Batman: Trzech Jokerów

- Kategoria:
- komiksy
- Format:
- papier
- Seria:
- Uniwersum DC
- Tytuł oryginału:
- Batman: Three Jokers
- Data wydania:
- 2021-05-19
- Data 1. wyd. pol.:
- 2021-05-19
- Liczba stron:
- 160
- Czas czytania
- 2 godz. 40 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788328160347
- Tłumacz:
- Tomasz Sidorkiewicz
Batman nie wie, jak do tego doszło, ale fakty nie kłamią: złoczyńca, którego ścigał przez całe życie, to nie jedna osoba. Jokerów jest trzech. Teraz, gdy Bruce odkrył niewiarygodną prawdę, musi poznać odpowiedzi na wszystkie dręczące go pytania. Mroczny Rycerz w towarzystwie Barbary Gordon i Jasona Todda – dawnych ofiar Jokera – w końcu ma okazję pokonania szaleńca raz na zawsze. A właściwie każdego z nich.
Trzydzieści lat po ukazaniu się „Zabójczego żartu”, przełomowego komiksu, który na lata zdefiniował postać Jokera, Geoff Johns („Zegar Zagłady”, „Batman: Ziemia Jeden”) i Jason Fabok („Liga Sprawiedliwości: Wojna Darkseida”) ponownie analizują mit Księcia Zbrodni, próbując odpowiedzieć na pytanie: kim lub czym jest Joker i co leży u podstaw jego niekończącej się walki z Batmanem. „Batman. Trzech Jokerów” to komiks, na który fani Mrocznego Rycerza czekali od lat! Album zawiera materiały opublikowane pierwotnie w amerykańskich zeszytach „Batman: Three Jokers” #1-3
Kup Batman: Trzech Jokerów w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Batman: Trzech Jokerów
Poznaj innych czytelników
284 użytkowników ma tytuł Batman: Trzech Jokerów na półkach głównych- Przeczytane 213
- Chcę przeczytać 71
- Posiadam 63
- Komiksy 35
- Komiks 12
- DC Comics 9
- 2021 7
- Komiksy 4
- Komiksy 2021 3
- Ulubione 3



































OPINIE i DYSKUSJE o książce Batman: Trzech Jokerów
Geoff Johns to jeden z moich ulubionych scenarzystów komiksowych, który potrafi napisać wciągające, emocjonujące i inteligentne historie rozrywkowe, a do tego nigdy nie zszedł poniżej pewnego poziomu, ponieważ nawet jego najsłabsze tytuły można określić mianem całkiem dobrych. Tworzone przez tego autora komiksy superbohaterskie charakteryzują się ciekawymi fabułami pełnymi interesujących pomysłów, dobrze napisanymi dialogami, trafnym humorem, dogłębnym zrozumieniem charakteru i osobowości danego bohatera/danej bohaterki, a także idealnym wyważeniem proporcji pomiędzy akcją a spokojniejszymi momentami nastawionymi na rozwijanie relacji między postaciami. Uczciwie jednak trzeba przyznać, że twórczość Johnsa to nie jest ten sam poziom, co większość komiksów stworzonych przez Alana Moore'a i prawdopodobnie nigdy nie uda mu się napisać przełomowej historii na miarę dokonań Maga z Northampton.
Porównanie tych dwóch scenarzystów: jednego bardzo dobrego a drugiego wybitnego, który zasłużenie posiada status żywej legendy jest zasadne o tyle, że Geoff Johns dwa razy próbował skonfrontować się z dorobkiem Alana Moore'a i przy okazji udowodnić wszystkim zainteresowanym, że jest zdolny do stworzenia dzieła dorównującego tym, za które odpowiedzialny był jego starszy kolega po fachu. W obu przypadkach przyjął podobną taktykę napisania kontynuacji do utworów, za które odpowiadał pierwszy Mag, wśród scenarzystów komiksowych (lub pierwszy scenarzysta komiksowy pośród Magów). I tak w "Zegarze Zagłady" mamy możliwość powrotu do świata "Strażników", natomiast "Trzech Jokerów" wykorzystuje wątki, których początki sięgają "Zabójczego Żartu".
Z koncepcją, że największy wróg Człowieka Nietoperza nie jest jednym złoczyńcą, ale trzema po raz pierwszy można się było spotkać w "Wojnie Darkseida", czyli wątku fabularnym, który finalizował staż Geoffa Johnsa przy pisaniu scenariuszy do Ligii Sprawiedliwości w okresie znanym jako "New 52" (po polsku "Nowe DC Comics") i dotyczył konfrontacji pomiędzy największymi ziemskimi superbohaterami i superbohaterkami oraz wspierającymi ich bóstwami z Nowej Genezy, a władcą Apokolips.
Wówczas to Batman tymczasowo stał się Bogiem Wiedzy dzięki temu, że udało mu się zasiąść na Tronie Mobiusa, czyli niesamowicie zaawansowanym wszystkowiedzącym urządzeniu, zdolnym udzielić informacji na każdy zadany temat. Na pytanie Mrocznego Rycerza dotyczące prawdziwej tożsamości Błazeńskiego Księcia Zbrodni otrzymał zaskakującą odpowiedź, że nie ma jednego Jokera, ponieważ jest ich trzech.
Aż chciałoby się zakrzyknąć "Omne Trinum Perfectum!!!" (Batman szepnął wtedy "Niemożliwe!", ale pewnie pomyślał coś w stylu "O k*rw@, ja p*****lę!!!") i od razu przekonać się czy ten zaskakujący pomysł ma satysfakcjonujące uzasadnienie, ale z rozwiązaniem zagadki trzeba było poczekać kilka lat, aż w końcu Geoff Johns ukończył scenariusz do niniejszej pozycji.
Co ciekawe, w omawianym komiksie scenarzysta ani razu nie odwołał się do wydarzeń, które zainicjowały główny wątek tej historii tak, że całą opowieść można przeczytać i nie zdawać sobie sprawy, że wszystko zaczęło się od sytuacji, kiedy to Człowiek Nietoperz posadził swoją batdupę na fotelu znającym odpowiedź na każde pytanie.
Zawiązanie akcji recenzowanego komiksu następuje w momencie, kiedy w tym samym czasie, ale w różnych miejscach Joker popełnia trzy dobrze udokumentowane przestępstwa, które natychmiast stają się szeroko komentowane we wszelkiego rodzaju mediach. Mroczny Rycerz próbuje ustalić naturę tego dziwnego zjawiska. Czy mamy do czynienia z sobowtórami? Klonami? Jokerami z alternatywnych rzeczywistości, a może faktycznie od samego początku mierzył się z wyjątkowo paskudnymi trojaczkami? W śledztwie Człowiek Nietoperz wspomagany jest przez Batgirl i Red Hooda, czyli tych członków Batrodziny, którzy zostali najbardziej skrzywdzeni przez Błazeńskiego Księcia Zbrodni i z tego powodu mierzą się z mniej i bardziej przepracowanymi traumami. Próba odnalezienia i powstrzymania trzech Jokerów prowadzi naszych bohaterów i bohaterkę do odkrycia niejasnego powiązania jakie nemezis Batmana posiada z Joe Chillem, czyli mordercą rodziców Bruce'a Wayne'a.
Z omawianym tytułem wiązałem obawy, że tym razem Geoff Johns przeliczył się, kiedy mierzył siły na zamiary i jego ambitny projekt okaże się spektakularnym niepowodzeniem. Z tego też powodu zwlekałem z przeczytaniem "Trzech Jokerów". Dopiero powtórna lektura "Zabójczego Żartu", który jest jednym z moich ulubionych komiksów o Batmanie i zarazem najlepszym, w jakim występuje Joker zmotywowała mnie do tego, żeby w końcu zapoznać się z niniejszą pozycją.
Może było to spowodowane tym, że nastawiłem się mentalnie na kompletną porażkę i oczekiwania względem tego utworu miałem raczej niewielkie. Tym większe było moje zdziwienie, kiedy brnąłem przez meandry fabuły, ponieważ po lekturze całości jestem autentycznie zachwycony tym tytułem. Uważam, że jest to jeden z najlepszych komiksów superbohaterskich, jaki powstał w przeciągu kilku ostatnich lat i koncentruje się na Batmanie, jego rodzinie oraz arcywrogu.
Geoff Johns w "Trzech Jokerach" według mnie wykorzystał cały swój potencjał twórczy i stworzył historię, która intryguje i w moim przypadku przeczytałem całą opowieść za jednym posiedzeniem. Nie jest to dzieło tak przełomowe i redefiniujące gatunek superbohaterskich historii obrazkowych jak "Zabójczy Żart", ale tym razem do tego wysokiego poziomu niewiele mu brakuje.
