Podziemia. W głąb czasu

Okładka książki Podziemia. W głąb czasu
Robert Macfarlane Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie reportaż
518 str. 8 godz. 38 min.
Kategoria:
reportaż
Tytuł oryginału:
Underland
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Poznańskie
Data wydania:
2020-06-03
Data 1. wyd. pol.:
2020-06-03
Data 1. wydania:
2019-01-01
Liczba stron:
518
Czas czytania
8 godz. 38 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366553576
Tłumacz:
Jacek Konieczny
Tagi:
antropocen ziemia eko
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,3 / 10
63 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
557
97

Na półkach:

Spoglądając do spakowanego przed podróżą plecaka – a nie znając jego właściciela – można pokusić się o próbę odgadnięcia docelowego charakteru miejsc, które to zaplanował na swej trasie podróżujący, tylko na podstawie rzeczy, które zabrał on ze sobą.

Ciekaw jestem jakie skojarzenia nasunęłyby się Tobie na myśl, gdybyś w jego środku znalazł sowę wyciętą z kawałka kości wieloryba i urnę z brązu wielkości łabędziego jaja, zawierającą popiół po spalonej kartce z uprzednio wypisanymi na niej cierpieniami, stratami i bólami jakich doświadczyło czyjeś życie.

Kiedy celem zwiedzającego są górskie szczyty, zmuszony jest on kierować wzrok nad siebie, przy okazji patrząc w niebo, a więc w to miejsce, z którego wypatrujemy jako ludzie zagrożeń dla swojej przyszłości. Gdy przemierzamy lądy i oceany, wzrok kierujemy przed siebie, zastanawiając się co czeka nas za linią horyzontu. A gdybyśmy popatrzyli w dół, pod nogi? No właśnie. Czy to może być w ogóle cel jakiejkolwiek podróży i czy w takich miejscach można sobie zadawać pytania o naszą przyszłość?

Robert Macfarlane w swej najnowszej książce pokazuje jaki wpływ ma teraźniejszość ma przyszłość, w jaki sposób ta pierwsza kształtuje tą drugą i przy okazji stawia pytanie o to, jakimi będziemy przodkami dla przyszłych pokoleń? Tym razem bowiem zabiera nas w podróż w głąb czasu do...podziemi.

Książka opowiada o podróżach w ciemnościach i w ciemność. Ciemność, w różny sposób rozumianą. Taką, którą przecinają maszyny w miejscach, gdzie jako ludzie zagłębiamy się po raz pierwszy by coś cennego z niej dla nas wydobyć. Taką, którą sami tworzymy, by coś cennego w niej przed światem ale i dla świata schować albo wręcz przeciwnie, by umieścić w niej coś, przed czym ten świat – dla jego dobra – należy chronić.

Wspólnie z autorem odwiedzimy wąskie tunele wydrążone zarówno przez ludzi jak i przez sama naturę. Tunele, w których usłyszymy ogłuszający szum rzek i wodospadów ale także i te, w których kalcyt w ciszy trwającej tysiące lat zabezpieczył dla nas artefakty ludów przeszłości.

Przemierzymy m.in. kopalniane chodniki Yorkshire, którymi transportuje się sól kamienną albo z poziomu których – paradoksalnie – obserwuje się gwiazdy. Przysłuchamy się rozmowom drzew, które prowadzą tuż pod naszymi stopami, a na Grenlandii usłyszymy jak mówi do nas lodowiec. Przy okazji penetrowania kresowych jaskiń Słowenii i Włoch, poznamy historie XX wiecznych konfliktów rozgrywających się przy wykorzystaniu tych naturalnych linii obrony, a w kanałach pod paryskimi ulicami odtwarzać będziemy ulice tego majestatycznego miasta wśród katakumb i miejsc grupowania się dzisiejszych katafili.

W każdą z kilkunastu opowieści wpleciona jest historia człowieka, który z jednej strony pełni dla autora rolę przewodnika, a z drugiej zaświadcza swoim życiem, że ciemność to ukryta sieć odwołań, związków i wzorów. Autor za Richardem Bradleyem pisze, że „stopy zmarłych, którzy muszą poruszać się do góry nogami, dotykają stóp ludzi żyjących, którzy stoją wyprostowani ku górze”. Wielokrotnie w treści książki odnaleźć będzie można przykłady, w których czas przeszły zlewa się z teraźniejszością, gdzie ludzie już nie żyjący od wieków, poprzez rzeczy i dzieła sztuki które stworzyli, „mówią” do nas o tym, co już przeminęło i dają do zrozumienia, że sami podzielimy ich los.

Okazuje się, że nawet o ciemnej materii uformowanej w chwili narodzin czy o odpadach nuklearnych można pisać w sposób barwny i poetyckim językiem. Jeśli przy okazji takich zjawisk można pisać w taki sposób, to jak musi się czytać opisy krajobrazów i natury, którymi książka jest przesiąknięta?
Sprawdź sam, a dowiesz się też do czego służyły i co się stało z tymi rzeczami, które znaleźliśmy w plecaku autora na wstępie.

Spoglądając do spakowanego przed podróżą plecaka – a nie znając jego właściciela – można pokusić się o próbę odgadnięcia docelowego charakteru miejsc, które to zaplanował na swej trasie podróżujący, tylko na podstawie rzeczy, które zabrał on ze sobą.

Ciekaw jestem jakie skojarzenia nasunęłyby się Tobie na myśl, gdybyś w jego środku znalazł sowę wyciętą z kawałka kości...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

3
avatar
208
159

Na półkach:

"Podziemia" Roberta Macfarlane. O świecie nie tylko dogłębnie, ale i erudycyjnie

"Mówienie o antropocenie, a nawet mówienie w antropocenie, to trudne zadanie. Najlepiej go sobie pewnie wyobrazić jako epokę odchodzenia - gatunków, miejsc, ludzi - dla której poszukujemy języka żałoby albo, co jeszcze trudniejsze, języka nadziei". [s. 421-422]

Przedziwna to książka. Sączy się w czytelnika i miejscami mrozi do szpiku kości, miejscami przeraża, zawsze jednak zmusza do myślenia, do refleksji. Ale o czym jest? Oddam głos autorowi. Macfarlane wyjaśni to sam, najlepiej.

"Ta książka to opowieść o podróżach w ciemność, o wyprawach pod powierzchnię w poszukiwaniu wiedzy. W kolejnych rozdziałach przejdziemy od ciemnej materii uformowanej w chwili narodzin wszechświata do nuklearnych przyszłości, które zgotuje nam antropocenu. Przemierzając głęboki czas rozciągający się między tymi dwoma odległymi punktami, ścieżka naszej opowieści będzie zahaczać o nieustannie zmieniającą się teraźniejszość. Wszystkie rozdziały łączy - analogicznie do zjawisk zachodzących w omawianych tam światach - ukryta sieć odwołań, wzorów i związków". [s. 28]

W "Podziemiach" Robert Macfarlane prowadzi nas za rękę w kierunku dziur w ziemi, w ciemność i mrok. "Pod ziemią umieszczaliśmy zawsze to, czego się obawialiśmy i z czym wolelibyśmy się rozstać, ale także to, co kochamy i chcielibyśmy ocalić". [s. 17]

Macfarlane pod powierzchnią Ziemi czuje się nieźle. Owszem, czuje lęk i obawę, ale jest z nimi zaznajomiony, obyty. Może pisać i mówić o tym, co widzi. Podziwiam go za to.

"Ledwie udaje mi się przesunąć odrobinę w przód, niespodziewanie - c o s i ę k u r w a d z i e j e? - czuję, jak skała wokół mnie, skała, która mnie otacza, w której tkwię jak w trumnie, z a c z y n a w i b r o w a ć. Na początek to tylko lekkie drżenie, ale teraz narasta w sile i głośności. Sklepienie, to niestabilne sklepienie, mruczy od drgań. Wibracje przechodzą ze skały na ciało, a z niego na skałę poniżej. Dudnienie osiąga siłę grzmotu, między wstrząsami słyszę stukoty i trzaski. Przypominam sobie widmową architekturę, delikatny zarys górnego miasta naniesionego szarym tuszem na tę stronę mapy" zbiegające się tory kolejowe, łączące się jak ścięgna i wbiegające razem na stację Montaparnasse". [s. 200]

Tak, Robert Macfarlane zabiera nas w podróż po podziemiach pod Paryżem. W podróż po drugim mieście, mieście pełnym cudów, niebezpieczeństw, niespodzianek i cataphiles - ludzi, dla których paryskie podziemia są sensem życia i definicją przygody.

"Podziemia" to pięknie napisana książka. Niezwykle erudycyjna, jej autor nie tylko odwołuje się do badań naukowców: antropologów, astronomów, socjologów, fizyków, filozofów, glacjologów, archeologów, on także przywołuje teksty kultury: poezję, prozę, folklor. Wpłata w swoją relację schodzenia do miejsc głębokich i zwykle niewidocznych kontekst wiedzy i kultury, który ujawnia znaczenia, o których nie pomyślałabym lub których nie umiałabym zauważyć.

Książka Macfarlana jest przedziwna i niełatwo ją tak po prostu zinterpretować. Z jednej strony można powiedzieć tak: koleś włazi w rożne miejsca i pokazuje, że podziemia są bardzo różne. Kropka. Ale nie o tym jest książka.

"Przede mną w wodzie widniał czarny wlot do tunelu prowadzącego wgłąb skały. Był na tyle szeroki, że pomieściłby mnie; skalne krawędzie wydawały się gładkie. Oglądany przez tę niesamowicie przejrzystą wodę otwór przyciągał mnie z niesamowitą siłą. [...] odczułem ogromną ochotę, żeby wpłynąć w otwór i zagłębiać się w niego, aż do pięknej chwili, gdy wyczerpie się zapas powietrza w płucach". [s. 236]

Można także powiedzieć, że są "Podziemia" o tym, jak postrzegaliśmy to, co jest pod powierzchnią Ziemi, jak wykorzystujemy te miejsca i jak je kulturowo definiujemy. Ale to także jedyne jedna z facetek. I oczywiście nie cała prawda. Można by zaryzykować stwierdzenie, że jest książka Macfarlana opowieścią o tym, jak głębokie zmiany wprowadza człowiek do swojego ekosystemu, a podziemne krainy doskonale służą w roli metafory. W końcu wszyscy przyzwyczailiśmy się do tego, że człowiek przekształca powierzchnię Ziemi, ale żeby to, co pod nią?

"W Dolomitach i Alpach Julijskich cofające się lodowce odsłaniają pozostałości konfliktu zbrojnego, który rozegrał się sto lat temu: karabiny, skrzynie z amunicją, niewysłane listy do ukochanych, dzienniki i ciała". [s.273]

Dałoby się także powiedzieć, że są macfarlanowskie "Podziemia" hołdem złożonym różnorodności tego, co pod ziemią, co w głębi. Dla człowieka przyzwyczajonego do mnóstwa form i kolorów tego, co na powierzchni, to co w głębi jawić się może jako szare, czarne, mokre, brudne, nieciekawe i ubogie. Robert Marfarlane udowadnia, że to nie jest prawda, że to, co znajduje się pod naszymi stopami może być równie piękne lub równie upiorne, jak to, co widzimy na zewnątrz.
Hipotezę, że "Podziemia" są o tym, co w podziemiach naturalne, wytworzone przez eony powolnych zmian, a co "nienaturalne", bo powstało stworzone ręką człowieka, także dałoby się udowodnić.

"Greckie słowo "sema" znaczy "znak", ale też "grób". Semiotyką nuklearna jako obszar badawczy narodziła się koło 1990 roku. Wraz z pierwszymi planami magazynowania odpadów promieniotwórczych pod ziemią Amerykanie zaczęli się zastanawiać, w jaki sposób można ostrzec przyszłe pokolenia przed tak wielkim i trwałym zagrożeniem". [s. 475]

Tyle że wszystkie te cząstkowe odczytania byłyby zubażające, a zresztą nie wiem, czy wzięte "w kupę" oddałyby w wystarczający sposób wszystkie sensy tej skomplikowanej pozycji. Przyznam się Wam - nie wiem, czy dobrze odczytuję Macfarlana. Jestem pewna, że mnóstwo mi umknęło, że wielu rzeczy nie zauważyłam, nie ogarnęłam z braku kompetencji i punktów odniesienia.

Dla mnie są "Podziemia" pieśnią na cześć zmienności. I tej szybkiej, którą wprowadzamy z dnia na dzień, i tej, której nie widać nawet z perspektywy pokoleń, bo odbywa się w czasie geologicznym. Jest pochwałą tego, co płynie: czasu, wody, lodu, soli kamiennej, skał. Tego, co znika: gatunków, ludzi, krajobrazów. Jest także lamentem nad tym, co zostawiamy po sobie. Wiecie, jednym z najbardziej wstrząsających obrazów był ten, kiedy Macfarlane opisuje siebie na Grenlandii, obserwującego jęzory lodowców i to, jak orientuje się w pewnym momencie, że jeden z tych jęzorów to nie lód, to hałdy plastikowych śmieci, naniesionych przez morze. Tak, to także zmiana, prawda? Substytucja, jedno zastąpione jest drugim.

"To niezwykły widok: półprzezroczysty halit opływający cybernetycznego gada [maszynę wydobywczą, dopisek ML] - skamieniałości maszyny przechowywane w całunie z soli". [s.91]

Tak, to jest książka o ekologii, ale także o kulturze, o ludzkości. O ludziach! Autor nie skupia się na tym, by opisywać kolejne zejście w ciemność i kolejne rysunki naskalne, kolejną kopalnię i maszynę górniczą zostawioną w trzewiach ziemi po to, by pochłonęła ją wolno przesuwająca się warstwa soli. Nie! On opisuje - zawsze - ludzi. Nie "ludzkość', która z ziemi wydobywa to, co jest jej potrzebne, zostawiając pod powierzchnią to, czego wywieźć się nie opłaca lub to, co uważa za śmieci i odpady. Macfarlane zawsze pisze o spotkaniach z ludźmi. Oni są równie ważni jak podziemia. Każde z tych spotkań to ogromna wartość, to wartościowy kontakt, to lekcja to wyuczenia, to przygoda do przeżycia, czy po prostu - chwila do wspólnego przeżycia.
W tym znaczeniu "Podziemia" są bardzo humanistyczną i pełną nadziei książką o nas, o ludziach. Może widziani z powierzchni - nikniemy i zlewamy się w pozbawioną twarzy całość, ale z perspektywy podziemi - jesteśmy indywidualnościami. Zapaleńcami, wariatami, ryzykantami, pięknymi duszami, które wzbogacają Ziemię.

Opowieść, która skradła moje serce to tak, kiedy Macfarlane poprowadził mnie przez podlondyńskim Las Epping i przez opowieść o grzybach i grzybni, przez fakty na temat World Wood Web - przepadłam. Nie, nie będę Was wciągać w coś, co może nie być dla Was ciekawe, ale sprawdźcie to pojęcie: "world wood web". Jeśli Was nie zafascynuje - poddaję się!

"W podziemiach lasów liściastych porastających Góry Błękitne w Oregonie żyje opieńka ciemna z gatunku Armillaria solidipes, która w najszerszym miejscu rozciąga się na dwie i pół mili. W sumie zajmuje obszar niemal czterech mil kwadratowych. [...] Jest to niezwykle tajemniczy byt: największy ze znanych nam organizmów i jeden z najstarszych. Według szacunków naukowców z Amerykańskich Służb Leśnych wspomniany osobnik opieńki liczy sobie od 1900 do 8650 lat. Wyrasta na powierzchnię w postaci grzybów o nakrapianych na biało trzonach zwieńczonych płowymi, wypełnionymi blaszkami kapeluszami". [s. 121-122]

No nie da się zaliczyć "Podziemi" do lekkich lektur

Ale język Macfarlana jest kapitalny. Kiedy opisuje fakty naukowe - posługuje się układem miar SI, kiedy jest "sobą" używa miar imperialnych: mil, jardów, stóp. Czasem jego fraza jest gęsta i aż dusi od sensów, a czasem płynie spokojnie i cicho jak strumyk. Obrazy kopalni, w której Finowie zakopią odpady atomowe, przeplatają się z tymi, w których widać czułość i miłość do świata i do światła.

"Pozostanie po nas plastik, świńskie kości i ołów 207, stabilny izotop będący produktem rozpadu radioaktywnego uranu 235". [s.95]

PS. Jak to dobrze, że są biblioteki, gdzie książki takie można znaleźć!

"Podziemia" Roberta Macfarlane. O świecie nie tylko dogłębnie, ale i erudycyjnie

"Mówienie o antropocenie, a nawet mówienie w antropocenie, to trudne zadanie. Najlepiej go sobie pewnie wyobrazić jako epokę odchodzenia - gatunków, miejsc, ludzi - dla której poszukujemy języka żałoby albo, co jeszcze trudniejsze, języka nadziei". [s. 421-422]

Przedziwna to książka. Sączy...

więcej Pokaż mimo to

12
avatar
581
25

Na półkach: ,

Książka jest reportażem, ale bardzo poetyckim. Prezentuje wiele ciekawych, podziemnych miejsc, które pokazane są jako miejsca piękne i tajemnicze. Autor świetnie też przedstawia bohaterów, którzy są jego przewodnikami po tym świecie.
Jednak opisy szczegółów związanych np. ze wspinaczką dla mnie były momentami nużące i zbyt szczegółowe. A rzeczą za którą obniżam ocenę jest to, że nie przełożono "na nasze" miar. Nic mi nie mówiło to, że schodzą 35 stóp pod ziemią, że odległość wynosiła 20 jardów, że była tam dwumilowa sieć tuneli itd. Bardzo mi to przeszkadzało w czytaniu książki.

Książka jest reportażem, ale bardzo poetyckim. Prezentuje wiele ciekawych, podziemnych miejsc, które pokazane są jako miejsca piękne i tajemnicze. Autor świetnie też przedstawia bohaterów, którzy są jego przewodnikami po tym świecie.
Jednak opisy szczegółów związanych np. ze wspinaczką dla mnie były momentami nużące i zbyt szczegółowe. A rzeczą za którą obniżam ocenę jest...

więcej Pokaż mimo to

6
Reklama
avatar
123
113

Na półkach:

Spoglądamy codziennie w niebo, wypatrując słońca lub deszczu, który zwiastują ciemne chmury. Zadzieramy głowę nocą, obserwując księżyc i wiemy, że tam są gwiazdy, planety i bezkresny kosmos. A co jest pod ziemią tu, gdzie stoimy, co jest głęboko zakopane? Co było tam tysiące lat temu, zanim powstał nasz dom czy blok, czy zastanawialiście się kiedyś?

Robert Macfarlane odważył się zajrzeć tak głęboko, gdzie ludzkość rzadko dociera. Autor pisał „Podziemia” ponad sześć lat. Uczestniczył w wielu wyprawach, by osobiście przekonać się, co skrywa ziemia. W tym czasie poznał wyjątkowych ludzi przewodników, nauczycieli, którzy przekazywali mu swoją wiedzę. Dzięki zdobytemu doświadczeniu i pomocy ludzi z pasją powstała ta fascynująca książka, której treść zapadnie głęboko nam w pamięć. Nawet okładka nie jest tu przypadkowa, bo jest to fotografia przyjaciela autora, obraz Nether (tzn. na dole). Pisarz sądził, że obraz symbolizuje promienny niebezpieczny świat podziemi, a co oznaczał naprawdę, dowiemy się z publikacji.

To zadziwiające, co ludzkość ukryła pod ziemią. Czasem to były szkodliwe rzeczy, a czasem bardzo cenne takie, które chcemy chronić, by ich nikt nie znalazł. Oprócz unikatowych przedmiotów, dzięki którym możemy poznać lepiej historię świata, istnieją zjawiska, które wywołują strach, przygnębienie i pokazują ogromną wagę, tego co jeszcze nieodkryte.

W Arktyce wyciekają złoża metanu z wiecznej zmarzliny. Na Syberii zniknęły tysiące drzew, bo ogromny krater je pochłonął. Cofające się lodowce ujawniają ciała ludzi, którzy próbowali je zdobyć. Grenlandia odsłoniła spod lodu nieużywaną bazę rakietową z czasów zimnej wojny, pełną odpadów chemicznych.

Warto się zastanowić, co nam zostawili przodkowie, a co my zostawimy przyszłym pokoleniom po sobie. Jak samolubne podejście „tu i teraz” wpłynie na nasz świat za kilkaset lat? Czy jesteśmy gotowi, by spokornieć, czy musi się wydarzyć coś naprawdę złego, by nasze oczy i umysł otworzyły się na potrzeby planety?

To podróż w głąb czasu tam, gdzie żyli ludzie tacy sami jak my, ale jakże inne mieli potrzeby i warunki życia. Ziemia, jaskinie, nieodkryte korytarze i podziemia dostarczają nam nowych faktów i danych, dzięki którym możemy poszerzyć wiedzę o istniejącym świecie oraz o rzadko spotykanych gatunkach zwierząt i roślin. Co to są miasta podziemne i jak to się stało, że pod ulicami wielkich aglomeracji są przejścia, zdecydowanie tylko dla odważnych osób, pozbawionych uczucia klaustrofobii.

Publikacja wymagała wielu lat pracy, poświęceń, przygotowań oraz podróży. Autor cudownie opisuje wszystko, co zobaczył i zasłyszał. Jest laureatem wielu nagród, a ta książka jest kolejnym przykładem jego zdolność do pokazywania rzeczy niebanalnych. Poprzez zdolności literackie wciąga nas w ten świat, opisując z finezją otaczające go krajobrazy, niepowtarzalne miejsca oraz ciasne tunele w taki sposób, że czujemy niepewność w ciemności, a w wąskiej szczelinie przerażenie po to, by za chwilę czuć ogromną radość z promieni słońca i roztaczającej się przestrzeni.

Doskonała książka z pięknymi opisami przyrody, efektownymi szczegółami, którymi zachwyca się autor, pokazując nam jednocześnie, jak jesteśmy mali wobec tej rozległej krainy pod ziemią i jak bardzo jesteśmy od niej uzależnieni. Do tej pory korzystaliśmy w nieograniczony sposób z dóbr matki natury, ale zapewne nadejdzie, dzień zaplatały za swe swawolne poczynania, pychę i zachłanność.

Spoglądamy codziennie w niebo, wypatrując słońca lub deszczu, który zwiastują ciemne chmury. Zadzieramy głowę nocą, obserwując księżyc i wiemy, że tam są gwiazdy, planety i bezkresny kosmos. A co jest pod ziemią tu, gdzie stoimy, co jest głęboko zakopane? Co było tam tysiące lat temu, zanim powstał nasz dom czy blok, czy zastanawialiście się kiedyś?

Robert Macfarlane...

więcej Pokaż mimo to

26
avatar
113
68

Na półkach:

Napisana w piękny sposób, dycha za formę. Jednak sama treść mnie nie porwała. Ciekawsze fragmenty ekologiczne i historyczne niż te litosferyczne w moim odczuciu. Nierówna.

Napisana w piękny sposób, dycha za formę. Jednak sama treść mnie nie porwała. Ciekawsze fragmenty ekologiczne i historyczne niż te litosferyczne w moim odczuciu. Nierówna.

Pokaż mimo to

3
avatar
455
110

Na półkach:

"Podziemia. W głąb czasu"... Było pewne, że zagłębię się w te czeluści, że wejdę pod ziemię.

Każdy kto mnie obserwuje od jakiegoś czasu, wie iż bardzo cenię sobie twórczość Roberta Macfarlane. Trochę ociągałem się z ostatnią książka, bo nie chciałem ani się rozczarować, ani nie stracić tego miłego dreszczyku oczekiwania. Jednak podziemia przyciągnęły. Już od pierwszych stron wkraczam z autorem w ten niesamowity świat. Bardzo lubię chodzić po sztolniach/jaskiniach, geologią też odrobinę się interesuję więc nic dziwnego, że wszystko praktycznie wyobraziłem sobie tak bardzo, jakbym to ja chodził tuż za Macfarlanem, jakby to on oświetlał mi drogę w ciemności pośród skał. Było ciężko, było klaustrofobicznie i mocno przytłaczająco psychicznie, jednak nie przeszkodziło mi to w przeciśnięciu się do końca. Do ostatniej linijki. I cieszę się, że podołałem, bo (i tu uwaga) wydaje mi się, że to do tej pory najlepsza książka jaką w tym roku miałem okazję czytać, ale jednocześnie książka przy której spędziłem bardzo dużo czasu. Kosmos totalny(!), który notabene też się pojawia na stronach. Znów chcę więcej, chcę tych opisów krajobrazu, tych wyjaśnień jak jestem malutki dla tego świata. I gdy już myślałem, że poruszony został każdy fragment podziemi to Macfarlane puka mnie w ramię i mówi, a tu? Ta szczelina? Chodź, zajrzymy. I znów idę za nim! Jak Pan to robi?!

Gdybym miał wam polecić tę książkę to nie wiem czy bym to zrobił, wydaje mi się, że jest to pozycja dla kogoś, kto jest świadomy tego co skrywa ziemia, że z książką tą poradzi sobie tylko ktoś, kto poradziłby sobie w ciasnej jaskini, z nisko zawieszonym stropem, który w każdej chwili może runąć na nas, tylko dlatego, że nieopatrznie wypuścimy z ust o jeden oddech więcej w jego stronę. Chyba, że umiecie wstrzymać oddech na tak długo?

Ocena z przydomowego ogródka: 🐺, 🐻, 🐗, 🦊, 🐰, 🦖, 🦕, 🦇 i 🐋. 😉

"Podziemia. W głąb czasu"... Było pewne, że zagłębię się w te czeluści, że wejdę pod ziemię.

Każdy kto mnie obserwuje od jakiegoś czasu, wie iż bardzo cenię sobie twórczość Roberta Macfarlane. Trochę ociągałem się z ostatnią książka, bo nie chciałem ani się rozczarować, ani nie stracić tego miłego dreszczyku oczekiwania. Jednak podziemia przyciągnęły. Już od pierwszych...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
1599
233

Na półkach: ,

Bardzo dobra choć nie za lekka ani nie za prosta.
Za to fa-scy-nu-ją-ca!
Bo kto by się zastanawiał, co tam pod tą ziemią się dzieje?
A dzieje się wiele. Pokazuje wiele. I faktycznie przenosi w czasie chyba, jak żadna inna "warstwa".
Autor zabiera czytelnika w podróże od paryskich katakumb po grenlandzkie młyny i słoweńskie krasy.
Są prastare jaskinie.
Są i nowoczesne, głębinowe systemy szukania czarnej materii i przechowywania radioaktywnych odpadów.
Sam autor wchodzi w głąb ziemi (i nie tylko!) i z pierwszej ręki relacjonuje, co widzi.
Oczywiście wszystko to jest poparte ogromną pracą źródłową oraz wiedzą naukową. Tak. Zdarzają się trudne słowa :)
Niekiedy pan MacFarlane odbiega od tematu głównego na rzecz własnych, głębszych przemyśleć. Bywa nieco filozoficznie, ale niezbyt wydumanie.
Czego jak zwykle mi brakuje? Zdjęć. Trzeba było googlać samemu bo miejsca, w które nas zabiera autor są absolutnie hipnotyzujące.
Warto. Na prawdę warto.

Bardzo dobra choć nie za lekka ani nie za prosta.
Za to fa-scy-nu-ją-ca!
Bo kto by się zastanawiał, co tam pod tą ziemią się dzieje?
A dzieje się wiele. Pokazuje wiele. I faktycznie przenosi w czasie chyba, jak żadna inna "warstwa".
Autor zabiera czytelnika w podróże od paryskich katakumb po grenlandzkie młyny i słoweńskie krasy.
Są prastare jaskinie.
Są i nowoczesne,...

więcej Pokaż mimo to

9
avatar
0
0

Na półkach:

Spoglądając do spakowanego przed podróżą plecaka – a nie znając jego właściciela – można pokusić się o próbę odgadnięcia docelowego charakteru miejsc, które to zaplanował na swej trasie podróżujący, tylko na podstawie rzeczy, które zabrał on ze sobą.

Ciekaw jestem jakie skojarzenia nasunęłyby się Tobie na myśl, gdybyś w jego środku znalazł sowę wyciętą z kawałka kości wieloryba i urnę z brązu wielkości łabędziego jaja, zawierającą popiół po spalonej kartce z uprzednio wypisanymi na niej cierpieniami, stratami i bólami jakich doświadczyło czyjeś życie.

Kiedy celem zwiedzającego są górskie szczyty, zmuszony jest on kierować wzrok nad siebie, przy okazji patrząc w niebo, a więc w to miejsce, z którego wypatrujemy jako ludzie zagrożeń dla swojej przyszłości. Gdy przemierzamy lądy i oceany, wzrok kierujemy przed siebie, zastanawiając się co czeka nas za linią horyzontu. A gdybyśmy popatrzyli w dół, pod nogi? No właśnie. Czy to może być w ogóle cel jakiejkolwiek podróży i czy w takich miejscach można sobie zadawać pytania o naszą przyszłość?

Robert Macfarlane w swej najnowszej książce pokazuje jaki wpływ ma teraźniejszość ma przyszłość, w jaki sposób ta pierwsza kształtuje tą drugą i przy okazji stawia pytanie o to, jakimi będziemy przodkami dla przyszłych pokoleń? Tym razem bowiem zabiera nas w podróż w głąb czasu do...podziemi.

Książka opowiada o podróżach w ciemnościach i w ciemność. Ciemność, w różny sposób rozumianą. Taką, którą przecinają maszyny w miejscach, gdzie jako ludzie zagłębiamy się po raz pierwszy by coś cennego z niej dla nas wydobyć. Taką, którą sami tworzymy, by coś cennego w niej przed światem ale i dla świata schować albo wręcz przeciwnie, by umieścić w niej coś, przed czym ten świat – dla jego dobra – należy chronić.

Wspólnie z autorem odwiedzimy wąskie tunele wydrążone zarówno przez ludzi jak i przez sama naturę. Tunele, w których usłyszymy ogłuszający szum rzek i wodospadów ale także i te, w których kalcyt w ciszy trwającej tysiące lat zabezpieczył dla nas artefakty ludów przeszłości.

Przemierzymy m.in. kopalniane chodniki Yorkshire, którymi transportuje się sól kamienną albo z poziomu których – paradoksalnie – obserwuje się gwiazdy. Przysłuchamy się rozmowom drzew, które prowadzą tuż pod naszymi stopami, a na Grenlandii usłyszymy jak mówi do nas lodowiec. Przy okazji penetrowania kresowych jaskiń Słowenii i Włoch, poznamy historie XX wiecznych konfliktów rozgrywających się przy wykorzystaniu tych naturalnych linii obrony, a w kanałach pod paryskimi ulicami odtwarzać będziemy ulice tego majestatycznego miasta wśród katakumb i miejsc grupowania się dzisiejszych katafili.

W każdą z kilkunastu opowieści wpleciona jest historia człowieka, który z jednej strony pełni dla autora rolę przewodnika, a z drugiej zaświadcza swoim życiem, że ciemność to ukryta sieć odwołań, związków i wzorów. Autor za Richardem Bradleyem pisze, że „stopy zmarłych, którzy muszą poruszać się do góry nogami, dotykają stóp ludzi żyjących, którzy stoją wyprostowani ku górze”. Wielokrotnie w treści książki odnaleźć będzie można przykłady, w których czas przeszły zlewa się z teraźniejszością, gdzie ludzie już nie żyjący od wieków, poprzez rzeczy i dzieła sztuki które stworzyli, „mówią” do nas o tym, co już przeminęło i dają do zrozumienia, że sami podzielimy ich los.

Okazuje się, że nawet o ciemnej materii uformowanej w chwili narodzin czy o odpadach nuklearnych można pisać w sposób barwny i poetyckim językiem. Jeśli przy okazji takich zjawisk można pisać w taki sposób, to jak musi się czytać opisy krajobrazów i natury, którymi książka jest przesiąknięta?
Sprawdź sam, a dowiesz się też do czego służyły i co się stało z tymi rzeczami, które znaleźliśmy w plecaku autora na wstępie.

Spoglądając do spakowanego przed podróżą plecaka – a nie znając jego właściciela – można pokusić się o próbę odgadnięcia docelowego charakteru miejsc, które to zaplanował na swej trasie podróżujący, tylko na podstawie rzeczy, które zabrał on ze sobą.

Ciekaw jestem jakie skojarzenia nasunęłyby się Tobie na myśl, gdybyś w jego środku znalazł sowę wyciętą z kawałka kości...

więcej Pokaż mimo to

10
avatar
464
248

Na półkach:

Zawsze gdy zastanawiałam się jakim żywiołem chciałabym władać to myślałam o ziemi. Ziemia skrywa w sobie wiele tajemnic, magię, daje nam jeść, przechowuje nasze sekrety i pozwala nam żyć.
Autor w swojej książce przedstawia podziemia jako coś niesamowitego i zachęca do tego byśmy je poznawali. Przyznam się, że w takich pozycjach wolę język bardziej surowy, a ta ma w sobie dużo poetyzmu i każdy opis jest jak dzieło sztuki. Z jednej strony to dobrze, ale z drugiej wolałabym chyba suche informacje, dzięki którym łatwiej byłoby mi przyswoić wszystkie informacje zawarte w książce. Niemniej jednak bardzo polecam i oceniam na 7/10

Zawsze gdy zastanawiałam się jakim żywiołem chciałabym władać to myślałam o ziemi. Ziemia skrywa w sobie wiele tajemnic, magię, daje nam jeść, przechowuje nasze sekrety i pozwala nam żyć.
Autor w swojej książce przedstawia podziemia jako coś niesamowitego i zachęca do tego byśmy je poznawali. Przyznam się, że w takich pozycjach wolę język bardziej surowy, a ta ma w sobie...

więcej Pokaż mimo to

9
avatar
822
482

Na półkach:

Nasz świat, planeta, to fascynujące miejsce, które wciąż próbujemy odkrywać. Zapuszczamy się w jego odległe zakątki, a nawet wyruszamy poza jego granice, a kolejne niesamowite maszyny mają ułatwiać nam jego eksplorację we wszystkich kierunkach.

A jednak jest jedna strefa, w której głąb ludzkość zapuszcza się rzadziej, z większą rezerwą, jakby podświadomie wyczuwając, że jest ona bardziej wymagająca i bardziej groźna. Podziemia, bo o nich mowa, jednych fascynują, ale większość przerażają. Przywodzą skojarzenia z ostatecznością – w końcu tam trafiają nasze ciała po śmierci. Często to pod ziemią skrywamy sekrety, jest ona również nośnikiem pozostałości po naszych przodkach… będzie nośnikiem tego co zostanie po nas.

Robert Macfarlane dał się poznać polskim czytelnikom jako niesamowity gawędziarz snujący dotychczas opowieść o szlakach oraz górach, tym razem napisał książkę właśnie o świecie podziemnym. „Podziemia. W głąb czasu” to niesamowita podróż bo jednym z najmniej zbadanych i najbardziej tajemniczych wymiarów naszego świata. Podróż wyjątkowa, nietuzinkowa, pełna pasji i przynosząca ogrom wiedzy, a jednak dla mnie podróż nieco nużąca i męcząca.

To moje pierwsze spotkanie z twórczością autora i chyba to jest mój największy błąd i największy problem tej książki (dla mnie) bowiem Macfarlane pisze zupełnie nie w moim stylu, w sposób, który kompletnie do mnie nie przemawia. Kwiecisty język i niemalże poetycka forma narracji sprawia, że z jednej strony można się zachłysnąć pięknem opisów, ale dla czytelników mniej czułych na taką urodę pisma, lektura ta może być szczególnie uciążliwa. Taki styl przeszkadzał mi w skupieniu na przekazywanych treściach, do których jednak nie można mieć zarzutu. Wiedza zawarta w tej książce jest ogromna i niesamowita, i czytając ją powoli można czerpać z niej radość, ale przyznam szczerze, że dawno nie ucieszyłam się, że dotarłam do końca jakiejś czytelniczej przygody.

Autor zabiera czytelników w podróż po różnorakich krainach podziemnych, opowiada historie kryjące się pod nogami Anglików, Francuzów, Włochów, Norwegów, mieszkańców Grenlandii (i nie tylko), pisze o jaskiniach, ludziach, przeszłości, przyszłości, naturze i zmianach w niej zachodzących, nauce a nawet technologii – wszechstronność tej publikacji robi ogromne wrażenie.

„Podziemia. W głąb czasu” to książka dla ludzi wrażliwych, ciekawych świata i szczególnie lubiących flirty z urodą słowa pisanego w formie tak pięknej, że aż zawstydzającej. Nie żałuję czasu spędzonego z tą lekturą, jednak drugi raz bym do niej na pewno nie zasiadła. Tak czy siak, chciałabym podkreślić, że książka jest świetna, jedynie ja nie jestem dla niej dobrym odbiorcą, dlatego jeśli wydaje się Wam, że do Was przemówi, to śmiało bierzcie.

Nasz świat, planeta, to fascynujące miejsce, które wciąż próbujemy odkrywać. Zapuszczamy się w jego odległe zakątki, a nawet wyruszamy poza jego granice, a kolejne niesamowite maszyny mają ułatwiać nam jego eksplorację we wszystkich kierunkach.

A jednak jest jedna strefa, w której głąb ludzkość zapuszcza się rzadziej, z większą rezerwą, jakby podświadomie wyczuwając, że...

więcej Pokaż mimo to

3

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Podziemia. W głąb czasu


Reklama
zgłoś błąd