Miasto gangów. Ukryte światy Rio de Janeiro

Okładka książki Miasto gangów. Ukryte światy Rio de Janeiro
Łukasz Czeszumski Wydawnictwo: CL Media reportaż
292 str. 4 godz. 52 min.
Kategoria:
reportaż
Wydawnictwo:
CL Media
Data wydania:
2019-01-28
Data 1. wyd. pol.:
2019-01-28
Liczba stron:
292
Czas czytania
4 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788394135553
Tagi:
reportaże przestępczość Brazylia Rio de Janeiro
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Okładka książki Porwany. 82 dni w rękach piratów Piotr Budzynowski, Łukasz Pilip
Ocena 7,3
Porwany. 82 dn... Piotr Budzynowski, ...
Okładka książki Jeżozwierz Tomarz "Lipa" Lipnicki, Przemysław Łucyan
Ocena 7,6
Jeżozwierz Tomarz "Lipa" Lipni...
Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,5 / 10
92 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
394
179

Na półkach:

Po tytuł sięgałem mając jeszcze w pamięci książkę Nemezis o podobnej tematyce.
Tutaj w zasadzie pozostajemy nadal w tematyce wojny gangów w Rio i całej otoczce z tym związanej, ale schodzimy na nieco niższy, może bardziej przyziemny poziom za sprawą bezpośrednich kontaktów autora z przedstawicielami najniższych szczebli narkotykowego biznesu. Nic na tym nie tracimy, bo to zwyczajnie nieco inna perspektywa, może bardziej ludzka pokazująca życie zwykłych ludzi w obliczu prosperowania w tak specyficznych warunkach gdzie z jednej strony mamy silny podział wpływów bossów narkotykowych, a z drugiej nie mniej groźne oddziały wyspecjalizowanej policji walczące z tym procederem, które metodami działań i brutalnością dorównują jeśli nie przebijają oponentów.

Po tytuł sięgałem mając jeszcze w pamięci książkę Nemezis o podobnej tematyce.
Tutaj w zasadzie pozostajemy nadal w tematyce wojny gangów w Rio i całej otoczce z tym związanej, ale schodzimy na nieco niższy, może bardziej przyziemny poziom za sprawą bezpośrednich kontaktów autora z przedstawicielami najniższych szczebli narkotykowego biznesu. Nic na tym nie tracimy, bo to...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
689
572

Na półkach:

Po Miasto Gangów, książkę współczesnego polskiego reportażysty (ur. 1980), sięgnąłem zachęcony przez znajomego i wysokie oceny na goodreads.com. Czeszumski pomieszkiwał w Amerykach i Azji, więc miałem nadzieję na coś autentycznego. Podtytuł sugeruje, iż autor pokaże nam nieznany szerszemu ogółowi obraz miasta, o którym słyszał chyba każdy człowiek na ziemi; jeśli nie, to musiał nie widzieć na oczy telewizora, smartfonu ani radia.

Rio de Janeiro, prawie siedem razy tyle mieszkańców co Warszawa, do 1960 stolica Brazylii, kraju o dochodzie per capita podobnym do Polski, ale o populacji niemal sześć razy liczniejszej… Słysząc Rio przywołujemy z pamięci karnawał, piłkę nożną, cudowne plaże pełne pięknych młodych ludzi.. Obraz ten zakłóca nieco tym, którzy z mediów zapamiętują coś więcej poza reklamami i gównoburzami, wspomnienie migawek z policyjno-wojskowych akcji w fawelach, zewnętrznych dzielnicach Rio, w których usiłowano zaprowadzić ład, porządek i prawo przed Igrzyskami Olimpijskimi w 2016, a wprowadzano je metodami znanymi z tłumienia powstań – z użyciem długiej broni, ostrej amunicji i pojazdów pancernych. Widząc więc w tytule reportażu zestawienie gangi-ukryte światy, spodziewamy się opowieści o zorganizowanej przestępczości, pewnie narkotykowej, biedzie i innych patologiach. Paradoksalnie – mamy rację i jednocześnie mylimy się kompletnie.

Już od pierwszych chwil lektury widzimy, że to mocna rzecz i że siłą tej książki jest tematyka, choć narracja jest też bardzo dobra, a potem nawet stwierdzamy, że świetna. Jednak później okazuje się, iż o ponadprzeciętnych walorach Miasta gangów decyduje ich głębia, wyczucie, wierne i plastyczne oddanie dla nas nierealnej wręcz i trudno wyobrażalnej rzeczywistości oraz wyważona i inteligentna perspektywa, z której autor, który w Rio mieszkał, przedstawił sprawy skomplikowane i niejednokrotnie niejednoznaczne moralnie.

Gdy mówimy o tym, jak zaburzone są standardy moralne w krajach, gdzie mafia narkotykowa ma się dobrze, przypomina mi się jak w serialu Narcos jeden z bossów oburza się, gdy nazwano go przestępcą i mówi z dumą: Ja nie jestem żadnym przestępcą, ja jestem bandytą. W Rio te sprawy jeszcze bardziej stoją na głowie.

Gdyby ktoś napisał powieść i wymyślił miasto, w którym dzielnice pozostające we władaniu trafikantów i prawa trafiku* są wzorem państwa opiekuńczego, gdyż dilerzy nie tylko nie czepiają się uczciwych ludzi ani nie nakładają podatków czy haraczu, ale skuteczniej niż jakakolwiek policja pilnują porządku i prawa, nawet pomagają mieszkańcom, a jedyną ich wadą jest to, że sprzedają narkotyki do których kupna jednak nikogo nie zmuszają ani nie namawiają, to raczej nie uznano by jej za realistyczną, ani tym bardziej pozytywną moralnie. Co jednak zrobić z rzeczywistością, jeśli taka jest? Z miastem, w którym takie dzielnice są da szarych ludzi (poza najazdami policji i innych band) bezpieczniejsze niż poddane „prawdziwemu” prawu i władzy państwa, a wśród uczciwych mieszkańców faweli obawy budzi policjant, a nie handlarz narkotyków?

Jeśli już jesteśmy przy walce z przestępczością, to Rio jest pięknym obiektem do analizy podczas dyskusji ze zwolennikami twardej ręki w najpowszechniejszym, prostackim rozumieniu tego określenia. O ile bowiem przestrzeganie prawa od najdrobniejszych spraw poczynając i nieuchronność kary są dobrymi kierunkami, o tyle wysokość kary, a zwłaszcza fanatyzm i brutalność, nigdy w historii jeszcze niczego nie naprawiły.

Czytając o wszystkim, co się wiązało z Igrzyskami w Brazylii, myślę nie tylko o tym, co się tam działo, ale gdy dochodzimy do tematu finansów i korupcji od razu przypomina się to, co teraz widzimy w Polsce – budowanie stadionów i amfiteatrów na wsiach i w innych dziurach, w których nikt nigdy nie zagrał żadnego meczu, ani których nie będzie stać na późniejsze utrzymanie tych obiektów. Będą niszczeć tak jak stadiony w Brazylii, a w dodatku te pieniądze są marnowane w państwie, które powinno się zbroić, przygotowywać do wojny, a przede wszystkim wspierać walczącego sojusznika, zamiast bawić się w pierdoły.

Zadziwiło mnie i zafascynowało, że dwa style życia – uczciwy i w gangu narkotykowym - tak pozornie sprzeczne i odmienne, w gruncie rzeczy są tak podobne. W obu praca od rana do nocy, przez co nie ma czasu na refleksję nad sensem życia, bo trzeba się wyrabiać, utrzymać i rozwijać, i tak przez cały czas, bez chwili przerwy, byle więcej, byle szybciej, bez zastanowienia, bez odpoczynku. Tyle, że w trafiku start jest łatwiejszy i dojście do pieniędzy szybsze, ale za to szanse na dożycie emerytury mniejsze.

Miasto gangów dalekie jest od koncentrowania się na przestępczości jako takiej. To głębokie studium przyczyn obecnego stanu rzeczy, obrazu stosunków społecznych i ekonomicznych, ukazanie od podszewki życia pojedynczych, znanych autorowi osób, głównie z dzielnic, do których turysta nigdy w życiu nie zawita o ile nie chce tego życia stracić.

Rio to miasto w stanie ciągłej wewnętrznej wojny. Policjant w Rio ma podobno większe szanse zginąć na służbie, niż amerykański żołnierz w czasie wojny w Wietnamie. Jednak policjant dla zdecydowanej większości mieszkańców Rio jeśli nawet nie jest wrogiem, to co najmniej jest postrzegany jako osoba absolutnie niegodna zaufania a tym bardziej jakiejkolwiek współpracy. Gdy czytam o realiach interakcji policja-społeczeństwo w Rio, nasuwają mi się przykre analogie pomiędzy prawem karnym, zarówno materialnym, jak wykonawczym i proceduralnym w Brazylii, a sytuacją w Polsce. Daleko nam jeszcze do patologii z Rio, ale jednak widać wyraźnie, że powoli zmierzamy w tym kierunku, choć oczywiście w warunkach bądź co bądź europejskich wygląda to całkiem inaczej.

Jeśli już jesteśmy przy różnych formach rządów, to wspominając bardzo mądrą książkę Slavoya Žižka Żądanie niemożliwego można powiedzieć, że Rio jest jednym wielkim eksperymentem w dziedzinie poszukiwania nowego ustroju społeczno-ekonomicznego; jednym z wielu samorzutnie dziejących się w różnych miejscach globu i mających na celu powstanie czegoś, co zastąpi znane dotąd formy sprawowania rządów i funkcjonowania gospodarki, z których żaden w chwili obecnej nie spełnia pokładanych w nim nadziei. Oczywiście, pewnie wszystkie poza jednym, nie wiadomo którym, okażą się ślepymi zakątkami ewolucji, ale może już gdzieś na ziemi jest ten, z którego narodzi się przyszłość. I oby to nie była kolejna z form rządów w Rio, konkurencyjna wobec państwa i trafiku, czyli milicje**.

Milicje to najbardziej obrzydliwa i najokrutniejsza dla mieszkańców forma rządów. Niestety, wydaje się mieć przed sobą przyszłość. Najgorsze, że jestem przekonany, iż Rio nie jest jej główną enklawą. Taka mafia, taki ustrój w najgorszym wydaniu, zapanował teraz w Rosji Putina, a to naprawdę jest problem. Tym bardziej iż, jak widać, politycy wszystkich krajów, nawet Polski, nie zdają sobie z tego sprawy i myślą, że Rosja to normalny kraj, a Putin to zwykły polityk, co najwyżej okrutny dyktator.

Jeśli już czytamy o milicjach, o strategiach stosowanych przez nie podczas przejmowania nowych terenów, to nasuwa mi się skojarzenie z walką z terroryzmem. Nie ma dwóch zdań, że gdy służby dostają wciąż większe uprawnienia, nawet pozakonstytucyjne, to rodzi to pokusę wykorzystania owych uprawnień dla celów mafijnych. Szkoda, że głosy tych, którzy przed tym ostrzegają, giną w internetowym i medialnym bełkocie. Do czego to może doprowadzić widzimy teraz po Rosji, gdzie władzę sprawuje mafia, a na jej czele stoi człowiek z KGB.

Na tle tego wszystkiego wręcz zszokowało mnie, iż wśród mieszkańców Rio, jak i w ogóle Brazylijczyków, charakterystyczny jest brak agresji po alkoholu, nawet po narkotykach. Jeśli już przez nałogi ludzie staczają się do enklaw wykluczonych, i tam też przeważają zniechęcenie i depresja, raczej bez agresji. Jaki to kontrast w stosunku do Polski, gdzie alkohol i inne używki, nawet w nie tak dużych ilościach, nieodmiennie wiążą się z agresją.

Rio de Janeiro to zarazem miasto radości i miasto złudzeń. Miasto z wielkimi problemami, być może jedno z najgorszych w świecie. Zarazem miasto, w którym na pewno można się zakochać, utonąć w nim i się od niego uzależnić.

Co dziwne, książka wcale nie jest przygnębiająca, przytłaczająca, mimo takiej właśnie tematyki. Autor balansując różnymi punktami widzenia i ukazując dobre i złe strony różnych aspektów rzeczywistości daje co pewien czas odetchnąć czytelnikowi a postacie takie, jak zmywacz samochodów, który tylko własną pracą i wykonując cały czas ten sam zawód, od zera doszedł do pozycji zamożnego ojca rodziny tylko dzięki uczciwości, pogodzie ducha i asertywności, dają przykład, że można mieć dobre życie nawet w patologicznej rzeczywistości, poza oczywiście terenami ogarniętymi przemocą i milicjami.

Byłem tą lekturą zachwycony i aż żal, że spłodził ją polski autor niezbyt znany za oceanem. Gdyby napisał ją Amerykanin, na pewno mógłby być z tego następny sezon Narcos i byłby najlepszy ze wszystkich.

Książkę poznałem w wersji audio, której głosu użyczył nieznany mi wcześniej Janusz German. Jego interpretacja w połączeniu z walorami czytanej treści okazała się prawdziwą ucztą konesera. Zdecydowanie polecam – na pewno się na tej pozycji nie zawiedziecie.
recenzja pierwotnie opublikowana na naszym blogu: https://klub-aa.blogspot.com/2022/03/miasto-gangow-ukasz-czeszumski-miasto.html

Po Miasto Gangów, książkę współczesnego polskiego reportażysty (ur. 1980), sięgnąłem zachęcony przez znajomego i wysokie oceny na goodreads.com. Czeszumski pomieszkiwał w Amerykach i Azji, więc miałem nadzieję na coś autentycznego. Podtytuł sugeruje, iż autor pokaże nam nieznany szerszemu ogółowi obraz miasta, o którym słyszał chyba każdy człowiek na ziemi; jeśli nie, to...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
460
76

Na półkach: ,

Świetna książka, otwiera oczy. Zupełnie nie miałam pojęcia jak naprawdę wygląda rzeczywistość Rio. Składnia do myślenia, że jednak nie mamy tak źle ;)

Świetna książka, otwiera oczy. Zupełnie nie miałam pojęcia jak naprawdę wygląda rzeczywistość Rio. Składnia do myślenia, że jednak nie mamy tak źle ;)

Pokaż mimo to

3
Reklama
avatar
1119
214

Na półkach: , , , ,

RIO! Któż o nim nie słyszał. Rytmy samby, pióra, cekiny , roznegliżowane tancerki, gorący karnawał, atmosfera zabawy, kto nie widzi właśnie takiego barwnego korowodu pląsającego ulicami, jak wymawia magiczne słowo RIO. No dobrze niektórzy do RIO podążyliby , aby podziwiać ogromny posąg Chrystusa. I tyle… Za tym blichtrem kryje się jednak codzienne życie milinów ludzi. Chciałoby się powiedzieć, że w spokoju, ale na ulicach RIO trwa woja. Turystyczne centrum to nierealna bajka w codzienności tego miasta. Prawdziwe życie toczy się w okolicznych Fawelach. Chciałoby się rzec – osiedlach mieszkalnych, ale prawda jest taka, że to głównie slamsy, a jednocześnie królestwa lokalnych gangów. Tak naprawdę dla wielu tylko gang jest szansą na odbicie się od dna, ale nie każdemu się udaje. Wielu zaczyna swoją życiową przygodę z gangiem, przeżywa pewnie max połowa. Gang przyciąga iluzją na lepsze jutro, pociąga możliwością bycia kimś, mami poczuciem władzy. Ta iluzja to nie karnawał, to życie setek młodych ludzi, którzy giną każdego dnia na ulicach Rio.
Autor zanurza się w tajne życie Rio, przemierza ulice miasta Bogów z otwartymi oczami. Należałoby powiedzieć, że z szeroko otwartymi i to nie tylko po to, aby nic nie umknęło jego reporterskiej uwadze, ale przede wszystkim, aby przeżyć. Łukasz Czeszumski słucha, słucha ludzi, którzy żyją w Rio i którzy oddychają jego ciężkim powietrze. Ludzi, którzy doświadczyli bezlitosnej codzienności tego wielkiego miasta. Jedni wygrali, inni przegrali, a ich drogi bez względu na to czy po stronie prawa czy bezprawia, przepraszam prawa gangów, były kręte. Dzięki temu obala mity, wyciąga na powierzchnię to co przykrywa się popularnym turystycznym sloganem „Karnawał w RIO”. Pokazuje nam RIO, jako gorzki cukierek zapakowany w błyszczący papierek. Ładny i połyskujący z zewnątrz i zepsuty w środku. Świetny reportaż.

RIO! Któż o nim nie słyszał. Rytmy samby, pióra, cekiny , roznegliżowane tancerki, gorący karnawał, atmosfera zabawy, kto nie widzi właśnie takiego barwnego korowodu pląsającego ulicami, jak wymawia magiczne słowo RIO. No dobrze niektórzy do RIO podążyliby , aby podziwiać ogromny posąg Chrystusa. I tyle… Za tym blichtrem kryje się jednak codzienne życie milinów ludzi....

więcej Pokaż mimo to

48
avatar
528
7

Na półkach: , ,

Ciężka lektura.

Ciężka lektura.

Pokaż mimo to

0
avatar
1005
137

Na półkach: , , , ,

Po wysłuchaniu tego reportażu ciężko mi zebrać wszystkie refleksje w spójną całość. W mojej głowie trwa gonitwa myśli. Niestety gonitwa do ślepych zaułków, rodem z brazylijskich faweli.
I trudno jest mi znaleźć jakikolwiek pomysł na to jak pomóc tym ludziom uwierzyć, że nie żyją naprawdę, że mają tylko takie wrażenie. Jak ich przekonać, że można żyć inaczej, po swojemu, bez oglądania się na kogokolwiek, a przede wszystkie mieć wybór.
Tylko jak pomóc zapewnić im takie życie?

Niestety nie widzę wyjścia z tego zaułka. 😔

Początek reportażu dość przeładowany nazwami poszczególnych faweli, rządzących nimi na przestrzeni lat frakcji i nazwiskami kolejnych przywódców, ale dzięki temu uzyskujemy chronologię i ogólne pojęcie o prawach i zasadach rządzących w fawelach.
Trzeba przez niego przebrnąć, by dotrzeć do sedna, poznać specyfikę i funkcjonowanie tego żyjącego poza nawiasem dobrobytu społeczeństwa.

Według mnie, to wiarygodny i obiektywny tekst. Nie wyczułam w nim stronniczości, czy opowiadania się po jakiejkolwiek stronie. Bez niepotrzebnej ckliwości, bez szukania taniej sensacji. Rzeczowo, sumiennie, z dbałością o detale. I to bardzo w tym tekście autora mi się podobało. Jakość.

Po wizycie w fawelach Rio de Janeiro ten temat we mnie ciągle pulsuje, dlatego już po wysłuchaniu - na ile można, a nie można na wiele - zagłębiłam się wirtualnie (dzięki Google Map) w uliczki fawel Rio de Janeiro.
Zaczęłam też oglądać „Elitarnych”, a w planach mam ponowne obejrzenie dawno temu widzianego „Miasta Boga”.

Polecam.

Po wysłuchaniu tego reportażu ciężko mi zebrać wszystkie refleksje w spójną całość. W mojej głowie trwa gonitwa myśli. Niestety gonitwa do ślepych zaułków, rodem z brazylijskich faweli.
I trudno jest mi znaleźć jakikolwiek pomysł na to jak pomóc tym ludziom uwierzyć, że nie żyją naprawdę, że mają tylko takie wrażenie. Jak ich przekonać, że można żyć inaczej, po swojemu,...

więcej Pokaż mimo to

32
avatar
1279
1280

Na półkach: ,

Przed erą kokainy na punkcie, której oszalały Stany Zjednoczone i Europa, w Rio było spokojniej. Interesy robiono na marihuanie i handlu kobietami. Dopiero handel kokainą wzbogacił frakcje, wywołał wojny między nimi i uzbroił ludzi, bo generują wielomilionowe zyski. Teraz o śmierć łatwo. Zginąć może nawet człowiek korzystający z komórki jeśli ktoś uzna, że nagrywa w fawelach gdzie rządzą trafikanci. Aż skóra się marszczy na kręgosłupie, gdy czyta się o życiu w fawelach, strzelaninach, dzieciach, które zginęły od kul, o pozasądowych zabójstwach i policji, która zabija uzbrojonych i nieuzbrojonych nastolatków w takcie na trzy: inwazja - okupacja – wojna. Wojna z narkotykami to niekończący się kołowrót. A co byłoby gdyby zalegalizować marihuanę? Czy coś by to dało? Wiadomo że : Rio to strefa wojny. Korupcja toczy policję. I po trzecie – w fawelach albo jesteś bezrobotny albo jesteś bandytą, trafikantem. Rio jest strefą wojny. Gangi kontra policja. Policjanci są źle uzbrojeni, źle i z opóźnieniem opłacani a ich szpitale są fatalnie wyposażone i brakuje w nich leków. Jest wysoki stopień umieralności wśród policjantów. Oni nawet piorą mundury w pracy, żeby nikt nie widział suszącego się na balkonie uniformu, bo bandyci przyjdą i zabiją policjanta. Na drugim końcu historii jest opis faweli zarządzanej przez …. policjantów. Na tych samych zasadach trafiko. Nad całością pobrzmiewa muzyka funky. Czytałam tę książkę z niedowierzaniem. Jak to? XXI wiek i takie rzeczy są możliwe? Koszmar. Autor ma lekkie pióro i jak wynika z treści jest człowiekiem odważnym, i zafascynowanym tym regionem świata. Reportaże polecam. Książka jest pouczająca i pozwala inaczej spojrzeć na zadania, które wykonuje rodzima policja.
Uśmiechnęłam się gdy przeczytałam, że w Rio de Janeiro wcale nie jest tak niebezpiecznie. Autor był tam po raz pierwszy w 2015 roku i …. przeżył.

Przed erą kokainy na punkcie, której oszalały Stany Zjednoczone i Europa, w Rio było spokojniej. Interesy robiono na marihuanie i handlu kobietami. Dopiero handel kokainą wzbogacił frakcje, wywołał wojny między nimi i uzbroił ludzi, bo generują wielomilionowe zyski. Teraz o śmierć łatwo. Zginąć może nawet człowiek korzystający z komórki jeśli ktoś uzna, że nagrywa w...

więcej Pokaż mimo to

85
avatar
76
45

Na półkach:

Momentami przytłaczająca ilością faktów, ale poza tym bardzo dobra lektura, po której odechciewa się jechać do Rio.

Momentami przytłaczająca ilością faktów, ale poza tym bardzo dobra lektura, po której odechciewa się jechać do Rio.

Pokaż mimo to

2
avatar
167
159

Na półkach:

Brazylia, a w szczególności Rio de Janeiro, jest fascynującym regionem, budzącym wiele sprzecznych emocji. Zazwyczaj przez przedstawianie w mediach tylko jednej strony medalu, Brazylijskie slumsy wywołują strach i zgorszenie. Jednakże dogłębna analiza Autora zjawiska "wyklętych" dzielnic pokazuje, że są to często miejsca bezpieczniejsze od "normalnych" ulic, chociażby w centrum miasta. Naprawdę godny uwagi reportaż, chociaż przez niewielką ilość dialogów dosyć ciężko się czyta. W trakcie całej lektury, odczuwałam fascynację Autora tym regionem.

Brazylia, a w szczególności Rio de Janeiro, jest fascynującym regionem, budzącym wiele sprzecznych emocji. Zazwyczaj przez przedstawianie w mediach tylko jednej strony medalu, Brazylijskie slumsy wywołują strach i zgorszenie. Jednakże dogłębna analiza Autora zjawiska "wyklętych" dzielnic pokazuje, że są to często miejsca bezpieczniejsze od "normalnych" ulic, chociażby w...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
120
114

Na półkach:

”W sercach euforia, w mózgach dopamina, w żyłach alkohol, w rękach broń...”

Miasto wszechobecnej atmosfery wiecznej zabawy, karnawału, bajecznych plaż, a co za tym idzie, świat uzależnień, narkotyków, przemocy i gangów. W Rio de Janeiro statystyki bywają bezwzględne: co dwa dni zabijany jest policjant, codziennie średnio dwie osoby ponoszą śmierć od zbłąkanych kul, a corocznie ponad sześć i pół tysiąca ginie od zamierzonych morderstw. To miasto, w którym praca dla bandyty znajdzie się zawsze i wszędzie, gdzie nazwa ”bandyta” nie jest obraźliwe bo to zwyczajnie nazwa zawodu. W Rio, zażywanie narkotyków jest tak popularne jak w innych rejonach świata picie kawy. Miasto kontrastów, tysiącu dzielnic, w których władzę sprawują organizacje przestępcze...

Brzmi surrealistycznie ? Być może, ale niestety jest prawdziwie. O ten przyprawiający o kołatanie serca raport z rejonów najpopularniejszej i najsłynniejszej metropolii Ameryki Południowej, pieczołowicie zadbał autor książki. Łukasz Czeszumski spotyka się i rozmawia z ludźmi doskonale obytymi w realiach miasta trawionego przez przemoc, korupcję i narkotyki. Rio de Janeiro to miejsce, w którym nienawiść albo gniew sypiają z namiętnością a jednak przyciąga ono tak jak młodych ludzi przyciąga adrenalina do podejmowania ryzyka. ”Miasto gangów” jest eskapadą do miejsc bezwzględnych zasad trafiku, gdzie sumienie raczej nie gryzie sprawców brutalnych przestępstw a akty przemocy dokonywane są z zimną krwią.

”W sercach euforia, w mózgach dopamina, w żyłach alkohol, w rękach broń...”

Miasto wszechobecnej atmosfery wiecznej zabawy, karnawału, bajecznych plaż, a co za tym idzie, świat uzależnień, narkotyków, przemocy i gangów. W Rio de Janeiro statystyki bywają bezwzględne: co dwa dni zabijany jest policjant, codziennie średnio dwie osoby ponoszą śmierć od zbłąkanych kul, a...

więcej Pokaż mimo to

22

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Miasto gangów. Ukryte światy Rio de Janeiro


Reklama
zgłoś błąd