Johns nie naśladuje ślepo stylu Moore'a, ale wyraźnie widać gdzie czerpał inspiracje, a gdzie posiłkował się własnym wypracowanym warsztatem. Omawiany tytuł nie jest tak przepełniony symboliką jak u Maga z Northampton, ale imponuje tym, że scenarzysta panuje nad wszystkimi zainicjowanymi w komiksie wątkami, które mają satysfakcjonujące zakończenie w finale. Każda istotniejsza postać, która pojawiła się w tym komiksie pełni konkretną funkcję i bardzo dobrze wywiązuje się z powierzonej roli, oprócz wyjątkowo zmarnowanej szansy większego wykorzystania Komisarza Gordona, który przecież też mocno ucierpiał z powodu Jokera w przeszłości i to nie raz, ale w tym komiksie niestety jest jedynie postacią drugoplanową, co jest jedną z niewielu wad tego tytułu. Natomiast pochwalić należy prowadzenie bohaterów i bohaterek pod względem psychologicznym, ponieważ tutaj scenarzysta wzorcowo wywiązuje się z powierzonego mu zadania i ani razu nie czułem, żeby jakaś postać zachowywała się nienaturalnie. Motywacje, które kierują postaciami są dobrze ugruntowane w ich charakterach i przeżyciach, a w trakcie rozwoju akcji posiadane przez nich przekonania są spójne z dokonaniami, dzięki czemu mamy do czynienia z konsekwentnym portretowaniem postaci. Niektórym może się nie spodobać sposób ukazania Batmana, który trochę różni się od tego jak jest przedstawiany w innych tytułach, ale mnie ta jego wersja jak najbardziej odpowiada, ponieważ podkreśla, że dla Mrocznego Rycerza codzienna i conocna walka z przestępczością w Gotham jest ważniejsza nawet od postępowania zgodnie z wymiarem sprawiedliwości.
Zakończenie komiksu to jedna z jego największych zalet i byłem pod wielkim wrażeniem tego, jak Johnsowi udało się się stworzyć tak bardzo angażujący, emocjonalny i satysfakcjonujący finał, a jednocześnie dodać od siebie kilka naprawdę interesujących pomysłów, które być może zostaną rozwinięte w przyszłych projektach.
Aczkolwiek dla wielu osób wyjaśnienie zjawiska trzech Jokerów może się wydać rozczarowujące, zwłaszcza, że ich obecność nie zdominowała komiksu (co w zależności od osobistych preferencji może być zarówno wadą jak i zaletą),ale ja jestem niezmiernie usatysfakcjonowany tym, jak z tego problemu, który jakby nie patrzeć sam stworzył, wybrnął scenarzysta. Według mnie wątku więcej niż jednego Błazeńskiego Księcia Zbrodni nie dałoby się lepiej przedstawić i rozwiązać. No może Alan Moore byłby w stanie, gdyby nie jego resentyment względem Wydawnictwa DC.
Kolejna z zalet omawianej pozycji, czyli pewne różnice w zachowaniu wszystkich trzech Jokerów, przez co każdy z nich jest definiowany innym terminem: przestępca, komik i klaun, to jednocześnie błyskotliwy metakomentarz dotyczący tego jak komiksowe postacie na przestrzeni wielu lat musiały mieć modyfikowane charaktery, żeby nadążyć za zmianami i trendami zachodzącymi w społeczeństwie.
Również scenarzysta "Zabójczego Żartu" wykorzystał tę technikę, żeby zwrócić uwagę na niekończący się cykl walki pomiędzy superbohaterem, a jego największymi przeciwnikami, który powtarza się tak długo, jak długo trwa zainteresowanie czytelników i czytelniczek, przez co każda ostateczna potyczka staje się tylko jednym z wielu ogniw w nieskończonym łańcuchu.
Jeżeli chodzi o warstwę graficzną to muszę przyznać, że styl rysunków powinien się spodobać nawet tym osobom, które będą rozczarowane fabułą tego utworu. Jason Fabok to obecnie jeden z najlepszych rysowników tworzących dla Wydawnictwa DC i w recenzowanej pozycji wspiął się na wyżyny swojego talentu. Grafiki przez niego stworzone są fenomenalne i znacząco wzbogacają całą opowieść o wyjątkową atmosferę. Według mnie ten artysta dorównuje talentem niezapomnianemu Brianowi Bollandowi, przy czym wypracował własny, bardzo realistyczny styl rysunku. Recenzowany tytuł to z pewnością jeden z najpiękniejszych komiksów, jakie narysowano.
