Bóg

Okładka książki Bóg autorstwa Katarzyna Szelenbaum
Okładka książki Bóg autorstwa Katarzyna Szelenbaum
Katarzyna Szelenbaum Wydawnictwo: G+J Cykl: Wielki Północny Ocean (tom 3) fantasy, science fiction
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Wielki Północny Ocean (tom 3)
Data wydania:
2013-07-03
Data 1. wyd. pol.:
2013-07-03
Język:
polski
ISBN:
9788377782903
Gdyby śmierć przyszła teraz w tej chwili, gdyby objęła go swymi ramionami i poczęła wysysać oddech, nawet by nie wierzgnął – oddałby się jej z pokorą i cichą radością.

Wielki Północny Ocean to pięciotomowa powieść rozgrywająca się w fikcyjnym Królestwie Eskaflonu. Rin nie może pogodzić się z wolą Dzikiego Kruka, który zamierza go odprawić. Lęk w jego sercu pogłębia się na równi z chaosem trawiącym przesiąknięte krwią ludzką ziemie królestwa. Wrogowie armii rosną w siłę, giną żołnierze, szerzą się plotki o nadchodzącej rzezi, a nawet o rzekomym powrocie samego Dżasko. Jak wielu jego synów zdoła uśmiercić Kruk, nim ostatecznie zmiażdżą oni jego potężne skrzydła?
Powieść koncentruje się na doznaniach i przeżyciach głównego bohatera, jego relacjach z innymi ludźmi i – co najistotniejsze – jego kształtującym się sposobie odbierania świata. Mówi o niekompletności bytu ludzkiego, o jego mentalnym i duchowym kalectwie.

Wielki Północny Ocean to debiutancka powieść Katarzyny Szelenbaum. Autorka zdobyła trzecie miejsce w III Ogólnopolskim Konkursie Literackim „Świetlne Pióro”, trzecie miejsce w I Ogólnopolskim Konkursie Literackim NEOpoeticoN, wyróżnienie w konkursie literackim „Totus Tuus” oraz wyróżnienie w piątej edycji konkursu „Otuleni Natchnieniem”. Jej teksty ukazały się w miesięczniku literackim „Neon” oraz w dwumiesięczniku fantastyczno-kryminalnym „Qfant”, w którym opublikowano także jeden rozdział powieści Wielki Północny Ocean.

Żołnierze zamarli z przerażenia, gdy nagle z kłębowiska ciał wypłynęła jakaś poraniona naga masa. Dopiero po chwili dotarło do nich, że ta skulona, trzęsąca się jakby z zimna, posiniaczona kula to zwinięty człowiek. Elessa omal co nie usiadł, zdjęty grozą.
Czarne jak noc włosy zakrywały twarz dygocącego stworzenia, tak bardzo teraz niepodobnego do ludzkiej istoty. Dopiero kiedy z wielkim trudem podparło się ono na łokciach i spróbowało przyklęknąć, upewnili się, że ma ludzkie ciało. Rin zakrył oczy i upadł na kolana. Wolał umrzeć niż widzieć coś tak bluźnierczego i niepojętego!
Średnia ocen
7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Bóg w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Bóg

Średnia ocen
7,5 / 10
39 ocen
Twoja ocena
0 / 10
avatar
88
30

Na półkach:

Z jakiegoś powodu, pomimo iż wiem, że to jest po prostu słaba seria, coś sprawia, że i tak sięgam po kolejny tom (chyba jestem aż tak bardzo znudzona).
Ten tom ma swoje zalety i wady. Zacznę od zalet, bo ich chyba będzie mniej:
+ akcja idzie szybciej, niż w drugim tomie i nie przynudza aż tak bardzo
+ kilka zwrotów akcji, których się nie spodziewałam
+ w końcu wiemy, kim jest Dżasko, którym męczą nas od pierwszego tomu (!)
+ możliwy ciekawy wątek poboczny, który możnaby rozwinąć w przyszłych tomach (przeszłość świata)
+ rozwinięta postać Liami

Jeśli zaś chodzi o wady:
- ciągle powtórzenia (robaki, Dżasko, glisty, szlam itp)
- nastawienie Rina wobec swoich dawnych znajomych, w szczególności wobec Raena
- przeklęte trzykropki, pojawiające się w każdym niemal dialogu (zastanawiam się, jakie książki czytała Autorka, że wydaje jej się, że tak pisze się dialogi)
- Rin i Porucznik nagle zaczynaja mieć relację ojciec-syn, ale... jak? Kiedy? Dlaczego? W poprzednich tomach nie było nic o tym wspomniane, a tu nagle się o siebie troszczą
- przekonanie, że żołnierz to lepszy człowiek, bo nosi mundur
- Rin i Edyniel zostają najlepszymi przyjaciółmi (i znowu: kiedy? jak? W poprzednich tomach Rin dość mocno miał dosyć Edyniela)
- czasami bardzo ciężko jest się zorientować, co się dzieje
- tytuł, który nie ma nic wspólnego z treścią(słowo "bóg" pojawiło się może ze dwa razy, ale nie miało wystarczającego wpływu na fabułę, by tak zatutyować tom)

Podsumowując: książka odrobinę lepsza od poprzednich, cały czas jednak słaba.
Pozostały mi jeszcze dwa tomy tej serii, to może przez nie przebrnę, by dowiedzieć się, o co właściwie w tych książkach chodzi

Z jakiegoś powodu, pomimo iż wiem, że to jest po prostu słaba seria, coś sprawia, że i tak sięgam po kolejny tom (chyba jestem aż tak bardzo znudzona).
Ten tom ma swoje zalety i wady. Zacznę od zalet, bo ich chyba będzie mniej:
+ akcja idzie szybciej, niż w drugim tomie i nie przynudza aż tak bardzo
+ kilka zwrotów akcji, których się nie spodziewałam
+ w końcu wiemy, kim...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
3354
2288

Na półkach:

Generalnie: warto się zapoznać z tą serią :)

Generalnie: warto się zapoznać z tą serią :)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1852
853

Na półkach: ,

Po przeczytaniu trzeciego tomu, nadal nie wiem co autorka chciała nam przekazać: Że człowiek wychowywany bez miłości nie potrafi kochać? Że przemoc rodzi przemoc? Że ludzie są okrutni? Że ludzkość zmierza ku samozagładzie? Mam wrażenie, że myśl przewodnia książki utonęła w bagnie przemocy i ludzkiego szlamu, którymi tak chętnie raczy nas autorka. Powieść mi się nie podoba, choć muszę przyznać, że ten tom nawet mnie zainteresował, a zakończenie zaintrygowało. Jestem ciekawa dalszych losów Rina i Dzikiego Kruka.

