rozwiń zwiń

Lala

Okładka książki Lala
Jacek Dehnel Wydawnictwo: W.A.B. literatura piękna
376 str. 6 godz. 16 min.
Kategoria:
literatura piękna
Wydawnictwo:
W.A.B.
Data wydania:
2017-03-29
Data 1. wyd. pol.:
2006-10-12
Liczba stron:
376
Czas czytania
6 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328036970
Tagi:
literatura polska
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Pismo. Magazyn opinii nr 11 (47) 2021 Jacek Dehnel, Katarzyna Kazimierowska, Zuzanna Kowalczyk, Michał Książek, Karolina Lewestam, Jarosław Mikołajewski, Rafał Milach, Ania Morawiec, Redakcja magazynu Pismo, Marcin Wicha, Juliusz Ćwieluch
Ocena 7,6
Pismo. Magazyn... Jacek Dehnel, Katar...
Okładka książki Ćwiartka Szymborskiej, czyli lektury nadobowiązkowe. Wybór Jacek Dehnel Jacek Dehnel, Wisława Szymborska
Ocena 8,1
Ćwiartka Szymb... Jacek Dehnel, Wisła...
Okładka książki Pismo. Magazyn opinii, nr 7 (43) / lipiec 2021 Oliver Balch, Patrycja Bukalska, Jacek Dehnel, Natalia Fiedorczuk-Cieślak, Tomasz Gorazdowski, Magdalena Kicińska, Tomasz Kontny, Zuzanna Kowalczyk, Ania Morawiec, Paweł Pieniążek, Mikołaj Ratka, Mateusz Roesler, Michał Szczęch, Miłosz Szymański, Marcin Wicha
Ocena 7,1
Pismo. Magazyn... Oliver Balch, Patry...
Okładka książki Piękno rzeczy. Książka do pisania Tessa Capponi-Borawska, Jacek Dehnel, Andrzej Franaszek, Joanna Franaszek, Grzegorz Piątek, Michał Urbaniak, Marcin Wicha
Ocena 2,0
Piękno rzeczy.... Tessa Capponi-Boraw...

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,2 / 10
2561 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
26
17

Na półkach:

Pierwsze podejście do "Lali" miałam kilka lat temu. Wówczas odłożyłam ją po kilkudziesięciu stronach. Nie pamiętam, co mną wtedy kierowało, ale na szczęście dałam jej kolejną szansę. W tej książce jest tyle ciepła, miłości i mądrości, ale też interesujących anegdot i humoru... Babcia - główna bohaterka tej opowieści - bez wątpienia była dla autora kimś wyjątkowym. Podobnie jak dla mnie moja ukochana Babcia, z której stratą musiałam się niedawno zmierzyć. Może właśnie dlatego tak bardzo poruszyła mnie historia opowiedziana przez Jacka Dehnela? Mimo że były to dwie zupełnie różne kobiety, mam wrażenie, że obie znacznie przyczyniły się do nadania dzieciństwu swoich wnucząt cech sielankowości, cudowności oraz magii. Co warte podkreślenia, "Lala" została napisana bardzo ładnym językiem, natomiast jej chaos narracyjny moim zdaniem jest tylko pozorny. Ja dość szybko odnalazłam klucz pasujący do zamka tej opowieści i po prostu popłynęłam... Polecam serdecznie.

Pierwsze podejście do "Lali" miałam kilka lat temu. Wówczas odłożyłam ją po kilkudziesięciu stronach. Nie pamiętam, co mną wtedy kierowało, ale na szczęście dałam jej kolejną szansę. W tej książce jest tyle ciepła, miłości i mądrości, ale też interesujących anegdot i humoru... Babcia - główna bohaterka tej opowieści - bez wątpienia była dla autora kimś wyjątkowym. Podobnie...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
912
834

Na półkach: , , ,

Wspaniała książka wnuka o swej Babci. O zupełnie wyjątkowej Babci. A i Autor też nie byle jaki. Takie połączenie musiało zadziałać…

Nie mam za grosz talentu Jacka Dehnela, ale za to miałem szczęście mieć Babcię niewiele mniej fascynującą. Ponad 20 lat temu zdążyłem nagrać z nią rozmowy wspomnieniowe i spisać je.