Podsumowując tę dosyć długą recenzję "Batman: Trzech Jokerów" zarówno pod względem scenariusza i rysunków jest pozycją wybitną, która mnie przyniosła ogrom czytelniczego zadowolenia. Geoff Johns zmierzył się ze spuścizną Alana Moore'a i chociaż trochę mu zabrakło, żeby dorównać Magowi z Northampton, to tym razem był już całkiem blisko zamierzonego celu i wrócił stamtąd z tarczą. Dla mnie to najlepszy komiks superbohaterski od wielu lat, a także drugi w kolejności, jeżeli chodzi o najbardziej udane wykorzystanie postaci Jokera (a raczej Jokerów). Na pierwszym miejscu oczywiście uplasował się "Zabójczy Żart" i prawdopodobnie to się już nigdy nie zmieni.
Geoff Johns to jeden z moich ulubionych scenarzystów komiksowych, który potrafi napisać wciągające, emocjonujące i inteligentne historie rozrywkowe, a do tego nigdy nie zszedł poniżej pewnego poziomu, ponieważ nawet jego najsłabsze tytuły można określić mianem całkiem dobrych. Tworzone przez tego autora komiksy superbohaterskie charakteryzują się ciekawymi fabułami pełnymi...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawa historia, w żaden sposób nie burząca przyjętych w jak dotąd obranych kanonach. Ciężko szukać podobnej koncepcji - Joker zaskakuje, choć zdawałoby się to niemożliwe po sporej ilości zeszytów z jego udziałem.
Ciekawa historia, w żaden sposób nie burząca przyjętych w jak dotąd obranych kanonach. Ciężko szukać podobnej koncepcji - Joker zaskakuje, choć zdawałoby się to niemożliwe po sporej ilości zeszytów z jego udziałem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW tym samym czasie, w trzech różnych miejscach Joker dokonuje przestępstwa. Ciekawy punkt wyjścia, rozwinięcie całkiem całkiem a zakończenie myślę że satysfakcjonujące. Są nawiązania do zabójczego żartu i śmierci w rodzinie. Rysunki dobre i pasujące do tekstu.
W tym samym czasie, w trzech różnych miejscach Joker dokonuje przestępstwa. Ciekawy punkt wyjścia, rozwinięcie całkiem całkiem a zakończenie myślę że satysfakcjonujące. Są nawiązania do zabójczego żartu i śmierci w rodzinie. Rysunki dobre i pasujące do tekstu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPostać ,,Jokera”? Kim jest w popkulturze? Czy to jest aż tak istotne? Co najmniej ,,tak"! W podstawowym rdzeniu naszych typowo ludzkich, przyziemnych radości i rozrywek, z których tak lubimy korzystać, ,,Joker” oznacza ona błazna, głupca, kawalarza; kartach do gry to taka ,,otwarta jednostka”, postać/symbol, czy też po prostu znak, który może, albo i nie – w zależności od gry – oznaczać wszystko. Najczęściej jednak w takim ujęciu ,,Joker” to król wszystkich klaunów: zdarza się, że jest bardzo wysoką kartą, dającą dziesiątki punktów graczowi, a jego przeciwnikowi w rozgrywce poważne straty w ruchach, albo i wykluczenie. Sprawy tego rodzaju ,,zabaw” zostawmy na boku, bowiem wśród zakręconych wokół kultury serialu, filmu, komiksu czy książek sympatyków, ,,Joker” oznacza sylwetkę złoczyńcy, ikony kultury masowej, wyrosłej jak grzyby po deszczu dziesiątki lat temu w sferze komiksu, dobijając obecnie do różnych form interpretacji tego czym i jak oraz dlaczego jest owy ,,klaun wśród zbrodniarzy, ale i przestępca wśród klaunów”, jeden z najbardziej ikonicznych nemezis dla jednego z pierwszych w historii komiksu czy popkultury w ogóle superbohatera, Batmana vel ,,Mrocznego Rycerza”.
Trzeba by napisać jakiś traktat o rozmiarach ,,Codexu Gigas”, z zebranymi historiami, życiorysami, na przestrzeni lat różnymi genezami i analizami psychologicznymi ,,tego wybitnie dobrego złola”, wraz z opiniami twórców, scenarzystów i chyba samego fandomu, aby stwierdzić (A czy ostatecznie? Sądzę, że z racji ciągłej jego ewolucji nie będzie to możliwe) kim tak naprawdę jest ,,Joker”. Kto podjąłby się tego zadania, miałby cięższą robotę niż skryba ślęczący dniami i nocami nad stworzeniem całego wspomnianego ,,Codexu”. Można by zagrać w ,,rosyjską ruletkę” lub zrobić sobie swego rodzaju ,,mini burzę mózgów”, aby wyjść choćby z częściową, w miarę kompletną na dzień dzisiejszy, październik Anno Domini 2025, opinio-analizą pokroju tego ,,kim, jak i dlaczego” jest dla kultury serialu, komiksu, filmu, czy naszego ,,rozrywkowego dziedzictwa” ów ukochany ,,pączuś” panny Harley Quinn, Joker. W konsekwencji obraz tego topowego dla DC ,,Villaina” powinien być, jak sądzę osobiście, następujący: Joker to konstruktywny chaos, bez którego komiks w szeregach Wydawnictwa DC, a pod wieloma względami pośród całego wora Uniwersów tworzących przygody herosów, obdarzonych nadnaturalnymi ,,mega-mocami”, z odpowiednią dozą pompatyzmu i ,,herosikowego lukru” omawiających ich cele, zadania, w których stawiają mężnie czoła licznym przeciwnościom, w tym takim, które potrafi zgotować najróżniejszego typu zwykły obwieś, nieco większego kalibru złoczyńca, czy ostatecznie o sile na skalę galaktyczną super-łotr, by po prostu nie istniał. Sfera narracji obrazkowych kocha chaos i jokerowskie ambiwalencje – dodaje to temu medium, a także formie filmowej czy serialowej, w której Dżej-Dżej występuje tysiące punktów do budowy różnorodności w stylu, jakości, narracji, intensywności emocji kreowanych w Uniwersum DC komiksów. Staje się potężnym, o mocnym silniku ,,fabularnie i narracyjnie budującym” parowozem, który podpina pod siebie wagony z Światami Marvela, nawet i Star Wars, Image Comics i innymi cudacznymi wymiarami, na które Joker znacząco wpłynął, ciągnąc ze sobą i ciągnąc tą jokerowską popkulturę ku ciągłemu rozwojowi, aż po można by refleksyjnie rzec: rozrywkowy kres czasów, o ile kiedykolwiek on nastąpi... o ile nam ludziom, rozrywka się znudzi.
Jeszcze kilka miesięcy i nastanie schyłek 2025 lub początek 2026 roku (w zależności od tego kiedy czytacie ów tekst); to spory czas, jeśli chodzi o jego upływ od momentu wejścia do kin filmu, ot ambitnego jakby wizualnie i scenariuszowo niezależnego projektu w obrębie adaptacji komiksu Unwiersum DC, pod nazwą , a jakże by inaczej: ,,Joker”. Owe widowisko, które zadebiutowało jesienią 2019 roku, to kwintesencja tego jak potężne możliwości tworzenia symbolu, zjawiska, idei, które się z ,,tym kimś/czymś!” wiążą w calutkim jądrze popkultury - ten film ma to coś, ma w sobie to, co nazywamy wprost z komiksowych annałów, symboliką Jokera. Sam obraz, co istotne nie tylko podbił serca krytyków, fanów czy zwykłych ,,niedzielnych widzów kanapowych, rzadko chodzących na kinowe seanse, na całym świecie, ale przede wszystkim, co również jest pokłosiem ,,Jokeringgu” w popkulturze: co najmniej nieźle zarobił; film bowiem ,,uciułał" ze sprzedaży biletów ponad miliard dolarów, co z perspektywy tego jakim okazało się to kinem, bo nie żadnym rozrywkowym ,,zapchajdziurą” blockbusterem, ale emocjonalnym dramatycznym pejzażem wątków, zdarzeń i relacji z interpretacją realiów Świata DC, zasługuje na nazwanie ,,Jokera” w reżyserii Todda Phillipsa nigdy dotąd nie nawiedzającym ram kultury masowej fenomenem: historią jednego człowieka, Arthura Flecka, tytułowego ,,klauna wśród złoczyńców”, za którego to wcielający się w tę dość immersyjnie oddziałującą na widza postać Joaquin Phoenix otrzymał Oscara. Potem, za dobrych lat kilka, w 2024 roku do kin wchodzi ,,Joker: Folie à deux”, sequel omawianego fenomenu, z nadziejami od strony twórców i ,,białych kołnierzyków” WB na wybitny wynik w Box Office i liczne festiwalowe i oscarowe nagrody. Stało się jednak inaczej. (Nie)Zakupione bilety, średnio przychylne opinie i recenzje w sieci oraz skromny zasięg ,,marketingu szeptanego” – to czynniki, które sprawiły, że ironicznie nazywamy przez wielu ów niby-musicalowy byt ,,Foliarzem”… poległ. A czy są z tego ,,tytułu” powody do obaw? Nie sądzę, gdyż tego rodzaju wynik tego jak po raz enty w popkulturze w tak dziwny sposób zaadaptowano postać, symbolikę, znaczenie Jokera w komiksach, czy ogólnie w ,,rozrywkowych dobrach kulturowych”, świadczy o bezbrzeżnym, nieskończonym wpływie Jokera na proces ,,twórczo-odbiorczy” w ,,masówce”, na nas samych i twórców pragnących Jokera ,,dotykać i doświadczać”, pragnących o nim pisać. To również okazja do tego, aby w tak solidnym ciągu ,,myślowych rozkmin”, na które Joker całą swoją popkulturową okazałością na mnie wpłynął, czego sam nie jestem nawet geekowsko do końca świadom, sięgnąć po kolejny twór omawiający, opisujący uwydatniający psychiczne rysy, jej zadania, możliwości, zasięg wpływów na szereg postaci z DC/DCEU, postać ,,Pana Dżej-Dżeja". Tym ,,świetnym czymś!” okazuje się komiks ,,Batman: Trzech Jokerów”, autorstwa artystów tuz tej branży: Geoffa Johnsa, Jasona Faboka, czy Brada Andersona.
Nie miałem żadnych powodów, aby po niniejszym omawiany ,,jokerowsko-łotrzykowski” komiksowy ewenement (tak, jest to dość osobliwe wydarzenia w Świecie wydawniczym DC, czy ogólnie w oceanie superbohaterszczyzny, którą w popkulturze zajadamy się chyba wszyscy) nie sięgać. Tak jak ująłem to wyżej: z mojej geekowskiej relacji wynika, iż musiałem to zrobić. Tak, w końcu stało się: gdy komiks dotarł z paczkomatu wprost w moje czytelnicze ręce, od razu zabrałem się do fanowskiej powinności. A jaka to była lektura, jak to wszystko zatoczyło z mojej perspektywy koło! Nie dość, że ,,kopnął” mnie zaszczyt przeczytania tak ambitnego i wielkiego duchem kreacji Jokera, także rysunkiem i narracją komiksu, to, co niezwykłe, jestem posiadaczem dosłownie tak samo wyglądającego, jak tytułowa przednia okładka ,,Trzech Jokerów” puzzli, w ilości 1000 el., złożonych, wiszących w moim pokoju w ramce, na ścianie. I nie ukrywam, czytając tą historię zerkałem, mimo sporego skupienia, kątem oka na ich ułożony, stylowy wzór, na to jak szaleńczo spoglądają na mnie trzy oblicza odpowiednio wykadrowanych twarzy ,,spaczonego inaczej” Jokera. Dodawało mi to sporej energii do tego rodzaju doświadczania popkultury - tak wykreowana nie tyle sylwetka, co jej rozgałęzienia, jej idea, symbole (bo Jokerów mamy tu… trzech) w tak opracowanym scenariuszu sprawiły, że od tej pory będę miał jeszcze bardziej złożone stanowisko wobec kulturowego zjawiska jakim jest komiksowy bądź nawet i adaptowany Joker.
Kreacje mistrza psychodelicznej zbrodni w Świecie DC, w tym właśnie cholernie dopracowanym wydaniu, przeszły same siebie. To jedne wielkie wypluwające rozkładający wszystko co żywe dziwny, obły mrok, zagadki, zresztą jak cała rozpisana tu historia, która poraża umiejętnie wplatanym suspensem po całości: od początku aż do końca, dając m.in. ,,Batsy’emu” i jego towarzyszom olbrzymie powody do nadludzkiego wysiłku aby te ,,interpretacje” Dżej-Dżejów powstrzym(yw)ać. To trudny i surowy fabularny plot. Emocje są ciężkie, często niejasne i trudne do przełknięcia. Jak ktoś tu ma żartować… to tylko Joker(owie),nikt więcej. Taki obrót spraw w narracji skupia czytelnika na ciągłym i ciągłym doświadczaniu historii, jakby… bez końca, co w tym wszystkim jest po prostu niesłychanie dobre. Jokerowski szał, ta niewiedza ,,o co z tym wszystkim kaman”, skoro ekipa ,,Batka”, gdzie ważną część fabuły będą stanowiły decyzje podejmowane przez Batgirl i Red Hooda (niezłe trio… świetna chemia i twardość oraz nieustępliwość, które wyzierają na linii więzi tej trójki!),nadal (teoretycznie) ma problem z ustaleniem tożsamości tego pierwszego Jokera, tego totalnie pierwotnego – wszystko to jest w tej historii niezwykle wyraziste, wręcz wylewające się z tym całym swoim epickim klimatem i atmosferą... po całości!
Najniezwyklejszą częścią ,,Trzech Jokerów” jest pomysł na plansze i nazwijmy to ,,reżyserowanie kadrów” w tym wydaniu: nieprawdopodobnie poprawnie, co najmniej intuicyjnie dostosowane, świetnie przemyślane zostało umieszczenie tak złożonej, jednocześnie z solidnym wachlarzem ciężkich, twardych i stojących w gardle niczym popękane ostre kawałki szkła, emocji, wydajnie i efektywnie podążających za wielowymiarową, skomplikowaną śledczo-detektywistyczno-typowo batmanowską, z mrokiem i depresyjnością rodem z wielu filmowych serii noir, fabułą, z tak samo wykreowaną, arcy-mięsistą ,,kreską”, gdzie hiper-realistyczny styl, z ,,żylaście” wyprofilowanymi postaci, co sprawia że doświadczanie przez czytelnika ich emocji, w tym tych trudnych wyborów (np. Batman, starający się powiązać któregoś z Jokerów z słynnym zabójstwem jego rodziców przed wielu laty, od którego… przecież wszystko się zaczęło!) jest niesamowicie intensywne, w dość niby-schematycznych małych kadrach, tworzące nieraz na stronach jakby jakąś tabliczkę mini-prostokącików. Zresztą tego rodzaju elementu obrazu w komiksie... nie da się prosto opisać; to trzeba zobaczyć i przeżyć tak ,,pomontowaną narrację!". Finał może i jest troszku rozmyty, ale z solidną dozą emocji, które mogły wywołać u odbiorcy tylko historie z Jokerem i ,,Bat-ekipą” w roli głównej. Tylko!
Postać ,,Jokera”? Kim jest w popkulturze? Czy to jest aż tak istotne? Co najmniej ,,tak"! W podstawowym rdzeniu naszych typowo ludzkich, przyziemnych radości i rozrywek, z których tak lubimy korzystać, ,,Joker” oznacza ona błazna, głupca, kawalarza; kartach do gry to taka ,,otwarta jednostka”, postać/symbol, czy też po prostu znak, który może, albo i nie – w zależności od...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietna historia. Motyw trzech Jokerów wypadł rewelacyjnie. Fabuła się klei jest klimat jest fajna intryga. Relacje między bohaterami wpadają super no i kreska - perfekt. Jedyny malutki minus to układ kadrów. Wolę taki standardowy miszmasz jaki mamy w 99% komiksów. Tutaj na większości stron upitolone jest zbyt dużo małych kadrów przez co nie byłem w stanie nacieszyć oka tymi pięknymi rysunkami. Mimo wszystko gorąco polecam!
Świetna historia. Motyw trzech Jokerów wypadł rewelacyjnie. Fabuła się klei jest klimat jest fajna intryga. Relacje między bohaterami wpadają super no i kreska - perfekt. Jedyny malutki minus to układ kadrów. Wolę taki standardowy miszmasz jaki mamy w 99% komiksów. Tutaj na większości stron upitolone jest zbyt dużo małych kadrów przez co nie byłem w stanie nacieszyć oka...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNaprawdę dobry komiks, łączący fajną historię z bardzo ładnymi rysunkami. Dynamiczna fabuła w połączeniu z wysokiej jakości ilustracjami tworzy doskonałą kombinację.
Naprawdę dobry komiks, łączący fajną historię z bardzo ładnymi rysunkami. Dynamiczna fabuła w połączeniu z wysokiej jakości ilustracjami tworzy doskonałą kombinację.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo fajny i ciekawy komiks, który poszerza a zarazem uzupełnia wiedzę o Jokerze, najgorszym wrogu Batmana. Tym razem jest ich 3, więc Batman też musi mieć sojuszników, Red Hood i Batgirl, muszą uporać się ze swoimi problemami by móc pomóc Batmanowi. Bardzo fajna akcja, szybkie tempo i piękne nawiązania do kultowych scen Jokera z pomocnikami Batmana. Piękna kreska. Gorąco Polecam. Zapraszam też na swojego bloga https://okonapopkulture.blogspot.com/
Bardzo fajny i ciekawy komiks, który poszerza a zarazem uzupełnia wiedzę o Jokerze, najgorszym wrogu Batmana. Tym razem jest ich 3, więc Batman też musi mieć sojuszników, Red Hood i Batgirl, muszą uporać się ze swoimi problemami by móc pomóc Batmanowi. Bardzo fajna akcja, szybkie tempo i piękne nawiązania do kultowych scen Jokera z pomocnikami Batmana. Piękna kreska. Gorąco...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPozytywne zaskoczenie. Komiks jest naprawdę świetny i wciąga od pierwszej strony. Na plus oczywiście Batman oraz świetny Joker. A raczej Trzech Jokerów. Świetni byli także Batgirl i Red Hood. Zaskoczyło mnie także , że w pewnym sensie jest to kontynuacja „Batman : Zabójczy żart” , ponieważ mamy tutaj Batgirl , która wspomina co Joker Jej zrobił w „Zabójczym Żarcie” A także akcja dzieję się po wydarzeniach w których Joker brutalnie pobił Jasona , bo i On wspomina to wydarzenie. Na plus również wątek z mordercą rodziców Bruce’a. I cholernie mnie zaskoczyła ostatnia scena , gdzie Bruce zdradza Alfredowi pewną tajemnicę. Choć jedna scena mnie wkurzyła , a konkretnie wątek listu , który Jason zostawił Barbarze.
Pozytywne zaskoczenie. Komiks jest naprawdę świetny i wciąga od pierwszej strony. Na plus oczywiście Batman oraz świetny Joker. A raczej Trzech Jokerów. Świetni byli także Batgirl i Red Hood. Zaskoczyło mnie także , że w pewnym sensie jest to kontynuacja „Batman : Zabójczy żart” , ponieważ mamy tutaj Batgirl , która wspomina co Joker Jej zrobił w „Zabójczym Żarcie” A także...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoria opowiedziana w tym komiksie jest naprawdę "mięsista", z wieloma smaczkami. Otrzymujemy Jokera, który bawiąc się swoimi ukochanymi chemikaliami, powołuje do życia jeszcze dwóch innych Jokerów. Batman z reguły miał problemy z jednym Księciem Zbrodni, więc nic dziwnego, że w tej sytuacji nawiązuje współpracę z Batgirl i Red Hoodem. Kolaboracja tej trójki jest siermiężna, niepozbawiona napięć między Brucem a Jasonem. Barbara jest w tym trójzębie osobą, która stara się tonować ciężkie charaktery swoich ziomków.
Wielkim atutem komiksu jest jego detektywistyczny klimat. Na kartach dzieła nie znajdziemy epickich starć na miarę superbohaterów. Zamiast tego widzimy "rozkminy" głównych bohaterów, próbujących zrozumieć, jak to się dzieje, że w Gotham grasuje trzech Jokerów. Wspomnianymi wcześniej smaczkami są dla mnie nawiązania do wielkiego "Zabójczego Żartu" Alana Moore'a oraz retrospekcje przedstawiające tragedię młodego Jasona Todda.
Bardzo ładne ilustracje podbijają ocenę komiksu, ale niestety plansze są za małe, podobnie jak chmurki dialogowe. Szkoda, że w wydaniu polskim brak jakiegoś posłowia i wprowadzenia. Dobrze znać kulisy powstawania danego dzieła oraz wiedzieć, jak komiks wpasowuje się w szerszy kontekst nietoperzowego uniwersum.
Historia opowiedziana w tym komiksie jest naprawdę "mięsista", z wieloma smaczkami. Otrzymujemy Jokera, który bawiąc się swoimi ukochanymi chemikaliami, powołuje do życia jeszcze dwóch innych Jokerów. Batman z reguły miał problemy z jednym Księciem Zbrodni, więc nic dziwnego, że w tej sytuacji nawiązuje współpracę z Batgirl i Red Hoodem. Kolaboracja tej trójki jest...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie jestem fanką komiksów o superbohaterach, a jednak ta historia mnie wciągnęła. Bardzo ciekawy motyw z Jokerami, wątki poboczne też zdecydowanie miały w sobie to coś. Fantastyczna kreska, mocna historia, ciekawe zakończenie. Zacny zeszyt! Polecam :)
Nie jestem fanką komiksów o superbohaterach, a jednak ta historia mnie wciągnęła. Bardzo ciekawy motyw z Jokerami, wątki poboczne też zdecydowanie miały w sobie to coś. Fantastyczna kreska, mocna historia, ciekawe zakończenie. Zacny zeszyt! Polecam :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to