The Doors. Gdy ucichnie muzyka

Okładka książki The Doors. Gdy ucichnie muzyka
Mick Wall Wydawnictwo: InRock biografia, autobiografia, pamiętnik
460 str. 7 godz. 40 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Tytuł oryginału:
Love Becomes a Funeral Pyre
Wydawnictwo:
InRock
Data wydania:
2016-03-16
Data 1. wyd. pol.:
2016-03-16
Liczba stron:
460
Czas czytania
7 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788364373350
Tłumacz:
Lesław Haliński
Tagi:
biografia muzyka The Doors Jim Morrison rock rock and roll Ray Manzarek Robby Krieger John Densmore zespół rockowy
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,2 / 10
42 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
424
122

Na półkach: ,

http://florareadsbooks.blogspot.com/2019/06/recenzja-doors-gdy-ucichnie-muzyka.html


"Kiedy droga do sławy łączy się z dążeniem do autodestrukcji"


"The Doors to zespół kultowy, który w swej muzyce łączy niezwykłą poetyckość utworów z rockowym, niejednokrotnie również melancholijnym brzmieniem. Śmierć jego charyzmatycznego lidera i piosenkarza, Jima Morrisona, do dzisiaj owiana jest nutą tajemnicy. Mnie samej The Doors kojarzy się właśnie głównie z jego głosem i nostalgicznym, nieco dekadenckim klimatem. Mick Wall, jeden z najpopularniejszych dziennikarzy muzycznych i autor licznych biografii, kojarzony jest głównie z gawędziarskiego stylu i szczegółowego podejścia do researchu. Sięgając po "Gdy ucichnie muzyka" miałam nadzieję, że jego pióro faktycznie sprawi, że łatwo wciągnę się w publikację oraz poznam dokładną historię grupy, dzieje samych muzyków oraz panujące między nimi relacje. Co zostałam? W jaki sposób Wall podszedł do legendy Morrisona?

Biografia The Doors autorstwa Micka Walla została podzielona na trzy części i skupia się głównie na samym Jimie Morrisonie, zaczynając od opisu wydarzeń dotyczących jego śmierci. Pozostali członkowie pozostają niejako w tle całej opowieści, podatni na jego destrukcyjne działania, wahania nastroju i hulaszczy tryb życia. Autor podchodzi do losów artysty oraz jego publicznej działalności bezkompromisowo i bardzo krytycznie. Nieraz miałam wrażenie, że nawet za bardzo krytykancko i zbyt sensacyjnie, również w przypadku samej twórczości, podkreślając raczej jej wady niż zalety. Chronologicznie omawia szczegółowe fakty związane z historią zespołu i jego dyskografią, wykazując się niezwykłą pieczołowitością w porządkowaniu informacji. Ponieważ największa działalność grupy przypadała na lata związane z ruchem hippisowskim, na kartach książki pojawiają się opisy licznych eksperymentów Morrisona z substancjami psychoaktywnymi, przygodami seksualnymi, jego występy, podczas których podobno często był pod wpływem narkotyków. Sam Jim Morrison w tej publikacji zdaje się niejako odrealnioną, szybko gasnącą gwiazdą, która na własne życzenie spadła na samo dno.

Przedstawiona przez Walla opowieść jest fascynująca, często szokuje bezpośredniością w przedstawianiu faktów i niewybrednym językiem. Mimo jego profesjonalizmu i dogłębnego przedstawienia tematu, odbiorca ma jednak wrażenie, że autor przerzuca całą winę za los grupy na lidera, pozostałych traktując mocno po macoszemu. Zagorzali miłośnicy muzyki The Doors mogą poczuć się wręcz urażeni takiemu podejściu do swojego idola, wyolbrzymiającego wszelkie negatywy i ułomności artysty, a miejscami wręcz prześmiewczego i pozbawionego jakiejkolwiek krztyny wyrozumiałości. Trochę szkoda, że sylwetki pozostałych muzyków zostały tu w większości przypadków jedynie delikatnie nakreślone, gdyż jako czytelnik byłam ich niezwykle ciekawa.

Biografia The Doors pióra Micka Walla to bogate źródło informacji głównie o działalności artystycznej grupy i Morrisonie, do którego autor odnosi się z pozycji krytyka. Choć całość świetnie się czyta, poszczególne osądy autora zdają się nieco zbyt arbitralne i krytyczne, wzbudzając w odbiorcy lekki sprzeciw. Mogę ją polecić zwłaszcza czytelnikom chcącym poznać Jima od bardziej negatywnej strony i szukającym szczegółowych informacji o rozwoju twórczości zespołu.




Moja ocena:



6,5/10, 4- "


Recenzja na moim blogu:

http://florareadsbooks.blogspot.com/2019/06/recenzja-doors-gdy-ucichnie-muzyka.html

http://florareadsbooks.blogspot.com/2019/06/recenzja-doors-gdy-ucichnie-muzyka.html


"Kiedy droga do sławy łączy się z dążeniem do autodestrukcji"


"The Doors to zespół kultowy, który w swej muzyce łączy niezwykłą poetyckość utworów z rockowym, niejednokrotnie również melancholijnym brzmieniem. Śmierć jego charyzmatycznego lidera i piosenkarza, Jima Morrisona, do dzisiaj...

więcej Pokaż mimo to

avatar
59
12

Na półkach: ,

The Doors. Interesuję się tą kapelą od kilu dobrych lat. Nawet odwiedziłem paryski grób Jima Morrisona (czy aby na pewno jest tam rzeczywiście?). (MOGĄ BYĆ SPOILERY)

Nie lubię i nie umiem pisać pięknych wstępniaków. Powiem co poczułem po przeczytaniu książki. Może tym razem zmienię koncepcję i będzie w punktach.

1) Książka zawiera bardzo dużo szczegółów: daty, wydarzenia, rzeczy, które mogły być pominięte, które trochę sztucznie przedłużały książkę z jednej strony, z drugiej jakoby tworzyły fundamenty pod posiadaną wiedzę autora książki - Lubię szczegóły itp itd. ale informacje typu: wypił dwa piwa, cztery szoty przy barze i wypalił ogromnego jointa, a potem wyszedł - w mojej ocenie jest grubą ściemą. Nie jest to ani potrzebne i przede wszystkim mało wiarygodne. Mick Wall w pewnych momentach pisał tę książką, będąc cieniem Jima Morrisona. Moim zdaniem - fikcja.

2) Mam taki zwyczaj, że jak czytam książki biograficzne zespołów muzycznych, lubię śledzić to co zostało napisane. Puszczałem sobie płyty (które dobrze znam), koncertówki, wywiady bądź szukałem wideo-dowodów, tego o czym pisał autor. Mick Wall dość często wypowiadał się bardzo sceptycznie na temat zagranych przez The Doors koncertów. Używał słów typu: beznadziejne, dno, upokarzający, najgorszy. Potem puszczałem sobie te koncerty. I miałem zgoła odmienne zdanie. Miałem wrażenie, że Mick Wall na siłę szuka argumentów, jakoby Jim był jedynym winnym wydarzeń, które miały miejsce w latach 1969 -1971.

3) Czytałem w swoim życiu kilka książek, które wzbudzały we mnie odrazę z uwagi na używany język. Mick Wall opisując ekscesy Jima Morrisona, jego preferencje seksualne, ulubione zabawy łóżkowe, nie mógł się zatrzymać na jednym, dwóch zdaniach opisujących co o tym sądzi. Musiał dalej pastwić się nad Morrisonem dorzucając co jakiś czas, kompletnie od czapy : ,,i jeszcze te żądania seksu analnego" ,,i jeszcze do tego nawalony jak meserszmit". Takie tanie wywoływanie skrajnych uczuć bolało mnie jako czytelnika

4) Mam wrażenie, że Mick Wall w swojej książce, pokazał jakim jest człowiekiem: płytkim i szukającym sensacji. Rozprawianie się z przypadłościami Morrisona, czy (co mnie ostro wkurzyło) dwulicowość w stosunku do Raya Manzarka potwierdziły moje przeświadczenie, że Mick Wall to bulwarowy pismak. Potwierdzeniem tego może być również, przyznanie się przez niego do tego, że pisana książka dot. Axla Rose (z GnR), była bardzo subiektywna i napisana w stanie awersji do tego człowieka. Następnie uznał, tę książkę jako niebyłą.

Jak zauważyliście, bardzo mocno skupiłem się nie na bohaterach książki, ale na autorze tej książki. Jego próba zabłyśnięcia przyćmiła w mojej ocenie bohaterów. Człowiek zjadł wszystkie rozumy i nawet rozwiązał zagadkę śmierci Morrisona. Cud. Możemy ,,między książki" schować wszelkie domniemania w tej kwestii. Wall rozwiązał zagadnienie...

Po przeczytaniu książki czuję smutek. Smutek nie spowodowany perypetiami The Doors, ale gwiazdorstwem autora. Zepsuł mi podróż z zespołem przez fantastyczne lata 60te i 70te. Zmarnował te kilka dni poświęcone na przeczytanie książki.

Jedno jest pewne: na mojej półce już nigdy nie stanie kolejna książka Micka Walla. Od dziś jest on uznawany za bulwarowego pismaka, który szuka sensacji. W sumie tekst piosenki GnR - Get In The Ring, wyczerpuje zagadnienie Walla:)

Pozdrawiam i życzę miłego dnia.

The Doors. Interesuję się tą kapelą od kilu dobrych lat. Nawet odwiedziłem paryski grób Jima Morrisona (czy aby na pewno jest tam rzeczywiście?). (MOGĄ BYĆ SPOILERY)

Nie lubię i nie umiem pisać pięknych wstępniaków. Powiem co poczułem po przeczytaniu książki. Może tym razem zmienię koncepcję i będzie w punktach.

1) Książka zawiera bardzo dużo szczegółów: daty, wydarzenia,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
780
50

Na półkach: , , , ,

"Well, I woke up this morning, I got myself a beer.
Future's uncertain and the end is always near."

Spotkaliście się kiedyś - w szkole, na uczelni, w pracy, gdziekolwiek - z osobą, która jako jedyna z całej grupy traktowana jest inaczej? Ma z jakiegoś powodu więcej swobody, z jakiegoś powodu jest bardziej odizolowana od grupy, przyciąga do siebie określony typ ludzi Z JAKIEGOŚ POWODU? Pamiętacie swoje odczucia wobec tego człowieka? "Gdy ucichnie muzyka" to książka opisująca historię przedstawiciela tego wyjątkowego gatunku.

Niech nie myli podtytuł (a raczej "nadtytuł") 'Biografia The Doors'. Książka skupia się na życiu Jima Morrisona i opisuje je w szczegółach. Wall pozwolił sobie napomknąć, że pozostali Doorsi byli luzakami, którzy wiedli "normalne" (cokolwiek przez to rozumiemy, ale chyba w tym przypadku jest to odpowiednik słowa "nudne") życie, więc lepiej skupić się na tym jak zmagali się ze swoim dziwnym frontmanem. Autor przytacza różne historie bez owijania w bawełnę, nie rozczula się nad Morrisonem, prezentuje swój punkt widzenia na wszystkie "tajemnice" związane z jego życiem. Spodziewajcie się ostrego języka i jeszcze ostrzejszych sądów.

Oczywiście niezwykła dokładność Walla znowu zadziwia. Autor cytuje wiele źródeł, analizuje zajścia z różnych punktów widzenia, opis każdego wydarzenia opatrzony jest opiniami różnych osób, które były w centrum wydarzeń. Do tego Wall podaje historię w swój wyjątkowy, gawędziarski sposób. Jeśli ktoś jest zainteresowany losami Doorsów w erze "post-Morrisonowej" to śmiało może zajrzeć do skromnego, kilkunastrostronnicowego epilogu. Ale...

Nie jestem zakochana ani w Morrisonie, ani w Doorsach. Lubię wyjątkowe podejście do partii instrumentów klawiszowych, nadal jednak nie jest to muzyka, której mogłabym słuchać bez przerwy do końca życia. ALE wydaje się, że Mick Wall wcale nie lubi żadnego jej aspektu. Nie lubi ani jednej osoby związanej z zespołem. Czytając biografię coraz częściej łapałam się na tym, że brzydzi mnie sam widok nazwiska "Morrison", bo pewnie czeka mnie obrzydliwy opis "tripów", pijatyk albo innego sposobu folgowania swoim nałogom. Praca Doorsów nie jest za bardzo doceniania przez Walla, mamy wrażenie że czytamy o ciągłbym paśmie porażek i wstydu.

Naprawdę dziwi, że ktoś kto nie za bardzo lubi dany zespół chciał poświęcić miesiące, a pewnie i lata swojego życia na dokładne przestudiowanie jego historii i opowiedzenie jej na swój sposób.
Chyba muszę dołączyć do chóru głosów zadających Wallowi to samo pytanie, kiedy przyjeżdżał dowiedzieć się czegoś od osób związanych z zespołem: Dlaczego chcesz o tym pisać? Po co?

Moment szczerego zniechęcenia Morrisonem przeszedł mi kiedy trafiłam na nagranie "Roadhouse Blues" (to które ma ponad 4 mln wyświetleń i jest "fanowskim filmikiem" - polecam). W pewnym momencie Morrison rozdaje autografy a ktoś z tłumu łapie go za włosy. Jim odwraca się i uśmiecha do przyłapanego na gorącym uczynku, osoby stojące dookoła śmieją się, panuje cudowna, przyjacielska atmosfera. Na następnym filmiku (Driving with Jim Morrison) Jim bawi się z dzieciakami na dworzu i wygląda na najszczęśliwszego człowieka na świecie. Czy aby na pewno nie można było napisać na jego temat czegoś dobrego? Nie ma w nim nic pozytywnego oprócz talentu literackiego, wysokiego poziomu inteligencji, charyzmy scenicznej i dziwnego zachowania? Nic? Najwidoczniej Wall nigdy nie mógł się dopchać przez tłum, żeby złapać Morrisona za czuprynę ;)

"Well, I woke up this morning, I got myself a beer.
Future's uncertain and the end is always near."

Spotkaliście się kiedyś - w szkole, na uczelni, w pracy, gdziekolwiek - z osobą, która jako jedyna z całej grupy traktowana jest inaczej? Ma z jakiegoś powodu więcej swobody, z jakiegoś powodu jest bardziej odizolowana od grupy, przyciąga do siebie określony typ ludzi Z...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
768
349

Na półkach: , ,

"The Doors. Gdy ucichnie muzyka" to szczegółowa biografia zespołu, pełna wypowiedzi jego członków i osób z nimi związanych. Język publikacji miejscami bywa mocny i wulgarny, ale też idealnie wpasuje się w opisywane wydarzenia i tamten okres. Spora ilość nieznanych faktów z życia zespołu i jego lidera sprawia, że jest to pozycja obowiązkowa dla fanów The Doors, ale też osób, które – podobnie jak mnie – intrygowała nietuzinkowa postać Jima Morrisona. Szkoda tylko, że pozostali członkowie grupy nie otrzymali należnego im miejsca w publikacji. Niemniej jednak polecam!

Całość na: http://wiedzma-czyta.blogspot.com/2016/09/mick-wall-doors-gdy-ucichnie-muzyka.html

"The Doors. Gdy ucichnie muzyka" to szczegółowa biografia zespołu, pełna wypowiedzi jego członków i osób z nimi związanych. Język publikacji miejscami bywa mocny i wulgarny, ale też idealnie wpasuje się w opisywane wydarzenia i tamten okres. Spora ilość nieznanych faktów z życia zespołu i jego lidera sprawia, że jest to pozycja obowiązkowa dla fanów The Doors, ale też osób,...

więcej Pokaż mimo to

avatar

Wall wywrócił historię Króla Jaszczura "na lewą stronę", albo "do góry nogami" - jak kto woli. W przeciwieństwie do S. Davisa nie zaliczył epizodu w Rock and Roll Circus jedynie do paryskich legend. Uczynił go fundamentem swojej opowieści. Niezależnie ile w tym prawdy, historia przedstawia się bardziej logicznie. I co warto podkreślić, nie jest to biograficzny skrypt z wszystkimi datami z życia Jimbo! Książkę czyta się bardzo dobrze. Powiedziałbym nawet świetnie, gdyby nie... Właśnie, gdyby nie notorycznie stawiane przecinki przed "i", polskie wydanie obsypałbym gwiazdkami znacznie hojniej :)

Wall wywrócił historię Króla Jaszczura "na lewą stronę", albo "do góry nogami" - jak kto woli. W przeciwieństwie do S. Davisa nie zaliczył epizodu w Rock and Roll Circus jedynie do paryskich legend. Uczynił go fundamentem swojej opowieści. Niezależnie ile w tym prawdy, historia przedstawia się bardziej logicznie. I co warto podkreślić, nie jest to biograficzny skrypt z...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1585
788

Na półkach:

Dla maniaczki tego zespołu i postaci Jima- lektura obowiązkowa, choć pod ciosem słów konają mity i już od pierwszych stron spadają liczne łuski z oczu fanki.Bo autor nie pieści się z legenda rocka, pisze jak było ( a może konfabuluje, jednak?)rozprawia sie z plotami i tym, co każdy wiedział ale teraz musi sobie wiedzę wyprostować, niekoniecznie zaś pała ku temu chęcią. W sumie kawałek dobrej historii o niedobrym chłopcu, który chyba nigdy nie zdążył dorośleć...i jego otoczeniu.

Dla maniaczki tego zespołu i postaci Jima- lektura obowiązkowa, choć pod ciosem słów konają mity i już od pierwszych stron spadają liczne łuski z oczu fanki.Bo autor nie pieści się z legenda rocka, pisze jak było ( a może konfabuluje, jednak?)rozprawia sie z plotami i tym, co każdy wiedział ale teraz musi sobie wiedzę wyprostować, niekoniecznie zaś pała ku temu chęcią. W...

więcej Pokaż mimo to

avatar
207
143

Na półkach: , ,

The Doors – amerykańska grupa rockowa, która na wieczność wpisała się na karty historii muzyki. Wszystko zaczęło się od przypadkowego spotkania dwóch studentów szkoły filmowej. Skompletowanie pozostałego składu było tylko kwestią czasu. Po ponad 40 latach od rozwiązania grupy, ich muzyka nie traci na popularności.

Lata 60. były czasem niezwykłym, kolorowym i pełnym wolności pod każdym względem. Ćpał każdy, a alkohol lał się strumieniami. Właśnie taki obraz jest tłem do tej niezwykłej historii. Historii, która jest zapisem pewnej epoki.

W książce Micka Walla nie poznajemy tylko szybkiej drogi na szczyt i bolesnego upadku zespołu. Poznajemy Morrisona jako niezbyt zdrowego na umyśle geniusza, który żyje w świcie sztuki i fantazji, wśród ludzi, ale osamotniony. Mick Wall dotarł do wielu wypowiedzi na jego temat, który nie odkrył nikt inny. Rzucają one całkowicie inne światło na tę postać.

Nie jest to jednak pozycja bez wad. Choć tytuł informuje odbiorcę, że jest to historia całego zespołu, niewiele miejsca poświęcone jest pozostałym członkom grupy. Wiecznie żyjący w cieniu Morrisona nawet tutaj nie otrzymali należnej atencji. Oczywiste jest, że Jim stał się legendą i ikoną tamtych czasów, i nawet po śmierci daje The Doors należyty rozgłos.

Mich Wall przedstawił kompletną biografię Jima Morrisona, pełną szczegółów, o których do tej pory nie było głośno. Choć wokalista przez wielu uważany był za zwykłego ćpuna, a jego muzykę za przerost formy nad treścią (nie rozumiem tej opinii), nie można odmówić mu wielkiego talentu. Zdecydowanie jest to książka dla fanów tego zespołu, ale też i dla tych, którzy są po prostu zainteresowani tą historią. Warto po nią sięgnąć.

Pełną recenzję znajdziecie na https://niekulturalnakulturalnie.wordpress.com/2016/03/16/riders-on-the-storm-gdy-ucichnie-muzyka-biografia-the-doors-micka-walla/

The Doors – amerykańska grupa rockowa, która na wieczność wpisała się na karty historii muzyki. Wszystko zaczęło się od przypadkowego spotkania dwóch studentów szkoły filmowej. Skompletowanie pozostałego składu było tylko kwestią czasu. Po ponad 40 latach od rozwiązania grupy, ich muzyka nie traci na popularności.

Lata 60. były czasem niezwykłym, kolorowym i pełnym...

więcej Pokaż mimo to

avatar
514
34

Na półkach: , , ,

Na naszym rynku ukazała się właśnie książka "Gdy ucichnie muzyka" będąca biografią zespołu The Doors. Właściwie trudno zliczyć, która to już publikacja na temat słynnej grupy z Kalifornii i jej charyzmatycznego lidera, Jima Morrisona. Co nowego wnosi do historii Doorsów, czego nie można było się dowiedzieć z wcześniejszych materiałów dostępnych w Polsce? Odpowiedź brzmi – niewiele, ale nie w tym rzecz, bo kiedy za tekst odpowiedzialny jest bezkompromisowy Mick Wall, można spodziewać się prawdziwej jazdy bez trzymanki.

Autor "Gdy ucichnie muzyka" to prawdziwy biograficzny wyjadacz, mający na koncie książki na temat takich gigantów jak Ozzy Osbourne, Iron Maiden, Metallica, Guns N’ Roses, AC/DC, Pearl Jam… wymieniać można by jeszcze długo. A jakby tego było mało, Wall jest także doświadczonym muzycznym dziennikarzem pracującym w redakcji kultowych magazynów „Classic Rock” i „Kerrang!”, nakręcił też wiele muzycznych dokumentów. Jest to więc jedna z najbardziej odpowiednich osób do opowiedzenia historii The Doors na nowo, na miarę naszych czasów, bez koloryzowania i pielęgnowania legendy. W tej książce obrywa się praktycznie każdemu, a Mick Wall nie szczędzi ostrych słów pod adresem zarówno członków zespołu, jak i ich najbliższego otoczenia. Ma to jednak swoje uzasadnienie, jako że o niektórych rzeczach po prostu nie sposób napisać, nie podkreślając odpowiednio ich wagi. Już pierwsze strony zabierają nas w najbardziej kwestionowane rejony, bowiem "Gdy ucichnie muzyka" zaczyna się niejako od końca, od śmierci jednego z najbardziej charyzmatycznych wokalistów w historii muzyki rockowej. Otóż, Jim Morrison wcale nie zmarł na atak serca, biorąc kąpiel w swoim paryskim mieszkaniu. Naprawdę, jak twierdzi Wall, wyglądało to tak, że niegdysiejszy Król Jaszczurów wydał ostatnie tchnienie, siedząc na sedesie w klubie Rock and Roll Circus, po tym jak swoje żniwo zebrała w jego organizmie zabójcza mieszanka niezwykle czystej heroiny i hektolitrów alkoholu. Potem jego martwe już ciało przeniesiono do mieszkania i wsadzono do wanny, a zaćpana narzeczona Jima – Pamela Courson powtarzała wszystkim wersję „oficjalną”. Cała ta historia jest oczywiście kwestią sporną, mimo niemalże stuprocentowej pewności autora co do przedstawianych przez niego faktów, tak naprawdę to nikt nie wie, i pewnie już nigdy się nie dowie, jaki był rzeczywisty przebieg wydarzeń.

Po tym mocnym wstępie Mick Wall zabiera nas kilka lat wstecz, do właściwej genezy zespołu i historii poszczególnych jego członków. Od nieudolnych prób w różnych podrzędnych zespolikach, aż do garażu, w którym po raz pierwszy spotkali się wizjonerski Ray Manzarek, wyluzowany Robby Krieger, nieco sztywniacki John Densmore i kompletnie nieobliczalny Jim Morrison. Ta czwórka muzyków zawiązała wtedy grupę The Doors i na zawsze zmieniła oblicze rocka. Autor opisuje mozolną drogę, jaką zespół musiał przejść, zanim osiągnął pierwszy znaczący sukces, po tym, jak na rynku ukazała się ich debiutancka płyta, a singiel "Light My Fire" stał się hitem, na punkcie którego oszaleli absolutnie wszyscy. A nie było to łatwe, bowiem Doorsi dzielili się niejako na dwa obozy – z jednej strony była trójka zaangażowanych muzyków poważnie myślących o swojej karierze, z drugiej był Morrison, człowiek, który potrafił, świadomie bądź nie, sabotować koncerty własnej grupy. Była to istna sinusoida, występy genialne i magiczne, z Jimem pełnym pasji i nawiązującym świetny kontakt z publicznością, przeplatały się z katastrofami, kiedy wokalista był tak pijany lub zaćpany, że nie mógł o własnych siłach ustać na scenie. Manzarek, Krieger i Densmore mieli własne życia, rodziny, chcieli po prostu tworzyć i grać dobrą muzykę. Dlatego też kompletnie nie potrafili zrozumieć Jima, wiecznego eksperymentatora, permanentnie uzależnionego od używek i popadającego w stany depresyjne. Mimo tego (a może właśnie dlatego), The Doors na przestrzeni zaledwie czterech lat nagrali aż sześć świetnych albumów. I prawdopodobnie na tym by się nie skończyło, gdyby nie śmierć osoby, bez której zespół praktycznie nie miał racji bytu.

"Gdy ucichnie muzyka" jest naprawdę rzetelną biografią, a Mick Wall poświęcił dużo czasu, zbierając materiały, rozmawiając z niektórymi osobami specjalnie na potrzeby tej książki i czerpiąc garściami z dokonań swoich poprzedników, takich jak Jerry Hopkins czy Steve Davis. Dość zabawnie czyta się też o jego relacjach z rozmów, które przeprowadził na przestrzeni lat z Rayem Manzarkiem. Wynika z nich, że klawiszowiec The Doors cierpiał na nieuleczalny przypadek słowotoku, mając jednocześnie przygotowaną specjalną „bajeczkę” dla prasy, na temat swojego zespołu. Po śmierci Jima, Ray przez wiele lat, aż do swojej śmierci w 2013 roku, pielęgnował historię grupy, tu coś koloryzując, tam coś zmyślając. Opowiadał tę historię tyle razy, że prawdopodobnie sam w nią uwierzył. Podsycał mit Morrisona, świadomie unikając najbardziej kompromitujących momentów z życia wokalisty. Jednak Mick Wall nie był tak litościwy; w swojej książce przedstawił szereg surowych faktów, pokazujących prawdziwe oblicze zarówno Jima, jak i pozostałych związanych z nim osób. Z książki wynika, że pod koniec życia Jim był już tylko zapijaczonym grubasem, który z pozycji boga rock and rolla, stoczył się niemal na samo dno rynsztoka. Mimo wszystko jednak nie da się myśleć o nim w ten sposób, bo po skończonej lekturze, w dalszym ciągu w świadomości pozostaje mit Jima Morrisona jako romantycznego poety, który ostatecznie stracił kontrolę nad własnym życiem. W swojej dziedzinie osiągnął niemal wszystko i świat stał przed nim otworem, lecz nie potrafił poradzić sobie z własnymi demonami.

"Gdy ucichnie muzyka" to biografia, którą śmiało mogę polecić zarówno osobom nieznającym zbyt dobrze dokonań The Doors, jak i fanom zespołu. Ci pierwsi otrzymają fascynującą lekturę, będącą jednocześnie ważnym kawałkiem historii rocka. Ci drudzy natomiast, być może nie poznają zbyt wielu nowych rzeczy, ale za to może ich zdziwić cięty język Micka Walla, który w odważny sposób mierzy się z niewygodnymi faktami. Ja sam zaliczam się raczej do tej drugiej grupy i po skończonej lekturze byłem usatysfakcjonowany. Jest to pozycja na pewno warta uwagi.

Recenzja ukazała się pierwotnie na portalu Głos Kultury:
http://www.gloskultury.pl/drzwi-otwarte-osciez-mick-wall-ucichnie-muzyka-biografia-the-doors-recenzja/

Na naszym rynku ukazała się właśnie książka "Gdy ucichnie muzyka" będąca biografią zespołu The Doors. Właściwie trudno zliczyć, która to już publikacja na temat słynnej grupy z Kalifornii i jej charyzmatycznego lidera, Jima Morrisona. Co nowego wnosi do historii Doorsów, czego nie można było się dowiedzieć z wcześniejszych materiałów dostępnych w Polsce? Odpowiedź brzmi –...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1621
273

Na półkach:

http://zacofany-w-lekturze.pl/2016/05/wielki-odlot-mick-wall-gdy-ucichnie-muzyka.html

http://zacofany-w-lekturze.pl/2016/05/wielki-odlot-mick-wall-gdy-ucichnie-muzyka.html

Pokaż mimo to

avatar
558
9

Na półkach: , ,

well, fuck you too, Mick Wall, fuck you!

well, fuck you too, Mick Wall, fuck you!

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Mick Wall The Doors. Gdy ucichnie muzyka Zobacz więcej
Mick Wall The Doors. Gdy ucichnie muzyka Zobacz więcej
Mick Wall The Doors. Gdy ucichnie muzyka Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd