rozwińzwiń

Kultura karaoke

Okładka książki Kultura karaoke autora Dubravka Ugrešić, 9788364057144
Okładka książki Kultura karaoke
Dubravka Ugrešić Wydawnictwo: Wydawnictwo Ha!art Seria: Linia Krytyczna publicystyka literacka, eseje
102 str. 1 godz. 42 min.
Kategoria:
publicystyka literacka, eseje
Format:
papier
Seria:
Linia Krytyczna
Data wydania:
2013-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2013-01-01
Liczba stron:
102
Czas czytania
1 godz. 42 min.
Język:
polski
ISBN:
9788364057144
Średnia ocen

6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kultura karaoke w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Kultura karaoke

Średnia ocen
6,7 / 10
30 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Kultura karaoke

avatar
1796
1660

Na półkach:

Eseje Dubravki Ugrešić zebrane w książce "Kultura karaoke" są ciekawym przykładem kulturoznawczej refleksji nad współczesną kulturą. Autorka używając efektownej metafory karaoke, rozważa kształt naszej kultury, gdy w relacji między Autorem, Dziełem i Odbiorcą ten ostatni zyskuje przewagę. Anonimowy uczestnik kultury za pomocą współczesnej technologii może powielać istniejące kulturowe wzory zaczerpnięte najczęściej z popkultury (seriali, filmów, muzyki, komiksów czy gier komputerowych).

Ciekawym fragmentem książki są rozdziały poświęcone kulturze regionu byłej Jugosławii. Autorka przywołuje przykłady kultury amatorskiej w państwach bloku komunistycznego. Ważne jest to, że tego rodzaju kultura naśladowała kulturę wysoką, ale nie próbowała zająć jej miejsca. Zjawisko przygotowywania prezentów przez społeczeństwo dla Tity, Ugrešić porównuje ze współczesnym zachowaniem fanów gwiazd popkultury.

Autorka jako przykład przywołuje też zjawisko fandomów czy popularność Second Life i innych gier umożliwiających stworzenie własnego awatara, gobeliny Wiehlera, Drvengrad Emira Kusturicy czy fan fiction i literackie mush-upy.

Autorka ubolewa nad tym, że nie ma wartościowania w kulturze, nie ma już hierarchii w jej obrębie. Brakuje dzisiaj oceny na przykład tego, co jest dobrą literaturą, a co złą. Granice między sztuką wysoką a niską rozmywają się i nie ma kto ich wyznaczyć. Ugrešić konstatuje, że: „kulturę karaoke we wszystkich jej odmianach łączy narcyzm, ekshibicjonizm, neurotyczna potrzeba nieszczęsnego pojedynczego człowieka, by zostawić swój ślad na obojętnej powierzchni świata, czy to korzystając z kory drewna, własnego ciała, internetu, fotografii, czy to dopuszczając się czynu barbarzyńskiego, zbrodni albo tworząc sztukę”. Według autorki u podstaw kultury tkwi strach przed śmiercią.

Warto sięgnąć po ten zbiór esejów, zwłaszcza jeśli się jest trochę poza współczesną kulturą popularną jak ich autorka. Dla mnie w dużej mierze książka ta miała walor informacyjny – o wielu przejawach współczesnej kultury popularnej rozprzestrzeniającej się via internet nie wiedziałam. Refleksje Ugrešić przepełnione są smutkiem i tęsknotą za czasami określonych wartości w kulturze. Karaoke jej nie odpowiada i nie daje przyjemności. Autorka przywołuje różne przykłady przejawów kultury karaoke, które tworzą pewien świat pustej, ale przyjemnej zabawy. Czy naprawdę współczesna kultura już tak wygłada?

Eseje Dubravki Ugrešić zebrane w książce "Kultura karaoke" są ciekawym przykładem kulturoznawczej refleksji nad współczesną kulturą. Autorka używając efektownej metafory karaoke, rozważa kształt naszej kultury, gdy w relacji między Autorem, Dziełem i Odbiorcą ten ostatni zyskuje przewagę. Anonimowy uczestnik kultury za pomocą współczesnej technologii może powielać...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
341
240

Na półkach: , , , , , ,

Karaoke kojarzy się każdemu ze śpiewaniem popularnych piosenek, ale trzeba sprecyzować, że dokładnie chodzi o kopiowanie przez anonimowych ludzi. Zatem nic dziwnego, że same słowo "karaoke" oznacza pustą orkiestrę. Według zdania autorki poprzez kopiowanie, czasem parodiowanie dany utwór staje się coraz dalszy od oryginału. Czyli wracając ściśle do karaoke jest to marne odtwarzanie arcydzieła.

Dubravka Ugrešić to urodzona w 1949 roku w Zagrzebiu, autorka powieści, esejów, sztuk teatralnych i książek dla dzieci. Była profesorka Uniwersytetu w Zagrzebiu. Gdy w Jugosławii wybuchła wojna domowa, zdecydowała się na emigrację. obecnie mieszka w Holandii. W polskim wydaniu ukazały się jej następujące tytuły: "Amerykański fikcjonarz", "Kultura kłamstwa", "Stefcia Ćwiek w szponach życia", "Nikogo nie ma w domu", "Czytanie wzbronione".

"Kultura karaoke" to zbiór esejów, które traktują o popularyzacji współczesnej kultury. W dobie nowinek technicznych, sieci, różnorodnych programów można tworzyć cuda. Twórców uważa się za geniuszy przypisując im zasługi, ale czy słusznie? Kto poszuka chociażby w internecie danego utworu zdziwi się, że powstał on wiele lat temu, a ktoś zwyczajnie to "odświeżył". Tak naprawdę nic nie jest tworzone, a mniej bądź bardziej kopiowane, czy przerabiane.
Kolejnym spostrzeżeniem autorki jest zjawisko fandomu. Grupa osób, która nadmiernie miłuje się w danej sztuce zaczyna sama tworzyć różne cosplaye, manga, rysunki, czy opowiadania. Zatem fan już nie tylko jest odbiorcą, ale sam może stać się twórcą. Niepostrzeżenie znajdzie się tu przemycenie polityki, zmian ustroju, czy poruszony jest temat rozpadu Jugosławii, czynniki te także przyczyniły się w mniejszym bądź większym stopniu do zmian kulturowych.

"Kultura karaoke" to zbiór dziesięciu esejów, które rzecz jasna dotyczą sfery kulturowej. Ale nie trzeba być wybitnym znawcą w tej dziedzinie, aby sięgnąć po powyższy zbiór. Całość jest spójna i napisana zrozumiałym językiem. Nie mogło zabraknąć tu także konkretnych odniesień w literaturze, chociażby znajdziemy tu porównanie do "451° Fahrenheita" autorstwa Raya Bradburego, gdzie autor już 60 lat temu widział czarno postęp cywilizacyjny, gdzie trend na telewizory miały doprowadzić do palenia książek. Jednak miłośnicy lektur spotykali się w grupie i recytowali jedną pozycję, której nauczyli się na pamięć. Mówię o tym przykładzie nie przypadkowo, bowiem w wizjach autorki, wyczuwa się potencjalne zagrożenie dla oryginalności, gdzie wartości są już inaczej szufladkowe, a sentymenty odsuwa się na bok. Nowoczesne życie, postęp techniczny może prowadzić do zagubienia tego co ważne, istotne, a kultura chwilami może stanowić "brzydką" kopię. W publikacji teoria jest równoważona na szali z krytyką. Wyczuwa się emocje, ale i zaangażowanie piszącej.

Przyznaję, że nigdy nie byłam fanatyczką formy esejów, ale te naprawdę mnie zachwyciły, chociaż nie ze wszystkimi przekonaniami autorki się zgadzam, to powyższa publikacja jest jak najbardziej warta uwagi. Dlatego bardzo polecam, jestem przekonana, że każdy wyniesie jakieś wartości, czy wyrobi sobie własne zdanie na dany temat.

Recenzja pochodzi z mojego bloga:
http://ksiazkowa-fantazja.blogspot.com/2014/06/kultura-karaoke-dubravka-ugresic.html

Karaoke kojarzy się każdemu ze śpiewaniem popularnych piosenek, ale trzeba sprecyzować, że dokładnie chodzi o kopiowanie przez anonimowych ludzi. Zatem nic dziwnego, że same słowo "karaoke" oznacza pustą orkiestrę. Według zdania autorki poprzez kopiowanie, czasem parodiowanie dany utwór staje się coraz dalszy od oryginału. Czyli wracając ściśle do karaoke jest to marne...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1193
232

Na półkach:

Teza Ugresic nie jest nowa - każdy, kto przytomnym wzrokiem rozejrzy się wokół siebie, zauważy to samo. Być może nie będzie potrafił nadać swoim obserwacjom tak efektownej nazwy, ale przede wszystkim - i w tym tkwi siła tej książki- może nie zauważyć skali zjawiska. Wyobraźnia i erudycja autorki łączy muzeum podarunków dla Tity, książkowe blurby, cmentarze, radzieckie płyty- pocztówki i telewizyjne walki o kilka minut sławy w jedną, niepokojacą całość, od totalitaryzmu aż po totalitarną wolność. Jedno, o czym Ugresic nie wspomina, to przyjemność. Nieczęsta i dziwna, (i straszna) przyjemność życia w czasach 'ludycznego entuzjazmu', gdy 'nie ma już artystów, jest gest, który inni mogą, ale nie muszą uznać za sztukę'. Nie wiem, czy Ugresic jej nie dostrzega, czy nie uważa za istotną. Żeby mieć o niej pojęcie, trzeba być jednym z 'poduczonych barbarzyńców', tak jak ja. Ugresic jest zbyt mądra, by nim zostać, i smutna, bo bezdomna: 'Dzisiaj to ja się kręcę wokół mojego dawnego domu. Po tym domu- literaturze- łażą dzisiaj jacyś inni mieszkańcy'.

Teza Ugresic nie jest nowa - każdy, kto przytomnym wzrokiem rozejrzy się wokół siebie, zauważy to samo. Być może nie będzie potrafił nadać swoim obserwacjom tak efektownej nazwy, ale przede wszystkim - i w tym tkwi siła tej książki- może nie zauważyć skali zjawiska. Wyobraźnia i erudycja autorki łączy muzeum podarunków dla Tity, książkowe blurby, cmentarze, radzieckie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

107 użytkowników ma tytuł Kultura karaoke na półkach głównych
  • 62
  • 45
20 użytkowników ma tytuł Kultura karaoke na półkach dodatkowych
  • 7
  • 5
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Kultura karaoke

Inne książki autora

Dubravka Ugrešić
Dubravka Ugrešić
Chorwacka pisarka i eseistka. Z powodów politycznych od lat pozostaje na emigracji. Z kraju wyjechała w 1993, mieszkała w Holandii (Amsterdam) i Stanach Zjednoczonych. Przedtem przez 20 lat pracowała w Instytucie Teorii Literatury na uniwersytecie w Zagrzebiu. Specjalizowała się w literaturze rosyjskiej, w 1988 wydała zbiór alternatywnej prozy rosyjskiej. Debiutowała w latach 70., jest tłumaczona na wiele języków. Jest autorką pastiszowych powieści, takich jak "Forsowanie powieści-rzeki" czy "Stefcia Ćwiek w szponach życia". Pierwsza z książek to sarkastyczny obraz międzynarodowej konferencji pisarzy zorganizowanej w komunistycznej Jugosławii, druga jest swoistą parodią literatury kobiecej. Ma w swoim dorobku także opowiadania (zbiór "Baba Jaga zniosła jajo"),eseje ("Kultura kłamstwa") oraz tom autobiograficznej prozy - "Amerykański fikcjonarz". W roku 2007 jej książka "Ministerstwo Bólu" znalazła się wśród 7 nominowanych do Nagrody Literackiej Europy Środkowej "Angelus".
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Tyrmandowie. Romans amerykański Agata Tuszyńska
Tyrmandowie. Romans amerykański
Agata Tuszyńska
„Tyrmandowie. Romans amerykański” to interesująca opowieść o związku i małżeństwie Leopolda Tyrmanda i jego trzeciej żony, Mary. Oprócz wspomnień książka zawiera wiele listów i unikatowych zdjęć. Poznali się w roku 1970. Ona miała zaledwie 23 lata, on – 50. Ona jeszcze robiła doktorat z iberystyki i szukała życiowych wzorców. On, mimo że przebywał w Stanach Zjednoczonych dopiero od czterech lat, miał już tam ugruntowaną pozycję jako dziennikarz i pisarz antykomunistyczny. Zaczęło się od listu, który Mary Fox napisała na adres redakcji. Tak naprawdę wszystko zaczęło się między nimi właśnie od korespondencji, która trwała nieprzerwanie do śmierci Leopolda, bo pisali do siebie podczas każdej rozłąki, jeśli nie listy, to chociaż kartki pocztowe. Po latach wdowa udostępniła te cenne pamiątki Agacie Tuszyńskiej, a także w rozmowach opowiedziała o swoim życiu ze znanym pisarzem. Całość układa się tu w miłosną historię, która początkowo mogła zapowiadać się jako romans, przelotny związek, z których Tyrmand był znany. Okazało się, że spędzili ze sobą 15 lat. Pobrali się, mieli dwoje dzieci i – jak podkreśla Mary – nigdy nie nudzili się w swoim towarzystwie, bo zawsze dużo rozmawiali. Na każdy temat, Dowodem tych rozmów są właśnie listy (to też rodzaj komunikacji). Oboje piszą w nich właściwie o wszystkim, od codziennych drobiazgów i zakupów po wrażenia z przeczytanych książek i obejrzanych filmów. Dużo dowiadujemy się też z książki o żydowskich przodkach obojga małżonków. Bardzo ciekawa jest historia rodziny Foxów, zwłaszcza matki Mary, która prowadziła ekscentryczny tryb życia. Całość napisana i skomponowana jest bardzo ciekawie. Trudno oderwać się od lektury nawet jeśli zna się biografię Tyrmanda. I emocjami czyta się listy. Dziś już mało kto prowadzi taką korespondencję. A szkoda.
allison - awatar allison
ocenił na71 rok temu
Wielka odmowa. Agent, filozof, antykomunista Dariusz Rosiak
Wielka odmowa. Agent, filozof, antykomunista
Dariusz Rosiak
Reportaż przedstawia czytelnikowi sylwetki trzech osób. W kolejności sugerowanej przez podtytuł są to: Edward Kotowski (agent),Mieczysław Albert Krąpiec (rektor KUL-u, filozof) oraz Janusz Krupski (działacz antykomunistyczny, absolwent w/w uczelni). Elementem łączącym te postaci jest uczelnia, a może nawet katolicyzm. A może tytułowa odmowa. Każdy z bohaterów przecież z czegoś zrezygnował, czegoś mu odmówiono. Agent zapłacił za gorliwość w bronieniu przed zniszczeniem fresków na zamku w Lidzbarku Warmińskim. Janusz Kurski odmówił pójścia z prądem, a dominikanin z biegiem lat zrezygnował ze swoich poglądów, zradykalizował je, zapominając o ideałach tomizmu. Autor stara się pokazać całe spektrum opisywanych mężczyzn. Ich mocne strony, pozytywne działania, lecz również te momenty, które były wątpliwe moralnie. Nawet podczas rozmów z byłym agentem nie daje się zbić z pantałyku. I gdy ten zapewnia, że nigdy w swojej pracy nie posługiwał się szantażem czy przekupstwem, reporter ripostuje, że przecież korzystał z informacji kolegów, którzy nie wahali się używać takich właśnie metod. Sylwetka ojca dominikanina również jest pokazana w pełni. Korzystając z merytorycznych sugestii agenta SB autor analizuje zgromadzone w teczkach osobowych materiały. Usiłuje dociec, czy słusznie ojciec Krąpiec był oskarżany o współpracę ze służbami bezpieczeństwa. Próbuje ustalić na ile świadoma była ta współpraca, zwłaszcza w świetle tego, że duchowieństwo nie musiało podpisywać żadnych zobowiązań. Obie powyższe charakterystyki są przeplatane dziejami Janusz Krupskiego – mało znanej, a jednocześnie ważnej postaci opozycji przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Stał za protestami studenckimi, redagował, drukował i kolportował pisma opozycyjne, a następnie pełnił funkcję prezesa IPN. Książkę należy czytać uważnie. Wiele istotnych kwestii pojawia się na marginesie, jest wrzucane w tekst mimochodem, jako niby nieznaczące uwagi. Teoretycznie jest to biografia trzech osób, a w rzeczywistości studium życia w Polsce komunistycznej i tej po Okrągłym Stole. Przypadł mi do gustu styl pisarza – oszczędny, a jednocześnie idealnie trafiający w punkt. Zwłaszcza zapisy rozmów dają wiele do myślenia. Polecam.
ilo99 - awatar ilo99
ocenił na74 miesiące temu
Listy z podróży Karel Čapek
Listy z podróży
Karel Čapek
Czy w czasach, w których świat mamy na wyciągnięcie ręki jesteśmy w stanie znaleźć w "Listach z podróży" Čapka coś dla siebie?  Na tym polega siła literatury, dobrej literatury, że nie traci ona na aktualności. Pisarz zabiera nas w podróż po Europie lat 20. i 30. XX w. Odwiedza Włochy, Hiszpanię, Wielką Brytanię, Holandię, Danię, Szwecję i Norwegię. Od tego czasu zmieniło się wiele. Wiele z miejsc, odwiedzonych przez pisarza straciło swój niepowtarzalny klimat, zatraciło magię. Podobnie jak obserwacje dotyczące społeczeństw - ich zachowania, ubioru, kultury. Niektóre ze wspomnień stały się lokalnym folklorem. Hiszpanki nie ubierają już mantyli, angielscy parlamentarzyści ściągnęli peruki a korrida chociaż nadal okrutna powoli odchodzi od krwawej spektakularności. Čapek jest uważnym obserwatorem, wydaje się, że ani na moment nie wychodzi ze swojej roli, nie zamyka oczu, tylko chłonie piękno odwiedzanych miejsc. Zadaje sobie nawet pytanie: "Czy nigdzie nie ma końca podróży i patrzenia?" Nic nie umknie jego uwadze. Ani zachwycająca sztuka, ani architektura, ani lokalne osobliwości ani piękno mijanego krajobrazu. Jego otwarta postawa wobec obcych kultur, postawa pełna nieustającego zdziwienia i zachwytu sprawia, że jego relacja staje się nie tylko sprawozdaniem z odwiedzanych miejsc, ale zapisem zdumień i emocji. Jako obywatel Europy Środkowej często porównuje swój kraj z odwiedzanymi. Ale to nie jest hymn pochwalny, Čapek opisuje również te elementy, które go zadziwiają i które mu nie odpowiadają. Autor często podkreśla, że najbardziej przyciąga go to co jest poza bedekrem, że lubi wędrować własnymi ścieżkami, odkrywać to, co często jest pomijane. Czytając relacje Čapka, widzimy jak zmienił się nie tylko świat, ale także turystyka. Bo podróż pisarza chociaż intensywna ma znamiona powolności. "Listy..." wzbogacone są uroczymi rysunkami Čapka, które w przeciwieństwie do fotografii także są dowodem na uważne obserwowanie świata przez pisarza. Przeł. P. Godlewski
Agnieszka - awatar Agnieszka
oceniła na72 lata temu
Ja, My, Oni. Teresa Torańska w rozmowie z Małgorzatą Purzyńską Małgorzata Purzyńska
Ja, My, Oni. Teresa Torańska w rozmowie z Małgorzatą Purzyńską
Małgorzata Purzyńska
Teresa Torańska nie lubiła słowa wywiad. Zatem...w książce zawarta jest rozmowa. Tym razem role się odwróciły i to nie Pani Teresa prowadzi prym. Tym razem to ona opowiada o sobie, swoim dziennikarskim warsztacie, Małgorzacie Purzyńskiej. Gdy Torańska skończyła prawo, nie chciała pracować w milicji, ani w sądzie. Zdecydowała się pójść na dziennikarstwo. W niniejszej książce opowiada o swoich początkach w zawodzie. O autorytetach, które spotykała po drodze, i które pomagały jej pracować nad udoskonalaniem się. O pierwszych rozmowach. O wpadkach, sukcesach, blaskach i cieniach dziennikarskiego życia. O tym jak zdobyć niezależność w zawodzie dziennikarza i jakich błędów nie popełniać. Relacja i rozmowa ze strajkującymi wlokniarkami w Łodzi. Rozmowa przy koniaczku z Jerzym Urbanem, wielokrotne spotkania z Jakubem Bermanem czy z członkami "Solidarności". Spotkanie z generałem Jaruzelskim, który nie chciał o niczym innym rozmawiać, jak tylko o stanie wojennym. To tylko niektóre z jej wielu osiągnięć. Jej rozmowy weszły do kanonu litetatury na uniwersyteckich wydziałach nauk politycznych na świecie. Podejście Teresy Torańskiej do jej rozmówców, nie opierało się na zadawaniu wcześniej przygotowanych pytań, tylko na przeżywaniu, uczestniczeniu. I dzięki temu była wyjątkową dziennikarką, która chciała słuchać, nie bała się wyrażać własnych opinii, nawet gdy wiedziała, że jej rozmówca ma zgoła inne poglądy. Była szczera ze sobą, jak i z innymi. W umiejętny sposób pokazywała świat oczami swojego rozmówcy. Pozycja wartka, pozbawiona nudy, z politycznym tłem, lecz może być interesująca nawet dla tych, którym z polityką czy niektórymi politykami nie po drodze.
pasjonatka - awatar pasjonatka
oceniła na82 lata temu
Pensjonat pamięci Tony Judt
Pensjonat pamięci
Tony Judt
Chory na stwardnienie zanikowe boczne, „nieuleczalną degeneracyjną chorobę, na którą niedługo umrze”, nieodwołalnie przykuty do łóżka i fotela inwalidzkiego, „w warunkach niecodziennych ograniczeń narzuconych przez ciało, które stało się więzieniem”, będący w stanie, który będzie się już tylko pogarszał, zdany na „różnych mechanicznych bądź ludzkich pośredników”, jeden z najwybitniejszych historyków naszych czasów Tony Judt pisze książkę, która jest pochwałą życia i kultury. Jak tego dokonuje? Aby przetrwać ciągnące się w nieskończoność bezsenne noce, unieruchomiony, niemogący samodzielnie wykonać jakiegokolwiek ruchu pisarz oddaje się swoistym umysłowym ćwiczeniom: „przeglądam swoje życie, myśli, fantazje, wspomnienia, także te niedokładnie zapamiętane, aż natrafię na wydarzenia, ludzi czy opowieści, za pomocą których mogę oderwać umysł od ciała, w którym jest unieruchomiony”. Z czasem te motywowane czysto praktycznymi względami zabiegi przekształcają się w projekt o wiele bardziej ambitny: „Po kilku miesiącach choroby zdałem sobie sprawę, że nocą układam w głowie całe historie”. Aby móc „odtworzyć następnego dnia te na wpół zapisane szlaki” sięga po mnemotechniczne metody stosowane przez myślicieli i podróżników z początków ery nowożytnej, którzy dla gromadzenia i przypominania sobie szczegółów i opisów wznosili w swoich umysłach „pałace pamięci”. Judt nie miał jednak ochoty na wznoszenie w głowie pałaców. Te prawdziwe zawsze kojarzyły mu się z „jakąś dekadencją”. „Ale jeśli nie pałac, to może chociaż pensjonat pamięci”? Ten pensjonat to przywołany z przeszłości „mały pensione, rodzinny hotelik w niemodnej miejscowości Chesières u podnóża bogatego kurortu narciarskiego Villars we francuskojęzycznej części Szwajcarii”, w którym autor z rodzicami i wujem spędzał zimowe wakacje „chyba w 1957 albo 1958 roku”. Jego dobrze zapamiętane wnętrze posłużyło mu za swoisty magazyn, archiwum czy też teren, w którym wyznaczana była marszruta dla pojawiających się w głowie narracji. Cała recenzja tutaj 👇 innelektury.pl/judt-pensjonat-pamieci
Grzegorz Tomicki - awatar Grzegorz Tomicki
ocenił na85 miesięcy temu
Londyńczycy Ewa Winnicka
Londyńczycy
Ewa Winnicka
Obrazki z życia polskiej emigracji osiadłej po II WŚ na Wyspach. Opisy treści dostępne w necie i pierwszy rozdział mogą sugerować, że reportaż to swego rodzaju „historia nieznana”, biografie zwykłych Polaków, którzy mimo udziału w wojnie nie zapisali się w annałach i na emigracji wiedli przeciętny żywot i którzy wreszcie dostali szansę, by opowiedzieć o swoich losach. Niestety, podczas lektury szybko okazuje się, że treść książki rozmija się z oczekiwaniami. Jest parę reportaży o emigrantach i ich potomkach, lecz znaczną część poświęcono historiom przemaglowanym już wzdłuż i wszerz przez dziennikarzy i historyków piszących o londyńskiej emigracji – kontrowersyjnemu życiu prywatnemu generała Andersa, skandalom związanym z „opieką” nad złotem NBP, wojenkom emigracyjnych polityków. Autorka zawarła również biografię księcia Kentu, któremu zdecydowanie na wyrost przypisała szczególne propolskie sympatie. In minus był też dla mnie narracyjny bałagan, czasem trudno się było połapać w chronologii zdarzeń. Zaczynam się już przyzwyczajać, że wydawnictwo Czarne wybiera do publikacji takie reportaże, które wyglądają jak wersje robocze, a nie gotowe teksty. Jak dla mnie zmarnowany potencjał. Podejrzewam, że te 15 lat temu autorka łatwo mogła znaleźć więcej osób, które byłyby skłonne podzielić się opowieściami o życiu na emigracji czy dorastaniu w mieszanych, polsko-brytyjskich rodzinach.
Vampiress - awatar Vampiress
ocenił na68 miesięcy temu
Spotkać Iwaszkiewicza Maria Iwaszkiewicz
Spotkać Iwaszkiewicza
Maria Iwaszkiewicz Ludwika Włodek Wiesław Kępiński Anna Król
Nie-biografia to słowo-klucz do tej pozycji. Nie zwiodła mnie jego forma podtytułu, pomniejszona i jakby doczepiona do wielkiego nazwiska w tytule głównym. Wręcz przeciwnie. Zachęciła. Bo jeśli nie biografia, to co? I czy na biografię nie składają się również konteksty społeczne, kulturowe i „wariacje na temat” bohatera biografii? Wszystko zależy od punktu patrzenia. Sam pisarz, poeta (i nie tylko!) napisał – "Pomyślałem sobie, że żaden biograf nie napisze dobrze mojej biografii, ponieważ w moim zwyczajnym szarym życiu – bez wielkich zdarzeń – nie weźmie pod uwagę intensywności moich przeżyć, która to intensywność nadaje barwę nawet najpospolitszym przebiegom". Bardzo demotywujący pogląd dla biografów i jednocześnie wskazówka, gdzie szukać Jarosława Iwaszkiewicza. Stąd wnioskuję, że w jego pojęciu biografia to twórczość, w której utrwalił i zamknął swój wewnętrzny i intensywnie przeżywany świat. Chcąc ją poznać (a i tak pośrednio),trzeba sięgnąć po jego powieści, opowiadania i wiersze. Ostatecznie po ich literackie i krytyczne opracowania i interpretacje. I tego tutaj nie było. I nie mogło być, skoro to nie-biografia. Nie jego jej pojmowanie. Było za to wszystko to, co współistniało, tworzyło, powstawało lub działało na pisarza i miało wpływ na biografię w jego pojęciu – emocje w twórczości zaklęte, uwięzione, zatrzymane. Wszystko to, co umożliwiało mu wyrażenie siebie. Baza dająca poczucie stabilności i warunki do pisania. Składali się na nią przede wszystkim ludzie, których lubił i którymi otaczał się – rodzina, przyjaciele, znajomi, osoby ze środowiska literackiego. Ich wspomnienia w postaci wywiadów z córką Marią, przysposobionym synem oraz gosposią Zofią, umieszczone w części pierwszej, tworzyły obraz ojca, przewodnika życia, męża i pracodawcy, ze wszystkimi swoimi zaletami i wadami. Korespondencja ze znajomymi i bliskimi, umieszczona w części trzeciej, ukazywała pisarza jako człowieka, przyjaciela i kochanka. Chociaż to ostatnie ledwo zarysowane, zasugerowane. Część druga zawierała eseje młodego pokolenia, w których echa fascynacji i inspiracji osobą i twórczością psiarza były dowodem na ich ponadczasowość. Poznawałam tę nie-bografię z rosnącym zainteresowaniem, zaliczając się do drugiej grupy wymienionej w zdaniu umieszczonym na okładce książki – "Gratka dla znawców biografii pisarza i szansa na rozpoczęcie „znajomości z Iwaszkiewiczem” dla wszystkich amatorów". Jestem amatorką. Na Jarosława Iwaszkiewicza natykałam się przy okazji opracowań epok literackich, ekranizacji jego powieści (obejrzałam Brzezinę i Panny z Wilka) czy współczesnych publikacji wspomnieniowych „odbrązawiających” postacie historyczne, w których wątek homoseksualizmu nawiązywał często do nazwiska pisarza. Ostatnio wspominała o tym Róża Thun w swojej autobiografii Róża. Nigdy te przelotne, przypadkowe spotkania nie skłoniły mnie do sięgnięcia po żaden jego tekst. Zadanie, jakie postawiła sobie redaktorka tej publikacji, było trudne – namówić, zainspirować lub zachęcić do spotkania z Jarosławem Iwaszkiewiczem, takie osoby, jak ja. Na tyle zaintrygować, bym zechciała nie tylko zgłębić temat, ale może odwiedzić Stawisko, w którym żył, pracował, gościł przez ponad pół wieku znanych artystów (i nie tylko!) swojej epoki. Obecnie prężnie działające Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów jako "centrum kultury wysokiej". W pełni jej się to udało! Na początek odwiedziłam i zwiedziłam dom dzięki specjalnemu programowi Wirtualne Stawisko, o którym wspomniano w krótkim rysie historycznym. Zadbała również o to, bym nic nie wiedząc o pisarzu, poznała przynajmniej w minimalnym stopniu jego życiorys. Jednak w jakiej ciekawej formie! To oś czasu z najważniejszymi datami, informacjami z życia pisarza i cytatami jego myśli, na tle najważniejszych wydarzeń historycznych Polski i świata. Tak wprowadzona w epokę, odnajdywałam jej atmosferę w wywiadach, korespondencji, a nawet w esejach. Ich autorzy zadbali o liczne przypisy wyjaśniające nieznane mi wydarzenia, przedstawiające mi osoby z otoczenia pisarza lub opisujące konteksty zdarzeń. Całości dopełniała graficzna strona książki, pełna zdjęć pisarza i rodziny, przyjaciół, reprodukcji listów czy jego rękopisów umieszczonych nawet na wewnętrznej stronie okładek. Autorom tej pozycji udało się to zaaranżowane, dobrze przemyślane spotkanie moje z Jarosławem Iwaszkiewiczem. Przede wszystkim z wrażliwym człowiekiem, kochającym ludzi, przyjaznemu światu i estetę o bogatym świecie wewnętrznym umiejącym ubrać go w słowa. Chciałabym go poznać bliżej, dlatego pytam – od jakiego tytułu zacząć? naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na85 lat temu

Cytaty z książki Kultura karaoke

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Kultura karaoke