Umrzeć na wiosnę

Okładka książki Umrzeć na wiosnę
Ralf Rothmann Wydawnictwo: W.A.B. literatura piękna
256 str. 4 godz. 16 min.
Kategoria:
literatura piękna
Tytuł oryginału:
Im Frühling sterben
Wydawnictwo:
W.A.B.
Data wydania:
2016-04-28
Data 1. wyd. pol.:
2016-04-28
Liczba stron:
256
Czas czytania
4 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328027190
Tłumacz:
Aldona Zaniewska
Tagi:
dylemat moralny faszyzm II wojna światowa kara śmierci literatura niemiecka lojalność nazizm nienawiść okrucieństwo przemoc strach śmierć trauma ucieczka żołnierz
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oficjalne recenzje i

Techniki wybielania


Link do recenzji

1830 300 182

Oceny

Średnia ocen
6,3 / 10
78 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
11
6

Na półkach: ,

Książka o tematyce, niestety, zawsze aktualnej, a obecnie jeszcze bardziej dla Europy i naszego regionu.

Ukazuje obraz wojny z perspektywy tych "złych", którzy mieli pecha znaleźć się po niewłaściwej stronie wbrew ich woli. Smutek, złość, ale przede wszystkim bezsilność wobec niesprawiedliwości oraz ludzkich tragedii.

Druzgocące jest to, jak bardzo nie mamy wpływu na wiele spraw, jak bardzo nasze życia zależą od humorów zakompleksionych ludzi na górze oraz zwykłego farta, a na jakąkolwiek sprawiedliwość nie ma co liczyć.

Książka o tematyce, niestety, zawsze aktualnej, a obecnie jeszcze bardziej dla Europy i naszego regionu.

Ukazuje obraz wojny z perspektywy tych "złych", którzy mieli pecha znaleźć się po niewłaściwej stronie wbrew ich woli. Smutek, złość, ale przede wszystkim bezsilność wobec niesprawiedliwości oraz ludzkich tragedii.

Druzgocące jest to, jak bardzo nie mamy wpływu na...

więcej Pokaż mimo to

0
avatar
1541
1540

Na półkach:

