Mit Skandynawii, czyli porażka polityki trzeciej drogi

- Kategoria:
- nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2015-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2015-01-01
- Liczba stron:
- 172
- Czas czytania
- 2 godz. 52 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788364599255
- Tłumacz:
- Paweł Nowakowski
Jest to książka przeznaczona dla ludzi, którzy uważają, że podwyższenie podatków podnosi – wbrew elementarnej logice – dobrobyt społeczeństwa. Autor, szwedzki ekonomista pochodzenia kurdyjskiego ujawnia prawdę o szwedzkim (a właściwie ogólnoskandynawskim) sukcesie gospodarczym. Oto fragment Posłowia:
(…) Wbrew temu, co twierdzi miłośnik Skandynawii, prof. Grzegorz Kołodko, wszystko wskazuje na to, że pomimo wysiłków rządu i polityków, o czym pisze m.in. Nima Sanandaji, autor niniejszej książki, z tym szczęściem nie jest wcale tak różowo. Gdyby bowiem było, nie trzeba by namawiać Duńczyków, Szwedów czy Norwegów do prokreacji. Posiadanie dużej rodziny, posiadanie dzieci to – zdaniem wybitnego psychiatry, prof. Antoniego Kępińskiego – jeden z najważniejszych przejawów szczęścia i chęci do życia. Tymczasem w Danii, w Norwegii – wbrew twierdzeniom, że są to kraje najbardziej przyjazne matce i dziecku – dzieci rodzi się coraz mniej chętnie. Dzietność duńskich matek należy do najniższych w świecie. Młodzi ludzie niechętnie wchodzą w związki partnerskie czy małżeńskie – zarówno te formalne, jak i nieformalne. Niektóre badania dowodzą, że jeszcze gorzej jest ze wskaźnikiem współżycia płciowego. Blisko 30 procent duńskich par heteroseksualnych wyeliminowało[1] ze swego życia tak spontaniczną sferę życia, jaką jest seks. Czy to ma świadczyć o poczuciu szczęściu tych ludzi?
Skutkiem wspomnianych tendencji regulacyjnych i kontrolnych jest ogromne zatrudnienie i wydatki sektora publicznego. Dla nikogo nie jest tajemnicą, że adresatami państwa opiekuńczego jest w Danii dosłownie każdy obywatel, paradoksalnie, nawet także ci najbogatsi. Założyciel banku Saxo, Lars Seier Christensen, nie ukrywa, że kiedy jeszcze był obywatelem Danii[2], ale już będąc multimilionerem, otrzymywał od rządu subsydia do wydatków mieszkaniowych i inną, równie prozaiczną, co zbędną pomoc.
W kraju, w którym każdy obywatel korzysta z faworów rządu, wydzieranie sobie łupów socjalnych nie jest niczym niezwykłym. Rzadko który człowiek ma na tyle przyzwoitości, by pomocy socjalnej odmówić albo powstrzymać się przed korzystaniem z niej, bo go akurat na to stać. W rezultacie, podejrzliwi I zawistni sąsiedzi śledzą jeden drugiego donosząc nagminnie na siebie; Olsonowi czy Pedersenowi pomoc się nie należy, bo ma w domu dwa obrazy Cezanne’a albo bezcenną wazę z epoki Ming. Donosicielstwo w krajach skandynawskich stało się równie popularne co trekking czy sporty narciarskie. Zresztą rząd stara się działanie „informatorów” maksymalnie ułatwić i propagować. Mnożą się więc linie specjalne, portale internetowe, czy inne agendy zajmujące się przetwarzaniem danych dostarczanych przez „Życzliwych”. Nie ma tygodnia, żeby pan S., pracownik regionalnego urzędu skarbowego w Goeteborgu nie otrzymał maila w rodzaju: „Svensonowie urządzili na ogródku swego domu grilla, podczas którego goście wypili, co najmniej, 20 butelek drogiego zagranicznego alkoholu”, albo, że „Vivianne Ch., nie dość że mieszka ze swym przyjacielem, ojcem dwojga jej nieślubnych dzieci, to na dodatek oboje pobierają zasiłek socjalny na dzieci i pracują na czarno”. Na temat nadużyć pomocy społecznej powstają w Skandynawii prace naukowe. To, że nie są one publikowane zawdzięczać trzeba ostrożności władz, które obawiają się, że prace takie swą treścią poszerzałyby arsenał środków „oszukiwania państwa”.
Nie wszystkie tego typu zachowania wynikają z niskich pobudek. Wśród Norwegów, Szwedów czy Duńczyków obecne jest wciąż silne poczucie solidaryzmu i sprawiedliwości. Hans E. duński inżynier, właściciel prywatnej firmy w USA, uważa jednak, że opiekuńczy rząd robi wszystko, aby ludzie pozbyli się godności i przyzwoitości, traktując interes państwa, jako obowiązek obywatelski.
[1] Nie zapominajmy, że pół wieku temu Kopenhaga była światową stolicą rewolucji seksualnej i przemysłu erotycznego. Dzisiaj, niegdyś pełen wigoru skandynawski pornobiznes bankrutuje.
[2] W proteście przeciwko nadmiernym podatkom przeniósł się do jednego z rajów podatkowych południowej Europy.
Kup Mit Skandynawii, czyli porażka polityki trzeciej drogi w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Mit Skandynawii, czyli porażka polityki trzeciej drogi
Poznaj innych czytelników
140 użytkowników ma tytuł Mit Skandynawii, czyli porażka polityki trzeciej drogi na półkach głównych- Chcę przeczytać 92
- Przeczytane 48
- Posiadam 11
- Ekonomia 5
- Literatura faktu 2
- Współczesne problemy 2
- Naukowe 2
- Chcę w prezencie 2
- Audiobook - inne 1
- Skandynawistyka 1
Tagi i tematy do książki Mit Skandynawii, czyli porażka polityki trzeciej drogi
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Mit Skandynawii, czyli porażka polityki trzeciej drogi
Bądź pierwszy
Dodaj cytat z książki Mit Skandynawii, czyli porażka polityki trzeciej drogi
Dodaj cytat



























OPINIE i DYSKUSJE o książce Mit Skandynawii, czyli porażka polityki trzeciej drogi
Dobre studium przypadku. Opisana charakterystyka i historia gospodarek skandynawskich wraz z ich wadami i zaletami oraz specyfiką regionu i społeczeństwa.
Dobre studium przypadku. Opisana charakterystyka i historia gospodarek skandynawskich wraz z ich wadami i zaletami oraz specyfiką regionu i społeczeństwa.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiedawno przeczytałem książkę ,,Mit Skandynawii, czyli porażka trzeciej drogi”, której autorem jest Nima Sanandaji. Przede wszystkim zaintrygował mnie tytuł. Pomyślałem sobie: ,,Jak to możliwe? Czyżby w tych wynoszonych pod niebiosa krajach skandynawskich nie żyje się tak wspaniale, jak zwykli przekonywać nas o tym różni piewcy równości spod znaku lewicy?” Wziąłem się za lekturę i, o dziwo, książka mówi nam jednak coś innego – mianowicie, że żyje się tam nieźle, ale bynajmniej nie jest tak jak zwykle się uważa, że jest to zasługa programów socjalnych i rozdawnictwa. Ale o tym za chwilę.
Książka jest krótka i ma dość dużą czcionkę, niemniej jest ona naszpikowana wartymi z zapoznaniem się informacjami. Dodatkowo na początku pracy pojawia się streszczenie i najważniejsze wnioski autora. Raził mnie jednak trochę styl – jest dość pusty, bez swady. Mamy po prostu zapoznać się z danymi i zobaczyć, że owa ,,trzecia droga” nie jest najlepszym wyborem.
Co do treści – autor rozpatruje mnóstwo tematów. Zwraca uwagę na to, że Szwecja największy wzrost gospodarczy zanotowała za czasów wolnego rynku i niskich podatków. Bardzo rozkwitła w tym okresie przedsiębiorczość i wiele firm wtedy powstałych istnieje do dzisiaj. Autor pisze też, że wysokie miejsca krajów skandynawskich w rankingach długości życia czy małe nierówności dochodowe poprzedzają rozrost państwa opiekuńczego. W ogóle duży jest tutaj nacisk na okres przed ,,państwem dobrobytu”. W książce wskazuje się też na ogólną kulturę pracy mieszkańców Skandynawii, co potwierdza przykład potomków Finów żyjących w USA, którzy mają o 20 procent wyższe dochody od przeciętnego mieszkańca Stanów. Oczywiście jest również cały rozdział o migracji, ale też (no proszę!) o bardzo widocznej nierówności, jeśli mówimy o procentowej obecność płci żeńskiej na najwyższych stanowiskach w pracy. To wszystko i wiele więcej znajdziecie w tej książce!
Jeśli zaś chodzi o minusy, oprócz stylu, byłoby to na pewno zdawkowe potraktowanie niektórych krajów. Naprawdę trudno na 150 stronach zawrzeć dokładniejsze informacje o: Danii, Norwegii, Szwecji i Finlandii. Stąd, w niektórych rozdziałach autor skupiał się raz to na jednym państwie, raz to na drugim – czuło się przez to pewien niedosyt.
Ogólnie książkę polecam, można z niej wyciągnąć ciekawe wnioski. Przede wszystkim Skandynawia nie jest ,,rajem na ziemi”. Dodatkowo wiele sukcesów tych krajów nie jest zasługą tamtejszej polityki socjalnej. Można dowiedzieć się czegoś o historii, ale też o współczesności (szczególnie ciekawe jest to, że mimo wysokich podatków i tak te kraje plasują się na wysokich miejscach w indeksie wolności gospodarczej).
Niedawno przeczytałem książkę ,,Mit Skandynawii, czyli porażka trzeciej drogi”, której autorem jest Nima Sanandaji. Przede wszystkim zaintrygował mnie tytuł. Pomyślałem sobie: ,,Jak to możliwe? Czyżby w tych wynoszonych pod niebiosa krajach skandynawskich nie żyje się tak wspaniale, jak zwykli przekonywać nas o tym różni piewcy równości spod znaku lewicy?” Wziąłem się za...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dobra książka, która rozprawia się z popularnymi mitami na temat korzyści wynikających z polityki socjalnej w państwach skandynawskich. Autor podszedł do tematu skrupulatnie i swoje tezy oparł na wielu badaniach, których wyniki często przytacza w swojej książce.
Polecić ją można przede wszystkim tym, którzy chcą rozbudowanego aparatu państwa.
Bardzo dobra książka, która rozprawia się z popularnymi mitami na temat korzyści wynikających z polityki socjalnej w państwach skandynawskich. Autor podszedł do tematu skrupulatnie i swoje tezy oparł na wielu badaniach, których wyniki często przytacza w swojej książce.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPolecić ją można przede wszystkim tym, którzy chcą rozbudowanego aparatu państwa.
Bardzo ciekawa książka, bo zarówno ujęcie naukowe jak i opis rzeczywistości, takiej Skandynawii jakiej na co dzień nie dostrzegamy. Polecam dla osób zainteresowanych Skandynawią oraz ogólnie rzecz nazywając socjologią.
Bardzo ciekawa książka, bo zarówno ujęcie naukowe jak i opis rzeczywistości, takiej Skandynawii jakiej na co dzień nie dostrzegamy. Polecam dla osób zainteresowanych Skandynawią oraz ogólnie rzecz nazywając socjologią.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSkandynawia od dawna jest przykładem podawanym przez lewicowych intelektualistów na rzekomo zbawienną politykę socjalną i wysokich podatków, które (wbrew temu co mówią ekonomiści) wcale nie powodują negatywnych skutków ubocznych w gospodarce. Czy aby na pewno?
Dla osób choć trochę rozeznanych w ekonomii i realiach gospodarczych krajów skandynawskich jest to oczywiście bzdura.
Programy socjalne jak i ogromne podatki (potrzebne do redystrybucji) nie były niczym zbawiennym. Bogactwo i rosnący egalitaryzm społeczeństw skandynawskich stały się faktem dużo wcześniej, kiedy państwa te stosowały politykę znacznie bliższą idei wolnego rynku.
Kiedy zaczęto eksperymentować z socjalizmem, gospodarki skandynawskie zwalniały i traciły swoją dobrą kondycję.
I dopiero w momencie gdy skandynawscy politycy zrezygnowali z ciągle rosnącego wpływu państwa opiekuńczego na rzecz reform prorynkowych trend się odwrócił i tamtejsze gospodarki zaczęły się odbijać. Znamienne jest to, że właśnie ten okres jest tak często przytaczany przez wszelkiej maści entuzjastów skandynawskiej socjaldemokracji. Oczywiście nie wspominają oni słowem, że to okres obniżki podatków, luzowania regulacji i uwalniania rynku pracy.
Właśnie o tym traktuje ta książka. Autor wskazuje (powołując się na liczne statystyki i badania),że popularna wśród dużej grupy opinia o triumfie idei państwa opiekuńczego jest zwyczajnie błędna. Autor słusznie zauważa, że sytuacja tychże państw jest bardziej pokazem triumfu idei kapitalizmu. Wszakże to właśnie prorynkowe reformy pozwoliły odwrócić trend spadkowy.
Książkę czyta się lekko, a jako, że jest ona krótka to pozwala zapoznać się z najważniejszymi zagadnieniami nie przeznaczając na to dużo czasu. Trzeba jednak zauważyć, że nie wyczerpuje ona tematu do końca, co nie powinno dziwić biorąc pod uwagę ilość stron.
Skandynawia od dawna jest przykładem podawanym przez lewicowych intelektualistów na rzekomo zbawienną politykę socjalną i wysokich podatków, które (wbrew temu co mówią ekonomiści) wcale nie powodują negatywnych skutków ubocznych w gospodarce. Czy aby na pewno?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDla osób choć trochę rozeznanych w ekonomii i realiach gospodarczych krajów skandynawskich jest to oczywiście...
Solidny warsztat, bogata bibliografia. Autor pisze o konkretach, przyczynach, skutkach. Sporo porównań z resztą państw "pierwszego świata". Po przeczytaniu - a już dawno nie przeczytałem książki w takim tempie jak tą - zrozumiałem, że żyłem w bańce informacyjnej. W świecie kalek i stereotypów na temat północy Europy. W ekonomii są też prawa jak np. prawo ciążenia w fizyce i żadne zaklęcia, folklor polityczny, chciejstwo nie zmieni kardynalnej prawdy - na dobrobyt trzeba zapracować. Skandynawia pracowała wiele dekad na to aby pozwolić sobie na dłuższy romans z państwem dobrobytu. Wygląda na to, że to swoiste paliwo w postaci homogenicznej kultury, etosu pracy, indywidualnej solidności i przedsiębiorczości już się wypaliło i blask państwa dobrobytu przygasa. Polecam socjologom, antropologom i psychologom - w szczególności, ponieważ każda transformacja ekonomiczna zostawia ślady w duszy ludzkiej.
Solidny warsztat, bogata bibliografia. Autor pisze o konkretach, przyczynach, skutkach. Sporo porównań z resztą państw "pierwszego świata". Po przeczytaniu - a już dawno nie przeczytałem książki w takim tempie jak tą - zrozumiałem, że żyłem w bańce informacyjnej. W świecie kalek i stereotypów na temat północy Europy. W ekonomii są też prawa jak np. prawo ciążenia w fizyce i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMimo licznych, osobistych opinii autora, książka zawiera solidną dawkę analiz popartych, poza logicznymi, również empirycznymi dowodami. Wbrew pozorom, nie jest to tyrada krytyki państw Skandynawskich lecz objaśnienie zmian politycznych i ich wpływu na sukces i dobrobyt wymienionych państw.
Negatywny wydźwięk książki jest raczej pokłosiem fatalnych skutków państwa dobrobytu a nie uprzedzeń autora. Kontrastuje to postawą wojującego libertarianina, którą zobaczyć możemy w posłowiu autorstwa Pana Jana Fijora. Dlatego zdecydowanie polecam tę pozycję osobom, które nie są gotowe na anarchokapitalistyczną czerwoną pigułkę ale chcą dowiedzieć się jak "trzecia droga" wygląda od podszewki.
Struktura jest bardzo przejrzysta i składna. Czy się lekko i przyjemnie.
Mimo licznych, osobistych opinii autora, książka zawiera solidną dawkę analiz popartych, poza logicznymi, również empirycznymi dowodami. Wbrew pozorom, nie jest to tyrada krytyki państw Skandynawskich lecz objaśnienie zmian politycznych i ich wpływu na sukces i dobrobyt wymienionych państw.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNegatywny wydźwięk książki jest raczej pokłosiem fatalnych skutków państwa...
Nie wiem, dlaczego wydawnictwo zmieniło tytuł, który w oryginale – w przeciwieństwie do tłumaczenia – dobrze streszcza zawartość książki, tj. „Scandinavian Unexceptionalism. Culture, Markets and the Failure of Third-Way Socialism”.
Nima Sanandaji, Szwed – potomek kurdyjskich imigrantów, doktor inżynierii chemicznej po KTH w Sztokholmie napisał zwięzłe (120 stron vs. 18 stron posłowia Jana M. Fijora) dziełko, którego przesłanie podsumował następująco:
„W wielu analizach poświęconych krajom skandynawskim myli się korelację z przyczynowością. Jest całkowicie jasne, że wiele pożądanych cech społeczeństw skandynawskich, jak niewielkie nierówności dochodów, niski poziom ubóstwa i wysoki stopień rozwoju gospodarczego są wcześniejsze od ekspansji państwa dobrobytu. […] także wysoki poziom zaufania poprzedził erę wysokich wydatków rządowych i opodatkowania. Po ekspansji skandynawskich państw dobrobytu i podwyższeniu podatków koniecznych do ich finansowania wszystkie te wskaźniki zaczęły się pogarszać”.
Co według Sanandaji stoi za sukcesem Skandynawii? „Podstawową lekcją płynącą z sukcesu nordyckich społeczeństw, jest to, że ‘kultura’ ma znaczenie.” oraz „Zdaje się, że w formowaniu się tych wyjątkowych kultur rolę odegrała religia, klimat i historia”. Innym słowy – Sanandaji sam sobie zaprzecza, twierdząc że nie ma nic unikalnego (unexceptional) w Skandynawii – skoro z natury rzeczy tylko raz możliwy był splot trzech wymienionych czynników. Co więcej, wrzucenie do jednego worka czterech krajów jest uproszczeniem biorąc pod uwagę chociażby wpływ ropy naftowej na Norwegię, relacje Finlandii ze Związkiem Radzieckim przez większość dwudziestego wieku czy wreszcie fakt, że Szwecja od ponad 200 lat nie uczestniczyła w wojnie.
Dla uzasadnienia swej tezy autor analizuje skutki wpływu działalności państwa na różne obszary życia społeczno – gospodarczego: opodatkowanie, przedsiębiorczość, rynek pracy, nierówności społeczne, cechy państwa opiekuńczego, politykę imigracyjną czy równość płci. Pokazuje, że polityka państwa niesie ze sobą niespodziewane i pośrednie konsekwencje zagrażające nordyckiemu dobrobytowi.
Jednym z zagrożeń są spadające standardy etyczne obowiązujące w społeczeństwach, objawiające się na przykład poprzez rosnące nadużywanie i uzależnienie od systemu świadczeń socjalnych. Co gorsza, owe nadużywanie przestaje być naganne społecznie. W latach 1981-84 ponad 80% Szwedów i Norwegów zgadzało się z twierdzeniem „Występowanie o świadczenia, do których nie jest się uprawnionym, w żadnym razie nie da się usprawiedliwić”. W roku 2014 ten odsetek spadł do 55%.
Szkoda też, że autor bardzo pobieżnie porusza temat imigracji. Sanandaji uważa, że polityka imigracyjna poniosła porażkę – co jest ciekawym stwierdzeniem biorąc pod uwagę jego osobisty sukces jako syna imigrantów. O ile analizuje powody owej porażki (chociażby wysoka płaca minimalna nie pozwalająca zatrudniać ludzi o niskich kwalifikacjach),to nie zastanawia się jak imigranci wpływają i zmieniają kulturę mająca stać za sukcesem Skandynawii.
Autor przypomina też, że socjalistyczny eksperyment, trwający niecałe 30 lat, zakończył się w najbardziej skrajnych przejawach (słynne 100% opodatkowania Astrid Lindgren) już w latach 1990 tych. Warto pamiętać, że dziś klin podatkowy w Szwecji i Finlandii to ok. 43% podczas gdy w Belgii to 56%, a w Niemczech – 49%. W Norwegii 37%, a w Polsce – 36%. Mistrzem wydatków państwa w proporcji do PKB nie jest natomiast żaden kraj skandynawski tylko Francja (56%).
Na osobną uwagę zasługuje posłowie, będące manifestem osobistej niechęci Jana M. Fijora, wydawcy, do systemu społeczno-gospodarczego Skandynawii, a szerzej - socjalizmu. Jan M. Fijor nie waha się w swych sądach pisząc „[w Skandynawii] Słabnie status rodziny. Brakuje osiągnięć na polu literatury, muzyki, filmu, sztuki, teatru, produkcja zsuwa się po równi pochyłej” lub „sukcesy w sportach zimowych osiąga się pomimo gigantycznej presji na egalitaryzm”. Albo „pół wieku temu Kopenhaga była światową stolicą rewolucji seksualnej i przemysłu erotycznego. Dzisiaj niegdyś pełen wigoru skandynawski pornobiznes bankrutuje”. Niestety, Nima Sanandaji nie porusza wcale tematyki kultury, sztuki, sportów zimowych ani pornobiznesu. Sanandaji nie wspomina nawet o Grzegorzu Kołodce – „miłośniku Skandynawii” do którego z niewyjaśnionych powodów najczęściej odwołuje się Jan M. Fijor pisząc o krajach nordyckich.
Autor swą książkę kieruje do naukowców, publicystów i polityków, którzy podają Skandynawię jako przykład, że istnieje trzecia droga, pomiędzy kapitalizmem i socjalizmem. Sanandaji chce rozwiać tą nadzieję. I tu się fundamentalnie nie zgadzam. Po prostu ową drogę nie stanowi konkretny, jasno zdefiniowany i niezmienny system polityczno – gospodarczy. Moim zdaniem kwintesencją skandynawskiej (jakkolwiek różnej dla każdego z krajów) drogi jest zdolność i gotowość społeczeństw do adaptacji i do modyfikacji reguł gry społeczno-gospodarczej w ewolucyjny sposób. Ta zdolność do samodzielnej, świadomej korekty stanowi o sile i przyszłości krajów nordyckich.
Nie wiem, dlaczego wydawnictwo zmieniło tytuł, który w oryginale – w przeciwieństwie do tłumaczenia – dobrze streszcza zawartość książki, tj. „Scandinavian Unexceptionalism. Culture, Markets and the Failure of Third-Way Socialism”.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNima Sanandaji, Szwed – potomek kurdyjskich imigrantów, doktor inżynierii chemicznej po KTH w Sztokholmie napisał zwięzłe (120 stron vs. 18...
Interesujące spojrzenia na uważany często za wzorcowy skandynawski model "państwa dobrobytu"
Interesujące spojrzenia na uważany często za wzorcowy skandynawski model "państwa dobrobytu"
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dobra książka. Szczególnie dla lemingów, którym wydaje się, że państwo wszystko daje za darmo. I najlepiej żeby dawało jak najwięcej. I że w ogóle im się wszystko należy tylko dlatego, że istnieją.
Bardzo dobra książka. Szczególnie dla lemingów, którym wydaje się, że państwo wszystko daje za darmo. I najlepiej żeby dawało jak najwięcej. I że w ogóle im się wszystko należy tylko dlatego, że istnieją.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to