Pani Śmierci

Okładka książki Pani Śmierci
Terry Goodkind Wydawnictwo: Rebis Cykl: Kroniki Nicci (tom 1) fantasy, science fiction
504 str. 8 godz. 24 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Cykl:
Kroniki Nicci (tom 1)
Tytuł oryginału:
Death's Mistress
Wydawnictwo:
Rebis
Data wydania:
2017-08-17
Data 1. wyd. pol.:
2017-08-17
Liczba stron:
504
Czas czytania
8 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380621992
Tłumacz:
Lucyna Targosz
Tagi:
Miecz Prawdy fantasy
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,7 / 10
122 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
62
55

Na półkach:

"Pani Śmierci" jest pierwszą z czterech książek w cyklu "Kroniki Nicci". Akcja zaczyna się zaraz po "Sercu Wojny", które kończy cykl "Miecza Prawdy".
Bohaterami są czarodziejka Nicci i czarodziej Nathan Rahl. Wyruszają w podróż celem niesienia dobrej nowiny o lordzie Rahlu i zapewniania ludzi, że dopóki żyją w pokoju, to mogą żyć jak chcą.
Pozycja jest ciekawa. Trochę inna od tego, do czego przyzwyczaił mnie Terry Goodkind. Książka nie ma klasycznych dłużyzn i upchnięcia całej akcji w ostatnich kilkudziesięciu stronach. Wiemy, że jest to część większej całości, ale opisy mniejszych przygód czyta się naprawdę dobrze.
Mimo braku obecności Richarda i Kahlan historia jest ciekawa i myślę, że warta przeczytania.

"Pani Śmierci" jest pierwszą z czterech książek w cyklu "Kroniki Nicci". Akcja zaczyna się zaraz po "Sercu Wojny", które kończy cykl "Miecza Prawdy".
Bohaterami są czarodziejka Nicci i czarodziej Nathan Rahl. Wyruszają w podróż celem niesienia dobrej nowiny o lordzie Rahlu i zapewniania ludzi, że dopóki żyją w pokoju, to mogą żyć jak chcą.
Pozycja jest ciekawa. Trochę inna...

więcej Pokaż mimo to

avatar
88
59

Na półkach:

Klasyczne fantasy. Podobało mi się.

Klasyczne fantasy. Podobało mi się.

Pokaż mimo to

avatar
1710
968

Na półkach: , ,

Jedna przygoda musi się skończyć, żeby mogła zacząć się kolejna! Tak właśnie jest z cyklem ,,Miecz Prawdy". Richard Rahl pokonał każdego kogo miał pononać: Jagang, imperator Sulahan to już przeszłość. Teraz może cieszyć się spokojnym panowaniem nad zjednoczonym Imperium D'Hary. Są jednak miejsca gdzie nikt nie wie o tym, że zapanował pokój a Lord Rahl jest jego opiekunem, dlatego czarodziejka Nicci wraz z Nathanem Rahlem, czarodziejem i ex-prorokiem wyrusza w drogę by być jego ambasadorami. Ich droga w stronę Mrocznych Krain rozpoczyna się u wiedźmy Red, która przepowiada im, że muszą udać się do tajemniczego miejsca zwanego Kol Adair. I jak każda prawdziwa przygoda, wszystko zaczyna się od pierwszego kroku.

,,Pani Śmierci" rozpoczyna nowy cykl autorstwa Terry'ego Goodkinda ,,Kroniki Nicci". Jest bezpośrednią kontynuacją ,,Miecza Prawdy" i jest silnie zanurzony w tym dobrze znanym świecie. Fan uniwersum odnajdzie wiele odniesień do tego co działo się przez kilkanaście tomów, które stanowią opowieść. Jest to z pewnością ogromne utrudnienie i wyzwanie dla wszystkich osób, które właśnie od ,,Pani Śmierci" chciałby zacząć przygodę. Jednak jeśli pominą niuanse i przymkną trochę oko na tło z pewnością mogą cieszyć się przygodą. Bo tym ta powieść jest. Właściwie od pierwszych stron przygoda goni przygodę. Nicci i Nathan nie próżnują tylko co rusz wpadają w kolejne kłopoty by raz za razem szukać rozwiązań i pokonywać przeciwności losu. Przypomina to trochę zlepek kilku następujących opowiadań, który łączy nadrzędny motyw - wędrówka ku nieznanemu. Wszystko utrzymane jest w dobrze znanym, trochę rozgadanym Goodkindowym stylu.

W przypadku ostatnich tomów serii ,,Miecz Prawdy" narzekałam, że są one jednym wielkim powtórzeniem. Autor bez przerwy przypominał co Richard zrobił, potrafi, co mu przyświeca. Brakowało tam już świeżości i lekkości. ,,Pani Śmierci" wnosi trochę nowości do uniwersum. Nie można mówić o całkowitym zwrocie i totalnym odświeżeniu ale jest lepiej. Goodkind pokazał, że jest autorem, który umie stworzyć wielotomowy, pasjonujący cykl ale słabo mu idzie utrzymanie jednego trzymającego wątku w więcej niż dwóch czy trzech tomach. Zdecydowanie lepiej idzie mu tworzenie luźniejszej serii przygód, tylko w tle powiązanej wspólnym motywem. I tak, i pewnie w kolejnych tomach będzie. Wędrówka a po drodze kolejne przygody i walka ze złem w imię Lorda Rahla.

,,Kroniki Nicci" niestety nie zapierają już dechu w piersi, nie wbijają w fotel, nie kradną czasu, który powinnam poświęcić na coś innego. Ale trudno się dziwić - przygodę z uniwersum zaczynałam ponad dziesięć lat temu. Ja byłam inna i cykl był inny. Teraz pozostał sentyment i nadzieja na rozrywkę. Bo tym będzie ta książka dla każdego fana Richarda Rahla - sentymentalnym powrotem do lubianego świata i chwilą lekkiej rozrywki.

Jedna przygoda musi się skończyć, żeby mogła zacząć się kolejna! Tak właśnie jest z cyklem ,,Miecz Prawdy". Richard Rahl pokonał każdego kogo miał pononać: Jagang, imperator Sulahan to już przeszłość. Teraz może cieszyć się spokojnym panowaniem nad zjednoczonym Imperium D'Hary. Są jednak miejsca gdzie nikt nie wie o tym, że zapanował pokój a Lord Rahl jest jego opiekunem,...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
314
126

Na półkach:

Fajne dość. Autor chyba nic innego nie umie pisać. Na szczęście odczepił się od głównych bohaterów cyklu i przeniósł swoją uwagę na kogoś innego

Fajne dość. Autor chyba nic innego nie umie pisać. Na szczęście odczepił się od głównych bohaterów cyklu i przeniósł swoją uwagę na kogoś innego

Pokaż mimo to

avatar
554
328

Na półkach: , ,

Terry Goodkind znowu w formie!
Za lekturę zabrałem się ze sporym opóźnieniem - ostatnie tomy głównego cyklu "Miecz Prawny" były trochę gorsze, ale "Panią Śmierci" zdecydowanie daje radę. Akta toczy się szybko, są wiedźmy, są przepowiednie, jest Zło, jest Pani Śmierci. Książkę przeczytałem z wielką przyjemnością i niezwłocznie biorę się za kolejny tom.

Terry Goodkind znowu w formie!
Za lekturę zabrałem się ze sporym opóźnieniem - ostatnie tomy głównego cyklu "Miecz Prawny" były trochę gorsze, ale "Panią Śmierci" zdecydowanie daje radę. Akta toczy się szybko, są wiedźmy, są przepowiednie, jest Zło, jest Pani Śmierci. Książkę przeczytałem z wielką przyjemnością i niezwłocznie biorę się za kolejny tom.

Pokaż mimo to

avatar
168
29

Na półkach:

Słabo niestety. I nie wiem czy to sama historia mnie nie urzekła, czy po prostu Goodkind mi się przejadł przez te powtórzenia na co drugiej stronie.
Były fajne kawałki - ale niestety ich zakończenia rozczarowywały i to mocno (nielogiczne, szybkie ucięcie wątku).
Jak ktoś dostanie za free to może przeczytać, ale kupować nie warto.
Moim zdaniem książka napisana na siłę, aby jeszcze wyciągnąć trochę kasy z fanów oryginalnej serii.

Słabo niestety. I nie wiem czy to sama historia mnie nie urzekła, czy po prostu Goodkind mi się przejadł przez te powtórzenia na co drugiej stronie.
Były fajne kawałki - ale niestety ich zakończenia rozczarowywały i to mocno (nielogiczne, szybkie ucięcie wątku).
Jak ktoś dostanie za free to może przeczytać, ale kupować nie warto.
Moim zdaniem książka napisana na siłę, aby...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1500
641

Na półkach:

Rozpocząłem czytanie nowego cyklu Terry’ego Goodkinda, który zatytułowany jest „Kroniki Nicci”, a jego akcja nadal toczy się w tym uniwersum, co prawie wszystkie książki tego autora, a mianowicie „Miecz prawdy” . Chronologicznie akcja podąża dalej. W poprzednim tomie zatytułowanym „Serce wojny” Lord Richard Rahl i spółka pogonili precz demonicznego imperatora z przeszłości Sulachana, który uparł się powrócić. I narobić niezłego bałaganu. Nastąpił też stworzenie dwóch światów, ci którzy chcieli świata bez magii zostali przetransferowani do innego świata. Z książki, która jest potwierdzającej regułę wyjątkiem „Reguła dziewiątek” domyślamy się tego, że ten drugi świat to jest nasz świat, a ten alternatywny magiczny pozostał sobą acz z pewnymi zmianami politycznymi. Na mapie pozostało tyko jedno imperium D’hary. Ale ponieważ nie ma tam współczesnych wynalazków w tym internet, to przepływ informacji jest wolny i pewni wszelkiej maści watażkowie nie wiedzą, że nie ma imperatorów Starego świata. Obydwoma światami Starym i Nowym rządzi D’hara. To jest wynik wojny, a konkretnie inwazji imperatora Jaganga na Nowy świat i wygranej bitwy na przedpolach Pałacu Ludu i samym środku tej budowli.
Wiem, jak to wygląda, jak masło maślane, i pojęcia o co chodzi z tymi światami, ale to sam autor tak namieszał. W dodatku w Starym świecie nie tolerowano magii, w przeciwieństwie do Nowego świata i to ludzie stamtąd zostali wysłani do nowej rzeczywistości, w której zaczęli budować od nowa cywilizacje bez magii. To już było. Pozostajemy w tej alternatywnej przepełnionej magią rzeczywistości. Czarodzieje, Pani śmierci Nicci i były prorok, były, bo proroctwa zniknęły ze świata magii, Nathan mają misję specjalną zleconą przez lorda Rahla. Mają opowiadać o tym co się wydarzyło, o tym, że zachodzi transformacja zarówno polityczna, ale też widać zmiany układu gwiazd w kosmosie, idącego za tym zmian klimatu, np. zmian prądów morskich nikt nie jest w stanie przewidzieć efektów tej transformacji. Jak to są poważne zmiany mogą zajść wystarczy jak sobie uświadomimy, co by się stało gdyby np. jeden Golfsztrom zmienił kierunek, spowodowałoby to niezłe reperkusje w klimacie, przynajmniej w Europie i w Ameryce. Gdyby watażkowie nie chcieli dobrowolnie uznać władzy lorda Rahla Pani śmierci ma ich przekonać, jeśli to by się nie powiodło zagrozić, że armia D’hary zrobi porządek.

Czarodziej, prorok, Nathan Rahl, daleki krewny Richarda, wraz z czarodziejką Nicci podejmują się misji. Trafiają najpierw do wiedźmy Red. To wyznaczyło kierunek ich szlaku, podążają do Kol Aldur. Nathan, dowiaduje się, że tam odzyska swój magiczny dar, a Nicci, że po drodze ocali świat. Obydwoje nie wiedzą co ich czeka, ale podróżują gdzieś w nieznane głębie Starego Świata. Nie wiedzą czy konkretnie to wiedźma miała na myśli, ale już w tym pierwszym tomie Nicci ratuje świat dwukrotnie, najpierw przed zakusami Życiożercy, a potem mnemoniczki Wiktorii, która nazwała się Pani Życia. Czyli była dokładnym przeciwieństwem Życiożercy, który pochłaniał wszelkie życie i stwarzał tym zagrożenie dla świata. A Wiktoria wyczarowała eksplozję życia, która również zagrażała światu. Obydwoje Roland, który został Życiozercą i Wiktoria, która nazwała siebie Panią Życia, byli czarodziejami bibliotekarzami w Cliffwail, czytając starożytne księgi mieli do czynienia z magią i próbowali szczęścia z niej korzystać nie mając umiejętności kontrolowania. Richard, Nathan, Nicci, którzy przeszli przez Pałac Proroków, tam w dosyć restrykcyjny sposób uczono młodych czarodziejów kontrolowania magii. Nicci była tam, jedną z sióstr nauczycielek. Nathan spędził tysiąc lat, na czytaniu proroctw. Nicci około dwustu. Richard był krótko, bo on z czarodziejem Zeddem na spółkę zniszczyli Pałac Proroków. Chodzi tu o wyjaśnienie czytelnikom jak ważną umiejętnością jest kontrolowanie magii. Nauka w pałacu proroków trwała kilkadziesiąt, jeżeli nie setki lat. Czas tam na skutek działania magii się zatrzymywał. Nicci i Nathan podążają szlakiem i bynajmniej nie jest to nudna wędrówka, bo wyznań po drodze nie brakuje. Mamy burze na morzu, walkę, z Selka, podwodnymi ludźmi, no i czarodziejskie pojedynki z Życiożercą i Pania Życia. Nicci była wykwalifikowaną czarodziejką, a tamci raczej amatorami, co nie znaczy, że te zwycięstwa były łatwe. Miały bowiem swoją cenę. No ale tego zdradzać nie zamierzam, bo warto dowiedzieć się tego z książki. Mamy dwoje zwykłych bohaterów. Bannona Farmera, który został towarzyszem podróży Nicci i Nathana, no i nastolatkę Oset mieszkankę doliny przekształconej przez Życiożercę w wyjawione pustkowie. Życiożerca zżerał wszystko co żyje. Los Oset w dziwny sposób splótł się z losem samej Nicci.
Czy bohaterowie tej powieści dotrą do celu, do Kol Aldur?

Równolegle czytam „Kroniki Majipooru” Roberta Silverberga i co mnie uderzyło czytając powieści Goodkinda, że przesycona jest motywami typowo silverbergowskimi. Chociażby tytuł lord, noszą go Rahlowie, i koronalowie Majipooru. Dalej u Silverberga jest król snów i panią wyspy snów, dwie potęgi Majipooru. Tutaj u Goddkinda mamy nawiedzających sny. Wiemy, że jednym z najpotężniejszych nawiedzających sny był sam imperator Jagang, który dzięki temu kontrolował umysły. Królowie snów robili właściwie to samo zdrowo uprzykrzając życie jeśli mieli kogoś na muszce. Niewielu było w stanie przeciwstawić się tej mocy. Ta sztuka udała się samemu koronalowi Prestimionowi. W tej części mamy podróż morzem, a ten motyw co i rusz mamy u Silverberga. Nie ma u Goodkinda co prawda smoków morskich, za to są smoki lądowe. Co tu więcej porównywać, obydwa te cykle to po prostu literacki geniusz obydwu autorów. Obydwaj Goodkind i Silverberg wykreowali fascynujące koncepcje fantastyczne, które dają czytelnikowi do myślenia.

Książkę „Pani śmierci”, polecam. Widać, że Goodkind ma stare/nowe ciekawe pomysły na rozwijanie tej fantastycznej koncepcji jaką jest „Uniwersum Miecz prawdy” i mam to przeczucie, że kolejne części cyklu „Kroniki Nicci” będą jeszcze ciekawsze, bo widać, że to dopiero początek nowej literackiej przygody, ale jaki początek? Niezwykle zachęcający. Zdecydowanie polecam.

Rozpocząłem czytanie nowego cyklu Terry’ego Goodkinda, który zatytułowany jest „Kroniki Nicci”, a jego akcja nadal toczy się w tym uniwersum, co prawie wszystkie książki tego autora, a mianowicie „Miecz prawdy” . Chronologicznie akcja podąża dalej. W poprzednim tomie zatytułowanym „Serce wojny” Lord Richard Rahl i spółka pogonili precz demonicznego imperatora z przeszłości...

więcej Pokaż mimo to

avatar
4603
4394

Na półkach:

No wielkie,wybitne fantasty to to nie było.Mogę powiedziec,że tak balansuję między przeciętne,a dobre.
Główna bohaterka,czasami zbyt płaska i papierowa.
Jej przygody,według mnie.Zbyt nudnawe,nawet te pantery i piaskowi ludzi.
Nie uratowali za bardzo sytuacji.
Trudno,ale od dawna marzyłem o fantasty.To mam,nie bardzo wyszło.

No wielkie,wybitne fantasty to to nie było.Mogę powiedziec,że tak balansuję między przeciętne,a dobre.
Główna bohaterka,czasami zbyt płaska i papierowa.
Jej przygody,według mnie.Zbyt nudnawe,nawet te pantery i piaskowi ludzi.
Nie uratowali za bardzo sytuacji.
Trudno,ale od dawna marzyłem o fantasty.To mam,nie bardzo wyszło.

Pokaż mimo to

avatar
863
648

Na półkach: ,

Z przykrością muszę to stwierdzić, ale "Pani Śmierci" mnie lekko rozczarowała. Uwielbiam serię Miecz Prawdy Goodkinda i po jej lekturze wiele oczekiwałam, znając już postacie Nicci i Nathana. A okazały się trochę bezosobowe. Przy Nicci można to oczywiście wyjaśnić jej "sercem z kamienia", ale przy Nathanie nie potrafię znaleźć wymówki. I dlatego mogę określić tę książkę jako tylko bardzo dobrą. Historia podróży Nicci i Nathana jest bardzo ciekawa, osoby, które spotykają po drodze interesujące (z całej książki najbardziej podobała mi się Oset, została najżywiej przedstawiona). I jak dla mnie był to taki wstęp do jeszcze lepszych przygód, gdyż sama końcówka daje takie wrażenie. Nie znaczy to, że w tym tomie nic się nie dzieje, bynajmniej! Mamy kilka miejsc, paru wrogów i wiele potyczek! Z nadzieją zatem oczekuję na kolejne części serii.

Z przykrością muszę to stwierdzić, ale "Pani Śmierci" mnie lekko rozczarowała. Uwielbiam serię Miecz Prawdy Goodkinda i po jej lekturze wiele oczekiwałam, znając już postacie Nicci i Nathana. A okazały się trochę bezosobowe. Przy Nicci można to oczywiście wyjaśnić jej "sercem z kamienia", ale przy Nathanie nie potrafię znaleźć wymówki. I dlatego mogę określić tę książkę...

więcej Pokaż mimo to

avatar
123
85

Na półkach:

Mam mieszane uczucia po przeczytaniu tego tomu. Od Wróżebnej Machiny jestem sceptycznie nastawiony do nowych tomów, poniekąd moje obawy potwierdziły się też w stosunku do tej części.

Terry przyzwyczaił, że kulminacyjny moment zajmuję bardzo mało stron w stosunku do całości. Tutaj nie ma wyjątku, wszystko zawarte na jeden/dwóch stronach. Mi to jakoś szczególnie nie przeszkadza, przez te kilkanaście tomów przyzwyczaiłem się do tej konwencji. Z drugiej strony finałowe rozstrzygnięcie jest tutaj zrealizowane trochę inaczej, w zasadzie finał jest i go nie ma. Przyczyną tego jest to, że mamy tak naprawdę kilka finałów, po przygody z jakimi zmagają się bohaterowie są w miarę równorzędne.

Druga sprawa która rzuciła mi się w oczy, w sumie nie tylko mi jak widzę, to podobieństwo do RPGów, mamy główny quest i jakieś poboczne, które i tak bohaterowie muszą wykonać, żeby iść dalej. Na początku zbieramy drużynę do której dołączają nowe postaci i pokonujemy kolejnych wrogów, zbieramy jakieś artefakty, które musimy użyć w konkretnym miejscu np. znajdź łuk i go użyj w tym miejscu. Jednak o ile to nie przeszkadza w grach bo sami w tym uczestniczymy, o tyle w książce czy filmie mnie to drażni. Czuję się jakbym oglądał kogoś kto gra w grę. W dodatku nie najlepszą grę, bo jesteśmy prowadzenie jak po sznurku, wszystko podane na tacy. Wiem, że Richard w początkowych tomach też znajdował rozwiązania na różne problemy ale one nie kłuły tak w oczy jak te tutaj. Starano się to przedstawić w jakiś subtelny sposób, a tutaj w zasadzie przychodzi ktoś z gotowym rozwiązaniem. Jest jeszcze opcja, że mam trochę wypaczone postrzeganie tamtych książek, ale to już sami ocenicie.

Ogólnie naciągana historia, tak naprawdę nic nie wnosi do danego uniwersum. Powielone schematy z nowszych tomów, niby mamy dwóch bohaterów ale u jednego musimy wprowadzić jakieś ograniczenie bo by się swoimi mocami rozprawili ze wszystkim. Tak naprawdę wiemy jak to się z grubsza skończy od początku.

Podsumowując, czyta się szybko, nie jest to wymagająca lektura. Razi mnie powtarzanie ciągle tych samych rzeczy - przestałem liczyć ile razy autor wspomniał o dzieciństwie Nicci i jej matce i ojcu. To już wiemy, nie tylko z tego tomu ale i z poprzednich, nie wiem po co generować kolejne strony. I takich sytuacji jest trochę więcej. Ocena jaką wystawiłem jest trochę zawyżona, gdyby to była osobna powieść, pewnie szybko bym o niej zapomniał. Jestem ciekaw jak długo, Terry będzie jechał na marce Miecza Prawdy.

Mam mieszane uczucia po przeczytaniu tego tomu. Od Wróżebnej Machiny jestem sceptycznie nastawiony do nowych tomów, poniekąd moje obawy potwierdziły się też w stosunku do tej części.

Terry przyzwyczaił, że kulminacyjny moment zajmuję bardzo mało stron w stosunku do całości. Tutaj nie ma wyjątku, wszystko zawarte na jeden/dwóch stronach. Mi to jakoś szczególnie nie...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Pani Śmierci


Reklama
zgłoś błąd