Wspomnienia zaczynały się od sytuacji, gdy w 1915 r. obok Babci, idącej do Łazienek ze swoją nianią, przegalopował szwadron kozaków wycofujących się z Warszawy – tak blisko, że niania musiała przycisnąć 6-letnią Babcie do ogrodzenia, by nie doszło do tragedii.

Potem jako gimnazjalistka chodziła w ślad za wielkim aktorem dramatycznym Jerzym Leszczyńskim , a on sobie żarty robił z młodej miłośniczki swego talentu. Zamach majowy, wspominany jako doświadczenie gorsze niż 13 grudnia 1981 r. ”Bo piłsudczycy do Mamy to chcieli strzelać, gdy wyszła na balkon” – mówiła Babcia, która sympatii do Marszałka nie miała, skoro dom był endecki. „Tylko na ”8” się głosowało, Łukaszku”. No i mówiło się "Żydek" (niestety)...

Potem małżeństwo (chyba jednak zaaranżowane przez rodziców) , pierwsze dzieci, no i kres idylli we wrześniu 1939 r. Ucieczka na Litwę Kowieńską, skąd z moją roczną Mamą wrócili wszyscy wczesną wiosną 1940 r. do Warszawy przez Prusy. Nb. gdy w maju tegoż roku na Litwę weszli Sowieci, wszyscy „bieżeńcy:” z Polski trafili na Sybir… Wtedy pewnie i mnie by nie było.

Czas wojny na szczęście bez ofiar w najbliższej rodzinie, choć ulubiony kuzyn zastrzelił się po klęsce w 1939, a stryj zginął wtedy w walce.

A w pierwszych dniach sierpnia 1944 r. jeden z przywódców ONR ABC, politycznej "czapy" nad osławionym NSZ Jerzy Iłłakowicz (znany jej na gruncie wyłącznie prywatnym) powiedział w jej domu pod Warszawą: ”Bandyci zrobili powstanie”. A wtedy Babcia, wskazując mu drzwi: „Proszę natychmiast opuścić mój dom i nigdy w nim się już nie pojawiać”. No i polski faszysta kilka miesięcy później uciekł z Polski wraz z „ostatnią brygadą" z Gór Świętokrzyskich- tak dziś czczoną przez im podobnych. Endeckość Babci była jednak starej daty, "demokratyczna", nie naziolska.

Po upadku Powstania szalona wyprawa do Warszawy po ocalałe rzeczy z mieszkania na Mokotowie. Jakieś niesamowite przejścia z Niemcami, choć stosowne przepustki opłacone u przekupnych okupantów.

I już niedługo:„bolszewicy” – których nie nazywała inaczej. Ale domu nie zabrali, choć objęli tzw, kwaterunkiem (czyli na parterze zamieszkała okoliczna biedota…).

Potem biedowanie w PRL, śmierć męża na zawał, a czworo dzieci na utrzymaniu. Trzeba do pracy – przydała się znajomość języków, bo PAGART potrzebował takich pracowników. Pamiętam, jak kiedyś byłem u Babci w pracy, a akurat przyszedł Wiesław Ochman z kwiatami, bo mu jakoś paszport przyśpieszyła.

Babci jakoś się zatem żyło, ale „najlepiej to za Gierka”. W zdrowiu dożyła do 2002 r.

Aha, mimo iście przedsoborowej formacji religijnej („Jak w ogóle ksiądz może odprawiać mszę przodem do ludzi, a prawdziwa msza to była tylko po łacinie”), to pewnego Ojca przez radio słuchać wprost nie mogła. „Jaki on głupi, a te wszystkie baby to chyba się w nim kochają jak w mężczyźnie, Łukaszku".

Dobrze było być formowanym przez taaaką Babcię - a wymagająca była, że ho ho! To głównie dzięki Niej jestem, kim jestem. No i od dziecka wiedziałem, co to komunizm, 1920 r., Katyń, UB itp.

Wspaniała książka wnuka o swej Babci. O zupełnie wyjątkowej Babci. A i Autor też nie byle jaki. Takie połączenie musiało zadziałać…

Nie mam za grosz talentu Jacka Dehnela, ale za to miałem szczęście mieć Babcię niewiele mniej fascynującą. Ponad 20 lat temu zdążyłem nagrać z nią rozmowy wspomnieniowe i spisać je.

Wspomnienia zaczynały się od sytuacji, gdy w 1915 r. obok...

więcej Pokaż mimo to

20
avatar
65
22

Na półkach:

Wspaniale napisana książka. Ciepła, piękna, czuła.
Tyle lat od wydania, a ja wciąż kupuje ją na prezenty

Wspaniale napisana książka. Ciepła, piękna, czuła.
Tyle lat od wydania, a ja wciąż kupuje ją na prezenty

Pokaż mimo to

3
Reklama
avatar
1544
1543

Na półkach:

„Oto i ona – wielka ikona pozłocista lat mojego dzieciństwa...”
Lala.
Babcia, która wprawdzie miała na imię Helena, ale od urodzenia była Lalą. Historia dziejów tej zamiany była przeciekawa tak, jak fascynujące były inne opowieści, powiastki, wstawki, dykteryjki, anegdoty i migawki z przeszłości, które babcia wyciągała za niteczki wystające z kłębka pamięci i odwijając je ze starego motka, odtwarzała przeszłe historie. Bez składu i ładu, schematów i logicznego ściegu, bez troski o zachowanie ciągłości i bodajże namiastki linearności, tworząc wielobarwny, wielowątkowy patchwork z obrazów i obrazeczków jej dzieciństwa, dorastania, dorosłości w roli matki, żony i tak, tak – kochanki. Jej „rozmyta, rozgałęziona wszerz i w głąb, nieogarniona”opowieść o życiu wskrzeszanym z nieżywych bliskich, z fotografii, rzeczy i pamiątek, „przy kimś rozpoczynana, a kończona w obecności kogoś innego”, przypominała rozbuchaną naturę zielonego groszku, wypuszczającego niezliczone, „coraz to nowe niespodziewane pędy chwytne” dygresji.
Nad tym chaosem czuwał jednak jej wnuk – Jacek.
Oddany narrator nadrzędny uważnie i cierpliwie słuchający i zszywający słowem obrazki w jeden obraz rodziny wieloosobowej i wielopokoleniowej z trudną, dramatyczną historią Polski w tle, którego początek wyznaczał Kijów w 1875 roku, a koniec współczesność w Oliwie. Chociaż najwięcej uwagi w przekazie pochłaniał Lisów. Rodzinny majątek ziemski jawiący się jako magiczna, lotna kraina, w którego „idyllicznej otoczce, jak w chmurze w zbitego w powietrze złotego pyłu”, wnuk siedział „w oknie dworu w Lisowie, w oknie zdecydowanie nieistniejącym, oparty łokciami o wyślizgany parapet” i snuł swoją opowieść otulającą, wplatającą i wchłaniającą słowa babci.
Z czasem ją zupełnie zastępując.
Coraz częściej ukazując jej osobę w teraźniejszości, kiedy starość i degradujący proces przemijania ją upokarzały, deprecjonując i zohydzając jej ciało, łuszcząc złoto z niegdysiejszej wspaniałości ikony. Coraz częściej słysząc „jakąś jedna jedyną jej historię, która została w jej ułomnej pamięci, historię złożoną z wielu innych, niedokładną i nieprawdziwą, będącą ledwie nikłym odbiciem niegdysiejszych wspaniałych, marmurowo-witrażowych narracji”. Coraz trudniej godząc się z wrażeniem pustej skorupy, „w której od dawna nie mieszka”. Coraz częściej siadając przy niej i patrząc „jak spała, jak światło z okna układało się na skórze policzków, zapadniętej po obu stronach bezzębnych ust, jak płuca pracowały spokojnie pod ubraniem; zamiast ją budzić i pytać o coś po raz kolejny, by po raz kolejny usłyszeć: »Nie pamiętam «...”
Powoli w narrację o przeszłości wkradał się opis odchodzenia w teraźniejszości.
Bo to również opowieść o przemijaniu. O odkryciu jeszcze w wieku chłopięcym istnienia „historii, w sensie powtarzalności istnień i zdarzeń w ich równoczesnej ciągłej zmienności”. Na tyle ważne i doniosłe w materialistycznym świecie zaniku „rady starszych plemienia”, szamanów, bajarzy, bardów na rzecz mediów społecznościowych i braku wielopokoleniowości, że zaowocowało tym zbiorem historii. Literacką częścią kultury, na którą składają się nie tylko opowieści „babć, dziadków i ciotek, ale i wierszykiem »Kto ty jesteś?... «” Kultury, „która jest rozumnym powtarzaniem”.
Przekazywaniem rodzinnych narracji z pokolenia na pokolenie.
Autor, mając dar opowieści, uwiecznił to doskonale. Chociaż wątpił w swoje zdolności, bo gdy babcia dopytywała o zapis – „Jak ci idzie?”, wnuk odpowiadał „Fatalnie. Nic się nie klei. Bo albo muszę iść chronologicznie, a to bez sensu, bo ty nigdy nie opowiadasz chronologicznie, albo dygresjami, a wtedy nikt się nie zorientuje, o co chodzi”. Na co babcia ripostowała – „To sobie przeczyta dwa razy”.
Mam jednak inny pomysł.
Zamiast czytać dwa razy, można posłuchać opowieści własnej babci, wujka czy dziadka. Przyjąć rolę Jacka i tak, jak on, wsłuchać się w historię własnej rodziny. Zobaczyć mądrość z niej płynącą za zasłoną brzydkiej, upokarzającej starości i spojrzeć na nią jak na bezcenne, osobiste dziedzictwo. Może nie od razu napisać książkę, bo nie każdy posiada taki talent jak autor, ale przechować w pamięci i przekazać to swoim dzieciom i wnukom, niczym, parafrazując słowa autora - ikona pozłocista lat ich dzieciństwa. Bez tej treści pozostaniemy tylko pustą, uciążliwą i bezwartościową skorupą.
Pozostawioną w pokoju, w szpitalu czy domu starości.
naostrzuksazki.pl

„Oto i ona – wielka ikona pozłocista lat mojego dzieciństwa...”
Lala.
Babcia, która wprawdzie miała na imię Helena, ale od urodzenia była Lalą. Historia dziejów tej zamiany była przeciekawa tak, jak fascynujące były inne opowieści, powiastki, wstawki, dykteryjki, anegdoty i migawki z przeszłości, które babcia wyciągała za niteczki wystające z kłębka pamięci i...

więcej Pokaż mimo to

11
avatar
1657
535

Na półkach:

Drugie podejście do autora i jednak odpuszczam. Tym razem wzięłam na warsztat audiobook. I tak doszłam do dziewiątego rozdziału i jakbym z Dehnelem na siedzeniu obok w aucie siedziała a on mówił, mówił i mówił.
Trochę się zmęczyłam. Historie jak w rodzinach, jak w życiu, jak wśród ludzi. Nie oszołomiły, nie wciągnęły tak w tle posłuchać można. Ładnie pisze, ładnie czyta.

Drugie podejście do autora i jednak odpuszczam. Tym razem wzięłam na warsztat audiobook. I tak doszłam do dziewiątego rozdziału i jakbym z Dehnelem na siedzeniu obok w aucie siedziała a on mówił, mówił i mówił.
Trochę się zmęczyłam. Historie jak w rodzinach, jak w życiu, jak wśród ludzi. Nie oszołomiły, nie wciągnęły tak w tle posłuchać można. Ładnie pisze, ładnie czyta.

Pokaż mimo to

4
avatar
875
164

Na półkach:

Ta książka uświadomiła mi, jak cenne jest przebywanie ze starszym pokoleniem - babciami, ciociami, wujkami itd. Jak ważne jest by ich słuchać, bo to co mają do przekazania zginie wraz z nimi i nie da się już tego odtworzyć. Plus świetna historia. Od przeczytania tej książki jestem wielką fanką pana Jacka. A książkę POLECAM!

Ta książka uświadomiła mi, jak cenne jest przebywanie ze starszym pokoleniem - babciami, ciociami, wujkami itd. Jak ważne jest by ich słuchać, bo to co mają do przekazania zginie wraz z nimi i nie da się już tego odtworzyć. Plus świetna historia. Od przeczytania tej książki jestem wielką fanką pana Jacka. A książkę POLECAM!

Pokaż mimo to

2
avatar
80
10

Na półkach:

Szczerze przyznam, że na początku lektury czułam się nieco rozczarowana. Spodziewałam się czegoś wielkiego, a zaczęło się od spokojnych retrospekcji, z pozoru przypadkowych i niewiele znaczących wspomnień.
Po przeczytaniu całości wiem, że te wspomnienia są czymś więcej, są obrazem czyjegoś życia, które w całej okazałości ukazało nam swoją zwyczajność i niezwykłość, siłę, odwagę i charyzmę, a także przemijanie i i kruchość.
Poruszający i autentyczny obraz ludzi. Ludzi - sąsiadów, rodziny, wrogów, okupantów. Ludzi, którzy okazują swoje człowieczeństwo pomimo wojny i tych, u których wojna zatarła część człowieczeństwa. Myślę, że Lala jest bardzo wartościową i wartą przeczytania książką.

Szczerze przyznam, że na początku lektury czułam się nieco rozczarowana. Spodziewałam się czegoś wielkiego, a zaczęło się od spokojnych retrospekcji, z pozoru przypadkowych i niewiele znaczących wspomnień.
Po przeczytaniu całości wiem, że te wspomnienia są czymś więcej, są obrazem czyjegoś życia, które w całej okazałości ukazało nam swoją zwyczajność i niezwykłość, siłę,...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
199
72

Na półkach:

Cudowna saga rodzinna opowiedziana przez samego autora - Jacka Dehnela, a w zasadzie przez jego babcię - tytułową Lalę. Opowieść to niechronologiczna, poszatkowana, ale przecież takie są właśnie opowieści, anegdotyczne, niespodziewane, przychodzące w najmniej niespodziewanym momencie.

Z drugiej strony to niezwykły rys historyczny, który trwa do późnego wieku XIX, do początków wieku XXI. Obserwujemy tu zmianę ustrojów, wielkie wojny, zmiany pokoleniowe. To książka pisana z wielkim rozmachem, ale też z wielkim uczuciem, uczuciem do babci, do rodzinnej historii, do niezwykłych obrazów kobiet. Kobiet silnych, utrzymujących dom, rodzinę, przeciwstawiających się oprawcom.

A z trzeciej strony to niezwykły obraz relacji Jacka Dehnela z ukochaną babcią, której towarzyszył aż do śmierci. Z której nieuniknioną starością musiał się mierzyć, choć trudno było pogodzić się z powolnym odchodzeniem osoby, która jeszcze niedawno była tak pełna życia wigoru, która ukształtowała wnuka. Teraz to on snuje historie, bo pamięć babci staje się coraz bardziej poszatkowana i wybiórcza.

Niezwykła, pisana z wielkim rozmachem książką. Należy podejść do niej z wielkim sercem i cierpliwością - nie zrażając się ilością opowiadanych historii, które czasami umykają. Bo to nie o pojedyncze historie chodzi, ale o ogólny obraz.

Cudowna saga rodzinna opowiedziana przez samego autora - Jacka Dehnela, a w zasadzie przez jego babcię - tytułową Lalę. Opowieść to niechronologiczna, poszatkowana, ale przecież takie są właśnie opowieści, anegdotyczne, niespodziewane, przychodzące w najmniej niespodziewanym momencie.

Z drugiej strony to niezwykły rys historyczny, który trwa do późnego wieku XIX, do...

więcej Pokaż mimo to

6
avatar
6
6

Na półkach:

Pierwsza książka tego autora na moim regale z ksiązkami która sprawiła, że pojawiły sie w kolekcji następne. Fantastyczny klimat. Swietne pióro. Polecam

Pierwsza książka tego autora na moim regale z ksiązkami która sprawiła, że pojawiły sie w kolekcji następne. Fantastyczny klimat. Swietne pióro. Polecam

Pokaż mimo to

3
avatar
1644
450

Na półkach: , , ,

Lala lubi o sobie opowiadać, więc opowiada – bliskie jej osoby, w tym wnuk Jacek, znają już wszystkie jej opowieści na pamięć, ale Lali to nie zraża. Opowiada dalej. Z początku spójnie, żywo, z najdrobniejszymi szczegółami, przechodzi z jednej dygresji do drugiej, jedna opowieść daje początek kolejnej. Z czasem opowiadanie trwa, ale już z pomocą innych, którzy podpowiadają, naprowadzają na właściwe tory coraz bardziej dziurawiącą się pamięć. Aż w końcu historie zaczynają się ze sobą plątać, nachodzą jedna na drugą, szczegóły nie zgrywają się ze sobą i trudno już nawet powiedzieć, co się robiło dzień wcześniej, a co dopiero wspominać wydarzenia sprzed dziesiątek lat. Jacek Dehnel z jednej strony spisuje babcine historie, utrwalając na zawsze, bądź co bądź nie tak znowu nadzwyczajne, życie Lali, a z drugiej opisuje proces jej powolnego odchodzenia. Nie widzi się tego od razu, bo przecież Lala opisuje swoje życie niechronologicznie, wyrywkowo, opowiada to, co akurat jej się przypomni, to, na co akurat ma ochotę, co pasuje do sytuacji. „Akcja” jest więc fragmentaryczna, poszarpana, tak jak babcine opowieści, od jednej herbaty do drugiej. Z czasem jednak zauważa się, że w umyśle Lali zachodzi jakaś zmiana – przychodzi starość, a wraz ze starością dolegliwości, które coraz bardziej uzależniają Lalę od innych i plączą, mylą, gmatwają tak, że nie wiadomo już, co wydarzyło się naprawdę, a co jest tylko wytworem popadającego w chorobę umysłu. Dehnel zaprasza czytelnika do swojego świata, do jego bardzo intymnej części, opowiadając o babci z wyraźnym szacunkiem i wielką miłością do niej, ale też ze szczyptą ironii i humoru, dzięki czemu czyta się to niesamowicie przyjemnie i ma się wrażenie, że Lala jest kimś bliskim także dla nas. Piękna, ciepła opowieść o zwykłym-niezwykłym życiu, opowiedziana przyjemnym, gawędziarskim językiem. A przy tym także opowieść o trudach starości i powolnym odchodzeniu, tak ciałem, jak i duchem, czy jak wolicie, umysłem. Bardzo polecam!

Po więcej moich recenzji zapraszam na Instagram: https://www.instagram.com/niefikcyjna/

Lala lubi o sobie opowiadać, więc opowiada – bliskie jej osoby, w tym wnuk Jacek, znają już wszystkie jej opowieści na pamięć, ale Lali to nie zraża. Opowiada dalej. Z początku spójnie, żywo, z najdrobniejszymi szczegółami, przechodzi z jednej dygresji do drugiej, jedna opowieść daje początek kolejnej. Z czasem opowiadanie trwa, ale już z pomocą innych, którzy podpowiadają,...

więcej Pokaż mimo to

5

Cytaty

Więcej
Jacek Dehnel Lala Zobacz więcej
Jacek Dehnel Lala Zobacz więcej
Jacek Dehnel Lala Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd