Batman - Metal: Mroczne dni

Okładka książki Batman - Metal: Mroczne dni
Greg CapulloAndy Kubert Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Batman - Metal (tom 1) Seria: Odrodzenie komiksy
232 str. 3 godz. 52 min.
Kategoria:
komiksy
Cykl:
Batman - Metal (tom 1)
Seria:
Odrodzenie
Wydawnictwo:
Egmont Polska
Data wydania:
2019-04-24
Data 1. wyd. pol.:
2019-04-24
Liczba stron:
232
Czas czytania
3 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328141483
Tłumacz:
Tomasz Sidorkiewicz
Tagi:
Batman Metal Odrodzenie
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Batman Metal. Batman Death Metal. Tom 4 Greg Capullo, Brian Hitch, Yanick Paquette, Scott Snyder, James Tynion IV, Joshua Williamson
Ocena 6,4
Batman Metal. ... Greg Capullo, Brian...
Okładka książki Batman - Death Metal. Tom 3 Greg Capullo, Scott Snyder
Ocena 6,7
Batman - Death... Greg Capullo, Scott...
Okładka książki Batman - Death Metal. Tom 2 Greg Capullo, Scott Snyder
Ocena 7,2
Batman - Death... Greg Capullo, Scott...
Okładka książki Batman - Death Metal. Tom 1 Greg Capullo, Scott Snyder
Ocena 7,3
Batman - Death... Greg Capullo, Scott...

Podobne książki

Okładka książki Batman - Metal: Mroczni Rycerze Greg Capullo, Jorge Jimenez, Dough Mahnke, Yanick Paquette, Scott Snyder, James Tynion IV
Ocena 7,7
Batman - Metal... Greg Capullo, Jorge...
Okładka książki Batman - Metal: Mroczny wszechświat Greg Capullo, Bryan Hitch, Jeff Lemire, Grant Morrison, Scott Snyder, James Tynion IV
Ocena 6,8
Batman - Metal... Greg Capullo, Bryan...
Okładka książki Superman - Action Comics #1000 Brian Michael Bendis, Geoff Johns, Tom King, Jim Lee, Scott Snyder
Ocena 6,5
Superman - Act... Brian Michael Bendi...
Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,1 / 10
106 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
740
732

Na półkach:

Sięgając po tą serie nie miałem specjalnie wyszukanych oczekiwań. Ot sporo akcji, nieco mrocznego absurdu, co sugerowała mi już sama okładka, i dużo widowiskowych pojedynków. W znacznej części zostało to spełnione, ale niestety dorzucono też naprawdę nudną, przy najmniej dla mnie, intrygę. Nasz wspaniały bohater w czarnej pelerynie z nietoperzem na klacie daje tutaj mocno czadu. Nieraz tak mocno, że w praktyce scenarzyści Bollywood wpadają na równie pokręcone pomysły. Ten "człowiek" w zasadzie potrafi wszystko, włącznie z przyzwaniem swoich makabrycznych form na swój świat. Serio, fabuła tego komiksu jest nieźle pokręcona, ale zacznijmy od początku. Otóż Batman bada tajemnicę bardzo rzadkich metali, które mogą sprowadzić na Ziemię niewyobrażalne zło. Robi to w tajemnicy (jakżeby inaczej) przed resztą Ligi, co tylko sprowadza na niego kłopoty. Do tego w całość mieszają się postronni i tak nastaje początek zwariowanej apokalipsy.

Komiks da się spokojnie czytać samodzielnie, mimo że nawiązuje do wielu innych serii, w tym Batmana Snydera, Green Arrow, Korpusu Zielonych Latarni i masy innych komiksów. Wszystko to ma się składać na ogromny sekret. Wręcz mistyfikację, prowadzącą do tego jednego, od wieków zaplanowanego, zadania. Sprowadzenia istot z Mrocznego Multiwersum do Multiwersum DC. Od początku wiadomo, że mroczne wersje bohaterów przybędą, ale oczekiwanie na nich trwa trochę za długo. Przez blisko połowę tomu ciągle się tylko ględzi i ględzi o Mrocznym Multiwersum, w kółko powtarzając to samo i dodając bardzo niewiele nowych elementów. Owszem, wokoło dzieje się sporo, herosi leją się po pyskach, ale ta nudna wizja apokalipsy, która musi nadejść i nie nadchodzi potrafiła mnie miejscami dobić. Sekret tajemniczych metali był mało interesujący, zaś narracja prowadzona po części w formie zapisków w dzienniku (celowo nie piszę kto go prowadził), dobijała niespójnością. Wiecie, autor dziennika nie chce aby ktokolwiek podążał jego śladem więc... spisuje wszystko dokładnie dając komplet wskazówek. Gdy czyta się to po raz ósmy to można dostać szału.

Jednak gdy istoty z Mrocznego Multiwersum w końcu przybywają wtedy komiks nabiera zupełnie innej formy i naprawdę chciało mi się go czytać. Cholera, niektóre sceny czytałem po trzy razy, bo były tak świetne. Szczególnie zauroczyła mnie jedna z wersji Mrocznego Batmana, czyli Batman, który wiecznie się śmieje. O matko - zło oraz szaleństwo w czystej, namacalnej i "ludzkiej" postaci. Kto czytał przygody Batmana oraz Sędziego Dredd, gdy starli się z Sędziami Śmierci, ten będzie w raju. Mamy tutaj bowiem wszystko - koszmary, krew, trupy i masę szaleństwa. Ciekawie wypadają tutaj niektórzy przeciwnicy Mrocznego Rycerza, którzy obdarzeni mocą Mrocznego Multiwersum tworzą iście makabryczne światy.

Od strony wizualnej komiks tak naprawdę broni się w każdym zeszycie. Oczywiście mamy tutaj wielu rysowników oraz kolorystów, więc styl wielokrotnie się zmienia. Trochę żałuję, że całości nie narysował Stjepan Sejic, bo jego prace są po prostu obłędne. Przynajmniej dla mnie. Mimo miałkości fabularnej i dość nudnego początku, pierwszy tom "Batman Metal" muszę ostatecznie uznać za lekturę udaną. Nie jakoś specjalnie przykuwającą moją uwagę, ale na tyle, że chce przeczytać całość, głównie z powodu jednej postaci. Jeśli ktoś jest fanem uniwersum DC oraz uwielbia komiksy przepełnione akcją, to z pewnością poczuje się tutaj jak ryba w wodzie. Dla mnie to jest niezła przygoda. Na tyle ciekawa, że chce poznać jej finał.

Sięgając po tą serie nie miałem specjalnie wyszukanych oczekiwań. Ot sporo akcji, nieco mrocznego absurdu, co sugerowała mi już sama okładka, i dużo widowiskowych pojedynków. W znacznej części zostało to spełnione, ale niestety dorzucono też naprawdę nudną, przy najmniej dla mnie, intrygę. Nasz wspaniały bohater w czarnej pelerynie z nietoperzem na klacie daje tutaj mocno...

więcej Pokaż mimo to

avatar
289
85

Na półkach: , ,

Czasem człowiek sobie myśli, że tyle już w życiu widział, że niewiele go już zaskoczy. Ten komiks to idealny dowód na to, że miejsce na niespodzianki ciągle jest. Bo moje dotychczasowe doświadczenia ze światem DC, a to co oferuje ten komiks…no wrażenia są mniej więcej takie, jak po sięgnięciu po “Silmarillion” zaraz po przeczytaniu “Hobbita”. Nie pamiętam, kiedy ostatnim razem podczas lektury poświęciłem tyle czasu na szukanie dodatkowych informacji w internecie. Mnóstwo bohaterów o których istnieniu nie miałem pojęcia. Liczne nawiązania do wcześniejszych istotnych wydarzeń w uniwersum. Bardzo tajemnicza i niejasna na początku fabuła. Próg wejścia w ten tytuł postawiony jest bardzo wysoko i myślę, że można się łatwo zniechęcić. Ale z każdą kolejną stroną, kiedy już zagłębimy się w fabułę stworzoną przez Scotta Snydera (dla tych, którym to nazwisko gdzieś świta, to nie ten sam Snyder, który odpowiada za filmy), to nie pozostaje nam nic innego jak tylko popłynąć z nurtem. Jest mrocznie, jest strasznie, jest zagadkowo. Postać Batmana Który się Śmieje sama w sobie jest niezwykle interesująca. Biorąc pod uwagę, że całość tej historii pomyślana jest łącznie na kilkanaście tomów, to spodziewam się, że dalej będzie tylko lepiej. A już jest niesamowicie dobrze. Polecam najmocniej jak mogę. Z zastrzeżeniem, że początek nie należy do najłatwiejszych.

Czasem człowiek sobie myśli, że tyle już w życiu widział, że niewiele go już zaskoczy. Ten komiks to idealny dowód na to, że miejsce na niespodzianki ciągle jest. Bo moje dotychczasowe doświadczenia ze światem DC, a to co oferuje ten komiks…no wrażenia są mniej więcej takie, jak po sięgnięciu po “Silmarillion” zaraz po przeczytaniu “Hobbita”. Nie pamiętam, kiedy ostatnim...

więcej Pokaż mimo to

avatar
205
205

Na półkach: ,

Fabuła pierwszej części "Batman - Metal" potrzebuje dość dużo czasu aby się rozkręcić, ale gdy już to następuje okazuje się, że warto było czekać. Początek był co prawda dość irytujący, podobnie jak moim zdaniem niektórzy bohaterowie, niemniej od chwili pojawienia się Mrocznych Rycerzy akcja rusza z kopyta, a lektura zapewnia naprawdę wiele wrażeń, do tego bardzo wciąga. Na duży plus również strona graficzna.

Fabuła pierwszej części "Batman - Metal" potrzebuje dość dużo czasu aby się rozkręcić, ale gdy już to następuje okazuje się, że warto było czekać. Początek był co prawda dość irytujący, podobnie jak moim zdaniem niektórzy bohaterowie, niemniej od chwili pojawienia się Mrocznych Rycerzy akcja rusza z kopyta, a lektura zapewnia naprawdę wiele wrażeń, do tego bardzo wciąga. Na...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
279
192

Na półkach:

Po obejrzeniu Ligi Sprawiedliwości zdecydowałem się sprawdzić tę serię komiksów ze względu na to, że scenariusz współtworzył Snyder. Przerosła mnie ilość postaci, która pojawiła się w historii, których kompletnie nie znałem. Nie obyło się też bez followupów do różnych historii z przeszłości. Nie było to jednak na tyle uciążliwe, by nie wczuć się w klimat. Arcyciekawa fabuła, nie spodziewałem się zupełnie. Mam nadzieję, że kolejny tom będzie jeszcze lepszy.

Po obejrzeniu Ligi Sprawiedliwości zdecydowałem się sprawdzić tę serię komiksów ze względu na to, że scenariusz współtworzył Snyder. Przerosła mnie ilość postaci, która pojawiła się w historii, których kompletnie nie znałem. Nie obyło się też bez followupów do różnych historii z przeszłości. Nie było to jednak na tyle uciążliwe, by nie wczuć się w klimat. Arcyciekawa...

więcej Pokaż mimo to

avatar
99
84

Na półkach:

Komiks jako event sprawdza się dobrze, gorzej, jeśli rozpatrujemy go jako osobne dzieło. ,,Batman Metal tom 1" z początku potrafi bardzo zanudzać, akcja jest mało angażująca. Dopiero od połowy komiksu (po pojawieniu się mrocznych wersji Batmana) zaczyna być ciekawie. Komiks średnio mi się podobał, może dlatego, że średnio przepadam za eventami. Największym pozytywem jest Harley Quinn oraz Croc. Przypadły mi też do gustu mroczne i krwawe rysunki. Polecam przed przeczytaniem lektury zaznajomić się z historią ,,Batmana, który się śmieje''.

Komiks jako event sprawdza się dobrze, gorzej, jeśli rozpatrujemy go jako osobne dzieło. ,,Batman Metal tom 1" z początku potrafi bardzo zanudzać, akcja jest mało angażująca. Dopiero od połowy komiksu (po pojawieniu się mrocznych wersji Batmana) zaczyna być ciekawie. Komiks średnio mi się podobał, może dlatego, że średnio przepadam za eventami. Największym pozytywem jest...

więcej Pokaż mimo to

avatar
177
17

Na półkach: , , ,

Mój ulubiony komiksowy event.

Mój ulubiony komiksowy event.

Pokaż mimo to

avatar
1099
823

Na półkach: ,

Każdy, nawet słabiej zorientowany fan trykociarstwa, kojarzy instytucję dużego komiksowego eventu. Zazwyczaj przedstawia on fabułę o olbrzymim rozmachu, przedstawiającą zagrożenie o skali nie tylko globalnej, ale wręcz kosmicznej. W DC Comics takich opowieści było do tej pory wiele, a najbardziej znane z nich to chyba kolejne „Kryzysy”, czyli „Kryzys na Nieskończonych Ziemiach”, „Nieskończony kryzys” oraz „Ostatni kryzys”, które mieliśmy zresztą okazję przeczytać po polsku. Wszystkie te historie łączył wspólny element – tak zwane Multiwersum, światy istniejące obok naszego. Tamte komiksy porządkowały wydarzenia na różnych Ziemiach, teraz zaś twórcy dorzucili do tej koncepcji coś nowego. Mowa o Mrocznym Uniwersum, z którego do naszego świata przybywa niespotykane dotąd niebezpieczeństwo.

Batman odkrywa, że na naszym świecie istnieją tajemnicze rodzaje metalu. Cztery różne odmiany poznał już w przeszłości i takie spotkania zawsze miały nieoczekiwane skutki. Teraz okazuje się, że jest jeszcze jeden kosmiczny metal, którego użycie może otworzyć drzwi do mrocznego multiwersum. Jeśli do tego dojdzie, mogą zostać uwolnione potężne siły i potwory, które stanowią wynaturzenie wszystkiego, co znamy. Batman próbuje powstrzymać katastrofę, jest też przekonany, że to właśnie on musi tego dokonać, nawet za cenę własnego życia.

Na dobrą sprawę „Metal” mógłby nazywać się „Mroczny kryzys”, bo jest oparty na dokładnie tych samych (lub przynajmniej bardzo podobnych) założeniach co wymienione we wstępie komiksy. Snyder oraz pozostali twórcy wykorzystują schemat wielkiego zagrożenia dla Multiwersum, a różnicą jest użycie nieco innych elementów niż wcześniej. Tym razem położono bowiem nacisk na ów mrok. Świat, z którego nadciąga zagrożenie, jest wykrzywionym obrazem naszej rzeczywistości, a tutejsi bohaterowie tam są wcieleniami zła. To daje duże pole do popisu scenarzystom, którzy czują sentyment do horroru. A jeśli spojrzymy na bibliografię Snydera, znajdziemy w niej kilka interesujących opowieści grozy. W pierwszym tomie „Metalu” Amerykanin nie ma jeszcze okazji popuścić wodzy wyobraźni, ale na scenie pojawiają się już koszmarni rezydenci mrocznego świata – zwichrowane wersje Batmana, prowadzone przez najgorszego z nich – Batmana, który się śmieje. Ten jako żywo przypomina mrocznych sędziów z dreddowskiego Mega-City One, co daje nam niejaki obraz tego, jaka może być skala zniszczeń w kolejnych tomach, gdy antagoniści zaczną jeszcze mocniej działać na szkodę naszego świata.

Cały album można podzielić na dwie części. Pierwsza z nich zawiera dwa preludia i dwa albumy głównej serii, które łącznie tworzą podwaliny pod całe wydarzenie. Snyder i Tynion IV prezentują w nich ogólną koncepcję i pokazują, jak doszło do powstania zagrożenia. Nie ma co gadać, całość potrafi być miejscami dość skomplikowana, a zrozumienia wszystkich fabularnych meandrów nie ułatwia fakt, że jest tu sporo odniesień do poprzednich komiksów z Nietoperzem w roli głównej. Batman już wcześniej stykał się bowiem z metalami o niezwykłych właściwościach i do tych wydarzeń co jakiś czas nawiązują scenarzyści. Ta składowa albumu sprawia wrażenie przeznaczonej bardziej dla fanów, którzy siedzą w uniwersum nieco głębiej i mają jakąś wiedzę na temat dziejących się w nim rzeczy. Pozostali, choć nie sądzę, by byli straszliwie zagubieni (to wszak wciąż mainstreamowy komiks superbohaterski i chodzi tu przede wszystkim o sprzedaż, dlatego stopień skomplikowania nie może być aż tak wysoki), mogą kilku rzeczy nie kojarzyć, zwłaszcza jeśli nie czytali „Batmana” z „Nowego DC Comics”.

Druga część pierwszego tomu „Metalu” jest za to o wiele bardziej przystępna, zwłaszcza dla odbiorcy sięgającego po prostu po komiks z Batmanem na okładce. W „Ruchu oporu w Gotham” dominuje akcja i choć nie w każdym przypadku jest to korzystne dla jakości opowieści, to muszę przyznać, że tutaj sprawdza się doskonale. Na całą historią składają się cztery zeszyty z kilku serii, które jakkolwiek pisane są przez różnych scenarzystów (tych odpowiedzialnych w danym momencie za konkretny tytuł), łączą się w logiczną całość. Historia traktuje o próbie dotarcia grupy bohaterów i antybohaterów do wnętrza powstałej w Gotham góry. W wyniku interwencji Batmana, który się śmieje, została ona otoczona strefami. Stworzyli je arcywrogowie normalnego Batmana, którzy wykorzystali do tego podarowane im przez najeźdźców z innego wymiaru karty z entego metalu. Każda ze stref jest śmiertelnie groźna, dlatego trzeba połączyć siły. I jak to w każdym porządnym team-upie bywa, także i tutaj mamy okazję obserwować ścieranie się różnych charakterów, dochodzenie bohaterów do właściwych wniosków, a w końcu naukę współpracy w trudnych okolicznościach. Wszystko przebiega sprawnie i angażuje, co pogłębia zainteresowanie czytelnika, zwłaszcza głównymi antagonistami. Można powiedzieć, że w „Mrocznych dniach” zostali oni dopiero przedstawieni i nie stoją jeszcze na pierwszym planie, ale już na tym etapie fabuły widać, że w kolejnych częściach czeka nas naprawdę ostra jazda.

Nie ma co się zbytnio nastawiać na jednolity styl graficzny na łamach „Mrocznych dni”. Praktycznie co zeszyt, to inny artysta. Mnie do gustu przypadły przede wszystkim rysunki Juana Ferreyry, pracującego obecnie przy przygodach Szmaragdowego Łucznika. Nie dosyć, że są one niezwykle wyraziste, to głębi dodają im wprost obłędne kolory. Kształt i forma tych ilustracji nie będzie nowością dla tych, którzy znają odrodzonego „Green Arrowa”, ale wszystkim innym zazdroszczę pierwszego kontaktu z pracami tego utalentowanego plastyka i kolorysty w jednym. Nie zawodzą też inni artyści – fani Jima Lee, Romity Juniora czy Capullo również będą mieli na czym zawiesić oko.

Scott Snyder złapał ostatnimi czasy lekką zadyszkę, widoczną zwłaszcza w trzecim tomie „All-Star Batman”. Pierwsza odsłona „Metalu” przynosi jednak nadzieję, że była to sytuacja chwilowa, a Amerykaninowi nie zabraknie pomysłów. Co prawda prawdopodobnie możemy pożegnać się z bardziej kameralnym obliczem Nietoperza (dla mnie jest to jednak pewne rozczarowanie) na rzecz opowieści o wiele bardziej bombastycznej, ale za to jeśli będzie w niej więcej horroru (a na to się zanosi), to nawet tacy czytelnicy jak ja, tęskniący za naprawdę dobrymi komiksami z Batmanem, dla których jest to postać prawdziwie wyjątkowa, mogą być w znacznej mierze usatysfakcjonowani. Z ciekawością sprawdzę w jakim kierunku Snyder i Tynion IV pchną tę opowieść w kolejnych dwóch tomach.


Recenzja do przeczytania także na moim blogu - https://zlapany.blogspot.com/2019/06/batman-metal-tom-1-mroczne-dni-recenzja.html
oraz na łamach serwisu Szortal - http://szortal.com/node/16389

Każdy, nawet słabiej zorientowany fan trykociarstwa, kojarzy instytucję dużego komiksowego eventu. Zazwyczaj przedstawia on fabułę o olbrzymim rozmachu, przedstawiającą zagrożenie o skali nie tylko globalnej, ale wręcz kosmicznej. W DC Comics takich opowieści było do tej pory wiele, a najbardziej znane z nich to chyba kolejne „Kryzysy”, czyli „Kryzys na Nieskończonych...

więcej Pokaż mimo to

avatar
250
114

Na półkach: , ,

Moje pierwsze spotkanie nie tylko z komiksowym Batmanem, ale także z komiksowym uniwersum DC. Nie miałem żadnych oczekiwań, poza mrokiem, który jak się okazuje wylewa się z kart komiksu i zaczyna trawić moje wnętrzności, do momentu w którym nie zostaje już nic...
Popłynąłem, zdecydowanie.
W każdym razie, komiks podobał mi się bardzo jak tylko złapię chwilę wolnego czasu to zabieram się za drugi tom i tym razem oczekiwania zdecydowanie rosną.

Moje pierwsze spotkanie nie tylko z komiksowym Batmanem, ale także z komiksowym uniwersum DC. Nie miałem żadnych oczekiwań, poza mrokiem, który jak się okazuje wylewa się z kart komiksu i zaczyna trawić moje wnętrzności, do momentu w którym nie zostaje już nic...
Popłynąłem, zdecydowanie.
W każdym razie, komiks podobał mi się bardzo jak tylko złapię chwilę wolnego czasu...

więcej Pokaż mimo to

avatar
3858
1945

Na półkach: ,

Batman – słynna postać fikcyjna znana z licznych komiksów w tym roku obchodzi osiemdziesiąt lat! Można by rzec że zleciało jak z bicza trzasł. A sama postać doczekała się nie tylko licznych historii – co oczywiste – ale także powstały także seriale, czy filmy. Filmowy Batman to oczywiście Adam West,a z pewnością najbardziej znany. A przynajmniej dla mnie. Bruce Wayne – bo tak nazywa się nasz superbohater, gdy nie lata w pelerynie, należy do moich ulubionych postaci ze świata komiksów. Oczywiście najbardziej lubię te klasyczne, jednak czasem trafiam i na takie, które trudno nazwać klasyką. Mimo to są interesujące. Chociażby ostatnio trafiłem na interesujący tytuł „Batman Metal. Mroczne dni.” A jest to dopiero pierwszy tom dłuższego cyklu.

O komiksie możemy dowiedzieć się że:
Podczas dochodzenia w sprawie istnienia i właściwości różnych metali, które od wielu tysiącleci ukryte są w różnych zakątkach świata, Batman odkrywa spisek mający na celu otwarcie portalu prowadzącego do mrocznego multiwersum. Znajdują się w nim światy, w których historia potoczyła się zupełnie inaczej niż na naszej Ziemi, a ich mieszkańcy przypominają postaci rodem z sennych koszmarów.  Zachęcam do „obejrzenia”.

Jak głosi notka na stronie wydawnictwa Egmont Polska, seria ta to trylogia, która była z niecierpliwością oczekiwana przez wszystkich fanów. A co ja sądzę o pierwszym tomie? Powiem krótko – podobało mi się i to bardzo. Jedyny wyjątek to Harley Quinn. Tak wrednej baby dawno nie spotkałem, a w dodatku jest nieziemsko irytująca. Idealna małżonka dla Deadpoola. Może by się pozabijali wzajemnie, ale niestety chyba nie ma szans na taki mariaż…

Co do rysunków, nie mogę wymienić sceny, która szczególnie przypadła mi do gustu, a to ze względu na to, że całość przemówiła do mnie jak najbardziej pozytywnie. Plusem jest także okazja spotkania „starych znajomych” w osobach Supermana, czy Wonder Woman. A także końcowe strony na których zamieszczono alternatywne wersje okładki. Polecam, czekam na kolejne tomy serii.

Batman – słynna postać fikcyjna znana z licznych komiksów w tym roku obchodzi osiemdziesiąt lat! Można by rzec że zleciało jak z bicza trzasł. A sama postać doczekała się nie tylko licznych historii – co oczywiste – ale także powstały także seriale, czy filmy. Filmowy Batman to oczywiście Adam West,a z pewnością najbardziej znany. A przynajmniej dla mnie. Bruce Wayne – bo...

więcej Pokaż mimo to

avatar
7049
5999

Na półkach: , , , ,

NIE TYLKO „KRYZYSY”

Kiedy patrzymy na historię wydawniczą DC, słowo event od razy kojarzy nam się jednoznacznie z opowieściami z „Kryzysem” w tytule. „Kryzys na nieskończonych Ziemiach”, „Nieskończony kryzys”, „Kryzys tożsamości” czy „Ostatni kryzys” to tylko niektóre z nich, najważniejsze – i przy okazji dobrze znane na polskim rynku. Ale nie samymi „Kryzysami” wydawca ten żyje. „Batman: Metal”, czy może jak chce tego oryginał „Dark Nights: Metal”, to nie do końca rzecz tak przełomowa jak wspomniane już eventy, ale to kawał dobrego komiksu dla miłośników historii z logo DC na okładce. To też drugi crossover linii wydawniczej „Odrodzenie”, a przy okazji pierwsze jej takie wydarzenie, więc czytelnicy, nawet mimo pewnych zgrzytów, mogą już zacierać ręce.

Batman, badając sprawę tajemniczych metali, z którymi miał do czynienia na przestrzeni lat, a które w różnych miejscach świata ukryte są właściwie od wieków, odkrywa, że te połączone są z czymś większym i tajemniczym. A dokładniej z istnieniem innego, mrocznego multiwersum, znajdującego się poza granicami wieloświata, który wszyscy znają. Na dodatek jest ktoś, kto chce otworzyć prowadzący tam portal. A to, co kryje się po drugiej stronie, może okazać się niczym z najgorszych koszmarów. I to dosłownie, bo żyją tam mroczne odpowiedniki naszych bohaterów, które wyglądają jak żywcem wzięte z horrorów. Na herosów czeka kolejne ciężkie zadanie…

Całość recenzji na moim blogu: https://ksiazkarniablog.blogspot.com/2019/04/batman-metal-1-mroczne-dni-scott-snyder.html

NIE TYLKO „KRYZYSY”

Kiedy patrzymy na historię wydawniczą DC, słowo event od razy kojarzy nam się jednoznacznie z opowieściami z „Kryzysem” w tytule. „Kryzys na nieskończonych Ziemiach”, „Nieskończony kryzys”, „Kryzys tożsamości” czy „Ostatni kryzys” to tylko niektóre z nich, najważniejsze – i przy okazji dobrze znane na polskim rynku. Ale nie samymi „Kryzysami” wydawca...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Batman - Metal: Mroczne dni


Video

Video
Reklama
Reklama
zgłoś błąd