Mężczyzna na kozetce. Czego pragnie, co czuje, kogo się boi?

Okładka książki Mężczyzna na kozetce. Czego pragnie, co czuje, kogo się boi? autorstwa Brandy Engler, David Rensin
Okładka książki Mężczyzna na kozetce. Czego pragnie, co czuje, kogo się boi? autorstwa Brandy Engler, David Rensin
Brandy EnglerDavid Rensin Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe PWN nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
296 str. 4 godz. 56 min.
Kategoria:
nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
Format:
papier
Data wydania:
2013-09-11
Data 1. wyd. pol.:
2013-09-11
Liczba stron:
296
Czas czytania
4 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377052785
Co to znaczy „być mężczyzną” we współczesnym świecie?
Czy mężczyznom zależy tylko na seksie?
Co kobiety powinny wiedzieć o męskich emocjach i pragnieniach?

„Możliwe, że mężczyźni są mniej chętni niż kobiety do szukania pomocy w przypadku emocjonalnych problemów, jeśli jednak penis nie działa jak trzeba, sięgają po nią natychmiast”.

Kiedy seksuolożka dr Brandy Engler otworzyła prywatną praktykę na Manhattanie, spodziewała się, że na terapię będą się zgłaszać głównie kobiety. Ku swemu zaskoczeniu odkryła, że większość telefonów pochodzi od mężczyzn. Chcieli rozmawiać o uzależnieniu od pornografii, impotencji, lęku przed bliskością, prostytutkach, ale przede wszystkim... o miłości.
Mężczyzna na kozetce to opowieść o zaskakującej podróży dr Engler w głąb erotycznego umysłu mężczyzny. Ta pasjonująca książka pozwoli wam wziąć udział w poufnych sesjach terapeutycznych prowadzonych przez autorkę. Staniecie się świadkami jej szokujących i prowokujących rozmów z pacjentami, odkryjecie ich silne emocje i poznacie rzeczywiste motywacje kryjące się za seksualnymi problemami. Przekonacie się, co myślą i czują mężczyźni, czego pragną, a czego się boją. Dr Engler pokaże wam, jakie mechanizmy kierują zachowaniem kompulsywnych kobieciarzy, udowodni, że mężczyźni zdradzają nawet piękne żony, wytłumaczy, dlaczego faceci korzystają z usług prostytutek, i wyjaśni, do czego mogą doprowadzić kompleksy i zadawnione traumy.
Choć każdy pacjent opisany w książce jest inny, wszystkich łączy wspólna cecha: to zwyczajni faceci z różnych warstw społecznych, zmagający się z prawdziwymi problemami, którzy mogliby być chłopakami, mężami, braćmi czy przyjaciółmi każdej z nas. To mężczyźni, których wszystkie znamy. O których kobiety chcą wiedzieć więcej.
Średnia ocen
5,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Mężczyzna na kozetce. Czego pragnie, co czuje, kogo się boi? w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Mężczyzna na kozetce. Czego pragnie, co czuje, kogo się boi?

Średnia ocen
5,3 / 10
37 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Mężczyzna na kozetce. Czego pragnie, co czuje, kogo się boi?

avatar
27
27

Na półkach:

Problemy opisane troche jak anegdotki z "Cosmopolitan", książkowa wersja "Seksu w wielkim miescie". Wszyscy bohaterowie są menedżerami z NY, a rozterki miłosne są tylko małymi stłuczkami w ich pełnym zwyciestw rajdzie życia. Przez cały czas się zastanawiałem jak ktoś uzyskał ich zgodę na opisanie tych historii, bo są ujęte tutaj bardzo lekkoduchowo.

Problemy opisane troche jak anegdotki z "Cosmopolitan", książkowa wersja "Seksu w wielkim miescie". Wszyscy bohaterowie są menedżerami z NY, a rozterki miłosne są tylko małymi stłuczkami w ich pełnym zwyciestw rajdzie życia. Przez cały czas się zastanawiałem jak ktoś uzyskał ich zgodę na opisanie tych historii, bo są ujęte tutaj bardzo lekkoduchowo.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
101
45

Na półkach:

Interesująca pozycja, pokazująca myślę też odwagę tych mężczyzn, którzy usiedli u autorki na kozetce. Z czym się zmagają, jak sobie radzą z emocjami.

Interesująca pozycja, pokazująca myślę też odwagę tych mężczyzn, którzy usiedli u autorki na kozetce. Z czym się zmagają, jak sobie radzą z emocjami.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1930
1929

Na półkach:

Ależ ta książka jest szokująco ekshibicjonistyczna!
A bezosobowy tytuł polski tego nie sugerował mi zupełnie. Dopiero gdy odszukałam pełny tytuł oryginalny – prawdziwe historie o seksie, miłości i psychoterapii – odkryłam, co miało mnie czekać. Niestety po przeczytaniu książki, a do tego momentu towarzyszyło mi lekkie oszołomienie, totalne zaskoczenie, narastająca ciekawość i odrobina zażenowania wnikaniem nie tylko w najintymniejsze zakamarki sfery seksualnej innych ludzi, ale również do ich majtek i pod kołdrę. Bo autorka, psycholog specjalizujący się w seksuologii, nie tylko obnażała psychicznie mężczyzn, rozbierając warstwa po warstwie jak cebulkę, nie tylko odnosiła tę wiedzę do własnego, osobistego związku z partnerem, dokonując na sobie wiwisekcji, to jeszcze w ten proceder wciągnęła mnie! Ja się godziłam na czytanie i poznawanie wnętrza mężczyzny, ale siadać na tej kozetce razem z autorką i jej pacjentami już nie.
Jednak nie dało się inaczej!
Mimowolnie, biorąc przykład z prowadzącej rozmowy terapeutyczne, uczestniczyłam w tym fascynującym projekcie. W "zaskakującej podróży w głąb erotycznego umysłu mężczyzny", w którym rodzą się psychoseksualne motywacje, pragnienia i zachowania erotyczne oraz spotykają się seks i miłość. Tak, tak – miłość również, bo nieprawdą jest, że mężczyźni chcą tylko seksu, ewentualnie pizzę i piwo po wszystkim.
Skąd więc zatem powszechne przekonanie, że myślą o nim bez przerwy, że wszystko im się z tym kojarzy i że tylko tego oczekują od kobiety, zasługując sobie na opinię kobieciarzy (dyplomatycznie rzecz ujmując!) i utarte określenie, które sama wielokrotnie słyszałam od innych kobiet – mężczyźni to świnie! A deprecjonujące zdanie – "Mężczyzna to prosty mechanizm z jedną dźwignią do obsługi". – z "My zdies' emigranty" Manueli Gretkowskiej, to już klasyka cytatów w gronie mieszanym w „bitwie” na słowa. Nie podzielałam wprawdzie tego powszechnego poglądu na temat mężczyzn, ale obwiniałam ich za brak pracy nad sobą.
Byłam w błędzie!
Chociaż nie do końca, bo mężczyźni pracują nad sobą, ale czynią to po omacku, na własną rękę, na miarę swoich możliwości i własnej intuicji. Efekty? Utarte opinie, które przytoczyłam powyżej. Jednak zanim zrozumiałam cały skomplikowany psychokulturowy mechanizm sublimacji potrzeby miłości w sferę seksualną, zacierałam ręce z ciekawości i chyba przekory. Ja nawet czułam, jak na twarz wypływa mi złośliwy uśmieszek, gdy brałam tę książkę do ręki. Bo spróbujcie zadać mężczyźnie pytanie, które wprawia ich w przerażenie – O czym teraz myślisz? Pytania o wyższym stopniu „sadyzmu” – Co teraz czujesz? – radzę nie zadawać. Dostanie stuporu, wymieni tylko doznania fizyczne albo skłamie. Tych pytań wiele poradników psychologicznych wręcz zakazuje, jeśli kobieta nie chce, żeby partner się przed nią zatrzasnął na cztery spusty. Metoda, która działa na kobietę, nie działa na mężczyznę. On nie analizuje uczuć, nie przebiera w nich, nie rozdrabnia i nie dzieli włosa na czworo. On czyni. A że czyni różnie i jak mu logika męska podpowiada, efekty są różne. Podejmowane z myślą o kochanej kobiecie i dla niej, w ostateczności paradoksalnie krzywdzą ją. Jednak czasami, czasami, kiedy problemy emocjonalne zaczynają negatywnie oddziaływać na najważniejszy (w ich mniemaniu) organ męski, kiedy "penis nie działa, jak trzeba, sięgają po nią natychmiast". To jedyny przypadek, kiedy szukają lekarza z własnej, nieprzymuszonej woli bez zachęcania z zewnątrz, chociaż nic go fizycznie nie boli.
Jak więc nie zacierać z satysfakcją rąk, kiedy miałam przed sobą gotowych mężczyzn odpowiadać na najbardziej osobiste pytania dotyczące najintymniejszej ich sfery, której bronią jak niepodległości? Nie seksualnej, a emocjonalnej. Miałam nareszcie uzyskać, pod okiem profesjonalisty, odpowiedzi na zakazane pytania, tak czytelnie umieszczone w podtytule.
Miałam poznać NAGĄ prawdę o mężczyznach.
I jak ona wyglądała?
Delikatnie i bezbronnie, wzbudzając współczucie, ale i chęć przytulenia. Wszystkich tych zdradzających swoje kochane żony i piękne dziewczyny, korzystających z usług prostytutek, seksoholików, erotomanów uzależnionych od filmów i internetowych stron pornograficznych, jak również tych należących do klubu sadomaso. Przyglądając się rozmówcom autorki o różnych osobowościach i problemach emocjonalnych przenoszonych na sferę seksualną i uwidacznianych w żenujących (czasami odrażających!) zachowaniach erotycznych, zrozumiałam jedno. Seks w życiu mężczyzny jest bardzo, bardzo ważny, ale to pochodna potrzeby miłości. Za każdym razem, z każdym nowym przypadkiem, "tematem, który najczęściej interesował pacjentów podczas terapii była… miłość". Za ich bulwersującymi, a czasami szokującymi zachowaniami zawsze stała osobowość ukształtowana kulturowo i ukryte potrzeby emocjonalne, bo dla autorki "seks to mikrokosmos ego". Autorka stosując jedną zasadę wobec swoich mężczyzn – powiedz mi, jakie masz preferencje seksualne, a powiem ci, kim jesteś – potrafiła "ocenić, jaka jest jego zdolność do odczuwania miłości, określić jego poczucie wartości, poziom pewności siebie, stosunek do władzy, a nawet odkryć problem z dzieciństwa".
Wszystko wydawało mi się takie proste, takie oczywiste i takie jasne!
A to dlatego, że autorka nie stworzyła poradnika ani książki medycznej. Nie używała nawet języka naukowego. Nie pisała o tym, co czują mężczyźni, ale pozwoliła przeczytać, co oni jej powiedzieli. Przytaczała konkretne rozmowy, dokładne dialogi, uzupełniane wyjaśniającymi i tłumaczącymi komentarzami, często odnosząc się do własnych doświadczeń erotycznych i zmuszając do tego również mnie. Ta książka nie pozwalałam mi na stanie z boku i czucie się lepszą czy mądrzejszą. Ona zachęcała do brania z tych historii życiowych tego, co najbardziej potrzebne, do poznawania i do nauki. Nie tylko dla dobra siebie samej, bo sporo w niej również o nas, kobietach, i naszej roli w życiu mężczyzny (nie jesteśmy bez winy i jako matki, i jako kochanki!),ale dla dobra dojrzałego, mądrego związku na zawsze, którego chcą obie strony.
Dla dobra naszych, kochanych mężczyzn – męża, partnera, brata, syna, ojca.
naostrzuksiazki.pl

Ależ ta książka jest szokująco ekshibicjonistyczna!
A bezosobowy tytuł polski tego nie sugerował mi zupełnie. Dopiero gdy odszukałam pełny tytuł oryginalny – prawdziwe historie o seksie, miłości i psychoterapii – odkryłam, co miało mnie czekać. Niestety po przeczytaniu książki, a do tego momentu towarzyszyło mi lekkie oszołomienie, totalne zaskoczenie, narastająca ciekawość...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

116 użytkowników ma tytuł Mężczyzna na kozetce. Czego pragnie, co czuje, kogo się boi? na półkach głównych
  • 58
  • 57
  • 1
30 użytkowników ma tytuł Mężczyzna na kozetce. Czego pragnie, co czuje, kogo się boi? na półkach dodatkowych
  • 21
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Mężczyzna na kozetce. Czego pragnie, co czuje, kogo się boi?

Czytelnicy Mężczyzna na kozetce. Czego pragnie, co czuje, kogo się boi? przeczytali również

Ty nic nie rozumiesz! Deborah Tannen
Ty nic nie rozumiesz!
Deborah Tannen
Najogólniej mówiąc – książka traktuje o różnicach w sposobie komunikowania się kobiet i mężczyzn. Zasadniczo polega to na tym, że kobiety nastawione są wspólnotowo i kooperacyjnie, dbają o zgodność, natomiast świat mężczyzn to hierarchiczność oraz wymiary: władza/podporządkowanie, zależność/niezależność. To jest jak zderzenie dwóch kultur, które wpływa na wzajemne stosunki na każdej płaszczyźnie. Autorka nie jest psychologiem, jak sądziłam, przedstawia się jako socjolingwistka. Lektura jest bardzo wartościowa w warstwie informacyjnej, szczegółowa, powołuje się na całe mrowie badań, zarówno samej autorki jak i innych badaczy. Zawiera dużo wątków osobistych. Mamy też odwołania do fragmentów filmów czy literatury. Jednak dla mnie trochę męczący był jej styl – przez tą szczegółowość i pewną specyficzność, czasem musiałam jedno zdanie przeczytać 2 razy. W książce jest przytoczonych dużo dialogów, które następnie są bardzo drobiazgowo analizowane – to materiał badawczy autorki. Wydaje się, że powinno to być ciekawe, ale jednak te fragmenty były dla mnie najtrudniejsze, czasem zwyczajnie nudne.. Czytam sporo literatury psychologicznej, a jednak to dopiero lektura jednego z rozdziałów „Ty nic nie rozumiesz!” uświadomiła mi, że pewne zachowanie mojego ojca, które interpretowałam jako wynikające z jego charakteru okazuje się być cechą płci. Także jak najbardziej można na tej pozycji osobiście skorzystać. ;-D
Nell - awatar Nell
ocenił na64 lata temu
Chemia między nami. Miłość, seks i naukowe podstawy przyciągania Larry Young
Chemia między nami. Miłość, seks i naukowe podstawy przyciągania
Larry Young Brian Alexander
„Miłość tak naprawdę nie przylatuje i nie odlatuje. Złożonymi zachowaniami otaczającymi te emocje rządzi kilka molekuł w naszych mózgach”. DLA KOGO: „Co sprawia, że dwie zupełnie obce sobie osoby dochodzą do wniosku, że nie tylko byłoby miło dzielić życie, lecz że wręcz muszą to zrobić? Jak mężczyzna może twierdzić, ze kocha swoją żonę, a jednocześnie uprawiać seks z inną kobietą? Co powoduje, że pozostajemy w związku nawet wtedy, gdy opadły już romantyczne uniesienia? Jak to możliwe, że zakochujemy się w „niewłaściwej” osobie? Co sprawia, że ludzie wybierają dany „typ”? Jak rodzi się miłość? Dlaczego matki opiekują się swoimi dziećmi? Co leży u podstaw płci osób, do których kierujemy nasze uczucia? Co to w ogóle oznacza, że ktoś jest kobietą albo mężczyzną?”. Jeśli te pytania Cię zaciekawiły i chcesz poznać odpowiedź na nie z perspektywy neurochemicznej – to książka dla Ciebie. Oraz oczywiście jeśli nie boisz się stwierdzenia, że miłość, to chemia. CO W ŚRODKU: - Wytłumaczenie wymienionych w powyższym cytacie zjawisk na gruncie teorii psychologii ewolucyjnej oraz działania hormonów i neuroprzekaźników w mózgu. Neurochemiczny opis łączenia się w pary, dynamiki związków, tęsknoty i uzależnienia od partnera, różnic płciowych, a także relacji matki z dzieckiem i kształtowania się człowieka także na gruncie płciowości. - Mnóstwo opisów badań, treść opiera się na wynikach naukowych analiz, a na końcu znajduje się prawie 30-stronicowa bibliografia do każdego rozdziału. Mimo to książka napisana jest bardzo przystępnie i nie trzeba mieć wcześniejszej styczności z budową mózgu czy wiedzy na temat biologii, by ją zrozumieć. Wiele zjawisk poprzedzonych jest prostymi historyjkami wprowadzającymi, Autorzy wplatają też luźne żarty (mnie akurat trochę irytowały, ale czynią lekturę bardziej lekką). Czasem gubiłam się też w ilości przytaczanych nazwisk, ale szybko się odnajdowałam :) - Dużo odwołań do badań na zwierzętach, które w kwestii łączenia się w pary, rozmnażania, tworzenia więzi społecznych, a przede wszystkim działania neuroprzekaźników i innych substancji chemicznych są bardzo podobne do ludzi. Z tej książki dowiesz się na przykład, że mężczyzna bardziej niż nam się wydaje podobny jest do…nornika :) - Polecam szczególnie osobom, które dopiero zaczynają interesować się daną tematyką. Dla dobrze zaznajomionych sporo informacji może być powtórką.
Sunny - awatar Sunny
ocenił na85 lat temu
Żyj wystarczająco dobrze Agnieszka Jucewicz
Żyj wystarczająco dobrze
Agnieszka Jucewicz Grzegorz Sroczyński
Książka ciekawa, chociaż po tytule myślałem że to będzie bardziej poradnik :D nie jest, są to luźne dialogi prowadzone z różnymi specjalistami, więc nie ma tu jakichś rad wprost (choć tego można by się spodziewać po tytule) ale za to czyta się lekko, szybko, są interesujące, więc łatwo mi było skupić się na treści, no i może nie wszystkie są super-odkrywcze ale można wynieść ciekawe informacje. Szczególnie interesujące wydały mi się tematy, o których się nie mówi - np. że czasem matka nie lubi swojego dziecka, opiekuje się i dba ale nie lubi - tak też bywa. Książka nie jest może jakąś rewolucją, którą trzeba przeczytać, ale dla mnie był to dobrze spędzony czas i moim zdaniem warto. Jeszcze trochę ciekawych cytatów sobie wypisałem: "*Są jakieś koszty tej zmiany?* [chodzi o zmianę w wyniku psychoterapii] Najważniejsze są koszty emocjonalne. Trzeba się rozstać z obecnym sobą. A człowiek się do siebie przywiązuje, nawet do swoich wad, których w głębi duszy nie znosi, a bez których żyć nie może. I to pożegnanie zwykle jest trudne. " (s. 24) - to prawda... "Jak się posłucha tego, co się mówi o ludziach sukcesu w Polsce, to w zasadzie można dojść do samych przykrych wniosków. Znowu powołam się na prof. Wojciszkego, który sprawdzał kiedyś, czy ludzie uważają, że tym, którzy zarabiają dużo pieniędzy, te pieniądze się należą. W Polsce chyba 85 proc. uważało, że te pieniądze im się nie należą, że doszli do nich jakąś pokrętną drogą. Najlepiej chyba wyraża to słynna fraza: „Jeśli ktoś ma pieniądze, to skądś je ma”. Natomiast w USA znaczna większość badanych twierdziła, że bogaci ludzie mają pieniądze, bo sobie na nie uczciwie zapracowali, więc one im się jak najbardziej należą." (s.57) - no tu bym miał pewne wątpliwości ;) bo jednak no... te pieniądze skądś są na pewno. I pytanie tylko jakim kosztem zostały "sobie zapracowane"... No nic nie poradzę na to, że mam przed oczami prezesów modowych koncernów zarabiających setki tysięcy $ podczas gdy szeregowa szwaczka w jakimś Bangladeszu szyjąca dla tego koncernu pracuje po kilkanaście godzin na dobę i ledwie wiąże koniec z końcem... No ja nie wątpię, że sobie ten prezes na swoje pieniądze naprawdę zapracował (w końcu żeby wymyślić i/lub utrzymać taki system wyzysku i dać radę to unieść psychicznie, to trzeba mieć zdrowie),tylko jakby jednak troszkę mniej ciężko niż ta szwaczka... i z tym mam problem. Ale dobra, rozumiem przekaz i nie chciałem psuć ;) I jeszcze o (dobrych) związkach: "(…) cenią swoją niezależność, dają sobie dużo wolności. Szanują uczucia partnera, nie oceniają go pod byle pretekstem. Dostrzegają swoją wzajemną wyjątkowość. Potrafią bez lęku powiedzieć do siebie: „Chcę z tobą być, chociaż wcale nie jesteś mi potrzebny, aby żyć. Będzie mi ciężko, przykro, ale dam sobie radę, gdyby twoje uczucia się skończyły”. Wtedy czują się wolni, wybrani, są spontaniczni, akceptują swoje braki i ograniczenia. Uważam, że zdania, które przytoczyłem przed chwilą, to największy komplement, jaki można powiedzieć drugiej osobie. Przecież one mówią, że jest jedyna i niepowtarzalna!!!" (s.120) - dokładnie. "Nie mogę żyć bez ciebie!" - to żaden komplement :D (bez jakiegoś guza, którego usunięcie zagrażałoby życiu też nie można żyć ;) ),ale "Mogę żyć bez ciebie ale CHCĘ żyć z tobą" - to jest dopiero komplement :) I dalej: "*Co oznacza to „nie potrzebuję cię”?* To, że ja nie potrzebuję obsługi i potwierdzenia w ten sposób mojej wartości. Nie potrzebuję poświęceń. Nie potrzebuję, żebyś mi gotowała, sprzątała, zabiegała o mój dobry nastrój. Chcę, żebyś wierzyła, że jest w tobie to coś, co jest cenniejsze niż to wszystko, i dla tego czegoś chcę właśnie z tobą być. Niestety, ta metafora potrzebności czy też taka narracja związkowa, która opiera się na tej potrzebności, tej wymianie towarowej, kompromisach, w wyniku których ludzie, zamiast pojechać nad morze albo w góry, lądują w Kielcach i są niezadowoleni, jest jakimś przekleństwem zatruwającym nasze umysły. Ciągle słyszę i widzę nieporadne próby przeprowadzenia umów społecznych, tworzenia kontraktów rodzinnych, gdzie stoi czarno na białym: ty wyprowadzasz psa, ja idę po zakupy, ty odprowadzasz dzieci, ja myję wannę – i tak dalej aż do potężnej awantury wywołanej ciągle powracającym poczuciem, że znowu zostałem wykorzystany. A przecież związek, miłość, jak stoi napisane w Biblii, jest po to, żeby ludzie czuli się w nim wolni. Ale oczywiście ludzie się boją tej wolności. *Bo?* Bo jak dam partnerowi wolność, to on zaraz pryśnie, bo nie wierzę, że można ze mną być. Dobre związki przeważnie mają ci ludzie, którzy czują się dobrze sami ze sobą. Czują, że życie ma sens, że mają różne kłopoty, ale potrafią z nich wychodzić. Są niezależni. Potrafią przekraczać jakieś wygórowane czy nadmierne oczekiwania środowiskowe." (s.120-121) A na koniec jeszcze taka historia: "Opowiem pani historię, którą słyszałam od pacjenta, 50-letniego mężczyzny, który od umierającej matki dowiedział się, że jego ojciec nie jest jego prawdziwym ojcem, nie wie o tym i ona synowi przekazuje tę tajemnicę życia, z zaznaczeniem, że ma się tym ojcem na starość opiekować. Jego prawdziwym ojcem jest natomiast sąsiad." - no ja sobie pomyślałem, że po co to było, mogła już zabrać tą tajemnicę do grobu, a nie przewracać życie 50-latka i człowieka, którego uważa za ojca, a tamten za syna... ale ta historia ma ciąg dalszy: "Dla tego mężczyzny to było niezwykle poruszające doświadczenie. On sobie przypomniał, że jako dziesięcioletni chłopiec topił się w jakimś potoku i ten sąsiad go uratował i w taki sposób przytulił, że odczuć, których wtedy doznał, nijak nie umiał sobie wytłumaczyć. Po tym, czego się dowiedział od matki, wszystkie puzzle mu się ułożyły. Koniec tej historii był taki, że na stare lata ten mężczyzna przyjął pod swój dach i ojca biologicznego, i tego, z którym spędził całe życie. Obydwoma staruszkami do końca się zajmował i oni jakoś sobie po męsku tę sytuację ułożyli. Więc ta prawda, taka nawet niesamowita i początkowo bolesna, zaofiarowała mu coś bezcennego." (s.175) - historia faktycznie niesamowita :) (czytana/słuchana: 18-22.07.2024) 4+/5 [7/10]
lex - awatar lex
ocenił na71 rok temu
Mimo lęku Susan Jeffers
Mimo lęku
Susan Jeffers
"Statki w porcie są bezpieczne, ale nie po to się je buduje." - John Shedd Okazuje się, że po raz kolejny przeczytałem książkę ponownie bez świadomości tego faktu :D Przeczytałem ją pierwszy raz w 2014 ale wtedy starsze wydanie pod tytułem "Nie bój się bać". Napisałem wtedy o niej: "Czegoś innego spodziewałem się po tej książce, myślałem że będzie dokładnie o lęku, a ona była bardziej... no nie wiem jak to ująć - były sposoby na lęk, ale też sporo o pozytywnym myśleniu itp., nawet Prawo Przyciągania zostało wspomniane :) Więc nie to że rozczarowała, może nawet przeciwnie." - a jednak nic więcej o niej wtedy nie napisałem... chyba jednak mnie trochę rozczarowała ;) Ale faktycznie moje odczucia teraz są podobne w tym sensie, że książka bardziej jest o nastawieniu do życia, a nie tyle o lęku. I mam takie poczucie, że przyszła za późno ;) (i chyba w tym 2014 też to już było za późno),po prostu ja wiele z tych rzeczy już wiem (i stosuję!),więc to nie są jakieś nowości. Ale polecam gorąco jeśli ktoś sobie jeszcze tych treści nie przyswoił. To coś takiego, co każdy powinien wiedzieć, a kto jeszcze się nie stosuje, ten się po prostu unieszczęśliwia. No i "Mimo lęku" to moim zdaniem lepszy tytuł. "Nie ma ani śladu dowodów, że życie jest poważne!" - Jan Marshall (pdf.str. 61) Ale to też niesamowite w jaki sposób ta sama książka książka przeczytana w różnych momentach życia może nabierać różnego kolorytu, przesłania... Gdybym przeczytał ją 20 lat temu, byłaby na pewno najbardziej pomocna, to właśnie wtedy potrzebowałem takich wyjaśnień i potwierdzeń, że każdy człowiek się boi, ale trzeba działać mimo lęku by ułożyć sobie życie tak dobrze, na ile to możliwe :) 10 lat temu miałem to już w dużej mierze przyswojone i książka przeszła mi bez echa, co najwyżej zauważyłem jakieś analogie... Dzisiaj tym bardziej nie jest to dla mnie nic nowego, ale z kolei skupiłem się na innych fragmentach, jak np. ten cytat o powadze, albo podejmowaniu decyzji: "Zanim podejmiesz decyzję: 1. Skoncentruj się wyłącznie na modelu, w którym żadna ze stron nie przegrywa. Powtarzaj afirmację: „Nie mogę przegrać, niezależnie od rezultatów decyzji, którą podjąłem. Na świecie jest wiele możliwości, ja zaś szukam tych, które pozwolą mi uczyć się i rozwijać, a to daje mi każda droga”. Odsuń myśli o tym, co możesz stracić, skup się na tym, co możesz zyskać." (pdf.str. 92) "Nie istnieje nic takiego, jak dobra czy zła decyzja. Są po prostu różne decyzje." (pdf.str. 96) "(...) mam nadzieję, że zobaczysz, dlaczego niemożliwe jest zrobienie błędu. Tak jak każda decyzja stwarza okazję, by się czegoś nauczyć, każdy „błąd” daje również taką możliwość, co wyklucza popełnienie błędu. Pewnego wielkiego naukowca, który dwieście razy się mylił, zanim znalazł odpowiedź na palące pytanie, zapytano: „Czy nie niepokoi cię, że tyle razy poniosłeś porażkę?”. Odpowiedział: „Nigdy nie poniosłem porażki! Odkryłem dwieście sposobów, jak czegoś nie robić!” Po wielu rozważaniach doszłam do wniosku, że jeśli ostatnio nie popełniłeś żadnego błędu, musisz coś robić źle. Nigdy nie dolecisz na Hawaje! Nawet nie wystartowałeś z lotniska! Nawet nie oderwałeś się od ziemi! Niczym nie ryzykujesz – nie cieszysz się też „dobrem”, które może ci zaoferować życie. Cóż za marnotrawstwo!" (pdf.str. 101-102) - to zwłaszcza dobre w kontekście pracy, zmiany pracy: "A co jeśli trafię gorzej?" - w gruncie rzeczy nie ma żadnego "gorzej", jest "inaczej". A jeśli odczuwamy to jako gorzej, można zmienić raz jeszcze. I jeszcze raz. I jeszcze... aż będzie jednoznacznie lepiej :) Takie przesłanie odebrałem ja czytając tą książkę dzisiaj. I oczywiście nie mogłem sobie odmówić rozmowy z chatemGPT na ten temat :D a on, jak zwykle, fajnie podsumował to co czuję: a czuję przeskok z "potrzebuję odwagi, żeby zacząć żyć", na "teraz chcę żyć bardziej po swojemu i przestać przepraszać świat za własne wybory". I to już nie jest etap uczenia się odwagi, tylko etap korzystania z niej. (czytana po raz 1: 22-28.04.2014, czytana/słuchana po raz 2: 28.11-1.12.2025) 4+/5 [7/10]
lex - awatar lex
ocenił na75 miesięcy temu
Królewicz Śnieżek. Baśniowe stereotypy płci Wojciech Eichelberger
Królewicz Śnieżek. Baśniowe stereotypy płci
Wojciech Eichelberger Agnieszka Suchowierska
Ciekawy eksperyment z pogranicza bajki dla dorosłych i psychologii relacji międzypłciowych. "Królewicz Śnieżek. Baśniowe stereotypy płci" jest rozmową Wojciecha Eichelbergera z Agnieszką Suchowierską. Impulsem do jej przeprowadzenia były 'uwspółcześnione' wersje popularnych bajek dla dzieci autorstwa pani Agnieszki. Konstrukcja książki jest sztywna. To rozmowy autorów o siedmiu popularnych bajkach (o ich wersji oficjalnej),zaprezentowana autorska modyfikacja tychże pióra Suchowierskiej i kolejna dyskusja odnosząca się do tej współczesnej kreacji. Książkę czyta się szybko. Choć temat poważny, to podany z humorem i bez mentorskiego zadęcia. Eichelberger posiłkował się ogromnym doświadczeniem psychologa, Suchowierska kobiecym spojrzeniem na problemy i wyzwania stojące przed współczesnym człowiekiem. Po lekturze chyba nieco lepiej rozumiem ludzkie strachy, które mogły być udziałem społeczeństw przed kilkuset laty (większość omawianych bajek to ludowe podania). Rozmowy autorów skupiające się na oficjalnych wersjach bajek pokazują, jak bardzo los kobiet był zdeterminowany przez więzy społeczne. Kobieta pachnąca, kobieta do garów, rodząca czy wręcz w całym jestestwie uprzedmiotowiona. Bo przecież w bajkach (tych oficjalnych) zawarto spory ładunek emocji i etykiet postaw oczekiwanych społecznie, głównie wobec kobiet. Miały służyć, marzyć o wielkiej miłości i co najwyżej czekać na lepsze jutro - cierpliwie, bez narzekania. Mężczyzna miał po prostu być (nie wymagajmy od nich zbyt dużo),czasem nagrodzić, czasem pogrozić palcem. W telegraficzny skrócie u Eichelbergera wygląda to tak (str. 163): "(...) jeśli chcesz, żeby królewicz cię zauważył, musisz znaleźć się w szklanej trumnie lub innym gustownym opakowaniu - i nie zdradzać oznak życia. Najważniejsze, że cię widać i że dobrze wyglądasz. To nic, że nie żyjesz, jeśli prezentujesz się wystarczająco atrakcyjnie. By dotrwać bezpiecznie do szczęśliwego zamążpójścia, pilnuj swojej cnoty i pielęgnuj urodę w nadziei, że ktoś cię wreszcie dostrzeże i obudzi pocałunkiem. Wszelka inicjatywa jest bardzo niewskazana i nie jest seksowna, bo mężczyzn najbardziej przyciąga kobiece ciało, w które oni będą mogli tchnąć życie." To dobre streszczenie bajek - krótko i chyba trafiając w sedno. Ale czy na pewno tylko bajek? One są obrazem naszej duszy, naszych pragnień, lęków i potrzeb. Uciekamy przed tym prostym opisem naszego płciowego duo-świata. Ale kto, jak daleko uciekł i czy na pewno wszyscy galopujemy w dobrych kierunkach? Tego chyba nikt nie wie. Takie nieznośne dla części współczesnych Ziemian kalki akceptowalnych przez pokolenia norm, powoli upadają, czasem się przeobrażają. Często przybierają nowe formy, choć niektórym zależy, by nic się jednak nie zmieniło. To chyba najciekawsze sedno rozmów autorów. Skupiają się w nich na kilku poważnych kryzysach współczesności - tej kobiecej i męskiej. Nowe role, nowe sposoby komunikowania potrzeb to przykuwające moją uwagę fragmenty. Suchowierska i Eichelberger zastanawiają się chociażby nad wciąż istniejącym represyjnym modelem świata, w którym kobietom wolno mniej. Ich fantazje (też te seksualne) są często od razu osądzane i wydawany jest wyrok piętnujący. W jakim stopniu taka asymetryczna (wobec obu płci) dopuszczalna społecznie manifestacja własnej cielesności i potrzeb wynika z wychowania (nasi rodzice czytali przecież te bajki, jako dzieci),a w jakim jest konsekwencją przymusu uwarunkowań zewnętrznych? Autorskie wersje Suchowierskiej wydały mi się nierówne. Dwie bajki były słabe, trzy średnie, a tylko dwie świetne. Te ostatnie skrzą humorem, ciekawym spojrzeniem na odwrócone relacje stereotypizujące i momentami są dość mięsiste (ale w granicach dobrego smaku). Te najlepsze, to opowieść o królewiczu Śnieżku i siedmiu żeńskich krasnoludkach (przyznam, że autorka ma niezłą fantazję),oraz o księciu na ziarnku prochu. Obie obfitują w ciekawe zwroty akcji, nieszablonowe parafrazy i odwrócenia ról dające do myślenia. Sporo słownej ekwilibrystyki, która niemal doprowadziła do mego otwartego śmiechu, zawarła autorka w opisach konkurentów ubiegających się o rękę księżniczki (w bajce o ziarnku prochu). To trzeba samemu przeczytać. Zabawa przednia. Oczywiście każdy z poruszanych w książce tematów, stanowi z osobna inspirację niejednej monografii. Autorzy właściwie nic nowego nie odkrywają ze złożoności relacji damsko-męskich. Pewnego nowatorstwa doszukuję się w odniesieniu do popularnych bajek i ciekawych momentami wizji Suchowierskiej, która w kilku miejscach własnym tokiem rozumowania mnie zaskoczyła. Lekka, ale podszyta sporą dawką spostrzeżeń o kondycji człowieka, lektura na kilka jesiennych godzin. Polecam. Dobra dawka humoru.
Carmel - awatar Carmel
ocenił na78 lat temu

Cytaty z książki Mężczyzna na kozetce. Czego pragnie, co czuje, kogo się boi?

Więcej

Kochanie kogoś to coś więcej niż tylko uczucie. To umiejętność.

Kochanie kogoś to coś więcej niż tylko uczucie. To umiejętność.

Brandy Engler Mężczyzna na kozetce. Czego pragnie, co czuje, kogo się boi? Zobacz więcej

(...) miłość nie stanowi polisy ubezpieczeniowej na niewierność.

(...) miłość nie stanowi polisy ubezpieczeniowej na niewierność.

Brandy Engler Mężczyzna na kozetce. Czego pragnie, co czuje, kogo się boi? Zobacz więcej
Więcej