Po przeczytaniu trzeciego tomu, nadal nie wiem co autorka chciała nam przekazać: Że człowiek wychowywany bez miłości nie potrafi kochać? Że przemoc rodzi przemoc? Że ludzie są okrutni? Że ludzkość zmierza ku samozagładzie? Mam wrażenie, że myśl przewodnia książki utonęła w bagnie przemocy i ludzkiego szlamu, którymi tak chętnie raczy nas autorka. Powieść mi się nie podoba,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

155 użytkowników ma tytuł Bóg na półkach głównych
  • 105
  • 47
  • 3
50 użytkowników ma tytuł Bóg na półkach dodatkowych
  • 34
  • 6
  • 6
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Obcość Aleksandra Bednarska, Michał Brzozowski, Daria Czyszkowska, Filip Duval, Sylwia Finklińska, Dorota Gdańska, Natalia Kędra, Natalia Klimaszewska, Natalia Kubicius, Marcin Bartosz Łukasiewicz, Krzysztof Marciński, Krzysztof Niedzielski, Marcin Opolski, Aleksandra Paprota, Arkadiusz Pindral, Kamila Regel, Weronika Rogalska, Aleksandra Rybacka, Ewa Ryfun Jakubowska, Tymoteusz Adam Leonard Sokołowski, Katarzyna Szelenbaum, Szymon Szymański, Peter Watts, Sylwia Wełna, Anna Wołosiak-Tomaszewska, Aleksandra Woźniak-Marchewka, Paweł Zbroszczyk
Ocena 7,1
Obcość Aleksandra Bednarska, Michał Brzozowski, Daria Czyszkowska, Filip Duval, Sylwia Finklińska, Dorota Gdańska, Natalia Kędra, Natalia Klimaszewska, Natalia Kubicius, Marcin Bartosz Łukasiewicz, Krzysztof Marciński, Krzysztof Niedzielski, Marcin Opolski, Aleksandra Paprota, Arkadiusz Pindral, Kamila Regel, Weronika Rogalska, Aleksandra Rybacka, Ewa Ryfun Jakubowska, Tymoteusz Adam Leonard Sokołowski, Katarzyna Szelenbaum, Szymon Szymański, Peter Watts, Sylwia Wełna, Anna Wołosiak-Tomaszewska, Aleksandra Woźniak-Marchewka, Paweł Zbroszczyk

Czytelnicy Bóg przeczytali również

Adamantowy miecz Dominik Sokołowski
Adamantowy miecz
Dominik Sokołowski
Kontynuuję czytanie cyklu „ Kroniki Arkadyjskie” , którego autorem jest Dominik Sokołowski. Druga cześć ma tytuł „Adamantowy miecz” i tu nie ma jakiegoś zaskoczenia, bo w prawie wszystkich książkach fantasy jest jakiś tego typu artefakt i rzeczywiście bardzo często to jest jakiś miecz. Wiemy, że ten adamantowy, po prostu żelazny, jak nam czytelnikom tłumaczy sam autor. Wiemy, że tym mieczem można utłuc demony, pewnie o jego wyjątkowości w trzecim ostatnim, a więc decydującym tomie będziemy mieli okazje się przekonać. W tej części on po prostu krąży, został wykonany na zlecenie tajemniczych sił, które kierują Isaksiosem, żeby opanował tron, a przy tej okazji zrobił niezły bałagan w imperium, bowiem żaden kraj nie może mieć dwóch władców, czyli siłą rzeczy jednego trzeba się pozbyć, wysłać na tamtem świat, a po drodze zginie wielu rycerzy i osłabianie się imperium będzie kontynuowane. Isaksios zdołał zebrać dostateczne poparcie, żeby pokusić się, żeby zdobyć stolice Chrystopolis. Czy mu się to uda? Nawet jeżeli to urzędujący monarcha nie ma zamiar przespać tej zmiany na tronie. I dopóki żyje nie odpuści, a przecież na wojnie się zna. I na tym polega zasadnicza trudność stronnictwa Isaksiosa, żeby zdobyć władzę musi pokonać trudnego przeciwnika. Isaksios, jeden z głównych bohaterów, jest legalnym następcą tronu i właściwie to powinno wystarczyć, ale to oczywiście nie takie proste. Ferment jaki te aspiracje do tronu młodego Do tego wszystkiego dochodzą kompletnie mistyczne motywy, przepowiednie końca świata. Tak jak w poprzedniej części pojawiają się znane postaci, w tym wspominany już Isaksios, Łamignat, Michelle i parę innych osób. Pojawił się wątek miłosny Michelle i Besaraba. Tyle, że jej duchowni mocodawcy zachwyceni nie byli i narobili jej sporo problemów. Mamy kolejne intrygi polityczne. Mocno naciągany jest motyw, że Isaksios zabija Łamignata, przynajmniej tak myśli, że mu się to udało, bo mu głosy to podpowiedziały, a po jakimś czasie po tym jak ten przeżył. jak gdyby nigdy nic Łamignat wraca wiernie służyć swojemu panu. Pewnie autor miał jakąś koncepcje, którą zmienił w czasie procesu tworzenia książki, cyklu. Podsumowując książka jest ciekaw, bo niewątpliwie koncepcja stylizowana na konkretne historyczne realia, Konstanynopol i dość spory kawał Europy, a także ,Afryki i Azji. Czyli wykreownie świata globalnego jaki ludzie wtedy znali. Pojawiają się ludzie różnych nacji mający różny stosunek do imperium. Chociażby po to warto książkę przeczytać i orientować się, e cos takiego zostało napisane. Wiadomo można spekulować o tym, że niewątpliwie widać niedociągnięcia, ale po pierwsze to jest debiut pisarski, i to może być trudność równoległe rozłożenie akcji książki i utrzymania jej poziomu na trzy tomy, mam wrażenie, że trzeba tu więcej doświadczenia typowo pisarskiego. Wynika z tego, że przypuszczalnie książka mogłaby się lepiej obronić gdyby była w jednym tomie. Z drugim, środkowym tomem zawsze jest trudność, bo trzeba poprowadzić akcje tak, żeby rozwiązania nie pojawiły się zbyt szybko, a z drugiej, żeby to było ciekawe dla czytelnika. Ja książkę oceniam dobrze i mam nadzieje, że ostatni trzeci tom będzie ciekawy, że autor ma fajne pomysły na koniec. Książka jest ciekawa. Polecam.
Krzysztof Baliński - awatar Krzysztof Baliński
ocenił na66 lat temu
Strażnik Podłego Miasta Daniel Polansky
Strażnik Podłego Miasta
Daniel Polansky
W Podłym Mieście faktycznie wszystko było podłe – brzydkie dzielnice, wypaczona moralność, zdeformowani fizycznie oraz psychicznie mieszkańcy i ich życie w nim. Wynaturzony świat dystopii po Wielkiej Wojnie i epidemii zarazy, które zdziesiątkowały ludzką populację, odbudowywał się bardzo powoli. Patronat nad bezpieczeństwem miasta i kraju Trzynastu Ziem roztaczał Żuraw. Najzręczniejszy mag, filantrop i opiekun mieszkający w Orlim Gnieździe. W wieży symbolizującej, "że pozostała jakaś część świata nieskalana przez smród i szczyny. Jedyne miejsce, którego ludność nie starała się doprowadzić do ruiny". Poza nim spokoju i względnego porządku prawnego w mieście pilnowali, trochę już mnie kochani przez mieszkańców, strażnicy i agenci Korony. Przedstawiciele Królowej i Patriarchy zwani złośliwie zmarzlakami, chłodnymi, bałwanami lub szarymi diabłami. Ci pierwsi byli od pospolitej roboty. Tych drugich wzywano do poważniejszych spraw niż utopiony w kałuży pijak lub zadźgany w zaułku ćpun. W mieście, gdzie o wpływy walczyły gangi, "młodociane rzezimieszki wypatrywały ostrym jak sztylety wzrokiem nieroztropnych kupców i arystokratów, sterane prostytutki z porannej zmiany bez entuzjazmu kusiły przechodniów", w licznych knajpach można było kupić każdy narkotyk, pod murami stali alfonsi i skrytobójcy czekający na zlecenie, a niepokalane dziecko można było kupić od handlarza niewolników za pięćset ohr, agentów Korony wzywano tylko do wyjątkowych spraw. Tym razem był to trup małej dziewczynki. Pierwszego i, niestety, nie ostatniego zamordowanego dziecka w tym podłym mieście, które nie wpisywało się w schemat zwykłego morderstwa. Odkryto bowiem na nich ślady, a raczej specyficzny zapach i skutki działania magii. Czarnej magii. Zakazanej przez władze i przed którą bronił ludność Żuraw. Pierwszym, który to odkrył, był Opiekun. Główny bohater powieści. Były agent Korony, a obecnie handlarz narkotyków, ćpun i gruba ryba wśród przestępców, ale nadal z instynktem i umiejętnościami najlepszego agenta, jakim kiedyś był. Jego były przełożony nie zapomniał o tym, każąc wybierać mu między oskarżeniem go o dokonanie zabójstwa a podjęciem się wykrycia faktycznego sprawcy. Stawką w grze okazało się jego życie. Autor, wpisując intrygę kryminalną i dochodzenie detektywistyczne w świat fantastyki, w którym główny bohater nie boi się zabić, kiedy uważa to za konieczne, działa na podstawie metody nielegalne i niezgodne z zasadami, mając za sobą jednocześnie prawne poparcie Korony, stworzył brutalny, odpychający, bezwzględny świat przestępców, który jednocześnie poprzez swoją brzydotę uczynił intrygującym i pociągającym w swojej nieprzewidywalności. Jedyną pewną wartością było zło i jeśli wydawało mi się, że jest inaczej, to tylko mi się tak wydawało do pierwszej zdrady przyjaciela, do kolejnego zawodu w toczącej się sprawie, do uczucia miłości zamieniającego się w nienawiść, a przyjaźń we wrogość. Optymizm gaszony przez rozwój wypadków zupełnie jak w realnym życiu, nieustanna walka dobra ze złem, w której wygrywało najczęściej to ostatnie, czynił z tej powieści, pomimo występującej w niej magii, bardzo realną i bolesną rzeczywistość. Miasto pozostało prawdziwie podłe do końca. Ropiejący wrzód w całej swojej rozciągłości – jak zauważył Opiekun. Nawet zakończenie nie pozostawiło mi cienia nadziei na optymizm, że w następnych częściach trylogii, będzie lepiej i piękniej. I bardzo dobrze! I bardzo mnie to cieszy! Bo właśnie tak turpistycznie odmalowany świat przyciągał moją uwagę, jak magnes. Kusił, by do niego zaglądać wraz z naćpanym Opiekunem, który był lepszym zabójcą niż detektywem. Krążyć po śmierdzących rynsztokiem uliczkach, zaglądać do domów płatnej rozkoszy, siadać przy barze z ludźmi o twarzach masochistów i od czasu do czasu wejść na cuchnące zgnilizną moralną salony arystokratów, "znudzonych błękitnokrwistych, którzy chcieli zamienić część odziedziczonego bogactwa na wywołaną za pomocą alchemii szczęśliwość". Podłe miasto, podła rzeczywistość z jeszcze bardziej podłymi jego mieszkańcami, w którym przeżyłam cudownie podłe chwile. Przyjemnie gorzka odtrutka na słitaśne powieści. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na74 lata temu
Pieczęć Ognia Gesa Schwartz
Pieczęć Ognia
Gesa Schwartz
[łączona recenzja całej trylogii] Dzisiaj na tapet trafia “Grim”, czyli trylogia sprzed nieco ponad dekady, w której wraz z bohaterami możemy zwiedzić Paryż, Dublin czy Pragę. Gargulec, magiczne postaci, w ogóle: sama magia. Ale jednak nie do końca. Ostrzegam, że to będzie długa recenzja 😂 Jak tak o tym myślę, to czytając, przez większość część czasu nie miałam 100% pewności, co się dzieje 🙊 Pozwoliłam sobie wpaść w ten świat i przeżywałam przygody bohaterów na tyle mocno, że rozmyślałam o nich prawie przez cały czas. A przynajmniej w pierwszym tomie, bo potem… Opisy potrafią być męczące. Niektóre strony mnie przytłaczały, bo były jednym wielkim ciągiem tekstu. Zdania na 5 linijek nie były rzadkością. Różne wierzenia, mity i legendy w dużych ilościach – takich, że chyba nie dałoby się sprawdzić “wiarygodności” ich wszystkich w rozsądnym czasie – łączą się w jedną całość, tworząc magiczne rozwiązania lub problemy. W pewnym momencie “Grim” zaczął mi przypominać jezioro przy prawie bezwietrznej pogodzie: ogrom niemal nieporuszonej zawartości. Ciągle coś się działo, cały czas toczyły się jakieś walki, ktoś uciekał, ktoś czegoś szukał, ale i tak miałam poczucie stagnacji. Nie zliczę, ile razy przyłapałam się na tym, że nie wiem, o czym był przeczytany przed chwilą fragment. To też przedłużało mi lekturę tych 700-stronicowych kolosów – bo przecież musiałam się wrócić i przeczytać ten nieprzyswojony fragment raz jeszcze. Dialogi nie wprowadzają dynamiki, bo w większości również są opisem – wyjaśnieniami, opowiedzeniem kolejnej mitycznej historii legendarnej postaci XYZ, której pomoc jest z jakiegoś powodu potrzebna. Lżejsze wstawki trafiają się rzadko, w większości za sprawą najjaśniejszej postaci tej trylogii: Remiego. Ten zielony kobold stał się moim ulubionym bohaterem “Grima”. Dodał tej historii porcji chaosu, humoru i potrzebnego szaleństwa. Od początku wiadomo, że między Grimem i Mią, czyli dwojgiem głównych bohaterów, coś kliknie, ale jest to bardzo subtelne, wtrącane zaledwie w pojedynczych zdaniach – a to z kolei sprawia, że całość wątku romantycznego jest nawet bardziej urokliwa. Choć wyznanie Mii, jak dla mnie padło zbyt nagle, zbyt wcześnie, i mimo że wiem, że jest istotne dla fabuły i samego Grima, nie do końca potrafiłam wziąć je na poważnie. Jednak później niewiele się zmienia, także to się trochę wyrównuje. Autorka pewne rzeczy pozostawia w domyśle czytelnika, za zamkniętymi drzwiami i pomiędzy wersami. Z łatwością możemy dostrzec jedynie subtelne gesty. Ten wątek mimo wszystko nie opiewa w tonę romantyzmu, pozostaje w tle, ale i nie jest bez wpływu na niektóre decyzje bohaterów. Podczas lektury trzeba być przygotowanym na maksymalne skupienie i przyjmowanie dużych ilości informacji – albo na to, że co jakiś czas przyśniecie lub Wasze myśli powędrują gdzieś indziej i ominiecie kilka linijek. Moje zaangażowanie w akcję wyglądało, jakby ktoś bawił się włącznikiem światła, a to odbiło się też na odczuwanych w czasie lektury emocjach. Przy pierwszym tomie się mnie trzymały, ale potem sytuacja się pogorszyła. Poza tym w którymś momencie rozwiązania problemów bohaterów nabrały dla mnie schematyczności. Jednak były też momenty zaskoczeń. Fabuła każdego tomu jest ze sobą w ten czy inny sposób powiązana. Plusem jest to, że nie ma tu cliffhangerów. Inny plus za opisy walk i przestrzeni, są dokładne i wprowadzają dobry nastrój – ale to dość oczywiste, patrząc na to, że to opisy, a te są tutaj wyniesione na perfekcyjnie opisowy poziom. Muszę też przyznać, że bohaterowie są całkiem fajnie wykreowani. Ekipa Grima jest bardzo kolorowa i każda z postaci, która pojawia się na dłużej niż 10 stron, ma w sobie coś charakterystycznego. Nie polecam czytać tej trylogii ciągiem. Jest ciężka; z jednej strony hipnotyzująca, a z drugiej nużąca. Pewnie nawet lepiej będzie rozłożyć lekturę pojedynczych tomów na dłuższy czas i przepleść ją z innymi książkami. Choć nie gwarantuję, że jeśli ją odłożycie, to jeszcze będziecie mieli chęć do niej wrócić. Ja byłam podekscytowana tą historią, bo zapowiadała się bardzo ciekawie i tajemniczo (no i główny bohater ma skrzydła, a wiadomo, że uwielbiam takie sytuacje). Skończyło się tym, że moja uwaga niemal z każdym rozdziałem coraz bardziej ulatywała. “Grim” z całą pewnością ma swoje plusy i da się go polubić, ale trzeba podejść do niego sposobem. Ocena: 3/5 🥃 – Magda
Klub_Literatek - awatar Klub_Literatek
ocenił na61 rok temu
Saga o Rubieżach. Tom 1 Liliana Bodoc
Saga o Rubieżach. Tom 1
Liliana Bodoc
"Kto twoim zdaniem jest większy: Śmierć czy Nienawiść?" Takie pytanie usłyszała jedna z bohaterek tej powieści i na to pytanie musiałam sobie ostatecznie odpowiedzieć również ja. Między innymi po to została napisana. Gdyby to pytanie Śmierć, nazywana również Pomroką, zadała na początku kreślonej historii, bez namysłu, machinalnie odpowiedziałabym – Oczywiście, że śmierć! Jednak ono padło pod jej koniec i moja odpowiedź brzmiała już inaczej – nienawiść. Przekonała mnie o tym ta opowieść o walce dobra ze złem. Pozornie tylko powieść fantastyczna, ale z epickim rozmachem i charakterem, ukazująca odmiennie pojmowaną rolę śmierci w odwiecznym porządku świata. Pełnioną z godnością i sprawiedliwością, by nowym istnieniom przygotować miejsce, usuwając stare u kresu ich dni. Była jak zima, której konieczność i pożyteczność istnienia doceniało się po przyjściu wiosny. Jej równą miarę traktowania świata może odebrać tylko nienawiść, zamieniając śmierć w eksterminację. Historia, którą stworzyła autorka, ukazuje taki właśnie proces, w którym nienawiść odziera śmierć z godności, przejmując władzę i wprowadzając nowy porządek. Gdzieś w mitycznej krainie Żyznych Ziem (uwielbiam te wprowadzające do fabuły mapki!),jej mieszkańcy czuli zbliżające się zmiany, zapowiadane przez Wielkich Astronomów. Ich czarownicy zauważali znaki zbliżającego się zła, postanawiając zjednoczyć wszystkie plemiona w jedną siłę, w przymierze nazywane Bractwem Jelenia. Wspólną moc mogącą przeciwstawić się nadciągającemu Misainesowi, synowi Śmierci, Wiecznej Nienawiści, który grozą przerażał nawet własną matkę. To dlatego pierwszy tom tej powieści nosi tytuł Dni Jelenia, w której narrator zewnętrzny buduje świat szczęśliwych ludzi z niepokojem obserwujących nadchodzące zagrożenie, kładące kres jego istnieniu, by w drugiej części Dni Pomroki, ukazać jego powolną destrukcję i rozpad wraz z pojawieniem się coraz liczniejszych poddanych Misaianesowi, omamionych obietnicą bogactw i skuszonych władzą. Zdrada wśród plemion Jelenia stała się z czasem taką samą plagą jak szerzone choroby, cierpienie i chaos wśród ludzi i zwierząt Żyznych Ziem. A wszystko opowiedziane dwoistym znaczeniowo językiem baśni, w której magia, ta dobra i zła, zmieniała bieg wydarzeń, przemieniała serca i ciała, zmieniała pragnienia, wpływała na losy ludzi i przyszłość ich świata. Rzeczywistości wypełnionej magami, czarownikami, wojownikami, różnorodnością plemion, spersonifikowanymi archetypami śmierci i nienawiści zaczerpniętymi z mitów i legend kultury prekolumbijskiej oraz aspektami historycznymi krajów Ameryki Łacińskiej. Stworzonej słowami ujętymi w metaforach, parabolach, porównaniach, dźwięczącymi w niedopowiedzeniach, ukrytymi pod osłoną innego pojęcia, odkrywającymi nowe znaczenie czy nadającymi odmienne brzmienie. Brzmiące czasami w swojej enigmatyczności jak czarujące mnie zaklęcia. To dlatego tę opowieść można traktować dwojako. Wprost jako nietypową opowieść fantastyczną lub ukrytą w niej, opowiedzianą na nowo, historię podboju przez Europejczyków, Ameryki Łacińskiej. Przy czym smakowanie jej kunsztu snucia z wplecionymi elementami historii (nadciągające drogą morską przepowiedziane zło, plaga nowych, śmiertelnych dla tubylców chorób, nieznana indiańskim plemionom broń palna, nienawiść najeźdźców wprowadzających nowe rządy i wiele, wiele innych) wzrasta wraz z posiadaną wiedzą historyczną i kulturową. Boje się, że ze względu na płynącą stąd hermetyczność sagi, polski czytelnik może jej piękna i mądrości nie tyle nie docenić, co w ogóle nie dostrzec, przypinając jej łatkę nudnej. To dlatego czytałam te dwie części sagi powoli, z zacięciem detektywa, poszukiwacza ukrytych przesłań, smakosza kunsztu operowania słowem i finezji budowania obrazów. Często przystawałam, smakując treść i brzmienie pustej komnaty ze zdruzgotaną duszą, ignorancji brzmiącej jak darcie pergaminu czy wzroku, w którym umierało całe morze. To tylko kilka przykładów, z których składa się niemal cała książka! Nie mogłam czytać jej szybko z jeszcze jednego powodu. Biorąc ją do ręki, miałam wrażenia cofania się do czasów dzieciństwa, w którym czytano mi bajki na dobranoc mające po pewnym czasie moc spowalniania tętna, rozleniwiania umysłu, zwiększania ciężaru krwi w żyłach i opadania powiek. Tak, tak – były momenty, kiedy ta terapeutyczna (wyciszająca) funkcja opowieści dopadała i mnie. Dawno nie czytałam powieści, która miałaby na mnie tak uspakajający wpływ. Rozmach epicki sagi uczynił z niej opowieść z przewagą opisów, brakiem pierwszoplanowych, rozbudowanych wątków (miłość, intryga) pobudzających niecierpliwość odwracania kolejnej kartki, wielość i zmienność bohaterów, z którymi nie mogłam się związać na dobre i na złe (to dlatego ich nie przedstawiam i nie wymieniam ich imion),brak elementu tajemnicy i zaskoczenia, które wyjaśniał usłużnie narrator, zanim cokolwiek zarysowało się na horyzoncie, jawność fabuły, sprawiając, że… usypiałam z książką w ręku. Nareszcie zrozumiałam, dlaczego opowiada się bajki dzieciom na dobrą noc i sen. Ratowałam się kawą. Wypiłam jej hektolitry, bo było warto zagłębić się w ukryty świat kultury prekolumbijskiej i zrozumieć myślenie ówczesnych plemion indiańskich. A przede wszystkim ujrzeć na nowo kontekst śmierci i nienawiści, który przetasował je w moim systemie wartości, chociaż wymagało to ode mnie pewnego wysiłku. To nie śmierć sama w sobie jest zła, ale kierująca nią nienawiść, doprowadzająca do rzezi. I w tym przesłaniu tkwi ponadczasowość tej trylogii, której trzecia i ostatnia część będzie nosiła tytuł Dni Ognia. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na64 lata temu
Wrzawa śmiertelnych Eric S. Nylund
Wrzawa śmiertelnych
Eric S. Nylund