„Najważniejsza niemiecka powieść dekady”.
Tę informację przeczytałam na okładce tytułowej tej książki. Od siebie dodam, że dekady ubiegłej, ponieważ powieść została wydana w Niemczech w 2015 roku, a w Polsce rok później, by w 2017 roku znaleźć się w półfinale Literackiej Nagrody Europy Środkowej „Angelus”. Do jej przesłania wprowadzało motto z myśli Ezechiela – „Ojcowie jedli zielone winogrona, a zęby ścierpły synom”. Wydawałoby się, że autor ukrył je w najbardziej rozbudowanej części opowieści zawierającej historię ojca narratora – Waltera, która wydarzyła się wiosną 1945 roku. Wówczas siedemnastoletniego dojarza w gospodarstwie rolnym, który ze względu na wadę wzroku nie miał szansy na powołanie do wojska. Był nastolatkiem unikającym polityki i wrogich rozgłośni, skupiającym się na dobrze wykonywanej pracy, w której był tak sumienny i czysty, że nazywano go jednym ze środków czystości – Ata. Przyjaźnił się z młodszym od siebie dojarzem Friedrichem.
Aż przyszła wiosna 1945 roku i polityka upomniała się o niego.
W tym okresie schyłku wojny, kiedy sowieci doszli do Odry, zapotrzebowanie Hitlera na żołnierzy było tak ogromne, że wcielano wszystkich zdolnych nosić broń. Czasami podstępem, bo wielu myślało w tym czasie – „nigdy nie zgłaszaj się do niczego na ochotnika, na wojnie i w kinie najlepsze miejsca są z tyłu”. Jednak dokładnie to spotkało obu nastolatków, którzy z dnia na dzień stali się żołnierzami Waffen-SS. Friedrich przekonany, że to nie jego wojna, a „cyników, którzy nie wierzą w nic oprócz prawa silniejszego” – zdezerterował. W myśl zasady Führera – „żołnierz może umrzeć, a dezerter musi umrzeć”, dowódca skazał go na karę śmierci przez rozstrzelanie. W plutonie egzekucyjnym postawił, próbującego wybronić swojego przyjaciela Friedricha, Waltera, mówiąc – „Będziesz dobrze celował, żeby nie cierpiał”.
Tej traumatycznej historii ojca nigdy nie poznał syn Waltera.
Tę tajemnicę znaną tylko czytelnikowi, ujętą w klamrę współczesnej narracji jego syna, zabrał ze sobą do grobu. Mimo pytań, próśb i nacisków, ojciec milczał do końca swoich dni, ale „to milczenie, owo głębokie zatajenie, zwłaszcza gdy chodzi o umarłych, jest ostatecznie próżnią, którą życie kiedyś samo wypełnia prawdą”. Tkwi w odkrywanej przez badaczy historii, we wspomnieniach wydobywanych z niepamięci świadków, w takich książkach, jak ta, ale przede wszystkim w pamięci komórek, bo „duchowe albo fizyczne rany mają wpływ na potomstwo. Zniewagi, razy albo kule, które cię dosięgają, ranią też twoje nienarodzone dzieci”.
Dziedzictwo wojny.
To o tym jest ta brutalna, oszczędna w słowach, ale dosadna w symbolice powieść w pełni odzwierciedlająca wszystkie aspekty wojny jak: obozy koncentracyjne, rozwiązłość kadry SS, nastroje ludności cywilnej, opresja systemu ustroju III Rzeszy, nicość jednostki i wartości wobec horroru wojny i to dlatego najważniejsze przesłanie znajduje się w niewielkiej klamrze narracji syna Waltera, rozpoczynającego i kończącego ją. Dziedzica grzechów ojca, jakich wielu było i nadal jest wśród pokolenia urodzonego po wojnie. Nie tylko Niemców. Na gruncie polskim o dziedzictwie traumy wojennej w przejmujący sposób napisała Anna Janko w opowieści opartej na faktach „Mała Zagłada”.
Obie opowiadają o horrorze wojny, która nie kończy się w dniu jej zakończenia, ale trwa nadal w traumie dziedziczonej z pokolenia na pokolenie.
naostrzuksiazki.pl

„Najważniejsza niemiecka powieść dekady”.
Tę informację przeczytałam na okładce tytułowej tej książki. Od siebie dodam, że dekady ubiegłej, ponieważ powieść została wydana w Niemczech w 2015 roku, a w Polsce rok później, by w 2017 roku znaleźć się w półfinale Literackiej Nagrody Europy Środkowej „Angelus”. Do jej przesłania wprowadzało motto z myśli Ezechiela – „Ojcowie...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
36
6

Na półkach:

„Najważniejsza niemiecka powieść dekady” okazała się historią oparta głównie na pięciu wydarzeniach. Dobrze opisanych, ale jednak pięciu wydarzeniach, które otulono opisami przyrody, czy niedziałającej żarówki. Liczyłem na coś więcej.
6/10.

„Najważniejsza niemiecka powieść dekady” okazała się historią oparta głównie na pięciu wydarzeniach. Dobrze opisanych, ale jednak pięciu wydarzeniach, które otulono opisami przyrody, czy niedziałającej żarówki. Liczyłem na coś więcej.
6/10.

Pokaż mimo to

0
Reklama
avatar
360
333

Na półkach: ,

„Są na wojnie sytuacje, kiedy człowiek musi być silniejszy niż wszystkie skrupuły” - „Umrzeć na wiosnę” Ralf Rothmann. Książka uznana za jedną z najważniejszych pozycji literatury niemieckiej dotyczącej II Wojny Światowej. To przejmująca historia przyjaźni dwóch chłopców, którzy w roku 1944 jako prawie jeszcze „dzieci” zostali wcieleni do Waffen SS. I nagle ze zwykłych „dojarzy” krów stają się żołnierzami. Mimo, iż nie wierzą w sprawę, o która muszą walczyć to i tak stawiają temu czoła. Bo za zdradę i dezercję grozi szubienica, smierć, rozstrzelanie.....
.........................
Niestety jeden z nich, postanawia nie uczestniczyć dalej w bezsensownej walce. I próbuje uciec z lini frontu. Ucieczka kończy się pojmaniem a wyrok śmierci, otrzymuje do wykonania przyjaciel .... i co zrobi ....
........................
Odmowa rozkazu wiąże się ze śmiercią...., czyli jaki ma wybór, czy może odmówić? Czy ma inne rozwiązanie? Czy przyjaźń zwycięży? Czy na wojnie w takich okolicznościach liczy się przyjaźń? Niby proste, prawda? Ale tak trudne, ze ciężko wybierać czy być katem czy oprawca? Dylemat, który zostawia piętno ....
......................
Niech każdy z nas odnajdzie odpowiedz na pytanie o istotę zła. Zła, które zmusza człowieka do rzeczy, myśli i czynów, które zapewne wydają się irracjonalne, a jednak prawdziwe.......

„Są na wojnie sytuacje, kiedy człowiek musi być silniejszy niż wszystkie skrupuły” - „Umrzeć na wiosnę” Ralf Rothmann. Książka uznana za jedną z najważniejszych pozycji literatury niemieckiej dotyczącej II Wojny Światowej. To przejmująca historia przyjaźni dwóch chłopców, którzy w roku 1944 jako prawie jeszcze „dzieci” zostali wcieleni do Waffen SS. I nagle ze zwykłych...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
179
28

Na półkach:

Drewniane żołnierzyki

Ralf Rothmann napisał powieść, którą można śmiało określić jako "drewno". Nie spełnia ani oczekiwań tych, którzy szukają drugowojennej wersji "Na zachodzie bez zmian" i daleko jej także do Svena Hassela oraz jego pełnych gorzkiej ironii opisów frontowej rzeczywistości. Niemniej drewno w tym wypadku jest materiałem genialnym.

Świat Rothmanna jest „drewniany" i pozbawiony barw. Emocje sprowadzają się do biernej obserwacji trupów płynących z nurtem rzek - efekt nalotów przy użyciu fosforu. Wszystko co otacza bohaterów, opisane jest z oszczędnością godną najlepszych minimalistów w malarstwie, którym na dodatek skończyły się farby. Czy jest to jednak do końca zarzut?

Jaki na dobrą sprawę ma być świat dla Niemca zimą 1944/1945 roku? Jak ma reagować, widząc kraj przechodzący właśnie swoje Nemezis? Jak ma postrzegać tą rzeczywistość Walter, 17-latek oderwany wraz z przyjacielem od życia na farmie i na siłę wcielony do Waffen-SS? "Drewniana" narracja Rothmanna, pozornie tylko wadliwa, okazuje się niezłym zabiegiem, który Pokazuje świat widziany oczami okaleczonego emocjonalnie człowieka. Oddaje nie tylko surowość ostatniej wojennej zimy, ale też stan degeneracji i zobojętnienia wywołanego rzeczywistością roku 1945. Świat widziany jakby przez przymknięte powieki, oczami krótkowidza pozbawionego okularów. Nie do końca wyraźny, surowo ciosany, szaro-biały i zimny. Świat, w którym emocje są maksymalnie spłycone, ulegają dekonstrukcji. To obronna wersja postrzegania dziejącego się dookoła szaleństwa, która ludzi upodabnia do bezdusznych zombie.

Powieść byłaby jednak nudna bez kontrastów. Dlatego autor odkrywa przed nami też to, co Walter ma w sobie pozornie wygłuszone. Prawdziwe emocje i godne greckich tragedii rozterki, rozgrywające się w umyśle tego "drewnianego żołnierzyka". Jego relacja z przyjacielem, Fiete, też traktowanym jak mięso armatnie, jest budzącym nadzieję kontrastem, gdzie emocjom nie brakuje żadnej z barw. Zestawienie mało plastycznego świata z nadmiernie rozedrganą relacją głównych bohaterów, z którego w wielu recenzjach uczyniono zarzut, to zestawienie szaleństwa z normalnością, które w targanej wybuchami bomb rzeczywistości, po prostu zamieniły miejsca. Szaleństwem jest odczuwanie i kończy się tragedią. Beznamiętność zaś normalnością, pozwalającą dalej żyć.

Walter ocaleje. Latem wróci do jednego ze zniszczonych wojną niemieckich miast. I jeszcze jeden kontrast. Tym razem zostajemy rzuceni w upalne powietrze lata w mieście. Nagrzane drga, oddając odradzające się wśród ludzi odczucia. Emanuje pełnią gorących barw. Wszyscy dookoła są jeszcze oszołomieni, ale już bardziej realni. Temperatura uczuć wydaje się oddalać od zera. Z ulicznego hydrantu, symbolicznie tryska fontanna wody. Ulga od upału, ale może też odrodzenie? Zmycie wojennych barw? Czy pokiereszowany wojną Walter też będzie w stanie oczyścić się z przeżytej traumy? Pośrednio, Rothmann sam sugeruje nam odpowiedź w ostatnim zdaniu książki krótkim: Tak.

Drewniane żołnierzyki

Ralf Rothmann napisał powieść, którą można śmiało określić jako "drewno". Nie spełnia ani oczekiwań tych, którzy szukają drugowojennej wersji "Na zachodzie bez zmian" i daleko jej także do Svena Hassela oraz jego pełnych gorzkiej ironii opisów frontowej rzeczywistości. Niemniej drewno w tym wypadku jest materiałem genialnym.

Świat Rothmanna jest...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
1183
224

Na półkach: , , , ,

Liczyłam na książkę na miarę Remarque'a, a dostałam dość nieciekawą historię chłopaka poniekąd zmuszonego do wzięcia udziału w II wojnie światowej. Po tak szumnej zapowiedzi bijącej po oczach "najważniejsza niemiecka powieść dekady" oczekiwania są spore, a książka zbyt przeciętna by im sprostać. Głównego bohatera ciężko polubić lub się z niż utożsamiać, jego przyjaciel zachowuje się irracjonalnie i nie do końca wiem co chce przekazać, a miłość sprowadza się w dużej mierze do obowiązku, nie ma w niej pasji, a i wydźwięk powieści jest nie do końca pacyfistyczny.

Liczyłam na książkę na miarę Remarque'a, a dostałam dość nieciekawą historię chłopaka poniekąd zmuszonego do wzięcia udziału w II wojnie światowej. Po tak szumnej zapowiedzi bijącej po oczach "najważniejsza niemiecka powieść dekady" oczekiwania są spore, a książka zbyt przeciętna by im sprostać. Głównego bohatera ciężko polubić lub się z niż utożsamiać, jego przyjaciel...

więcej Pokaż mimo to

22
avatar
117
36

Na półkach:

Książka bardzo ciekawa. Nie traktuje o wojnie z perspektywy linii frontu lecz zaplecza, w którym czuć wszechobecne zmęczenie wojną i wiele okrucieństw jakie ze sobą niesie. Podobał mi się klimat końca wojny (lat 44' - 45') kiedy konflikt dotknął już każdego, a dezercja i demoralizacja były powszechnym zjawiskiem. Jednak jest to tylko tło dla interesującej i momentami dramatycznej przygody głównego bohatera z wojną. Książkę czyta się bardzo szybko, jest dosyć krótka więc nie oczekujmy rozbudowanej powieści. Na minus odrobinę zbyt długie opisy krajobrazów i miejsc w których przebywają bohaterowie.

Książka bardzo ciekawa. Nie traktuje o wojnie z perspektywy linii frontu lecz zaplecza, w którym czuć wszechobecne zmęczenie wojną i wiele okrucieństw jakie ze sobą niesie. Podobał mi się klimat końca wojny (lat 44' - 45') kiedy konflikt dotknął już każdego, a dezercja i demoralizacja były powszechnym zjawiskiem. Jednak jest to tylko tło dla interesującej i momentami...

więcej Pokaż mimo to

8
avatar
103
66

Na półkach:

Jeśli to jest najważniejsza niemiecka powieść dekady, to boję się sięgać po niemiecką prozę. Oczywiście jest w tym stwierdzeniu pewna doza przesady, ale książka mnie nie porwała, powiem więcej, wynudziłem się niemiłosiernie podczas lektury. Doceniam koncept - wydarzenia z II wojny światowej z perspektywy, jakże dla nas obcej, a mianowicie z punktu widzenia niemieckiego żołnierza. Książka przypomina w pewnych aspektach serial "Nasze matki, nasi ojcowie" i jestem w stanie zrozumieć potrzebę zrozumienia tych traumatycznych wydarzeń z perspektywy bliskiej samym Niemcom. To trudne spojrzenie i autor sprawił, że możemy na chwilę stanąć po drugiej stronie barykady. Podejrzewam, że odbiór tej powieści jest inny w Niemczech, a inny u nas, ale to nie jest zarzut główny w przypadku tej powieści. Nim jest po prostu nuda oraz płytki rys charakterologiczny bohaterów, banalna fabuła i brak wyciągnięcia z tej historii co smaczniejszych kąsków. Duży potencjał i jeszcze większe rozczarowanie.

Jeśli to jest najważniejsza niemiecka powieść dekady, to boję się sięgać po niemiecką prozę. Oczywiście jest w tym stwierdzeniu pewna doza przesady, ale książka mnie nie porwała, powiem więcej, wynudziłem się niemiłosiernie podczas lektury. Doceniam koncept - wydarzenia z II wojny światowej z perspektywy, jakże dla nas obcej, a mianowicie z punktu widzenia niemieckiego...

więcej Pokaż mimo to

27
avatar
42
32

Na półkach:

Doskonała proza.
Nic dziwnego, skoro wyszła spod ręki, co prawda mało znanego w Polsce, za to laureata nagród im. Heinricha Bölla, Maxa Frischa i Hansa Fallady.
Mała wielka powieść - z pewnością jedna z ważniejszych pozycji literatury niemieckiej XXI w.
Głęboko humanistyczny, napisany z wielkim wyczuciem i wrażliwością rozrachunek z najmroczniejszym w historii Niemiec i w ogóle Europy okresem przełomu 1944/1945 roku, gdy klęska III Rzeszy była już przesądzona, tak jak los na siłę i we frenetycznej gorączce powoływanych do dogorywającej armii nieletnich rekrutów, którzy nie mieli szans nie tylko obronić ojczyzny, ale i ocalić własnego życia, a przynajmniej jego integralności..
Materiał, jeśli nie na regularną epopeję, to na epicki fresk z artystyczną finezją i wstrząsającym psychologicznie efektem zamknięty w dwustu stronach literackiej impresji o najważniejszym roku w życiu prostego dojarza Waltera Urbana i jego młodzieńczego przyjaciela Friedricha wcielonych do Waffen SS w ostatnim, kulminacyjnym momencie wojny.
Ata i Fiete to jeszcze chłopcy. Pracują w gospodarstwie jako prości dojarze. Przyjażnia się, choć prostolinijny Walter w niczym nie przypomina świadomego i na swój sposób wyemancypowanego Fietego. Mają małe plany, skromne marzenia, kochają się w miejscowych dziewczynach ze wsi.
Ich życie nie przypomina jednak ludycznej sielanki.
Surowe warunki, wymagająca praca i kostyczne wychowanie hartują ich charaktery, ale nie pozbawiają wrażliwości.
Nie uczyni tego nawet absurd wojny, pewność zbliżającej się śmierci i turpistyczne w swej grozie obrazy otaczającej rzeczywistości.
I dzięki lub przez tę właśnie wrażliwość Fiete skona, a Walter przeżyje.
Pierwszy, niczym bohater greckiej tragedii świadomie wybierze śmierć dokonując aktu dezercji, jak Antygona wiedziony imperatywem etycznego protestu przeciw absurdowi daremnej walki i zabijania – owego bezdusznego ludzkiego prawa nakazującego "Ani kroku w tył!".
Drugi przeżyje, bo, choć mniej świadomie, ale podobnie do mitycznego Odyseusza instynktownie unikał będzie największego zagrożenia.
W schemacie fabularnym książka Rothmanna nieco przypomina „Całe życie” Seethalera – jednostkowe losy prostego, zwyczajnego bohatera z ludu stanowią synekdochę przeżyć całego pokolenia, któremu przydpadło żyć w tym najkrwawszym w XX wieku skrawku historii. Zdecydowana przewaga narracji Rothmanna polega na tym, że w przeciwieństwie do Austriaka autor „Umrzeć na wiosnę” osiągnął wiarygodność prezentowanej historii i przekonującą psychologię postaci dzięki uniknięciu tendencji do nachalnego uogólniania, zbędnego dopowiadania i przede wszystkim jakiegokolwiek moralizowania. Opisane sytuacje, przeżycia, wstrząsające obrazy wojennego okrucieństwa, zwyrodnienia, rezygnacji, depresji i desperacji będące konsekwentnym rozwinięciem realistycznego obrazu niemieckiej wsi, mówią same za siebie.
Przewaga Rothmanna nad Seethalerem wynika również z tego, że losy Waltera ukazał in statu nascendi - uniknął błędu apriorycznego kompletowania wcześniej założonej hagiografii. Postawił na co prawda determinujące życiorys bohatera, ale jednak wycinki jego biografii, które same składają się na sylwetkę powieściowego protagonisty. Dlatego zarówno Walter, jak i Fiete przekonują, a Seethalerowski Andreas Egger razi pensjonarską ramotką.
Oszczędność językowo – stylistyczna, zwięzłość - ta cnota, która z literackiego rzemieślnika wydobywa prawdziwego artystę – to stempel najwyższej jakości pisarstwa Rothmanna.
Najciekawszy i jednocześnie najbardziej wstrząsający w powieści Rothmanna jest detalicznie , sugestywnie i plastycznie odmalowany obraz dosłownie i w przenośni konających Niemiec – krainy śmierci, zniszcenia, dekompozycji i upadku. Naturalistyczne okrucieństwo tego spotworniałego pejzażu to zupełnie piekielny panoptykon o niewyobrażalnej wręcz skali zniszczenia i cierpienia. Błoto, ruiny, rozkładające się i okaleczone ciała, pogorzeliska, pospiesznie wytyczane cmentarze, trupy w rowach, trupy płynące z prądem rzek, zmasakrowane zwłoki , odwetowe egzekucje, choroby, kalectwo, szaleństwo i frenezja – groza piekła na ziemi.
Przejmujący obraz (nie wizja) Gehenny.
Książka ma tę niepodważalną zaletę, że dzięki zastosowaniu w niej takiej zindywidualizowanej i bliskiej postaci optyki narracyjnej w żaden sposób nie umniejsza i nie usprawiedliwia niemieckiej odpowiedzialności za zbrodnie II wojny światowej, nie rewiduje historii. Wręcz przeciwnie - zdecydowanie niuansując, polaryzując i dywersyfikując obiegową opinię o jednolitości odpowiedzialności zbiorowej, jest jeszcze wyrażniejszym oskarżeniem bestialstwa nazizmu, którego ostrze skierowano również przeciwko własnym obywatelom.
Rothmann bez najmniejszego komentarza, samą tylko konstrukcją fabuły, zwięzłością stylistyczną, precyzją językową i wykorzystaniem ramowej kompozycji porafi uwiarygadnić pacyfistyczny i antytotalitarny przekaz, że ofiarami nazistowskiego szaleństwa nienawiści byli nie tylko obywatele zaatakowanych przez Hitlera państw, ale również znaczna grupa Niemców – ten milion zdeklarowanych, których najpierw więziono i stracono jako „wrogów Wielkich Niemiec” (ponuro i złowrogo to brzmi w kontekście odradzających się we współczesnej Europie populistycznych nacjonalizmów), czyli opozycyjnych antyfaszystów, a póżniej tych obojętnych, mniej lub bardziej świadomych - jak nierozłączni Fiete i Ata - siłą wcielanych do Waffen SS, w którego mundurach wiosną 1945 mieli złożyć bezcelową, niepotrzebną daninę własnej krwi za grzechy ojców.
Doskonale obrazuje to motto otwierające powieść: „Ojcowie jedli zielone winogrona, a zęby ścoierpły synom.” I właśnie za sprawą zaledwie dwóch biblijnych cytatów przesłanie powieści nabiera uniwersalnego wymiaru. Drugi, ten z Genezis „o zbiegu i tułaczu na ziemi”, który w istocie zupełnie areligijny Walter tymczasowo podkreśla paznokciem, nie trwale długopisem, dopełnia metafizycznego wymiaru powieści w chwili, gdy odnajduje go narrator – syn Waltera, tak „obcy” swemu ojcu, jak Ata tamtemu brutalowi i prymitywowi, który okazjonalnie w zupełnie nieokazjonalnym pijanym widzie zwykł nazywać go synem.
Gorzka to narracja: darwinistyczna, naturalistyczna, momentami wstrząsająca, targająca bebechami, ale głęboko humanistyczna, uczciwa egzystencjalnie i skutecznie uniemożliwiająca dokonywanie łatwych, wygodnych, uproszczonych i jednoznacznych ocen.
Chwilami osiąga wymiar prawdziwej antycznej tragedii.
Może stamtąd stary bauer Thamling tak szczegółowo znał mit o Odyseuszu?
Może dlatego w postaci Friedricha replikuje się los Antygony?
No cóż. Dbałość o detale to przecież literacka pieczęć Rothmanna.
Mocna rzecz.
Pozycja obowiązkowa.

Doskonała proza.
Nic dziwnego, skoro wyszła spod ręki, co prawda mało znanego w Polsce, za to laureata nagród im. Heinricha Bölla, Maxa Frischa i Hansa Fallady.
Mała wielka powieść - z pewnością jedna z ważniejszych pozycji literatury niemieckiej XXI w.
Głęboko humanistyczny, napisany z wielkim wyczuciem i wrażliwością rozrachunek z najmroczniejszym w historii Niemiec i w...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

4
avatar
0
0

Na półkach: , ,

Jeżeli ktoś uważa, iż książka ta jest próbą usprawiedliwienia niemieckiego społeczeństwa lat trzydziestych i jego uczestnictwa w drugiej wojnie światowej, to niech lepiej odłoży literaturę na bok, ponieważ nic nie rozumie z jej lektury.

Jeżeli ktoś uważa, iż książka ta jest próbą usprawiedliwienia niemieckiego społeczeństwa lat trzydziestych i jego uczestnictwa w drugiej wojnie światowej, to niech lepiej odłoży literaturę na bok, ponieważ nic nie rozumie z jej lektury.

Pokaż mimo to

3

Cytaty

Więcej
Ralf Rothmann Umrzeć na wiosnę Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd