Zbawcy mórz

Okładka książki Zbawcy mórz
Adam Leszczyński Wydawnictwo: Wielka Litera Seria: Strefa reportażu reportaż
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
reportaż
Seria:
Strefa reportażu
Wydawnictwo:
Wielka Litera
Data wydania:
2013-04-24
Data 1. wyd. pol.:
2013-04-24
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788363387952
Tagi:
Afryka Afrykanie ubóstwo AIDS Kenia Malawi RPA reportaż literatura faktu
Inne
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,5 / 10
125 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
549
93

Na półkach:

Po przeczytaniu tej książki i innych o podobnej tematyce m.in. (Karawana kryzysu. Za kulisami przemysłu pomocy humanitarnej Linda Polman, Żar. Oddech Afryki
Dariusz Rosiak ) mam nieodparte wrażenie że pomagamy organizacjom humanitarnym a nie potrzebującym.

Po przeczytaniu tej książki i innych o podobnej tematyce m.in. (Karawana kryzysu. Za kulisami przemysłu pomocy humanitarnej Linda Polman, Żar. Oddech Afryki
Dariusz Rosiak ) mam nieodparte wrażenie że pomagamy organizacjom humanitarnym a nie potrzebującym.

Pokaż mimo to

1
avatar
436
152

Na półkach:

Kilkanaście reportaży reportera odwiedzającego Afrykę w latach 1997-2012 pokazujących ogólnie znane problemy Afryki (bieda, głód, zacofanie) i próba odpowiedzi na pytanie "Dlaczego tak się dzieje?" Trochę pozytywnych przykładów, trochę negatywnych opinii o rozmaitych formach pomocy. Przybliża sprawę w sposób rzeczowy, bez epatowania pokazywaniem rzesz umierających za życia, jak to czasem bywa w podobnych publikacjach.

Kilkanaście reportaży reportera odwiedzającego Afrykę w latach 1997-2012 pokazujących ogólnie znane problemy Afryki (bieda, głód, zacofanie) i próba odpowiedzi na pytanie "Dlaczego tak się dzieje?" Trochę pozytywnych przykładów, trochę negatywnych opinii o rozmaitych formach pomocy. Przybliża sprawę w sposób rzeczowy, bez epatowania pokazywaniem rzesz umierających za życia,...

więcej Pokaż mimo to

0
avatar
316
40

Na półkach:

Zbiór ciekawych i smutnych reportaży z różnych krajów, mówiących o nieszczęściach w Afryce. Reportaże te wyjaśniają przyczyny niektórych zjawisk jak korupcja, niewolnicza praca, gwałty, malaria, HIV itp. Świetny wstęp do zrozumienia problemów Afryki. Polecam przed wizytą szczególnie w Kenii i RPA.

Zbiór ciekawych i smutnych reportaży z różnych krajów, mówiących o nieszczęściach w Afryce. Reportaże te wyjaśniają przyczyny niektórych zjawisk jak korupcja, niewolnicza praca, gwałty, malaria, HIV itp. Świetny wstęp do zrozumienia problemów Afryki. Polecam przed wizytą szczególnie w Kenii i RPA.

Pokaż mimo to

2
Reklama
avatar
297
90

Na półkach:

<backlog z innego forum>
Mozaika opowieści z miejsc pięknych i trudnych. Asumpt do tematu pomocy humanitarnej, jej realnej wartości, znaczenia i wymiaru. Pozycja jest jednak nie tak skupiona na jednym zagadnieniu jak "Karawana kryzysu" czy "Eksperyment na biednych" oraz napisana lepiej niż tego samego autora "No dno po prostu jest Polska". Zdecydowała, że sięgnąłem po inne jego pozycje.

<backlog z innego forum>
Mozaika opowieści z miejsc pięknych i trudnych. Asumpt do tematu pomocy humanitarnej, jej realnej wartości, znaczenia i wymiaru. Pozycja jest jednak nie tak skupiona na jednym zagadnieniu jak "Karawana kryzysu" czy "Eksperyment na biednych" oraz napisana lepiej niż tego samego autora "No dno po prostu jest Polska". Zdecydowała, że sięgnąłem po inne...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
36
19

Na półkach: , , ,

Po przeczytaniu tej książki uświadomiłam sobie jak niewiele wiem o samej Afryce. Myślę, że to naprawdę ważna książka, interesujący zbiór reportaży pokazujący czytelnikowi prawdziwe,brutalne i smutne oblicze afrykańskiej nędzy, wyzysku i braku pomysłu na to co dalej aby stało się lepiej. Jeśli Afryka kojarzy Wam się tylko z safari,pięknem przyrody i filmami Davida Attenborough sięgnięcie po nią koniecznie - porusza tematy ważne

Po przeczytaniu tej książki uświadomiłam sobie jak niewiele wiem o samej Afryce. Myślę, że to naprawdę ważna książka, interesujący zbiór reportaży pokazujący czytelnikowi prawdziwe,brutalne i smutne oblicze afrykańskiej nędzy, wyzysku i braku pomysłu na to co dalej aby stało się lepiej. Jeśli Afryka kojarzy Wam się tylko z safari,pięknem przyrody i filmami Davida...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
143
140

Na półkach: ,

Wchodzimy w świat obcych kultur z butą i egocentryzmem białego człowieka. Podświadomie myślimy o Afrykanach jako o „dzikich”, gorszych, zacofanych . Nasi przodkowie wkroczyli na ich teren bez poszanowania odwiecznych zasad, niepisanych granic , wzajemnych skomplikowanych relacji , obyczajów i religii. Postanowili ich „ucywilizować”, „nawrócić” i ukształtować na swój obraz i podobieństwo – w imię jedynie słusznej religii….Wszak wdzięczni być powinni? Kaganek oświaty , cywilizacji i wiary dostali od białego człowieka?... Co zostało w Afryce po nieudanej próbie podporządkowania tego kontynentu i z jakimi problemami zmierza się współczesna Afryka? Nikt tego nie wie lepiej od Adama Leszczyńskiego .

Dzisiejsza Afryka to nie kompleksy z hotelami all inclusive w których biały człowiek poluje na wielkie zwierzę i przywozi fotki z safari. To tez nie nieliczne enklawy względnego dobrobytu i stabilnych domów , dzieci uczęszczających do szkół i myślących o swojej przyszłości. Kupując kartę Unicef-u musisz wiedzieć, że produkowane są głównie po to , by uspokoić twoje sumienie – że kupując ją, dokładasz swoją cegiełkę na szkoły czy leczenie dzieci w Afryce. Wszyscy bierzemy udział w tej grze pozorów – zbiórki pieniędzy na budynki pożytku publicznego, studnie, szczepionki , edukację seksualną, walkę z AIDS… Reportaże Adama Leszczyńskiego pokazują nam jednak ludzi Czarnego Lądu jako tych, których najważniejszym imperatywem jest przeżyć tu i teraz, nie za tydzień czy dwa, bo pewności jutra nie mają. Getta przy wielkich ośrodkach nigdy nie znikną – bo tak jak i w Europie czy Stanach – są źródłem zarobków dla licznych organizacji humanitarnych i w efekcie poprawiają byt jedynie ich pracownikom. Więcej papieru marnuje się na raporty dla utrzymania gry pozorów – że coś robimy w sprawie niewyobrażalnej biedy Afryki niż realnych środków idzie na rzeczywiste działanie. Slamsy są też źródłem tanich głosów wyborców( prosty mechanizm – przyjdź na prelekcje jak szukać pracy a my damy ci dolara ), głosów o które masowo zabiegają politycy w czasie swoich kampanii.
12 reportaży- 12 różnych historii o patologii i nędzy , próba zrozumienia i wytłumaczenia nam przyczyn tego stanu. Jest i historia o Liberii – sztucznym tworze państwowym który w założeniu miał być Eldorado a w efekcie do dziś nękany jest przewrotami wojskowymi, politycznymi , bratobójczymi walkami . Jest historia Malawi perspektywy pracownika giełdy tytoniowej – jedynego towaru eksportowego tego kraju – przyrost naturalny rośnie w postępie geometrycznym a perspektyw brak… I reportaż o „fair trade” i jego drugim obliczu… dla mnie miażdżący moje wyobrażenie o etyce. Kupując cholernie drogą kawę z powyższym znaczkiem raczej pozbądź się złudzeń, że wspierasz lokalny wyrób zasilający budżet afrykańskiej wioski.
Historia budowania polskich studni dość podobna. Szkoły, sale porodowe niekiedy na pokaz tworzone i otwierane wyłącznie na czas wizytacji sponsora z Europy czy Ameryki… Leszczyński racjonalizuje nam zasady rządzące afrykańskimi bankami , prawami slumsów a nawet ochrony zwierząt. Nie moralizuje. Nie osądza. Tylko twarde statystyki. I jasno wynika ,że malaria zabija więcej ludzi niż AIDS. A HIV nie zostanie powstrzymany bo świat ma fundusze na walkę z AIDS a nie na profilaktykę … Leki dostarczane przez darczyńców są często na granicy ważności , długą drogę muszą przebyć by dotrzeć do adresata i niestety często nie zdążą…

I rozdział o kobietach. O „naprawczym” skutku gwałtów zbiorowych. O trudnych do pojęcia dla nas zasadach handlu , którego ważnym elementem jest seks a jednak prostytucją nazwać go nie można.
Według szacunków organizacji pozarządowych do gwałtu dochodzi co 17 sekund… kobieta urodzona w RPA ma większe szanse na to ,że zostanie zgwałcona niż ,że nauczy się czytać…

Leszczyński otwarł mi oczy na zupełnie odmienny aspekt współczesnej Afryki. Suche statystyki przedstawiane przez pana redaktora pozbawiły mnie złudzeń ,że kupując odpowiedni produkt czy wspierając datkiem dobroczynne ? a może pseudodobroczynne organizacje pro afrykańskie naprawdę zmieniam rzeczywistość. Cóż, specyficzna gra pozorów, prawda?

Nie podróżuję po dalekich krajach jednak uwielbiam o nich czytać. Wychowałam się na przygodach Tomka Wilmowskiego a z wypiekami na twarzy czytałam książki Arkadego Fiedlera czy Ryszarda Kapuścińskiego później Cejrowskiego, Michniewicza czy Pawlikowskiej . Oczywiście programy podróżnicze , przyrodnicze również jak gąbka pochłaniam do dziś.


I obym , oglądając w TV program o pomocy Afryce i słuchając kojącego głosu Czubówny komentującego sukcesy po kolejnym otwarciu studni , pamiętała o tym, że wszystkim rządzą korzyści: donacje i dobroczynność napełniają brzuchy swoim pracownikom a nam dają złudzenia ,że robimy coś dobrego…

Wchodzimy w świat obcych kultur z butą i egocentryzmem białego człowieka. Podświadomie myślimy o Afrykanach jako o „dzikich”, gorszych, zacofanych . Nasi przodkowie wkroczyli na ich teren bez poszanowania odwiecznych zasad, niepisanych granic , wzajemnych skomplikowanych relacji , obyczajów i religii. Postanowili ich „ucywilizować”, „nawrócić” i ukształtować na swój obraz...

więcej Pokaż mimo to

8
avatar
772
58

Na półkach: ,

Świetna, zniuansowana, wyważona i obiektywna (jak tylko to możliwe), oparta nie tylko na osobistych doświadczeniach, rozmowach i wywiadach autora, ale solidnym przygotowaniu merytorycznym i 'researchu'.Jako nie tylko reporter, ale i politolog Leszczyński pisząc o źródłach biedy i licznych patologiach społecznych i ekonomicznych państw afrykańskich nie szuka łatwych odpowiedzi, nie postrzega problemów i ich rozwiązań w kategoriach zero-jedynkowych, daje nam wykład, w którym więcej jest pytań i wątpliwości niż autorytatywnych i kategorycznych odpowiedzi.
Leszczyński pisze o skomplikowanym dziedzictwie kolonializmu, o polityce zachodnich koncernów i uzależnieniu ekonomicznym, o pułapce przeludnienia, braku infrastruktury czy wysokich kosztach produkcji. Analizuje rolę tradycji (ale i jej ciągłą i dynamiczną przemianę) w kształtowaniu zjawisk społecznych i ekonomicznych (jak i utrwalaniu tzw. zjawisk patologicznych - jak na przykład "naprawianie" lesbijek w RPA poprzez gwałt), o zmianach środowiskowych (pustynnienie, deforestacja etc), które to np. sprawiają, że pod Mount Kenya żyje 4 tys. słoni, które niszczą uprawy i zbiory, ale dla zachodnich organizacji to one są priorytetem , nie zaś biedni farmerzy - nie mogą zabijać słoni, a rekompensat brak. Pisze o protekcjonalności i naiwności zachodnich donatorów, organizacji pomocowych czy zwykłych idealistów, którzy marnotrawią środki na puste, a drogie kampanie edukacyjne, po czym wyjeżdżają w inne miejsce, a zostają po nich tylko ulotki i niepotrzebne gadżety. Czy o groteskowych pomysłach jak przetwórnia ryb nad słonym jeziorem Turkana w północnej Kenii, choć koszty transportu po drogach gruntowych na najbliższy rynek zbytu w Nairobi są większe niż sprowadzenie tych samych ryb z Tajlandii. Wypomina przerost biurokracji- co "zjada" często znakomitą większość środków z projektów pomocowych czy o wątpliwym często moralnie aspektach zjawiska tzw. "fair trade" (gdzie bezpośrednio zainteresowani albo nigdy nie dostają owej nadwyżki ze sprzedaży kakao czy kawy,bo to organizacja koordynująca decyduje, gdzie i jak je wykorzystać, albo w porównaniu do licznych pośredników, całego aparatu biurokracji kampanii marketingowych jest to lichy procent całości zysków). Wreszcie Leszczyński konstatuje, że do ogólnego obrazu należy dodać indywidualne i zupełnie racjonalne z ich punktu widzenia (to jest statystycznego Afrykanina) decyzje i rozwiązania (np. po co płacić za wodę ze studni, jeżeli urzędnik może wpływy defraudować, sam mogę łatwo zachorować i za rok już mogę nie żyć, wreszcie tylu innych nie płaci, szkoda więc wyrzucać pieniądze w błoto. Nie mając nic nie myślisz o przyszłości, poświęceniu, odkładaniu "na zaś" , tego "zaś" bowiem- najprawdopodobniej nie będzie, a pozytywistyczne slogany o "poświęcaniu się na rzecz przyszłych pokoleń" dobrze brzmią tylko w książkach zachodnich autorów piszących je na w restauracji w Nairobi przy dobrym latte).
Książka dla każdego idealisty (często dość naiwnego), który pragnie wziąć plecak i ruszyć w świat pomagać "biednym dzieciom w Afryce"-nie jest to bowiem wszystko takie proste i jednoznaczne jak się nieraz wydaje.

Świetna, zniuansowana, wyważona i obiektywna (jak tylko to możliwe), oparta nie tylko na osobistych doświadczeniach, rozmowach i wywiadach autora, ale solidnym przygotowaniu merytorycznym i 'researchu'.Jako nie tylko reporter, ale i politolog Leszczyński pisząc o źródłach biedy i licznych patologiach społecznych i ekonomicznych państw afrykańskich nie szuka łatwych...

więcej Pokaż mimo to

6
avatar
632
233

Na półkach:

Wartościowa, interesująca i trudna publikacja. Ale nie ze względu na język, a ciężar tematu. Autor jest też pracownikiem naukowym, więc w tekście odwołuje się do rozmaitych koncepcji socjologiczno-ekonomicznych, próbując odnaleźć źródła problemów współczesnej Afryki. Dzięki temu otrzymujemy pogłębioną analizę, a nie ślizganie się po powierzchni zjawisk i zrzucanie wszystkiego albo na białych, albo na czarnych. Leszczyński występuje z pozycji krytyka wszelkich form pomocy humanitarnej, podkreślając przede wszystkim konieczność zmiany myślenia zarówno u samych Afrykanów, jak i ludzi Zachodu.

Nie jest to przyjemna lektura. Przygnębia i wzmaga poczucie bezsilności. Ale dobrze, że powstała, bo brakuje rzetelnych, bogatych w szczegóły i dopracowanych kompendiów wiedzy o współczesnej Afryce, które byłyby przystępne dla wszystkich. Leszczyński włożył w tę publikację ogrom pracy i to naprawdę widać. Książka w formacie pdf jest dostępna za darmo na stronie PAH, natomiast w formie drukowanej została wydana pod tytułem „Zbawcy Mórz”. To lektura obowiązkowa dla wszystkich, którzy cenią sobie poszerzanie horyzontów.

Wartościowa, interesująca i trudna publikacja. Ale nie ze względu na język, a ciężar tematu. Autor jest też pracownikiem naukowym, więc w tekście odwołuje się do rozmaitych koncepcji socjologiczno-ekonomicznych, próbując odnaleźć źródła problemów współczesnej Afryki. Dzięki temu otrzymujemy pogłębioną analizę, a nie ślizganie się po powierzchni zjawisk i zrzucanie...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
4337
874

Na półkach: , , ,

Leszczyński w swoich artykułach skupia się na problematyce kontynentu afrykańskiego. Każda z przedstawionych historii "Zbawcy mórz" zdziera fałszywą zasłonę, za którą chowa się natura białego człowieka. Tylko udajemy chęć podniesienia warunków panujących w najuboższych afrykańskich krajach. Widać, jak postęp odziera nas z człowieczeństwa. Bynajmniej nie chcemy biednym przychylić nieba. Raczej kombinuje się, jak sprawić, by za ich pomocą zyskać jeszcze więcej. Ostatecznie wszyscy nie możemy mieć po równo, bo wtedy zatrze się granice, pozbędzie się zależności. Ale czy doprowadzi to do szczęścia i pokoju na świecie? A może spowoduje jeszcze więcej konfliktów wynikających z roszczeń, co do wzbogacania się i dalszego rozwoju? Zniweluje to ogromne różnice między najbogatszymi, a najbiedniejszymi regionami świata? A może spowoduje równowagę na którejś z płaszczyzn, choćby w wykształceniu? To wcale nie są bezpodstawne pytania i z pewnością nie niosą jednoznacznych odpowiedzi. Nic nie jest czarna lub białe.

Najistotniejsze w tym wszystkim jest to, że nie można bezrefleksyjnie pomagać ubogim nacjom. Nie można z korzyścią pomóc im na odległość i bez zrozumienia lokalnej społeczności, jej potrzeb oraz prawideł rządzących aparatem państwowym oraz regułami kulturowymi. Najczęściej programy pomocowe wykorzystywane są jako marketing nabijający kieszenie bogatych, dobrze zorientowanych organizacji oraz firm wykupujące surowce od najbiedniejszych. Dziś na świecie przyjęto za normę, że szeroko pojęty surowiec naturalny (od kakao po miedź) jest tańszy niż jego przetwarzanie, produkcja i efekt końcowy. Mimo iż to robotnicy wkładają najwięcej pracy w powstający produkt, to zyski osiągają ci, którzy pojawiają się na końcu tego łańcucha.

Ta publikacja na pewno pomoże lepiej zrozumieć społeczności z afrykańskich zakątków oraz mechanizmy rządzące światem. Bo mimo iż czujemy się dalece odmienni od Kenijczyków, Ugandyjczyków, Somalijczyków to wszystkich nas dosięgają te same prawidła rynku. Jednakże bez zrozumienia problemu z punktu danego afrykańskiego narodu nie zmieni się nic na jego korzyść, gdyż - tak jak podkreśla wielokrotnie w kolejnych artykułach Leszczyński - dzisiejszą pomoc z Zachodu cechuje nieefektywność.

Leszczyński w swoich artykułach skupia się na problematyce kontynentu afrykańskiego. Każda z przedstawionych historii "Zbawcy mórz" zdziera fałszywą zasłonę, za którą chowa się natura białego człowieka. Tylko udajemy chęć podniesienia warunków panujących w najuboższych afrykańskich krajach. Widać, jak postęp odziera nas z człowieczeństwa. Bynajmniej nie chcemy biednym...

więcej Pokaż mimo to

38
avatar
373
285

Na półkach:

Fascynujace reportaze autorstwa historyka i adiunkta w Instytucie Studiow Politycznych PAN. Adam Leszczynski bada Afryke od lat 90-tych XX wieku. Ksiazka prezentuje udokumentowana wiedze o sprawach lokalnych, ukrywanych i porazajacych.
Znajdziemy tu odpowiedz na pytanie dlaczego ludzie produkujacy dziesiatki ton kakao rocznie nigdy nie jedli czekolady; dlaczego w drugim co do wielkosci zaglebiu kakaowym na swiecie nie ma pradu, asfaltu, szkol czy wodociagow; dowiemy sie, ze slonie uwielbiaja dynie a nie cierpia sezamu i jak wykorzystuja te wiedze dreczeni przez te zwierzeta chlopi afrykanscy.
Pojawia sie refleksja, ze nie da sie pomoc skrajnie ubogim narodom bez glebokiej znajomosci i zrozumienia ich kultury i zwyczajow. Pompowanie gigantycznych pieniedzy w pomoc zderza sie z afrykanska korupcja, ktorej opanowac sie nie da i z zakorzenionymi, brutalnymi tradycjami.
W XXI wieku mieszkancy RPA wierza, ze seks z dziewica leczy z HIV, a gwalt na czlowieku o odmiennej orientacji seksualnej czyni z niego osobe heteroseksualna. Susza zas i brak jedzenia zwiekszaja ilosc doroslych i dzieci oskarzanych o czary i usuwanych z wiosek.
Szokuje opisywane okrucienstwo we wzajemnych codziennych relacjach mieszkancow Afryki.
Zdecydowanie polecam.

Fascynujace reportaze autorstwa historyka i adiunkta w Instytucie Studiow Politycznych PAN. Adam Leszczynski bada Afryke od lat 90-tych XX wieku. Ksiazka prezentuje udokumentowana wiedze o sprawach lokalnych, ukrywanych i porazajacych.
Znajdziemy tu odpowiedz na pytanie dlaczego ludzie produkujacy dziesiatki ton kakao rocznie nigdy nie jedli czekolady; dlaczego w drugim co...

więcej Pokaż mimo to

53

Cytaty

Więcej
Adam Leszczyński Zbawcy mórz Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd