Genialni. W pogoni za tajemnicą geniuszu

Okładka książki Genialni. W pogoni za tajemnicą geniuszu
Eric Weiner Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe PWN Seria: Bieguny literatura podróżnicza
416 str. 6 godz. 56 min.
Kategoria:
literatura podróżnicza
Seria:
Bieguny
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Naukowe PWN
Data wydania:
2016-02-29
Data 1. wyd. pol.:
2016-02-29
Liczba stron:
416
Czas czytania
6 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788301184797
Tłumacz:
Ewa Kleszcz
Tagi:
podróże geniusz
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,8 / 10
56 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1
1

Na półkach:

Prawdą jest, że książka jest nierówna. Ma zarówno interesujące i inpirujące fragmenty, ale ma też pewne przestoje. Niektóre rozdziały pozbawione konkretów. Jednak książka porusza ciekawy temat, a autor dostarcza nam mnóstwo ciekawostek o życiu geniuszy, a także ich otoczeniu. Jest to też w pewnym sensie książka podróżnicza, która pozwala nam na chwilę znaleźć się myślami w innej kulturze.

Pomimo swoich wad książka warta polecenia!

Prawdą jest, że książka jest nierówna. Ma zarówno interesujące i inpirujące fragmenty, ale ma też pewne przestoje. Niektóre rozdziały pozbawione konkretów. Jednak książka porusza ciekawy temat, a autor dostarcza nam mnóstwo ciekawostek o życiu geniuszy, a także ich otoczeniu. Jest to też w pewnym sensie książka podróżnicza, która pozwala nam na chwilę znaleźć się myślami w...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1561
1560

Na półkach:

Genialnie o genialnych!
Autorowi nie spodobałoby się moje określenie. Zażenowany, nazwałby je nadużyciem, ale o tym później. W tej chwili najważniejsze są moje wrażenia i na takie sobie w lekkim zadufaniu pozwalam. Już bogata bibliografia dołączona do książki gwarantowała mi, że będzie dobrze. Ten wskaźnik bardzo cenionego przeze mnie pogłębionego reportażu nigdy mnie nie zawiódł. Tak było w przypadku „Chłopczyc z Kabulu”. Sprawdziło się i w przypadku tej publikacji. Tym razem pogłębionej tematycznie o kilka dziedzin – psychologię, socjologię, historię powszechną z dużą dawką filozofii i szczyptą historii sztuki.
A wszystko to w pogoni za geniuszem!
Za jego tajemnicą. Autor w zalewie współczesnych jego definicji nie dostrzegł niczego odkrywczego. Wręcz nie zgadzał się z dotychczasowymi poglądami na jego pochodzenie. Zwątpił w teorię dziedziczenia i teorię jego osiągania ciężką pracą. Przede wszystkim jednak sprecyzował jego pojęcie, którego powszechne szafowanie spłyciło jego znaczenie i wyjątkowość. To z tego powodu oberwałoby mi się za pierwsze zdanie tego tekstu. Spośród wielu stworzonych definicji, przyjął autorstwa specjalistki od sztucznej inteligencji – Margaret Boden. I to za tak pojmowanym i fascynującym go zjawiskiem w taki „sposób, w jaki człowieka nagiego fascynuje zagadnienie odzienia”, wyruszył w świat.
Dosłownie!
Wybrał „sześć historycznych ośrodków geniuszu i jeden funkcjonujący obecnie”. Nie uważał, że geniusze występują pojedynczo. Był przekonany, że pojawiają się grupowo, tworząc skupiska w jednym miejscu i czasie. Dlatego za cel kolejnych podróży, zaplanowanych chronologicznie według pojawiania się w czasie, wybrał, poczynając od starożytności: Ateny w Grecji, Hanyzhou w Chinach, Florencję we Włoszech, Edynburg w Szkocji, Kalkutę w Indiach, Wiedeń w Austrii (dwukrotnie!) i Dolinę Krzemową w USA. Do odwiedzin tych miast motywowała go nie tylko chęć odpowiedzi na pytania wynikające z zainteresowań i pasji – „Czy wszystkie skupiska geniuszu są takie same? Najwyraźniej coś przesycało atmosferę tych miejsc. Ale czy było to jedno coś czy kilka cosiów? A kiedy już zeitgeist, duch czasów, się ulotnił, czy geniusz danego miejsca wyparował całkowicie, czy jakieś jego śladowe pierwiastki pozostawały?” Ale również osobiste – czy znajdzie receptę na wychowanie geniusza we własnej rodzinie? Czy jego córka ma na to szansę, jeśli pozna tajemnicę jego pojawienia się, wzrastania i kształtowania się w człowieku?
A potem nastąpiła wielka niespodzianka!
To, co zafundował mi autor podczas tej, jak sam ją określał, „donkiszotowskiej podróży”, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Ja nie słuchałam opowieści o geografii geniuszu. Ja w niej uczestniczyłam. Chodziłam krok w krok u boku autora, przyglądając się otoczeniu, ludziom i krajobrazowi, by wstępnie poczuć ducha miejsca. Siedziałam w kawiarence lub na kamieniu, smakując atmosferę teraźniejszości, by, za sprawą bogatej, wszechstronnej wiedzy autora i mistrzowskiego operowania słowem, przenieść się w przeszłość i tam znaleźć jej korzenie. Za każdym razem pojmując go emocjami i próbując na własny użytek, zamknąć jego esencję w słowach lub wyrażeniu: Ateny – światło, Chiny – filiżanka herbaty wyniesiona do sztuki, Florencja – koszt geniuszu, Edynburg – filozofia praktykowana. W Kalkucie dosłownie opadła mnie chmara myśli – melanż przypadków, możliwość zbiegu okoliczności, zapłodnienie indyjskiej myśli ideami Zachodu, jasność w różnorodności czy porządek w chaosie.Takie stworzenie możliwości za każdym razem innego smakowania geniuszu w czasie i przestrzeni zawdzięczałam również spotkaniom z osobami uchodzącymi w swoim środowisku za genialne. Chłonęłam ich dialogi i rozmowy z autorem w poszukiwaniu nowych wątków, dróg rozumowania, wyjaśniających lub niewyjaśniających istotę zagadnień, ale zawsze otwierających nowe obszary do dywagacji, analizy danych i głębszej penetracji wiedzy. Przenosiły mnie one w przeszłość, odkrywając w nowym świetle nie tylko epokę, miasto, ale i ówczesnych przedstawicieli ludzi genialnych. Autor bywał dokładnie w tych miejscach, w których znani i uznani przez świat nauki lub sztuki żyli i tworzyli. Komentował przy tym swoje kolejne kroki w tej wędrówce. Swoje myśli, dociekania i skojarzenia. Czasami humorystycznie. Dzielił się faktami, ale i odczuciami. Pozwalał mi na współuczestniczenie w badaniu – poprzez wątpliwości, chwiejność myśli, niepewność w formułowaniu wniosków w przyjmowaniu ich i odrzucaniu. Nie przywiązywałam się, tak, jak i on, do przyjętych pewników. Zbierałam wiedzę tak, jak mój przewodnik, czekając na podsumowanie, które bardzo podniosło mnie na duchu. Żałowałam trochę, że nie zawędrowałam do Polski, bo i my przecież mieliśmy w swojej historii „złoty wiek”. Największą niespodzianką w wyborze okazał się dla mnie Edynburg, w którym autor udowodnił mi, że „odrobina Szkocji jest w każdym z nas”. Według mnie dużo więcej niż tylko odrobina. Największym zdziwieniem w pominięciu źródeł geniuszu był brak jakiegokolwiek ośrodka arabskiego. Największy zachwyt wzbudziła we mnie Florencja. Mogłabym tam zostać na zawsze! Z Michałem Aniołem w bottedze pośród, biegających po niej, kur.
Ale autor na to nie pozwolił.
Ponaglał mnie w wędrówce, pilnując wytyczonego sobie celu i przypominając o jej sensie – poszukiwanie składników geniuszu. Każde miasto podsuwało inny – Ateny światło, Kalkuta chaos, a Florencja mecenat. Zebrał ich dużo więcej niż te skromne trzy, by na ich podstawie wytłumaczyć warunki urodzaju geniuszu. Z wszystkich ciężko wypracowanych wniosków najbardziej spodobał mi się ten – „geniusz, jak miłość bliźniego, zaczyna się w domu”. Może dlatego, że tak bardzo przypomina mi mój, który powtarzam i będę powtarzać do śmierci – wychowanie zaczyna się w domu. W ten nieoczekiwany sposób, publikacja reportażowa, stała się przewodnikiem dla rodziców i wychowawców z jednoznaczną wskazówką – „Dostajemy takich geniuszy, jakich chcemy i na jakich zasługujemy”. Autor zebrane wnioski praktykuje na swojej córce, a ja jeszcze dzisiaj pobiegnę do mojej biblioteki i zapytam się o wcześniej wydane pozycje tego autora, których okładki zobaczyłam z tyłu książki.
http://naostrzuksiazki.pl/

Genialnie o genialnych!
Autorowi nie spodobałoby się moje określenie. Zażenowany, nazwałby je nadużyciem, ale o tym później. W tej chwili najważniejsze są moje wrażenia i na takie sobie w lekkim zadufaniu pozwalam. Już bogata bibliografia dołączona do książki gwarantowała mi, że będzie dobrze. Ten wskaźnik bardzo cenionego przeze mnie pogłębionego reportażu nigdy mnie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
145
49

Na półkach:

W tę gonitwę po świecie, by uchwycić genius loci udał się Eric Weiner.
Dotarł do miejsc, gdzie żyło wielu ludzi utalentowanych i kreatywnych - genialnych.
Ateny, Hangzhou, Florencja, Dolina Krzemowa, Wiedeń, Edynburg, Kalkuta - to skupiska geniuszu.
Ale dlaczego akurat w tych miejscach i w konkretnym czasie była /jest obfitość ludzi wybitnych? Co jest przyczyną? - docieka autor. Gen, sprzyjające warunki, a może zbieg okoliczności? Podróżując wypytuje. Rozmawia z wieloma światłymi ludźmi o wielkich tego świata (przez mnogość, nie wymienię z nazwiska, by nikogo nie pominąć). Dysputują jak i kiedy żyli, rozważają wzajemne oddziaływania: osoby - czasu - miejsca. ^

„Kreatywność nie dzieje się tu albo tam, ale pomiędzy. Kreatywność jest związkiem, który rozwija się na skrzyżowaniu osoby i miejsca” - prawdziwy genius loci?

Platon: Ludzie rozwijają zawsze i uprawiają to, co jest w cenie.

W tę gonitwę po świecie, by uchwycić genius loci udał się Eric Weiner.
Dotarł do miejsc, gdzie żyło wielu ludzi utalentowanych i kreatywnych - genialnych.
Ateny, Hangzhou, Florencja, Dolina Krzemowa, Wiedeń, Edynburg, Kalkuta - to skupiska geniuszu.
Ale dlaczego akurat w tych miejscach i w konkretnym czasie była /jest obfitość ludzi wybitnych? Co jest przyczyną? - docieka...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
413
412

Na półkach:

CO SPRZYJA KREATYWNOŚCI?

Kim jest geniusz? W dzisiejszych czasach pojęcie to bardzo się zdeprecjonowało. Mamy genialnych kucharzy i genialnych sportowców, genialne dzieci i produkty. Szafujemy mocnymi określeniami, w obie strony. Tymczasem geniusz – w sensie twórczym – cechuje osoby „zdolne do tworzenia pomysłów nowych, zaskakujących i wartościowych”. Takich, które okażą się innowacyjnym skokiem. Eric Weiner, autor „Geografii szczęścia” (książki poświęconej poszukiwaniom szczęścia na świecie), postanowił prześledzić, jak te skoki wyglądają, a zwłaszcza gdzie i kiedy do nich dochodzi. Wybrał się zatem w kolejną podróż, tym razem po ośrodkach geniuszu, które pojawiały się w określonych miejscach i w określonym czasie. Są to: Ateny z czasów Sokratesa, Hangzou w Chinach (w czasach panowania dynastii Song), renesansowa Florencja, oświeceniowy Edynburg, dziewiętnastowieczna Kalkuta, Wiedeń (dwukrotnie) oraz Dolina Krzemowa. We wszystkich tych miejscach Weiner szukał odpowiedzi na pytanie, co sprzyja kreatywności. Oto krótkie omówienia kilku wybranych wniosków:
(...)
2. Różnorodność.

Psychologowie zidentyfikowali „otwartość na doświadczenia” jako najważniejszą cechę osób wybitnie kreatywnych. Im bardziej różnorodne doświadczenia, tym lepiej. Dlatego kreatywności tak bardzo sprzyja kulturowa różnorodność. Starożytne Ateny z otwartymi ramionami witały obcokrajowców, w przeciwieństwie do Spartan, którzy wybrali życie w izolacji. Tymczasem „kiedy człowiek zda sobie sprawę, że istnieje inny sposób na robienie x albo myślenie o y, wtedy otwierają się przed nim wszelkiego rodzaju nowe kanały”.
(...)
6. System edukacji i przymus nauki.

O tym, że system edukacji dławi kreatywność, nie trzeba nikogo przekonywać (zdaniem psychologów, otępiający wpływ formalnej edukacji zaczyna hamować kreatywność dzieci, gdy osiągają wiek 9-10 lat). Przykładem są Chiny, borykające się z luką innowacyjną: wszystko się tam produkuje, ale nic nie jest tamtejszym wynalazkiem. Budzące lęk, bardzo wymagające egzaminy odegrały ważną rolę w kształtowaniu złotego wieku Chin, jednak wydaje się, że zdławiły wszelką kreatywność. Zakuwanie olbrzymich partii materiału z pewnością może zabić w uczniu ciekawość i wzbudzić uzasadniony wstręt do nauki, która nie ma nic wspólnego z odkrywaniem. Ten przymus przyswajania wiedzy zniechęcił nawet samego Alberta Einsteina.
(...)
Kreatywność to nie genetyczny, przyrodzony dar, lecz coś, co możemy wypracować. Jak to zrobić? Można wziąć przykład z Erica Weinera, który postanowił stymulować pomysłowość córki: dostarcza jej mieszanki wewnętrznej i zewnętrznej motywacji, czasem stawia przed nią przeszkody (zgodnie z potęgą ograniczeń), jak Sokrates zadaje jej mnóstwo oczywistych pytań, jak Medyceusz przydziela zadania i – sporadycznie – nosi na głowie bieliznę, by naruszać schematy panujące w domu.
Fragmenty recenzji opublikowanej na blogu:
https://zapiskinamarginesie.pl/2018/03/08/co-sprzyja-kreatywnosci/

CO SPRZYJA KREATYWNOŚCI?

Kim jest geniusz? W dzisiejszych czasach pojęcie to bardzo się zdeprecjonowało. Mamy genialnych kucharzy i genialnych sportowców, genialne dzieci i produkty. Szafujemy mocnymi określeniami, w obie strony. Tymczasem geniusz – w sensie twórczym – cechuje osoby „zdolne do tworzenia pomysłów nowych, zaskakujących i wartościowych”. Takich, które okażą...

więcej Pokaż mimo to

avatar
885
101

Na półkach: ,

Książka była dla mnie wielkim rozczarowaniem. Temat potraktowany po macoszemu, wybór "ośrodków geniuszu" może momentami dziwić, przez co rozdziały są nierówne, niektóre ciekawe, niektóre po prostu nudne. Ani to książka podróżnicza, ani reportaż, ani zbiór artykułów do gazety popularno-naukowej. Autor pobieżnie skacze po świecie, próbując obronić tezę, której... no w książce nie ma. Nie wiem, jakie są przyczyny, że niektóre miejsca skupiają geniuszy, czuję się w ogóle nie przekonana jego bardzo, bardzo naciąganą argumentacją. Mogłabym napisać, że mimo wszystko przyjemnie się to czyta, ale nie. Powodem, dla którego ta książka mnie odpycha, jest trylion nawiązań do "badań przeprowadzonych na uniwersytecie x", które mnie bardzo nudziły. Były na siłę, miały coś czytelnikowi unaocznić, a podkreśliły, że autor w sumie nie wie, o czym pisze, i tylko pisze, by pisać.

Książka była dla mnie wielkim rozczarowaniem. Temat potraktowany po macoszemu, wybór "ośrodków geniuszu" może momentami dziwić, przez co rozdziały są nierówne, niektóre ciekawe, niektóre po prostu nudne. Ani to książka podróżnicza, ani reportaż, ani zbiór artykułów do gazety popularno-naukowej. Autor pobieżnie skacze po świecie, próbując obronić tezę, której... no w książce...

więcej Pokaż mimo to

avatar
488
95

Na półkach:

Bardzo fajnie i lekko napisana książka. Dawno nie zdarzyło mi się robić tyle notatek i podkreślać treści na Kindle, choć podkreślam zazwyczaj sporo. Wiele fajnych i inspirujących informacji nie tylko o geniuszach. To co szczególnie mi utkwiło to informacje o tym, że geniusze nie rodzą się geniuszami, a cieżko na to pracują (da Vinci był 10 lat na praktykach, choć miał talent i umiał malować zanim tam trafił), że są potrzebne określone warunki, aby stworzyć geniuszy (środowisko i obecność innych geniuszy z którymi mogą wymieniać myśli), że nawet geniusze popełniają błędy i ponoszą porażki, a w zasadzie to odnoszą więcej porażek od nie-geniuszy. Zdecydowanie warto przeczytać!

Bardzo fajnie i lekko napisana książka. Dawno nie zdarzyło mi się robić tyle notatek i podkreślać treści na Kindle, choć podkreślam zazwyczaj sporo. Wiele fajnych i inspirujących informacji nie tylko o geniuszach. To co szczególnie mi utkwiło to informacje o tym, że geniusze nie rodzą się geniuszami, a cieżko na to pracują (da Vinci był 10 lat na praktykach, choć miał...

więcej Pokaż mimo to

avatar
137
116

Na półkach:

"Genialni" to kolejny powód do zazdrości o pracę Erica Weinera. Polata, poduma, popije, napisze książkę i tak w kółko. Mam wrażenie, że tym razem chciał zbliżyć się do dzieła swojego życia i napisał książkę bardziej na poważnie. Udana, choć nie tak porywająca jak dwie poprzednie. Ale spójna i bez lania wody - to cenię.

"Genialni" to kolejny powód do zazdrości o pracę Erica Weinera. Polata, poduma, popije, napisze książkę i tak w kółko. Mam wrażenie, że tym razem chciał zbliżyć się do dzieła swojego życia i napisał książkę bardziej na poważnie. Udana, choć nie tak porywająca jak dwie poprzednie. Ale spójna i bez lania wody - to cenię.

Pokaż mimo to

avatar
65
63

Na półkach: ,

Do ostatniej strony nie mogłam się zdecydować czy to interesująca lektura czy całkowita porażka. Jednak błyskotliwej pointy nie było a więc jest rozczarowanie. Po przeczytaniu kilku entuzjastycznych recenzji oczekiwałam prawdziwie przełomowej książki i możliwe, że wygórowane wymagania wpłynęły na moją ocenę.

Sam pomysł aby badać przyczyny narodzin ludzi genialnych w określonych epokach historycznych był karkołomny choć nie skazany na porażkę. Tymczasem autor, który jest z wykształcenia historykiem, nie potrafił mnie przekonać, że wie o czym mówi. Wrażenie jest takie jakby nie mógł się zdecydować czy książka ma być naukowa czy popularno-naukowa. Nie jest naukowcem więc jego warsztat pozostawia wiele do życzenia, jednak jak na książkę popularno-naukową jest wnioskowanie i synteza faktów pozbawiona jest uzasadnienia i sensu. Można powiedzieć, że to zbiór banałów i to wątpliwej jakości. Najgorszy jest rozdział kończący, w którym próbuje wyjaśnić fenomen Doliny Krzemowej. Rozdział ten pozostawił we mnie zdziwienie a może nawet niedowierzanie, że można się podzielić ze światem tak niepewnymi i nieuprawnionymi spostrzeżeniami.

Niejasne dla mnie są zamiary autora: jak na książkę podróżniczą zbyt mało w niej odwiedzanych miejsc a jak na książkę historyczną, którą można z powodzeniem napisać nie ruszając się z miejsca, zbyt dużo "wyników najnowszych badań psychologów z uniwersytetu X czy Y". W moim odczuciu autorowi brakuje solidnych podstaw studiów antropologicznych aby tłumaczyć czytelnikom zagadnienie tak złożone jak geniusz.

Zamierzam przeczytać dwie inne książki tego samego autora i przekonać się, czy to tylko jedna nieudana publikacja czy po prostu autor zbyt mocno uwierzył w swoją nieomylność.

Do ostatniej strony nie mogłam się zdecydować czy to interesująca lektura czy całkowita porażka. Jednak błyskotliwej pointy nie było a więc jest rozczarowanie. Po przeczytaniu kilku entuzjastycznych recenzji oczekiwałam prawdziwie przełomowej książki i możliwe, że wygórowane wymagania wpłynęły na moją ocenę.

Sam pomysł aby badać przyczyny narodzin ludzi genialnych w...

więcej Pokaż mimo to

avatar
65
32

Na półkach: ,

Książka ciekawa, dosyć lekka. Autor odwiedza i opisuje interesujące miejsca i związanych z nimi ludzi. Jednak po rozdziale pierwszym, który nie tylko pouczał ale jednocześnie bawił humorystycznymi komentarzami autora, spodziewałem się czegoś lepszego. Im dalej w las tym książka staje się coraz poważniejsza, coraz mniej zabawna i przez to coraz trudniejsza. Końcowe wrażenie jest pozytywne, bo przekazuje ogrom informacji w dosyć przystępny sposób. Jednak przez zmianę tonu z humorystycznego na poważny traci efektowność w trakcie czytania.

Książka ciekawa, dosyć lekka. Autor odwiedza i opisuje interesujące miejsca i związanych z nimi ludzi. Jednak po rozdziale pierwszym, który nie tylko pouczał ale jednocześnie bawił humorystycznymi komentarzami autora, spodziewałem się czegoś lepszego. Im dalej w las tym książka staje się coraz poważniejsza, coraz mniej zabawna i przez to coraz trudniejsza. Końcowe wrażenie...

więcej Pokaż mimo to

avatar

genialni ludzie nie budują domów w puszczy*.

w moim życiu, tak i w Waszym zapewne, książki ważne zaczynają się od normalnych słów, normalnego zdania. tym razem było tak samo.

wszystko zaczęło się od zdania: „ludzie zaczęli dostrzegać moją wyjątkowość, kiedy jeszcze byłem dość młody”**. tym zdaniem, normalnym zdaniem zaczyna się ostatnia książka Erica Weiner’a „W pogoni za tajemnicą geniuszu”. właściwie nie jest to książka, tylko podróż. dobra na wakacje.

podróż NIECODZIENNA. podróż niezwyczajna. podróż do miejsc, które w historii ludzkości uznane zostały za skupiska ludzi genialnych.
nie jest to jednak podróż leniwa, podróż bez celu. jest to wyprawa popularno-naukowa. jej celem jest odkrycie wszystkiego co zewnętrzne, co miało i ma wpływ na życie oraz osiągnięcia ludzi genialnych. jest to wyprawa wielowątkowa i na dodatek jest ciekawa.

zaczniesz ją się w Londynie od spotkania z duchem Francisa Galtona, ojca statystyki. intrygował go geniusz, jego przyczyny i to co na jego rozwój miało wpływ. w 1869 roku pisał, że osoby wybitne wszystko co robią, zawdzięczają genom i naturalnym zdolnościom. choć lubimy prawdy objawione, dziś już wiemy, że geniusz nie jest dziedziczny. jak pisze autor, „żaden gen geniuszu nie istnieje. jeszcze żaden geniusz nie spłodził żadnego kolejnego geniusza”. to fakt. dzieci geniuszy z reguły nie są geniuszami. (choć są nieliczne wyjątki: na przykład dwie Polki, matka i córka Maria Skłodowska – Curie i Irène Joliot-Curie, matka i córka, są laureatkami Nagrody Nobla).

co więc o tym tajemniczym geniuszu decyduje? dobrze byłoby wiedzieć. a skoro dobrze, to szukamy i w tej podróży przyczyn geniuszu poszukasz na zewnątrz ludzkiego umysłu. w trakcie jej trwania, odwiedzisz sześć miast i siedem epok.

podróż właściwą zaczynasz się w starożytnych Atenach, mieście Platona i Arystotelesa. poczujesz, jak ja poczułem, jak starożytni Grecy spacerują obok mnie. współcześni Grecy nie chodzą, siedzą i patrzą. starożytni Grecy nie siedzieli, spacerowali. my też powinniśmy rozmawiać spacerując. wstań i idź na spacer. nie siedź. ruch pobudza do myślenia.

z Grecji przenosisz się do średniowiecznego Hongzou i tu pewnie jak mnie zaskoczy Cię chińskie podejście do geniuszu i kreatywności. Chińczycy wiedzą i wierzą, że nic nowego nie da się już wynaleźć. z Chin i ze średniowiecznego, pięknego miasta trafiasz do renesansowej Florencji i jej słynnych, zakurzonych botteg, artystycznych warsztatów rzemieślniczych, ocierasz się o Michała Anioła i Leonarda da Vinci. ale nie tylko o nich.

nie spiesz się. nie podróżuj śpiesznie. delektuj się, to rada ode mnie. zadawaj pytania i szukaj odpowiedzi na nie….

kolejne miejsce, które odwiedzasz to oświeceniowy, szkocki Edynburg. tu do swoich klubów, tak klubów – nie przesłyszałeś się zaproszą Cię, Adam Smith i David Hume. poczęstują Cię, tak jak Grecy rozcieńczonym białym winem. Ach jacy byli sprytni, nie upijali się. delikatnie i długo stymulowali się swoje umysły do wytężonej pracy. brawo. i będą z Tobą rozmawiać do białego rana o swoich ideach i impresjach. a wszystko okraszone ostrygami
i winem. genialni ludzie nie byli i nie są outsiderami jak nam często się wydaję. są z nami i są wśród nas. nie budują domów w puszczy. piją i jedzą tak jak wszyscy ludzie. to dopiero uczta, tak żyć i tak rozmawiać.

z mglistego Edynburga wędrujesz do Wiednia. odwiedzasz go dwa razy. pierwszy raz za życia Haydna, Mozarta, Beethovena. podobno kiedyś doszło do spotkania tych dwóch ostatnich Panów. w trakcie tego spotkania, Beethoven zagrał dla Mozarta, dziś powiedzielibyśmy „demo”. ten wychodząc rzucił sobie na boku: „uważajcie na niego, o nim będzie jeszcze głośno”. nie lubili się, jednak lubili Wiedeń, lubili jego wysmakowaną publiczność.
w Wiedniu mówi się, że każdy gra na jakimś instrumencie. geniusz potrzebuje publiczności, potrzebuje dobrych recenzji i rzetelnej krytyki. a przy okazji to Haydn był nauczycielem dla Mozarta i Beethovena. ciekawe.
słuchając ich muzyki, Twój przewodnik, Eric zaprasza Cię do Wiednia po raz drugi raz. tym razem za życia Zygmunta Freuda. lecz, nie on jest powodem tych odwiedzin. jest nim kawiarnia, po prostu kawiarnia. to
w ciasnych, ciemnych, wiedeńskich kawiarniach dojrzewały idee współczesnego świata. w nich ostrzyli swoje pomysły wielcy ludzie XX wieku. w jednej z nich, najbardziej znanej w Wiedniu, Cafe Central, na przykład w roku 1905, bliżej nieznany dyplomata wygłosił tezę, że w Rosji wybuchnie rewolucja. w odpowiedzi usłyszał: „pewnie
i kto wznieci tą rewolucję? Herr Bronstein z Cafe Central?. wszyscy wybuchli śmiechem. a kilka miesięcy później, właśnie ten bywalec, tej kawiarni, zmienia nazwisko na Lew Trocki. kawiarnie były i są nieodłącznym krajobrazem, tłem dla ludzi genialnych. dzięki nim byli „up to date”.

trudno opuszcza się takie klimaty. jednak czas. z Wiednia jeszcze szybki skok do Kalkuty i Krzemowej Doliny.
w tej ostatniej, starzy jej mieszkańcy zdradzają Ci jej sekrety. i co najważniejsze ta podróż nie jest o Jobsie. jest
o miejscu, nie jakimś szczególnym, zwykłym, w którym nagle powstały wszystkie najważniejsze technologiczne firmy współczesnego świata. w tym miejscu, dowiesz się, że nikt z nas nie lubi porażki. nie lubią jej również geniusze. nikt z nas, na nią nie czeka. a Ci, którym udało się osiągnąć finansowy sukces od czasu do czasu zaklinają, że smak przegranej im smakuje. nie smakuje, koniec i kropka, jak mówi moja córka.

i tak z miasta do miasta. z miejsca do miejsca trwa ta podróż. i niech trwa, bo jest „genialna”. z Krzemowej Doliny przeniesiesz się…?
właśnie gdzie?
na dobrze znane Ci skrzyżowanie, twoje skrzyżowanie. tuż przed Twoim domem. nie otwieraj jeszcze drzwi. zaczekaj.

zanim je otworzysz, przeczytaj to, co jest zakończeniem tej podróży. to jest genialne.

*Eric Weiner ‘Genialni. W pogoni za tajemnicą geniuszu’
**Eric Weiner ‘Genialni. W pogoni za tajemnicą geniuszu’

genialni ludzie nie budują domów w puszczy*.

w moim życiu, tak i w Waszym zapewne, książki ważne zaczynają się od normalnych słów, normalnego zdania. tym razem było tak samo.

wszystko zaczęło się od zdania: „ludzie zaczęli dostrzegać moją wyjątkowość, kiedy jeszcze byłem dość młody”**. tym zdaniem, normalnym zdaniem zaczyna się ostatnia książka Erica Weiner’a „W pogoni za...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Eric Weiner Genialni. W pogoni za tajemnicą geniuszu Zobacz więcej
Eric Weiner Genialni. W pogoni za tajemnicą geniuszu Zobacz więcej
Eric Weiner Genialni. W pogoni za tajemnicą geniuszu Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd