Batman: Mroczny Rycerz – Rasa Panów

Okładka książki Batman: Mroczny Rycerz – Rasa Panów
Brad AndersonBrian Azzarello Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Batman: Mroczny Rycerz (tom 3) Seria: Mistrzowie Komiksu komiksy
392 str. 6 godz. 32 min.
Kategoria:
komiksy
Cykl:
Batman: Mroczny Rycerz (tom 3)
Seria:
Mistrzowie Komiksu
Tytuł oryginału:
Batman: The Dark Knight: Master Race
Wydawnictwo:
Egmont Polska
Data wydania:
2018-09-19
Data 1. wyd. pol.:
2018-09-19
Liczba stron:
392
Czas czytania
6 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328134454
Tłumacz:
Tomasz Sidorkiewicz
Tagi:
batman; mroczny rycerz; dark knight Batman: Mroczny Rycerz. Rasa Panów Batman Mroczny Rycerz

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.

Patronaty LC

Książki autora

Okładka książki Kingpin: Koniec ze Spider-manem!/Daredevil. Miłość i wojna Stan Lee, Frank Miller, John Romita Sr., Bill Sienkiewicz
Ocena 6,8
Kingpin: Konie... Stan Lee, Frank Mil...
Okładka książki Powrót Mrocznego Rycerza. Złote dziecko Rafael Grampa, Frank Miller
Ocena 4,4
Powrót Mroczne... Rafael Grampa, Fran...
Okładka książki Przeklęta Frank Miller, Thomas Wheeler
Ocena 5,9
Przeklęta Frank Miller, Thoma...

Mogą Ciebie zainteresować

Okładka książki Batman: Rok pierwszy David Mazzucchelli, Frank Miller
Ocena 7,9
Batman: Rok pi... David Mazzucchelli,...
Okładka książki Daredevil. Nieustraszony! Tom 6 David Aja, Paul Azaceta, Ed Brubaker, Michael Lark, Clay Mann, Tonci Zonjic
Ocena 8,1
Daredevil. Nie... David Aja, Paul Aza...
Okładka książki Saga o Potworze z Bagien. Tom Pierwszy Stephen Bissette, Alan Moore, John Totleben
Ocena 7,9
Saga o Potworz... Stephen Bissette, A...
Okładka książki Batman/Sędzia Dredd. Wszystkie spotkania Simon Bisley, Glenn Fabry, Alan Grant, Cam Kennedy, Val Semeiks, John Wagner
Ocena 7,2
Batman/Sędzia ... Simon Bisley, Glenn...
Okładka książki Wojna Nieskończoności Larry Alexander, Ron Lim, Shawn McManus, Angel Medina, Tom Raney, Jim Starlin
Ocena 7,3
Wojna Nieskońc... Larry Alexander, Ro...
Okładka książki Planetary - Tom 1 John Cassaday, Warren Ellis
Ocena 7,5
Planetary - Tom 1 John Cassaday, Warr...
Okładka książki Powrót Mrocznego Rycerza. Ostatnia krucjata Brian Azzarello, Frank Miller, John Romita Jr., Peter Steigerwald
Ocena 5,9
Powrót Mroczne... Brian Azzarello, Fr...

Oceny

Średnia ocen
6,2 / 10
41 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
44
13

Na półkach: ,

Graficznie jest to najlepsza odslona DK bez dwoch zdan. Naprawde bardzo milo sie to czyta i nie ma problemow takich ze zrozumieniem fabuly jak w przypadku DK2. Nie mniej... po przeczytaniu calej historii nie odczulem aby byla ona jakos specjalnie wazna, wnoszaca cos nowego - ot kolejna historia o superbohaterach walczacych z kosmitami chcacymi zawladnac ziemia... Przelatuje sie bardzo szybko przez nia i jest przyjemnie... ale zaraz po zamknieciu ksiazki... zapomina sie o szczegolach samej historii bo nie jest ona jakas spektakulana/wazna. Ocena +1 tylko za styl graficzny

Graficznie jest to najlepsza odslona DK bez dwoch zdan. Naprawde bardzo milo sie to czyta i nie ma problemow takich ze zrozumieniem fabuly jak w przypadku DK2. Nie mniej... po przeczytaniu calej historii nie odczulem aby byla ona jakos specjalnie wazna, wnoszaca cos nowego - ot kolejna historia o superbohaterach walczacych z kosmitami chcacymi zawladnac ziemia... Przelatuje...

więcej Pokaż mimo to

avatar
334
11

Na półkach:

Jest takie powiedzenie: do trzech razy sztuka. Jakże trafne jest ono w przypadku serii słynnego Franka Millera. Po obejrzeniu trylogii Nolana o Batmanie, bardzo chciałam przekonać się, jaki ten bohater jest w komiksach. Przyznam, że po dwóch poprzednich częściach byłam już zrezygnowana i przekonana, że trzecia część będzie równie nużąca. Nic bardziej mylnego. Zacznę od kreski: bardzo przyjemna dla oka, konkretne obrazki przedstawiające konkretne sytuacje. Na cokolwiek się nie spojrzy, czytelnik wie co się dzieje (czego nie można powiedzieć o dwóch poprzednich częściach). Kreska wręcz cieszy oko, co sprawia że komiks już jest bardzo przyjemny w odbiorze. Jedyny minus co do kreski: kobiety wyglądają bardziej męsko, ale rozumiem że to specyfika rysowania).

Fabuła - mogłabym rzecz "Marzenie". Historia jest prowadzona dosyć szybko, ale zwięźle i na temat. Tutaj nie miałam problemu, żeby zrozumieć całą fabułę od początku do końca. Wszystko jest jasne i klarowne, bez przymusu domyślania się co autor miał na myśli (niestety tak się działo w dwóch poprzednich częściach).

Z czystym sumieniem mogę napisać, że warto było się pomęczyć z dwoma poprzednimi komiksami, by w końcu sięgnąć po "Rasę panów" :)

Jest takie powiedzenie: do trzech razy sztuka. Jakże trafne jest ono w przypadku serii słynnego Franka Millera. Po obejrzeniu trylogii Nolana o Batmanie, bardzo chciałam przekonać się, jaki ten bohater jest w komiksach. Przyznam, że po dwóch poprzednich częściach byłam już zrezygnowana i przekonana, że trzecia część będzie równie nużąca. Nic bardziej mylnego. Zacznę od...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1725
1242

Na półkach: ,

Komiks „Powrót Mrocznego Rycerza” opowiadający o dosyć ponurej wizji przyszłości Batmana w momencie swojej premiery w latach 80. był bardzo przełomowy i miał duży wpływ na rozwój głównonurtowych historii superbohaterskich. Jego kontynuacja z 2001 r. czyli „Mroczny rycerz kontratakuje” została przyjęta bardzo negatywnie. Jednakże twórca czyli Frank Miller postanowił dalej rozwinąć tę wersję uniwersum DC i stworzył trzecią część czyli „Rasę Panów”. Tym razem na stołku scenarzysty pomagał mu Brian Azzarello, autor takich komiksów o Batmanie jak „Rozbite miasto” czy „Batman – Rycerz zemsty”. Czy ze współpracy tak znanych nazwisk powstała historia dorównującą w jakimś stopniu pierwowzorowi?

Od wydarzeń z miniserii „Mroczny rycerz kontratakuje” mijają trzy lata. Superman i Batman odsunęli się na bok, a ich miejsce zajęli inni bohaterowie. W tym czasie też córka Supermana razem z Atomem postanawiają powiększyć pomniejszonych Kryptończyków z zabutelkowanego miasta Kandor. Jednakże kiedy eksperyment kończy się powodzeniem, okazuje się, że rodacy Supermana nie mają przyjaznych zamiarów.

Zarys fabuły przypomina bardzo historię „New Krypton” z komiksów o Supermanie. Jednakże tam mieszkańcy Kandoru stanowili społeczność o zróżnicowanych poglądach. Tutaj za to uwolnieni Kryptończyczy są sektą, której poszczególni członkowie stanowią jedną zbitą masę i odgrywają jedynie rolę mięsa armatniego dla superbohaterów. Nawet te postacie spośród nich, które można odróżnić nie są zbyt ciekawe. Przywódca jest nawiedzonym fanatykiem złym do szpiku kości i bez sensownego planu. Jego żony są mu niemal służalczo oddane i ich jedyną bronią jest pseudofilozoficzny bełkot. Jest jeszcze pewien młody Kryptończyk, którego cechą charakterystyczną jest głównie poczucie wyższości nad innymi. Motywacja antagonistów sprowadza się do chęci podbicia całego świata. Na dodatek nie mają żadnych specjalnych stylów walki czy wynalazków – również dobrze mogliby to być Ziemianie obdarzeni supermocami. Odnoszę trochę wrażenie, że Frank Miller chciał tutaj przedstawić metaforę zagrożenia ze strony fundamentalistów islamskich – wskazują na to luźne szaty Kryptończyków czy wielożeństwo. Niestety metafora wyszła bardzo mało subtelna.

Mam mieszane uczucia co do ukazania samych superbohaterów. Udało się tym razem uniknąć pokazania wyższości Batmana nad wszystkimi innymi herosami. Jednakże zdecydowanie zbyt łatwo wiele postaci zostaje wyeliminowanych z gry. Tak jakby zapomniano, że chociażby Green Lantern miał pod koniec „Mrocznego rycerza kontratakuje” niemal boskie zdolności. Również zignorowano obecność wielu postaci, które odegrały istotną rolę w poprzedniej części. Podobało mi się jednak jak pokazano, że bohaterowie pomimo ograniczonych możliwości dalej potrafią efektownie działać – czasami jest to wykorzystane bardzo pomysłowo. Dosyć nieoczekiwane było też dla mnie ujawnienie w finale pewnej tajemnicy Supermana, która świetnie ukazuje też przyjaźń między nim a Batmanem opartą na wzajemnym szacunku. Niestety zabrakło tu pomysłu na ciekawy rozwój postaci i niektórzy znani bohaterowie pojawiają się jedynie chyba, żeby urozmaicić obsadę. Pewien rozwój usiłowano przedstawić na przykładzie córki Supermana rozdartej między wiernością Kryptończykom, a współpracą z superbohaterami. Jednakże jej zachowania są zbyt skrajne wypadają przez to bardzo nienaturalnie.

Za rysunki odpowiada tu paru artystów. Andy Kubert, znany chociażby z miniserii „Flashpoint – Punkt krytyczny” czyl „1602” rysuje tu główny wątek fabularny. Jego kreska bardzo czytelna i udaje mu się stworzyć parę epickich scen. Niestety czasami w scenach akcji dochodzi do utraty szczegółów i niezamierzonych deformacji. Poszczególne rozdziały historii są przedzielone krótszymi opowieściami o poszczególnych bohaterach. Tutaj już rysują Frank Miller, Eduardo Risso czy John Romita Junior. Niestety kreska Franka Millera poszła obecnie w bardzo dziwną stronę. Sceny akcji w jego miejscu są bardzo statyczne, postacie wyglądają nienaturalnie i zupełnie brakuje szczegółów. Podobała mi się za to kreska Eduardo Risso ukazująca brutalne warunki, w jakich muszą żyć Amazonki. Niestety John Romita Junior rysuje tu jedne ze słabszych swoich prac, gdzie postaci są dosyć podobne do siebie, a scenom akcji brakuje dynamiki.

Co by nie mówić o komiksie „Mroczny rycerz kontratakuje”, budził jakieś emocje. Omawiana tu historia jest maksymalnie bezpieczna. Odnoszę wrażenie, że Brian Azzarello hamował Franka Millera, żeby nie stworzył nic zbyt szalonego. Powstało przez to bardzo typowe starcie superbohaterów ze złoczyńcami, które w żadne sposób nie wzbogaca świata przedstawionego. Całość jest tak nijaka, że wypada z głowy niemal natychmiast po przeczytaniu.

Komiks „Powrót Mrocznego Rycerza” opowiadający o dosyć ponurej wizji przyszłości Batmana w momencie swojej premiery w latach 80. był bardzo przełomowy i miał duży wpływ na rozwój głównonurtowych historii superbohaterskich. Jego kontynuacja z 2001 r. czyli „Mroczny rycerz kontratakuje” została przyjęta bardzo negatywnie. Jednakże twórca czyli Frank Miller postanowił dalej...

więcej Pokaż mimo to

avatar
550
519

Na półkach:

Już nie tak wciągająca akcja. Nie podobały mi się rysunki bohaterek (autorstwa Franka Millera), które nie miały w sobie za grosz kobiecości. Plus za kolorystykę.

Już nie tak wciągająca akcja. Nie podobały mi się rysunki bohaterek (autorstwa Franka Millera), które nie miały w sobie za grosz kobiecości. Plus za kolorystykę.

Pokaż mimo to

avatar
87
33

Na półkach: , ,

"Rasa panów" nie osiąga - co było do przewidzenia - poziomu "Powrotu...", ale jest sama w sobie naprawdę dobrym komiksem z serii Elseworlds.
Mam z tym 3 tomem spory problem, bo jest - podobnie jak prequel "Ostatnia krucjata" - komiksem dużo bardziej standardowym niż dwie pierwsze części. W dużej mierze to zasługa rysowników, którym przekazał pałeczkę Frank Miller. Dzięki temu rysunki są czytelne, przystępne, a narracja bardziej zrozumiała. Niestety oznacza to również utratę tej iskierki szaleństwa typowej dla "Powrotu.." ale i "Kontrataku...".
Na szczęście fabuła nie rozczarowuje i Miller znów wyczarowuje niesamowite alianse superbohaterów, nieziemskie pomysły Wayne'a i całą galerię znanych, ale odmienionych postaci.
Więc w żaden sposób nie jest to dzieło przełomowe, brak tu komentarza społecznego i "drugiego dna", ale z drugiej strony jest znakomita rozrywka i Nietoperz po raz kolejny udowadniający swoją siłę i pomysłowość.

"Rasa panów" nie osiąga - co było do przewidzenia - poziomu "Powrotu...", ale jest sama w sobie naprawdę dobrym komiksem z serii Elseworlds.
Mam z tym 3 tomem spory problem, bo jest - podobnie jak prequel "Ostatnia krucjata" - komiksem dużo bardziej standardowym niż dwie pierwsze części. W dużej mierze to zasługa rysowników, którym przekazał pałeczkę Frank Miller. Dzięki...

więcej Pokaż mimo to

avatar
279
184

Na półkach:

Zamówiłem przez internet więc nie miałem okazji zobaczyć wcześniej.
Kpina w czystej postaci. Rysunki Franka Millera wyglądają jakby rysowalo pięcioletnie dziecko.
Scenariusz???
Dajcie spokój. Chaotyczny zlepek jakiś pseudo filozoficznych wynurzen.
W porównaniu do np trybunału sow czy Batman venom to coś zasługuje właściwie na ocenę ujemną.

Zamówiłem przez internet więc nie miałem okazji zobaczyć wcześniej.
Kpina w czystej postaci. Rysunki Franka Millera wyglądają jakby rysowalo pięcioletnie dziecko.
Scenariusz???
Dajcie spokój. Chaotyczny zlepek jakiś pseudo filozoficznych wynurzen.
W porównaniu do np trybunału sow czy Batman venom to coś zasługuje właściwie na ocenę ujemną.

Pokaż mimo to

avatar
1144
868

Na półkach: ,

Wątpliwości rozwieję już na samym początku – nie, „Rasa Panów”, czyli trzecia część Millerowskiego „Powrotu Mrocznego Rycerza”, nie zbliżyła się poziomem do oryginału. Jednak to było do przewidzenia jeszcze przed lekturą, zwłaszcza gdy spojrzało się na bibliografię autora, który od dłuższego już czasu nie stworzył żadnego dzieła mogącego nawiązywać do jego najlepszych dokonań. Mimo to komiks wciąż mógł okazać się całkiem satysfakcjonującą rozrywką, oferującą czytelnikom parę ciekawych wątków i pomysłów. Czy tak się stało? Myślę, że trzecia odsłona sagi przynosi kilka chwil całkiem niezłej zabawy, ale warunkiem jest wyłączenie oczekiwań.

Batman nie żyje. Podobno. Tak przynajmniej twierdzą media. Tym większe jest zdziwienie wszystkich, gdy na ulicach pojawia się osoba w stroju Nietoperza. Co więcej, jej umiejętności wydają się zbliżone do tych, jakimi dysponował Mroczny Rycerz. Czy to dawny obrońca Gotham powrócił na ulice miasta, by ponownie walczyć z panoszącą się przestępczością? Na odpowiedź nie przyjdzie nam długo czekać, a to zaledwie początek tej opowieści. Gdzieś niedaleko z więzienia zostają uwolnieni mieszkańcy kryptonijskiego Kandoru. Problem w tym, że wśród nich znajduje się niejaki Quar, despota pragnący podbić Ziemię. By go powstrzymać, siły będą musieli połączyć najwięksi ziemscy superbohaterowie, z Supermanem i Batmanem na czele.

„Rasa Panów” nie wydaje się już tak nowatorska, jak pierwsza, a nawet druga część „Powrotu” i nie jest to w żadnym stopniu tytuł, który zrewolucjonizuje całe medium, ale trzeba uczciwie przyznać, że w większej części albumu znajdziemy całkiem przyjemną rozrywkę, lepszą niż wszystkie, lub prawie wszystkie (bo chyba wyłączyłbym „Detective Comics”) wydawane obecnie regularne bat-serie. Siła rażenia pomysłów Franka Millera (tutaj we współpracy z Brianem Azzarello) nie jest już taka jak kiedyś, mimo to niektóre z nich wciąż potrafią zafascynować a zaprezentowana problematyka może niekiedy skłonić do refleksji, zwłaszcza na temat kondycji społeczeństwa. W niektórych scenach analizowana jest na przykład psychologia tłumu, a autor skłania się w widoczny sposób do opinii, że reakcje doprowadzonych do skrajności ludzi są różne i często zaskakujące, ale gdy takie skupisko zostanie odpowiednio pokierowane, stanowi potężną, choć również bardzo zmienną siłę. A to nie wszystko, bo scenarzyści poruszają też inne interesujące tematy, jak choćby zachłyśnięcie się młodej osoby radykalną filozofią.

Miller, jak to Miller, stosuje typowe dla siebie chwyty, a najbardziej znanym z nich są wstawki z mediów, pojawiające się co jakiś czas na kolejnych kartach. Ten element jest charakterystyczny dla całej serii, więc nie dziwi, że mamy z nim do czynienia i tym razem. Pewnym novum są za to w tym przypadku cytaty z mediów społecznościowych – autor idzie, jak widać, z duchem czasu, co można poczytać mu na plus. Nie boi się przy tym nawiązywać do współczesnej polityki amerykańskiej, znajdziemy tu twórczą interpretację poglądów takich osób jak Donald Trump czy Hillary Clinton i dowiemy się, co ci politycy mieliby, według Millera, do powiedzenia w sprawach dotyczących świata przedstawionego.

Istotnym elementem „Rasy Panów” musiała być kreacja samego Batmana. Jak wypadł ten element? W mojej opinii niestety nie najlepiej. Głównym problemem w tej konkretnej kwestii jest pchnięcie bohatera w zgoła nieoczekiwanym i zarazem rozczarowującym kierunku. Pozwolę sobie w tym momencie ostrzec tych, którzy albumu nie czytali, że do końca tego akapitu będą spoilery. Otóż Frank Miller postanowił zaserwować nam ordynarnie tani manewr i gdy sytuacja doszła do dramatycznego momentu, a sam Batman do ściany, okazało się, że wystarczy, by Superman dostarczył Nietoperza do Jamy Łazarza, by nasz ulubiony bohater odzyskał nie tylko siły i zdrowie, ale również młodość. Zaiste jest to jeden z najbardziej bezczelnych przykładów „deus ex machina”, jakie miałem okazję czytać i. Nie przystoi twórcy takiemu jak Miller stosować podobnych rozwiązań, a zapewniam, że nas one jeszcze bardziej rozczarują, gdy przypomnimy sobie, że ta wersja Batmana to nic innego jak tylko elseworld, a to dawało autorowi możliwość zakończenia wątku o wiele lepiej, bez oglądania się na konsekwencje w innych tytułach. Niestety, okazja pozostała niewykorzystana.

Bardzo dobrą wiadomością było dla mnie, że to nie Frank Miller odpowiada tym razem za główną część warstwy graficznej albumu. Ta robota przypadła w udziale Andy'emu Kubertowi, który wywiązał się z zadania w zadowalający sposób. Jego prace są na pewno bardziej klasyczne i konwencjonalne niż to, co zaproponował Miller zwłaszcza w „Mroczny Rycerz kontratakuje”. Przede wszystkim w pierwszej części komiksu ogląda się je z dużą przyjemnością, są klimatyczne i sensownie nawiązują do oryginalnego „Powrotu”. Poza tym na końcu każdego zeszytu znajdziemy mały suplement i tutaj już rysownicy byli inni. Jednym z nich był sam Miller, który prezentuje równie karykaturalną i pokraczną formę, jak w pierwszym sequelu „Powrotu”. Na wyżyny nie wznosi się także Eduardo Risso, który wyraźnie do Millera nawiązuje, co niekoniecznie okazuje się dobrym wyborem. Z kolej John Romita Jr. rysuje wybitnie „na odczepnego”. To zaś sprawia, że na uwagę zasługują wyłącznie poprawne prace Kuberta.

Ciągnęło wilka do lasu, oj, ciągnęło. Frank Miller nie może porzucić swojego dziecka, co nijak nie ma prawa dziwić, grunt jednak, żeby chęci dorównywały twórczej formie, a z tym jest tu odrobinę gorzej. „Rasa Panów” to kontynuacja, której nie udało się dorównać legendarnemu oryginałowi, ale przy odrobinie dobrej woli zapewni parę chwil całkiem satysfakcjonującej lektury. Razem z wydaną niedawno „Ostatnią krucjatą” stanowi dość interesującą eksplorację świata, w którym stary i zniszczony Batman stara się ze wszystkich sił dorównać własnej legendzie.


Recenzja do przeczytania także na moim blogu - https://zlapany.blogspot.com/2018/11/batman-mroczny-rycerz-iii-rasa-panow.html
oraz na łamach serwisu Szortal - http://www.szortal.com/node/15338

Wątpliwości rozwieję już na samym początku – nie, „Rasa Panów”, czyli trzecia część Millerowskiego „Powrotu Mrocznego Rycerza”, nie zbliżyła się poziomem do oryginału. Jednak to było do przewidzenia jeszcze przed lekturą, zwłaszcza gdy spojrzało się na bibliografię autora, który od dłuższego już czasu nie stworzył żadnego dzieła mogącego nawiązywać do jego najlepszych...

więcej Pokaż mimo to

avatar
997
72

Na półkach:

Epicka nawalanka ze znakomitą szatą graficzną Andy'ego Kuberta. Dużo gorzej wypadają segmenty zilustrowane przez Millera, który na starość zapomniał jak się rysuje. Jako sequel genialnego "Powrotu Mrocznego Rycerza" "Rasa Panów" może roczarowywać. Jeżeli jednak podejść do niej jak do niezależnej historii i wyłączyć myślenie, to można mieć sporo frajdy z czytania (i przede wszystkim z oglądania).

Epicka nawalanka ze znakomitą szatą graficzną Andy'ego Kuberta. Dużo gorzej wypadają segmenty zilustrowane przez Millera, który na starość zapomniał jak się rysuje. Jako sequel genialnego "Powrotu Mrocznego Rycerza" "Rasa Panów" może roczarowywać. Jeżeli jednak podejść do niej jak do niezależnej historii i wyłączyć myślenie, to można mieć sporo frajdy z czytania (i przede...

więcej Pokaż mimo to

avatar
3896
1967

Na półkach: ,

Jak głosi napis na okładce, a raczej cytat-należy się cieszyć, bowiem komiks”Rasa Panów”, jest naprawdę dobry. Nie wiem czy tak bym to ujął . A na kartach tego obszernego albumu spotkamy nie tylko Batmana, czy Supermana. Przewija się tu także Flash, czy Wonder Woman. Wszystkie te postaci wyszły tutaj zdecydowanie na plus. A sama fabuła zaciekawiła mnie na tyle, że obyło się bez odkładania na potem lektury, chociaż parę razy byłem bliski zrezygnowania z dalszego odwracania kartek. A o czym opowiada ten tytuł?

Z okładki możemy dowiedzieć się że:
Starzy bohaterowie stawiają czoło wrogom, z którymi nie mają szans wygrać. Mistrzowski komiks legendarnego twórcy – Franka Millera, który kontynuuje swoją niekonwencjonalną opowieść o Nietoperzu! Batman nie żyje – tak twierdzą wszyscy, nawet niegdyś współpracująca z nim pani komisarz gothamskiej policji. Prawdę zna tylko Batgirl. Tymczasem pewien ziemski naukowiec nieopatrznie uwalnia z długiej niewoli członków niebezpiecznej sekty, która powstała dawno temu na Kryptonie, planecie Supermana. Sekciarze dysponują niewyobrażalnymi mocami, którym mało kto jest w stanie się przeciwstawić. Superman tkwi uwięziony w lodowcu, a Batmana uznaje się za zmarłego, czy więc znajdą się bohaterowie, którzy ochronią Ziemię? 

Co za komiks! Początkowo nie mogłem się połapać, o co w nim w ogóle chodzi. Tyle wątków, a bohaterów jeszcze więcej. Jak kiedyś wspominałem, jest ich tylu, że człowiek odruchowo patrzy pod nogi żeby się o któregoś nie potknąć. Sama opowieść przywiodła mi na myśl Anihilację, w której-jak wiemy-także dochodzi do inwazji, a garstka bohaterów walczy o to aby świat odzyskał wolność, a niewinni ludzie nie byli skazywani na zagładę. Straszny galimatias, który być może ktoś rozumie. Ja się zagubiłem, a mapy zapomniałem wziąć.

Co do rysunków-które w komiksie odgrywają znaczącą rolę szczególnie podobały mi się sceny w których Superman stoi zamrożony, a w późniejszej scenie uwalnia się ze swojego więzienia. Wygląda to jakby w zwolnionym tempie puszczano film o tym. Świetny efekt.
Scenariusz napisał sam Frank Miller oraz Brian Azzarello. Rysunki to dzieło Andy’ego Kuberta, ale także Franka Millera i innych.
W komiksie mamy także zawarte informacje kto stworzył postać Supermana, czy Batmana, bo nie wszyscy muszą to wiedzieć. A na końcu albumu możemy się przekonać, jak wygląda tworzenie poszczególnych scen do tego komiksu. Swego typu szkicownik Kuberta.

Jak głosi napis na okładce, a raczej cytat-należy się cieszyć, bowiem komiks”Rasa Panów”, jest naprawdę dobry. Nie wiem czy tak bym to ujął . A na kartach tego obszernego albumu spotkamy nie tylko Batmana, czy Supermana. Przewija się tu także Flash, czy Wonder Woman. Wszystkie te postaci wyszły tutaj zdecydowanie na plus. A sama fabuła zaciekawiła mnie na tyle, że obyło...

więcej Pokaż mimo to

avatar
299
205

Na półkach:

Grafomania jest tu jak narkotyk. Spowite nią są centymetry, miligramy każdej strony - widzicie? To zaraźliwe. Może czegoś nie zrozumiałem gdzieś wcześniej na etapie nieznośnie głupiego do bólu Sin City czy na przykład radosnych wykwitów Azzarella. Nie muszę może znaleźć tego co tysiące fanów przebierających się za millerowskie wersje superbohaterów, jestem bezradny. Tępota przewodu sensu w opowiadaniu, niekonsekwencja na poziomie uniwersyteckim, nic nie kontrastująca brzydota kreski, zagięcia fabularne rażące impotencją, krzyczące: "jesteśmy tu tylko po to żeby zarobić". Nie każdy komiks musi być arcydziełem, ale niech, do cholery jasnej, każdy ma jakikolwiek powód powstania inny niż tylko finansowy. Ten komiks to puste zło, jak oglądanie czterogodzinnego trailera w zwolnionym tempie. Zobaczysz, zrozumiesz, przeżyjesz, kupisz! Nie rozumiem, nie kupuję, nie przeżyłem, choć nieodzobaczę to odradzam, zamknięte.

Grafomania jest tu jak narkotyk. Spowite nią są centymetry, miligramy każdej strony - widzicie? To zaraźliwe. Może czegoś nie zrozumiałem gdzieś wcześniej na etapie nieznośnie głupiego do bólu Sin City czy na przykład radosnych wykwitów Azzarella. Nie muszę może znaleźć tego co tysiące fanów przebierających się za millerowskie wersje superbohaterów, jestem bezradny. Tępota...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Batman: Mroczny Rycerz – Rasa Panów


zgłoś błąd