Muzułmanie w Europie. Dzisiejsze kontrowersje wokół islamu.

Okładka książki Muzułmanie w Europie. Dzisiejsze kontrowersje wokół islamu.
Nilüfer Göle Wydawnictwo: Karakter reportaż
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
reportaż
Tytuł oryginału:
Musulmans au quotidien
Wydawnictwo:
Karakter
Data wydania:
2016-09-22
Data 1. wyd. pol.:
2016-09-22
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365271259
Tłumacz:
Maryna Ochab
Tagi:
muzułmanie europa społeczeństwo islam
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,1 / 10
82 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
272
215

Na półkach:

Książka dosyć ciekawa ale.. właściwie to niczego się z niej nie dowiedziałam. Oprócz tego, że przyjemnie się ją czytało to jak niewiele wiedziałam o Muzułmanach w Europie tak niewiele wiem. Zupełny brak głosow tzw. zwykłych obywateli.

Książka dosyć ciekawa ale.. właściwie to niczego się z niej nie dowiedziałam. Oprócz tego, że przyjemnie się ją czytało to jak niewiele wiedziałam o Muzułmanach w Europie tak niewiele wiem. Zupełny brak głosow tzw. zwykłych obywateli.

Pokaż mimo to

4
avatar
460
27

Na półkach:

Książka to podsumowanie eksperymentu autorki, która w różnych miastach Europy próbowała stworzyć przestrzeń porozumienia dla osób w jakiś sposób zaangażowanych w tematykę islamu w Europie. Rzecz bardzo potrzebna, a jak poszło?

Przede wszystkim poznajemy różne kwestie zapalne w dialogu między kulturami. Autorka konfrontuje np. to, jak muzulmanie żyjący w Europie postrzegają szariat czy zasłonę z naszymi wyobrażeniami na te tematy oraz pokazuje, jak ultraprawicowe partie kształtują te wyobrażenia poprzez różne sztuczki erystyczne.

Świat się zmienia, ludy zamieszkujące dane miejsce wymieniają się, coś adaptują a coś dodają, tak jest od zawsze. Autorka pokazuje, że Europa sama pogubiła sie w swoich wartościach i ich definiowaniu, hierarchii, zamiast wzbogacać się wzajemnie i szukać podobieństw, szukamy różnic. Tym samym przypomina, że tak naprawdę wielu z tych ludzi o których pisze jest dokładnie u siebie, no bo gdzie indziej jest miejsce osoby, która nigdy nie widziała na oczy kraju pochodzenia swoich rodzicow a i kulturowo juz mocno by tam odstawała? Dlaczego ta osoba ma być szarą masą, jeśli nikogo do niczego nie zmusza i nie namawia?

Jednym z ciekawszych pytań, które się nasuwa to to, o kim tak w ogóle myślimy mówiąc o muzułmanach? Czy nie jest to bardziej sprawa narodowościowa, kulturowa, rodzinna i podwórkowa niż wyznaniowa? Wszak muzułmanin z Indonezji wychował się w zupełnie innym środowisku niż muzułmanin z Egiptu. Tak samo jak katolik z Polski i katolik z Brazylii czy nawet chrześcijanin z Rosji, który może należeć do innego odłamu.

Są też słabe strony tytułu, nie wszystkie zjawiska doczekały się szczerej analizy, jak np. kwestia uboju rytualnego, co do której autorka jakby trochę uciekala od tematu. Co do dobrostanu zwierzat napisała tylko coś w stylu, że wszystko jest ok, co nie jest żadnym argumentem i zdecydowanie mnie nie przekonuje. Chciałabym też zobaczyć trochę więcej twardych danych, jak jakieś statystyki itd.

Największym minusem jest dla mnie dobór osób dyskutujących oraz to, ze w sumie niewiele z przebiegu tych dyskusji zostało opisane w książce, oprócz co bardziej jaskrawych przykładów. Tak jak j zostało wspomniane w innych opiniach, autorka chciała dać głos "zwykłym" ludziom, a tak naprawdę to "zwykli" ludzie jak zwykle pozostali w cieniu, wręcz zostali schowani, bo byliby może zbyt mało wyksztalceni, mieliby zbyt mało interesująca pracę, może były jakieś założenia ze byliby zbyt prości. A szkoda, bo to właśnie ci pomijani zazwyczaj znają największe trudy życia, zwłaszcza na imigracji. Trochę tak, jakby chciano odciąć się od tych muzułmanów wrzuconych na tereny pofabryczne, o których autorka tylko kilka razy wspomniała. Niestety jest to zarzut nie tylko odnośnie tej jednej książki, o którym można napisać oddzielna knigę.

Jak wiadomo, nic nie jest idealne i mimo pewnych niedociągnięć polecam przeczytać tę książkę, gdyż stawia ona pytania, na które każdy powinien sobie odpowiedzieć bez nadmiaru emocji, próbując wejść w buty drugiego człowieka. Nie powinno być to bardzo trudne jako, że sami jesteśmy narodem zajmującym się migracją na szeroką skalę i warto o tym pamiętać.

Książka to podsumowanie eksperymentu autorki, która w różnych miastach Europy próbowała stworzyć przestrzeń porozumienia dla osób w jakiś sposób zaangażowanych w tematykę islamu w Europie. Rzecz bardzo potrzebna, a jak poszło?

Przede wszystkim poznajemy różne kwestie zapalne w dialogu między kulturami. Autorka konfrontuje np. to, jak muzulmanie żyjący w Europie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

3
avatar
301
241

Na półkach:

Propagandowy wysryw.

Propagandowy wysryw.

Pokaż mimo to

6
Reklama
avatar
500
193

Na półkach:

Wiele lat badań, które miały szansę powiedzieć coś więcej o Muzułmaństwie w świeckiej Europie spłynęło na kartach tej książki w sposób rozczarowująco nijaki. Wnioski, ujęcie problemu u Gole nie wystarczają, by móc sobie wyrobić wyrazistszy pogląd sytuacji. Mieszanina powierzchownych obserwacji, nieumiejętność postawienia uczestnikom badań właściwych pytań, puszczenie materiału bez silnego umocowania w najbardziej palących punktach problemu spowodowało materiał bez koherencji, rozwodniony i chaotyczny. Szkoda, ponieważ temat zderzenia religii, cywilizacji i kultur jest i będzie coraz bardziej palący. Ta książka to jak próba napisania książki telefonicznej o wojnie pełnej krwi i łez.

Wiele lat badań, które miały szansę powiedzieć coś więcej o Muzułmaństwie w świeckiej Europie spłynęło na kartach tej książki w sposób rozczarowująco nijaki. Wnioski, ujęcie problemu u Gole nie wystarczają, by móc sobie wyrobić wyrazistszy pogląd sytuacji. Mieszanina powierzchownych obserwacji, nieumiejętność postawienia uczestnikom badań właściwych pytań, puszczenie...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
287
12

Na półkach:

Książka jest ciekawa, pozwala poznać muzułmańskie spojrzenie na obecność islamu w Europie. Zawiera także sporo wiedzy na temat elementów islamu, które w powszechnym odbiorze często są źle rozumiane (np. szariat, zwyczaj zasłony czy tabu wieprzowiny).
Niestety praca ma także swoje braki. Trudno oprzeć się wrażeniu, że autorka wręcz unika tematu terroryzmu i radykalizmu islamskiego - przecież największej kontrowersji związanej z obecnością muzułmanów w Europie. Sam wybór omawianych "kontrowersji" wydaje się tendencyjny (zakaz chusty we Francji, zakaz minaretów w Szwajcarii, podejście do obrzezania czy żywności halal) - wszystkie one pozwalają autorce pokazać muzułmanów jako ofiary opresyjnej polityki większości i wypunktować niekonsekwencje zachodniego myślenia. Kontrowersje, w których obecność muzułmanów jako ofiar jest zupełnie nieoczywista, są w książce albo nieobecne (terroryzm, radykalizacja młodych muzułmanów) albo wyłącznie wzmiankowane bez cienia autokrytyki (pozycja kobiet w islamie widoczna np. w odmowie podania ręki czy współdzielenia jednej przestrzeni, stosunek do apostatów czy powszechność antysemityzmu).
Krytykę wzbudza także metoda "badań". Podczas prac nad książka autorka zorganizowała szereg paneli dyskusyjnych z udziałem muzułmanów i nie-muzułmanów. Nie wiadomo według jakiego klucza zostały złożone te kilkuosobowe grupy, a tworzący je muzułmanie nazwani "zwykłymi ludźmi" wydają się mało reprezentatywną grupą (m.in. rzuca się w oczy przewaga osób wykształconych i nadreprezentacja konwertytów). Pomimo tego autorka nazywa te grupy dyskusyjne "badaniami" i nie stroni od wyciągania generalizujących wniosków na podstawie wypowiedzi uczestników.

Książka jest ciekawa, pozwala poznać muzułmańskie spojrzenie na obecność islamu w Europie. Zawiera także sporo wiedzy na temat elementów islamu, które w powszechnym odbiorze często są źle rozumiane (np. szariat, zwyczaj zasłony czy tabu wieprzowiny).
Niestety praca ma także swoje braki. Trudno oprzeć się wrażeniu, że autorka wręcz unika tematu terroryzmu i radykalizmu...

więcej Pokaż mimo to

12
avatar
1153
185

Na półkach: , , ,

Czuję się rozczarowana. Autorka nie zachowuje należytego naukowego obiektywizmu, powołuje się na przeprowadzone przez siebie badania ale bardzo brakuje mi tutaj porządnie opisanej metodologii i bibliografii. Ponadto ta książka wydaje mi się "za czysta", wśród badanych osób ze świecą szukać tzw. zwykłych muzułmanów, na których paradoksalnie autorka wielokrotnie powołuje się w książce-większość badanych stanowią osoby z wykształceniem wyższym, działacze społeczni czy osoby będące autorytetami religijnymi. Oczywiste jest, że tacy muzułmanie istnieją, ale bez wątpienia nie są wystarczająco reprezentatywną grupą do wysnuwania wniosków, które pojawiają się w książce. Opisywane przez autorkę kontrowersje też są dosyć mdłe, nie ma pogłębionej analizy zjawisk, tylko pobieżne przedstawienie sytuacji, a następnie dyskusji pomiędzy osobami biorącymi udział w badaniu. Podsumowując, całość wydaje mi się zbyt czysta, stronnicza, z błędami metodologicznymi i zdecydowanie nie zaspokaja mojej ciekawości związanej z islamem i asymilacją muzułmanów w Europie.

Czuję się rozczarowana. Autorka nie zachowuje należytego naukowego obiektywizmu, powołuje się na przeprowadzone przez siebie badania ale bardzo brakuje mi tutaj porządnie opisanej metodologii i bibliografii. Ponadto ta książka wydaje mi się "za czysta", wśród badanych osób ze świecą szukać tzw. zwykłych muzułmanów, na których paradoksalnie autorka wielokrotnie powołuje się...

więcej Pokaż mimo to

16
avatar
4152
171

Na półkach: , , ,

Polecam szczególnie osobom kreującym swoje poglądy na temat islamu i imigracji na podstawie medialnych przekazów.

Polecam szczególnie osobom kreującym swoje poglądy na temat islamu i imigracji na podstawie medialnych przekazów.

Pokaż mimo to

12
avatar
265
55

Na półkach: ,

Nie daje gwiazdek bo trudno ocenić te książkę. Spodziewalam sie naukowej polemiki, ciekawych badan, czegos co pozwoli zdystansowac sie od tendencyjnych medialnych opinii ws islamu. Tymczasem, pani socjolog przeczy wielu niezbednym (z tdgo co pamieram z moich studiow socjologicznych) założeniem badan naukowych ze szczególnym naciskiem na neutralność badacza. Uważam, że to bardzo tendencyjna książka, wyrywa badania z kontekstu sytuacji politycznej, stosujd wybiorcze i tendencyjne zestawienia faktow, a Oriane Falacci nazywa prymitywna. Brawo dla tej pani. Seietna propagandowa agitja.

Nie daje gwiazdek bo trudno ocenić te książkę. Spodziewalam sie naukowej polemiki, ciekawych badan, czegos co pozwoli zdystansowac sie od tendencyjnych medialnych opinii ws islamu. Tymczasem, pani socjolog przeczy wielu niezbednym (z tdgo co pamieram z moich studiow socjologicznych) założeniem badan naukowych ze szczególnym naciskiem na neutralność badacza. Uważam, że to...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
671
116

Na półkach:

Ta książka to jakiś żart. W skrócie: "my, dobrzy muzułmanie vs. wy, źli, nietolerancyjni chrześcijanie-Europejczycy (ewentualnie ateiści), którzy nie pozwalacie nam robić w Europie tego, na co mamy ochotę". Zdaniem autorki głos muzułmański powinien być traktowany na równi z głosem chrześcijan i ateistów w Europie, nie zauważa jednak, że muzułmanie nadal pozostają mniejszością. Owszem, demokracja szanuje mniejszości, ale nigdy nie jest tak, że to mniejszości sterują całością, a z książki wynika, że tak właśnie autorka chciałaby widzieć nasz kontynent. Bardzo obrazowo opisano to m.in. w rozdziale o meczecie obok Koelner Dom, czyli katedry w Kolonii w Niemczech. Co więcej, autorkę bardzo oburzają działania mające ukrócić życzeniowe podejście wyznawców Allaha...
Przecież muzułmanie mogliby pomóc Europejczykom na nowo spojrzeć na Europę!
Zasady świeckości mogą mieć zastosowanie jeśli chodzi o chrześcijaństwo, ale nie bądźmy nietolerancyjni i dajmy muzułmanom wyznawać ich wiarę!
Wypracowany przez wieki uniwersalizm trzeba podważyć!
Ogólnie nie lubię takich pseudonaukowych książek, które udają obiektywizm, a tak naprawdę są nieudolnymi próbami wybielenia religii (vide Tariq Ramadan). Nie mówię, że islam to zło, ale raczej nie jest też szansą dla Europy, a już na pewno nie w takim stopniu, w jakim opisuje go ta książka. Czy warto przeczytać? Tylko jeśli ma się podstawy, aby spojrzeć krytycznie na to dzieło.

Ta książka to jakiś żart. W skrócie: "my, dobrzy muzułmanie vs. wy, źli, nietolerancyjni chrześcijanie-Europejczycy (ewentualnie ateiści), którzy nie pozwalacie nam robić w Europie tego, na co mamy ochotę". Zdaniem autorki głos muzułmański powinien być traktowany na równi z głosem chrześcijan i ateistów w Europie, nie zauważa jednak, że muzułmanie nadal pozostają...

więcej Pokaż mimo to

10
avatar
29
6

Na półkach: , ,

NIE W MOIM IMIENIU [RECENZJA, N. GOLE, MUZUŁMANIE W EUROPIE – DZISIEJSZE KONTROWERSJE WOKÓŁ ISLAMU]

Recenzja ukazała się drukiem w lutowym numerze “Nowych Książek” (2/2017)

Krakowskie wydawnictwo “Karakter” kojarzy się czytelnikom z ambitnymi specjalizacjami. Do takiej kategorii zaliczyć można jego nowy tom, który samym swoim powstaniem wkłada kij w mrowisko.

W czasach politycznego i religijnego radykalizmu, dzielenia ludzi na lepszych i gorszych, tutejszych i przyjezdnych, łączenia słów “patriotyzm” i “ojczyzna” z “wróg” oraz “śmierć” książka Muzułmanie w Europie autorstwa tureckiej socjolożki Nilüfer Göle jawi się jako wyczekiwany głos rozsądku. Autorka stara się pokazać, iż Europa ma wielowiekową wspólną historię z islamem i muzułmanami. Przesłaniają ją jednak takie wydarzenia, jak te ze stycznia 2015 roku, kiedy we Francji zastrzelono dziesięć osób w redakcji “Charlie Hebdo”, zamordowano trzech policjantów (w tym jednego, z zimną krwią, leżącego na chodniku) i wzięto zakładników w koszernym sklepie, gdzie podczas wymiany ognia z francuskimi komandosami zginęli terroryści i czworo klientów.

Nilüfer Göle stawia sobie za cel opisanie dynamiki skomplikowanych stosunków między mniejszością muzułmańską a społeczeństwami Europy, za punkt początkowy opowieści obierając wydarzenia z maja 1968 roku. Wówczas społeczeństwo francuskie doświadczyło kolejnej fali sekularyzacji – emancypacja kobiet czy mniejszości seksualnych przestały być pustym frazesem. Na czele rewolucji obyczajowej stają rysownicy i dziennikarze gazety “Charlie Hebdo” – wtedy pod nazwą “L’Hebdo Hara-Kiri”. Zyskali oni status legendy, albowiem ich “impertynenckie pióra zwalczające wszelkie formy hegemonii religijnej czy moralności publicznej” doskonale wpisywały się w proces zachodzących zmian. Islam wraz ze swoimi normami obyczajowymi pojawił się w latach dziewięćdziesiątych w społeczeństwie już zlaicyzowanym i seksualnie wyemancypowanym, toteż kolejne pokolenie grafików pracujących dla “Charlie Hebdo” uznało za właściwe naśladowanie walki starszych kolegów z kapłanami i wzięło na warsztat islam jako nową formę ucisku religijnego.

Książka jest efektem badań prowadzonych przez naukowców z Wyższej Szkoły Nauk Społecznych na przestrzeni czterech lat (2009-2013) w dwudziestu jeden miastach Europy: Tuluzie, Stambule, Mediolanie, Bolonii, Londynie, Kolonii, Berlinie, Lyonie, Birmingham, Oslo, Rotterdamie, Treviso i Wiedniu. Badacze pojawiali się zatem tam, gdzie dochodziło do ważnych wydarzeń inspirowanych tarciami pomiędzy religiami – strajków, protestów i zamieszek. Metodologia polegała zaś na przeprowadzeniu ankiet, wywiadów i konfrontacji grupowych. Ostatnia forma wydaje się być najciekawszą – badacze zestawiali ze sobą osoby reprezentujące różne środowiska. Najwięcej skrajnych emocji zmaterializowało się w grupie, której uczestniczkami były między innymi reprezentantki włoskiej skrajnej prawicy z Ligi Północnej – debata polegała na zakrzyczeniu innych, wysuwaniu argumentów wielce uproszczonych (czasami nawet kłamliwych), obrażaniu wszystkich, którzy ośmielili się wyrazić swoje zdanie.

Konkluzje wypływające z tych badań są jednak optymistyczne. Otóż dla większości muzułmanów przebywających w Europie praktykowanie islamu wymaga rewizji praw i przepisów tegoż, albowiem ich religijność musi dostosować się do kontekstu europejskiego, a więc świeckich reguł. Fanatyczne postawy á la ISIS i przemoc są odrzucane: Not in my name! Zdecydowana większość badanych zalicza się do klasy średniej (co jest jednym z zarzutów wysuwanych pod adresem autorki): 19-40 lat, pracujący w wolnych zawodach (architektura, adwokatura, reżyseria, medycyna, artyści, graficzy, raperzy), udzielający się w stowarzyszeniach i NGO-sach (organizacjach pozarządowych), znaleźli się także radni i posłowie.

Skąd zatem tak daleko idące nieporozumienia między wyznawcami poszczególnych religii? Nilüfer Göle stara się je wyjaśnić, przybliżając Europejczykom świat muzułmańskich. Weźmy chociaż słowo “meczet” – kojarzy się nam ono z odpowiednikiem naszego kościoła czy świątyni. Tymczasem powinniśmy postrzegać meczet jako element tkanki miejskiej, albowiem wchodzi on w skład zespołu architektonicznego złożonego z wewnętrznego dziedzińca, krytego targu, madrasy, biblioteki, wieży z zegarem, fontanny, stołówki, przychodni zdrowia. Jednym słowem – jest to miejsce skupiające i organizujące lokalne życie społeczne.

Inaczej też postrzegamy świętości – u nas pojęcie świętości zostało rozmyte, w islamie z kolei okrzepło. My, Europejczycy, nie wiemy już, co jest boskie, a co ludzkie, oni, muzułmanie, wiedzą to doskonale. Dlatego też krytykowanie Mahometa, rysunki czy dowcipy na jego temat wywołują oburzenie. Europejscy muzułmanie rozumieją jednak, że u nas – w przeciwieństwie do islamu – sztuka ma kwestionować, zadawać pytania i szydzić. Problemem są rozbieżności w uznaniu autorytetu. W islamie istnieje bowiem “wiele autorytetów religijnych. Władzę religijną mogą sprawować suficcy szajchowie, mufti, kadi (sędziowie trybunałów), nauczyciele w madrasach, chatib (imamowie wygłaszający chutby w meczecie), jak też osoby pełniące rozmaite inne funkcje, nominowane przez władze państwowe lub uznawane przez wspólnotę”. Koran nie precyzuje (a już tym bardziej nie narzuca) zasad noszenia chust – nakaz zasłaniania twarzy chusta nie należy do sfery religii (ibadat), ale do sfery stosunków społecznych (muamalat). Sam islam nie jest też jednorodny – istnieją cztery główne nurty prawodawstwa muzułmańskiego, a szariat każdy z wierzących poddaje samodzielnej wykładni. Większość badanych odrzuca małżeństwa aranżowane, kary cielesne, honorowe zabójstwa czy kamienowanie. Z książki dowiadujemy się także, że można łączyć islam z wegetarianizmem, naturopatią czy spożywaniem ekologicznych produktów.

Göle ocenia krytycznie rolę mediów, które w kreowaniu emocji zajmują pozycje dychotomiczne. Działają na zasadzie tworzenia kontrastów i podsycają konflikt zamiast go gasić – jako przykład autorka podaje rasistowskie i prostackie teksty Oriany Fallaci oraz Michela Houllebecqa. Ten drugi, znany we Francji ze swego negatywnego stanowiska wobec maja 1968, opublikował w 2001 roku Platformę, powieść, której główny bohater nazywa islam “najgłupszą religią świata” i wyraża zadowolenie ze śmierci Palestyńczyków. Oriana Fallaci – ceniona korespondentka wojenna w Meksyku, Libanie i Wietnamie – napisała z kolei Wściekłość i dumę. Nilüfer Göle charakteryzuję tę książkę jako antymuzułmański manifest, nieudolnie odwołujący się do Huntingtona (“zderzenie cywilizacji”), przedstawiający islam jako nowego wroga Zachodu. Dlaczego wiele osób nie ma oporów, aby w ten sposób mówić o śmierci obywateli innych krajów czy wyznawcach innych religii, a jeśli stawia się w miejsce Palestyńczyka Polaka lub zamienia muzułmanina na katolika, czuje oburzenie? Czyżby aliena vitia in oculis habemus, a tergo nostra sunt?

Ciekawie prezentuje się rozdział poświęcony współistnieniu islamu i judaizmu. Autorka pyta, czy żydzi nie stali niegdyś na pozycji zajmowanej dziś przez muzułmanów? Muzułmanie mają swój szariat, żydzi – halachę. Jedni oraz drudzy praktykują ubój rytualny i obrzezanie. Jednak ortodoksyjni żydzi – tak jak fanatyczni wyznawcy islamu – stanowią, zdaniem autorki, zdecydowaną mniejszość. Jeśli negujemy prawo do bycia wyznawców islamu, to wykażmy się jasnością myślenia oraz minimalną dawką konsekwencji i zanegujmy także zwyczaje żydowskie – koszerność, obrzezanie i ubój rytualny. Czyż nie jest aż nadto widoczne odstępstwo żydowskich zwyczajów od zwyczajów chrześcijańskiej Europy?öÖ

Nilüfer Göle unika skrajnych założeń, jako Turczynka związana z europejskimi uczelniami wyższymi rozumie złożoność sytuacji. Jej książka nie jest mapą drogową ukazującą konkretne rozwiązania służące pokojowemu istnieniu wyznawców wielu religii, ale wnosi do dyskusji ważny punkt widzenia. Warto poświęcić jej kilka wieczorów, albowiem pomoże w dostrzeżeniu drugiego człowieka. Innego. Ale jednak takiego samego jak my.

NIE W MOIM IMIENIU [RECENZJA, N. GOLE, MUZUŁMANIE W EUROPIE – DZISIEJSZE KONTROWERSJE WOKÓŁ ISLAMU]

Recenzja ukazała się drukiem w lutowym numerze “Nowych Książek” (2/2017)

Krakowskie wydawnictwo “Karakter” kojarzy się czytelnikom z ambitnymi specjalizacjami. Do takiej kategorii zaliczyć można jego nowy tom, który samym swoim powstaniem wkłada kij w mrowisko.

W czasach...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

6

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Muzułmanie w Europie. Dzisiejsze kontrowersje wokół islamu.


Reklama
zgłoś błąd