykład fabryka sody na Lower East Side pojawia się w więcej niż jednym rozdziale? Czytając „Wyjechali” trudno nie odnieść wrażenia, że stąpamy po cienkiej płaszczyźnie, raz zanurzając się w otchłani faktów by później wzlecieć do krainy fikcji, snu i nieścisłości. Wszystko to podane w stylu skromnym i lirycznym, reporterskim i tajemniczym, skompresowanym i rozproszonym. Proza Sebalda jest niesamowicie precyzyjna, zwodniczo prosta, niezwykła i niepokojąca.
Smutne są żywoty bohaterów. Selwyn i Ferber są Żydami, ojciec Bereytera był pół-Żydem, z kolei Adelwarth to dla odróżnienia Niemiec z krwi i kości. I to ciekawe, że właśnie jedyny z rodowitych Niemców w tym gronie staje się sługą i gościem swoich żydowskich pracodawców. Bereyter uważał się za Niemca głęboko przywiązanego do swojej ojczyzny. Był nawet w armii niemieckiej, ale został z niej usunięty, z uwagi na zbyt małą domieszkę aryjskiej krwi. Jego samobójstwo dowiodło, że ostatecznie zdecydował się dołączyć do zesłańców. Nostalgiczna jest również relacja Ferbera, który siedząc samotnie w swoim studiu w brudnym i rozpadającym się Manchesterze, rysuje i wymazuje to samo w kółko. Jego postaci składają się z „długiego szeregu protoplastów, szarych spopielałych twarzy, nadal krążących jak widma po zmaltretowanym papierze”. Są jak sami bohaterowie książki „Wyjechali”. Każdy z nich cierpi z powodu pamięci i przymusu jej wymazywania, z żałoby i melancholii tak głębokiej, że prawie nie do nazwania, ze świadomości, że przeżył, podczas gdy ci, których kochał, nie.
Błyskotliwość tego tomu polega na tym, że Sebald nigdy nie traci z oczu ani potęgi metafory, ani podłości samej historii. Wymowna plastyka i specyfika tych czterech opowieści nieuchronnie przypomina także inne historie, innych świadków – i przypomina o konieczności wysłuchania tych głosów, zanim będzie za późno. Sebald mówi o poczuciu izolacji i rodzącej się obsesji. O tym, że miejsce zbrodni jest wszędzie, niezależnie od czasów czy okoliczności. Nie można z niego tak po prostu uciec. Wymowne są tu słowa Ferbera, który przyznaje, że całe jego życie „określiła nie tylko
deportacja rodziców, ale i opóźnienie oraz zwłoka, z jaką dotarła do mnie i odsłoniła mi się w całym swoim niepojętym znaczeniu zrazu niewiarygodna wiadomość o ich śmierci”. Próba odcięcia się od własnego pochodzenia, zapomnienie ojczystego języka, wyparcie się wspomnień – to wszystko na nic. Manchester, czyli jego nowe otoczenie, jak żadne inne miejsce rozbudza w nim głęboko tkwiące demony przeszłości. Sebald zatem nie tylko odnosi się do skutków Zagłady, ale także rozprawia się ze efektami utraty ojczyzny. I to rozprawia się tak, że właściwie wszystko inne co w tym temacie napisano, wydaje się jedynie wtórnym i niewiele wnoszącym do tematu echem. Wielka PROZA!

Recenzja ukazała się pod adresem http://melancholiacodziennosci.blogspot.com/2021/08/recenzja-wyjechali-w-g-sebald.html

„Wyjechali” to chronologicznie patrząc trzecia książka Sebalda, a przy tym druga tłumaczona na język angielski. Przedstawione w niej relacje stanowią złożoną próbę odszukania i usunięcia uporczywych śladów Holokaustu. W serii czterech portretów mężczyzn żyjących na wygnaniu, niemiecki pisarz bada psychiczne następstwa II wojny światowej, kształt niemieckiej i żydowskiej...

więcej Pokaż mimo to

103
avatar
867
841

Na półkach: ,

Nostalgia i przemijanie to jeden z głównych tematów Sebalda. Tu nagromadzenie tego jest szczególnie uzasadnione, skoro Holokaust w tle. Proza artystyczna najwyższej próby, jak zawsze u Autora, który byłby świetnym laureatem Nobla. A szkoda, a szkoda....

Nostalgia i przemijanie to jeden z głównych tematów Sebalda. Tu nagromadzenie tego jest szczególnie uzasadnione, skoro Holokaust w tle. Proza artystyczna najwyższej próby, jak zawsze u Autora, który byłby świetnym laureatem Nobla. A szkoda, a szkoda....

Pokaż mimo to

5
avatar
1666
304

Na półkach: ,

Nie jest to łatwa lektura, ale literatura piękna w stanie dziś rzadko spotykanym. Ta dbałość o detale - zarówno językowe jak i ukazanego świata - zdumiewa, ponieważ mało jest dziś takiej literatury, o ile w ogóle jest taka literatura. I ta eliptyczna narracja, opisująca to co przed, to co po, ewentualnie to co obok koszmaru Shoah. Głównym bohaterem tych czterech ludzkich historii jest piekielny wirus absurdu, zarażający tragicznym fatum także tych, którzy "wyjechali" i nie doświadczyli bezpośrednio tragedii Holokaustu.

Nie jest to łatwa lektura, ale literatura piękna w stanie dziś rzadko spotykanym. Ta dbałość o detale - zarówno językowe jak i ukazanego świata - zdumiewa, ponieważ mało jest dziś takiej literatury, o ile w ogóle jest taka literatura. I ta eliptyczna narracja, opisująca to co przed, to co po, ewentualnie to co obok koszmaru Shoah. Głównym bohaterem tych czterech ludzkich...

więcej Pokaż mimo to

23
avatar
4763
1111

Na półkach: ,

Cztery opowieści. Literackie biografie. I poczucie, że między tymi wersami ukrywa się coś mrocznego, potwornego, co gdzieś umyka, a jednak jest stale obecne. Poruszająca książka z głębokim drugim dnem.

Cztery opowieści. Literackie biografie. I poczucie, że między tymi wersami ukrywa się coś mrocznego, potwornego, co gdzieś umyka, a jednak jest stale obecne. Poruszająca książka z głębokim drugim dnem.

Pokaż mimo to

15
avatar
1079
92

Na półkach:

Doskonałe - ludzie bezdomni wewnętrznie

Doskonałe - ludzie bezdomni wewnętrznie

Pokaż mimo to

4
avatar
225
146

Na półkach:

Zebrane okruchy wspomnień składające się na obraz świata, którego już nie ma. A także przypomnienie gorzkiej prawdy o tym, że Niemcy skutecznie wymazali ze swojej zbiorowej świadomości "żydowską" część swej historii. Co również w Polsce wielu próbuje zrobić.

Zebrane okruchy wspomnień składające się na obraz świata, którego już nie ma. A także przypomnienie gorzkiej prawdy o tym, że Niemcy skutecznie wymazali ze swojej zbiorowej świadomości "żydowską" część swej historii. Co również w Polsce wielu próbuje zrobić.

Pokaż mimo to

9
avatar
1124
746

Na półkach: , , ,

sposób pisania powoduje, że podróżujemy w pięciu wymiarach wspólnie z W.G. w sposób hipnotyczny i przymusowy---
Moja walizka leżała, otwarta, na zaplamionym atramentem stole w budynku frankfurckiego lotniska, a funkcjonariusz służb celnych wpatrywał się bardzo długo w tę otwartą walizkę, niczego nawet nie dotykając, jak gdyby części mojej garderoby, poskładane i spakowane przez matkę w ślicznym porządku, tak jak to ona umiała, starannie uprasowane koszule albo zimowy sweter w tak zwany wzór norweski, miały jakieś tajemnicze znaczenie. Co sam myślałem patrząc na otwartą walizę, już nie pamiętam, ale teraz, kiedy o tym myślę, wydaje mi się, że nie powinienem jej był nigdy nie wypakowywać, powiedział Ferber i zakrył sobie twarz dłonią.
---Naszą jedyną drogą jest praca, brzmiało hasło. - Za pionową ramą tkacką siedzą trzy młode , może dwudziestoletnie kobiety. Zastanawiam się, jak się mogły nazywać - Roza, Lusia i Lea czy Nona, Decuma i Morta, z kądzielą, nicią i nożyczkami.

sposób pisania powoduje, że podróżujemy w pięciu wymiarach wspólnie z W.G. w sposób hipnotyczny i przymusowy---
Moja walizka leżała, otwarta, na zaplamionym atramentem stole w budynku frankfurckiego lotniska, a funkcjonariusz służb celnych wpatrywał się bardzo długo w tę otwartą walizkę, niczego nawet nie dotykając, jak gdyby części mojej garderoby, poskładane i spakowane...

więcej Pokaż mimo to

9

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wyjechali


Reklama
zgłoś błąd