http://zamknietawpozytywce.blogspot.com/2016/07/6-wrzawa-smiertelnych-eric-nylund.html Wyobraź sobie, że twoje życie cały czas wygląda tak samo: całe dnie spędzasz w domu z babcią i prababcią pisząc codziennie wypracowania jako pracę domową, nie chodzisz do szkoły, nie masz znajomych i przyjaciół, zasady i zakazy nie pozwalają ci normalnie funkcjonować, jedyne co możesz robić to uczyć się czytać książki, które i tak są ocenzurowane, chodzisz do nudnej pracy, w której cię wykorzystują i pomiatają tobą, cały czas musisz wykonywać polecenia bez nawet mrugnięcia okiem. I tak przez piętnaście długich lat. Tak wygląda życie bliźniaków - Fiony i Eliota Postów. Z pozoru to normalna para nastolatków, wiecznie się ze sobą sprzeczających, ale zawsze walczących po jednej stronie barykady. Z czym? Z ponad setką reguł, kłamstwem i niewiedzą o własnej przeszłości. Ich rodzice zginęli podobno w wypadku. I tylko tyle o nich wiedzą. Babcia nie chce im zdradzić nawet małego szczególiku dotyczącego ich przeszłości. Nie mówi im prawie nic. Ale wszystko zmienia się w dniu ich urodzin... Wady i zalety: Wady: - możliwe, że trochę oklepany temat (anioły vs demony) - duża liczba bohaterów drugoplanowych - niektórzy mogą się nie połapać - grubość książki - może kogoś odstraszyć - pierwsze 50 nie jest szczególnie ciekawe + małe braki logiki - miękki grzbiet książki - niebezpieczeństwo połamania się grzbietu Zalety: - przemiana osobowości bohaterów, nie tylko tych głównych - dobrze zbudowane charaktery bohaterów, które stopniowo poznajemy - dobrze opisane lokacje, w których dzieje się akcja - dodatkowe przypisy wyjaśniające niektóre zagadnienia i dopowiadające tak, że czytelnik może dowiedzieć się więcej; teksty źródłowe - nawiązania do mitologii - nawiązania do różnych dziedzin nauki np.: fizyka, biologia czy chemia - świetne opisy np: muzyki czy odczuć - przyjemna w dotyku okładka - lekko żółte kartki - nie "walą" tak po oczach przy czytaniu przy lampce Wrzawę czytało mi się naprawdę przyjemnie. Przyjemny język i czcionka, ciekawa historia, ogólny "cud, miód i orzeszki". Wczoraj "połknęłam" około 320 stron, zarywając nawet kawałek nocki. Ale dlaczego czytałam to tak długo? Otóż dlatego, że z czytaniem tego trzeba się rozpędzić. Najpierw idzie dość powoli, ale jak się już zacznie to nie skończy się wcześniej niż 50 stron dalej. Więc jest okropnym pochłaniaczem czasu. Ogólnie książka mi się podobała, nawet bardzo. Przyjemnie się ją czytało, wciągała. Ale zawsze jest jakieś ale. Czegoś mi tam brakowało, końcówka była niezbyt satysfakcjonująca i trochę przewidywalna. Akurat dla mnie. Wiem, że jest to pierwszy tom pięciotomowej serii, ale może funkcjonować jako oddzielna książka. Wydana jest druga część, ale nie wiem czy przetłumaczono ją na polski. Podsumowując. Polecam szczególnie osobom, które lubią mitologię i dużo fachowej terminologii oraz osobom czytającym młodzieżówki. Książka warta uwagi, zainteresowania i przeczytania.
Araxara - awatar Araxara
oceniła na89 lat temu
Smocza droga Daniel Abraham
Smocza droga
Daniel Abraham
Jeśli podobał Wam się klimat Drogi Królów Sandersona, to Smocza droga będzie dla Was świetną rozrywką. Ja uważam, że to dobra, złożona, zaskakująca opowieść o władzy, dojrzewaniu, kształtowaniu postaw i życiowych wyborach. Fabuła osadzona jest w czasach, które możemy określić jako średniowiecze – to fantastyka, a nie powieść historyczna, dlatego nie pokuszę się o stwierdzenie, że to jest w ogóle jakaś konkretna epoka. Mamy więc rycerzy, królów, magów, ciężki sprzęt, prymitywne narzędzia, i wszędzie, gdzie chcemy się dostać, podróżujemy konno (a wędrówki jest tam dużo). Powieść zaczyna się od czwórki bohaterów – na początku nie mających ze sobą nic wspólnego, ale ich losy szybko splata wojna Wolnych Miast z Rozdartym Tronem. Sądzę, że właśnie bohaterowie są siłą tej powieści – oni nadają charakter zdarzeniom. Zatem nie będę się o nich rozwodzić, żebyście mogli sami odkryć ich historię. Powiem kilka zdań o mojej ulubionej bohaterce – Cithrin. Poznajemy ją jako sierotę wplątaną w proceder przemytu skarbu przez strefę działań wojennych, żeby ustrzec je przed grabieżą i pozostawienie krainy bez środków. Cithrin robi to, ponieważ jest własnością banku, opiekują się nią władze głównego skarbca jednego z królestw. W toku całej powieści Cithrin dorasta, napotyka na swej drodze różnych ludzi, z których czerpie życiową naukę i siłę. Oczywiście nie ma ideału – spotyka nie tylko tych dobrych i tylko tych miłych… ale każde z tych spotkań jest ważne i niesie ze sobą konsekwencje. Bardzo mi się podobało, w jaką stronę ewoluowała dziewczyna i jak autor ją opisał w „dorosłym życiu”. W tle losów Cithrin trwają przygotowania do wojny – chociaż nikt sytuacji nie traktuje jako groźną, mimo że gęsto w powietrzu. Ciekawie Abraham pokazuje nam wymyślony przez siebie świat – widać, że nie poznajemy wszystkich zakamarków, ale to, jak przechadzamy się po tej krainie daje nam spore wyobrażenie z czym mamy do czynienia. Bardzo podobało mi się jak potraktowana jest w powieści smocza droga – jest swoistym jedwabnym szlakiem, który z różnych powodów jest ważny dla fabuły. Technicznie książka jest podzielona na rozdziały, które zatytułowane są imionami bohaterów, których losy w danym momencie śledzimy – raz, że akcja dzieje się w różnych miejscach; dwa, że każdy z bohaterów ma swoją funkcję i znaczenie dla historii. Podobało mi się to, bo dzięki tej różnorodności postaci można łatwo się utożsamić z ich postawami. Książkę czyta się szybko – ilość bohaterów pozwala na swobodne śledzenie akcji bez obaw, że zgubimy się gdzieś po drodze. Wydarzenia nie galopują w zawrotnym tempie, aczkolwiek dzieje się sporo. Świat przedstawiony też nie zabija ilością nazw, krain, etc., do tego dość łatwo poruszać się po mapie umieszczonej na początku książki. Powieść jest godna polecenia, chociaż mistrzostwem świata nie jest – niektóre sceny są przegadane, przekombinowane i trudno mi było przebić się przez nie bez zmęczenia. Jedna z kluczowych postaci z kolei potraktowana jest w zbytnim uproszczeniu – ponieważ od początku widzimy do czego zmierza autor opisując jej losy. Mimo to chciałabym znać koniec całej serii, bo jednak końcówka tego tomu bardzo mi się podobała i myślę, że warto dać jej szansę.
fmds - awatar fmds
ocenił na65 lat temu
Magia krwi Anthony Huso
Magia krwi
Anthony Huso
Od początku byłam sceptycznie nastawiona do tej książki. Sądziłam, że polegnę po kilku stronach i oddam "Magię krwi" komuś, kto jest przyzwyczajony do tego typu fantastyki. Jednak okazało się, że książka Anthony'ego Huso była dla mnie wielką niespodzianką. Autor wprowadził kilka elementów, które sprawiają, że ta książka nie jest taka schematyczna. W tym wypadku chodzi mi o sposoby pozyskiwania jedzenia, metody wysyłania wiadomości oraz nowe wynalazki, które niekoniecznie sprawiają, że ludzkość rusza do przodu. Warto też wspomnieć o tytułowej magii krwi, która została przedstawiona w naprawdę krwawy sposób. W tej książce pojawiły się tak charakterystyczne i brutalne motywy, że moja ocena wzrosła. Gdyby nie one, "Magia krwi" otrzymałaby noty 5-6/10. Plusem tej pozycji jest też wątek romantyczny, który nie wysuwa się na pierwszy plan. Mam słabość do motywów miłosnych konstruowanych przez mężczyzn, bo one nie są przerysowane. Powinnam też coś napisać o wadach "Magii krwi". Główną jest to, że występuje za wiele postaci. Skończyło się na tym, że nawet nie starałam zapamiętać pewnych imion i skupiłam się na kilku najważniejszych. Co więcej miałam wrażenie, że cała ta książka to lekki przerost formy nad treścią. Za mało konkretów jak na 650 stron. Reasumując, ocena tej książki wahała się pomiędzy 6 a 7. Postanowiłam jednak dać tę wyższą notę, ze względu na błyskotliwe pomysły autora.
Chodząca-Parodia - awatar Chodząca-Parodia
oceniła na79 lat temu
Władca wilków Juraj Červenák
Władca wilków
Juraj Červenák
Z tej racji, że książką Juraja Cervenaka uporałem się dosyć szybko w ramach misji z literaturą słowacką w marcowym (03.2020 r. ) edycji wyzwani czytelniczego Book Trotter, uznałem, że warto czytelników zapoznać również z drugą częścią cyklu Czarnoksiężnik. No ale spokojnie, na to przyjdzie pora już niebawem, zajmijmy się najpierw pierwszą częścią tego cyklu zatytułowaną „Władca wilków”. Ta część pierwsza ma charakter części wprowadzającej wyjaśniającej w jaki to sposób główny bohater Rogan, został czarnoksiężnikiem, wspomnianym władcą wilków, na służbie Czarnoboga. Jeśli ja dobrze zrozumiałem za Białoboga uchodził Bóg chrześcijański, a Czarnobogiem jest któryś z pogańskich bóstw słowiańskich, niekoniecznie złych pod kątem tej opowieści. Autor sam sugeruje czytelnikowi, że zainspirowała go twórczość Andrzeja Sapkowskiego i wątki typowo słowiańskiej w przygodach Geralta. I rzeczywiście pewien klimat da się dobrze odczuć. Mamy te lasy, karczmy, różne zagrożenia, dzikie zwierzęta, nawet dzikie rośliny, które mogą nawet zabić. Krótko mówiąc klimat jest. Ciekawostką jest, że swój koncept autor oparł o realia typowo historyczne, ok. VIII / IX w. Walka plemion słowińskich z Awarami, zwanymi w książce dzikimi psami. To są groźni przeciwnicy posługujący się czarną magią. Skojarzenie pod kątem analogii literackiej jest wydaje mi się oczywiste. A mianowicie „Stara Baśń” Kraszewskiego. Nawet nie trzeba się wczuwać w szczegółowe analizy, żeby dopatrzeć się podobieństw. Wprowadzenie w fabułę jest nawet troszkę przydługie, czytelnik głowi się, co z tego wszystkiego będzie wynikało. No ale jednak akcja się rozkręca coraz lepiej i ciekawiej, a zakończenie naprawdę robi wrażenie. Awarowie, mimo, że zostali mocno osłabieni, i właściwie pozostały niedobitki raptem kilkadziesiąt osób, mimo to wciąż są wymagającymi przeciwnikami, i żeby mieć z nimi jakiekolwiek szanse dosłownie wszystkie ręce na pokład. Każda pomoc okazuje się przydatna. Sam Rogan przeszedł przemianę, ze zwykłego śmiertelnika, żołnierza, najemnika, który z magia niewiele miał do czynienia, znał kilku czarodziejów i czarodziejki i to chyba wszystko, a zakończeniem tej tajemniczej transformacji było, że sam został potężnym magiem. W kwestii rozwoju fabuły, było to w sam raz, bo wrogowie wojownicy i magowie aż palili się do walki. Z całego mnóstwa postaci ciekawy jest wilk Gorywałd, czarodziejka Mirena, kobieta, przywódca osady Boryniów, Krasa. Świetny jest motyw konwersacji Rogana z mgłowcem, potworem, wampirowpodobnym, mający umiejętność przemiany w mgłę. Przypomina to do złudzenia, jak Geralt rozmawia np. z trollami, których o ile nie jest do tego zmuszony nie zabija, bo te są rozumnymi potworami, choć znane są z tego, że inteligencją nie grzeszą. Wygląda to ciekawie, ewidentnie autor stworzył ten wątek pod kątem fascynatów wiedźmińskiego uniwersum. Książka jest ciekawa, polecam, mam też uzasadnioną nadzieję, że druga część książki będzie jeszcze lepsza. Zdecydowanie polecam.
Krzysztof Baliński - awatar Krzysztof Baliński
ocenił na86 lat temu
Marzenie Talithy Licia Troisi
Marzenie Talithy
Licia Troisi
Jako ktoś, kto dorastał razem z Kronikami Świata Wynurzonego, Wojnami Świata Wynurzonego i całą resztą fantastycznych światów wykreowanych przez Licię Troisi, do Marzenia Talithy podeszłam z pewnym dystansem. Z jednej strony – ekscytacja, bo to nowa powieść ukochanej autorki, z drugiej – obawa, że nie dorówna emocjom, które przeżywałam jako nastolatka. Okazało się jednak, że to najlepsza książka Troisi, jaką miałam w rękach – bardziej osobista, głębsza i dojrzalsza niż wszystko, co napisała wcześniej. Talitha to bohaterka zupełnie inna niż Nihal czy Dubhe. Nie jest wojowniczką z mieczem ani wybraną przez los. Jest dziewczyną, która nie chce iść drogą, jaką wyznaczył jej świat, i choć jej bunt jest cichy, momentami wręcz milczący – to właśnie w tej cichości tkwi największa siła. To nie fantasy pełne bitew i smoków, ale opowieść o samotności, pamięci, żałobie i potrzebie wolności. Styl Troisi w tej powieści uległ ogromnej przemianie. Język jest bardziej poetycki, refleksyjny. Mniej dialogów, więcej opisów wewnętrznych przeżyć. Zamiast dynamicznej akcji mamy emocjonalne napięcie, które wciąga jeszcze mocniej. Talitha dojrzewa na naszych oczach, ale nie przez heroiczne czyny – tylko przez konfrontację z własnym cierpieniem, z przeszłością i tym, kim chce być. To książka, którą można czytać wolno, smakując każde zdanie. Nie nadaje się do połknięcia w jeden wieczór – to raczej historia, którą się przeżywa. I choć nie jest to klasyczne fantasy, jakie Troisi pisała wcześniej, to nadal jest magiczna – ale ta magia jest bardziej metaforyczna, wewnętrzna. Dla mnie Marzenie Talithy to najważniejsza książka autorki. Pokazuje, jak bardzo Troisi rozwinęła się jako pisarka. I jako czytelniczka, która od lat śledzi jej twórczość, czuję dumę, że autorka, którą kiedyś pokochałam za barwne światy i mocne postacie, potrafi dziś opowiedzieć historię tak dojrzałą i cichą – a przy tym tak poruszającą. Polecam szczególnie tym, którzy szukają w fantasy czegoś więcej niż przygody – bo Marzenie Talithy to nie tyle książka, ile wewnętrzna podróż, którą długo się pamięta.
Elizka - awatar Elizka
oceniła na1011 miesięcy temu
Kosmos Katarzyna Szelenbaum
Kosmos
Katarzyna Szelenbaum
„Nic tak nie jednoczy, jak wspólny wróg. Armię jednoczy tylko to, że jej wrogiem jest świat”. Rin dawniej był pogardzanym synem grabarza, a teraz stał się Mikadejo, prawą ręką, przerażającego Kruka, czyli porucznika Danaena. Uczy się od niego dosłownie wszystkiego, a zaczyna od żołnierskiej musztry. Niestety przy Kruku musi oglądać jak porucznik przesłuchuje więźniów i zadaje im niewyobrażalny ból. Rin nie może tego znieść i cały czas usilnie stara się, by móc odejść gdzieś w kąt i nie widzieć przelanej krwi oraz nie słyszeć jęków katowanego. Jednak dzień rozstania porucznika Danaena i Rina nachodzi bardzo szybko. Chłopak nie może sobie wyobrazić braku swojego pana ani tego, że miałby żyć na własną rękę bez pracowania dla kogoś i okazywania mu należnego posłuszeństwa. W końcu tak został wychowany, więc nie widzi innej drogi w życiu. „Po to mężczyźni muszą być przy chłopcach, aby wszelka ciemność została poskromiona i wszelkie zwierzę w niej przyczajone zabite. To jest obowiązkiem mężczyzny, zabijać w chłopcach zwierzę”. Po sześciu miesiącach od przeczytania pierwszej części wreszcie miałam okazję zapoznać się z kolejnym tomem Wielkiego Północnego Oceanu. Nie mogłam się tego doczekać, gdyż autorka zachwyciła mnie Morzem, a ja miałam naprawdę duże wymagania względem Kosmosu. Zazwyczaj dzieje się tak, że druga część nigdy nie jest tak dobra, jak pierwsza, jednak ja muszę z przyjemnością powiedzieć, że to założenie nie dotyczy tej serii. Moja miłość do Rina zaczęła się w Morzu, a nabrała rozpędu w Kosmosie. Powtórzę to, co mówiłam przy okazji recenzowania pierwszej części: To nie jest książka dla wszystkich. Jeśli oczekujecie, że pochłoniecie ją w jeden wieczór bez żadnego zastanowienia to jesteście w błędzie, a nawet jeśli tak szybko ją przeczytaliście, to zrobiliście to źle. To jedna z tych książek, nad którą trzeba trochę posiedzieć i zastanowić się nad tym, co autorka chciała nam przekazać. Ja niemal po każdym rozdziale musiałam robić przerwę odpoczynku, żeby „przetrawić” wszystko to, co ukazała nam autorka i pomyśleć nad losami Rina. Niewiele jest książek, które potrafią mnie tak bardzo nakłonić do myślenia, ale Katarzynie Szelenbaum to się udało. Wydaje mi się, że Wielki Północny Ocean powinny czytać tylko osoby o silnych nerwach, zdolne do refleksji nad daną pozycją. Inaczej po prostu nie odbierzecie w dobry sposób tej książki. Rin to zdecydowanie jedna z moich ulubionych postaci. Bardzo różni się od wszystkich innych bohaterów literackich, z jakimi miałam przyjemność się spotkać. Przede wszystkim nie jest to osoba, która wykazuje się typowymi cechami dla książkowych postaci: nie jest ani wyjątkowo przebojowa, zabawna czy piękna - i właśnie to jest w nim tak bardzo interesujące. Chłopak jest zamknięty w sobie, jego źrenice nigdy nie wyrażają żadnych emocji, cała twarz jest jak z kamienia, a on kornie przyjmuje wszystko to, co dzieje się z jego losem. Jest nieczuły niemal na wszystko i tylko niektóre wydarzenia potrafią rozbudzić w nim iskierkę emocji, która jednak szybko gaśnie. Jednak przy Kruku zmienia się i uodparnia na wiele rzeczy, nie jest już małym niechcianym synem grabarza - zdaje sobie sprawę z ze swojej wartości, jednak w jego postępowaniu dalej czai się ta niezachwiana odporność na ból i posłuszeństwo. Nawet porucznik Danaen mi się spodobał. Mimo swojego zamiłowania do krzywdzenia ludzi był naprawdę niesamowicie ciekawą i głęboką postacią, o której mogłoby się czytać całymi dniami. Ja nie mogłam się oderwać od tej książki i wiem, że Rin oraz Kruk na bardzo długo pozostaną w mojej pamięci. To tacy bohaterowie, których po prostu nie da się zapomnieć. W książce akcja jest powolna, gdyż mamy może kilka ważniejszych wydarzeń, a reszta to opis przeżyć wewnętrznych bohaterów. Zresztą to jest w tej książce najlepsze. Rin opowiada o wszystkich troskach i pokazuje nam swoje spojrzenie na świat. Z reguły bardzo lubię książki, w których dzieje się dużo, jednak ta powieść była dla mnie niejakim wytchnieniem. W poprzedniej części działo się naprawdę wiele rzeczy, a w tym tomie nadszedł czas na głęboki odpoczynek i przemyślenie wszystkiego tego, co się działo. Mimo tego, że w książce nie dzieje się dużo to jest ona naprawdę porywająca i wciągająca. Nie puszcza czytelnika aż do ostatniej strony i od razu chce się więcej. Składam naprawdę wielkie pokłony dla autorki tej powieści, gdyż jestem pod wielkim wrażeniem jej talentu pisarskiego. Widać, że pisanie ją cieszy i nie robi tego dlatego, że musi. Pisze o każdej, nawet błahej rzeczy, z niewyobrażalną pasją i już dawno nie widziałam, żeby ktoś w tak piękny sposób potrafił opisywać otaczający go świat. Jestem nawet podwójnie dumna, gdyż ta książka została napisana przez polską autorkę. Ostatnio dałam szansę rodzimym pisarzom i naprawdę nie żałuję swojej decyzji, a dlaczego? Tego możecie się przekonać, jak przeczytacie Wielki Północny Ocean. Jak to miło wychwalać jakąś książkę i nie widzieć w niej zbyt wielu wad. Oczywiście było kilka mankamentów, jednak nie są one na tyle istotne, żebym musiała o nich wspominać. Wystarczy to, że według mnie książka jest naprawdę godna przeczytania i będę polecać ją wszystkim możliwym osobom. Jeśli więc zastanawiacie się nad lekturą tej pozycji to powiem Wam, że nie musicie wiele myśleć - możecie od razu po nią sięgnąć, a ja gwarantuję Wam, że spędzicie z nią naprawdę bardzo miłe chwile. Ostrzegam jedynie, że nie jest to książka dla wszystkich: jeśli jesteś odważny i masz silne nerwy to zmierz się z Wielkim Północnym Oceanem. „Obaj są znienawidzeni przez świat, obaj są wyrzutkami i obaj toną w swej własnej mgle i kosmosie... I chociaż jeden z nich jest diabłem, a drugi po prostu posłuszeństwem, jest coś... coś drobnego i może nawet nieistotnego, ale coś wspólnego...”
Abigail - awatar Abigail
ocenił na712 lat temu

Cytaty z książki Bóg

Więcej

W  „istnieję” nie ma „ja”, ale w  „istniejemy” jesteśmy „my”. I tylko tam, gdzie jest „my”, odnajdzie
się „ja”.

W  „istnieję” nie ma „ja”, ale w  „istniejemy” jesteśmy „my”. I tylko tam, gdzie jest „my”, odnajdzie
się „ja”.

Katarzyna Szelenbaum Bóg Zobacz więcej

Człowiek nie nauczy się chodzić, jak się nie przewróci. Nie zostaje się dobrym jeźdźcem bez kilku upadków. Upadek jest nieważny. Nieistotny. Ważne by się podnieść, wstać z kolan. Trzeba się uczyć całe życie by chodzić dumnie i prosto.

Człowiek nie nauczy się chodzić, jak się nie przewróci. Nie zostaje się dobrym jeźdźcem bez kilku upadków. Upadek jest nieważny. Nieistotny....

Rozwiń
Katarzyna Szelenbaum Bóg Zobacz więcej

Miłość to akt woli.

Miłość to akt woli.

Katarzyna Szelenbaum Bóg Zobacz więcej
Więcej