Vision

Okładka książki Vision autora Tom King, Michael Walsh, Gabriel Hernandez Walta, 9788328134904
Okładka książki Vision
Michael WalshGabriel Hernandez Walta Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Vision (tom 1-12) Seria: Marvel Now! 2.0 komiksy
272 str. 4 godz. 32 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Vision (tom 1-12)
Seria:
Marvel Now! 2.0
Tytuł oryginału:
Vision: Little Worse Than A Man / Little Better Than a Beast
Data wydania:
2019-02-27
Data 1. wyd. pol.:
2019-02-27
Liczba stron:
272
Czas czytania
4 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328134904
Tłumacz:
Marceli Szpak
Średnia ocen

8,0 8,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Vision w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Vision



książek na półce przeczytane 1489 napisanych opinii 1236

Oceny książki Vision

Średnia ocen
8,0 / 10
236 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Vision

avatar
2
1

Na półkach:

Bardzo dobra historia, świetna kreska i kolory. No i ten zwrot akcji na końcu, mega.

Bardzo dobra historia, świetna kreska i kolory. No i ten zwrot akcji na końcu, mega.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
129
86

Na półkach: , ,

Wybitnie napisane małe arcydzieło, wykorzystujące motywy transhumanistyczne do opowiedzenia historii na temat rodziny syntezoidów, poszukującej normalności mimo niesprzyjających okoliczności i piętrzących się problemów. Niech was nie zwiedzie przepiękna, kolorowa oprawa wizualna, klimat jest tu dość ciężki, a wraz z kolejnymi przeszkodami na drodze Visionów i kolejnymi próbami utrzymania pozorów bycia zwyczajną rodziną, wcale nie staje się przyjemniejszy. To smutna, dość tragiczna, ale i dojrzała historia, nasycona świetną narracją i bardzo dobrymi dialogami. Mimo, że nie czytałem zbyt wielu komiksów, mogę śmiało postawić "Visiona" wśród najlepszych historii rysowanych, jaką dziś można przeczytać.

Wybitnie napisane małe arcydzieło, wykorzystujące motywy transhumanistyczne do opowiedzenia historii na temat rodziny syntezoidów, poszukującej normalności mimo niesprzyjających okoliczności i piętrzących się problemów. Niech was nie zwiedzie przepiękna, kolorowa oprawa wizualna, klimat jest tu dość ciężki, a wraz z kolejnymi przeszkodami na drodze Visionów i kolejnymi...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
215
49

Na półkach:

Nie przepadam za postacią visiona ale komiks jest poprostu świetny. Polecam go jednak czytelnikom starszym bo nie jest to typowy akcyjniak i młodszego czytelnika może trochę znudzić, a jednak szkoda tak dobrej lektury nigdy nie doczytać do końca. Mimo to nie jest przegadany ani nic z tych rzeczy,
Lekki zarys Fabularny: komiks opowiada o rodzinie syntezoidów próbujących wpasować się do społeczeństwa, mamy ukazane tu ich codzienne zmagania z różnymi czynnościami czy kontaktami między ludzkimi a jak im to wychodzi trzeba przekonać się czytając to dzieło, nic tylko brać i czytać, POLECAM!!!

Nie przepadam za postacią visiona ale komiks jest poprostu świetny. Polecam go jednak czytelnikom starszym bo nie jest to typowy akcyjniak i młodszego czytelnika może trochę znudzić, a jednak szkoda tak dobrej lektury nigdy nie doczytać do końca. Mimo to nie jest przegadany ani nic z tych rzeczy,
Lekki zarys Fabularny: komiks opowiada o rodzinie syntezoidów próbujących...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

363 użytkowników ma tytuł Vision na półkach głównych
  • 281
  • 82
214 użytkowników ma tytuł Vision na półkach dodatkowych
  • 93
  • 47
  • 23
  • 15
  • 15
  • 9
  • 7
  • 5

Tagi i tematy do książki Vision

Inne książki autora

Okładka książki Star Wars Komiks: 06/2018 Zemsta droida. Jason Aaron, Salvador Larroca, Jason Latour, Andrea Sorrentino, Michael Walsh
Ocena 6,9
Star Wars Komiks: 06/2018 Zemsta droida. Jason Aaron, Salvador Larroca, Jason Latour, Andrea Sorrentino, Michael Walsh
Okładka książki Doctor Strange/Punisher: Magic Bullets John Barber, Andrea Broccardo, Jason Muhr, Michael Walsh
Ocena 0,0
Doctor Strange/Punisher: Magic Bullets John Barber, Andrea Broccardo, Jason Muhr, Michael Walsh
Okładka książki Secret Avengers Volume 3: God Level Ales Kot, Michael Walsh
Ocena 6,0
Secret Avengers Volume 3: God Level Ales Kot, Michael Walsh
Okładka książki Secret Avengers Volume 2: The Labyrinth Ales Kot, Michael Walsh
Ocena 7,0
Secret Avengers Volume 2: The Labyrinth Ales Kot, Michael Walsh
Okładka książki Archer & Armstrong Vol 6: American Wasteland Pere Pérez, Fred Van Lente, Michael Walsh
Ocena 0,0
Archer & Armstrong Vol 6: American Wasteland Pere Pérez, Fred Van Lente, Michael Walsh
Okładka książki Secret Avengers Volume 1: Lets Have a Problem Ales Kot, Michael Walsh
Ocena 7,0
Secret Avengers Volume 1: Lets Have a Problem Ales Kot, Michael Walsh

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Moon Knight: W noc Cullen Bunn
Moon Knight: W noc
Cullen Bunn German Peralta
Zakończenie wspaniałej trylogii opowiadającej o ciekawym i niejednoznacznym bohaterze. Rzecz, która obrazuje, jak jest to świetny komiks (i ogółem cała seria),to fakt, że zmiana scenarzysty oraz ilustratora, z części na część, zupełnie nie jest znaczna i dostrzegalna. Co może oznaczać, że pomysł na całą opowieść został prześwietnie rozplanowany, a do czynienia mamy przecież z mocno spójną historią o pewnym, bardzo skomplikowanym bohaterze. Magia. Co prawda, trzecia część historii o Moon Knightcie, w porównaniu do dwóch poprzednich, traci lekko na historii, która dla mnie jest mniej angażująca (bardziej to zbiór opowiadań z Moon Knightem w roli głównej),niż przedstawiona w częściach poprzednich, jednak nadal jest to wspaniała opowieść z przepiękną kreską, stanowiąca dobrą realizację wspaniałego pomysłu. Komiks porusza wiele dwuznacznych zagadnień i wchodzi w dość skomplikowany umysł Marca Spectora oraz pokazuje motywacje rządzące Konshu. Czegoś mi w nich zabrakło, by bardziej te historie były dla mnie zaskakujące, choć w niektórych aspektach, ta powieść graficzna to istne arcydzieło, jak każda z części tej historii. Pozostaje mi polecić całą serię, dawno nie widziałam tak wspaniałych ilustracji, świetnie ujętych w różne kadry i tekst, który nie wyjaśniając nic mówi wszystko. W trakcie czytania/przeglądania komiksu bawiłam się przednio, a moje wyobrażenie artystyczne w pełni zostało zaspokojone.
LosingHope - awatar LosingHope
ocenił na72 lata temu
Moon Knight: Z martwych Warren Ellis
Moon Knight: Z martwych
Warren Ellis Declan Shalvey
PAN KNIGHT Warren Ellis – no ten gość umie, jak mało kto. A jak coś robi, to robi tak, jak chce i ile chce. Szczególnie w superhero, do którego zagląda często, ale na krótko. Dłuższych runów w tych ramach w zasadzie prawie nie miewa, siada do jakiejś serii, bo ma pomysł (albo może dobrze płacą),machnie cztery zeszyty („Thor”),sześć („Iron Man: Extremis”),czasem kilkanaście („Batman”, „Astonishing X-Men”),a czasem jeden. I tyle. No i dobrze, bo dzięki temu nie rozmienia się na drobne, serwuje samo gęste i konkret. I tak zrobił z Moon Knightem. Otworzył nową serię z nim, napisał sześć zeszytów i oddał to w ręce innych. I te jego pierwsze sześć zeszytów to po polsku mamy dwa razy, w różnych wydaniach, pozostałe już tylko raz. Tych pozostałych nie czytałem, ale to, co serwuje nam Ellis poznać warto i to jeszcze jak. Na tom składają się dwie historie. Pierwsza to klasyka, gdy wrogowie pewnego wilkołaka wynajmują Moon Knighta by zajął się włochatym. No i zaczyna się ich walka. Druga opowieść to rzecz bardziej współczesna. Moon Knight to antybohater ścigany przez prawo, ale jako Pan Knight stanowi czasem pomoc dla policji, która przymyka oko na jego faktyczną tożsamość. No i tak działa, zajmując się kolejnymi bandytami – a to rzeźnikiem, mordującym tylko silnych mężczyzn, to tajemniczym snajperem strzelającym do ludzi, czy wreszcie… duchami punków. Ale do czego go to doprowadzi? I co jeszcze odkryje? http://ksiazkarniablog.blogspot.com/2024/01/moon-knight-owca-znany-moon-knightem-z.html
Wkp - awatar Wkp
ocenił na72 lata temu
Moon Knight: Z martwych powstaną Brian Wood
Moon Knight: Z martwych powstaną
Brian Wood Greg Smallwood
Drugi komiks z serii i tym razem, bardziej spójna opowieść, bo przedstawiona jest w nim jedna historia (powiedzmy, ponieważ ujmuje wiele wątków, które często nie były dla mnie zrozumiałe). Zmiana scenarzysty praktycznie niezauważalna, bo mimo niej nadal komiks ten trzyma się kupy i przepięknie prowadzi dialog z częścią pierwszą, klimat został bardzo dobrze zachowany. Cała historia zaś jest niezwykle krwawa, brutalna, smutna i bardzo ponura. I mimo, że to praktycznie jedna opowieść, momentami wchodziła w takie kierunki i rozwijała wątki, które były dość ciekawe i mylące, ale jednak prześwietne i tak idealnie dobrane do głównego bohatera. W tym szaleństwie jest metoda. To, co ponownie zachwyca w Moon Kinghtcie to niesamowicie przepiękna kreska. Położenie dialogów, ułożenie kadrów w różny sposób sprawia, że od tej przerażającej historii nie da się oderwać. Graficznie opowieść ta jest zwyczajnie hipnotyzująca, na ten moment to najpiękniejsze komiksy, które czytam/przeglądam. Sposób wykreowania bohatera również fascynujący, w tym komiksie po prostu wszystko do siebie pasuje, puzzle są wspaniale dobierane, a intryga odpowiednio przeciągnięta i rozwijana. Myślę, że do całej serii jeszcze niejednokrotnie powrócę i nadal nie będę w stanie odkryć wszystkich smaczków ujętych w tej historii. Całościowo, to sprawnie napisany komiks, który nie traci na wartości i zbędnych zastojach, nie skręca w niepotrzebne wątki, praktycznie niczego nie tłumaczy. To opowieść, do której trzeba się przekonać i wsiąknąć w nią z przygotowaniem. Zarówno Wood, jak i Smallwood to geniusze w swoim fachu, a ich spotkanie zaowocowało czymś niezwykle idealnym. Nie mogę się doczekać kolejnej i ostatniej powieści z tej serii, bo praktycznie do niczego nie mogę się tu przyczepić.
LosingHope - awatar LosingHope
ocenił na82 lata temu
Hawkeye: Rio Bravo Matt Fraction
Hawkeye: Rio Bravo
Matt Fraction Francesco Francavilla
Hawkeye 1-4 Sprawdzając rankingi najlepszych komiksów Marvela w większości z nich pojawiał się Hawkeye Matta Fractiona. Miałem więc spore oczekiwania, które nie do końca zostały spełnione. Clint łączy pracę superbohatera pozbawionego żadnych mocy z życiem prywatnym. Barton nie regeneruje się tak szybko jak np. Wolverine, nie ma super siły, ani szybkości jak np. Steve Rogers dlatego każdy upadek i bójka kończy się długim powrotem do zdrowia. Fabuła komiksu jest raczej prosta. Bardziej koncentruje się na prywatnych sprawach Bartona z elementami klasycznej superbohaterszczyzny. Hawkeye pomaga swoich sąsiadom w walce z gangiem dresiarzy, pomaga w trakcie powodzi, przygarnia pieska, który z trudem uniknął śmierci, a jego życiu pojawia się pewna femme fatale, która oczywiście sprowadza na niego kłopoty. Część akcji koncentruje się również na Kate Bishop, która od razu zyskała moją sympatię. Tom trzeci skupia się wyłącznie na jej przygodach (i jest naprawdę bardzo ciekawy). Na słowa uznania zasługuje szata graficzna. David Aja oraz pozostali rysownicy wykonali świetną pracę. Komiks jest pełen szalenie kreatywnych momentów. Jeden zeszyt ukazany jest z perspektywy…psa, a w innym klasyczny tekst w dymkach zastąpiony jest językiem migowym. Rysunki to bardzo mocna zaleta tego runu. Finalnie jestem zadowolony z lektury, ale po tak pozytywnych opiniach spodziewałem się trochę więcej. Fabuła mnie odrobinę rozczarowała, ale komiks nadrabia bardzo ciekawymi bohaterami, rysunkami i kreatywnymi pomysłami.
alcybiades - awatar alcybiades
ocenił na710 miesięcy temu
Superman: Czerwony syn Mark Millar
Superman: Czerwony syn
Mark Millar Kilian Plunkett Dave Johnson
Interesują mnie alternatywne światy i historie typu „co by było gdyby”, dlatego po Czerwonego Syna sięgnąłem z dużą ciekawością. Na co dzień nie jestem wielkim fanem Supermana, ale sam koncept tej opowieści mnie kupił. Mark Millar — twórca znany m.in. z The Ultimates czy Kick-Ass — wziął na warsztat ikonę amerykańskiej popkultury i postawił ją w zupełnie innym kontekście historycznym. Tutaj Kal-El nie ląduje w Kansas, lecz w ZSRR i dorasta w realiach radzieckiego systemu. To odwrócenie mitu Supermana jest sercem tej historii. Zamiast symbolu amerykańskiego snu dostajemy symbol potęgi komunizmu. Ten zabieg otwiera pole do wielu ciekawych rozważań politycznych i ideologicznych. Fabularnie to naprawdę solidna opowieść, z kilkoma twistami, które potrafią zaskoczyć. Podobało mi się, jak Millar bawi się znanymi postaciami z uniwersum DC. Wonder Woman, Brainiac czy przede wszystkim Lex Luthor (wraz z Lois Luthor) zostali przedstawieni w odświeżony, ale logiczny sposób. Szczególnie relacja Luthora z Supermanem jest tu ciekawie rozpisana — jako starcie dwóch wizji świata, a nie tylko klasyczne dobro kontra zło. Klimat komiksu jest chłodny, momentami wręcz propagandowy w tonie — i to działa. Czuć ciężar ideologii, kontrolę, napięcie między wolnością jednostki a bezpieczeństwem zbiorowym. To nie jest typowa historia o pelerynie i ratowaniu świata, ale bardziej polityczna przypowieść o władzy i jej konsekwencjach. Jeśli chodzi o stronę wizualną, jest poprawnie. Dave Johnson i Kilian Plunkett wykonali solidną robotę, choć kreska nie wyróżnia się szczególnie na tle komiksów z początku lat 2000. Momentami ma lekko kreskówkowy charakter, co nie zawsze idealnie współgra z ciężarem tematu, ale ogólnie spełnia swoje zadanie.
CzytamDymki - awatar CzytamDymki
ocenił na71 miesiąc temu
Saga o Potworze z Bagien. Tom Pierwszy Alan Moore
Saga o Potworze z Bagien. Tom Pierwszy
Alan Moore John Totleben Stephen Bissette
Pierwszy tom Sagi o Potworze z Bagien w wydaniu Alana Moore’a, zatytułowany po prostu Tom 1, to początek jednej z najważniejszych transformacji w historii amerykańskiego komiksu. To nie tylko rewolucja w sposobie opowiadania historii obrazkowych, ale również głęboka, egzystencjalna podróż, która redefiniuje pojęcie bohatera i horroru w popkulturze. Gdy Moore przejął serię po wcześniejszych autorach (konkretnie po Marty’m Pasko i Danie Mishkinie),zamiast kontynuować ich wątki, postanowił... je zakończyć. Już pierwszy zeszyt jego autorstwa, „Lekcja anatomii” (The Anatomy Lesson),uważany jest za jedno z arcydzieł komiksu. To nie tylko mistrzowsko skonstruowana opowieść grozy, ale i głęboko filozoficzne dzieło, które zmienia fundamenty całej historii. Moore burzy dotychczasową mitologię Potwora z Bagien. Alec Holland nie jest już człowiekiem uwięzionym w roślinnym ciele – zamiast tego okazuje się, że to sama roślinność, która wchłonęła jego wspomnienia i stworzyła z siebie coś „podobnego do człowieka”. Ta reinterpretacja to więcej niż zwrot fabularny – to głęboki komentarz na temat tożsamości, świadomości i tego, co czyni nas ludźmi. Stephen Bissette i John Totleben tworzą niezwykle sugestywną, gęstą atmosferę. Ich rysunki przypominają senne koszmary – bagna zdają się żyć własnym życiem, granice między ciałem a naturą się zacierają, a Potwór z Bagien staje się nie tyle postacią, co samą istotą otoczenia. Każda plansza jest przesycona mrokiem, detalem i biologicznym niepokojem. Wizualnie komiks jest pełen gnijących kształtów, dziwacznych form życia i deformacji, które potęgują wrażenie obcowania z czymś pierwotnym, tajemniczym, a czasem odrażającym. Choć Saga o Potworze z Bagien to komiks zakorzeniony w estetyce horroru, nie poprzestaje na tanich straszakach. Moore sięga po grozę Lovecrafta, po mistykę natury, po osobiste lęki egzystencjalne. Nie brakuje tu brutalności (sceny śmierci, dezintegracji ciała),ale jej celem nie jest szokowanie, lecz zbudowanie poczucia nieuchronności, dekadencji, rozpadu. Tom 1 to nie tylko historia o przemianie głównego bohatera, ale i wstęp do szeroko zakrojonej refleksji nad światem. Wątki ekologiczne, antymilitarne, społeczne – to wszystko Moore powoli, lecz konsekwentnie zaczyna wprowadzać. Komiks czyta się niemal jak poezję – narracja jest gęsta, pełna metafor, rytmiczna. To literatura, która oddycha własnym tempem. W czasach, gdy superbohaterowie byli najczęściej jednoznaczni moralnie i silnie osadzeni w schematach walki dobra ze złem, Potwór z Bagien jawił się jako istota samotna, tragiczna i niesklasyfikowana. Nie walczy o sprawiedliwość, nie ma peleryny, nie ściga złoczyńców. Jego walka to walka o zrozumienie, o pogodzenie się z własną nieludzkością. To bohater bardziej przypominający ducha natury niż człowieka – i właśnie dlatego tak przejmujący. Pierwszy tom Sagi o Potworze z Bagien to punkt zwrotny – nie tylko dla tej konkretnej serii, ale i dla całego medium komiksowego. Alan Moore otworzył nowe drzwi – do komiksu jako literatury, jako sztuki, jako głębokiego, refleksyjnego przeżycia. To historia o potworze, który okazuje się bardziej ludzki niż niejeden człowiek – i o człowieku, który zostaje zapomniany przez swoje własne wspomnienia. To pozycja obowiązkowa nie tylko dla fanów horroru czy fantastyki, ale dla każdego, kto szuka w komiksie czegoś więcej niż rozrywki. To opowieść o tym, co dzieje się, gdy natura mówi ludzkim głosem – i nie mówi rzeczy pocieszających.
eR_ - awatar eR_
ocenił na810 miesięcy temu
Tajne wojny Esad Ribić
Tajne wojny
Esad Ribić Jonathan Hickman Paul Renaud
Avengers Tajne Wojny, czyli na tzw. papierze, wielkie podsumowanie i swego rodzaju koniec jednego Multiversum Marvela, a początek drugiego… Odłóżmy jednak, opisy albumu zawarte na stronach Egmontu i skupmy się na rzeczywistej wartości i jakości omawianego albumu… Omawianą pozycję, najlepiej dla mnie opisuje twierdzenie „z dużej chmury, mały deszcz”. Jedyne, co dla mnie było naprawdę dobre i ciekawe w omawianej pozycji, to „bitewny świat”, w którym toczy się akcja omawianej historii. Bardzo fajnym zabiegiem było umieszczenie na 2 stronach albumu, mapy wspomnianego świata. Wspomniane graficzne przedstawienie bitewnego światu docenią szczególnie ci, którzy czytali pozostałe poboczne historie, osadzone w „Bitewnym świecie”. Ja czytałem do tej pory „Tajne Wojny: Wojna Domowa” oraz "Staruszek Logan: Strefy wojny" i dzięki wspomnianej mapie mniej więcej wiem, jakie miejsce odwiedził wspomniany staruszek… Niestety wspomniany koncept to najlepszy element omawianego albumu… Niestety informacji o tym, jak funkcjonuje Bitewny Świat, sprawdzają się do najważniejszych aspektów związanych z funkcjonowania takich tworów, jak państwo itp. czyli, kto sprawuje władzę sądową, jakie są służby porządkowe oraz z jaki mi problemami zmaga się dany twór społeczno-gospodarczy, zabrakło mi trochę bardziej szczegółowych niuansów… No ale przechodząc do fabuły, to nie jest ona ani mega ciekawą, ani zaskakująca… Zakończenie to w ogóle… Komiks skończyłem czytać parę dni temu i do dziś zastanawiam się, co w tym finale się wydarzyło, w sensie, na czym polegał kulminacyjny moment, może i jestem zbyt tępy… Sposób, w jaki Reed Richards naprawił to, co zostało zepsute/zniszczone… No po prostu myślałem, że chwycę się za głowę. Najgorsze jest to, że ten finał był zapowiadany jako coś, co trudno Sobie będzie wyobrazić. Miały nam opaść szczęki itp… No ale ja np. osobiście nie czułem ani przez chwilę czytania omawianej pozycji, że jest to dzieło godne wielkiego komiksowego eventu. Po prostu crossover, jakich wielu, a nie wielkie zakończenie Multiversum istniejącego od 1961 r. do 2015. Mówię, gdyby ten komiks traktować jak każdy inny event, to chyba dałbym komiksowi 7/10. No ale to miał być swego rodzaju wielki zapowiadany przez kilkanaście wcześniejszych opowieści koniec pewnej epoki… Jakby tego było mało, komiks mi się bardzo szybko przeczytało, co trochę dziwne jak na jego grubość (czytałem znacznie cięższe albumy)… Moja ostateczna ocena to 6/10. Tajne Imperium to jest event komiksowy! Na, ale o nim w innej opinii… Być może na moją ocena jest taka, a nie inna, gdyż czytałem omawiany komiks i serie Hackmana dopiero teraz wiele lat po jej wydaniu… kiedy w Polsce wyszła już masa komiksów, nie tylko z serii Marvel Now, ale i z Marvel Fresh, a więc miałem jako taką wiedzę na temat tego, co później się wydarzy w świecie Marvela.
VanGreg95 - awatar VanGreg95
ocenił na62 lata temu
Hawkeye: Moje życie to walka Matt Fraction
Hawkeye: Moje życie to walka
Matt Fraction Alan Davis David Aja Javier Pulido
"Jeden z najlepszych i najciekawszych komiksów superbohaterskich w sprzedaży" Takimi słowami reklamuje się ten zeszyt. Czy słusznie? I tak i nie. Nie zwróciłbym w ogóle uwagi na ten komiks, gdyż pierwsze co mnie zniechęcało to niespecjalnie dobry rysunek. A byłaby to spora strata, bo ostatecznie komiks broni się bardzo dobrym scenariuszem. Pierwsza opowieść rysowana przez Davida Aja mnie urzekła. Otrzymujemy opowieść o zwykłym człowieku, który został Avengersem. Sporo ciekawych rozwiązań artystycznych, dobry tekst i odpowiedni klimat tego komiksu przypomniał mi "The Man Without Fear" Franka Millera, choć może to trochę przesada. Rysunek Aja jest znacznie słabszy od kreski Romity Jr., ale ma też swój urok i muszę powiedzieć że nawet pasuje do opowieści. Jest trochę w stylu retro, jakby z lat 50-tych XX wieku albo z gier komputerowych lat 90-tych. Scenariusz komiksu broni jednak takiego rozwiązania i fajnie się to wszystko ze sobą zgrywa i dobrze się czyta. Dużym plusem jest też tekst i ukazanie relacji głównego bohatera z przyjaciółką. Druga część komiksu nie jest już tak dobra jak pierwsza. Rysunek Pulido jest jakby ciut lepszy, ale całość sprawia gorsze wrażenie niż opowieść wcześniejsza. Jako bonus otrzymujemy dodatkowy rozdział "Young Avengers" z rysunkami Alan'a Davisa. To historia, która skręca bardziej w kierunku romansu. Ale jest to bardzo dobrze napisane i byłem pozytywnie zaskoczony. Akt ten wyróżniają także rysunki Daviesa, które są o klasę lepsze od wcześniejszych, co akurat z bardziej romantycznym wydźwiękiem komiksu stwarza bardzo spójne połączenie. Hawkeye pozytywnie mnie zaskoczył i wszedł na listę komiksów, których chętnie podejmę się kontynuacji.
mika_el - awatar mika_el
ocenił na72 lata temu

Cytaty z książki Vision

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Vision