rozwińzwiń

I'm the Man. Autobiografia tego gościa z Anthrax

Okładka książki I'm the Man. Autobiografia tego gościa z Anthrax autora Scott Ian, Jon Wiederhorn, 9788364373312
Okładka książki I'm the Man. Autobiografia tego gościa z Anthrax
Scott IanJon Wiederhorn Wydawnictwo: InRock biografia, autobiografia, pamiętnik
412 str. 6 godz. 52 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Tytuł oryginału:
I'm the Man. The Story of that Guy from Anthrax
Data wydania:
2016-03-16
Data 1. wyd. pol.:
2016-03-16
Liczba stron:
412
Czas czytania
6 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788364373312
Tłumacz:
Robert Filipowski
Średnia ocen

7,6 7,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup I'm the Man. Autobiografia tego gościa z Anthrax w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki I'm the Man. Autobiografia tego gościa z Anthrax

Średnia ocen
7,6 / 10
57 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce I'm the Man. Autobiografia tego gościa z Anthrax

avatar
61
46

Na półkach:

Muzyka Anthrax'u nigdy nie przemawiała do mnie tak jak dzieła pozostałych członków zacnego grona 'Wielkiej Czwórki', stąd do autobiografii Scott'a Ian'a nie podchodziłem z wielkim zaciekawieniem, nie interesowałem się nigdy wcześniej losami kapeli z NYC, nawet nie kojarzyłem sporej części nazwisk członków zespołu. Przyznam, że lektura skłoniła mnie do spojrzenia na twórczość zespołu z większym zaangażowaniem, na pewno zachęcił do tego łatwy język i moc przygód, które opisuje Scott na kartkach swojej książki. Trzeba przyznać, że ilość porażek, jakie dotknęły Anthrax (głównie w drugiej połowie lat 90 i latach 2000) położyłyby niejedną kapelę do grobu. Panom z Anthraxu udało się jednak siłą woli pokonać przeciwności losu i doczekać znacznie ciekawszych dla nich czasów. Lektura jak najbardziej godna polecenia, nie tylko dla fanów zespołu!

Muzyka Anthrax'u nigdy nie przemawiała do mnie tak jak dzieła pozostałych członków zacnego grona 'Wielkiej Czwórki', stąd do autobiografii Scott'a Ian'a nie podchodziłem z wielkim zaciekawieniem, nie interesowałem się nigdy wcześniej losami kapeli z NYC, nawet nie kojarzyłem sporej części nazwisk członków zespołu. Przyznam, że lektura skłoniła mnie do spojrzenia na...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1293
1293

Na półkach: , , , ,

Spośród zespołów tworzących Wielką Czwórkę Metalu, muzyka Anthraxu podoba mi się najmniej. Wolę melodyjne brzmienie Megadeth, czy brutalność Slayera… „Wąglik” był trochę w tle, niespecjalnie nawet znam jego wydawnictwa po roku 1990. Sięgnąłem z ciekawości po wspomnienia Scotta „NOT” Iana i nie żałowałem. Owszem, (współ)autor nie przebiera w słowach, czasem trzeba zatkać uszy od nadmiaru brzydkich wyrazów, ale opowiada niezwykle wciągająco. Nie ogranicza się wyłącznie do dziejów swojego zespołu, ale potrafi zadziwiająco barwnie nakreślić początki innych grup spod znaku trash metalu.
Wiele miejsca poświęcił słynnemu managerowi, jakim był Jon Zazula, wytwórni Megaforce Records, konkurencyjnym kapelom oraz swoim fascynacjom muzycznym. Opowiada o przyjaźni z muzykami Metalliki (ba, Metallica ma względem Anthrax spory dług wdzięczności),ich tragicznemu wypadkowi w Szwecji w 1986 roku. Sporo miejsca zajmują problemy i kłótnie z wydawcami, to może tłumaczyć dlaczego płyty z lat 90-tych są tak trudno dostępne. Co ciekawe, zachowuje względem siebie dużo dystansu i poczucia humoru. Choć z drugiej strony potrafił być bezwzględny, jeżeli chodzi o kształtowanie składu grupy. Podsumowując: jedno z ciekawszych z metalowych wspomnień, jakie trafiło do mych rąk. Siódemka z plusem.

Spośród zespołów tworzących Wielką Czwórkę Metalu, muzyka Anthraxu podoba mi się najmniej. Wolę melodyjne brzmienie Megadeth, czy brutalność Slayera… „Wąglik” był trochę w tle, niespecjalnie nawet znam jego wydawnictwa po roku 1990. Sięgnąłem z ciekawości po wspomnienia Scotta „NOT” Iana i nie żałowałem. Owszem, (współ)autor nie przebiera w słowach, czasem trzeba zatkać...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
424
122

Na półkach: ,

http://florareadsbooks.blogspot.com/2019/06/recenzja-im-man-autobiografia-tego.html


"Życie w dźwiękach thrash metalu"


"Każdy szanujący się fan metalu zna tzw. "Wielką Czwórkę Thrash Metalu", w której skład wchodzą Metallica, Slayer, Anthrax i Megadeth. Zespoły te zdobyły olbrzymią popularność i niejako ukształtowały dalszy rozwój thrashu, inspirując wiele nowych grup. Thrash charakteryzuje się energicznymi utworami i spore wrażenie robi zwłaszcza na koncertach, kiedy porywa fanów do moshu i dobrej zabawy. Sama niejednokrotnie w takich uczestniczyłam, a występ zespołu Anthrax podczas festiwalu Sonisphere w Warszawie do tej pory wspominam bardzo miło. Scott Ian to jego gitarzysta, lider i założyciel, przyciągający uwagę swoją charyzmą, talentem i charakterystycznym wyglądem. Zapoznając się z autobiografią Iana, chciałam poznać jego spojrzenie na gatunek, dzieje rozwoju grupy oraz ciekawostki z prywatnego życia artysty, o którym prawie nic nie wiedziałam. Czy książka spełniła moje oczekiwania?

Autobiografia rozpoczyna się wstępem Kirka Hammetta, gitarzysty Metallici i przyjaciela Scotta Iana, w którym opowiada pokrótce o ich relacji, wspomina jej zabawne momenty i podkreśla wiele pozytywnych cech swojego kumpla. Dalsza część to już subiektywny wywód samego Iana, charakteryzującego się sporym dystansem do swojego życia, humorem, ale także poważnym podejściem do muzycznej działalności. Muzyk szczerze opowiada zarówno o lekkich, jak i trudnych tematach. Wspomina ciężkie dzieciństwo i swoją rodzinę, związki, rozwody, podejście do muzyki. Z refleksją przytacza też swoje doświadczenia związane z używkami i problemy, jakie mu one przyniosły, niejako przestrzegając przed nimi odbiorcę. Opisuje swoje życie prywatne i publiczne. Duże wrażenie na odbiorcy robi zwłaszcza niezwykła pasja i determinacja Iana, która przyczyniła się do wielkiego sukcesu grupy, jego zdolność do wyciągania wniosków z przeszłych doświadczeń i zaangażowanie w życie rodzinne. Artysta przedstawia się w książce jako człowiek z krwi i kości, wzbudzający sympatię, otwarty na ludzi i doświadczenia, wielbiciel twórczości Stephena Kinga, posiadający zarówno zalety, jak i wady, dzięki czemu jego historię śledzi się z przyjemnością.

Przedstawione w autobiografii wydarzenia niejednokrotnie zaskakują bądź rozbawiają, stanowiąc świetną czytelniczą rozrywkę. Dramatyczne i smutne zdarzenia przeplatają się ze śmiesznymi i radosnymi. Książka została napisana przystępnym, ciętym i barwnym językiem, dzięki czemu odbiorca może całkowicie zatracić się w lekturze. Scott Ian jest wielkim pasjonatem komiksów i oddaje im nawet swoisty hołd we własnym, zamieszczonym w omawianej publikacji. Stanowi on wspaniały do niej dodatek i opowiada o spotkaniu Iana z Lemmym Kilmisterem, które skończyło się w dość przykry, ale i pouczający dla niego sposób. W środku znajdują się również wkładki z fotografiami z życia prywatnego artysty oraz koncertów zespołu Anthrax.

"I'm the Man. Autobiografia tego gościa z Anthrax" to rewelacyjna, świetnie wydana pozycja dla każdego miłośnika Antraxu i thrash metalu. Ogrom ciekawostek dotyczących zarówno rozwoju tego podgatunku muzyki, jak i artystycznej drogi zespołu oraz perypetie Iana Scotta stanowią intrygującą dla czytelnika mieszaninę i wzbudzają w nim wiele pozytywnych emocji. Z pewnością kiedyś do niej powrócę, a już zwłaszcza do jej najciekawszych i najzabawniejszych fragmentów.





Moja ocena:



8,5/10, 5+"


Recenzja na moim blogu:

http://florareadsbooks.blogspot.com/2019/06/recenzja-im-man-autobiografia-tego.html

http://florareadsbooks.blogspot.com/2019/06/recenzja-im-man-autobiografia-tego.html


"Życie w dźwiękach thrash metalu"


"Każdy szanujący się fan metalu zna tzw. "Wielką Czwórkę Thrash Metalu", w której skład wchodzą Metallica, Slayer, Anthrax i Megadeth. Zespoły te zdobyły olbrzymią popularność i niejako ukształtowały dalszy rozwój thrashu, inspirując wiele nowych grup....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

94 użytkowników ma tytuł I'm the Man. Autobiografia tego gościa z Anthrax na półkach głównych
  • 65
  • 26
  • 3
38 użytkowników ma tytuł I'm the Man. Autobiografia tego gościa z Anthrax na półkach dodatkowych
  • 28
  • 4
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Faith No More. Królowie życia (i inne nadużycia) Maciej Krzywiński
Faith No More. Królowie życia (i inne nadużycia)
Maciej Krzywiński
http://florareadsbooks.blogspot.com/2019/06/recenzja-faith-no-more-krolowie-zycia-i.html "Mistrzowie ekscentryzmu" "Faith No More to zespół, który od początku zdawał się wyróżniać swoją niekonwencjonalnością i umiejętnością łączenia pozornych sprzeczności. W tym całym szaleństwie była jednak metoda, dzięki czemu projekt z czasem znacznie zyskał na popularności i gdzieniegdzie stał się nawet postrzegany jako kultowy. Maciej Krzywiński, publicysta znany z takich pism jak Metal Hammer i Musick Magazine, postarał się przedstawić polskiemu czytelnikowi dzieje oraz muzyczne inklinacje grupy. Jako miłośniczka wielu jej utworów, byłam bardzo ciekawa, w jaki sposób zdobyła takie uznanie i co dokładniej na nie wpłynęło. Nastawiałam się na intrygujący przewodnik po jej historii i twórczości, mając nadzieję, że mnie nie zawiedzie. Co otrzymałam? Biografia grupy Faith No More skupia się głównie na historycznych faktach dotyczących jej muzycznej działalności, dyskografii, zawiera dużo fragmentów wypowiedzi muzyków. Autor sprawnie, lekko, z humorem i dość szczegółowo przedstawił też losy artystów w kontekście ich współpracy oraz powiązań towarzyskich z muzykami innych formacji, opierając się na materiale z wywiadów z czasopism i nie tylko. Nie szczędził również licznych ciekawostek i anegdot dotyczących dziwactw każdego z nich, niejednokrotnie zaskakując i rozbawiając odbiorcę, zwracając uwagę na kontrasty pomiędzy ich cechami i osobowościami. Przedstawił inspiracje, jakie stały za niektórymi utworami oraz ich tytułami, a także odniósł się w swoich komentarzach do wielu znanych postaci ze świata nauki i nie tylko - na kartach książki wspomniani zostali choćby m.in.: Isaac Newton, Arystoteles, czy Galileusz. Opisał również wydarzenia z koncertów Faith No More, w tym tych mających miejsce w Polsce. Książka Krzywińskiego jest napisana bardzo charakterystycznym, bezpośrednim językiem, który raczej nie przypadłby do gustu językowym purystom. Niewiele w niej sensacji, za to pełno omówień zdarzeń dotyczących stricte działalności artystycznej muzyków. Wywód Krzywińskiego niejednokrotnie przedstawia szerszy kontekst postrzegania ich muzyki, co jest jego niewątpliwą zaletą, ale miejscami bardzo mocno odchodzi od tematu, zmierzając nawet w stronę abstrakcji i rozbudowanych rozważań o naturze filozoficznej. Odbiorca może mieć czasami wrażenie, że bywają one podobnie ekscentryczne, co omawiany zespół i styl bycia samych artystów. Biografię Faith No More z pewnością mogę polecić zwłaszcza fanom zespołu, ale także miłośnikom charakterystycznego pióra Krzywińskiego i szeroko pojętej muzyki metalowej. Choć miejscami miałam wrażenie, że komentarze autora trochę zbyt mocno zbaczają z tematu, niejednokrotnie mnie one zaskoczyły i rozbawiły. Duży plus publikacji stanowi zamieszczona na końcu dyskografia oraz wkładki z kolorowymi zdjęciami." Moja ocena: 8/10, 4+ Recenzja na moim blogu: http://florareadsbooks.blogspot.com/2019/06/recenzja-faith-no-more-krolowie-zycia-i.html
Flora2811 - awatar Flora2811
ocenił na86 lat temu
Krew Ogień Śmierć Ika Johannesson
Krew Ogień Śmierć
Ika Johannesson Jon Jefferson Klingberg
Nie tak dawno moje życie osobiste legło w gruzach, i to z hukiem! Zostały zgliszcza... Powiedzieć że miałem doła to nic nie powiedzieć. W takich chwilach dobrze jest mieć kogoś, kto poda rękę i pomoże wstać. Mnie się to udało, bo mam takie osoby, takie przyjaźnie, na które zawsze mogę naprawdę liczyć - Justynko, Marzenko, dziękuję za Wasze wsparcie i cenną radę z której skorzystałem! Rządzicie! Pomogła mi też "moja" muzyka - ciężka i mroczna, brutalna i bluźniercza! Ona mnie zawsze napełniała i nadal napełnia taką pozytywną energią, działa jak ładowarka i to w opcji szybkie ładowanie (teraz gdy piszę te słowa kręci się w odtwarzaczu fenomenalna tegoroczna płyta "The Devils" bogów z austriackiego Belphegor; ta to potrafi człowieka 'naładować'!). No i książki, jeden z najważniejszych wynalazków ludzkości! Ucieczka w lekturę to też dobry sposób żeby się pozbierać. I właśnie tak sobie pomyślałem że dawno nie czytałem nic związanego z muzyką metalową, więc dlaczego nie połączyć przyjemnego z pożytecznym? I tak oto poleciała do lektury "Krew Ogień Śmierć. Historia szwedzkiego metalu". W sumie jest to niezła pozycja, i ocenię ją raczej wysoko (acz nie do końca... O tym potem),ale troszkę nierówna. Są rozdziały ciekawsze - np. ten opowiadający historię Deada z Mayhem (Szweda w norweskiej ikonie black metalu),czy ten o początkach szwedzkiego death metalu, ale są też nieco nudniejsze epizody. Ten poświęcony liderowi Shining - naprawdę nie dziwię się że jest on częstym gościem placówek psychiatrycznych kiedy czytam jego wypowiedzi i "ideologię"! Nie porwało mnie to nic a nic. Wyhaczyłem też kilka błędów, np. "De Mysteriis Dom Sathanas" Mayhem jest ich pierwszym długograjem a nie drugim; Pungent Stench jest z Austrii a nie jak twierdzą autorzy - ze Szwajcarii, ale na to przymknąłem oko. Nie przymknąłem go natomiast w innym aspekcie - bo jest tu jeden potężny zgrzyt - paro autorów, GDZIE JEST MARDUK, ja się pytam????? Toż to ikoniczna grupa szwedzkiego black metalu, zespół już legendarny, a tu ma JEDNĄ STRONĘ??? Gdzie swoje rozdziały mają np. Nifelheim czy Watain? To tak jakby ktoś napisał historię polskiego metalu i pominął Vader lub Behemoth (bez względu na to czy ktoś ich lubi, czy nie)! Siara dekady! Za to leci dwie gwiazdki mniej w ocenie końcowej; no sorry! Tak czy siak każdy fan szwedzkiego metalu powinien to przeczytać.
Heisenberg - awatar Heisenberg
ocenił na63 lata temu
Syd Barrett i Pink Floyd. Mroczny świat Julian Palacios
Syd Barrett i Pink Floyd. Mroczny świat
Julian Palacios
Wczoraj wieczorem skończyłam czytać biografię Syda Barretta. Zaczyna się niesamowicie, bo macie wrażenie, że wychodzicie w świat Talkienowskiej trylogii. Zresztą Syd był zafascynowany baśniami( a jak dla mnie, to klasyczna Fantasy ma dużo z baśni, legend i mitów) do końca swych dni . Później poznajemy nieco dzieciństwo i wczesną młodości. By następnie zejść do Podziemia. Bo tak naprawdę opowieść o Sydzie Barrecie jest pretekstem do opowiedzenia o brytyjskim Undergroundzie i o latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Ktoś może powiedzieć no OK większość biografii rockowych, jazzowych jest tak napisana. No tak , pełna zgoda. Tylko, że jest mały " myk". Autor tak opisuje ten świat jak by tam był i sam żył życiem tegoż Undergroundu. Smutna jest to opowieść. Bo obserwacja jak Szalony Diament z każdym dniem traci swój piękny blask nie należy do radosnego i przyjemnego zajęcia zwłaszcza, że ów wspomniany Szalony Diament jest jednym z ulubionych, ukochanych muzycznych outsiderów. Książka ma jeszcze dwie zalety. A mianowicie trochę zdjęć i mało stosunkowo opisów sprzętu technicznego,(uff! Zostało jeszcze sporo do czytania. 😉). A z wad brak kalendarium. No i czasami, uporczywie trzymanie się jednego wątku czyli trochę tzw. lanie wody. Ale generalnie biografia spodobała się mi i polecam tę książkę każdemu fanowi rocka, lat sześćdziesiątych, Pink Floyd, A zwłaszcza Syda Barretta.
Zosia - awatar Zosia
oceniła na75 lat temu
Ryk bestii. Dekady metalu Ian Christe
Ryk bestii. Dekady metalu
Ian Christe
W swoim życiu nigdy nie przynależałem całym sobą do konkretnej subkultury, chociaż uczciwie przyznaję, że najbliżej mi do takiego wątłego nerda. Natomiast jeżeli chodzi o muzykę Heavy Metalową i jej podgatunki, to bardzo ją lubię, słucham często, chodzę na koncerty, a moje dłonie wykonują bezwiednie „Mano Cornuta” co najmniej tyle razy dziennie, ile taka statystyczna pobożna babcia czyni znak krzyża. Pomimo tego i mojej naprawdę mocnej sympatii do „Metalowców i Metalownic” sam uważam się za „Metalucha” jedynie w 1/8 lub 1/7. Moją główną miłością są przede wszystkim książki, komiksy i gry komputerowe, a muzyka jest w hierarchii ważności niżej od tych dóbr kultury. Z tego też powodu moja wiedza dotycząca zespołów metalowych i ich twórczości, nawet tych najbardziej lubianych, nie jest rozległa i zdecydowanie jest to taki poziom podstawowy tego, co wypada znać. Dlatego też uważam, że „Ryk Bestii. Dekady Metalu” Iana Christe jest idealną pozycją dla osób takich jak ja. Tych, którzy bardzo lubią i cenią muzykę metalową, ale nie są Hardkorowymi Metalheadsami. W tej czarnej cegle (z polskim suplementem ta pozycja ma trochę ponad 700 stron) mamy świetnie uporządkowaną historię muzyki metalowej od jej początku, czyli debiutu Black Sabbath w 1970 roku aż do pandemicznego roku 2020, kiedy muzyce metalowej stuknęło półwiecze istnienia. Warto przy tym docenić, że autor po kilkunastu latach uzupełnił swoje dzieło i przedstawił swoje uwagi na temat tego co spotkało metal w XXI wieku. W czasie lektury czułem, że Ian Christe zna się bardzo dobrze na temacie i według mnie udało mu się poświęcić przynajmniej kilka zdań o najważniejszych zespołach metalowych z każdego podgatunku. Narracja przy tym jest bardzo dobra: napisana ciekawie i z humorem. Zdecydowanie nie jest to sucha i nudna kronika, która mechanicznie wylicza najważniejsze fakty. Na początku książki mamy też bardzo fajne kalendarium, a w kolejnych rozdziałach dotyczących rozwoju metalu i jego dyferencjacji autor przygotowuje dla nas krótkie, ale ciekawie napisane charakterystyki konkretnych podgatunków i listę najważniejszych płyt, które do nich przynależą. Jak widać jest to też pozycja idealna dla poszerzania swoich horyzontów metalowo-muzycznych. Bardzo często podczas lektury autor tak opisywał pewne zespoły, że miałem ochotę od razu ich przesłuchać. Należy również pochwalić polskie wydanie, ponieważ In Rock przygotował dla nas bardzo cenny i obszerny suplement, w którym Piotr Wiwczarek, Łukasz Orbitowski, Jarosław Szubrycht i wielu innych polskich miłośników ciężkiego grania opisują swoją historię miłości do muzyki metalowej oraz tworzą ranking trzydziestu ulubionych albumów. Podsumowując „Ryk Bestii. Dekady Metalu” Iana Christe to znakomita pozycja dla takich bardziej „niedzielnych” fanów muzyki metalowej. Bardzo dużo cennych informacji przekazywanych w przystępnej formie zdecydowanie pomogła mi usystematyzować moją wiedzę i zachęcić do przesłuchania twórczości tych zespołów, o których nie słyszałem lub słyszałem, ale do tej pory jakoś nie było mi z nimi po drodze. Natomiast zdaję sobie sprawę, że dla takich osób, które żyją i żywią się muzyką metalową, oddychają nią, a prawdopodobnie się też do niej pieprzą to ta książka może być rozczarowaniem, ponieważ nie dowiedzą się z niej niczego nowego. Być może poczują nawet frustrację, że autor nie opisał chociaż zdawkowo ich ukochanego zespołu, który jest tak undergroundowy, że o jego istnieniu wie tylko kilka osób na (odwrócony) krzyż. Ja od siebie daję mocne 8/10, natomiast dla takich prawdziwych Metalowców, których zawartość metalu we krwi przekracza wszelkie dopuszczalne normy oceniłbym tę pozycję może na 6,66/10.
Mahtias TheMightyLibrarian - awatar Mahtias TheMightyLibrarian
ocenił na82 miesiące temu
Metallica. Bez przebaczenia Joel McIver
Metallica. Bez przebaczenia
Joel McIver
W 2013 roku miałem okazję przeczytać inną monografię poświęconą Metallice, której autorem był Mick Wall. I chyba tamta książka wydała mi się ciekawsza. „Bez przebaczenia” jest równie obszerna, choć mniej efektownie wydana. I niestety tym razem lektura mi się dłużyła. Zachodzę w głowę dlaczego tak się stało i dochodzę do wniosku, że Joel McIver zbyt wiele miejsca poświęcił wypowiedziom muzyków z innych zespołów: co myślą o Metallice, o ich osiągnięciach, jaki był wpływ grupy na historię metalu. Dotyczy to zwłaszcza początków istnienia tego niezwykle medialnego bandu. Zabrało to zdecydowanie zbyt dużo miejsca, choć poszerza wiedzę o trash metalu. Czasami drażniło zbyt duża ilość zacytowanych wywiadów z członkami zespołu. Ale trzeba też oddać, że widoczny jest wkład autorski: rozprawianie się z „mitami o grupie”, próby recenzowania płyt i oceny poszczególnych utworów. To nieważne, że bywają czasem mocno krytyczne, bo pozwalają wyrobić swoje własne zdanie i zwracają uwagę na nieraz drobne szczegóły. Cieszy, że poświęcono więcej miejsca basistom: nieodżałowany Cliff Burton i niedoceniany Jason Newsted. Ze smutkiem jednak stwierdzam, że Metallica nie tworzy utworów na jakie czekam. Ostatnie dwa albumy przesłuchałem może po trzy razy… i wystarczy. Bodaj ostatnią płytą jaką wysłuchałem z zaciekawieniem był tak krytykowany przez Autora „St. Anger”. Może dlatego, że był zaskoczeniem, że taki odmienny, ta agresja w głosie Hetfielda, ten specyficzny dźwięk bębnów Ulricha. Być może rację ma Autor, że Metallica stała się bardzo sprawnie zarządzanym przedsiębiorstwem ? Z drugiej strony wydanie pięciu epokowych płyt to znakomite osiągnięcie. W tym roku pojawiło się wznowienie tej książki, chyba do niego nie sięgnę, poprzestając na pierwszym polskim wydaniu (w wersji oryginalnej doprowadzone do albumu „Magnetic Death”, uzupełnione posłowiem Pana Roberta Filipowskiego doprowadzającym historię do roku 2014).
Kedar - awatar Kedar
ocenił na71 rok temu
Biała gorączka Ian Fraiser 'Lemmy' Kilmister
Biała gorączka
Ian Fraiser 'Lemmy' Kilmister
Zaskoczyła mnie „Biała gorączka”, nie powiem. Spodziewałem się wygładzonej dla potrzeb czytelnika historii człowieka, znanego lepiej jako Lemmy. Tymczasem czeka nas niezwykle naturalna i bezpośrednia wypowiedź muzyka, który z niejednego pieca jadł chleba. Nie unika tematów drażliwych, nie unika słów obraźliwych, mówi prosto z mostu, pozostając przy tym sobą. Czytając poszczególne rozdziały wręcz słyszałem jego charakterystyczny chrapliwy głos, tak jakby siedział tuż obok. Niektórych czytelników może razić swobodne podejście do spraw damsko-męskich, zażywanie narkotyków w ilościach „przemysłowych”, ale „Lemmy” Kilmister opowiada o tym niezwykle rubasznie, nie starając się kreować na inną osobę niż był. Prezentowane przezeń poglądy na temat społeczeństwa, muzyki czy polityki nie straciły na oryginalności, a czytane dziś nabrały niepokojąco prawdziwego wyrazu. Przy okazji udaje mu się odwzorować klimat muzyki rockowej, zwłaszcza ten z lat 60-tych i 70-tych: naprawdę można mu zazdrościć, ile zespołów było dane mu zobaczyć na własne oczy. Książka kończy się właściwie na etapie wydania płyty „Hammered” (2002 rok); niestety nie doczekała się wydania uzupełnionego choćby o kolejną dekadę z życia tego niezwykłego basisty. Jeżeli miałbym pretensje, to tylko o zbytni pośpiech w opisywaniu lat 90-tych, anegdoty z tras oraz sesji nagraniowych z tego okresu zostały opowiedziane zbyt pobieżnie. Kilkadziesiąt dodatkowych stron z pewnością by nie znudziło, zresztą książkę czyta się wartko i z zaciekawieniem. 7+/10
Kedar - awatar Kedar
ocenił na74 lata temu

Cytaty z książki I'm the Man. Autobiografia tego gościa z Anthrax

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki I'm the Man. Autobiografia tego gościa z Anthrax